Re: Wolny Tybet? W ramach Indii?
Autor: Gość: Barbapapa
IP: *.aster.pl
03.10.08, 16:36
"Gdyby tak nie bylo, to ostatnie zamieszki zaangazowalyby znacznie
wiecej, niz kilkanascie tysiecy chuliganow i separatystow"
Gdybys czytal cos wiecej niz chinskie zrodla, to zamiast wrzucac do jednego wora
awanturnikow (bo byli tacy) i porzadnych, ale zdesperowanych ludzi, wiedzialbys
rowniez, ze np. brytyjski wywiad twierdzi, ze zamieszki zostaly sprowokowane
przez chinskich agentow. Poza tym wiecej protestujacch nie bylo, bo: 1. ludzie
sa zastraszeni; w bloku komunistycznym tez duze protesty nie zdarzaly sie
czesciej niz raz na dekade; 2. Chinczycy zareagowali bardzo szybko i bardzo - po
chinsku - skutecznie. Do dzis nie znamy liczby ofiar i uwiezionych.
Zreszta - skoro tam jest tak pieknie, to dlaczego co i rusz jest szlaban na
wjazd do Tybetu? Po co wszechobecne pozwolenia, gdzie wolno, a gdzie nie wolno
pojechac? Z kim wolno, a z kim nie wolno rozmawiac? Po co przed igrzyskami ChRL
wymogla na Nepalu zablokowanie drogi pod Everest? Bali sie, ze separatystyczny
yeti z Everestu oglosi Republike Szerpansko-Tybetanska? Zastanow sie.
Poza tym jesli wedlug ciebie w Kaszmirze jest zamordyzm, to chyba naprawde nie
warto z toba dyskutowac. Bylam w Kaszmirze trzy razy (w Kaszmirze, nie po prostu
w Jammu & Kashmir), w Tybecie dwa i wiem, ze bredzisz. Jestes smieszny i
zapatrzony w Chiny, i tyle. A prawda jest taka, ze polski sinolog (lub przyszly
sinolog) nie moze sie zle wypowiedziec o Chinach (i np. o ich polityce wobec
Tybetu), bo bylby to dla niego koniec marzen o ew. karierze naukowej, wyjazdach
do Chin itd. To bardzo skuteczny srodek nacisku. Wiec nawet jesli nie piszesz
wprost z chinskiej ambasady (w co patrzac na twoje posty trudno uwierzyc :-)),
to na pewno nie jestes obiektywny.
I na koniec jedna uwaga: jesli odpowiada ci sytuacja, w ktorej bicie, gwalty i
morderstwa za odmiennosc kulturowa czy religijna "nie sa powszechne" (tak to
chyba ujales, prawda?), to pozazdroscic dobrego samopoczucia. Ja rozumiem, ze w
Europie tez mozna dostac becki, jak sie jest Arabem i napatoczy sie czlowiek na
skinheada. Ale w Chinach nie chodzi o "powszechnosc" takich dranstw, tylko o to,
ze to nie incydenty, ktorych dopuszczaja sie mety spoleczne, lecz systematyczna
polityka PANSTWA. A temu chyba nawet ty nie zaprzeczysz, bo bys sie calkiem
zblaznil.