Tybetanczycy jako buddyści nie zabijają
To straszne, Tybetańczycy poza wojownikami Khampami nie zabijają, bo
im tego zabrania religia,są pokojowo nastawieni, ale jak długo można
znosić głód, dyskryminację,pogardę, ogromne bezrobocie, wyrzucanie z
własnych domow, życie na granicy wegetacji, tajne egzekucje, handel
częściami ludzkich ciał skazańców.Chiny to najbardziej skorumpowany
kraj swiata. Chinczycy nazywając Tybetanczyów terrorystami, bedą
mordować bez sądów niewinnych ludzi, szczególnie studentów i
dzieci, rozstrzeliwać, wsadzać do więzień na nizinach, daleko od
Tybetu, wynaradawiać.Błyskawicznie rozprawią się z inteligencją,
wykształconymi mnichami, a reszta to analfabetyczny naród pasterzy,
nomadów, chłopów, którzy nie umieją pisać, nie znają jezyka
angielskiego, nie mówiąc o chińskim.Na sto lat, albo na więcej
zapanuje chiński, krwawy pokój w Tybecie, pełnym piękna krajobrazów,
wielkich Himalajów, bogactw naturalnych; szczególnie uranu,
diamentów,turkusów i ropy naftowej, wspaniałych lasów
cedrowych,jeszcze jest ich trochę, bo wszystkich Chinczycy nie
wyszabrowali, zródeł czystej wody i ziemi, której jest tam pod
dostatkiem. Już nie udamy się do świętej góry Kaliash, wszystkich
buddystów i hinduistów. Nie wierzcie Chinczykom,to stary
komunistyczny reżim, tylko trochę się przefarbował na demokrację, ta
olimpiada to parodia wolności, już jest skąpana we łzach, cierpieniu
i krwi niewinnych ludzi.