Dodaj do ulubionych

Błagam pomocy!!! ;(

14.10.09, 22:06
Witam, mam duze problemy sama ze soba i chcialabym sie poradzic.
Otorz od 10 miesiecy mam ze soba problemy, zaczelo sie od tego ze zaczynalam
dostrzegac beznadziejnosc zycia, nie moglam wytrzymac w ciemnych
pomieszczeniach potrzebowalam duzo swiatla, gdy przechodzilam obok jezdzacych
samochodow mialam ochote sama z siebie sie pod nie rzucic. Pozniej zaczely sie
jakies napady checi zrobienia sobie krzywdy, mialam wrazenie ze cos mnie pcha
do tego aby sie zabic. Balam sie patrzec na ostre rzeczy, bo myslalam za w
kazdej chwili moge cos sobie zrobic. Pozniej mialam dwa ataki agresji w
stosunku do mojej mamy (mialam chec rozbic jej szklanke na glowie ;( )
zaczelam chodzic na psychoterapie grupowa, dostawalam tabletki na depresje i
na schizofrenie ale nic nie pomagalo.Pozniej zaczely sie ataki
zniecierpliwienia. Siedzialam u babci, czy innym razem u cioci i czulam ze
musze wstac musze wyjsc ze nie zniose tego uczucia zniecierpliwienia. Innym
razem z kolei mialam atak znudzenia. Stalam z mama w sklepie i w jednej chwili
wezbralo we mnie takie uczucie ze balam sie ze zaraz mnie wsadza w kaftan
bezpieczestwa bo zwariuje. Myslalam sobie ze stoje-nudze sie, bede siegala po
jakis produkt-bede sie nudzila, przejde pare krokow-bede sie nudzila :( to
uczucie bylo okrutne, innym razem szlam ulica i sie zastanawialam po co Ci
wszyscy ludzie tutaj chodza, po co te sklepy stoja (takie retoryczne pytania),
siedzialam w szkole nauczycielka byla w ciazy i takie mnie naszlo uczucie
patrzac na nia ze sama tak dlugo bym nie wytrzymala jak bym ja miala byc w
ciazy ze 9 miesiecy to za dlugi okres oczekiwania, nastepnie w jak pracowalam
to w pracy mialam okropne uczucia ze nie chce mi sie zyc, kolezanka myslala ze
mam depresje, napewno to tak wygladalo, ciagle bylam przybita i plakalam,
pozniej ciagnelo mnie lozko nie moglam wstac nie mialam sily chodzic, spalam
bardzo dlugo (pewnie przez leki),nastepnie jechalam pociagiem i zapatrzalam
sie w jeden punkt a pozniej juz mnie to przerazalo ze nie moge patrzec w jeden
punkt wiec co chwila musialam skupiac wzrok na czyms innym, siedzialam na
lawce z kolega przed oczami mialam blok, i nie moglam zniesc tego ze stoi on
caly czas w jednym miejscu ze sie nie przesowa, dalej pojechalam z chlopakiem
nad wode i Ci ludzie ktorzy tam bylo nie wiem sama jakos dziwnie sie poruszali
nie moglam ich obserwowac jak zamykalam oczy to tez mi sie cos niedobrego
dzialo, nie wiem nie potrafie tego opisac, a pozniej i obecnie dobija mnie
zycie codzienne, ponad dwa miesiace temu spojrzalam na moja mame i zdalam
sobie sprawe z tego ze ona juz od kilkudziesieciu lat robi dzien w dzien to
samo, rano praca a po poludniu telewizor gotowanie obiadu i tak wkolko tak mi
zaczelo to przeszkadzac ze nawet jak pojechalam na wczasy to przeszkadzalo mi
to ze codziennie chodze na plaze, ze kapie sie w morzu, ze codziennie robie to
samo, tak mnie to dobijalo ze praktycznie bylam gotowa popelnic samobojstwo i
ciagnie sie to praktycznie do tej pory.Newet jak wrocilam do domu to dobijal
mnie ten kolejny dzien ze trzeba zyc, nawet jak robilam cos innego niz zwykle,
poprostu byla tragedia. Mialam o wiele wiecej dziwnych uczuc i mysli ale nie
jestem w stanie tego wszystkiego spamietac. Chce tylko dodac ze dziecinstwo
mialam udane, mam kochajaca sie rodzine, mame, tate i siostre, mam bardzo
dobrego chlopaka, nigdy nie mialam z niczym problemow ani w szkole ani w zyciu
codziennym az do poczatku tego okropnego roku ;( blagam pomozcie mi co sie
moze ze mna dziac, co mam zrobic zeby z tego wyjsc ? Prosze pomozcie, bo czuje
sie juz wyczerpana i nie wiem jak dlugo jeszcze to zniose ;(
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka