W Pacanowie kozy kują dla Tybetu...
Przez dwa dniu w podróży po Polsce dużo słuchałem radia, w tym o
Tybecie. Pełna erupcja pomysłów pomysłów i opinii.
Dziennikarz, zamiast pytać, jaka pomoc jest potrzebna
Tybetowi,zaczyna "jak jeszcze możemy zamanifestować poparcie?"
Senator, którego nazwisko mi nic nie mówi - jakiś Kowalski,
Wiśniewski? Krajewski? - rzuca pomysłami, np.
- Sprawdzać metki producenta,
- Dziś w ramach protestu zrobimy razem z innymi ludźmi kółko
wokół "Manufaktury".
Pamiętając ten budynek, będzie to kółko graniaste...
Za chwilę by zaproponował zbudowanie z Polaków żywego Mount Everest
a Radio Maryja miałoby zmienić nazwę na Radio Dalajlama.
W Warszawie proponują zawarcie umowy partnerskiej z Lhasą,
oczywiście tą na emigracji. Można iść na całość - po śmierci Stalina
postanowiono zmienić na Stalinogród Częstochowę. Podobno najgłośniej
sprzeciwił się pisarz Gustaw Morcinek, pytajac jak to
zabrzmi: "Matka Boska Stalinogrodzka". Na krótko zaszczytem tym
kopnięte Katowice. Częstochowa jako europejskie centrum buddyzmu w
tybetańskiej wersji?
O grunt walnęła mnie odpowiedź senatora na pytanie, czemu wielcy
tego świata nie bojkotują Olimpiady, np. prezydent Bush.
- JAK TO ? PRZECIEŻ PREMIER TUSK ZAPOWIEDZIAŁ, IŻ NIE POJEDZIE ANI
ON, ANI NASZ PREZYDENT !!!
To już kabaret - nawet jakby Tusk Kaczyńskiemu albo Kaczyński
Tuskowi wdrapał się na plecy - i tak ani politycznie nie
reprezentują mocarstwa, ani nie dorównują wzrostem największemu
człowiekowi świata z Chin...
Bojkotować towary chińskie?
A ile z nich produkowali Tybetańczycy, kupując za to chleb,
telewizory i auta? Także te, które były palone i kradzione w czasie
awantury młodzieży, od której zaczęły się światowe protesty. Takie
awantury, często z hasłami politycznymi, są na świecie codziennie.
Więcej było uczestników demolki robionej jakiś czas temu w centrum
Warszawy przez kiboli - W IMIĘ LEGII I POLSKI.
Co to dziś znaczy towar chiński? Wykonany w Chinach? Przez tysiące
firm z całego świata, żerujących na niskich płacach i marnych
normach ochrony środowiska? Przez fabryki na całym świecie, których
właścicielem lub współwłaścicielem jest chiński kapitał? Toż nawet w
Polsce dają już tysiące miejsc pracy. Z udziałem pochodzących z Chin
surowców i części? Tu się poddaję, idę po klucz do konserw, by
sprawdzić wnętrze mojego komputera...
A że Bush milczy i jedzie? Gdyby Chiny rzuciły na giełdy 10 % swoich
rezerw dolarowych lub sprzedanych im obligacji USA pokrywających
deficyt tego kraju - po 3 dniach dolary tańsze byłyby od papieru
toaletowego.
Amerykanie i Europejczycy tylko w ubiegłym roku sprzedały Chinom
setki samolotów pasażerskich o wartości wielu miliardów dolarów, nie
licząc innych asortymentów kupowanych i sprzedawanych. To tylko my
zwykle redukujemy Chińczyków do kulisów produkujących majtki i
trampki. Nawet tymi supernowoczesnymi i najwiekszymi na świecie
samolotami pasazerskimi nie uda się w zauważalny sposób zredukować
zadłużenia USA i Europy w Chinach, uwolnić od przymusu kooperacji.
W Tybecie jest niesprawiedliwość. To prawda. Nie ma jednak
ludobójstwa. Jak na Bałkanach. Jak w paru miejscach w Afryce, gdzie
steki tysięcy giną zatłuczone maczetami, przepędzane, umierające z
głodu. Jak w Ameryce Południowej, gdzie w niektórych krajach niczym
foki na Alasce pałkami zatłuczono dziesiątki tysięcy bezdomych
dzieci. Nie ma nawet takich prześladowań, jak na Białorusi, za naszą
granicą. Sankcje władz - pośrednie między mobilizacją policji gdy
przedmieścia Paryża płonęły a naradą NATO w Bukareszcie, gdy
mieszkańcy mają zakaz pojawiania się w oknach i na balkonach, bo sa
snajperzy z miękkim spustem.
Przez lata mówiono, że Pekin z premedytacją odcina Tybet od świata,
bo jest zły. Gdy powstał cud świata, najwyższa na świecie linia
kolejowa, gdzie wagony sa hermentyzowane jak samoloty, bo to podobna
wysokość - dowiedzieliśmy się, że to kolejny etap prześladowań
Tybetu.
W radiu jakis słuchacz brutalnie powiedział, iż gdyby na Tybecie
odkryto ropę, już Tybet przez Reagana by został uwolniony z ucisku.
Oskarżył też polityków i media, nie tylko z Polski, że robią sobie
spektakl kosztem i Tybetańczyków, i np. Polaków.
Wczoraj jeden z naszych olimpijczyków (z poprzedniej ma medale,
obecna jego ostatnią) nękany w radiu jak będzie protestować,
oświadczył, że na Olimpiadzie jest sportowcem, a swoje poglądy ma
prywatnie, więc radiu nie będzie opowiadać, jak protestowac będzie.
I nie chce mieszać polityki ze sportem. I zlości go namolne
przypominanie gestu Kozakiewiza - najpierw medla trzeba zdobyć.
I że nie jest cynikiem, bo jego marzeniem jest, by jak w starożytnej
Grecji przynajmniej na czas olimipiad zawieszane były wojny,
najlepiej zaś by z nimi skończyć.
Na koniec pytanie - jaki interes miały modernizujące się i
osiągające sukcesy Chiny, by 4 miesiące przed Olimpiadą, na którą
wydały miliardy dolarów, prowokować do jej bojkotu i uliczne
awantury przekształcać w protest światowy, a przynajmniej
ogolnopolski?
Pamiętam wywiady z naszymi ex-pertami, chwalącymi się iż pomogli
przygotowac rewolucje w Gruzji i na Ukrainie (dzisiejsze wyniki
oceniac możemy za umiarkowane dla tych krjaów, marne dla nas).
Zgodnie z "najnowszymi osiągnięciami nauki". Z iloma organizacjami
nawiązali kontakt, ile wykreowali, ile innych przekonali, zapewnili
obsługę medialną. To też staje się dochodowym przemysłem. Jakiś
Robespierre z Warszawy, Paryża, Adelajdy jest w stanie w ramach
swoich frustracji lub by dostarczyć "darmową próbkę handlową" zrobić
projekt pokazujący iż tuż przez Olimpiadą najłatwiej Chiny postawić
do kąta i wynegocjować - albo dla jednych ustępstwa polityczne, albo
dla innych handlowe...
Podobnym cynikom lub "oszołomom" z setek organizacji funkcjonujacych
zawsze w kazdym kraju łatwo to sprzedać - by tych 50-500 osób
wyprowadzić na ulice.
Anegdota mówi, iż jedną z przyczyn Rewolucji Francuskiej była
odpowiedź krolowej "skoro brakuje im chleba - niech jedzą ciastka".
Co tym bardziej nieliczne grono buntowników zdenerwowano. Jest
klasyczny podręcznik "Psychologia tłumu" - pokazująca w czasach gdy
nie było internetu i dziesiątków programów tv, i Skype - jak łatwo
się mobilizować. Próbkę mieliśmy z "babci dowodem".
Czy w ciągu ostatniego miesiąca, roku sytuuacja ogółu Tybetańczyków
poprawiła się i czy poprawiła? Ja wiem, że jest teza, iż rewolucje
wybuchają dopiero gdy przymuszone władze idą na kompromisy.
Zorientowali sie organizatorzy Rewolucji Francuskiej, improwizowali
ci od Październikowej. Jak jeden z pisarzy dawnej opozycji
stwierdzał - im szerzej rozlewa się woda powodzi, tym bardziej mętna
staje się woda...
Dedykuję uczciwym, choć nie muszącym znać takie akrobacje.
W czasie studiów i po - poznawszy metody manipulacji - jestem
ostrożny i w "kółko graniaste" nie będę się bawić - nie wiadomo z
kim i w jakim naprawdę celu - choć razem lub osobno moja rodzina
stara się pomagać różnym poszkodowanym, w różnych miejscach - np.
dokonując "adopcji" dziecka, które za nasze parę złotych ma co jeść
przez miesiąc.