Dodaj do ulubionych

30 lat temu

09.11.19, 14:11
upadl Mur Berlinski.

Pamietam ze wtedy i w czasie nastepnych dni nikt wlasciwie nie rozumial co sie stalo i co z tego wyniknie.
Obserwuj wątek
          • maria421 Re: 30 lat temu 10.11.19, 08:10
            stephen_s napisał:

            > Czy bałaś się, że jak Niemcy się zjednoczą, to znowu będzie wojna?

            Nie. W pierwszych dniach po upadku muru jeszcze nie bylo mowy o zjednoczeniu Niemiec, a jak zaczeto powaznie o tym mowic, to i tak polaczenie sie Niemiec nie oznaczalo natychmiastowego wycofania sie wojsk alianckich tu stacjonujacych, ani natychmiastowego opuszczenia NATO przez zjednoczone Niemcy.
    • maria421 Re: 30 lat temu 09.11.19, 16:52
      Duda mial okazje zablysnac nie swoimi zaslugami :

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,25393580,30-rocznica-upadku-muru-berlinskiego-prezydent-niemiec-podziekowal.html#a=363&c=159&s=BoxNewsMT
    • gumpel Re: 30 lat temu 10.11.19, 00:15
      Z mojej perspektywy (gówniarza w gruncie rzeczy, mieszkającego w Polsce) to była oczywista oczywistość. U nas Mazowiecki, w Czechach „Hawel na Wawel”, Węgrzy otworzyli granicę z Austrią ... Upadek Honeckerowa jawił się jako oczywista kontynuacja tego samego procesu. O młodzieńcza naiwności! Dopiero wiele lat później zdałem sobie sprawę, że „inaczej zgięła by się historii sprężyna” i na Alexanderplatz mogliśmy mieć płac Tiananmen, a potem „bratnią interwencję” w pozostałych demoludach. Zachód by to pewnie łyknął, jak Sisiego w Egipcie (że niby taki genius loci). Farciarze jesteśmy :)
      G.

      --
      ... quaero usque ...
      • jureek Re: 30 lat temu 11.11.19, 11:15
        gumpel napisał:

        > Z mojej perspektywy (gówniarza w gruncie rzeczy, mieszkającego w Polsce) to był
        > a oczywista oczywistość. U nas Mazowiecki, w Czechach „Hawel na Wawel”,

        Czeska aksamitna rewolucja rozpoczęła się dopiero 10 dni po upadku muru. Ten sam błąd w kolejności tych zdarzeń popełnił Duda w swoim berlińskim przemówieniu, gdzie przedstawiał to tak, jakby aksamitna rewolucja poprzedzała obalenie muru, a było odwrotnie.
        Miałem to szczęście być bardzo blisko tych wydarzeń, bo od września do grudnia 1989 roku w ramach nauki czeskiego pracowałem w fabryce mebli pod Ołomuńcem. Zaczynałem w czasie, gdy oficjalna czechosłowacka propaganda obrzydzała jak mogła demokratyczne zmiany w Polsce i niestety wielu kolegów z pracy jej ulegało i powtarzali, że wy Polacy to tylko strajkujecie i pracować się wam nie chce. Z drugiej strony pracujący w zakładzie tajni (ale wszyscy wiedzieli, kto to jest, taka to była tajność) współpracownicy czechosłowackiej bezpieki i ormowcy byli nielubiani i izolowani. W weekendy jeździłem do Pragi, znajomy udostępniał mi swoje mieszkanie, a sam spał u mamy, więc miałem tam fajną metę. Pamiętam ten czas pod koniec listopada, gdy knajpy na Malej Stranie pełne były młodych enerdowców, którzy próbowali się przedostać do ambasady RFN. Praski dworzec główny był zresztą przez całe lata osiemdziesiąte wielką noclegownią młodych enerdowców, dla których Czechosłowacja była oprócz Węgier jedyną zagranicą, dokąd mogli pojechać bez urzędowych komplikacji (do Polski nie było to dla nich takie proste, bo potrzebowali oficjalnie potwierdzone zaproszenie). Potem były studenckie demonstracje w Pradze, brutalne pałowanie i pogłoski o śmierci jednego z demonstrantów. Później okazało się, że ten udający zabitego studenta był esbeckim prowokatorem. Obecnie prowokator ten prowadzi hotel w Karlovej Studance:
        www.idnes.cz/ostrava/zpravy/mrtvy-student-po-ctvrtstoleti-aneb-jak-dnes-zije-ludvik-zifcak.A141118_2116898_ostrava-zpravy_jog
        W każdym bądź razie demonstracje rozlały się na cały kraj, ci sami koledzy z pracy, którzy wcześniej mówili o leniwych Polakach, teraz z dumą opowiadali, że oni też demonstrują i zapraszali mnie, czy po pracy nie pojechałbym z nimi na ołomuniecki rynek, gdzie już co wieczór zbierały się tysiące ludzi dzwoniących kluczami. To wtedy nauczyłem się czechosłowackiego hymnu, który był dwuczęściowy - pierwsza czeska część taka mocno nadęta i druga, która jest skoczną słowacką melodią ludową podobną do naszych góralskich przyśpiewek. Zakładowi ubecy i ormowcy pouciekali na chorobowe.
        Niestety, na koniec tej "jesieni ludów" była telewizyjna transmisja na żywo koszmarnego procesu i egzekucji pary Ceaușescu, po pałacowym przewrocie w Rumunii.
        • gumpel Re: 30 lat temu 11.11.19, 17:47
          Rzeczywiście, kolejności nie zapamiętałem ;) Z tamtego czasu pamiętam tylko, że wydarzenia w NRD zastały Kohla w Polsce i że przerwał wizytę.

          --
          ... quaero usque ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka