medialną i znajduje orędowników wśród młodych aktywistów pewnych
poglądów (pomijam tu kwestie pieniędzy USA/CIA i Indii - wypłacanych
separatystom by jątrzyć w Tybecie a także organizować medialne hucpy
na Zachodzie)?
Buddyzm tybetański to wierzenie w które mogą wierzyć także...
ateiści i dla nich buddyzm tybetański nie jest religią a fascynacją
(niczym opium dla ludu ) przyczyniajacą się do ich rzekomego
duchowego rozwój.
Orędują za Tybetem bo bronią własne koszmary/sny.
Żyją mitem dobrego Tybetu - a nie ma żadnego dobrego kraju i
narodu - jest tylko polityka i konkretni ludzie z krwi i kości.
Kto emocjonalnie podchodzi do sprawy (przez nostalgię za
nieosiągalnym celem lub złudzeniem wzgl. współczuciem tudzież
mrzonka wiary w pogaństwo) żyje fikcją i truje fikcją.
Pół biedy jeśli tylko sobie wyrządzaj krzywdę - źle jeśli mogą
szerzyć swoje bajdy i truć innych.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.