08.09.11, 22:40
Wątek poświęcony kosmetykom firmy ALVERDE. Zapraszam do dzielenia się opiniami, dodając krótką charakterystykę skóry, włosów etc.

Opinie proszę dopisywać w odpowiednich kategoriach lub jeśli takiej brakuje, stworzyć nową kategorię odpowiadając na ten post.
Edytor zaawansowany
  • sbarazzina 08.09.11, 22:40
  • sbarazzina 08.09.11, 22:58
    Seria kosmetyków nawilżających do włosów suchych i łamliwych (szampon, odżywka, maska).

    W zasadzie cała seria jest dla mnie hitem i wybawieniem. Włosy po użyciu szamponu i odżywki są miękkie, lśniące i sypkie, a włosy mam cienkie, z tendencją do suchych, z szybko przetłuszczającą się (wrażliwą) skórą głowy. Szampon pieni się przyzwoicie, jest dość wydajny i pięknie pachnie :) Nie podrażnia skóry głowy.

    Odżywka różni się od maski konsystencją (maska jest gęstsza), ale w działaniu nie zauważyłam większej różnicy. Może i maska działa intensywniej, ale efekt i tak jest pewnie długofalowy, więc ciężko stwierdzić. Bałam się, że maska będzie mi obciążać włosy i/lub przyspieszać przetłuszczanie skóry głowy, ale nic takiego nie zaobserwowałam.
  • kis-moho 09.09.11, 09:15
    > W zasadzie cała seria jest dla mnie hitem i wybawieniem.

    Podpisuje sie pod tym obiema rekami. Z tej serii mam szampon, odzywke i maske, wszystkie dla mnie swietne (wlosy suche, cienkie i krecone). Maske stosuje przy myciu jako odzywke (nakladam na pare minut i splukuje), odzywke z kolei - jako odzywke bez splukiwania po myciu. Uzyta jako odzywka bez splukiwania moje wlosy lekko obciaza, co w przypadku lokow jest super.
    Co do roznic miedzy odzywka i maska - maska jest gestsza, ale skladniki sa prawie identyczne, w nieco innych proporcjach + maska ma jeszcze 2-3 dodatki.
  • kis-moho 23.10.11, 19:09
    Nie wiem, czy to jakaś nowa zmiana, czy wcześniej nie rzuciło mi się to w oczy, ale szampon z serii Aloes i Hibiskus ma detergenty dość daleko w składzie. Ostatnio używałam przez dłuższy czas szamponu z serii Morela i kwiat cytryny, teraz dla odmiany kupiłam aloes i hibiskus, który trochę mnie zirytował, bo w ogóle nie przypomina szamponu. Skład dla zainteresowanych tu. Ja chyba jednak wolę, jak szampon mi się pieni, po tym mam wrażenie lekko niedomytych włosów, ale wiem, że niektórzy właśnie takich łagodnych szamponów szukają, może się przyda.
  • jagoda_pl 22.09.13, 14:18
    Te kosmetyki są świetne! Szampon mi się skończył, ale mam jeszcze odżywkę - jak tylko znów będę w Niemczech to na pewno uzupełnię. Nawilżone, a nie przetłuszczone włosy to coś o co walczę...
  • sbarazzina 08.09.11, 23:07
    Kosmetyki przeznaczone są do włosów zniszczonych, łamliwych, z rozdwojonymi końcówkami.

    Z tej serii również testowałam szampon, odżywkę i maskę. Szampon w porządku, ale bez rewelacji, wolę szampon z serii Aloes & Hibiskus (mniej splątane, bardziej sypkie włosy).

    Odżywka w ogóle mi nie podpasowała. Nie mogłam po niej rozczesać włosów, co dyskwalifikuje jak dla mnie odżywkę do włosów. Maska jest zupełnie inna niż odżywka, brak problemów z rozczesywaniem, wrażenie naprawdę odżywionych włosów. Cięższa i bardziej treściwa niż maska z serii Aloes & Hibiskus.
  • juannita 23.08.12, 14:32
    Dla mnie z kolei rewelacja - tej serii uzywam od dwoch lat i wreszcie nie mam problemow z rozczesaniem wlosow i nie swedzi mnie skora glowy. Wlosy robia sie sprezyste i sypkie.
    Uzywam odzywki i maski i dla mnie nie ma mieszy nimi az tak duzej roznicy. Od czasu do czasu uzywam rowniez preparatu do koncowek, ktory tez dobrze im robi.
    Wlosy mam proste, dlugie raz do brody raz do ramion, dosc cienkie ale liczne, co 2 miesiace robie pasemka lub balejaz blond. Probowalam tez Aloesa z Hibiscusem i Moreli z cytryna, ale raczej mi nie sluzyly (trudno mi bylo wlosy rozczesac).
  • siata2 23.08.13, 18:07
    Maskki nie miałam, ale odżywka też się nie sprawdziła, zupełnie jakby jej nie było.


    --
    box-with-colours.blogspot.com/ - moje pudełko z kolorami:)
  • sbarazzina 08.09.11, 23:15
    Seria przeznaczona jest do włosów cienkich i delikatnych.

    Miałam szampon i byłam zadowolona. Porównywalny efekt do szamponu nawilżającego. Niestety nie zaobserwowałam obiecywanego przez producenta zmniejszonego wypadania włosów. Ale to mogło być spowodowane innymi czynnikami, o których pisałam w wątku o wypadaniu włosów.

    Kupiłam z tej serii także tonik do wcierania w skórę głowy, ale jeszcze nie zaczęłam go stosować. Na pewno zdam relację :)
  • sbarazzina 08.09.11, 23:21
    Seria przeznaczona do włosów łamliwych i pozbawionych blasku.

    Miałam narazie tylko maskę i byłam bardzo zadowolona. Nawet nałożona na chwilkę pozwala na bezproblemowe rozczesanie włosów. Są po niej miękkie i takie śliskie. Blask ciężko mi samej ocenić ;)
  • kis-moho 09.09.11, 09:20
    Uzywam na zmiane z seria aloes i hibiskus, bo nie moglam sie zdecydowac, czy mam wlosy suche i zniszczone, czy lamliwe i pozbawione blasku :o) Uwazam, ze seria tak samo swietna jak aloes i hibiskus, na moich suchych, cienkich i kreconych wlosach sprawdza sie swietnie. Nie widze wielkiej roznicy miedzy ta seria, a aloesem i hibiskusem, porownanie skladow pokazuje zreszta, ze roznia sie li i jedynie ekstraktami z X na dalekiej pozycji w skladzie.
    Z tej serii tez mam szampon, odzywke i maske, i tez maske stosuje przy myciu jako odzywke (nakladam na pare minut i splukuje), a odzywke - bez splukiwania po myciu.
  • mszn 10.09.11, 23:57
    Nie wiem, czy tych akurat jest cała seria, bo mam tylko odżywkę. Była dla mnie zaskoczeniem, bo wcześniej miałam do czynienia z dwoma innymi odżywkami Alverde (różowa i fioletowa) i zakodowałam sobie je jako bardzo gęste, pachnące sauną i w sumie obciążające mi włosy.

    Ta zielona ma inną konsystencję, rzadszą, podobną do większości odżywek. Zapach jest rewelacyjny, ostry, apteczno-ziołowy (podejrzewam, że można go też znienawidzić). W sumie też daje sauną, ale ziołową :) Nie ma szans obciążyć mi włosów, bo 5-7 minut (=prysznic, ręcznik, balsam) wystarczy, żeby były naprawdę gładkie, miękkie i nie potrzebowały czesania (czego nie robię). Zakochałam się w tej odżywce, morelka Alterry poszła zupełnie w odstawkę.

    Włosy: cienkie blond fale. Długie.

    Składu nie mam już siły pisać. Różnice względem tych bardziej treściwych odżywek Alverde rzucają mi się w oczy takie (bo to w sumie są wariacje na ten sam temat zawsze):
    alkohol na 4. miejscu (zwykle bywa na drugim - na opakowaniu (chyba) jest napisane, że to dla wrażliwych skalpów, więc ma to sens);
    gliceryna na drugim
    olej jojoba na piątym (a poniżej piątego ponoć i tak nie ma co czytać :) )


    --
    logiczka.blogspot.com
  • siata2 23.08.13, 18:05
    Chyba jedyna seria która mi podpasowala. A dokładnie odzywka, inne które stosowałam sie nie sprawdzily.
    --
    box-with-colours.blogspot.com/ - moje pudełko z kolorami:)
  • edhelwen 02.11.11, 20:18
    co prawda na opakowaniu jest data przydatności, ale czy nie jest tak, że eko/naturalne kosmetyki mają krótszy okres po otworzeniu opakowania, tzn. 6, 9 czy 12 miesięcy? Wiem, że tak się też oznacza, tu nie ma takiego oznaczenia, ale mimo to się zastanawiam.


    --
    Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • izas55 02.11.11, 22:04
    To chyba dość mocno zależy od składu i rodzaju produktu. Szamponem pewnie bym się nie przejmowała, ale kremem, na którym jest napisane że nie zawiera konserwantów, pewnie już tak.
  • mszn 02.11.11, 22:18
    Pisać to sobie mogą różne rzeczy. Krem bez konserwantów trzeba by trzymać w lodówce i zużyć w tydzień czy dwa. Wszystko inne na normalnych półkach w drogerii jest konserwowane, i po kremach Alverde też nie spodziewałabym się radykalnie skróconej trwałości.

    --
    logiczka.blogspot.com
  • pierwszalitera 03.11.11, 00:49
    mszn napisała:

    > Pisać to sobie mogą różne rzeczy. Krem bez konserwantów trzeba by trzymać w lod
    > ówce i zużyć w tydzień czy dwa. Wszystko inne na normalnych półkach w drogerii
    > jest konserwowane, i po kremach Alverde też nie spodziewałabym się radykalnie s
    > króconej trwałości.

    Data przydatności na kosmetykach Alverde dotyczy produktu nieotwartego. By spełnić obietnicę o niestosowaniu sztucznych konserwantów kosmetyki ekologiczne pakuje się sterylnie i mają one w sobie zwykle też małą ilość alkoholu. Wiele kremów posiada nawet folię zabezpieczającą na tubce. Po otwarciu należy produkt zużyć dosyć szybko, ale przechowywanie w lodówce jest lekką przesadą, to nie jest ukręcone domowo mazidło w słoiczku. Ja swoich kremów nie chłodzę, a tubki Alverde są zwykle tak małe, że po 2-3 tygodniach trzeba i tak kupić nową. W każdym razie w składzie kremów Alverde nie ma żadnych konserwantów, a ponieważ jest to marka certyfikowana nie widzę powodu, by nie wierzyć producentowi. Na tej stronie są produkty z asortymentu marki, które zostały przetestowane przez niezależną ekologiczną organizację konsumencką Ökotest i wszystkie otrzymały ocenę bardzo dobrą. Biologicznie i bakteryjnie były więc w porządku. Sama stosuję Alverde od lat i nawet 200ml opakowanie bogatego kremu do ciała, które starcza na trochę dłużej, nie psuje się w łazience. Produkty pielęgnujące dla niemowląt marki Alverde mają w sobie oprócz tego jeszcze farnezol. Jeżeli kogoś interesuje, to na stronie marki można znaleźć (w języku niemieckim) wszystkie aktualnie sprzedawane produkty z dokładną listą składników.
  • mszn 03.11.11, 09:11
    Ależ ja w żadnym wypadku nie piszę, że Alverde ściemnia! Mają u mnie plusa właśnie za to, że piszą na pudełku wprost, że "żadnych sztucznych konserwantów i zapachów", a nie żadnych konserwantów. Alkohol i witamina E to też konserwanty, ale przy okazji pełnią jeszcze inne funkcje, no i nie są syntetycznymi substancjami - więc Alverde trzyma się obietnicy. Co do trwałości po otwarciu: przekonam się, bo mi 50ml kremu do twarzy schodzi w 3 miesiące, balsam do ciała dla wrażliwców starczy chyba i na cztery.

    Największą tajemnicą póki co jest dla mnie żel Babydream, w którego składzie póki co faktycznie nie doczytałam się żadnej substancji, która ma własności konserwujące (a data ważności na butelce - 2013). Ale nie znam się aż tak dobrze na tych wszystkich kaprylach i glicerydach, więc pewnie coś przeoczyłam.


    --
    logiczka.blogspot.com
  • pierwszalitera 03.11.11, 15:41
    mszn napisała:

    > Największą tajemnicą póki co jest dla mnie żel Babydream, w którego składzie pó
    > ki co faktycznie nie doczytałam się żadnej substancji, która ma własności konse
    > rwujące (a data ważności na butelce - 2013). Ale nie znam się aż tak dobrze na
    > tych wszystkich kaprylach i glicerydach, więc pewnie coś przeoczyłam.

    Przeoczyłaś najprostsze, czyli lactid acid, kwas mlekowy. Ten żel ma najprawdopodobniej nie neutralne tylko nieco kwaśne PH. To wystarczy jako konserwant. Poza tym tensydy same w sobie mają działanie antybakteryjne i antywirusowe.
  • sbarazzina 08.09.11, 22:43
  • kis-moho 09.09.11, 09:24
    Dla mnie niestety pomylka. Po kilkukrotnym zastosowaniu wyskoczyly mi na twarzy drobne krostki, wygladalo nie na uczulenie, ale na zwykle pryszcze. Sprawdzilam wiec, jak to mleczko naprawde zmywa - po uzyciu (po normalnym dniu, mialam na twarzy tylko podklad i tusz do rzes) przetarlam twarz wacikiem z plynem micelarnym biodermy. I okazalo sie, ze mleczko niestety nie zmywa makijazu zbyt dokladnie, i pewnie stad moje pozniejsze problemy ze skora.
  • pierwszalitera 03.11.11, 01:13
    Dla mnie, to mleczko było zawsze rewelacją. Używałam od samego początku. Już nawet nie wiem ile lat. Bardzo dobrze się zmywało wodą, ma bowiem w składzie odrobinę cukrowego tensydu. Kilka miesięcy temu zmieniono jednak recepturę i mleczko przestało mi się podobać. Trudniej sią zmywa, zostawia tłustawy film i tak jak zauważyłaś, niedomywa. Dlatego muszę stosować po nim coś innego do mycia. Dobre jest pewnie dla bardzo suchej skóry bez makijażu. Niedługo skończy mi się opakowanie i spróbuję wtedy nagietkową emulsję do mycia twarzy. Ma w składzie więcej tensydu i mniej tłuszczu, ale ja myję twarz chętnie wodą, więc może będzie to dobra alternatywa do mleczka. Nie wiem tylko, czy nie będzie zbyt agresywna dla oczu. W razie czego jest jeszcze pianka do mycia twarzy dla cery wrażliwej z jedwabiem Tutaj tensyd jest dopiero po oleju sojowym i glicerynie.
  • izas55 26.06.15, 07:50
    Kupiłam sobie krem z avocado www.google.pl/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&cad=rja&uact=8&ved=0CAUQjhw&url=http%3A%2F%2Fwww.pinkmelon.de%2Ftest%2Fpflege-2%2Fgesicht-2%2Ftagespflege-2%2Falverde-intensiv-repair-pflegecreme-avocado.html&ei=T-aMVbGwHMzfUaGOg_AD&bvm=bv.96782255,d.d24&psig=AFQjCNGPbCM-6dT4Mxw32WvnAuGXC7KynQ&ust=1435383705605556

    Jestem absolutnie zachwycona. Miałama potworne problemy z potwornie wysuszoną skórą na policzkach. Wręcz pękającą i nadmiernie rogowaciejącą. Po około miesiącu używania tego kremu jej stan poprawił się bardzo widocznie, jest bardziej elastyczna i miękka i właściwie przestałamnie swędzić. Krem jest bardzo tłusty (emulsja woda w oleju),ale mimo to bardzo dobrze się wchłania,nawet w mojej strefie T. Używam go na noc i na dzień pod mineralny podkład. Podkład trzyma się cały dzień.

    Nie wiem czy tak tłusty krem będzie mi potrzebny jak mi się wszystko wygoi,ale jak na razie krem sprawuje się znakomicie. Nieco przypomina mi krem tłusty Fitomedu, który u nas jest nieco łatwiejszy do kupienia.

    Krem kupiłam w DM Pradze.

    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • anulla1974 26.06.15, 13:22
    Też go miałam - po kwasowych peelingach, retinoidach czy na mróz był świetny. Na suche policzki i łuszczącą się skórę też. Na teraz na całą twarz jest za tłusty. Jak Ci się udaje nałożyć na niego minerały - stemplujesz?
    --
    64/80
    Lubię balkonetkę.
  • izas55 26.06.15, 19:42
    rano nie nakładam dużo, takie może ziarnko grochu, Tylko ja nakładam go na długo przed zrobieniem makijażu, wstaję rano,myję się, nakładam krem, apotem idę pić kawę, przegląam gazetę. Mija pewnie godzina zanim się maluję,do tego czasu wszystko mi się wchłania,a jeżeli nie, to przykładam bibułkę. Minerały wcieram ściętym na płasko pędzlem.

    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • sbarazzina 26.06.15, 13:47
    Izas, a nie zapycha Cie? Bo ja tez walcze z sucha skora, ale wiele kremow ktorych probowalam i dzialaly, zapychaly mi nos i brode :(
  • izas55 26.06.15, 19:51
    Na razie nic mnie nie zapycha. Wręcz mi się poprawia,bo skóra mi ni rogowacieje i nie zatykają mi się pory. Nawet moja zwykle tłuta strefa T się po nim uspokoiła.To jest jakaś wyjątkowo dobrze działająca na mnie mieszanka olejów.

    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • sbarazzina 08.09.11, 22:44
  • mszn 10.09.11, 23:45
    Używam od ponad tygodnia. Na opakowaniu chwalą się, że bez parfuma, barwników i konserwantów (bawi mnie to ostatnie zawsze). Chciałam lekkiego balsamu na co dzień i taki właśnie jest. Czas, w jakim jem śniadanie wystarcza do całkowitego wchłonięcia (w tej kwestii mam wysokie wymagania, jedynym balsamem, bezpośrednio po którym mogę się ubrać, jest sensitiv Alterry). W łazience nie czuć wódką po użyciu ;) (po Alterrze tak). Skóra fajna, ale nie mam z nią problemów, no i smaruję się codziennie, więc nie ręczę, czy nada się do przesuszonej.

    Fajne opakowanie, z pompką. Zapach nieinwazyjny.

    Skład (leniwie pisany): Aqua, Alcohol, Glycerin, olej brzoskwiniowy, olej jojoba, masło shea, olej z nasion ostu, Myristyl Myristate, alkohol cetylowy, Cetearyl Glucoside, Glyceryl Stearate, Sorbitol, olej z wiesiołka, Sodium Cetearyl Sulphate, Xantan Gum, wit. E, Sodium Cocoyl Glutamate, Citric Acid, olej słonecznikowy, Disodium Cocoyl Glutamate


    --
    logiczka.blogspot.com
  • pierwszalitera 03.11.11, 00:55
    mszn napisała:

    > Używam od ponad tygodnia. Na opakowaniu chwalą się, że bez parfuma, barwników i
    > konserwantów (bawi mnie to ostatnie zawsze).

    Jeżeli jakaś marka solidnie spełnia swoje obietnice, a Alverde spełnia, to może się tym reklamować. Zapominasz, że Alverde, to marka niemiecka, a Niemcy mają surowe przepisy dotyczące deklaracji na opakowaniach. No i gdzie ty widzisz w składzie sztuczne konserwanty, że tak cię to bawi?
  • mszn 03.11.11, 09:16
    O ludzie, jeszcze raz. Chodzi mi o to, że ja widzę różnicę między "sztuczny konserwant" i "konserwant". Alkohol, witamina E - to konserwanty, ale naturalne, czy też może raczej substance o własnościach konserwujących. Sztuczne konserwanty - to parabeny, phenoxyetanol (tak się pisze?) etc. Alverde na części opakowań pisze wersję skróconą, "bez konserwantów", co mnie bawi (najwyraźniej mało mi potrzeba do szczęścia), ale na pudełkach, gdzie mają wypisaną "filozofię marki" piszą wprost, że chodzi o syntetyczne substancje - i to jest wg. mnie bardzo w porządku.


    --
    logiczka.blogspot.com
  • kis-moho 03.11.11, 09:37
    > O ludzie, jeszcze raz. Chodzi mi o to, że ja widzę różnicę między "sztuczny kon
    > serwant" i "konserwant".

    Mszn, nie chcę wyjść na czepialską, ale jaka to różnica? Pochodzenia substancji?
  • mszn 03.11.11, 09:53
    Chyba wiem, do czego zmierzarz - bo faktycznie trochę brzmię, jakbym twierdziła, że sztuczne konserwanty to sama chemia, a naturalne to sama natura ;)
    Sama z siebie nie mam za bardzo problemu z syntetykami, uczulają mnie rzeczy różnego pochodzenia, w postach wyżej raczej staram się koncepcyjnie pogodzić stwierdzenie, że cośtam nie zawiera konserwantów, z faktem, że jednak czymś tam (albo: jakoś) konserwowane jest.

    Hm, może przydałby nam się wątek o sposobach konserwowania kosmetyków i o co w tym wszystkim chodzi. Przed chwilą płucząc zęby płynem Alverde :) zaliczyłam kolejnego zonka, bo przecież to sama woda jest, alkoholu żadnego, powinien mi ten płyn zepsuć się już dawno, a się nie psuje.


    --
    logiczka.blogspot.com
  • kis-moho 03.11.11, 10:03
    Ja też chętnie poczytam, bo domyślam się, że konserwanty mogą być lepsze i gorsze - tzn. mniej lub bardziej wpływające na skórę. Napisałam, bo zastanowiła mnie ta "naturalna" witamina E - nie wiem, jakiej formy dodaje się do kosmetyków, ale popularna wit. E jest (wg. wiki, nie jestem specjalistą) jak najbardziej syntetyczna. Nie wiem, gdzie jest granica między naturalnością a syntetycznością, i czy tak naprawdę powinnyśmy się tym przejmować. Ja bym raczej zwracała uwagę na potencjalne efekty uboczne konkretnych konserwantów.
  • pinupgirl_dg 19.06.12, 21:39
    > Ja też chętnie poczytam, bo domyślam się, że konserwanty mogą być lepsze i gors
    > ze - tzn. mniej lub bardziej wpływające na skórę. Napisałam, bo zastanowiła mni
    > e ta "naturalna" witamina E - nie wiem, jakiej formy dodaje się do kosmetyków,
    > ale popularna wit. E jest (wg. wiki, nie jestem specjalistą) jak najbardziej sy
    > ntetyczna. Nie wiem, gdzie jest granica między naturalnością a syntetycznością,
    > i czy tak naprawdę powinnyśmy się tym przejmować. Ja bym raczej zwracała uwagę
    > na potencjalne efekty uboczne konkretnych konserwantów.

    Z tego, co się orientuję, to jedynie taki, że niektóre konserwanty mogą mieć działanie bakteriobójcze, a przez to zaburzać naturalną florę naszej skóry. Zdrowym ludziom raczej nie zaszkodzą. Doniesienia o parabenach chyba też ostatecznie nie zostały potwierdzone.


    www.wiadomoscikosmetyczne.pl/pielegnacja/87-pielgnacja/5560-prebiotyki-i-probiotyki-i-probiotyki-pikna
    sciaga.nauka.pl/index.php/id=index/dept=54/cath=221/sc_id=10461/title=NORMALNA_FLORA_BAKTERYJNA_CZOWIEKA_ORAZ_JEJ_ROLA_POZYTYWNA_I_NEGATYWNA
    www.zdrowie.med.pl/artykul/index.php?rid=43 - a tu zdanie odmienne


    --
    Fizia Pończoszanka
  • pierwszalitera 03.11.11, 15:21
    mszn napisała:

    Przed chwilą płucząc zęby płynem Alverde :) zaliczyłam ko
    > lejnego zonka, bo przecież to sama woda jest, alkoholu żadnego, powinien mi ten
    > płyn zepsuć się już dawno, a się nie psuje.

    A może dlatego, że zawiera olejek mentolowy i witaminę C? Wiele naturalnych substancji ma działanie konserwujące, co nie oznacza jeszcze niczego złego, bo konserwujące znaczy też na przykład bakteriostatyczne. Czasem wystarczy już, że roztwór jest tylko wystarczająco kwaśny i już się nie psuje tak szybko jak woda. Te substancje nie są jednak zaliczane standardowo do konserwantów.
  • caroline.1 19.06.12, 16:28
    Czy ktoś używał? Jestem wielką fanką Alverde (no, wyłączając szampony), w opisie produktu na allegro wyczytałam, że specyfik może służyć jako podkład pod makijaż, czyli jest czymś w rodzaju kremy tonującego z odżywczymi dodatkami. Ale jaki to ma kolor? Ostatnio skusiłam się na krem tonujący Alverde (Alverde Getonte Tagescreme Mandel Calendula), kolor: goldbeige (innych tak naprawdę nie znalazłam) i jest niestety za ciemny :/
  • pierwszalitera 19.06.12, 17:06
    Ale ja
    > ki to ma kolor?

    Zapewne nijaki, bo w niemieckiem opisie nie ma słowa o barwiącym działaniu. Na Allegro przetłumaczono pewno niemiecki tekst, fluid nadaje się jako podkład pod mkaijaż, w znaczeniu, można stosować go pod makijaż zamiast kremu, ale twarzy nie koloryzuje. Najwżej Sanddorn, czyli rokitnik nadaje fluidowi odrobinę żółtawo-pomrańczowego odcienia. Na twarzy efektu koloru przez to raczej nie będzie.
    Ja używałam od nich Anti-Anging Vitamincreme Acerola Karotte i w opisie jest coś o poprawiającym koloryt działaniu, faktycznie krem był żółty i na mojej bardzo jasnej, ale ciepłej cerzy wyglądał jak odrobina złotego cienia. Ale to było przez wyciąg z marchewki w tym kremie.
    Getönte Tagescreme Mandel Calendula zawiera mineralne pigmenty jest więc takim rozrzedzonym make upem. Kiedyś były dwa kolory, jasny i ciemny (goldbeige), ale ten jasny się chyba nie sprzedawał. Spróbuj prawdziwych podkładów Alverde, mają bardzo jasne kolory na przykład Mineral Make up kolor 01 Naturelle. Można mieszać je też z kremem, czy tym fluidem, wtedy masz coś w rodzaju kremu koloryzującego. Ja też tak czasem robię. Jeżeli chcesz czegoś bez koloru z lekkim działaniem wygładzającym, to polecam Mineral Transparent Make up, niby transparentny, ale minerały układają się na twarzy jak filtr w kamerze, cera jest ładniejsza bez zmiany koloru.
  • caroline.1 20.06.12, 18:44
    Pierwszalitero, bardzo Ci dziękuję :) Anti-Anging Vitamincreme Acerola Karotte też miałam i używałam, troszkę mnie zażółcał i dobrze to nie wyglądało.

    Skusiłabym się na Mineral Transparent Make-up, ale na allegro niestety go niet, więc chyba zdecyduję się na polecany przez Ciebie fluid mineralny. Zawsze miałam obawy przed mieszaniem - czy to tak można? Jakieś składniki w połączeniu nie wywołają uczulenia albo nie powstaną jakieś dziwne plamy na twarzy po paru godzinach?
  • pierwszalitera 20.06.12, 19:00
    caroline.1 napisała:

    Zawsze miał
    > am obawy przed mieszaniem - czy to tak można? Jakieś składniki w połączeniu nie
    > wywołają uczulenia albo nie powstaną jakieś dziwne plamy na twarzy po paru god
    > zinach?

    Jeżeli chodzi o kosmetyki tej samej marki, to nie ma zwykle problemów. A te z Alverde to już na pewno. Tam w składach nie ma niczego co mogłoby w jakiś sposób reagować z innymi. Ja zresztą mieszam nawet make up Diora z kremem Weleda i nic się nie robi. A mieszam, bo czasem jest mi za suchy i nie chce się gładko rozprowadzać. Make up Alverde mieszałam też z Weledą i kremem Lavera, bo był mi zbyt kryjący. Nie gwarantuję jednak za tanie kremy z parafiną i masą różnych emulgatorów. Te mogą się wtedy na skórze warzyć.
  • izas55 20.06.12, 20:37
    Zawsze miał
    > am obawy przed mieszaniem - czy to tak można? Jakieś składniki w połączeniu nie
    > wywołają uczulenia albo nie powstaną jakieś dziwne plamy na twarzy po paru god
    > zinach?

    Dopóki nie spróbujesz na swojej skórze, nie będziesz wiedziała. To zwykle dość indywidualne reakcje i właściwie nie da się tego do końca przewidzieć.
  • caroline.1 27.06.12, 17:49
    Zakupiłam Mineral Make Up i od trzech dni mieszam go z Getoente Tagescreme i to jest po prostu odkrycie roku! Raz, że odcień wychodzi idealny, dwa, że trwale się na buzi trzyma, trzy, że mimo wszystko lekkie to, co na buzię nakładam, cztery, że po demakijażu cera pięknie wygląda :) Dzięki!
  • mela1 04.11.12, 23:09
    Przepraszam za głupie pytanie, ale gdzie moge kupić te kosmetyki. Na Allegro znalazłam niewiele, a zainteresował mnie puder rozświetlający w kulkach, o którym pisała Pierwszalitera. Stacjonarnie w Polsce to pewnie nie, ale może gdzieś jest duży wybór w sieci.
    --
    My name is Jones. Bridget Jones.
    Garfield
  • izas55 05.11.12, 06:32
    Trochę jest na ebayu, choć wybór też nie jest porażający.
    Niemiecki Amazon sprzedaje Alverde, ale wysyła tylko do Niemiec i Austrii.
    Sklepy DM, oprócz Niemiec i Austrii są jeszcze w Czechach, Rumunii i chyba na Węgrzech.
    Ja kupiłam swoje dzięki forumkom.
    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka