1.
Składanie w Tybecie ofiar z dzieci, podobieństwo do rytuału
stosowanego w starożytnej Kartaginie, jest faktem opisanym w
publikacjach naukowych (specjalistycznych) dot. historii Tybetu i
rządów mnichów.
To że odeszli od tego z czasem nie neguje tego że to stosowali ongiś
ani tego, że Tybet mniszych buddystów terroryzował otoczenie Tybetu
stosując m.in. politykę wzniecania powstań jak i krwawych najazdów
na sąsiednie państwa - czynione rękami wynajętymi przez tybetańskich
mnichów.
2.
Jeżeli chodzi o macę - nie wiadomo do dziś jak było z tym naprawdę -
w ubiegłym roku we Włoszech opublikował swoja pracę naukową
profesor Ariel Toaff, szef Wydziału Historii Żydowskiej na
Uniwersytecie Bar-Ilan w Tel Awiwie (Izrael). Specjalizujący się w
dziejach wyznawców judaizmu mieszkających w średniowiecznej Europie.
Według prof. Toaffa mordów dokonywali członkowie skrajnego odłamu
wyznawców judaizmu. Krew dzieci była im rzekomo potrzebna do
wyrabiania macy i sporządzania specjalnych eliksirów, tzw. koszernej
krwi. Miały one mieć lecznicze właściwości i być opatrzone
certyfikatem rabina
Toaff udowadnia, że wiele podobnych zbrodni rzeczywiście miało
miejsce w latach 1100 - 1500 w okolicach Trydentu.
Jeżeli naukowcy żydowscy coś takiego twierdza (kadra izraelskiego
uniwersytetu) to co ja goj mam o tym myśleć?
A to że publikacja jest przemilczana przez media to zupełnie insza
sprawa – ci co mają wiedzieć (np. historycy) znają tą publikację i
sobie ja komentują – a szaraczkom zostaje tylko pławienie się w
żartach i kpinach na temat macy.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.