Acro i Czyngis, przerzucacie się argumentami (i uroczymi epitetami,
ale to inna sprawa), a uciekło wam sedno sprawy. Zapomnieliście o
ważnym elemencie KAŻDEGO konfliktu - otóż nigdy nie jest tak, że
jedna ze stron ma rację, a inna nie. Albo inaczej: każdy ma swoje
racje. Racją Chin jest integralność terytorialna, racją ekipy
dalajlamy powrót do władzy.
Czyli, krótko mówiąc, w całej tej aferze chodzi o to, kto będzie
rządził tą niegościnną krainą. Czy to nasz interes? Czy takie
przepychanki powinny obchodzić Europejczyków? NIE. TO NIE NASZA
SPRAWA. Pojmijcie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.