Tybet był chiński, jest i będzie na wieki:)
1.
Powiedz do czego ci potrzebna walka o wolność lub autonomia Tybetu -
co ty z tego masz?
Co sprawia że nie możesz spać z powodu Tybetu i tego, że jest
chiński i zostanie chiński?
Co cię obchodzi Tybet lansowany przez media za przyczyna CIA (by
osłabiać Chiny) skoro Polski w Polsce coraz mniej?
Chińczycy (narodowość Han) nie dadzą... nigdy autonomii Tybetowi (a
tym bardziej niepodległość) i będzie robiona sinizacja w Tybecie bo
Chińczycy stanowią co prawda ponad 90 proc. populacji Chin (PRC),
ale większa część jego terytorium to obszary prawie niezamieszkane
lub o bardzo niewielkiej gęstości zaludnienia – zamieszkałe przez
niejszości narodowe.
To nie tylko Tybet (2,5 mln.km kw.) ale też Qinghai (720 tys. km
kw.), Xinjiang (1,66 mln km kw.), Mongolia Wewnętrzna (1,18 mln km
kw.).
Wymienione obszary to prawie 50 proc. powierzchni Chin, a gdyby do
tego dodać takie prowincje, jak Gansu, Yunan, Guizhou, Guangxi czy
zachodni Syczuan, gdzie wciąż znaczącą część ludności stanowią
mniejszości, to Chiny w przypadku ew. rozpadu lub autonomizacji
rejonów mogłyby utracić ponad połowę terytorium.
Nie ma żadnego kraju na świecie który zgodziłby się na własną
zagładę, degradację lub całkowitą niemalże dezintegrację struktur
wewnętrznych.
Dlatego możecie sobie bajdurzyć zawodowi podżegacze do buntu Tybetu
lub bezrobotni naiwni sympatycy i piewcy Tybetu bo tylko wam zostały
słowa – bezsilne – i wściekłości nic nie znaczycie – nikt poważnie
nie bierze waszych słów w Chinach i nic się nie zmieni - to sobie
zapamiętajcie... nic się nie zmieni.
Bo zmiany następują tylko w czasie wojen - a Chiny nie wybierają się
na żadne wojny - muszą w spokoju przetrawić Zachodnie Chiny by
stałej się w 100 procentach chińskie - a to co mają terytorialnie im
wystarcza. Teraz stawiają tylko na wykup finansowy USA (skupuja
amerykańskie obligacje rządowe), Azji (przedsiebiorstwa) i Afryki
(gdzie kupuja złoża bogactw naturalnych).
Również pieniądze CIA i Indii nic nie zrobią – każdy dzień obecności
chińskiej w Tybecie to kamień milowy potęgi chińskiej i
nieodwracalności chińszczyzny w Tybecie.
A mi silne Chiny są potrzebne – jako.. grabarz USA i przeciwwaga
Rosji:P
2.
Dlaczego akurat walczycie w sprawie Tybetu? To takie modne? Dalekie
a skoro odległe nie fajnie się żyje w niewiedzy i mitach?
A czemu nie walczycie w sprawę Indian w USA, Kurdów, mieszkańców
Abchazji, Osetii, Krymiczań (mieszkańców Krymu), Serbów, Węgrów etc.?
Np. sprawa Krymu:
W 1954 roku, w trzechsetną rocznicę ugody perejasławskiej tzn.
rocznicy zjednoczenia Ukrainy z Rosją Krym (zwany czasem półwyspem
Taurydzkim - pow. 25,7 tys km2) został spezentowany Ukrainie -
włączony (wolą Ukrainca-komunisty N. Chruszczowa) w granice
Ukraińskiej SRR a odłączony od Rosyjskiej SRR.
Ta ziemia nigdy wcześniej nie należała do Ukrainy - nie pytano się
mieszkańców Krymu czy zgadzają się zostać Ukraińcami! - do dziś
Ukraińcy na Krymie stanowią mniejszość - według różnych źródeł od 15
do 22 procent mieszkańców Krymu.
Większość mieszkańców Krymu (czyli prawie 80 procent) nie chce uczyć
się ukraińskiego i mieć cokolwiek wspólnego z Ukrainą. Oni nie
przybyli do Ukrainy bo to Ukraina do nich przybyła ze swoimi
granicami i jest im Obca.
Dlaczego was to nie interesuje a interesuje akurat tylko i wyłącznie
Tybet?
Powiem dlaczego - To takie trendy bo media lansują „Wolny Tybet” a
dokładnie mówiąc lansują ci co maja wpływ na mediach w tzw.
demokracjach zachodnich.
3.
A może byście się tak zainteresowali losem Polaków na Wileńszczyźnie
i Wschodniej Małopolsce? To nie wasi? A mają się gorzej niż Polacy
na Białorusi.
I trzeba im pomagać – pomagać jednocześnie by tam pozostali i dalej
byli Polakami!