Dodaj do ulubionych

Wątek w blogiej świadomości pisany

10.06.03, 15:07
"PRACA"

Witajcie.
Dziś postanowiłem napisać Wam o swojej pracy. Pamiętacie "American
Beauty"? "Moja praca polega na wchodzeniu w dupę kierownictwu i opieprzaniu
tych, co stoją niżej ode mnie. Poza tym raz dziennie idę do toalety zwalić
konia, fantazjując o życiu, które nie tak bardzo przypomina piekło". ("that
doesn't so closely resemble hell" Cytuję z pamięci, więc wybaczcie
nieścisłości.

A teraz o mojej pracy. Obecnie polega ona na nierobieniu niczego (jak Kasia
Klich) w taki sposób, żebym wyglądał na skrajnie zajętego i krańcowo
wyczerpanego stawianymi mi przez firmę odpowiedzialnymi zadaniami. Chyba mi
się udaje, bo jakoś ostatnio Ci, co nie muszą chcieć czegoś akurat ode mnie,
omijają mnie z dość daleka. Pozostali i tak albo mogą mi skoczyć, albo ja
mogę skoczyć im, więc wszystko jedno. Co ciekawe, i jedni i drudzy ostatnio
siedzą cicho.

Właściwie jedynym moim obowiazkiem ostatnio, a zarazem cholernie upierdliwym,
jest odbieranie telefonów. Wkurza mnie to maksymalnie, bo do niedawna
siedziałem pod jednym numerem, gdzie miałem 5-10 rozmów dziennie. Teraz bywa,
że naraz dzwonią cztery aparaty, do których odebrania są dwie osoby i do tego
prawie nie ma momentów, żeby nie dzwonił co najmniej jeden. Tak przez osiem
godzin z okładem, czuję się trochę jak Ciechowski przed zawałem.

Jeden z prezesów mojej firmy jest skończonym, bufunowatym, chamskim
erotomanem, który uprawia psudoszarmanckość w odniesieniu do KAŻDEJ kobiety,
a tak naprawdę widać, że do większości się po prostu (mimo swoich 61 lat) się
ślini. Poza tym potrafi kazać nie zawracać głowy sobie i swoim gościom w
sytuacji, gdy jeden z nich zablokował wyjazd samochodem innego gościa firmy,
choć akurat nie tak - prezesa zdaniem - ważnego. Ten biedak musiał czekać
prawie pół godziny bo ksiądz był u Prezesa...

To tyle o mojej fascynującej pracy niegdyś asystenta Zarządu, a obecnie
członka Zespołu Tłumaczy.

Następny odcinek pt. "Dom" wkrótce.

--
Dzierżbór_Europa!!!
Ale_wracając!
:-)))
Edytor zaawansowany
  • 11.06.03, 07:50
    aard napisał:

    > "PRACA"
    >
    > Witajcie.
    > Dziś postanowiłem napisać Wam o swojej pracy. Pamiętacie "American
    > Beauty"? "Moja praca polega na wchodzeniu w dupę kierownictwu i opieprzaniu
    > tych, co stoją niżej ode mnie. Poza tym raz dziennie idę do toalety zwalić
    > konia, fantazjując o życiu, które nie tak bardzo przypomina piekło". ("that
    > doesn't so closely resemble hell" Cytuję z pamięci, więc wybaczcie
    > nieścisłości.

    a już myślałem że opowiadasz o swoim życiu :)))

    > A teraz o mojej pracy. Obecnie polega ona na nierobieniu niczego (jak Kasia
    > Klich) w taki sposób, żebym wyglądał na skrajnie zajętego i krańcowo
    > wyczerpanego stawianymi mi przez firmę odpowiedzialnymi zadaniami. Chyba mi
    > się udaje, bo jakoś ostatnio Ci, co nie muszą chcieć czegoś akurat ode mnie,
    > omijają mnie z dość daleka. Pozostali i tak albo mogą mi skoczyć, albo ja
    > mogę skoczyć im, więc wszystko jedno. Co ciekawe, i jedni i drudzy ostatnio
    > siedzą cicho.

    cisza przed burzą?

    > Właściwie jedynym moim obowiazkiem ostatnio, a zarazem cholernie upierdliwym,
    > jest odbieranie telefonów. Wkurza mnie to maksymalnie, bo do niedawna
    > siedziałem pod jednym numerem, gdzie miałem 5-10 rozmów dziennie. Teraz bywa,
    > że naraz dzwonią cztery aparaty, do których odebrania są dwie osoby i do tego
    > prawie nie ma momentów, żeby nie dzwonił co najmniej jeden. Tak przez osiem
    > godzin z okładem, czuję się trochę jak Ciechowski przed zawałem.

    znam ten ból! Zawału jeszcze nie miałem

    > Jeden z prezesów mojej firmy jest skończonym, bufunowatym, chamskim
    > erotomanem, który uprawia psudoszarmanckość w odniesieniu do KAŻDEJ kobiety,
    > a tak naprawdę widać, że do większości się po prostu (mimo swoich 61 lat) się
    > ślini. Poza tym potrafi kazać nie zawracać głowy sobie i swoim gościom w
    > sytuacji, gdy jeden z nich zablokował wyjazd samochodem innego gościa firmy,
    > choć akurat nie tak - prezesa zdaniem - ważnego. Ten biedak musiał czekać
    > prawie pół godziny bo ksiądz był u Prezesa...

    skoro ma tyle lat to może niedługo bedzie księdza interesantem ... :(


    > To tyle o mojej fascynującej pracy niegdyś asystenta Zarządu, a obecnie
    > członka Zespołu Tłumaczy.
    >
    > Następny odcinek pt. "Dom" wkrótce.

    nie możemy się doczekać :)
    >
  • 12.06.03, 13:40
    "DOM"

    Od razu zaznaczę, że dom mam cudowny. Czasem mam wrażenie, że ściany
    wybrzuszają się, kiedy koło nich przechodzę, żeby się o mnie otrzeć, tak bardzo
    mnie kochają i tak bardzo ja je kocham.

    Mieszkam sobie w dwupokojowym mieszkanku na trzecim piętrze bloku na Retkinii
    położonego z dala od ulicy i innych źródeł hałasu. Mieszkanko jest ładnie
    urządzone, choć nie przeze mnie i ogólnie bardzo "przyjazne". Ma wszystko, co
    potrzebne do BARDZO WYGODNEGO życia, z wyjątkiem dwóch rzeczy: deski do
    prasowania i pralki automatycznej. Tę pierwszą zamierzam kupić może nawet dziś,
    bo znudziło mi się prasowanie na stole, bez tej drugiej będę musiał się nadal
    obywać, mam ważniejsze wydatki.

    Z istotnych cech mieszkania: nie ma w nim ŻADNYCH kwiatów (których nie cierpię)
    i jest to pierwsze miejsce, w którym mieszkam, które nie podlega tej pladze -
    niech żyje! Nie w nim też żadnych dywanów - jak wyżej. Nie ma też magnetowidu
    ani sprawnego telewizora i tych mi jednak czasem - podobnie jak komputera -
    brakuje. Zamierzam z czasem uzupełniać. Dla wątpiących: telefon jest.

    Sąsiadów mam cichych i spokojnych, w większości ludzi starszych i z całą
    pewnością z całego sąsiedztwa najbardziej uciążliwy jestem ja. A właściwie nie
    tyle ja, ile moja muzyka, ostatnio zresztą nieco ograniczona w możliwościach,
    bo posiadam chwilowo tylko - dość mocny wprawdzie - radiomagnetofon. Żadnych
    wzmacniaczy, żadnych kolumn. No, ale kiedy o siódmej rano włączam Rammsteina, a
    choćby tylko Beatlesów, to sąsiedzi czują, że żyją :-)

    Podsumowując chciałbym złożyć oświadczenie:
    (w przeciwieństwie do mojej pracy, o której powyżej)
    Kocham mój dom!
    aA
    Rd

    --
    Dzierżbór_Europa!!!
    Ale_wracając!
    :-)))
  • 24.06.03, 13:37
    Deskę do prasowania kupiłem nazajutrz :-)
    --
    Podpisano:
    w sumie taki przeciętny facet (by kylle)
    aka
    aA
    Rd
  • 25.06.03, 11:02
    Czyli, uscislijmy, 13.06.2003 deska ta zakupiona ci ona zostala byla.
    dzierżbór niezłe prasowanko!!!
  • 16.12.07, 22:02
    15.12.2007 deska została oddana w dobre ręce szafy stojącej przy śmietniku, nadeszła nowa era prasowania na stabilnej, większej i z trzymadłem na żelazko super desce! Bo trza iść z czasem, postępem, technologiami...

    --
    Mi nie minie, miniom też nie minie ;)
  • 17.12.07, 14:28
    Z żelazko jakie? Ma dostęp do internetu? :)
    --
    Z tym filozaniem to jest tak, że jak
    człowiek za bardzo się w nie zapuści,to mu
    wyjdą takie kocopoły,że w końcu
    zapomni od czego zaczął. (c)Big_news
  • 22.03.04, 19:24
    Czyli pieprzone przeznaczenie.
    Nie lubię myśli, że nie mam kontroli nad swoim życiem. Nie wierzę w pisany los,
    w linie, w połówki jakichkolwiek owoców - może czasem w płatki wiśni, ale to
    jeden raz w roku określonej nocy.
    Chciałabym wszystkim zarządzić sama: pogodą i uczuciami.
    A przecież to tylko lgnięcie: będąc ponad to nigdy nie doznam krzywdy.
    Bo przecież jestem mostem.
    --
    Wiadomość ta jest przeznaczona jedynie dla osoby lub podmiotu, który jest jej
    adresatem i może zawierać poufne i/lub uprzywilejowane informacje.Zakazane jest
    jakiekolwiek przeglądanie, przesyłanie, rozpowszechnianie lub inne
    wykorzystanie tych informacji.
  • 03.12.04, 09:36
    naprawiłem telewizor, kupiłem magnetowid oraz odtwarzacz CD. Pralki nadal nie
    mam :p
    --
    Sny są po to,
    żeby nas ostrzegać
    przed nami samymi.
  • 28.04.06, 17:52
    do F5 tego odcinka. Ale jeszcze trochę...
    --
    Nie wierzę w połówki jaboli,
    wierzę w destylację gin.
  • 24.06.03, 14:13
    "HOBBY"

    Czy nie uważacie, że to słowo jakoś zaginęło we współczesnym języku polskim?
    Mówi się "co lubisz robić w czasie wolnym?" zamiast krócej "jakie masz hobby?"
    Archaizm? Szybko, nie? Ale do rzeczy.

    Moim absolutnie najulubieńszym hobby jest czytanie. Czytam właściwie w każdej
    chwili, kiedy nie muszę robić nic innego. Czytam zatem w autobusie, pociągu,
    samochodzie (o ile nie prowadzę) w domu (na moim łóżeczku, leżąc na lewym boku;
    lub też siedząc przy stole w kuchhni), w pracy (głównie forum) i w ogóle gdzie
    tylko się da. Co czytam? Ostatnio głównie prasę z przewagą tygodników
    (Newsweek, Polityka, Wprost) i miesięczników (Nowa Fantastyka, Magazyn Górski).
    Staram się jednak i do książek zaglądać, a tu wśród literatury pięknej króluje
    fantastyka (Philip Dick, William Tenn, Orson Scott Card przykładowo), ale
    zdarza się i sięgnąć po literaturę faktu czy reportaże (ostatnio Wojciecha
    Góreckiego "Planeta Kaukaz" od Neochułłana pożyczona). Czytam również SMSy, ale
    ostatnio coraz rzadziej :-(

    Drugim najulubieńszym hobby, być może dlatego, że jednak dość rzadko mogę mu
    się oddawać, jest wspinaczka. W tym roku łoiłem ("łoić" to w języku
    wspinaczy "wspinać się, wspinacz to "łojant") dopiero raz (w podkrakowskich
    dolinkach przez cztery dni - przedwczoraj wróciłem), ale już planuję nastepny
    wyjazd za dwa tygdonie :-))
    Wariantem tego samego hobby są góry. W górach się jescze nie wspinałem, ale od
    dwudziestu lat jestem namiętnym łazikiem. Najpierw zwiedziłem właściwie całe
    polskie pogórze, by potem przesiąść się na zagranicę. Odwiedziłem Karpaty na
    Słowacji, Rumunii, Sudety w Czechach, Alpy w Słowenii i Austrii, Grampian w
    Szkocji oraz góry na Korsyce, Sardynii i Sycylii. W tym roku wybieram się na
    Kaukaz do Rosji (zdobyć dach Europy, czyli Elbrus - 5642m) i w Alpy
    szwajcarskie (jakiś czterotysięcznik). Na liście zyczeń na pewno są Pireneje w
    Europie i olbrzymia lista na innych kontynentach począwszy od Atlasu i
    Kilimandżaro, poprzez Pamir i Karakorum, Andy i Kordyliery, a skończywszy - być
    może kiedyś - na Himalajach. Nie mierzę przy tym w ośmiotysięczniki, choć nie
    wykluczam też tego na 100%. Chciałbym po prostu realizować coraz to nowsze (i
    wyższe) wyzwania i zamierzam to robić.

    Z innych hobby, oczywiście rower (vide wątek "Pozdrowienia z Poznania" na F.
    Łódź) i oczywiście jedzenie. To zresztą najuciążliwsze moje hobby, bo od czasu
    do czasu odbija mi się, dosłownie i w przenośni, czkawką. Wtedy stosuję inne
    moje hobby: bieganie oraz jeszcze jedno hobby: dietę pt. "mniej żryć".

    Z niewspomnianych hobbies pozostał jeszcze roller coaster. Chciałbym częściej,
    ale jakoś tak wychodzi, że okazję mam raz na kilka lat i wtedy szaleję bez
    umiaru na jakimś wariackim kołowrotku. W ogóle lubię przeciążenia, muszę
    wreszcie spróbować bungy.

    Z innych niezrealizowanych pomysłów/ planów czeka survival, czyli wyprawa w
    jakąś krajową głoszę typu Bieszczady czy któraś z puszcz wyłącznie z nożem i
    innymi drobiazgami, które można uopchnąć po kieszeniach. Żadnych plecaków,
    namiotów itepe. Tylko my i natura. Tego pomysłu dotychczas nie miałem z kim
    zrealizować. Może na forum znajdzie się ktoś chętny?

    To tyle o hobbies, choc być może będą suplementy, bo mam takie niejasne
    wrazenie, że o czymś zapomniałem.
    Następny odcinek pt. "Życie osobiste" być może kiedyś.

    --
    Podpisano:
    w sumie taki przeciętny facet (by kylle)
    aka
    aA
    Rd
  • 25.06.03, 10:40
    Dowiaduję się o tobie nowych rzeczy!
    --
    LiveLong&Prosper
    "Rozkład zaczyna się od zwątpienia
    Zacznij zadawać pytania" (Marek Nowak)
    Rezerwat Utopia!
  • 25.06.03, 10:57
    szprota1 napisała:

    > Dowiaduję się o tobie nowych rzeczy!
    Jestem jak Czarny Ląd - wciąż nie do końca poznany :-)

    --
    aA
    Rd
  • 25.06.03, 11:08
    aard napisał:

    >leżąc na lewym boku;
    dlaczego na lewym akurat?
    dzierżbór leżanki lewoboczne, hej ho!!!
  • 25.06.03, 11:11
    jestem praworęczny i prawą ręką przerzucam strony, a na lewej mogę spokojnie
    podpierać głowę. Zresztą na prawym się, z zupełnie niezrozumiały dla mnie
    przyczyn, nie mieszczę na łóżku :-))
    Z tym, że podobno takie czytanie jest niezdrowe na kregosłup - cóż, na coś
    trzeba umrzeć.
    Dzierżbór krrręgosłup przy lekturze!
    --
    aA
    Rd
  • 25.06.03, 11:18
    aard napisał:
    > Zresztą na prawym się, z zupełnie niezrozumiały dla mnie
    > przyczyn, nie mieszczę na łóżku :-))
    hahaha, dobre, dobre, nienajgorsze!!! to sie nadaje do "Strefy 11", choc nie
    wiem czy ten program jeszcze istnieje:-)) Lozko ze zmienna geometria skrzydel,
    zyjace wlasnym lozkowym zyciem:-)
    > Dzierżbór krrręgosłup przy lekturze!
    Dzierż!!! Dzierż!!! Dzierż!!!!
  • 27.06.03, 14:18
    "FORUM"

    Forum, taaaak... To niewątpliwie ważny element mojego życia od mniej-więcej
    półtora roku. Nie muszę Ci mówić, o jakie Forum chodzi, skoro to czytasz,
    prawda? No właśnie.

    Dlaczego forum jest ważne? Z wielu powodów. Dlatego, ze poznałem tu wspaniałych
    ludzi. Dlatego, że dzięki niemu odświeżyłem stare znajomości z bardzo
    wartościowymi ludźmi. Dlatego, że nareszcie znalazłem miejsce, gdzie mogę
    puszczać wono swoją chorą wyobraźnię (Yavorius: jestem nienormalny) narażając
    się przy tym na pochwałę z jednej klawiatury i zwalczanie z drugiej, a więc
    zarazem karmiąc swoją miłość własną oraz pierwotną potrzebę walki i dominacji
    nad przeciwnikiem. Dlatego, że mogę tu "wrzucić" każdy swój płód - nazwijmy go
    literackim - i nie obawiać się, że będzie nie na miejscu. Dlatego wreszcie, że
    dzięki Forum zebrałem piersze (niezbyt mile wspominane zresztą, ale i negatywne
    się przydają) doświadczenia we współpracy z prasą codzienną. No i dlatego, że
    nigdy do końca nie wiadomo, co się wydarzy, bo w naszej różnorodności siła.
    Może na jesieni będzie - na ten przykład - wieczór autorski?

    Dlaczego Forum - mimo przestojów wciąż jest najczęściej odwiedzaną przeze mnie
    stroną www? Może dlatego, ze jak Feniks tak i ono z miałkich popiołów
    bezmózgowia potrafi się z chwili na chwilę odrodzić i zaskoczyć czymś, czego
    jeszcze nigdy lub już dawno na nim nie było.
    Forum ma też WS/WNy. Ma je, a one mają mnie. Poważnie. WN i dawniejszy WS to
    dzieci moje ukochane i pielęgnując je, by nie uschły czuję się potrzebny.
    Dlatego tak radośnie witam każdy nowy, wysokoazotowy - przepraszam za metaforę -
    nawóz (jak ostanio Maginiak na przykład), który glebę jego urozmaicić potrafi.
    A kiedy przypomnę sobie, jak skromnie i niepozornie początki wyglądały... Ale
    chyba zawsze tak jest.

    Forum to też Rezerwat, który stał się dla mnie w międzyczasie miejscem równie
    magicznym, jak WS/WN, choc magicznym inaczej. Rezerwat jest bowiem - mimo
    wszystko bardziej od WNa uporządkowany (może przez sam fakt, że posiada
    jakąkolwiek strukturę i że dysponujemy mozliwością nim zarządzania. W tej
    sytuacji jest bardziej przewidywalny i mniej dziki, ale i - poniekąd
    paradoksalnie - bogatszy.

    Cóż jeszcze o Forum mogę powiedzieć? Chyba to, że cieszę się, że po okresie,
    kiedy byłem nim lekko znudzony lub raczej znużony wrócił mi zapał i chęć. W
    końcu nie chciałbym by z Forum było tak samo jak z sygnaturkami i kobietami, a
    istniało takie zagrożenie. Cieszmy się, że minęło.

    Dzierżbór Forum, rezerwat i WSy!!!
    aA
    Rd

    PS. Odcinek następny pod wybranym tytułem - kiedyś.

    --
    Surfuj_po_falach_skojarzeń
  • 11.07.03, 16:39
    (ty już wiesz, co)
    Chciałam nadmienić, że moje poranki ostatnio wyglądają tak: budzę się o 5.00,
    patrzę na budzik i stwierdzam, że jeszcze mogę. Po 3 godzinach Kota prostuje
    ogon, wygłasza jakieś chrchrchrmrau!, czym ogłasza nastanie nowego dnia. Po
    omacq idę do kuchni, sypię jej jedzonko, łykam psychotropa i jestem ready to
    go...!
    --
    LiveLong&Prosper
    im bliżej świtu tym mniej chce się żyć
    mojej chęci umierania wystarczy dla nas trojga
    Rezerwat Utopia!
  • 14.07.03, 14:31
    szprota1 napisała:

    > Po
    > omacq idę do kuchni, sypię jej jedzonko, łykam psychotropa i jestem ready to
    > go...!

    Ot, blogość :-)

    --
    Surfuj_po_falach_skojarzeń
  • 15.07.03, 16:10
    Zaś wieczory i owszem blogie, bo kładę się wcześnie (jak na mnie - czyli koło
    północy) i trzeźwa. Zawsze sobie czytam z godzinkę i mamy z Kotą cały rytuał.
    Mówię jej: -Kocidło, spać idziemy!
    Kocidło robi koci grzbiet (nie mylić z kołyską, o której w następnym odcinku)
    i bynajmniej nie kocim a świńskim truchtem bieży do sypialni. Ja się umoszczam
    z książką w jednoosobowym (niestety) tapczaniq, zaś Kota siada przed toaletką,
    przygląda się wszystkim trzem Kotom w lustrze i się dokładniusieńko myje.
    Następnie z miauknięciem ląduje na fotelu, zwija się w motek czarnej lśniącej
    wełenki i śpi - jak nadmieniłam - do 5.oo, kiedy to... etc!
    --
    LiveLong&Prosper
    im bliżej świtu tym mniej chce się żyć
    mojej chęci umierania wystarczy dla nas trojga
    Rezerwat Utopia!
  • 17.07.03, 14:33
    Znacie tę zabawę? (Rezerwatowe damy powinny znać). Potrzebne są dwie osoby.
    Przeplata się sznurek lub lepiej gumkę między palcami obu dłoni w określony
    sposób, druga osoba przejmuje sznurek na swoje palce odpowiednio nimi
    zahaczając o przeplot... Byłam w tym dobra, jak miałam ze 12 lat (magiczny rok
    1989). Poniekąd niezła gra integracyjna, I guess.
    Ale z kocią kołyską mam o wiele dalej idące skojarzenia.
    Przede wszystkim: Kurt Vonnegut i jego książka o tym tytule, którą namiętnie
    czytałam mieszkając u Marka N. w zeszłe lato (opiekowałam się jego czarnym
    kotem, 13-kilogramowym Klausem, który w poprzednim wcieleniu był faszystą, a w
    tym jest... kastratem).
    A jeśli Vonnegut, to zdanie: "Każdy, kto chce w jakikolwiek sposób zmienic
    świat musi charakteryzować się: żyłką showmana, szczerą gotowością przelania
    ludzkiej krwi i nową, wiarygodną religią, jaką zapoczątkuje podczas pauzy
    skruchy i milczenia, jaka zwykle następuje po rzezi" (cytay z nadweręzonej
    pamięci)
    Hej ho.
    Nie pamiętam, z jakiej to było książki.
    Więc jeśli to zdanie, to happening "Powszechna Wola Zaistnienia", który odbył
    się 3 lata temu w Pasażu Szprycera.
    Dzień wcześniej Piana Złudzeń grała w Ósmym Grzechu - koncert był taki sobie,
    bo nagłośnienie gorsze niż kiepskie (lepiej słyszałam dźwięk uderzania w
    klawisze niż sam keyboard!), ale potem wylądowaliśmy w_trójcy_jedyni u Takiej
    Jednej. Się działo i lało strumieniami. Wtedy to zrealizowaliśmy brzeg wanny, a
    MoTłoh do tej pory nie może Takiej Jednej zapomnieć.
    Happening "Powszechna Wola Zainstnienia" przebiegał zaś tak:
    Holly wonczas miał zjazd rodzinny, więc trzeźwiał w Zgniłym Błocie. Usługi
    wokalne przejął Maciek - najpierw był normalny koncert, potem zaś Marek,
    powtarzając zacytowane zdanie, przechadzał się pod sceną, powoli zdejmując
    buty, krawat i marynarkę. Potem rozbił szybę (którą spod serca wyjął mu Maciek)
    i zaczął się tarzać w stłuczonym szkle, a w końcu - stojąc boso na odłamkach -
    medytować na stojąco.
    Mniej więcej w tym momencie podeszła do niego Straż Miejska, zaniepokojona
    tłuczeniem szyby (chociaż on był bardzo uważny, by szkło nie poleciało na
    ludzi); Marek nie przerywał sobie medytacji, więc umundurowani panowie stali
    dłuższą chwilę z dość głupimi minami. Usiłowali pociągnąć go do
    odpowiedzialności za stworzenie zagrożenia uszkodzenia ludzi lub mienia (-
    enia, -enia), lecz w tym momencie z publiczności wysunął się jakiś
    dwudziestoparoletni facet, pokazał odznakę i powiedział: -Oni są ze mną.
    Straż przeprosiła i poszła won oraz nigdy nie wróciła.
    Faceta widzieliśmy wtedy pierwszy raz na oczy. Po prostu spodobał mu się
    happening.
    Po tym wydarzeniu artystycznym zgodnie poszliśmy na piwo do Ósmego Grzechu.
    Marek cały czas był w zakrwawionej koszuli.
    Niedługo potem zamknięto tę knajpę.
    --
    LiveLong&Prosper
    im bliżej świtu tym mniej chce się żyć
    mojej chęci umierania wystarczy dla nas trojga
    Rezerwat Utopia!
  • 17.07.03, 14:39
    szprota1 napisała:

    > Po tym wydarzeniu artystycznym zgodnie poszliśmy na piwo do Ósmego Grzechu.
    > Marek cały czas był w zakrwawionej koszuli.
    > Niedługo potem zamknięto tę knajpę.

    Koncówka jest ROTFL, a całość ewokuje...

    --
    Dzierżbórr zwierzyniecki Sierpc i Szczyrzyc w Brzesku!
    Surfuj_po_falach_skojarzeń
  • 01.08.03, 21:51
    szprota1 napisała:


    > A jeśli Vonnegut, to zdanie: "Każdy, kto chce w jakikolwiek sposób zmienic
    > świat musi charakteryzować się: żyłką showmana, szczerą gotowością przelania
    > ludzkiej krwi i nową, wiarygodną religią, jaką zapoczątkuje podczas pauzy
    > skruchy i milczenia, jaka zwykle następuje po rzezi" (cytay z nadweręzonej
    > pamięci)
    > Hej ho.
    > Nie pamiętam, z jakiej to było książki.

    "Matka noc"?

    Albo "Rzeźnia". Nie pamiętam, a książki wszystkie w liczbie około 3500 są w 54
    pudłach pod ścianą pokoju - magazynu. Panowie od przeprowadzek byli załamani.
    Tymbardziej, ze pudełka ważą średnio 35 - 40kg. Ważyłem.

    :-)
    --
    "The day when Microsoft makes something that does not suck, is probably the day
    they start making vacuum cleaners."
    Cytowane za Podgórem
  • 27.07.03, 17:29
    Może ja akurat relacji pisać nie powinienem, bom z pamięcią mocno poszwankowan,
    ale spróbuję.

    Zameldowali się (w kolejności mniej-więcej przychodzenia): Holly, Maginiac,
    Magda z Maćkiem, Szprotka, Żaba, Kitana, Aric (mam nadzieję, ze nikogo nie
    pominałem).

    Spiliśmy tequilę, kilka drinków, sporo browaru, nieco Absoluta Kurant i wino
    Egri cośtam. Z czego aard spił po trochu lub więcej wszystkiego, a że wcześniej
    jadł niewiele lub nic, więc... ci, co nie byli, niech się domyślą.

    Gości żegnał i herbatę robił Aric (dzięęęęki wielkie, Przyjacielu i przepraszam
    za swoją katastrofalną postawę - obiecuję, że to jeszcze nie raz powtórzy!).
    Przed trzecią zdążyli wyjść wszyscy oprócz Maginiac, Magdy i Maćka i wtedy...
    dla aarda zaczęła się imprezka! Zwlókł się bowiem, wziął prysznic (za jego
    przykładem poszła wkrótce pozostała trójka) i przystąpiliśmy do (niezakrapianej
    już) rozmowy, na której - przy ogólnym boków zrywaniu (fazę nie lada miał
    Maciek, a poza tym lecieliśmy strumieniem cytatów z Monty Pythona) - zeszło nam
    do ok. szóstej rano. Potem 2-3 godzinki snu i znów rozmowa. Około 11 wyszliśmy
    na mały antykacowy spacer połączony z lodami, po czym udaliśmy się na
    śniadanie... na pobliskie tory kolejowe, gdzie rośnie nieliche poletko jeżyn.

    W jeżynowym chruśniaku zapodziani niemal po głowy spędziliśmy blisko godzinę,
    potem jeszcze matka-Retniknia uraczyła nas dzikimi mirabelkami i malinami, aż
    byliśmy obżarci i wróciliśmy do domu. Tam nam zeszło do 13 na gadulcu, potem
    zjedliśmy przygotowany naprędce przez aarda imitację obiadu i... o 14 zaczęli
    się schodzić następni goście :-) Ale to już zupełnie inna (Elbrusowa) historia.
    --
    Dzierżbórr Maginiaki i Magdy i Maćki i Szprroty i Hollys i Żaby i Kitany i
    przede wszystkim Arriki-rratownicze i oldschoolowe filmy urrwane!!!!
    Surfuj_po_falach_skojarzeń
  • 28.07.03, 12:27
    Ratowanie Aarda pod prysznicem było surrealistyczne. Nawet niechący wychodzi
    mu surreal, nie sposób tego nie docenić.
    Mocno żałuję, iż nie zostałam, acz obserwowanie Arica podziwiającego takie
    fajne dwa światła jadące na niego też dostarczyło mocnych wrażeń. I jako
    jedyna nie strułam sie jego jajecznicą!
    A Kitanę pokochałam jeszcze bardziej. Dzierżbór niepijący!
    --
    Cut
    Angry
    Guilty
    Empty
  • 02.08.03, 18:13
    Moja praca: doginanie przez nascie godzin na dobe przy noszeniu ciezarow,
    robotach glupiego lub produkcji debilnych wyprasek z tworzyw sztucznych. Aard,
    zamien sie, plisssssssssssssssss!!!!!!!
    --
    PAIN AD.
    Oto moja sygnatura: moj szef to pieprzona rura, kawal chama i kutasa, trza by
    wywiezdz go do lasa...
  • 21.08.03, 10:50
    "GÓRY"

    Bez nich nie ma życia. W każdym razie MOJEGO życia. Naprawdę. Gdyby nie te
    pojedyńcze tygodnie w ciągu roku spędzane w pionowym swiecie, to życie byłoby
    szare albo w ogóle by go nie było. Ale do rzeczy.

    Góry to takie wypukłości Ponad Poziom Morza. Właściwie to jest niesprawiedliwe,
    bo miłosników Gór jest co najmniej tyle samo, co wodniaków, więc równie dobrze
    mogłoby się mówić, że morze jest na niskości - przykłaowo - 5642 m p.p.g. (Pod
    Poziomem Gór). No, ale Ktoś Bardzo Mądry kiedyś przyjął, że lepiej będzie
    n.p.m., bo równiej. A Bardzo Mądrymi Ludźmi nie warto dyskutować, bo oni i tak
    Wiedzą Lepiej.

    Góry są wszędzie. Na przykład w moim zyciu piętrzą się za mną, przede mną i
    wszędzie bo bokach. Lubię na nie patrzeć i uwielbiam je zdobywać. A wciąż nowe
    są do zdobycia. Ledwo wróciłem z Elbrusu i nie mogę już być wyżej w Europie, a
    tu już plany co do Pamiru i Piku Komunizma snuję (ponad 7500 m n.p.m.).

    Ech, mieć czasu do woli i trochę (nawet niewiele) kaski, to by się
    pojeździło... Choćby na Carstensz Pyramid na Nowej Gwinei. Przecież do Korony
    Ziemi jeszcze taka daleka droga.

    Rozmarzyłem się, ale niech tam. Dzierzbórr gorrskie przełęcze i szczyty
    niebotyczne!!
    --
    Dopiero_po_czwartym_kotku_się_odetkało
  • 29.09.03, 10:42
    - schludnie płaski brzuch i chłodne ciało 16-latki,które gdy kocham, pachnie
    mandarynką, choć metryka wskazuje na 10 lat więcej, a głos na 15
    - drobne dłonie, o których młodszy z dwóch mężczyzn powiedział, że są ładne.
    Często drżą, bo mam za sobą 3 lata pijackiego snu, z którego od trzech miesięcy
    się budzę. Ich dygot i starszy ode mnie głos są znakiem nieuleczalnej choroby i
    bezpowrotnej utraty panowania.
    - chińskie stópki (Bartuch! Ty już wiesz, co;)) z blizną, dzięki której wiem,
    że jestem krucha
    - mocne krótkie nogi, dzięki którym mogę coraz dalej, może po raz pierwszy nie
    po śladach
    - niezwykły dar obserwacji, pedofilską bierność bez granic i uszy otwarte
    szerzej niż kiedykolwiek
    - starszy ode mnie głos, co do którego wiem, że czasy, gdy śpiewałam
    najgłośniej mam już za sobą (z niczym nie da się porównać euforii słuchania
    własnego czystego śpiewu w odsłuchu)
    - poznaczone trądzikiem policzki, które zainkasowały więcej zdawkowych
    pocałunków niż ciosów. Między nimi a poduszką, w której bieli zbyt często
    przegląda się świt, rzeczywistość bywa najciekawsza
    - maleńkie usta, które zaznały więcej papierosów niż pocałunków (chociaż nie
    ostatnio;)))
    - obowiązkowy czarny zeszyt na wiersze i pożółkłe od nikotyny palce, które
    czuły czyjś dotyk, gdy wydawało mi się, że umieram
    - a oczy podobno nadal mam smutne
    --
    no i mam sygnatgurkę;)
  • 01.11.03, 18:39
    Czekam z zapartym, choć po ksenesie;)
    --
    "Was ist, ist;
    was ist nicht,
    ist möglich "
  • 12.11.03, 14:07
    No, bo jest takie powiedzenie: "Nie interesuj się, bo kociej mordki dostaniesz".
    No więc ja się interesuję. Kocią mordkę mogę mieć, może oprócz tych wąsów.
    Interesuję się perypetiami i w związku z tym.
    Pojechałam raz drugi do Holandii pracingować. Pomyśleć, że wtedy mi smród
    tulipanowych cebulek przeszkadzał! Było nas czworo: ja, Matic, M.N. i Fcia.
    Ech, mieszkało się w malutkim namiocie nad stawem i człowieka było stać na
    martensy, ech!
    M.N. zaś miał kobietę w Japonii (orientacyjnie mogę wam powiedzieć, że to
    bardzo daleko) i postanowił do niej pojechać i w tym celu.
    Przepracowałam wtedy w praktyce wątek dla tych, których nosi i miałam moralnego
    stresa z przyczyn, że nosiło nie na Matica, a przynajmniej nie tylko. Na swoje
    usprawiedliwienie mam tylko to, że byłam o 5 lat głupsza.
    Z rozrzewnieniem wspominam teraz wspólne jedzenie frutti di mare przy świecach
    i widowiskowy upadek z roweru (a koza, być może Raziel, dobrała się do naszych
    zakupów). I ten udany orgazm przy czekoladowych ciasteczkach - ja poproszę to
    samo, co ten pan!
    Fcia zaś zaświergoliła się spektakularnie w B. i obie miałyśmy wonczas kocie
    mordki, bo dawałyśmy ucho plotkom o jego orientacji. Jako że widywałam u B.
    błysk w oku, gdy widywał nas topless (a M.N. czegoś plecki natychmiast zaczynał
    opalać wobec tychże widoków), rzekłam raz Fci:- Jeśli owe ploty prawdziwe, to
    dokonam niemożliwego. (podałam szczegół)
    Po stosownym czasie Fcia i B. poinformowali oficjalnie, iż założyli teatrzyk
    amatorski Geerling 17, co przedstawiał spektakl pt. "Dziewczyna B.", za co
    bardzo przepraszają. Znaczy: słowo się rzekło i muszę dokonać niemożliwego.
    Dokonałam. W dwa lata później. Nadal miał opalone plecy.
    Podniosłam most zwodzony ruchem brwi:)
    --
    Bynajmniej
    heja!
  • 13.11.03, 15:23
    o, to nie tu
    --
    raz się żyje a kozie śmierć
  • 14.11.03, 11:19
    ...coś tutaj napisać. I czekam. Ale zbyt świadomie to robię, prawdopodobnie.
    --
    Optymizm to opium dla ludu
    Zdrowy duch pachnie głupotą
    Taki Żart.
  • 06.12.03, 16:02
    Wiem dobrze, jaką ilość kopniaków od niego zainkasowałam. Ocierałam z twarzy
    jego ślinę i mrużąc oczy w sposób, jaki mnie samej wydawał się zalotny, nadal
    uczniowsko obserwowałam, jak rośnie w nim zwątpienie. Może miałam oczy pijanego
    dziecka, a może dzięki nim widziałam tak wiele. Ileż to razy nasze spotkania
    przypominały wyłupywanie tych oczu.
    Wiem dobrze, jak lubił bunt, a jednak patrzyłam nań z psią pokorą. Moja
    cierpliwość była silniejsza niż stek bzdurnie romantycznych oczekiwań. Jak
    świeżym chlebem zajadałam się jego pogardą i szyderstwem - i owszem, były
    powszednie. A jednak, przecież tak nieskończenie chciałam dowieść mu, że nie
    jestem żałosną, przerażoną dziewczynką w wiecznie nieświeżych rajstopach, lecz
    świadomą swoich skrzydeł odurzającą diablicą. Były chwile, gdy zyskiwałam
    pewność, że zaczynał w to wierzyć.
    Wiem dobrze, że te przedłużone pocałunki (ten przesłodki niepokój, jakiego nie
    kupi się za żaden alkohol: widzieli? wszak to krawędź zdrady) były wymuszonymi
    prezentami, jałmużną. A w litości jest sporo pogardy.
    Pamiętam dobrze swoje rozpaczliwe usiłowania, by doszukać się w jego milczącej
    obecności choćby cienia podziwu i nieuchronne porażki.
    Kiedyś stało się inaczej. To była jedna z tych nocy, gdy Dziki Gon przechodzi
    nad miastem: w takie noce nie wolno samemu stać na balkonie powyżej szóstego
    piętra (a okna zapraszające), bo zbyt łatwo uwierzyć, że umie się latać. Wtedy
    nawet tak otumanione zwierzątko, jakim wówczas byłam (i jako które pewnie
    zreinkarnuję) miewa przebłyski spoza własnoręcznie narzuconej na łeb kurtyny.
    Niewykluczone też, że po raz pierwszy zasmakował wówczas bólu, jakim dotychczas
    sam hojnie obdzielał.
    Nie wiem. Niedobrze.
    Nie umiem sobie nawet przypomnieć, co mu wtedy powiedziałam; wiedziałam, że
    cierpi i zamiast w pocie czoła czerpać ze swoich defaultowo nieskutecznych
    sztuczek, po prostu wyraziłam współczucie. Moja fascynacja nim przestała być
    interesownie podszyta pożądaniem i, widzicie, on to zrozumiał.
    -Co teraz? - spytał.
    Gdy już wiedziałam, co odpowiedzieć, ktoś zamknął drzwi, w progu których
    staliśmy. Zbyt długo moja spocona dłoń ślizgała się po klamce.
    Wiem dobrze: gdy czuję w dłoni jego palce (a wjego dotyku mieszka magia), a on
    mówi: "Zostań" - zostaję.
    --
    MZtka wszystko może, ale nic nie
    musi /by Keltoi
  • 23.03.04, 12:05
    "UZALEŻNIENIA"

    To zadziwiające, jakimi ze Szprotessą de RU jesteśmy telepatami. Dziś rano pod
    prysznicem (solo!) przyszło mi do głowy, żeby reaktywować ten wątek. A jej
    przyszło to do głowy w miejscu mi nieznanym, ale ledwie wczoraj wieczorem...
    Ale miało być o uzależnieniach*.
    Mam ich kilka i prawie wcale się tego nie wstydzę. Choć może powienienem.

    Najdawniejszym i takim, którego chyba nie da się pozbyć, jest jedzenie. A
    właściwie objadanie się różnymi pysznościami. Niektórzy to robią i po nich nie
    widać (patrz hasło: NeochułłaN), a ja nawet jak tego nie robię, to po mnie
    widać. Więc robię. Robię czasem bez pamięci, a potem z wyrzutami sumienia.
    Lubię jedzonko bardzo. Mezometaforycznie oddaje to refren z Ajmakowej piosenki
    o Rożnie.
    Mmmmmmmm, kocham jeść dziczyznę
    Mmmmmmmm, bardziej niż ojczyznę...
    Czy jest na to jakiś patent? Tak, ciągłe spojrzenie w lustro. Przerażenie
    zakrzepłe w podwójnosci podbródka. Słuchanie usłużnych zaprzeczeń i
    niewierzenie w ich ani jedno słowo. To pomaga, ale na krótko.
    Z tym uzależnieniem umrę.

    Drugim uzależnieniem jest guma do żucia. Co ciekawe, uzależnienie działa tylko
    poza domem. W domu guma w ustach mi nawet przeszkadza, natomiast wychodząc
    muszę ją natychmiast do nich wpakować. Bo inaczej czegoś brakuje. Brak jest
    fizycznie wyczuwalny i, o ile się orientuję, spełnia wszystkie warunki
    definicji uzależnienia. Zaspokajam je najchętniej Orbitem Peppermint w
    pastylkach z Biedronki po 1,39 paczka, co oznacza, że uzależnienie to kosztuje
    mnie ok. 240 złotych rocznie. Mam wrażenie, ze to niewysoka cena za spokój ust.
    To uzależnienie umrze ze mną.

    Następne na liście, choć bywają okresy, że pierwsze, są motyle w brzuchu. Jak
    to bywa z uzależnieniami, w przypadku motyli długo nie zdawałem sobie sprawy z
    jego istnienia. Sądziłem, że fajnie jest, jak są, ale nie wiedziełem, że kiedy
    ich nie ma, to ma to na mnie aż taki negatywny wpływ. A ma, bo efekt
    odstawienia powoduje, że robię się zły. Nie w znaczeniu "zdenerwowany", choć to
    też, ale zwyczajnie przepełniony złem, skłonnością do krzywdzenia ludzi, która -
    nawet jeśli wbrew mojej woli (czy to choćby tłumaczy? Bo na pewno nie
    usprawiedliwia) - lubi znajdować ujście w moich działaniach. Objawia się to
    różnie, ale zazwyczaj ktoś z tego powodu cierpi. Zbyt często jest to bliska mi
    zasługująca na szacunek osoba. Na przykład matka.
    Teraz, gdy to uzależnienie sobie uświadomiłem, zastanawiam się, czy jest sposób
    by z nim walczyć. Walkę a nawet zastanowienie utrudnia fakt, że w tej chwili
    akurat potrzeba ich posiadania zaczyna być zaspokojana, a to jest takie
    CUDOOOWNEEE!!! Jak walczyć z czymś, co daje jedną z najwiekszych w życiu
    przyjemności? Przecież nie odstawiając! A jeśli wciąz na nowo zaspokajając, to
    przecież za każdym razem ktoś inny będzie cierpiał... I żebym to chociaż był
    tylko ja.
    Przez to uzależnienie ktoś kiedyś może umrzeć.

    Na koniec jeszcze wspinaczka. Mam w sobie poczucie, jest ono najlepszym, a
    nawet odważę się powiedzieć, na wskroś pozytywnym i jedynym takim, wśród moich
    uzależnień. O wspinaczce czytaliście powyżej, ale nie czytaliście o tej
    euforii, którą pozwala - nomen omen - przeżyć. Przekonałem się o tym dziesiątki
    razy na czubkach kilkunastometrowych skałek i na wierzchołkach potężnych gór.
    Za każdym razem było to to samo uczucie, po które będę tam wracał tak długo, aż
    kiedyś nie powrócę STAMTĄD...
    Chyba zresztą właśnie na to uzależnienie chciałbym umrzeć.

    --
    Nie wierzę w jabłecznik, wierzę w "śpij słodko, Szarlotko".

    *MZtka też się stała jednym z moich uzależnienień. Nie potrafię do niej
    przemilczać niczego więcej niż słowa.
  • 24.03.04, 22:02
    Tym razem minęły nam się nieco telepatie, panie RedNacz: to Aspazja podbiła ten
    wątek. Ale reaktywację w planach miałam, co szczególniejsze: właśnie z tym
    tematem (i pewnie też pod prysznicem, bo tam najlepiej mi się myśli: czy nie
    wyszukuję podobieństw na siłę? chyba nie - nie muszę).
    Po namyśle jednak dochodzę do wniosku, że na moje uzależnienia jeszcze nie czas.
    Wtajemniczeni wiedzą, czym jest w mom wypadku utrata kontroli, dlatego liczę -
    teraz już miesiące, niegdyś tygodnie, ciułam oczy otwarte i coraz pewniejszy
    grunt pod stopami idącymi pod prąd ruchomymi schodami.


    --
    Nie wierzę w połówki jabłek. Wierzę w
    degustację win/ by Aard
    @PS: Słowa RedNacza potwierdziły mi wzajemność, której bardzo potrzebowałam.
  • 25.03.04, 08:37
    szprota napisała:

    > Tym razem minęły nam się nieco telepatie, panie RedNacz: to Aspazja podbiła
    ten wątek.

    Oj, pani MZtko, nieuważnei się czyta, co RedNatch napisau. A napisau, że MZtka
    o tym pomyślała (co JEST prawdą, bo wspomniałaś o tym w rozmowie z Aspazją na
    jakimś innym wątku i dopiero potem Aspazja podbiła ten). Jak będzie mi się
    bardzo chciało, to sprawdzę, który to był wątek.

    Pozdrowienia i ukłony za porannego SMSa :-)

    --
    Nie wierzę w jabłecznik, wierzę w "śpij słodko, Szarlotko".
  • 25.03.04, 17:55
    (na Oślej)
    --
    oto stoję przed tobą bosa w ulewie cielesności - przyszłam za tobą po twych
    mokrych śladach i pytam:
    czy wciąż jest jeszcze za wcześnie?
  • 13.05.04, 23:54
    o poprzedniej pracy jest tu.
    A teraz... coś, czyli obecna.
    moje miejsce pracy
    się zmieniło, co wtak jem nic zonom wiada, wnie biada, od postekwiwalentynek, a
    postu jeszcze wtedy nie było, bo wszakże w ostatki jużem służbowy darmofon
    użytkowała.
    jako że ustrzec chcę się z jednej strony kryptodźwigni handlu, a z drugiej mam
    na uwadze, że Trantor vel Yavorius i tak dał do zrozumienia co gramotniejszym,
    nazwy operatora powtarzać nie będę - niemniej zostałam zadziwiająco łatwo
    zatrudniona na stanowisku (młodszej) konsultantki u tego operatora.
    [Lubię czuć się młodszą. W swojej grupie jestem trzecia w kolejności po
    starszeństwie. Kierownik grupy jest bodaj czwarty.]
    Mój dzień pracy zaczyna się różnie, najwcześniej o 7.00, najpóźniej 0 17.00 i
    trwa mać 8h w porywach do 10 gdy kolejka panie na ogólnej a i płatności mają
    kocioł, ale tak naprawdę zaczyna się od drogi do pracy. O tyle nie mogę jej
    pominąć (racja: w sumie mogę, jak to Mztka, wszak ja wszystko mogę, niemniej
    ogromnie nie chcę z powodu), że tę trasę mam we krwi. Mało jest dróg tak
    doskonale mi znanych jak marszruta linii XX, którą to linią:
    - w latach 1988-89 dojeżdżałam na lessonsy do Domu Kultury
    - w latach 1992-1996 dojeżdżałam na lekcje, lessonsy, ypoki i kółka do liceum
    ogólnokształcącego imienia poety
    - w latach 2001-2003 odjeżdżałam z ówczesnego mieszkania dzielonego z ówczesnym
    mężczyzną życia do rodziców, nad którymi aktualnie
    -zaś od 2003 dojeżdżałam do ówczesnego mężczyzny
    - zaś następnie do miejsca pracy charytatywnej i amatorskiej, przy czym
    słowa „amatorska” używam w znaczeniach wszelakich
    Łacno obliczyć, że wzdłuż tych ulic poruszam się od lat 16, od 12 natomiast
    codziennie.
    Jest mi domowniejsza niż szlafrok, którego nigdy nie używam i znajoma jak
    Japończykom metro, co to podobno potrafią wycknąć się z drzemki na przystanku
    odpowiednim, by wysiąść i zapodać się w kombinat; ja w każdym razie potrafię
    więcej, bo mam tryb alertowy na widok niebieskich koszul z identyfikatorem.
    Więc jeśli dzień pracy zaczyna się od 7.00, to:
    Na przystanku dość często kiwa się z senności wzmiankowany już kierownik grupy,
    który mieszka tuż obok. Gdyby nie był żonaty, zwróciłabym mu uwagę, że
    przydałby mu się fryzjer od co najmniej dwóch tygodni. W autobusie dość często
    kiwa się z senności niewspomniany jeszcze kolega z grupy, który z kolei jest
    ostatni po starszeństwie i pewnie dlatego świetnie się z nim rozumiem.
    Czy ja już wspomniałam, że wszyscy wówczas jesteśmy senni i po temu małomówni?
    Po dokładnie 22 minutach wytaczamy się z autobusu, defaultowo komentując
    kierownika grupy, który gestem tak odruchowym jak poprawienie okularów wyciąga
    papierosa oraz uzgadniając, gdzie dziś nam przyjdzie siąść, gdyż jest to jeden
    z elementów mobilnych w mojej pracy. Samo wejście do budynku jest już dość
    egzotyczne, gdyż trzeba skłonić specjalną bramkę do zduszonego piśnięcia za
    pomocą straszenia ją swoim zdjęciem. Potem wybór konesera: winda z widokiem na
    zieleń okoliczną tudzież schody (oczywista, że schody!), rzut oka na grafik na
    II piętrze z informacją, gdzie; azymut na szafkę, a w niej słuchawkę, następnie
    z góry upatrzona pozycja.
    Pozycja czyli miejsce pracy. Składa się z:
    -monitora o przeważnie zbyt niskiej rozdzielczości (Yavor swój ustawia na
    wyższą, mnie się nie chce za lażdym razem grzebać w panelu sterowania) w
    kolorze czarnym
    -jednostki centralnej pod nim w kolorze czarnym
    -klawiatury standardowej typu qwerty w kolorze czarnym
    -myszy standardowej szeregowej ze scrollem, na podczerwień i z czerwonym
    podświetleniem, ale poza tym w kolorze czarnym
    - kombajnu telefonicznego z mnóstwem guziczków i diódką, która jak kto dzwoni,
    to się świeci na czerwono (więc świeci się stale), ale poza tym w kolorze
    czarnym
    - konektora zwiniętego w spiralę w kolorze czarnym
    - mojej własnej słuchawki z mikrofonikiem; mikrofonik jest szary, ale reszta
    jest… w kolorze czarnym
    -szybek przezroczystych pleksiglasowych, a na nich dość często kartki formatu
    A4 z tajemniczymi cyframi (patrz wątek 520)
    - i rzeczy składających się na moje personal settings, czyli woreczka na
    słuchawkę, aktualnie ukochaną torebkę, identyfikator i telefon służbowy w
    kolorze srebrnym

    Dodam jeszcze, że najpierw wykonuję magiczne czynności na kombajnie, by system
    wiedział, że wstąpiłam, a dopiero później zanurzam się w odmęty outlooka jak
    również aplikacji, za pomocą których doradzam, informuję i zmieniam, i mam na
    to 10 minut . Spowiadam się również z każdej przerwy w pracy temu systemu.
    Moja praca polega na tym, że wymieniam swoje nazwisko i formułkę „w czym mogę
    pomóc” ok. 80-100 razy dziennie i wbrew moim początkowym mniemaniom tłumaczę
    ludziom o wiele więcej niż jak się wysyła smsy. Zaś odebranie telefonu nie
    polega na podniesieniu słuchawki, tylko wciśnięciu guziczka i wystraszeniu
    klienta, że wiemy, spod jakiego numeru dzwoni. Lubię w niej to, że jest bardzo
    surregenna i zdarza się mnóstwo zabawnych sytuacji (vide wątek SurERAl lub
    mailowanie z konsultantem siedzącym dwa boksy dalej). No i mam często okazję
    trenować swoją asertywność ;).
    Poza tym, najcudowniej surrealnie jest, gdy wyabstrahuje się dźwięki i tylko na
    nas popatrzy: kilka -co najmniej-dziesiąt osób naraz rozmawiających, siedzących
    w identycznych boksach, w dość zróżnicowanych pozycjach: na klęczkach,
    wpółleżąc pod przykryciem z klawikordu lub kucając pod parapetami albo też
    najnudniej przepisowo na obrotowym krześle. W tym mimo wszystko dość
    ujednoliconym tłumie od czasu do czasu pojawia się jednak element zaskoczenia:
    to ktoś wstaje od kompa, co jakoś natychmiast kojarzy się z sytuacją emergency
    tudziez nagłej pomocy, tymczasem nie; ot, wstał konslutnat młode kości
    rozprostować, wzrok uwiesił w przestrzeń i nadal ciepłointymnym tonem głosi
    chwałę usług operatora.
    Przypomina to nieco pieski preriowe stające słupka.
    Właściwie nawet bardzo.
    Myślę, że nie ma co ściemniać jasnej sytuacji: nie bez znaczenia dla mojej
    sympatii do pracy jest fakt, że pracuję z Yavorem ;)
    --
    Dessine-moi un mouton SVP, le petit prince [B00G13]
  • 14.05.04, 12:08
    bardzo ładna PRACA. ja dopiero aklimatyzuję. PO.
    --
    doły na codzień, góry od święta
  • 31.03.06, 18:12
    aktualnie Szprotka ma grafik na ósmą, więc dzień zaczyna się tak:
    6:30 dzwoni budzik w nokii, ostatnio z muzyczką z happy tree friends
    6:31 dzwoni budzik w siemensie, ostatnio z różową panterą
    6:35 Szprotce udaje się wygenerować kilka przekleństw, jakich świat nie słyszał
    i skolekcjonować w miarę czyste i w miarę do pary skarpetki [oraz resztę odzienia]
    6:36 Szprotka wychodzi z sypialni i potyka się o Kotangensa, który wypryskuje
    spod jej stóp i z zadartym ogonem pędzi do kuchni, gdzie wskakuje na parapet
    (strategiczne miejsce przy lodówce!) i zaczyna na nim wykonywać skoki na boki z
    upadem na głowę. Szprotka wstawia wodę, konstatuje temperaturę zewnętrza i udaje
    się pod prysznic.
    6:50 Szprotka wykremowana i pachnąca dove energy glow wchodzi do kuchni i robi
    śniadanie. Na śniadanie składa się ostatnio:
    -chleb kukurydziany wasa
    -pasta makrelowa
    -zajebiście kiszony ogór
    -kawa z niedużą ilością mleka
    -oraz lektura jakiegoś praczeta i ciąganie kotów za wąski
    7:10 Szprotka uznaje śniadanie za zeżarte, czasem po nim zmywa, czasem nie,
    czasem czyści kotom kuwetę, czasem nie, generalnie jest to pięciominutowy
    fajrant wykorzystywany dowolnie
    7:15 Szprotka klnie nad glanami i przewiduje rychłe pęknięcie jednej ze sznuróek
    7:18 Szprotka wychodzi na autobus, który powinien być na przystanku o 7:25.
    7:19 może przyjechać autobus
    7:20 może przyjechać autobus
    7:21 może przyjechać autobus
    7:22 może przyjechać autobus
    7:23 może przyjechać autobus
    7:25 może przyjechać autobus i wtedy:
    7:33 przystanek Pojezierska Gliniana wsiada Paula z Dnia Geja i dalej są całą
    drogę babskie ploty i wymiana historii o kotach
    7:50 przystanek Stomil, Szprotka wysiada, zapala, spotyka pod budynkiem
    koleżankę Aleksandrę i wysłuchuje jej historii o kotach
    8:00 Szprotka siedzi przy stanowisku, zalogowana do większości ustrojstw i ma 10
    minut na przejrzenie poczty.

    Lub:
    7:25 może przyjechać autobus, ale nie przyjeżdża i wtedy
    7:30 Szprotka dzwoni do Bartka, który jest zmotoryzowany golfem i jedzie
    Julianowską, by zwolnił przy przystanku
    7:31 - 7:40 przerwa na papierosa
    7:40 zajeżdża Bartek z kierownikiem (tym samym, co w poprzednim odcinku, chociaż
    po drodze było dwóch innych!), Szprotka wsiada i emituje narzekania na mpk
    7:55 Bartek podjeżdża pod Stomil i Szprotka kurcgalopkiem pędzi do pracy, by o
    8:00 Szprotka siedziała przy stanowisku, zalogowana do większości ustrojstw i
    miała 10 minut na przejrzenie poczty.
    Poza tym zmieniło się to, że ustrojstwa z przyciskami i czerwoną diodą po prostu
    stoją, ale się człowiek do nich już nie dotyka, zamiast tajemniczych kodów
    poprzyklejanych na ścianki są kwiatki zwisające mniej lub bardziej smętnie, a w
    pakiet personal settings wchodzą: słuchawki sztuk dwie pary w granatowym
    pudełku, szary siemens, fioletowa nokia i kubek geniusza na wodę mineralną
    niegazowaną dar natury.
    no i już nie pracuję z Yavorem.
    --
    I powtarzam po dwanakroc: dziekuje Wam kury rockokoko
    [Dziad Borowy]
  • 20.05.04, 21:53
    CZAS WOLNY
    moje biurko
    opisalam już miejsce pracy i teraz mogę opisać miejsce odpoczynku zwłaszcza
    hobbystycznego. W zasadzie, im dalej w las tym więcej surre, a im dłużej
    pracuję, tym więcej nawyków mam związanych z korzystaniem z komputera, jak np.
    to, że wszystkie Ważne Rzeczy umieszczam po lewej stronie klawiatury; albo:
    częściej używam skrótów klawiaturowych niż myszy, albo.
    Moje biurko, przy którym spędzam czasu porównywalnie ilościowo z moim łóżkiem
    oraz wanną jest czarne w zamyśle projektanta i niezmiernie pstrokate w zamyśle
    użytkownika. Pstrokacizna bierze się z różnych mniej lub bardziej (raczej
    mniej) artystycznych fotografii powycinanych z czasopism kolorowych;
    przedstawiających: - portret Edwarda Stachury
    - portret Tomasza Budzyńskiego
    - portret Anki Mentlewicz (pamięta kto program „Luz”? szedł w poniedziałki po
    południu)
    oraz większą ilość niesprecyzowanych, młodych, rock’n’rollowych w wyglądzie
    mężczyzn tudzież kilka serduszek WOŚPu z I finału.
    Na biurku stoi komp emeryt (wypas porównywalny z tym, co poleciało na księżyc
    w ’69 roku) obdarzony własną, silną osobowością, zabójczo prędkim wiatraczkiem
    oraz monitorem monochromatycznym (gdy korzystam z edytora txtu, mam ustawienie
    ciemne pole, biały txt, zaś ogólny wygląd to schemat bieli o wysokim kontraście
    na Win’98 best ever made). Jako inteligentna maszyna do pisania i przeglądarka
    tekstu służy znakomicie.
    Podkładką pod mysz jest chiński zeszycik w półskórzanej półsatynowej okładce z
    moimi wierszami sprzed 10-12 lat.
    Poza tym na biurku stoi przybornik (cokolwiek w nim służy do pisania, nie
    spełnia tej funkcji), którego podstawową najniezbędniejszą zawartością są
    spinacze biurowe (to moja zadawniona namiętność: lubię mieć spinacze biurowe.
    kolorowe. i w różnych kształtach! dużodużodużo!) oraz pojemnik, który kiedyś
    chyba miał w sobie wigilijne czekoladki, sądząc z jego kształtu: przypomina
    bowiem but, na który naciągnięta jest czerwono-jadowiciezielona skarpeta z
    pomponami; do skarpety podoczepiane przypinki z Juwenalii (aktualnie tylko
    jedna, z ostatnich, na jakich byłam, w 2000 roku), w samym pojemniku mazaki i
    kredki (których, rzecz jasna, praktycznie w ogóle nie używam, nie tylko
    dlatego, że mazaki są wypisane, a kredki niezatemperowane).
    Najciekawsze rzeczy rozgrywają się jednak na ścianie nad biurkiem.
    Patrząc od okna, czyli od Bardzo Ważnych Rzeczy (przeważnie szprotokólarza)
    czyli od lewej:
    oprawiony portret Małgorzaty Musierowicz przy maszynie do pisania;
    olbrzymi plakat z przeciągającym się, czarnym kotem, na który podoklejane są:
    - zdjęcie Aarda u Maginiak
    - zdjęcie moje z Aardem u Maginiak
    - wizytówka Aarda
    - żyletka
    - wymięta zielonkawa karteczka z nabazgranym „jest mi tak jakby już było za
    późno”
    - fotografia przyjaciółki ze studiów - Efki z Crime’u Szproty (pamiętam, że
    zdjęcie jest z rozbieranej sesji, o którą później jej facet zrobił jej
    karczemną awanturę)
    - pocztówka boomerang z napisem: „onanisto! czy wręczyłeś sobie kartkę
    walentynkową?”
    - widoczek z Wenecji
    - cztery zdjęcia z małymi kotkami o różnym stopniu rozczulania
    - pocztówka boomerang z człowiekiem złapanym w pułapkę podpisaną „14 luty”
    - ślubne zdjęcie zaprzyjaźnionej Holenderki z baaaardzo przystojnym mężem
    - pocztówka z reprodukcją Witkacego
    - świstek z notatkami do polemiki z artykułem „Kraj sportów ekstremalnych”
    - kilka ulotek ze spektaklu „Salome” w Teatrze Logos
    następnie mała okrągła ramka, w którą oprawione jest zdjęcie Michała
    Żebrowskiego jako Wiedźmina (bardzo zgrana kolorystycznie ze zdjęciem)

    i już co prawda nie na ścianie, lecz na boku szafy, niemniej jednak nadal nad
    biurkiem:
    -plakat z wieczorku poetyckiego „Lustro” w Rondzie z 31.03.2001 (w tydzień
    później złamałam nogę)
    -plakat z wieczorku poetyckiego „Między Innymi” w Rondzie z 26.02.2000
    -pasek reklamujący film „Wiedźmin”
    -plakaty przedstawiające Litzę z Acid Drinkers (oczywiście z czasów, gdy
    jeszcze z nimi grał…)
    -cytat z „Clockwork Orange”: „Me, me, me. How about me? Where do I come into
    all this? Am I like just some animal or dog? Am I just to be like a clockwork
    orange?” (mieliśmy kiedyś zrobić z tego hardcore’owy kawałek)
    ...przeczytałam to wszystko i przestaję się dziwić, że jestem surrealistką;)
    --
    RU REALLY?
  • 11.08.04, 10:32

    --
    Składam buziaki dla wszystkich Członków na karb przewodniczącej ręki jako i
    usty. [MAGINIAK]
  • 11.08.04, 10:35
    Obiecałeś Pan byłeś odcinek pt. "Życie osobiste" - O ile mnie pamięć nie
    zawodzi (na pokuszanie)
    --
    Badam od szesnastki do dwudziestki.
    Ale czasem jestem przed czasem.
  • 11.08.04, 11:08
    doktor_lubicz napisał:

    > Obiecałeś Pan byłeś odcinek pt. "Życie osobiste" - O ile mnie pamięć nie
    > zawodzi (na pokuszanie)

    A to co?
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10322&w=6426375&a=12417524
    --
    Nic to też coś, bo nie może być nic, nic samo w sobie już jest czymś, a gdyby
    nic było niczym, to nie byłoby nic. [PAWEŁ-STRZAŁKA]
  • 11.08.04, 11:22
    I przyjmijmy, że tak będzie lepiej, dla nas obu, oboje, obu.
  • 02.12.04, 23:36
    czym jest wątek (Jenn wiesz Ty to)
    drobnym utkanym z pajęczyn potwierdzeniem wygonienia?
    wywołaną nadmiernym owłosieniem w nozdrzach próbą zawołania wojtka?
    czy też powściągliwo-surowym zapachem teczek?

    wpadłem jak śliwka w kompot z próbą powitania dlatego, że witajcie ma charakter
    roszczeniowy a witam - natarczywy..
    dobry wieczór jest rozwiązaniem, ale nie przesądzającym
    .. może dażbór, ahoj..
    najbardziej neutralne jest zaczerpnięte z dala słodkie hello mówione z pięt
    tak czy siak powitano

    opowiem historię:

    raz na jakiś czas wołałem pomocy
    a to gromkim natarczywym głosem, mającym coś z komendy wojskowej - a to cichym,
    bezradnym jak niepewna dziewka
    głos ten a to rozchodził się echem, a to miechał miechem
    za rusem czechem i lechem
    przez bezdech w dechę
    wzdrygnięcie, zapach, schabowy, buraczki, zemniaczki, flaczki, potrawka z kaczki
    rozebrano
    tymczasem miewam inne nastroje, w których ni to krzyk ni wierszyk żenadno-
    ukośny nie przebywa.
    wtedy marzę rozpostarty, może rozpięty ale na pewno szczęśliwy, że tak można
    pozdrawiam serdecznie
    szumuszu


  • 02.12.04, 23:53
    nie umiem powiedzieć nic więcej nad cieszę się, że jesteś :)
    --
    ユートピア
  • 03.12.04, 17:29
    a dziękuję a dobre słowo
    dobro jest czymś nad wyraz ważnym
    będąc coraz to zdawkowszym nabiera na sile
    też się cieszę
    :)
  • 16.01.05, 20:49
    No więc mam. Stoi sobie w drugim pokoju (RUwnym jak cela) i mRUga zielonym
    oczkiem. Chyba że akurat wyłączam pRUnt, wtedy nie mRUga. Ładna to komputierka,
    niedługa.
    Z tej okazji chciałbym z tego miejsca podziękować królowi Norwegii, jego
    ekscelencji kardynałowi oraz wszelkim krewkim i zagonionym Lolika.
    A już najbardziej to lastbatnotlist Michaelowi00, któren z pijawienie się u
    mnie komputera owegoż odpowiedzialnym w całości est.
    Majkelu, bądź podziękowan!
    aA
    Rd

    PS. Oczywiście komputer nie jest podłączony do netu, więc o tak nietypowych
    porach nadal pisuję od rodziców :p

    Dzierżbór występuje w sieci!
    --
    Szczęście mierzy się dziewięćdziesięciopięciogroszów kami.
    Im mniej ich masz, tym jesteś szczęśliwszy.
  • 16.01.05, 21:55
    "krewkim i zagonionym Lolika"



    czy to jest ktoś, kogo znam? :)
  • 17.01.05, 10:34
    lolik2 napisała:

    > "krewkim i zagonionym Lolika"
    > czy to jest ktoś, kogo znam? :)

    Nie mam pojęcia, przecież to TY ewentualnie ich znasz ;)
    --
    Szczęście mierzy się dziewięćdziesięciopięciogroszów kami.
    Im mniej ich masz, tym jesteś szczęśliwszy.
  • 17.01.05, 10:51
    to nie wiesz komu dziękujesz?
  • 17.01.05, 15:22
    Króla Norwegii też nie znam, taki ze mnie oslo :p
    --
    Bilet w jedną stronę do rodzicielstwa kosztuje -95 groszy
  • 17.01.05, 15:28
    że króla, i do tego NORWEGII, to się nie dziwię :)
  • 28.01.05, 12:15
    dziś rano dostałem do wypełnienia ankietę. oto odpowiedzi:


    JAKA KSIAZKE OBECNIE CZYTASZ?

    żadną, ostatnio - solaris lema

    CO JEST NA TWOJEJ PODKLADCE POD MYSZ?

    nic, bo jest przyklejona lewą stroną (patrz: znak zodiaku, ręczność)

    ULUBIONA GRA NA KARTCE

    warcaby przez Internet

    ULUBIONE CZASOPISMO

    parki narodowe. Bo kwartalnik, a roczników nie czytam.

    ULUBIONY ZAPACH:

    to wszystko, co pachnie w ‘sphinxie’...
    Zapach morza, lasu igłowego

    ULUBIONE PIOSENKI I DZWIEKI:

    długo by wymieniać, morza szum, ptaków śpiew, górniczo-hutnicza orkiestra dęta.
    Może jeszcze pankracy?

    JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYSL, KIEDY RANO SIE BUDZISZ

    ja jeszcze żyję??/która godzina i dlaczego tak późno!?

    ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ?

    od razu odbieram. Jeszcze przestanie i co wtedy?!

    JAKIE IMIE DAL(A)BYS SWOJEJ CÓRCE

    utopia, synowi – rezerwat. Dlatego: żadnych dzieci!

    ULUBIONA POTRAWA?

    pizza mafioso z pizzerii ‘antonio’ przy rynku bałuckim
    Boczuś!

    CZEKOLADA CZY WANILIA?

    kawa, kosztelki

    LUBISZ SZYBKO JEZDZIC SAMOCHODEM?

    rowerem, ale tylko z górki. Pod górkę szybko męczy mnie strasznie.

    CZY SPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?

    to moja prywatna sprawa z kim śpię. Jaś fasola.

    SZTORM - WSPANIALE CZY PRZERAZAJACE ZJAWISKO?

    WOOOOW!!!!!!

    MÓGLBYS SPOTKAC SIE Z JEDNA OSOBA (ZYJACA LUB NIEZYJACA), KTO BY TO BYL:

    ? – za duży wybór, całe 77 miliardów istnień...

    ULUBIONY NAPÓJ ALKOHOLOWY:

    wszystko jedno, byle nie ziółka

    JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?

    kawaler

    JESLI MÓGLBYS WYKONYWAC DOWOLNY ZAWÓD, DOWOLNA PRACE, CO BY TO BYLO?

    Przewodnik średniogórski. Pewnie nigdy.

    GDYBYS MÓGL ZMIENIC KOLOR WLOSÓW, TO NA JAKI?

    na łysy. to mogłoby być interesujące z formalnego punktu widzenia.

    SZKLANKA JEST W POLOWIE PELNA CZY PUSTA?

    szklanka może się rozbić! proszę natychmiast odstawić - żadnych eksperymentów!

    ULUBIONE FILMY

    siódma pieczęć, ale już nic nie pamiętam. wiem, że był biało-czarny, grali w
    kości, odstawili na koniec korowód śmierci, a reżyserem był jakiś bergman.
    acha - i był jeszcze rycerz. jednak coś pamiętam??...

    PRAWO - CZY LEWORECZNY?

    lew, przecież pisałem już a propos znaku zodiaku

    TWOJA SZCZESLIWA LICZBA

    szóstka w totolotku. Tak sądzę.

    ULUBIONE SPORTY

    chodzenie na nogach po ładnych miejscach, jazda na rowerze po ładnych miejscach

    POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:

    ty abderyto, zygzygzyg!

    KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI ODPOWIE:

    a co to – jakiś łańcuszek? Hę? Robię się podejrzliwy!

    KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI NIE ODPISZE:

    j.w.

    CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:

    Cały wolny czas poświęcam na robienie doktoratu. Ostatnio mam go jednak
    strasznie mało! (nie doktoratu, czasu)


    --
    wszystkie sygnaturki odeszły do Dziada!
  • 28.01.05, 13:10
    dziś w południe distałam do wypełnienia ankietę. oto odpowiedzi:


    JAKA KSIAZKE OBECNIE CZYTASZ?

    atlas geograficzny, kalendarz i rozkład jazdy tramwajów. podręcznik pt. jak
    wychować twojego kota.

    CO JEST NA TWOJEJ PODKLADCE POD MYSZ?

    nic, bo jej nie mam. chyba, że za podkładkę liczyc biurko.

    ULUBIONA GRA NA KARTCE

    kosteczki (Mahjong Solitaire na wp.pl)

    ULUBIONE CZASOPISMO

    kocie sprawy. nie dość, ze co miesiąc wydaję pięć złotych, to jeszcze nie ma
    czego poczytac.

    ULUBIONY ZAPACH:

    rasowe kotki lubią pachnieć naomi campbell, ale ja wole zapach czyściutkiej kuwetki.

    ULUBIONE PIOSENKI I DZWIEKI:

    przybyli chułani pod okienko...

    JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYSL, KIEDY RANO SIE BUDZISZ

    cholera, znowu zaspałam na uczelnie.... e, to jeszcze pospie, pójdę później.

    ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ?

    zależy czy to praca czy znajomi. o ile w pierwszym wypadku odbieram zawsze i
    szybko, to w tym drugim różnie bywa.

    JAKIE IMIE DAL(A)BYS SWOJEJ CÓRCE

    córce - ółrtopia, synowi – rezółrat. Dlatego: żadnych dziółrząt!

    ULUBIONA POTRAWA?
    fasolka po bretońsku, oj dzieje się wtedy w kuwetce, dzieje ;-)

    CZEKOLADA CZY WANILIA?

    sok pomarańczowy

    LUBISZ SZYBKO JEZDZIC SAMOCHODEM?

    koty samochodu nie prowadzą, co innego tramwaj...

    CZY SPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?

    czy mówiłam już, że nie sypiam w ogóle? (patrz odpowiedz na pytanie o pierwszej
    mysli przy wstawaniu)

    SZTORM - WSPANIALE CZY PRZERAZAJACE ZJAWISKO?

    ej! a gdzie jest moja gąbka?

    MÓGLBYS SPOTKAC SIE Z JEDNA OSOBA (ZYJACA LUB NIEZYJACA), KTO BY TO BYL:

    fioletowy.pies

    ULUBIONY NAPÓJ ALKOHOLOWY:

    lakier do pazurków. koniecznie bieski, bo pod kolor!

    JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?

    ph 5,5

    JESLI MÓGLBYS WYKONYWAC DOWOLNY ZAWÓD, DOWOLNA PRACE, CO BY TO BYLO?

    chciałabym byc tygrysem w cyrku... skakać przez obrecze, zjadać treserów...

    GDYBYS MÓGL ZMIENIC KOLOR WLOSÓW, TO NA JAKI?
    niebieski.kot moze byc tylko niebieski! kto wymyślał te głupie pytania???!!?

    SZKLANKA JEST W POLOWIE PELNA CZY PUSTA?

    wole mieseczki

    ULUBIONE FILMY

    zdecydowanie 'grzesznica' na tvn o szesnastej. świetna wartka akcja, tylko
    cholera, nagminnie gubie co drugi odcinek...

    PRAWO - CZY LEWORECZNY?

    łapy, łapy cztery łapy... a na łapach kot kosmaty!

    TWOJA SZCZESLIWA LICZBA

    dwa, bo najlepiej jest mieć dwa uszka, dwa oczka, jeden ogonek.

    ULUBIONE SPORTY

    kiedy mam rujke.... mmmmmmrau.

    POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:

    neochułanie, zejdź z mojej jaźni!

    KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI ODPOWIE:

    srututu, ja już mam puszorek!

    KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI NIE ODPISZE:

    hubar, on nagminnie nie ma czasu ;-)

    CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:

    Cały wolny czas poświęcam na lizanie swojego futerka. i wypatrywaniu z okna.
    --
    *¨) ¤ swiat jest eterem
    .·´ .·*¨) .·*·. * swiat jest przezroczysty
    (¸.·´¸.·*¸ .·¤·. swiat jest eterem
    .·´ .·´¤ ¸·* dlatego wiem, ze zyje.
  • 28.01.05, 13:27
    JAKA KSIAZKE OBECNIE CZYTASZ?

    Szprota: symultanicznie "Kocie Worki" Chmielewskiej, "Harry Potter i Zakon
    Feniksa" oraz "Pajęczynę utkaną w ciemności" [arrigato, H8red]

    Aard: "The Great Gatsby". Ale bardziej oddaje moj nastroj "A Clockwork Orange",
    ktora wlasnie skonczylem. Pisze po angielsku, bo po angielsku czytam.

    CO JEST NA TWOJEJ PODKLADCE POD MYSZ?

    Szprota: nic, jest czarna, gładka i bez żadnych obrazków [w niestandardowym
    rozmiarze mikro]

    Aard: Kjoebenhavske Reasurrance. Ale najwazniejsze jest to, ze jest ona okragla :-)


    ULUBIONA GRA NA KARTCE

    Szprota: Szprotokół.

    Aard: Szprotokol, Geograficzna gra.

    ULUBIONE CZASOPISMO

    Szprota: Rezerwat Utopia.

    Aard: "Gory"

    ULUBIONY ZAPACH:

    Szprota: z perfum pret-a-porter Coty; z innych tytoń China Black

    Aard: ulubionych zapachow perfum moze byc mnostwo, na pewnej osobie wszystko
    slicznie pachnie. Dla siebie mam Dior "Higher".

    ULUBIONE PIOSENKI I DZWIEKI:

    Szprota: "Here comes the rain again" w wykonaniu Moostanka

    Aard: RAMMS+EIN... ein Mensch brrent.... Fleisch Geruch in der Luft...


    JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYSL, KIEDY RANO SIE BUDZISZ

    Szprota: Jeśli budzę się rano, to wbrew swojej woli i powodowana budzikiem.
    Wtedy gratuluję sobie pomysłu ściągnięcia "In the shadows" Erasmus na dżwięk
    dzwonka, bo nieodmiennie wprawia mnie w dobry nastrój.

    Aard: wiosna?

    ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ?

    Szprota: ale pracowniczy czy prywatny?

    Aard: Z pol "Elbrusiat" zagra.

    JAKIE IMIE DAL(A)BYS SWOJEJ CÓRCE

    Szprota: Nie przewiduję dorobienia się córki.

    Aard: Sa pilniejsze sprawy do przemyslenia

    ULUBIONA POTRAWA?

    Szprota: Ser pod każdą postacią.

    Aard: Ostatnio zadna. Chociaz argentynskie lomito z papas fritas i ensalada bym
    zjadl. Aha, no i moj ukochany francuski majonez :-)

    CZEKOLADA CZY WANILIA?

    Szprota: cynamon

    Aard: cider

    LUBISZ SZYBKO JEZDZIC SAMOCHODEM?

    Szprota: Zdefiniuj pojęcie "szybko"

    Aard: wszystko jedno. Jest to jedna z tych rzeczy, ktore ani mnie przerazaja,
    ani kreca. Co innego motorem :-)

    CZY SPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?

    Szprota: Mam jedną zabawkę, ale ona jest raczej kędzierzawa, a nie pluszowa ;)

    Aard: po wodce widze wszedzie pluszowe zabawki. Koniec cytatu.

    SZTORM - WSPANIALE CZY PRZERAZAJACE ZJAWISKO?

    Szprota: ...ale w wartościach bezwzględnych czy w odniesieniu do moich zaburzeń
    błędnika?

    Aard: jak dla kazdego ubezpieczeniowca: przrazajace :p

    MÓGLBYS SPOTKAC SIE Z JEDNA OSOBA (ZYJACA LUB NIEZYJACA), KTO BY TO BYL:

    Szprota: Jim Morrison.

    Aard: Chyba nie mam idoli. Ale chetnie poznalbym ktoregos z moich dziadkow.

    ULUBIONY NAPÓJ ALKOHOLOWY:

    Szprota: :P

    Aard: cider

    JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?

    Szprota: Ale chiński, księżycowy, kwiatowy czy numerologiczny? i wg której daty
    urodzenia?

    Aard: Ta ankieta ma kilka pytan, ktore traca jeszcze straszniejsza sztampa niz
    pozostale. To jest jedno z nich :)

    JESLI MÓGLBYS WYKONYWAC DOWOLNY ZAWÓD, DOWOLNA PRACE, CO BY TO BYLO?

    Szprota: gejsza obsługująca literatów :P

    Aard: Przewodnik wosokogorski. Moze kiedys... :-)



    GDYBYS MÓGL ZMIENIC KOLOR WLOSÓW, TO NA JAKI?

    Szprota: miałam wszystkie.

    Aard: Moge. Nie chce.

    SZKLANKA JEST W POLOWIE PELNA CZY PUSTA?

    Szprota: Na spodku i z aluminiową łychą.

    Aard: Tez bym sie napil.

    ULUBIONE FILMY

    Szprota: Arisona Dream i Cabaret. A! i Gabinet Doktora Caligari.

    Aard: dobre reklamy. Przyklady moglbym przeslac w zalaczniku, ale chyba chcecie
    jeszcze uzywac swoich kont e-mail :p
    No i "American Beauty"

    PRAWO - CZY LEWORECZNY?

    Szprota: czerwona łapka czy żółta kropa?

    Aard: Naszym prawem jest byc dzieckiem milosci....


    Przepraszam :p

    TWOJA SZCZESLIWA LICZBA

    Szprota: A po czym się ją poznaje?

    Aard: Instituto Numerologico wylosowalo na dzis dla Pana liczbe... 5. Jutro
    bedzie inna.
    A na serio: to nie liczby sa szczesliwe lub nie, tylko ludzie.

    ULUBIONE SPORTY

    Szprota: nie uprawiam.

    Aard: wspinaczka, wspinaczka, wspinaczka. ponadto taternictwo, alpinizm,
    bouldering, gorolazenie, wspinaczka i mielonka. Potem jak juz dlugo, dlugo nic,
    to jeszcze brydz, koszykowka, pilka nozna i tenis.

    POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:

    Szprota: ...znowu? już rozumiem, czemu Aard to do mnie przesłał :P

    Aard: Zawsze mnie mile zaskakuje to, ze o mnie pamietasz :-)


    KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI ODPOWIE:

    Szprota: Nie wyślę.

    Aard: Na pewno zadna z tych, ktore odpowiedzialy przed trzema laty.

    KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI NIE ODPISZE:

    Szprota: jw.

    Aard: Wodz :p

    CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:

    Szprota: śpię.

    Aard: Skopiuj z ulubionych sportow i doloz ksiazki. Duzo ksiazek.


    --
    Mówimy jednym głosem! (bo szproty głosu nie mają)
  • 25.10.05, 15:50
    > JAKA KSIAZKE OBECNIE CZYTASZ?
    Gra w klasy po kolei

    > CO JEST NA TWOJEJ PODKLADCE POD MYSZ?
    To samo
    >
    > ULUBIONA GRA NA KARTCE
    Gazeta Wyborcza
    >
    > ULUBIONE CZASOPISMO
    Rezerwat Utopia
    >
    > ULUBIONY ZAPACH:
    żywica sosnowa
    >
    > ULUBIONE PIOSENKI I DZWIEKI:
    widelec po szkle
    >
    > JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYSL, KIEDY RANO SIE BUDZISZ
    Miś?

    > ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ?
    Razy, razy, cztery razy!

    > JAKIE IMIE DAL(A)BYS SWOJEJ CÓRCE
    Apdejt

    >
    > ULUBIONA POTRAWA?
    Hiczyny z mięsem i kwas chlebowy

    >
    > CZEKOLADA CZY WANILIA?

    Pieprz.E nie.
    >
    > LUBISZ SZYBKO JEZDZIC SAMOCHODEM?

    Nie
    >
    > CZY SPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?

    To nie zabawka, tylko najdroższa istota.
    >
    > SZTORM - WSPANIALE CZY PRZERAZAJACE ZJAWISKO?

    A chętnie :)
    >
    > MÓGLBYS SPOTKAC SIE Z JEDNA OSOBA, KTO BY TO BYL:

    Mag.gie


    > ULUBIONY NAPÓJ ALKOHOLOWY:

    ostatnio żaden
    >
    > JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?
    >
    A chuj go wie
    >
    > JESLI MÓGLBYS WYKONYWAC DOWOLNY ZAWÓD, DOWOLNA PRACE, CO BY TO BYLO?

    Szwedzki kucharz
    >
    > GDYBYS MÓGL ZMIENIC KOLOR WLOSÓW, TO NA JAKI?

    Długi (by Huann, ale oddaje)

    >
    > SZKLANKA JEST W POLOWIE PELNA CZY PUSTA?

    Właśnie, kawę zapomniałem zrobić!

    >
    > ULUBIONE FILMY

    "American Beauty", fakt, i jeszcze "K-pax" i "samotni"
    >
    > PRAWO - CZY LEWORECZNY?

    Prawo czy sprawiedliwość? Wszystkochuj
    >
    > TWOJA SZCZESLIWA LICZBA
    >
    to nie liczby sa szczesliwe lub nie, tylko ludzie.
    >
    > ULUBIONE SPORTY
    >
    > Szprota: nie uprawiam.
    >
    > Aard: wspinaczka, wspinaczka, wspinaczka. ponadto taternictwo, alpinizm,
    > bouldering, gorolazenie, wspinaczka i mielonka. No i rehabilitacja :/
    >
    > POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:

    Ty Huannie!
    >
    > KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI ODPOWIE:
    >
    Odpowiedz cytując
    >
    > KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI NIE ODPISZE:

    j.w.

    >
    > CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:
    >
    > Aard: Mag.gie. Długo, długo nic. Potem skopiuj z ulubionych sportow i doloz
    ksiazki. Jeszcze więcej.
    --
    Frequentia usis nocet (nadużywanie szkodzi)
  • 25.10.05, 15:55
    czy jesteś Aardzie w ciąży? /NI!


    --
    kacza zupa
  • 25.10.05, 16:25
    > czy jesteś Aardzie w ciąży? /NI!


    Maggie, Aard! Gratulacje! Wiecie już jak dacie na imię waszej słodkiej zygotce?
    Milusio jest! Supcio jest! Jeszcze raz gratulacje! Małe Mikołajki biegające -
    chłopcy i dziewczynki to musi być widok fikuśny jak fikus i fiskus.

    --
    Sygna Turka Osmańska.
    RU
  • 26.10.05, 15:10
    od poprzedniej ankiety minęło 9 miesięcy. Cała geneza. Dzierż!!
    --
    Frequentia usis nocet (nadużywanie szkodzi)
  • 28.10.05, 09:10
    moja very versja bardziej podobała się mi.

    --
    Sygna Turka Osmańska.
    RU
  • 28.10.05, 11:18
    to już było, tylko nie mogę znaleźć (a przecież dziś czytałem!)

    --
    Czy Bush ma przerzuty sumienia po Iraku?
  • 28.10.05, 12:21
    zasadniczo nie chce mi się tego wszystkiego jeszcze raz pisać, więc tylko wspomnę, że własnie skończyłam Marka Huberatha "Miasta pod skałą" i polecę nie tylko rosomakom!
  • 28.01.05, 13:50
    > JAKA KSIAZKE OBECNIE CZYTASZ?
    >
    > Lem - Golem XIV
    >
    > CO JEST NA TWOJEJ PODKLADCE POD MYSZ?
    >
    > dziewięć czerwonych kropek , na jednej z nich dziewięć białyvh kropek i symbol
    "gazeta.pl"
    >
    > ULUBIONA GRA NA KARTCE
    >
    > w Che Guevarę (nier wiecie, jak się w to gra? ja też nie!)
    >
    > ULUBIONE CZASOPISMO
    >
    > Polityka
    >
    > ULUBIONY ZAPACH:
    >
    > góry, Ona i "Concerto" de Fragonard
    >
    > ULUBIONE PIOSENKI I DZWIEKI:
    >
    > Brahms "Wenn ich mit Menschen", Turnau "Między ciszą a ciszą", Björk "Hidden
    place", Collins "On the air tonight"...
    >
    > JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYSL, KIEDY RANO SIE BUDZISZ
    >
    > to ja się kładłem?
    >
    > ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ?
    >
    > ile chce
    >
    > JAKIE IMIE DAL(A)BYS SWOJEJ CÓRCE
    >
    > Kochanie, jak damy córeczce na imię?
    >
    > ULUBIONA POTRAWA?
    >
    > chyba woda. Pochłaniam jej zdecydowanie najwięcej
    >
    > CZEKOLADA CZY WANILIA?
    >
    > kiełbasa
    >
    > LUBISZ SZYBKO JEZDZIC SAMOCHODEM?
    >
    > tak
    >
    > CZY SPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?
    >
    > Śpię z Jasiem.
    >
    > SZTORM - WSPANIALE CZY PRZERAZAJACE ZJAWISKO?
    >
    > ładne, ale monotonne
    >
    > MÓGLBYS SPOTKAC SIE Z JEDNA OSOBA (ZYJACA LUB NIEZYJACA), KTO BY TO BYL:
    >
    > Napoleon. Skopałbym mu tyłek.
    >
    > ULUBIONY NAPÓJ ALKOHOLOWY:
    >
    > crne wino od baby
    >
    > JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?
    >
    > najlepszy
    >
    > JESLI MÓGLBYS WYKONYWAC DOWOLNY ZAWÓD, DOWOLNA PRACE, CO BY TO BYLO?
    >
    > altowiolita najlepszego kwartetu smyczkowego na świecie
    >
    > GDYBYS MÓGL ZMIENIC KOLOR WLOSÓW, TO NA JAKI?
    >
    > a muszę?
    >
    > SZKLANKA JEST W POLOWIE PELNA CZY PUSTA?
    >
    > piję z kubeczka
    >
    > ULUBIONE FILMY
    >
    > Mulholland Drive, Lost in Translation
    >
    > PRAWO - CZY LEWORECZNY?
    >
    > obupółkulowy
    >
    > TWOJA SZCZESLIWA LICZBA
    >
    > 1234567890 - na wszelki wypadek wpiszę wszystkie
    >
    > ULUBIONE SPORTY
    >
    > sporty wcale nie są ulubione
    >
    > POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:
    >
    > ale ja sam tu wszedłem
    >
    > KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI ODPOWIE:
    >
    > ale ja tego nikomu nie wysyłam
    >
    > KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI NIE ODPISZE:
    >
    > j.w.
    >
    > CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:
    >
    > pracuję albo mam fantazje erotyczne.
    --
    ╩╦╩╦╩╦
    ╦╩╦╩╦╩
    ╩╦╩╦╩╦
  • 28.01.05, 14:22
    dziś rano, przedpołudniem i w południe dostałem do wypełnienia ankietę. oto
    odpowiedzi:


    JAKA KSIAZKE OBECNIE CZYTASZ?

    Kod LdV / Księżniczka / Fechtmistrz / Kosiarz / NIewiarygodne przygody Marka P /
    Przygody fryzjera damskiego

    Z czego tylko dwie ostatnie do końca będą mi pewnie znane, bo czytam po raz którys.

    CO JEST NA TWOJEJ PODKLADCE POD MYSZ?

    IBM RS/6000 AS/400 S/390

    ULUBIONA GRA NA KARTCE

    Obecnie to pewnie w wisielca, a tak w ogóle to brak

    ULUBIONE CZASOPISMO

    Mój pogrzeb, gdyby było, bo przecież nie Mój ślub czy dziecko....

    ULUBIONY ZAPACH:

    Ostatnio byle nie czosnek

    ULUBIONE PIOSENKI I DZWIEKI:

    Liban płonie

    JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYSL, KIEDY RANO SIE BUDZISZ

    O kurwa, jednak znów wzeszło :(

    ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ?

    Normalnie to było tak, że czasem nawet nie zdążył zadzwonić, a teraz to wcale
    nie odbieram.

    JAKIE IMIE DAL(A)BYS SWOJEJ CÓRCE

    Zawsze miała być Patrycja nie pamiętam czemu.

    ULUBIONA POTRAWA?

    No chyba faktycznie te węglowodany w postaci MacAronu

    CZEKOLADA CZY WANILIA?

    To pierwsze.

    LUBISZ SZYBKO JEZDZIC SAMOCHODEM?

    Nie, ale czasem mi się zdaża.

    CZY SPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?

    No ba!

    SZTORM - WSPANIALE CZY PRZERAZAJACE ZJAWISKO?

    Wspaniałe, bo można zginąc.

    MÓGLBYS SPOTKAC SIE Z JEDNA OSOBA (ZYJACA LUB NIEZYJACA), KTO BY TO BYL:

    No chyba jednak nadal z tą.

    ULUBIONY NAPÓJ ALKOHOLOWY:

    Piesek z piwkiem (pzdr. dla Keri :) )

    JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?

    Wodnik, a jakże z krwi i kości, po mieczu i kądzieli.

    JESLI MÓGLBYS WYKONYWAC DOWOLNY ZAWÓD, DOWOLNA PRACE, CO BY TO BYLO?

    Policjant (tym razem pozdrowienia dla partnerki z nocnego patrolu pełnego
    radiowozów)

    GDYBYS MÓGL ZMIENIC KOLOR WLOSÓW, TO NA JAKI?

    Blond, bo już miałem coś podobnego.

    SZKLANKA JEST W POLOWIE PELNA CZY PUSTA?

    Pusta, jeżeli myślimy o tej samej szklance

    ULUBIONE FILMY

    Noc na Ziemi, Siekierezada, Casablanca (nie kolorowana), Rękopis znaleziony w
    Saragosie.

    PRAWO - CZY LEWORECZNY?

    Prawo.

    TWOJA SZCZESLIWA LICZBA

    e^6

    ULUBIONE SPORTY

    Rower czynniej, karling bierniej

    POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:

    Jedna mila (ale ile to kilometrów?)

    KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI ODPOWIE:

    Na pewno to śliskie określenie.

    KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI NIE ODPISZE:

    Ech ... nie wyślę, bo wiem, że mi nie odpowie

    CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:

    Żyję, bo ja mam jeden wielki wolny czas.
  • 28.01.05, 17:19
    > JAKA KSIAZKE OBECNIE CZYTASZ?
    The Fermata (N. Baker, rozprężająco), The Origins of English Words (Shipley,
    wertownie), Who Hath Bewinged Me (tłumaczenia z Kochanowskiego, krytycznie),
    Kodeks cywilny z koment. (do walk, sądująco), Leśmian (zawsze, zawszająco)

    > CO JEST NA TWOJEJ PODKLADCE POD MYSZ?
    Mysz, dalej dłoń, dalej obręcz barkowa. Na deseń: delfin skacze przez
    planetę, stylistyka: tani technosiudmak. Moze kiedys nanotechnologia
    sprawi że delfin będzie skakał od razu przez obręcz barkową. W barku
    mam pusto, ale to nie moje wino.

    ULUBIONA GRA NA KARTCE
    Dixie, ale nie wszystkie zwrotki, bo robia się dziury w instrumencie.

    ULUBIONE CZASOPISMO
    już go nie ma

    ULUBIONY ZAPACH:
    domu (póki co, nie występuje w przyrodzie)

    ULUBIONE PIOSENKI I DZWIEKI:
    jest ok. 14 melodii przy których placze (odruch Pawlowa)
    ale nie wiem czy o to chodzi w pytaniu?

    JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYSL, KIEDY RANO SIE BUDZISZ
    trudno to nazwac ranem, trudno to nazwać budzeniem sie, nie da
    sie tego nazwac myśleniem ["nie pomyl szczoteczki z"---cenzura]

    ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ?
    to zależy czy do mnie.

    JAKIE IMIE DAL(A)BYS SWOJEJ CÓRCE
    ha! (nie, nie; choć keridwen tez ladnie)

    ULUBIONA POTRAWA?
    na zimno, vide kill bill

    CZEKOLADA CZY WANILIA?
    ni, ni

    LUBISZ SZYBKO JEZDZIC SAMOCHODEM?
    od 1995, nienawidze
    wczesniej, uwielbialem

    CZY SPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?
    mozna je tak nazwac

    SZTORM - WSPANIALE CZY PRZERAZAJACE ZJAWISKO?
    to sie nie wyklucza, więc nie wykluczam

    MÓGLBYS SPOTKAC SIE Z JEDNA OSOBA (ZYJACA LUB NIEZYJACA), KTO BY TO BYL:
    Exar Kun (a jutro kto inny)

    ULUBIONY NAPÓJ ALKOHOLOWY:
    na pokaz?...aa, jak dla siebie, to czerwone wytrawne, moze byc w szklance,
    moze byc tanie (i tak nie odrozniam od drozszych)

    JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?
    Ford Taurus

    JESLI MÓGLBYS WYKONYWAC DOWOLNY ZAWÓD, DOWOLNA PRACE, CO BY TO BYLO?
    platny czytacz

    GDYBYS MÓGL ZMIENIC KOLOR WLOSÓW, TO NA JAKI?
    na żaden (jest taki?)

    SZKLANKA JEST W POLOWIE PELNA CZY PUSTA?
    szklanka nie istnieje

    ULUBIONE FILMY
    Star Wars (na 100% Homeriada naszych czasów), archetypalna,
    ze az zęby bolą (a któż z nas nie lubi zadawac sobie bolu)

    PRAWO - CZY LEWORECZNY?
    to zalezy od poziomu zabrudzenia mysli :P

    TWOJA SZCZESLIWA LICZBA
    17

    ULUBIONE SPORTY
    po kolei, od malenkiego, bez zachodzenia na siebie: plywanie
    krótkodystansowe, ping pong, hatha joga, kij, seks - oraz, od
    kiedy doktory zabronily, nic z tego.

    POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:
    do siebie mam gadac? (mile?!!)

    KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI ODPOWIE:
    patrz nizej

    KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI NIE ODPISZE:
    patrz wyzej

    CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:
    zebym mial wolny czas, zamknalbym go w rejestr korzysci i nie
    puszczal, oj, nie puszczal.

    --
    kundern ale milani
  • 28.01.05, 20:34
    dziś rano dostałem do wypełnienia ankietę. oto odpowiedzi:
    >
    >
    > JAKA KSIAZKE OBECNIE CZYTASZ?
    >
    > Świat Rocannona, Lewa ręka ciemności, Psychologia uprzedzeń, Człowiek istota
    społeczna, Człowiek wśród ludzi, Metody badawcze w psychologii. w łózku leża od
    wszech czasów Achaja oraz Władca pierścieni, powiedzmy, że też to czytam...
    >
    > CO JEST NA TWOJEJ PODKLADCE POD MYSZ?
    >
    miś panda, ale strasznie wyświechtany, ledwo go widać
    >
    > ULUBIONA GRA NA KARTCE
    >
    >error
    >
    > ULUBIONE CZASOPISMO
    >
    > error
    >
    > ULUBIONY ZAPACH:
    >
    > z naturalnych konwalia...chyba...
    ze sztucznych 5Aleja, Envy, ostatnio Eau des Merveilles i Couture!
    >
    > ULUBIONE PIOSENKI I DZWIEKI:
    >
    > Behind the wheel DM oraz wszelkie dźwieki Mojego Ukochania
    >
    >
    >
    > JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYSL, KIEDY RANO SIE BUDZISZ
    >
    > error
    > ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ?
    >
    > nie liczę
    >
    > JAKIE IMIE DAL(A)BYS SWOJEJ CÓRCE
    >
    > error
    > ULUBIONA POTRAWA?
    >
    > mam wrażenie, że oprócz tak zwanych owoców morza oraz obrzydlistw
    wewnątrzzwierzęcych to chyba wszystko... a najbardziej kuchnia mołdawska i
    bułgarska
    > CZEKOLADA CZY WANILIA?
    >
    > kolada
    >
    > LUBISZ SZYBKO JEZDZIC SAMOCHODEM?
    >
    > error
    >
    > CZY SPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?
    >
    > error
    > SZTORM - WSPANIALE CZY PRZERAZAJACE ZJAWISKO?
    >
    > to zależy, gdzie jestem w czasie jego trwania
    >
    > MÓGLBYS SPOTKAC SIE Z JEDNA OSOBA (ZYJACA LUB NIEZYJACA), KTO BY TO BYL:
    >
    > chuj wie...
    > ULUBIONY NAPÓJ ALKOHOLOWY:
    >
    > szampan, wino połwytrawne (najlepiej mołdawskie albo bułgarskie)
    >
    > JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?
    >
    > lolik
    >
    > JESLI MÓGLBYS WYKONYWAC DOWOLNY ZAWÓD, DOWOLNA PRACE, CO BY TO BYLO?
    >
    > obrzydliwy bogacz wydający kase na podróże po świecie
    >
    > GDYBYS MÓGL ZMIENIC KOLOR WLOSÓW, TO NA JAKI?
    >
    > moge, więc to pytanie jest bez sensu
    > SZKLANKA JEST W POLOWIE PELNA CZY PUSTA?
    >
    > a co to jest szklanka?
    >
    > ULUBIONE FILMY
    >
    > no i tu wpadlam wreszcie na swoj temat:
    zasadniczo moim namberem łan są Wściekłe psy, jest to film, nie bójmy sie tego
    powiedzieć, wybitny, z wybitna rola Tima Roth (powinien dostac za nią oskara,
    ale niestety chapnął go wówczas T. L. Jones bodajże za Ściganego. oskary
    osobiście mi zwisają i powiewaja, ale należał mu się).
    poza tym jakbym sie rozpisała, to by miejsca nie starczylo, więc może pare
    tylko:
    Aquire gniew boży - i zasadniczo peło innych filmów z tym wstrętnym
    zbereźnikiem Klausem Kinski ;)
    Siódma pieczęc (Chuanu, podaje rękę)
    Kabaret (Szprotessa, podaje reke)
    Zagadka Kaspara Hausera
    Niebo nad Berlinem
    Stalker !!!!!!!!!
    Dwunastu gniewnych ludzi (stare ale jare)
    Mały wielki człowiek
    Czysta formalnośc
    Uczta Babette
    Moje własne Idaho
    Nikita

    dobra, wystarczy...
    > PRAWO - CZY LEWORECZNY?
    >
    > glupie pytanie...
    >
    > TWOJA SZCZESLIWA LICZBA
    >
    > error
    > ULUBIONE SPORTY
    >
    > pływanie
    > POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:
    >
    > nikt tego do mnie nie przyslał
    >
    > KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI ODPOWIE:
    >
    > nikomu tego nie wysle
    > KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI NIE ODPISZE:
    >
    > j.w.
    >
    > CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:
    >
    > śpię
    czytam
    kąpie się
    chodze do kina

    to najczęstsze
  • 27.11.05, 19:48
    JAKA KSIAZKE OBECNIE CZYTASZ?
    solaris leży.
    ostatnia w całości to chyba pani jeziora. a może podejrzani chmielewskiej.
    CO JEST NA TWOJEJ PODKLADCE POD MYSZ?
    mysz
    ULUBIONA GRA NA KARTCE
    spis zakupów
    ULUBIONE CZASOPISMO
    RU
    ULUBIONY ZAPACH:
    cynamon i zielona herbata
    ULUBIONE PIOSENKI I DZWIEKI
    free love w formacie midi, bo to mam ustawione, jak Huann dzwoni
    JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYSL, KIEDY RANO SIE BUDZISZ
    jeśli budzę się rano, to nie myślę
    jeśli chodzi o myśl po przebudzeniu, to zastanawiam się, gdzie położyłam telefon
    ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ?
    dopóki nie przestanie
    JAKIE IMIE DAL(A)BYS SWOJEJ CÓRCE
    o nie, nie, nie, wystarczą mi dyskusje o pampersach w pracy, żadnych dzieci.
    ULUBIONA POTRAWA?
    Huann ;p
    CZEKOLADA CZY WANILIA?
    no przecież pisałam - cynamon
    LUBISZ SZYBKO JEZDZIC SAMOCHODEM?
    lubię być wożona szybkim samochodem. czasem.
    CZY SPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?
    to nie jest zabawa!!!
    SZTORM - WSPANIALE CZY PRZERAZAJACE ZJAWISKO?
    rajders of brainsztorm
    MÓGLBYS SPOTKAC SIE Z JEDNA OSOBA (ZYJACA LUB NIEZYJACA), KTO BY TO BYL:
    RU
    ULUBIONY NAPÓJ ALKOHOLOWY:
    fuck sake, nie pijam nadal ;p
    JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?
    Ale europejskiego czy afrykańskiego?
    JESLI MÓGLBYS WYKONYWAC DOWOLNY ZAWÓD, DOWOLNA PRACE, CO BY TO BYLO?
    to, co teraz robię [piję kawę, słucham Acids, czytam RU... mogliby mi za to płacić!]
    GDYBYS MÓGL ZMIENIC KOLOR WLOSÓW, TO NA JAKI?
    przecież mogę, tylko mi szkoda włosów. na długie.
    SZKLANKA JEST W POLOWIE PELNA CZY PUSTA?
    wolę kub z kotem. aktualnie stoją dwa. jeden jest w 1/3 napełniony kawą, a drugi
    w całości sokiem kokosowym.
    ULUBIONE FILMY
    patrz wizytówka
    PRAWO - CZY LEWORECZNY?
    to zależy przy czyim kompie siedzę
    TWOJA SZCZESLIWA LICZBA
    fefnafcie.
    ULUBIONE SPORTY
    wolę goldeny
    POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:
    a kto to był???
    CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:
    śpJę



    --
    sad but tup
  • 29.11.05, 11:20
    Szprota napisała:

    POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:
    a kto to był???

    chyba aard :)
    --
    Śniadanie do łóżka: oLivki i pomidory w Tylerki
  • 29.11.05, 21:50
    któż mnie tak śmieszy i wrusza do łez? :)
    --
    GROARR
  • 29.11.05, 21:55
    to byłam ja, Szprota, tylko jakas niedologowana ;)
    --
    sad but trup
  • 07.06.07, 20:11
    NB, to siakiś regionalizm chyba, tylko nie wiem, czy łódzki: wiele osób u mnie w
    pracy mówi "półtorej roku". W uszy mnie nie kłuje, ale ciekawe, skąd się to zalęgło.

    JAKA KSIAZKE OBECNIE CZYTASZ?
    solaris oddałam Huann. nieprzeczytany.
    ostatnia w całości to któryś Pratchett. Carpe Jugulum może albo Zbrojni, albo
    Piąty Elefant.
    CO JEST NA TWOJEJ PODKLADCE POD MYSZ?
    kawałek żelastwa z Ikei
    ULUBIONA GRA NA KARTCE
    szprotokół, jakkolwiek ostatnio nader rzadko uprawiana :(
    ULUBIONE CZASOPISMO
    RU. A jak się nic nie dzieje na RU, to Telepolis.
    ULUBIONY ZAPACH:
    cynamon i zielona herbata (o, nie zmienia mi się!)
    z perfum ostatnio In Bloom Avonu. Może rezerwatowe elegantki pokręcą nosem, ale
    tak mi ładnie pachnie bergamotką. O, bergamotkę też lubię.
    ULUBIONE PIOSENKI I DZWIEKI
    codziennie inaczej. Od pewnego czasu Disturbed ze wskazaniem na przeróbkę "Land
    of Confusion" i "The Meaning of Life"
    cisza, gdy Kota przestaje się rujczyć :D
    JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYSL, KIEDY RANO SIE BUDZISZ
    zależy, gdzie się budzę. ale najczęściej "jeszcze trzy minutki..."
    ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ?
    zależy kto dzwoni. od niektórych nie odbieram, daję im wysłuchać grani na
    czekanie i sama oddzwaniam z darmofonu.
    JAKIE IMIE DAL(A)BYS SWOJEJ CÓRCE
    córce to nie zamierzam ani mieć, ani dawać, ale pracowego glonojada nazwałam
    Mnietek.
    ULUBIONA POTRAWA?
    żeby było dużo sera.
    CZEKOLADA CZY WANILIA?
    no przecież pisałam - cynamon. I czekolada. Najlepiej studencka :D
    LUBISZ SZYBKO JEZDZIC SAMOCHODEM?
    jestem wożona szybko samochodem do pracy. spowszedniało zatem i nie określam
    tego w kategorii upodobań. mój błędnik określa i nie lubi.
    CZY SPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?
    ta zabawka nie jest dla misiaczków... Nie. Na nocnej szafce mam Hama (termometr,
    zegarek i budzik w jednym), popielniczkę, fajki (tak, palę w łóżku), kubek z
    wodą, chusteczki i zdjęcie mamy. Z tym śpię.
    SZTORM - WSPANIALE CZY PRZERAZAJACE ZJAWISKO?
    tak
    MÓGLBYS SPOTKAC SIE Z JEDNA OSOBA (ZYJACA LUB NIEZYJACA), KTO BY TO BYL:
    chwilowo stęskniłam się za b00g13m. ale szukam na zbyt długiej liście, by tak
    naprawdę wskazać jedną osobę.
    dziś szprotkam Huann.
    ULUBIONY NAPÓJ ALKOHOLOWY:
    fuck sake, nie pijam nadal ;p (i się nie zmieniło)
    JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?
    A nie mam marsa w rybach niestety.
    JESLI MÓGLBYS WYKONYWAC DOWOLNY ZAWÓD, DOWOLNA PRACE, CO BY TO BYLO?
    coś bym popisała, coś bym poklikała, trochę się pomądrzyła na temat
    telekomunikacji. ale w korespondencji mnie nie chcą :D
    GDYBYS MÓGL ZMIENIC KOLOR WLOSÓW, TO NA JAKI?
    ten, który mam jest najlepszy, ale 80% gospodyń domowych nie widzi różnicy.
    obawiam się, że nieuchronnie zmieniam na siwy...
    SZKLANKA JEST W POLOWIE PELNA CZY PUSTA?
    jak zawsze, to zależy od zawartości.
    ULUBIONE FILMY
    Sin City. Wypełniam tę ankietę tylko po to, by się z tego właśnie zwierzyć.
    PRAWO - CZY LEWORECZNY?
    to zależy przy czyim kompie siedzę
    TWOJA SZCZESLIWA LICZBA
    fefnafcie.
    ULUBIONE SPORTY
    wolę goldeny
    POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:
    jeśli to był Aard, to mogę mu tylko powiedzieć...
    a, co mu będę mówić, sam wie :)
    CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:
    śpJę. A, i czytam.
    --
    Chomik został
    zdeponowany w prodiżu i się grzeje!
  • 25.03.15, 16:28
    > JAKA KSIAZKE OBECNIE CZYTASZ?

    Żadną.
    Ostatnio "Beksińscy. Portret podwójny"

    > CO JEST NA TWOJEJ PODKLADCE POD MYSZ?

    Mam zajebiście wypasioną białą, błyszczącą mysz z instynktowną nawigacją dotykową dlatego nie potrzebuję żadnej głupiej podkładki

    > ULUBIONA GRA NA KARTCE

    Niemal zawsze gdy napiszę coś na kartce to zwykle nikt (włącznie ze mną) nie potrafi tego odczytać. Nie używam więc raczej kartek do gier, gdyż pewnikiem przegrałabym.

    > ULUBIONE CZASOPISMO

    Mój Wilanów

    > ULUBIONY ZAPACH:

    Duszona wołowina z czosnkiem w Ze da Mouraria. Albo ośmiornica, albo kalmar albo cokolwiek. W każdym razie żarcie rządzi tamże.

    > ULUBIONE PIOSENKI I DZWIEKI:

    Dźwięk domofonu gdy przychodzi kurier z nową kiecką albo butami

    > JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYSL, KIEDY RANO SIE BUDZISZ

    Dlaczego ta mała stopa jest znowu na mojej twarzy


    > ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ?

    W ciągu kolejnych 30 dni będę za każdym razem liczyć i wrócę z odpowiedzią

    > JAKIE IMIE DAL(A)BYS SWOJEJ CÓRCE

    Na pierwsze Merida a na drugie Waleczna

    > ULUBIONA POTRAWA?

    Mięso

    > CZEKOLADA CZY WANILIA?

    Nie jadam słodyczy

    > LUBISZ SZYBKO JEZDZIC SAMOCHODEM?

    O tak bardzo, szczególnie z rosyjskimi taksówkarzami

    > CZY SPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?

    Tak: z Misiem Piesiem, z Misiem Rakspinkiem, z Milli albo z Iżikiem - oczywiście na zmianę.

    > SZTORM - WSPANIALE CZY PRZERAZAJACE ZJAWISKO?

    Zawsze chciałam się wykąpać w sztormie.

    > MÓGLBYS SPOTKAC SIE Z JEDNA OSOBA (ZYJACA LUB NIEZYJACA), KTO BY TO BYL:

    Jan Paweł II

    > ULUBIONY NAPÓJ ALKOHOLOWY:

    Piwo

    > JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?

    Syndrom niejadka

    > JESLI MÓGLBYS WYKONYWAC DOWOLNY ZAWÓD, DOWOLNA PRACE, CO BY TO BYLO?

    Hmmm, leń?

    > GDYBYS MÓGL ZMIENIC KOLOR WLOSÓW, TO NA JAKI?

    Oczywiście na ryży.

    > SZKLANKA JEST W POLOWIE PELNA CZY PUSTA?

    Moja zawsze ma menisk wypukły

    > ULUBIONE FILMY

    Niebo na Berlinem.
    Nie. Chyba jednak Podróże Pana Kleksa.


    > PRAWO - CZY LEWORECZNY?

    Staram się prowadzić obiema rękami choć czasem prawą rękę trzymam na drążku

    > TWOJA SZCZESLIWA LICZBA

    Wszystkie takie ładne, naprawdę nie wiem którą wybrać

    > ULUBIONE SPORTY

    Ale ja przecież leżę i pachnę

    > POWIEDZ JEDNA MILA RZECZ O OSOBIE, KTÓRA TO DO CIEBIE PRZYSLALA:

    Ja cały świat kocham!

    > KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI ODPOWIE:

    Mama?

    > KTO, Z OSÓB DO KTÓRYCH TO WYSLESZ, NA PEWNO CI NIE ODPISZE:

    Jak to było? Nie interesuj się bo dostaniesz kociej mordki?

    > CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:

    Wymyślam ankiety i rozsyłam je do ludzi których, nie lubię.
    Poza tym oczywiście uprawiam sport.


    Uff. Ależ to męczące było. Nie sądziłam że zrobię analizę całego życia w 5 minut




  • 11.02.05, 18:58
    pozdrawiam miki nowe gurskie cos tam kawa siem konczy sniadanie siem nie
    zaczyna snieg deszcz jasno ciemno tylko mi krowy brak w tym burdlu:

    zlosliwie zartowalem z tym brawo admin. to, ze zabanowal
    przeniesionego.do.rezerwy to jeszcze nie powod do balangi. zresztom, mam jurz
    troche wszystkiego w dupie, jestem tym i owym zmenczony, mis_toa zalorzyl
    wontek absurdalny na piotrkowie, pisze dr, bo mam mnustwo czasu na to darthsida
    to cruach tak wiem wszystko przesladuje mnie niebieski kot z czerwonym
    kotbertem przez gg musze kupic tusz do drukarki pyza mi bembni telewizorem nad
    uchem kurczak mnie ominou zostauo 78 dni wyobras sobie rze zawsze masz czas
    wszystko jest dobre i wszystko w sam raz lubie piosenki z sajfaja muszem
    wymiesc i wyniesc smieci marzyniak pisze rze jej siem kot z psem podoba
    zauatwiam przepisy na sauatki dla somsiadki pewnie dzis przyjdom na 3 godziny
    siem podsionsc na net bo zarabiajom po 2000 zyli i nie stac ich muj ojciec
    straciu wuasnie robotem moja mama wuasnie znalazua robotem szczury pierwsze
    opuszczajom tononce brzytwy to nie chwytaj psu na bude a peszt na dach ratunku
    ratunku ratunku papa
  • 12.02.05, 11:24
    spróbuj poodkurzać pająki za meblami
  • 12.02.05, 12:07
    grooarrrrrrrrrrrrrrr
  • 22.02.05, 19:02
    A ja nie
    --
    Wierzę, bo to absurd.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.