Dodaj do ulubionych

Co to jest jedwab do włosów?

26.08.11, 11:04
Nie wiedziałam, gdzie zadać takie pytanie, a nazwa taka przewija się tutaj co jakiś czas. Czytałam o tym na Wizażu, ale przeszukałam kilka drogerii i nic takiego nie znalazłam. Czy to jest dostępne tylko w necie? I co to w ogóle jest?
Edytor zaawansowany
  • kis-moho 26.08.11, 11:12
    Z tego co rozumiem zwykle serum z silikonami.
    anwena.blogspot.com/2010/08/jedwab.html
  • felisdomestica 26.08.11, 11:31
    w zalinkowanym blogu wspomina się o "proteinach jedwabnych" (wrrrrr!).
    Jak rozumiem, ani silikonowy, ani "jedwabny" jedwab nie odżywia włosów, działa jedynie jako warstwa ochronna, powierzchniowo. Włos jest strukturą martwą, można go odżywić jedynie "od środka". W zdrowym ciele zdrowy włos :-).
  • kis-moho 26.08.11, 11:36
    Bo one takie delikatne, jedwabne sa :o)
    Ja sie staram te wszystkie proteiny po prostu ignorowac. Sa na tej samej liscie, co lokaski, brak chemii, i 100 innych rzeczy. A blogi sluza mi w sprawach praktycznych, "fachowa" wiedze po prostu ignoruje.
  • pierwszalitera 26.08.11, 11:42
    felisdomestica napisała:

    > w zalinkowanym blogu wspomina się o "proteinach jedwabnych" (wrrrrr!).
    > Jak rozumiem, ani silikonowy, ani "jedwabny" jedwab nie odżywia włosów, działa
    > jedynie jako warstwa ochronna, powierzchniowo. Włos jest strukturą martwą, moż
    > na go odżywić jedynie "od środka". W zdrowym ciele zdrowy włos :-).

    Ależ one mogą mieć te nieszczęsne proteiny. ;-) Rację masz natomiast, że nie jest to żadna odżywka, tylko produkt do stylizacji. Coś w rodzaju żelu wygładzającego i natłuszczającego lekko powierzchnię włosa, przez co można uzyskać gładki, jedwabisto- błyszczący efekt. Nakłada się zwykle na mokre jeszcze włosy. Nadaje się świetnie dla włosów suchych i kręconych, proste i cieńkie (i przetłuszczające się) mogą być tym zbyt obciążone, ale to zależy też od proporcji silikonu i parafiny. Im więcej silikonów, tym mniej tłusty, a bardziej "jedwabisty" efekt.
  • izas55 26.08.11, 11:50
    To chyba raczej chodzi felisdomestice o to, że mają białka lub aminokwasy powstałe po hydrolizie jedwabiu a nie proteiny jedwabne.
    Mnie dużo bardziej wkurza wszechobecny w reklamach krem z "formułą". Ciekawa jestem co to za składnik ta formuła? Krem może być o określonym składzie, a nie z formułą
  • pierwszalitera 26.08.11, 12:18
    izas55 napisała:

    > To chyba raczej chodzi felisdomestice o to, że mają białka lub aminokwas
    > y powstałe po hydrolizie jedwabiu a nie proteiny jedwabne.

    E no pewno, w końcu w składzie można zawsze przeczytać Hydrolyzed Silk. Dla nie chemika to jednak bez różnicy, czy te białka pochodzą z samego jedwabiu, czy z hydrolizy jedwabiu, bo kto wie, co to jest hydroliza jedwabiu? ;-) A nazwę proteiny używa się zamiennie z nazwą białka. Dla mnie to jest też to samo. Oczywiście jak przeczytamy proteiny jedwabiu, to wyobrażamy sobie coś luksusowego, z na pewno wspaniałym działaniem na naszą urodę. ;-)
  • izas55 26.08.11, 12:31
    No więc te nieszczęsne proteiny to koszmarny, marketingowy anglicyzm. Po polsku, również w nomenklaturze naukowej (gdzie stosuje się z reszta masę żargonu i anglicyzmów) mówi się białka. Choć nie jestem językową purystką to te proteiny w opisach kosmetyków mnie bardzo drażnią. Właśnie dlatego że są tylko chwytem marketingowym i takim "podkręconym" opisywaniem rzeczywistości. Mówisz, że czujesz się bardziej luksusowo jak słyszysz o proteinach jedwabiu, pewnie jak 99% kobiet, a zwykłe białko kojarzy się pewnie większości z jajkiem ;-).

    A hydroliza jedwabiu to rozpad białek na peptydy (krótkie kilku aminokwasowe fragmenty białka) i aminokwasy w wyniku reakcji hydrolizy. Same cząsteczki jedwabiu nadają się do tkanin, a nie kosmetyków, muszą więc być pocięte na mniejsze, rozpuszczalne kawałki.
    Reakcja hydrolizy w przypadku białek takich jak jedwab może polegać na traktowaniu ich mocnymi kwasami (nieraz się spotyka na opakowaniach kosmetyków, że zawiera kwaśny hydrolizat kazeiny) lub reakcji enzymatycznej z enzymami zwanymi proteazami.
  • kis-moho 26.08.11, 12:54
    Iza, mnie tez proteiny raza niesamowicie, ale to chyba troche jest zboczenie zawodowe. Kosmetyki skladaja sie w 99% z marketingu, a proteiny sprzedaja sie lepiej niz bialko. A jak juz sa jedwabne, to w ogole luksusy z fajerwerkiem.
    Ostatnio nawet rozmawialysmy ze znajomymi, ze kremy (przynajmniej w Niemczech) duzo czesciej maja napis "urea", a nie "mocznik", bo mocznik to nie za bardzo pasuje do luksusowej pielegnacji :o)
  • izas55 26.08.11, 13:20
    W Polsce kremy tez są z ureą jakbyś nie wiedziała ;-). Przynajmniej w reklamach.
    Już zdążyłam ten reklamowo-słowotwórczy koszmarek wypchnąć z pamięci. Niestety proteiny i formuła rządzi.

    Ale ja się z wami zgadzam, że te proteiny brzmią tak luksusowo, i się lepiej sprzedają. Co zupełnie nie zmienia faktu, że mnie wkurza strasznie.

  • kis-moho 26.08.11, 13:24
    > W Polsce kremy tez są z ureą jakbyś nie wiedziała ;-)

    Hmm, widzisz, a ja tu tlumaczylam, ze u mnie w kraju konsumentki dzielnie stawiaja czola rzeczywistosci, mocznik im niestraszny i nie musza sie zaslaniac urea. Moze nikt sie nie dowie :o)

    > Ale ja się z wami zgadzam, że te proteiny brzmią tak luksusowo, i się lepiej sp
    > rzedają. Co zupełnie nie zmienia faktu, że mnie wkurza strasznie.
    Mnie tez, ale obawiam sie, ze nie ja jestem grupa docelowa...
  • ananke666 27.08.11, 00:39
    izas55 napisała:

    > W Polsce kremy tez są z ureą jakbyś nie wiedziała ;-)

    Nie dziwię się. Niedawno proponowałam koleżance krem z mocznikiem i co? Brzydziła się! Bo to z moczu... Poległam. Cóż, jej strata, ja tam mocznik lubię :)
    --
    Tupecik
  • felisdomestica 27.08.11, 01:21
    Może jak jej powiesz, że najpierw ma ten mocznik we krwi, a dopiero potem w moczu, to jej obrzydzenie przejdzie :-).
  • klymenystra 26.08.11, 13:22
    Sebum zaś zastąpiło łój :) Chyba kiedyś popełnię jakiś artykuł na ten temat.
    --
    Jestem z Krakowa. Mówię "oglądnąć", "kapło" i "sznurówki". Oraz "weka", "cwibak", "sznycel" i "zastrugaczka". I mam do tego prawo. Halte à la mort des langues!
  • pierwszalitera 26.08.11, 12:59
    izas55 napisała:

    (nieraz się spotyka na opakowaniach kosmetyków, że zawi
    > era kwaśny hydrolizat kazeiny)

    No widzisz, a mnie kazeina kojarzy się z nieco brzydko pachnącym serem i już bym tego kosmetyku nie kupiła. ;-) Dlatego poniekąd rozumiem działania marketingowców, że chętnie używają możliwie neutralnych określeń. Co oczywiście prowadzi do nieporozumień i nadinterpretacji.
  • izas55 26.08.11, 13:30
    pierwszalitera napisała:

    > i Dlatego poniekąd rozumiem działania marketingo
    > wców, że chętnie używają możliwie neutralnych określeń. Co oczywiście prowadzi
    > do nieporozumień i nadinterpretacji.

    Ja niby tez rozumiem, firmy chcą sprzedać swój produkt. Ale w większości to nieststy nie sa neutralne określenia. Mnie reklamowy kosmetyczny bełkot (wszechobecny w polskich reklamach) bardzo drażni. Głównie dlatego, że jest najzwyklejszym w świecie oszustwem i robi konsumentom wodę z mózgu. Z reszta takie kwiatki to nie tylko polska specjalność.

    Z faktu, że ciągle trzeba coś reklamować wynikają wieczne zmiany składów i ulepszania kosmetyków, bo trzeba mieć coś nowego w składzie żeby to reklamować jako "innowacyjną technologię".

    Najbardziej ze wszystkiego irytują mnie jednak "badania" które pokazują niesamowitą skuteczność. Na przykład 15 kobiet którym powiedziano, że testują super luksusowy krem, wyraziło się o nim pozytywnie. Albo kremy "zainspirowane nauką o genach"....
  • kasica_k 27.08.11, 02:27
    Może by założyć? Taki demaskatorski, o tym, jak reklama robi nam wodę z rozumu...

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • ananke666 27.08.11, 09:39
    kasica_k napisała:

    > Może by założyć? Taki demaskatorski, o tym, jak reklama robi nam wodę z rozumu.

    Ooo, tak!
    --
    Tupecik
  • felisdomestica 26.08.11, 13:24
    Zauważyłam, że słowa "proteiny" używa się w dietetyce. W biologii, biochemii, raczej używa się słowa "białka". Dawniej rozróżniało się "proteiny", czyli białka proste, i "proteidy", czyli białka złożone. Ten podział chyba odszedł do lamusa, w literaturze nie spotykam sie obecnie z proteidami, a PWN też określa to sformułowanie jako używane "dawniej".
  • kasica_k 27.08.11, 02:21
    Używa się też w nazewnictwie produktów spożywczych - proteina sojowa, czyli pasza wegetarian (w tym moja :)

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • felisdomestica 26.08.11, 13:09
    Dokładnie o to mi chodzi :-). Mamy ładne polskie słowo "białka", a durnowaci spece od tłumaczenia ulotek robią z tego "proteiny".
    A "Nowa ulepszona formuła" to koszmarek, który odstrasza mnie od większości szamponów :-).
  • kasica_k 27.08.11, 02:22
    Kremy mają formulację (znaczy skład, kompozycję składników chyba). Gdzieś takiego potworka całkiem niedawno widziałam.

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • roza_am 26.08.11, 12:08
    Nakłada się zwykle na mokre jeszcze włosy. Nada
    > je się świetnie dla włosów suchych i kręconych, proste i cieńkie (i przetłuszc
    > zające się) mogą być tym zbyt obciążone, ale to zależy też od proporcji silikon
    > u i parafiny.

    Od niedawna stosuję na moje bardzo cienkie włosy coś co zawiera Ethyl Ester of Hydrolized Silk i jak na razie jestem bardzo zadowolona z efektu. W przeciwieństwie do wszelkich odżywek czy innych stylizatorów toto absolutnie nie obciąża moich włosów ani nie przyspiesza ich przetłuszczania. Włosy są tak jakby wyrównane na całej długości (krótkości :)) pod względem ich stanu - ani końce za suche, ani nasada zbyt tłusta. Łatwo się rozczesują, choć nie są ani klapnięte, ani nadmiernie rozprostowane czy zmiękczone. Jak tak dalej pójdzie, to uznam, że to idealny kosmetyk do moich włosów.



    --
    Sklepy stanikowe wg województw
    Mapa i okolice
  • miss-alchemist 26.08.11, 11:30
    To jest silikonowe serum na końcówki z, zazwyczaj znikomą, zawartością protein jedwabiu. Do kupienia w każdej drogerii, niemal każda firma kosmetyczna ma taki w ofercie. Najłatwiej znaleźć chyba Biosilka, ale nie polecam ze względu na cenę :P I dość wysoko rozpuszczalnik w składzie, chyba alcohol denat. Jedwabie mają najczęściej srebrne opakowania.

    Ja używam jedwabiu z Marion, bo jest:
    a) tani
    b) wydajny
    c) ma pantenol
    d) nie ma denatu w składzie
    e) ładnie pachnie
  • pierwszalitera 26.08.11, 11:33
    Zwykle silikony, które przy jedwabiu nawet nie leżały. ;-) Ale istnieją też produkty, które obok silikonów mają też prawdziwy jedwab, znaczy proteiny z jedwabiu, ale te są znacznie droższe. Poznasz po tym, że mają w składzie HYDROLYZED SILK. Coś takiego ma na przykład John Frieda jako Frizz-Easy Serum.
  • kis-moho 26.08.11, 11:40
    Ale czy ten "jedwab" ma jakiekolwiek dzialanie poza marketingowym? Chodzi w koncu o ochrone mechaniczna, a z tym silikony radza sobie swietnie.
    To serum, o ktorym wspominasz mam, stosuje na koncowki i jak na razie jest bardzo OK. Wydaje mi sie jednak dosc drogie jak na produkt tylko do ochrony koncowek, bo tak u mnie skonczyl. Efekt po nalozeniu na cale wlosy jest fantastyczny (super delikatne w dotyku loki), ale jak tylko sie poloze z tym do lozka, nastepnego dnia mam na wlosach poplatany koltun, ktory juz taki sympatyczny w dotyku nie jest. Moze to specyfika moich wlosow, ale z zalem stosuje to serum tylko na koncowki.
  • pierwszalitera 26.08.11, 11:49
    kis-moho napisała:

    > Ale czy ten "jedwab" ma jakiekolwiek dzialanie poza marketingowym? Chodzi w kon
    > cu o ochrone mechaniczna, a z tym silikony radza sobie swietnie.
    > To serum, o ktorym wspominasz mam, stosuje na koncowki i jak na razie jest bard
    > zo OK. Wydaje mi sie jednak dosc drogie jak na produkt tylko do ochrony koncowe
    > k, bo tak u mnie skonczyl.

    Pojęcia nie mam, czy to tylko marketing. Ja stosuję John Friedę, bo innego porównalnego nie znam. Ja stosuję go na całe włosy i moim zdaniem jest niesłychanie wydajny. Biorę dosłownie kropelkę na wilgotne dłonie, rozcieram i przeciągam kilkakrotnie powierzchnię mokrych jeszcze (to ważne) włosów od góry do dołu. Włosy mam tak trochę za ramiona. Jedną butelką kupiłam chyba zeszłej zimy i mam w niej jeszcze 1/4 zawartości. A ty jak stosujesz?
  • kis-moho 26.08.11, 11:54
    > Ja stosuję go na całe włosy i moim zdaniem jest niesłychanie
    > wydajny. Biorę dosłownie kropelkę na wilgotne dłonie, rozcieram i przeciągam k
    > ilkakrotnie powierzchnię mokrych jeszcze (to ważne) włosów od góry do dołu. Wł
    > osy mam tak trochę za ramiona. Jedną butelką kupiłam chyba zeszłej zimy i mam w
    > niej jeszcze 1/4 zawartości. A ty jak stosujesz?

    Mniej wiecej tak samo. Wydajny jest zdecydowanie, i efekt tego samego dnia jest rzeczywiscie super. Moze byc tak, ze moje wlosy sie z taka warstwa silikonow na calej dlugosci po prostu nie lubia, rozplatuja sie w nocy i tak im zostaje.
  • izas55 26.08.11, 11:53
    kis-moho napisała:

    > Ale czy ten "jedwab" ma jakiekolwiek dzialanie poza marketingowym? Chodzi w kon
    > cu o ochrone mechaniczna, a z tym silikony radza sobie swietnie.

    Na zdrowy chłopski (lub mój babski) rozum to jest to głównie działanie marketingowe. Bo żadne krótkie peptydy ani aminokwasy zarówno z hydrolizatu jedwabiu jak i keratyny nie zwiążą się na stałe z keratyną włosa. Efekt jest doraźny i mechaniczny spowodowany głównie tym silikonem
  • niebieskie.oko 26.08.11, 12:10
    co do silikonów to się nie wypowiem, ale jeśli chodzi o proteiny jedwabiu to i owszem mogę.
    Nie do końca zgodzę się ze stwierdzeniem, ze to jest " bełkot marketingowy". Proteiny czyli białka w tym wypadku "jedwabne" - jak zwał tak zwał. Są w składzie większości odżywek czy balsamów dołączanych do opakowań farb czy szamponów koloryzujących włosy. Dlaczego?
    Włosy po procesie koloryzacji mają- kolowialnie napisze- pootwierane łuski przez które wnikały barwniki koloru. Aby się on zbyt szybko nie wypłukał, a także żeby włosy odzyskały połysk, owe łuski nalezy domknąć. Stosując wiec odżywke czy balsam po farbowaniu z owymi proteinami jedwabiu, łuski włosa zamykają się czyli przytwierdzają sie mocniej do rdzenia włosowego. Efektem czego jest: połyskliwy i gładki włos. Tyle moich mądrości.
    W kosmetyce sa rózne trendy i mody, teraz jest moda na proteiny jedwabiu. Są nawet w oddzielnych produktach np w seriach do pielęgnacji włosów farbowanych czy rozmaitych stylizacyjnych lakierach, żelach do włosów. Po prostu została wylansowana moda na dany składnik i firmy gdzie mogą tam go " upychaja" bo jest nośny marketingowo. Ot, to wszystko. Sa róznej jakości, kazda firma moze mieć innych ich rodzaj. Wiec i produkty z proteinami jedwabiu nie można do siebie porównywać, trzeba by było bowiem zadzwonic do firmy i spytać sie jakiego pochodzenia i skąd biorą owe proteiny.
    Aha, jeśli ktos ma zniszczone i rozdwojone konćowki włosów tez mozna stosowac.
    Radziałabym jednak jak we wszystkikm umiar. Co za duzo to niezdrowo. Przeciązone, cięzkimi pielęgnacyjnymi kosmetykami oraz stylizacją, włosy nie wygladją wcale zdrowo " ze ślniącym połyskiem". Mam nadzieje, ze troche sie przydały moje wywody.
  • pierwszalitera 26.08.11, 12:29
    niebieskie.oko napisała:

    Stosując wiec odżywke czy
    > balsam po farbowaniu z owymi proteinami jedwabiu, łuski włosa zamykają się czy
    > li przytwierdzają sie mocniej do rdzenia włosowego. Efektem czego jest: połyskl
    > iwy i gładki włos. Tyle moich mądrości.

    Owszem, ale jest to efekt kosmetyczy, doraźny, na pewno nie stały, polegający na optycznym upiększeniu włosa, coś takiego jak zamaskowanie make upem niedociągłości cery, więc czym się to uzyska, nie ma znaczenia. Kwaśne płukanka, na przykład sok cytrynowy w wodzie, też wygładza łuski włosa. Podobnie działa już nawet mocno gazowana woda mineralna. Łuski przylegają wtedy gładziutko i ma się błyszczący efekt zdrowego włosa. To też fake. Wydaje mi się więc, że tu chodzi o doprecyzowanie, co te "jedwabne proteiny" w ogóle mogą i nie przypisywać im cudownych właściwości uzdrawiających, których nie mają. Zniszczony włos, to zniszczony włos i nic nie zmieni już jego struktury.
  • niebieskie.oko 26.08.11, 17:24
    A gdzie ja napisałam o uzdrawiających właściwosciach protein jedwabiu???? Nigdzie nic takiego nie napisałam. Proszę mi tu nic nie insynuować. Proteiny jedwabiu i im pochodne maja tylko za zadnie zamknac łuskę włosa czego efekt w postaci bardziej lśniacych włosów widzi kobitka po zastosowaniu. To jest tylko jedynie zabieg KOSMETYCZNY.
    Co do płukania włosów kwaśna wodą czy sokiem z cytryny to owszem zamykają one takze łuskę włosa. Ale ich zadanie jest zupełnie inne. Mianowicie wszystkie chemiczne koloranty do włosów maja środowisko zasadowe. Uzycie więc kwasnych odczynników na włosy zmienia ich PH. Ale owszem efekt kosmetyczny tez uzyskasz- łuski włosa będą domkniete i włosy sie wygładza. Zadna fima kosmetyczna nie wbogaci sie usiłując sprzedawać wyciśniety sok z cytryny jako płukankę do włosów....
  • kasica_k 27.08.11, 02:25
    niebieskie.oko napisała:

    > A gdzie ja napisałam o uzdrawiających właściwosciach protein jedwabiu????

    Nie Ty, tylko marketingowcy. Znaczy w sensie, że teksty reklamowe sugerują, ze ten jedwab to taki super cudowny składnik, że się włosy w jedwab zamieniają :)

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • slotna 25.09.11, 15:25
    > Ale istnieją też pro
    > dukty, które obok silikonów mają też prawdziwy jedwab, znaczy proteiny z jedwa
    > biu, ale te są znacznie droższe. Poznasz po tym, że mają w składzie HYDROLYZED
    > SILK. Coś takiego ma na przykład John Frieda jako Frizz-Easy
    > Serum
    .

    Przypomnialo mi sie o tym wczoraj na zakupach i kupilam sobie, wcale nie bylo drogie (dokladnie 6.19 euro). Wlasnie wysmarowalam nim wlosy i czekam, az wyschna. Zobaczymy, co bedzie :D

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • pierwszalitera 25.09.11, 15:31
    slotna napisała:

    > Przypomnialo mi sie o tym wczoraj na zakupach i kupilam sobie, wcale nie bylo d
    > rogie (dokladnie 6.19 euro). Wlasnie wysmarowalam nim wlosy i czekam, az wyschn
    > a. Zobaczymy, co bedzie :D

    Slotna, ale w jakim celu? Twoje włosy są już przecież proste, gładkie i śliskie. ;-)
  • slotna 25.09.11, 16:00
    > Slotna, ale w jakim celu? Twoje włosy są już przecież proste, gładkie i ślisk
    > ie. ;-)

    Zawsze moga byc slisksze ;) A serio, to ciagle trafiam w necie na informacje o pielegnacji: nie czesac na mokro, nie uzywac suszarki, nie uzywac gumek z metalowymi czesciami, olejowac, uzywac lagodnych szamponow, nie wystawiac na slonce, nie uzywac plastikowych/ metalowych/ jakichstam grzebieni, stosowac odzywcze maski z cudownymi skladnikami, blablabla. I co gorsza, na zdjeciach, jakie byly linkowane nawet na tym forum, widac, ze to dziala! Zaczelam miec wyrzuty sumienia (nigdy nie jest tak dobrze, zeby nie moglo byc lepiej) i w koncu doszlam do wniosku, ze lenistwa co prawda nie przelamie, ale zamiast tego wszystkiego moge latwo i przyjemnie przywalac wlosy tona silikonu, ktory najwyrazniej krzywdy im nie robi, a za to podobno chroni. Chce je zapuscic do jakiejs okronej dlugosci, a jak beda polamane i brzydkie chocby na koncach, to przeciez bez sensu.

    A poza tym stalo na polce w Tesco, wygladalo elegancko i zwyczajnie chcialam sobie kupic ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • pierwszalitera 25.09.11, 17:15
    slotna napisała:

    > A poza tym stalo na polce w Tesco, wygladalo elegancko i zwyczajnie chcialam so
    > bie kupic ;)

    Moim zdaniem, zupełnie wystarczający powód. ;-)
    A co do reszty, to oczywiście istnieją reguły pielęgnacyjne, ale pięknych włosów nie trzeba przepiękniać. ;-) To tak jak z make upem. Jeżeli masz dwie kobiety, jedna ma gładką, w jednolitym kolorycie cerę, a druga przebarwienia, plamy po trądziku i rozszerzone pory, to u której podkład da większy upiększający efekt? Podobnie z silikonem na włosach, przy suchym, puszącym się sianku zastosowanie się na pewno opłaci, przy gładkich, zdrowych i błyszczących włosach nie będzie niczego widać. W najgorszym wypadku obciąży włos i nie da się zrobić żadnej innej fryzury oprócz anielskiego włosa. ;-) Ale ja tam silikonów też się nie boję, chociaż na pewno nie stosuję ich w aż takich ilościach. Odżywki Loreala stosuję bardzo rzadko, bo robią mi przyklapnięte włosy i po codziennym myciu wolę takie bez silikonu. A jedwabiu do włosów, którego teraz przy krótkich włosach nie potrzebuję, stosowałam tylko w minimalnych ilościach na zewnętrzną stronę, jako nabłyszczacza i by nie puszyły się małe włoski.
  • slotna 25.09.11, 20:43
    > A co do reszty, to oczywiście istnieją reguły pielęgnacyjne, ale pięknych włosó
    > w nie trzeba przepiękniać. ;-)

    Bo ja wiem. Skoro sa ladne, to moga byc cudownie piekne, gdyby byly brzydkie, moglabym je najwyzej z trudem wywindowac do przecietnych, a po co sie tak meczyc, lepiej eksponowac cos innego. Tak samo, jak wole cwiczyc na tylek niz nogi, bo nogi i tak mam beznadziejne, a tylek wyglada niezle ;)

    Wyschly. Zbijaja sie w pasma (ale nie straki, spoko to wyglada) i wydaja sie grubsze, optycznie tez jest ich jakby wiecej. Paradoksalnie, bo wydawaloby sie, ze to puszystosc i sypkosc gwarantuje taki efekt. Ciekawa jestem, co znajde na glowie jutro rano - koltun, tlusty leb, czy elegancka fryzure ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 17.11.11, 23:11
    > Zobaczymy, co bedzie :D

    Juz wiem, co bylo. Przez poltora miesiaca usilowalam zmyc ten klej z wlosow. Mialam was w koncu spytac o rade, ale sie wstydzilam ;) Koncowki, boki i wierzch mialam w porzadku, sklejona, strakowata, lepka warstwa znajdowala sie z tylu, siegajac mniej wiecej od srodka glowy do karku, moze troche dalej. Niezauwazalna przy zwiazanych wlosach (dlatego nie scielam od razu), ale OKROPNA! OKROPNA! Za kazdym myciem mialam nadzieje, ze juz zejdzie, ale gdzie tam. Smarowalam szamponem na sucho, zrezygnowalam z odzywek (tu musze przeprosic moje wlosy za rzucane na nie wczesniej w innym watku kalumnie: dadza sie rozczesac bezbolesnie, mialam jakas traume; i tak wole z odzywka, bo nie cierpie jak skrzypia). Zgadnijcie, co je w koncu uratowalo :))

    Aha, i wcale nie psikalam tym na wlosy. Psiknelam na dlonie i rozprowadzilam zgodnie z zaleceniem. Po czym uznalam, ze na pewno bylo tego za malo i psiknelam znow...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • madzioreck 26.08.11, 21:38
    Czytam, czytam, i skoro chodzi o silikonową ochronę włosa przed uszkodzeniami mechanicznymi, to czemu nie można potraktować włosów/końcówek zwykłą odżywką bez spłukiwania, która zawiera silikony? Dlaczego akurat "jedwab"?
  • pierwszalitera 26.08.11, 22:27
    madzioreck napisała:

    > Czytam, czytam, i skoro chodzi o silikonową ochronę włosa przed uszkodzeniami m
    > echanicznymi, to czemu nie można potraktować włosów/końcówek zwykłą odżywką bez
    > spłukiwania, która zawiera silikony? Dlaczego akurat "jedwab"?

    Można, ale odżywki zawierają zwykle też jakieś oleje i wodę, bardziej obciążają włosy, a ten silikonowy jedwab jest lżejszy a robi wyjątkowo gładki efekt.
  • miss-alchemist 26.08.11, 23:44
    Odżywka do włosów i serum do końcówek mają po prostu inne zastosowania. Odżywki nie mogą mieć tyle silikonów, bo za mało by odżywiały (a to ich podstawowa funkcja), a za bardzo oblepiały i obciążały. Dlatego zwykle, jeśli takowe mają, to w znacznie mniejszej ilości, więc nie tak skuteczne w tej ochronie mechanicznej. A jedwabie (czy inne produkty tego typu) stosuje się w znacznie mniejszej ilości, nie mają własności odżywczych.

    Jedwab, nie jedwab - w zasadzie prawie każde serum na końcówki jest napakowane po brzegi silikonami, a czy doda się do niego "ethyl ester of hydrolized silk", czy mleko i miód (jak w moim ulubionym serum do końcówek z Joanny), to już kwestia marketingu bardziej. Tylko serum z jedwabiem zwykle jakoś są najbardziej wydajne, dlatego tak wiele osób je poleca.
  • azymut17 26.08.11, 23:16
    Skoro jest to, a raczej są to, tak popularne środki do pielęgnacji włosów, dlaczego nie mogłam nic takiego znaleźć ani w Super-Pharmie, ani w Rossmanie, ani w Drogerii Natura? Czy to się kupuje tylko przez net?
  • miss-alchemist 26.08.11, 23:46
    W każdym Rossmanie jest Biosilk, w Superpharmie też, nawet na promocji tam kupowałam. Najczęściej jeszcze ma osobną półkę, bo to zwykle cała seria szampon, odżywki i serum, blablabla. W Naturze też widziałam mój ulubiony Marion. Może po prostu nie zauważyłaś nigdy tych środków, bo to są prawie zawsze maleńkie buteleczki.
  • ananke666 27.08.11, 00:37
    Wyznam, że należę do nielicznych zapewne osób, którym jedwab na dłuższą metę szkodzi. Najpierw jest fajnie, bardziej miękko i gładko, a potem jakoś chyłkiem włosy robią się sztywniejsze, bardziej suche i sianowate na końcach, bynajmniej nie od postępującego zniszczenia końcówek. Wywaliłam jedwabie bez żalu. Miałam kilka i efekt po pewnym czasie jest ten sam, tylko po jednych szybciej, po innych wolniej. Chyba moje włosy kochają silikony tak bardzo, że nie chcą się z nimi rozstać i cholerstwo mi się nadbudowuje.
    Ale ja mam dziwne włosy, cienkie, delikatne, bardzo długie i bardzo trudne w pielęgnacji.
    --
    Tupecik
  • roza_am 17.11.11, 23:53
    O, fajnie, że wątek podbity, bo chciałam się podzielić refleksją. Otóż zauważyłam, ze na moich włosach (cienkie i delikatne) efekt jedwabiu zależy od użytego przed nim szamponu. Szampon mocny, typowo SL(E)S-owy - włosy puszyste, lekkie, nie tłuszczą się nadmiernie i nie elektryzują się pod czapką (czyli wszystkie plusy odżywek, bez ich minusów typu obciążanie włosów). Szampon "z apteczki babuni", tępy, z domieszka łagodniejszych zmywaczy - włosy klapnięte, łatwo się tłuszczą, zbijają się w strąki (poza brakiem elektryzowania się - same minusy).


    --
    Gdzie kupić porządny stanik
    stanikowamapa.prv.pl
  • bemkag 11.01.12, 08:45
    Widzę tutaj ostrą dyskusję o jedwabiach :)
    Przez dłuższy czas stosowałam jedwabie na moje puszące się włosy. Na początku coś dawały jednak z czasem włosy zaczęły wyglądać na tłuste i bez jedwabiu coraz bardziej się puszyły. Jest to ponoć wina alkoholu zawartego w składzie.
    Teraz przerzuciłam się na szampony z jedwabiem i jestem o wiele bardziej zadowolona, zwłaszcza że tych kosmetyków mogę używać codziennie. Jeśli miałabym polecić jakiś szampon to BingoSpa do kupienia w BingoSklepie. Kosztuje grosze 8 zł za butelkę 300ml. Moje włosy są po nim takie jak chciałam. Wyglądają naturalnie a jednocześnie są bardziej gładkie i mniej się puszą. Łatwiej się też teraz okładają, nie elektryzują się. Konsystencja gęsta, dobrze się pieni i ma bardzo przyjemny zapach. Także polecam z całego serca :) Jedyny mankament to zakrętka która nie bardzo mi się podoba ale nie będę się czepiać.
    Muszę spróbować też innych kosmetyków tej firmy bo widziałam także jedwab do ciała i rąk :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka