Wyborcza nie ukrywa, iz w konflikcie chinsko-tybetanskim opowiada sie w pelni za
Tybetanczykami. Nie mozna sie dziwic, iz ktos sympatyzuje z mniejszoscia
etniczna, ktorej podstawowe prawa sa nagminnie lamane. Natomiast nie mozna za
nic usprawiedliwic tendencyjnosci Gazety w przedstawianiu problemu.
Jaki ma cel przedstawianie dzisiaj zeznan wiezniow politycznych sprzed
kilkunastu lat? Wspomniane osoby wszystkie byly wiezione mniej wiecej w okresie
1989-1992, kiedy to mialo miejsce szczegolnie ostre dokrecanie sruby przez rezim
w zwiazku z wydarzeniami na placu Tiananmen oraz zamieszkami w Tybecie. Co to ma
wspolnego z tegorocznymi wydarzeniami? Najwyrazniej zabraklo materialow
dowodowych na obwinianie Chin z marca i kwietnia, no to dolozy sie cos sprzed
dekady lub dwoch.
Po drugie, Gazeta w kontekscie zeznan tych kilku nieszczesnikow wspomina o
raporcie o prawach czlowieka z 2005 roku, co jest drobnym naduzyciem.
Organizacje praw czlowieka oraz Komisja Europejska zaznaczaja, iz ostatnimi
czasy (mamy rok 2008) praktyki tortur zdarzaja sie w Chinach coraz rzadziej i
wynikaja glowenie z trudnosci w implementowaniu legislacji i rozporzadzen wladz
centralnych na szczeblu regionalnym (innymi slowy, centrala ma zbyt luzna
kontrole nad wladzami lokalnymi- wplywa to tez na poziom korupcji w Chinach).
Jako takie tortury zostaly zakazane przez Pekin w 1996 roku. Zreszta nie jest to
problem wylacznie Chin. Pragne zauwazyc, iz praktyki torturowania wiezniow sa
stosowane na masowa skale rowniez w Japonii, kraju ktory posiada 99% wskaznik
skazan (sic!) osob zatrzymanych- zainteresowanych odsylam do internetu, latwo to
sprawdzic.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.