Dodaj do ulubionych

kosmetyk CUD

05.07.12, 16:39
macie taki? ja powiem szczerze tak sredno wierze w te cuda na kiju, co tam obiecuja marketingowcy. mialam kremy bardzo drogie i najtansze i jakos zadnej spektakularnej roznicy nie zauwazylam. czasem powiem szczerze wole kupic cos najtanszego, bo mam wrazenie, ze to i tak wszystko jedno. ale kupilabym tez cos drogiego, gdyby efekt mial byc WOW:) nagle cudna piekna nieskazitelnie gladka geba;)
--
www.pah.org.pl/nasze-dzialania/8/pajacyk
Obserwuj wątek
    • pierwszalitera Re: kosmetyk CUD 05.07.12, 17:40
      O cenach kosmetyków już było i moim zdaniem fajny wątek, jeżeli nie podkręcać znowu dyskusji tanie - drogie. I nie wtrącać w to marketingu. Wiadomo, że dla kogoś cudem mógł stać się luksusowy krem z modnym czynnkiem MEGAFAKTOR3000 za setki złotych, a dla kogoś innego było to odkrycie (na nowo) wazeliny. W zależności od tego jaką ma się cerę i czego ona akurat potrzebuje.
      Dla mnie na przykład cudem okazał się odkryty przypadkiem krem ze srebrem. Srebro używane jest już od dawna w kosmetyce, na przykład w dezodorantach, ma bowiem działanie bakteriostatyczne, ale nigdy nie widziałam jeszcze takiego kremu. A teraz ekologiczna marka Lavera wyrzuciła na rynek krem z serii Neutral pod nazwę Akutcreme przeznaczony do suchej, bardzo wrażliwej, skłonnej do alergii, atopowej skóry, jako pierwsza pomoc przy łuszczących się, zapalonych i swędzących miejscach. Może być stosowany na całym ciele, ja używam go do twarzy i na dekolt, jako krem na noc i na dzień. Ma dosyć lekką konsystencję, ale wystarczająco nawilża i natłuszcza, a co najważniejsze, w ciągu kilku tygodni zlikwidował mi całkowicie czerwone pryszczyki trądziku różowatego. Dla mnie to świetna alternatywa do antybiotyku i w pewnym sensie krem cud, bo pielęgnuje i jednocześnie zapobiega zaczerwienieniom i stanom zapalnym. Zużywam już drugą tubę i na pewno go znowu kupię. Cenę około 10 euro za 50ml uważam też za znośną. Zimą może być dla bardzo suchej cery trochę za lekki, ale kombinowałam go już z migdałową Weledą i dobrze się znoszą.
      http://ecx.images-amazon.com/images/I/21sS3kE0fjL._SL500_AA300_.jpg
      Ingredients CTFA/INCI:
      Water (Aqua), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Glycerin, Alcohol*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Myristyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Caprylic/Capric Triglyceride, Levulinic Acid, Xanthan Gum, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil*, Hydrogenated Lecithin, CI 77820, Hydrogenated Palm Glycerides, Tocopherol, Lecithin, Lysolecithin, Brassica Campestris (Rapeseed) Sterols, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate

      * Ingredients from certified organic agriculture
      • bebe.lapin Re: kosmetyk CUD 06.07.12, 23:14
        waaa, a gdzie go kupujesz? i czy mozna stosowac na co dzien do "tylko" wrazliwej skory?
        --
        Więc kiedy ja mówię 'wolność',nie mów mi że nie wolno
        Moja wolność to żaden Twój grzech
        • pierwszalitera Re: kosmetyk CUD 07.07.12, 01:16
          bebe.lapin napisała:

          > waaa, a gdzie go kupujesz? i czy mozna stosowac na co dzien do "tylko" wrazliwe
          > j skory?

          Jasne, że możesz używać go na dzień do wrażliwej cery. Do takiej cery jest też przeznaczony. To nie jest jakaś tłustawa, klejąca lecznicza maść, tylko uniwersalny krem pielęgnujący. Nadaje się też świetnie pod makijaż. Ja kupuję go w sklepie ze zdrową żywnością Reformhaus, ale wiele sklepów w Niemczech prowadzi Laverę. Nawet niektóre drogerie. Tylko niektóre nie mają całego asortymentu, ten krem ze srebrem należy do serii Neutral. Niestety tą serię znajduję tylko w niemieckiej wersji strony, angielska i francuska go nie ma, więc pewnie można go dostać tylko w Niemczech. Pełna nazwa tego kremu to Neutral Akutcreme mit Mikrosilber. Kupisz go na przykład na niemieckim Amazonie albo Douglasie, albo w którymś z tych sklepów online.
            • kryklu Re: kosmetyk CUD 03.08.12, 07:45
              suazilandia napisała:
              > po przeczytaniu skladu tego kremu nie moge sie doszukac srebra. czyzby ekologic
              > zny marketing?

              CI 77820 to jest srebro

              db.ecoinform.de/ecodb.php/produktdetail/html?partner=55bad9bc2f69c3fe&pid=82609
              Takie ordynarne oszustwo nie pasuje mi do Lavery.
              • izas55 Re: kosmetyk CUD 03.08.12, 09:46
                Dokładnie tak C.I. 77820 to srebro
                www.chemnet.com/resource/colour/supplier.cgi?exact=dict&f=plist&l=en&terms=7440-22-4&id=767
                --
                Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    • zawrotglowy Re: kosmetyk CUD 05.07.12, 19:43
      Wg mnie nie istnieje coś takiego, bo większość kosmetyków działa na powierzchni a nie w głębszych warstwach.
      Testowałam już przeróżne hity i kosmetyki, które na takich stronach jak Wizaż miały masę dobrych opinii a u mnie okazały się nijakie. Największy problem mam z zapychaniem i pryszczami. Z wynalazków przerabiałam oleje na twarz, frakcję sojową, Zorac, kwasy i mydło Aleppo. W pewnym momencie moja twarz rzeczywiście przestała straszyć pryszczami i zaskórnikami i łudziłam się, że to chyba skutki właściwej pielęgnacji. Niestety po odstawieniu hormonów okazało się, że to właśnie one były przyczyną polepszenia cery. Teraz czy to Aleppo, czy stosowanie tylko jednego kremu, który nie zapycha (a przynajmniej tak mi się wydawało), pryszcze rosną na twarzy, szyi i dekolcie zupełnie jak przed antykami.
      Ostatnio dochodzę do smutnego wniosku, że kosmetyki prawie nic nie robią i tak naprawdę nawet obserwowanie reakcji skóry nic mi nie daje. Skąd mam wiedzieć czy zapchało mnie akurat od danego kosmetyku (skoro on może zapchać nie od razu, ale po np miesiącu dopiero) czy mojej skórze coś się po prostu pofiksowało od hormonów (a fiksuje jej się w różnych etapach cyklu)?
      A i jeszcze na koniec moich smętnych rozważań muszę stwierdzić, że ja nie widzę zbytnio pozytywnego działania kosmetyków. Niektórzy np stwierdzają, że po serum z witaminą C skóra im sie rozjaśnia, robi się promienista, jędrniejsza i tym podobne. Podobnie nie widzę napięcia skóry po kremie, który ma to robić, ani wygładzenia i innych fajnych efektów. Zastanawiam się czy to inni sobie wmawiają te efekty, czy ze mnie jest trudny przypadek;)
      • rosabell zawrotglowy 05.07.12, 20:04
        nie smecisz;) ja mam dokladnie te same przemyslenia, ze wlasciwie to jedna wielka sciema. dlatego pisalam, ze to naprawde wszystko jedno czy to bedzie krem x czy y. albo odzywki do wlosow-mysle po co kupowac jakies bardzo wymyslne cuda, jak wlasciwie oliwa i zoltkiem robi mi to samo na glowie
        --
        www.pah.org.pl/nasze-dzialania/8/pajacyk
        • zawrotglowy Re: zawrotglowy 05.07.12, 20:16
          Co do włosów mam zupełnie inne spostrzeżenia i prędzej jestem w stanie zaobserwować jakieś prawidłowości, co im służy a co nie. U mnie żadne naturalne metody i domowe maski nie zdają egzaminu, dlatego stawiam na gotowce, które uwielbiam kupować, zużywać, porównywać składy:) Jajca i oleje nie dla mnie;)
      • pinupgirl_dg Re: kosmetyk CUD 05.07.12, 22:09
        > Wg mnie nie istnieje coś takiego, bo większość kosmetyków działa na powierzchni
        > a nie w głębszych warstwach

        Znów chyba muszę się z Tobą zgodzić. Tzn to nie jest do końca tak, że to totalnie wszystko jedno, ale na cuda nie ma co liczyć.
        A co do serum z witaminą C, zastanawiam się, czy jego działanie nie polega na działaniu kwasu, słabego, ale mimo wszystko. Czytałam, że wchłanianie się serum jest zależne od poziomu tej witaminy w organizmie, ktoś na LU nawet się zastanawiał, czy nie warto by sobie zafundować niedoboru w imię lepszego wchłaniania serum, chyba nie do końca serio, ale jednak...


        --
        Fizia Pończoszanka
        • pierwszalitera Re: kosmetyk CUD 05.07.12, 23:24
          pinupgirl_dg napisała:

          > Znów chyba muszę się z Tobą zgodzić. Tzn to nie jest do końca tak, że to totaln
          > ie wszystko jedno, ale na cuda nie ma co liczyć.

          Bo wy jesteście po prostu za młode i wasze twarzy są maksymalnie jędrne, promieniste i gładkie. ;-) Oczywiście istnieją indywidualne różnice, ale te uzależnione są od genów i hormonów, kosmetykami niczego jeszcze nie poprawicie, bo nie ma niczego do poprawiania. Nawet skutków fatalnego stylu życia też jeszcze nie widać. Jasne, trądzik i pryszcze twarzy nie upiększają, ale tu wiadomo, że poprawę przynoszą w zasadzie tylko retionoidy/kwasy/antybiotyki, a najczęściej dopiero czas. Po przekroczeniu pewnego wieku jednak zauważa się większe różnice i kwas hialuronowy, witamina C, czy jakieś inne ceramidy w kremie zaczynają nagle działać i wtedy warto dopasowangeo do własnych potrzeb kremu poszukać. Ale pozwalają one niestety tylko odrobinę opóźnić naturalne przemiany i zreparować nieco powierzchowne zniszczenia, stanu lepszego niż miało się w młodszym wieku raczej się nie osiągnie.
          • pinupgirl_dg Re: kosmetyk CUD 05.07.12, 23:46
            > Po przekroczeniu pewnego wieku jednak zauważa się większe różnice i
            > kwas hialuronowy, witamina C, czy jakieś inne ceramidy w kremie zaczynają nagl
            > e działać i wtedy warto dopasowangeo do własnych potrzeb kremu poszukać. Ale po
            > zwalają one niestety tylko odrobinę opóźnić naturalne przemiany i zreparować ni
            > eco powierzchowne zniszczenia

            W to naprawianie powierzchownych zniszczeń wierzę, wystarczy trochę tłustego smarowidła, żeby złagodzić podrażnienie i w magiczny sposób uczynić suche skórki mniej widocznymi. W opóźnianie przemian jako takich - nie, ale wierzę, że odpowiednio zadbany, nawilżony naskórek stanowi dobrą barierę ochronną dla głębszych warstw skóry.
            I nie neguję działania witaminy C i czy kwasu hialuronowego :). Witaminę C stosowałam jakiś czas, skóra istotnie jest jaśniejsza, mam wrażenie, że to raczej działanie kwasu, niż wchłanianie witaminy wgłąb, w głąb to ja wolę dostarczać zagryzając surówkę (w dodatku tak przyjemniej, niż paćkać się serum). Kwasu hialuronowego nie używałam, ale jak najbardziej wierzę, to podobno świetny nawilżacz.
            Ostatnio moja skóra jest normalna i faktycznie, wszystko jedno, czym ją posmaruję. Ale jak była sucha (jeszcze nie tak dawno temu), to też nie było cudów, jedne kremy mi bardziej odpowiadały, inne mniej, ale bardziej to była kwestia konsystencji i "tłustości", niż magicznych składników, i tak musiałam walczyć z suchymi plackami i zmarszczkami z przesuszenia.

            --
            Fizia Pończoszanka
            • zawrotglowy Re: kosmetyk CUD 06.07.12, 19:55
              Z kwasem hialuronowym bawię się od dawna i też żadna rewelacja. Dodany do kremu w proporcji 1:1 ściąga skórę. W mniejszej ilości nie widzę różnicy. Mam problem z przesuszonym naskórkiem zwłaszcza latem (o dziwo, większość ma zimą) i kwas wcale mi w tym nie pomaga. Podobnie jak inny nawilżacz - gliceryna.
              • pierwszalitera Re: kosmetyk CUD 06.07.12, 21:51
                zawrotglowy napisała:

                > Z kwasem hialuronowym bawię się od dawna i też żadna rewelacja.

                A u mnie działa, ale w połączeniu z odpowiednio tłustym kremem. Jeżeli nie zabezpieczasz skóry przed wysychaniem, to żadne nawilżacze nie pomogą.
              • pinupgirl_dg Re: kosmetyk CUD 07.07.12, 13:30
                > Z kwasem hialuronowym bawię się od dawna i też żadna rewelacja. Dodany do kremu
                > w proporcji 1:1 ściąga skórę. W mniejszej ilości nie widzę różnicy. Mam proble
                > m z przesuszonym naskórkiem zwłaszcza latem (o dziwo, większość ma zimą) i kwas
                > wcale mi w tym nie pomaga. Podobnie jak inny nawilżacz - gliceryna.

                Kwas hialuronowy ma za zadanie wiązać wodę, jest humektantem. Do tej pory myślałam, że wiąże wodę w kremie i "wtłacza" ją w warstwę naskórka, ale sporo źródeł mówi, że ta woda pochodzi z głębszych warstw skóry i cały proces nawilżania odbywa się od środka. Jeśli się tego nie zabezpieczy z zewnątrz emolientami, woda wciąż będzie transportowana z głębszych warstw do naskórka, a z naskórka odparowywać i tak w kółko, co może się skończyć przesuszeniem.
                Podejrzewam, że w kremie proporcje emolientów i humektantów są już dobrze wyliczone, dodając żel z kwasem hialuronowym zaburzamy te proporcje. Już prędzej mieszałabym ten kwas z olejem.
                Analogia do gliceryny jest całkiem trafiona, chociaż gliceryna w dużych stężeniach też tworzy film na skórze, a kwas hialuronowy - nie wiem, zresztą zwykle jest sprzedawany w postaci rozcieńczonej.


                --
                Fizia Pończoszanka
          • pinupgirl_dg Re: kosmetyk CUD 06.07.12, 00:09
            Może jeszcze inaczej - dla mnie "kosmetyk-cud" to trochę tak jak "dieta-cud". Nie istnieje. Ale waga regularnej, dobrze dobranej pielęgnacji jest bezsprzeczna. Dla jednej osoby to będzie przysłowiowa woda i mydło, dla innej retinoidy, kwasy i filtry (chociaż sądzę, że zarówno jedni, jak i drudzy są w mniejszości i większość z nas będzie gdzieś między jednym i drugim).
            Ale wiem, o co chodzi autorce wątku, postaram się w innym poście odpowiedzieć, jak mi przyjdzie coś do głowy.


            --
            Fizia Pończoszanka
          • zawrotglowy Re: kosmetyk CUD 06.07.12, 19:50
            Mam 30 lat, więc do najmłodszych się nie zaliczam i zmarszczki mimiczne też mam. A problem z zanieczyszczoną skórą narasta u mnie właśnie z wiekiem. Nigdy nawet w okresie nastoletnich burz hormonalnych nie miałam takich wysypów, jakie mam teraz. Po kwasach nie widziałam za bardzo różnicy, a to co brałam za ewentualne ich działanie było efektem antyków:(
            • pierwszalitera Re: kosmetyk CUD 06.07.12, 22:02
              zawrotglowy napisała:

              > Mam 30 lat, więc do najmłodszych się nie zaliczam i zmarszczki mimiczne też mam
              > . A problem z zanieczyszczoną skórą narasta u mnie właśnie z wiekiem.

              Ja mam 46 lat, więc dla mnie jesteś młódką. ;-) W wieku lat 30-tu nie ma się jeszcze żadnych zmarszczek mimicznych, co najwyżej pojawiające się delikatne linie. Przemyśl pielęgnację, bo możesz mieć zanieczyszczoną skórę na własne życzenie. Z wiekiem skóra potrzebuje zwykle więcej tłuszczu w kremie i zaczyna źle znosić agresywne oczyszczanie, więc może się buntować i reagować pryszczami i jednocześnie przesuszeniem naskórka.
              • zawrotglowy Re: kosmetyk CUD 06.07.12, 23:57
                > Ja mam 46 lat, więc dla mnie jesteś młódką. ;-)
                Pewnie tak:)

                Przemyśl pielęgnację, bo możesz mieć zanieczyszczoną skórę na własne życzeni
                > e. Z wiekiem skóra potrzebuje zwykle więcej tłuszczu w kremie i zaczyna źle zn
                > osić agresywne oczyszczanie, więc może się buntować i reagować pryszczami i jed
                > nocześnie przesuszeniem naskórka.

                Wydaje mi sie, ze u mnie to kwestia hormonalna (nie robiłam badań, więc pewności nie mam), bo przemyśliwuję moją pielęgnację od jakichś dwóch lat a ku lepszemu nie idzie;) Mając 20 lat i znikome pojęcie o kosmetykach miałam mniej problemów ze skórą niż teraz.
                Teorię o zbyt małei ilości tłuszczów znam i sie do niej zastosowałam. Do tej pory tak jak pisałam używam na noc Toleriane Ultra, Physiogelu, czasem maści typu Bepanten jak jest naprawdę źle, ale tu muszę uważać, bo tłuste kremy=potencjalnie komedogenne składniki (zwłaszcza kapryle, lanolina). Do mycia nie używam w ogóle żeli tylko micela Sensibio Biodermy (z małymi odstępstwami). Kremów ekologicznych i olejków też się trochę natestowałam, ale albo są za tłuste na dzień i świecę się jak wiadoma część psiego ciała, albo dodatkowo mają alkohol, po którym mam przesusz i wzmożone wydzielanie sebum.
                Dam jeszcze szansę kwasom i z nadejściem zimy zaatakuję Triacnealem:)
    • jut-ra Re: kosmetyk CUD 05.07.12, 23:08
      Poniekąd się z wami zgadzam... ale jednak mam od kilkunastu miesięcy kilka hiciorów i - jak by nie patrzeć - gębusia obiektywnie ładniejsza ;)

      Po pierwsze - oleje na twarz, stosowane do oczyszczania. Tak, ja wiem, OCM ma tyleż zwolenników, co przeciwników. Ja jestem entuzjastką. Przynajmniej od pół roku do teraz, zobaczymy, czy efekty się utrzymają.

      Po drugie - serum z witC z Biochemii - używam od dwóch lat. Pierwsze efekty widziałam po miesiącu; inne specyfiki tego typu wywoływały jedynie lepsze samopoczucie, ot i wszystko.

      Po trzecie - podkład mineralny Bare Minerals.

      Po czwarte - Missha Perfect Cover BB.

      Dla mnie genialne, cud, must have i co tam jeszcze chcecie :)
      • pinupgirl_dg Re: kosmetyk CUD 05.07.12, 23:34
        Ja też mam parę hitów, za hity uważam kosmetyki, które kupiłam więcej, niż raz. Są to raczej całe grupy kosmetyków o podobnym działaniu. Jednak pula składników w kosmetyce jest ograniczona, więc znam kosmetyki, które działają na mnie dość porównywalnie, chociaż w nich mam te, które lubię bardziej i takie, które lubię mniej. Nie tylko o same działanie chodzi, ale też np. o zapach.


        --
        Fizia Pończoszanka
    • pinupgirl_dg Re: kosmetyk CUD 06.07.12, 00:37
      Niewiele chyba pomogę, bo moje odkrycia są głównie dolnopółkowe.

      - żel pod prysznic Biały Jeleń z kozim mlekiem - jeden z najprzyjemniejszych żeli, jakie ostatnio używałam, nie podrażniał, nie przesuszał
      - płyn do higieny intymnej Facialle z Rossmanna - też nie podrażniał, sprawdzał się też jako żel pod prysznic i jako szampon awaryjnie
      - mydełko Bebi (Barwa) - moje ulubione mydło
      - kremy do stóp z Rossmanna - teraz mam ten z 10% mocznika, nieco lżejszy, niż używany wcześniej Eveline, ale na lato to plus.
      - skoro jesteśmy przy stopach, to polubiłam tarkę Scholla. Kupiłam jakiś czas temu, użyłam raz czy dwa i odłożyłam, wróciłam do niej teraz i bardzo mi pasuje, nie szarpie skóry, jak niektóre tarki, na koniec jeszcze wygładzam pilnikiem. Minus - trudna do umycia.
      - tonik aspirynowy - ale do wrastających włosków w rejonie bikini, na twarzy nic specjalnego nie robił, poza mnożeniem suchych skórek
      - golarka elektryczna - jak mnie już walka z wrastającymi włoskami znudzi
      - puder Sensique - bardzo mi pasował ich podkład, więc skusiłam się na puder.
      wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=37049
      To faktycznie hit, matuje, ale nie zabija tego zdrowego blasku i nie wysusza. W dodatku ma jasny odcień.
      - pomadka ochronna Alterra
      - szampony i odżywki Cien z Lidla - skóra głowy zadowolona, włosy też wyglądają przyzwoicie

      Z kremów do twarzy, niestety, nic w tej chwili nie mogę polecić. Moimi odkryciem dla suchej skóry była maść z witaminą A. Lubię krem Bambino, ale nie w takie upały. Jest tłusty, ale zostawia skórę matową, przez dodatek tlenku cynku łagodzi niespodzianki.
      W obecnej chwili zużywam różne resztki na zmianę, co mi w ręce wpadnie, ostatnio głównie jakaś Soraya półtłusta i Oilatum, czasami Nivea soft.

      --
      Fizia Pończoszanka
    • balbina11 Re: kosmetyk CUD 06.07.12, 23:54
      Może to dziwnie zabrzmi, a wręcz dla niektórych be, ale miałam suchą cerę i mało czasu na pielęgnację. Suczka, którą się opiekowałam była straszną lizawką. Musiałam jej zmienić opatrunek na łapie i ona mnie lizała po twarzy. Wysuszenie zniknęło, a moja buzia jest znowu elastyczna. Wiedziałam, że lizanie ran przez psa przyspiesza gojenie, ale jej kosmetyczny wpływ zauważyłam dopiero teraz :-) Zaznaczę, że mam prawie 40 lat.
      --
      Emocje - źle, brak emocji - jeszcze gorzej. Poszukująca złotego środka ...
    • ciociazlarada Meteoryty 18.07.12, 15:55
      Dla mnie to prawdziwy cud-wianek. Wiem, że nakładanie talku na makijaż mineralny to herezja, ale na serio mam to gdzieś. Meteorki są fantanstyczne jako ostatni puder nakładany na całą twarz, moim zdaniem nie ma na świecie nic lepszego. Nie wiem, jak oni to zrobili, ale wyglądają doskonale również w tzw. "złe dni", kiedy człowiek upodabnia się do renifera Rudolfa usiłując wyhodować rogi i świecąc blaskiem nosa. To jest chyba jedyny kosmetyk jaki mam, który potrafi w jakiś tajemniczy sposób zmienić zmęczoną twarz w wiosennie promieniejący cud.

      Używałam wielu rozświetlaczy i na większości się przejechałam, ale meteoryty to nie jest rozświetlacz, jeśli ktoś pragnie uzyskać efekt tzw. "białekozaczki.pl", srodze się zawiedzie. Święcie wierzę, że one po prostu wydobywają moje wewnętrzne piękno, wszystkie gadki o rozpraszaniu światła puszczam mimo uszu:P

      Są drogie, ale puszka starcza na kilka lat spokojnie. Powinny być refundowane przez NFZ. Zapach nieziemski i opakowanie jest bardzo ozdobne. Mam odcień 03 (wersja od 2010 roku), Teint Dore - wbrew pozorom jest jaśniejszy niż 02, które ma więcej brązowych i różowych kulek. Zresztą tak naprawdę wszystkie te trzy odcienie są prawie transparentne.
      --
      Smoki:)
      • kasica_k Re: Meteoryty 19.07.12, 02:01
        Dopisuję sie do fanklubu. Używam Meteorytów na gołą skórę, bo rzadko kiedy w ogóle coś na nią kładę. Ożywiają, matują i rozświetlają zarazem. Mam Mythic i Pink Fresh, tego drugiego czasem używam jako "różu", czasem po całości.

        --
        Stanikomania!
        Stanikomaniaczki na Facebooku
        • genepi Re: Meteoryty 19.07.12, 17:14
          Podrążę temat Meteorytów. Bo z jednej strony kuszą opinie o nim, a z drugiej kosztują sporo, zwłaszcza w porównaniu np. do kuleczek Body Shop.
          Naprawdę są takie fajne? Używałyście jakichś innych dla porównania? Czy puder nie daje takiego efektu rozproszenia jak te kulki? Czy nadają się tylko na wieczór czy na dzień też pomimo roświetlania?
          Staram sie zracjonalizować sobie potrzebę zakupu :-)
          • ciociazlarada Re: Meteoryty 19.07.12, 17:54
            Miałam kiedyś kuleczki Avonu, które na wizażu mają nawet dobrą opinię oraz dawno temu rozświetlacz Margaret Astor. Różnica, moim zdaniem, polega na tym, że Meteorki to nie jest rozświetlacz (co napisałam w swojej recenzji:)). Gdy popatrzysz z bardzo bliska do lustra, to widzisz owszem, odrobinę drobinek, z daleka zupełnie nic - ładna cera. Efekt meteorytów jest subtelny i powalający jednocześnie, bo nadają po prostu zdrowy i świeży wygląd. Tyle i aż tyle.

            Po innych rozświetlaczach świeciłam się jak latarnia i efekt, zwłaszcza przy tłustej cerze był żałosny i nienaturalny. Ten z Avonu bardzo podkreślał pory, podczas gdy Meteoryty wygładzają optycznie twarz i zmiękczają rysy. Mam w tej chwili również rozświetlający podkład w kompakcie, który również daje efekt choinki, różnica in minus jest wyraźna. Meteorytów używam codziennie. Mam teraz (pytałam tutaj na forum wcześniej o piegi) ostudę w ciąży, zwaną pieszczotliwie w domu "maską samuraja" i meteorki wyglądają z nią fantastycznie, mam takie ekstra świetliste piegi zamiast "gęby baby w ciąży".
            Zgadzam się, że są drogie, ale starczają na kilka lat. Warto zaoszczędzić na pędzelku, ja mam od wieków taki z Coastal Scents za 3 dolary. Jest identyczny jak oryginalny pędzel Guerlaina do Meteorytów, tylko biały.

            Warto też dobrać odpowiednio odcień - od 2010 są w podstawowej serii 4 (Rose, Beige, Dore i zupełnie białe kulki) oraz różne edycje świąteczne, wakacyjne, etc. Te specjalne edycje są zwykle bardziej błyszczące (takie info zyskałam kiedyś w sklepie firmowym). Odcienie nie różnią się natężeniem (jasny-ciemny) tylko tonem, np. w Rose ja wyglądałam jak eksponat z kostnicy, Beige wydawał mi się za ciemny, a dopiero Dore, które w pudełku wydaje się najciemniejsze, dało u mnie efekt zdrowej dziewuchy.

            Nie pracuje dla Guerlaina, jakby co. A szkoda, za Jicky z łatwością sprzedam dalszą rodzinę:D
              • ciociazlarada Re: Meteoryty 19.07.12, 18:17
                Mam Jicky, udało się oszczędzić rodzinę:)
                Spróbuj sobie w sklepie - sugerowanie zwinięcia jednej kulki do domu jest nie na miejscu, ale zawsze mogą Cię pomalować na próbę i wrócisz innego dnia. Zresztą tylko część tych kulek rozświetla, inne są zupełnie matowe i tylko wyrównują kolor cery, np. w moim są zielone i fioletowe, więc musiałabyś podwędzić minimum 3 - jedną rozświetlającą i dwie korekcyjne:)
          • pierwszalitera Re: Meteoryty 19.07.12, 18:23
            genepi napisał:

            > Naprawdę są takie fajne? Używałyście jakichś innych dla porównania? Czy puder n
            > ie daje takiego efektu rozproszenia jak te kulki?

            Ja używam pereł rozświetlających marki Alverde. Kolor mają jeden, pudrowy, nadają się do bardzo jasnej cery. Używam głównie na dekolt, bo reflektując światło, dają tam naprawdę efekt gładszej skóry. Bardzo podobny do Meteorytów w kolorze Teint Rose. Tylko cena około 4 euro. Tu nawet ktoś skusił się na porównanie obu produktów (w języku niemieckim).
            Tego lata marka Alverde miał też produkt sezonowy Nude & Flash w postaci Blush Pearls. Znowu jeden kolor, delikatny brzoskwiniowo-różowy. Używam zamiast różu, ale trzeba mieć do tego bardzo jasną cerę, bo efekt jest bardzo delikatny. Przy ciemniejszej cerze działa pewnie tylko jako rozświetlacz. Dla mnie ten kolor jest prześliczny, bo doskonale odświeża moją cerę, jak naturalny rumieniec, ale niestety produkt był limitowany. Szkoda, że nie kupiłam sobie na zapas. Mam nadzieję, że starczy na długo.
            Moim zdaniem, te perły to trochę marketing i nie każdej klientce podchodzi chyba ta forma, bo Guerlain ma teraz w asortymencie Meteoryty w formie prasowanego pudru rozświetlającego, w takich samych kolorach jak perły. Z drugiej strony, naturalnie za taką cenę oczekuję, że jest to na pewno bardzo dobry produkt, podobnie jak make up Diora, czy pomadka Chanel. Trzeba jednak wiedzieć, czy ten efekt się lubi zanim wyda się te pieniądze. Ja stosuję te rozświetlacze raczej też na dzień, bo to nie jest efekt ciężkiego, błyszczącego brokatu, tylko wyfotoshopowanej zdrowej skóry z lekkim połyskiem, jakby muśniętej słońcem. Na wieczór wolę matową cerę.
            • ciociazlarada Re: Meteoryty 19.07.12, 18:35
              Mam podkład w kompakcie Alverde (to o nim pisałam wyżej), który zawiera rozświetlające złote drobinki i niestety jest fatalny - widać je również mocno na twarzy, a takiego efektu pomalowania nie lubię - wolę wersję "jak ładnie wyglądasz", niż "jaki masz dobry rozświetlacz". Meteorytów nie widać i nie dają również "połysku", o którym piszesz, co dla mnie jest zaletą w porówaniu z innymi podobnymi produktami z drobinkami. Na pewno za 4 euro warto te perełki Alverde wypróbować, wtopy za 4 euro raczej nie szkoda.
              • pierwszalitera Re: Meteoryty 20.07.12, 12:24
                ciociazlarada napisała:

                > Mam podkład w kompakcie Alverde (to o nim pisałam wyżej), który zawiera rozświe
                > tlające złote drobinki i niestety jest fatalny - widać je również mocno na twar
                > zy, a takiego efektu pomalowania nie lubię - wolę wersję "jak ładnie wyglądasz"
                > , niż "jaki masz dobry rozświetlacz". Meteorytów nie widać i nie dają również "
                > połysku", o którym piszesz, co dla mnie jest zaletą w porówaniu z innymi podobn
                > ymi produktami z drobinkami.

                Nie używałam tego podkładu z Alverde, więc nie wiem jak wyglądają w nim te drobinki, skoro piszesz, że są, to pewnie są, ale to nie znaczy, że wszystkie produkty Alverde je posiadają i w dokładnie takiej samej jakości. Alverde nie robi swoich produktów na jedno kopyto. Na przykład używany przez mnie róż mineralny w proszku, niestety wycofany z asortymentu Antique Rose jest kompletnie matowy, jego następca Romantic Coral ma nie tylko inny kolor, ale ma też błyszczące drobinki. Natomiast sezonowy róż w perłach Blush Pearls robi jeszcze inny efekt, ja nazwałabym go z angielska glow, bo to nie są błyszczące drobinki. I te perły pudrowe Alverde, które podałam jako alternatywę do Meteorytów, należą też raczej do tej trzeciej kategorii. Owszem, posiadają drobinki, ale bardzo, bardzo drobne. Wczoraj musiałam się mocno nagimnastykować pod lampą, by znaleźć kąt pod którym je widać. W świetle dziennym w ogóle ich nie widać. Ale Meteoryty też posiadają drobinki. Pewnie jeszcze drobniej zmielone, tak że na skórze nie widać błyszczących punktów i działają one wtedy jako powierzchnia idealnie reflektująca światło i dająca ten miękki efekt, o którym piszesz. Ale Meteoryty to jest rozświetlacz, produkt pod nazwą luminizing powder, który na pewno nie robi perłowego, czy brokatowego efektu, ale nadaje skórze blask (nie połysk) nieumalowanej, zdrowej cery młodej kobiety (soft luminizing effect). Mam nadzieję, że ten efekt jest lepszy od efektu pewnie odrobinkę zgrzebniejszych pereł Alverde, bo gdybym kupiła kosmetyk za tyle pieniędzy, a potem okazało się, że nie jest lepszy od produktu z niemieckiej sieciówki za ułamek tej ceny, to czułabym się jako klientka zrobiona w balona. ;-) Swoją drogą, Météorites warto kupować podczas podróży na lotniskach. W niemieckim Douglasie kosztują bowiem 46,95 euro, natomiast w duty free w Düsseldorfie tylko 38,50 euro.
              • pierwszalitera Re: Meteoryty 20.07.12, 15:21
                ciociazlarada napisała:

                Meteorytów nie widać i nie dają również "
                > połysku", o którym piszesz, co dla mnie jest zaletą w porówaniu z innymi podobn
                > ymi produktami z drobinkami.

                Acha, tu masz recenzję twojego koloru Teint Dore, z bardzo dobrymi zdjęciami: www.temptalia.com/guerlain-teint-dore-meteorites-powder-review-photos-swatches
                I widać nie tylko mieniące się i błyszczące perły, także te złotawe drobinki na skórze. Mój Alverde wygląda na skórze identycznie. ;-)
                • ciociazlarada Re: Meteoryty 20.07.12, 19:40
                  No pewnie, że mają drobinki - pisałam zresztą o nich w tym wątku ze 4 razy - widać je w dużym zbliżeniu, tak jak u tej pani na zdjęciu ręki. Wydaje mi się, że zagadka Meteorytów polega na tym, że jedna kuleczka (jeden kolor) w całej palecie jest błyszcząca (i to bardzo), pozostałe są nie dość, że matowe, to jeszcze w kolorach stosowanych do kamuflażu - dzięki temu dostajesz efekt jak połączenie roświetlacza z kółkiem do kamuflażu Kryolan:) Stąd wszystkie kolory w tej nowej bazowej wersji dobierasz do podstawowego odcienia skóry (zimny-różowy/neutralny-beż/ciepły-żółty).

                  W dyskusji o wyższości kulek Alverde nad Meteorytami niestety nie mogę się zabrać głosu, bo kulek z Alverde nie mam, a nie widzę sensu oceniania i wypowiadania się na temat produktów, o których w sumie nie mam pojęcia ani ich nie używałam.
                  --
                  Smoki:)
            • elaelisheva Re: Meteoryty 20.07.12, 10:27
              Meteoryty w formie prasowanej są chyba "od zawsze", przynajmniej odkąd pamiętam. Wersje limitowane przeważnie są w wersji kulkowej i prasowanej. Raczej nie weźmiesz ze sobą pudła meteorytów do torebki, żeby w ciągu dnia poprawić makijaż...
              Meteoryty uwielbiam, kocham i co tam jeszcze chcecie, co ciekawe moja nastoletnia córka też. Niestety, zaraziłam ją swoją miłością - niestety, bo na krócej starczają przy dwóch użytkowniczkach.
              Mam ich kilka wersji, i naprawdę nie wiem, jak to się dzieje, ale już w chwili, gdy je nakładam humor mi się od razu poprawia...
              • pierwszalitera Re: Meteoryty 20.07.12, 12:50
                elaelisheva napisała:

                > Meteoryty w formie prasowanej są chyba "od zawsze", przynajmniej odkąd pamiętam
                > . Wersje limitowane przeważnie są w wersji kulkowej i prasowanej.

                Ja pisałam o wersji bazowej. Tą masz w formie pereł oraz prasowanego pudru w identycznych kolorach dopiero od 2011 (tak podaje Douglas). Jeżeli wprowadzono formę kompaktową jako alternatywę do pereł, to znaczy, że nie wszystkie klientki chcą koniecznie mieć kolorowe kuleczki. W wersji kompaktowej ten puder jest wymieszany, co łatwiej pozwala określić efekt końcowy na skórze. Mnie nieco irytują te poszczególne kolory w perłach, nie wiem, który odcień jest dla mnie najlepszy. A wersje travel są zwykle w limitowanych kolorach. Ponadto w niemieckim Douglasie można przeczytać opinie użytkowniczek i istnieją też takie, które uważają zakup za chybiony. Niektóre nie zauważają żadnego efektu, niektóre skarżą się na zbyt intensywny zapach, niektórym błyszczy nawet za dużo (!), więc istnieją różne opinie.
                • izas55 Re: Meteoryty 20.07.12, 13:01
                  Tym różnym opiniom to bym się nie dziwiła. Jeszcze chyba nie wyprodukowano takiego kosmetyku, który dogodziłby wszystkim ;-)
                  --
                  Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
                • kasica_k Re: Meteoryty 20.07.12, 14:15
                  Bazowa to Mythic? No to chyba od zawsze była też w kompakcie. W formie "mapki" (łaty różnych kolorów). Ja się nie upieram, że muszę mieć kulki, do torebki na pewno wolałabym kompakt, ale ten zawsze był znacznie droższy od kulek.

                  --
                  Stanikomania!
                  Stanikomaniaczki na Facebooku
                  • kasica_k Re: Meteoryty 20.07.12, 14:26
                    O łał! Widzę, że zmieniło się opakowanie kulek. Czyżby przestało być z tektury, czy też tylko zmienili złotko na sreberko? ;)

                    http://media.douglas.de/medias/sys_master/8452161794905888.image.jpg

                    www.douglas.pl/douglas/productbrand_3000035663.html
                    A i już chyba wiem pierwszalitero, o co Ci chodzi z tą wersją bazową w kompakcie - pewnie o to:

                    www.douglas.pl/douglas/productbrand_3000040683.html
                    A ja miałam na myśli to:

                    www.douglas.pl/douglas/productbrand_3000033295.html
                    - kosztuje tyle, co kulki w pudełku, tylko że to jest wkład, bez puderniczki, a z natywną puderniczką to zawsze kosztowało jakieś chore pieniądze :(

                    --
                    Stanikomania!
                    Stanikomaniaczki na Facebooku
                    • pierwszalitera Re: Meteoryty 20.07.12, 15:00
                      kasica_k napisała:

                      > O łał! Widzę, że zmieniło się opakowanie kulek. Czyżby przestało być z tektury,
                      > czy też tylko zmienili złotko na sreberko? ;)

                      Chyba została tektura. Ale halo? 219 zł za perły? To według aktualnego kursu ponad 52 euro! O matko i córko! U mnie w Douglasie niecałe 47 euro, a w duty free na lotnisku niecałe 39 euro.
                      • kasica_k Re: Meteoryty 20.07.12, 15:28
                        Ja swoje kupowałam w zamierzchłych czasach na strawberrynet, gdzie były wyraźnie tańsze niż w polskich perfumeriach, zapewne w cene zbliżonej do duty free :)

                        --
                        Stanikomania!
                        Stanikomaniaczki na Facebooku
                    • elaelisheva Re: Meteoryty 22.07.12, 13:28
                      Nie wiem jak jest z tymi bazowymi, ale limitowanki są teraz w metalowych pudełkach - pudernicach. Pewnie te bazowe też, na zdjęciu wygląda to tak samo, tzn. moje limitowanki mają inny kolor pudełka.
                  • pierwszalitera Re: Meteoryty 20.07.12, 14:48
                    kasica_k napisała:

                    > Bazowa to Mythic? No to chyba od zawsze była też w kompakcie. W formie "mapki"
                    > (łaty różnych kolorów).

                    Teraz bazówka nazwa się 01Teint Rose (prawy górny), 02Teint Beige (lewy) i 03Teint Dore (prawy dolny).

                    http://phunu.info/images/460/92098.jpg

                    Dla porówania, wersja kompaktowa Teint Rose wygląda jednokolorowo:

                    http://www.perfumesecompanhia.pt/fotos/produtos/41290_230_0.jpg
                    • kasica_k Re: Meteoryty 20.07.12, 15:02
                      Aha, w takim razie mój Mythic (01) najbardziej przypomina obecny Teint Rosé, natomiast nie jestem pewna co do Pink Fresh (02), jakoś żaden z tych dwóch pozostałych mi do niego nie pasuje.

                      --
                      Stanikomania!
                      Stanikomaniaczki na Facebooku
                • elaelisheva Re: Meteoryty 22.07.12, 13:37
                  Zapach jest intensywny tylko w momencie otwierania pudernicy, po nałożeniu ulatnia się. Ja np. nie czuję się zobligowana do używania również zapachu Meteorites, chociaż nawet mi się podoba....
          • elaelisheva Re: Meteoryty 20.07.12, 10:36
            Miałam z Avonu i z Oriflamu - w porównaniu z Guerlainem badziew ostatni, szkoda kasy. Lepiej zaoszczędzić i kupić oryginał Guerlaina. Starcza na bardzo długo, nie psują się - tzn. niektóre mam po kilka lat i nic się z nimi nie dzieje - konsystencja, zapach i działanie takie samo, jak wtedy gdy były nowe. Oczywiście przy zachowaniu minimum higieny.
            • kasica_k Re: Meteoryty 20.07.12, 14:42
              Ja też miałam kiedyś z Avonu (zanim sprawiłam sobie Meteoryty), ale jakoś łatwo się rozpadały i zużywały, przynajmniej w porównaniu z tymi Guerlainowymi (które chyba nigdy się nie skończą).

              Jeszcze co do kulek i ich zalet - można sobie modyfikować odcień, usuwając albo dodając część kulek. Choć mnie się nigdy nie chciało eksperymentować, odpowiada mi efekt tych zestawów, które mam.

              --
              Stanikomania!
              Stanikomaniaczki na Facebooku
        • yaga7 Re: Meteoryty 20.07.12, 20:51
          Też się dopisuję do fanklubu, ale ja lubię meteorytowe limitowanki - mam kulki, mam prasowane, do końca życia tego nie zużyję ;)

          --
          allegro.pl/listing/user.php?us_id=470059
          • kis-moho Re: Meteoryty 20.07.12, 21:25
            Ja z kolei jako highlighter odkryłam ten, który mam w zestawie Benefita Brows a go go (chyba nie ma oddzielnej nazwy, jest tylko w zestawie). Bardzo subtelny, nie widać na skórze świecących drobinek (w każdym razie ja nie widzę :o)), delikatnie różowy. Uważam, że Benefit powinien go wypuścić oddzielnie, nie tylko jako highlighter do brwi.
      • teresa104 Normalna wiśnia 21.07.12, 19:51
        Wzięłam i zamówiłam te meteoryty w końcu. W najbliższej Sephorze mieli tylko 01, reszta wyszła, więc nieco na pałę wybrałam 03. Z obrazka wynikało, że 02 jest różowawy, 01 był dla mnie jednak za blady (albo tak się te kulki ułożyły, że na wierzchu były tylko białe i niebieskawe). Wszelka brzoskwiniowa różowość na mym żółtym, łatwo opalającym się obliczu wygląda jak sina maska. Mam tylko nadzieję, że to 03 nie będzie zbyt ciemne, jak pisałaś.

        Decyzję usprawiedliwiam dodatkowo wspieraniem lokalnego biznesu, perfumerię wybrałam łódzką;)

        I bardzo proszę w dalszej części wątku zachwycać się kosmetykami cud do najwyżej stu złotych.
          • pierwszalitera Re: Normalna wiśnia 22.07.12, 13:57
            elaelisheva napisała:

            > No to napisz potem o swoich wrażeniach.
            > A do stu złotych to ciężko może być z tym CUD-kosmetykiem...

            No bez przesady. Krem cudo, który trzyma mój trądzik różowaty w szachu kosztuje 10 euro, a to jest około 40zł. No chyba, że definiujesz cud jako wiarę w cudowne działanie drogich kosmetyków, ale po kilku rozczarowaniach wie się się lepiej...
            • elaelisheva Re: Normalna wiśnia 22.07.12, 14:14
              Wiara nie ma ztym nic wspólnego. Wystarczająco długo żyję, żeby pozbyć się złudzeń, że cena = jakość.
              Ale z drugiej strony - dobre składniki swoje kosztują i trudno oczekiwać, że np. krem z porządnym składem będzie jakiś super tani. Ja w każdym razie na taki nie trafiłam.
              Faktem jest, że kremy itp. poniżej stu złotych to są. Chyba odruchowo w wątku o meteorytach myślałam raczej o tzw. kolorówce i makijażu, a nie o pielęgnacji.
              Z pielęgnacyjnych to moje ostatnie CUD - odkrycie to kupiona w Super Pharmie Liquid Dead Sea Salt firmy Ahava. Firmę znam i cenię od dawna, ale ten produkt jest extra. Nie mam wanny i moczenie się w czymś-tam u mnie odpada, a ta płynna sól robi z mojej skóry cud-miód-orzeszki... I faktycznie kosztuje poniżej stówy.
              • pierwszalitera Re: Normalna wiśnia 22.07.12, 14:44
                elaelisheva napisała:

                > Ale z drugiej strony - dobre składniki swoje kosztują i trudno oczekiwać, że np
                > . krem z porządnym składem będzie jakiś super tani. Ja w każdym razie na taki n
                > ie trafiłam.
                > Faktem jest, że kremy itp. poniżej stu złotych to są. Chyba odruchowo w wątku o
                > meteorytach myślałam raczej o tzw. kolorówce i makijażu, a nie o pielęgnacji.

                Dobre składniki kosztują, ale niekoniecznie aż tak dużo. Nie od dziś wiadomo, takich wątków było już mnóstwo, że to nie akurat cena składników jest wyznacznikiem ceny całego produktu. I we wszystkich testach, a ja mieszkam w kraju z prężnym ruchem konsumenckim i tu testuje się ciągle, najlepiej wypadają kosmetyki ze średniej półki i wcale nie te z luksusowego segmentu. W kolorówce jest podobnie. Ja tam na przykład najlepiej cenię sobie mój róż mineralny za marne 4 euro, ma idealny kolor, jest dobry dla cery i robi świetny efekt na skórze, dla niego zrezygowałam z luksusowego kosmetyku z pefumerii, więc różnie bywa. Natomiast taniej alternatywy dla podkładu Diora (44 euro) jeszcze nie znalazłam, więc mam w kosmetycze i takie i takie. Ale to nie cena jest tu decydująca. Osobiście jestem chyba już w fazie postkonsumpcyjnej, drogie artykuły nie robią na mnie żadnego wrażenia, te wszystkie opakowania ze złotkiem i duperele. I nawet przy mojej godzinnej stawce w euro, która jest na pewno wyższa od przeciętnej stawki polskiej, uważam kosmetyk powyżej 25 euro za raczej drogi. Powyżej tej ceny zastanawiam się pięć razy, czy rzecz jest mi w ogóle potrzebna i czy nie ulegam psychologicznej manipulacji drogie = dobre. Polecam standardową książkę Roberta Cialdini "Wywieranie wpływu na ludzi", tam można dowiedzieć się, jak łatwo wpadamy w podobne automatyzmy myślowe i jak perfidnie wykorzystywane są one przez sprzedawców swoich produktów. I przed wszystkim, że nasza inteligencja nas przed tym wcale nie chroni.
                • elaelisheva Re: Normalna wiśnia 22.07.12, 15:26
                  Oczywiście wiesz także, JAK robi się testy konsumenckie. Ich wyniki średniopółkowe mają utrzymać gros klientów w przekonaniu, że to oni, średniozamożni, dobrze i na dobre rzeczy wydają pieniądze. No i oczywiście zachęcić do kupowania konkretnych produktów. Ci biedniejsi zepną się na te trochę droższe produkty i poczują się lepiej, średniacy są utwierdzeni w swoich wyborach, a bogaci nie zwracają uwagi na testy konsumenckie... To jest taki sam biznes jak każdy inny.
                  A polecana przez Ciebie książka nie jest mi obca, i nie tylko ta w tym temacie...
                  • pierwszalitera Re: Normalna wiśnia 22.07.12, 17:06
                    elaelisheva napisała:

                    elaelisheva napisała:

                    > Oczywiście wiesz także, JAK robi się testy konsumenckie. Ich wyniki średniopółk
                    > owe mają utrzymać gros klientów w przekonaniu, że to oni, średniozamożni, dobrz
                    > e i na dobre rzeczy wydają pieniądze.

                    Oczywiście, że wiem, bo metody są zwykle jawne i do sprawdzenia w jawnych czasopismach. Składniki bada się laboratoryjnie, to żaden problem, a skuteczność na ślepych próbach. Skuteczność jest zwykle sprawą subiektywną, ale nikt nie oczekuje chyba od kremu nie wiadomo jakiego cudu. Jeżeli średnio drogi krem ma w składzie olej dobrej jakości, to mnie to już na przykład daje dużo do oceny jakości. We wszelkie cuda nie widy w przemyśle kosmetycznym i tak nie wierzę, bo istnieją niezależne badania potwierdzające, co działa, a co jest tylko marketingiem, sezonowym hypem, allbo łaskotaniem ego zamożnej klientki. I jeżeli coś mnie bardzo śmieszy, to teorie spiskowe, a ta, że to niby średnia półka uknuła plan zwodzenia klienta, to już wyjątkowy absurd. I wierz mi, bogaci zwracają uwagę na testy konsumenckie, nowobogaci zachłyśnięci możliwością wydawania pieniędzy pewnie nie. ;-) Dla przykładu podam ci, że nie jest tajemnicą, że Madonna używała ( może jeszcze używa?) kosmetyków marki dr. Hauschka, krem kosztuje około 20 euro, żaden luksus. Co nie przeszkadza jej i innym gwiazdom reklamowania dużych marek dyzajnerskich, każda z nim ma jakąś linię kosmetyczną. I ktoś musi te milionowe kontrakty zapłacić, zwykle robią to klientki tych "luksusowych" produktów.
          • teresa104 No to go mam. 25.07.12, 20:54
            Może za wcześnie na refleksje, muszę go jeszcze wypróbować na jakiś podkład, nie na gołą skórę, w innym oświetleniu itd., ale użyłam, to relacjonuję.

            Zapach faktycznie miły choć dość mocny i nieprzemijający, czuję go ciągle 2 godziny po nałożeniu.
            Jestem na tropie zagadki wydajności Meteorytów. Otóż są one nienabieralne na pędzel. Coś, czego trudno nabrać, nie może się zużyć, genialnie proste!;) Nie no, żartuję, ale mam inglotowy pędzel sobolowy i muszę mocno nim wiercić w pudełku, żeby cokolwiek się uskrobało i zostało na włoskach.

            Jeśli zaś chodzi o efekt... od czego by tu.
            W sztucznym i mocnym świetle najlepiej widać działanie tego pudru, zarazem najbardziej widoczne są błyszczące drobinki.
            Nie kryje nic a nic. Jeśli człowiek chce od razu ujrzeć cud, to się zawiedzie, bo efekt jest bardzo dyskretny, nie ma się co w zwierciadło wpatrywać. Na pewno lekko łagodzi rysy, maskuje doliny (ja mam takie krechy przez policzek od wewnętrzego kącika oka i tu to rozświetlenie sprawdza się dobrze, zwłaszcza jeśli kresze towarzyszy zmęczeniowa szara buła pod okiem; dotąd na krechy wymyśliłam tylko uśmiechanie się, teraz będę mogła przestać;)).
            Wydaje mi się, że jednak trochę za dużo jak dla mnie ma tego złotka, ale może po prostu nałożyłam za dużo, jutro rano spróbuję lepiej to wyważyć.

            Po godzinnym spacerze w nowym pudrze wróciłam do domu, spojrzałam w lustro i zobaczyłam, że puder jest na miejscu. W ogóle mam wrażenie, że dopiero teraz "się odezwał" i wygląda lepiej, niż od razu po nałożeniu, może nadmiar się osypał, ładnie się wtopił.

            Nie wiem, czy jest wart swojej ceny, miałam dwie stówy luzem, chciałam ten puder, czyli, jak lubi mawiać moja matka, droższy od pieniędzy nie był. Chętnie zimą sprawię sobie najjaśniejszą wersję, albo najlepiej komuś zlecę sprawienie mi jej:)
            • teresa104 Próba 2. - wnioski 26.07.12, 09:04
              Powiem Wam, Dziewczyny, że jest moc. Obudziłam się z całkiem dobrą twarzą (czyli mogę liczyć, że nie mam alergii na składniki Meteorytów), jeśli nie liczyć odciśniętej dłoni na poliku. Na gołą twarz nałożyłam nieco korektora na zwyczajowo zaczerwieniony grzbiet nosa i na to badany rozświetlacz. No i jestem umalowana, lekko matowa, lekko skorygowana, mogę sobie darować i fluid, i normalny puder. Zaznaczam jednak, że nie mam obecnie żadnych skórnych problemów, żadnych plam, przebarwień, wybroczyn, egzem, krost, żadnych zmarszczek, których śledzenie nie zdążyłoby mi się znudzić.
              No i już wiem, że warto nie przesadzić z ilością, a to, co nabiera się na pędzel zupełnie wystarcza.
              Jestem zadowolona.
              • maggianna Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 10:13
                Jeszcze pare takich recenzji i watkow i przestane czytac to forum!!! To jest sekta, ktora wywoluje potrzebe zakupowa produktow ktore do tej pory byly dla mnie zupelnie zbedne. Najpierw posty Izy i reszty "Lakiernic" po ktorych moje zbiory lakierow przekroczyly 30 szt (do tej pory mialam 1 bezowy i odzywke), nastepnie w tym watku Kasica namowila mnie na baze Phenome - musze przyznac ze faktycznie swietny produkt, jade kupic 2 opakowanie na zapas, nad Meteorytami sie wczesniej nie zastanwialam, wiedzialam tylko ze istnieja ale jak nawet Teresa pisze ze sa swietne to pozostaje mi tylko udac sie do sklepu :-(( Chyba musze poprosic szefa o podwyzke na zaspokojnie wszystkich lobbowych pomyslow :-))
                I teraz mam problem jaki odcien Meteorytow kupic....
                • izas55 Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 10:35
                  Sama się nad nimi łamię. Ostatnio oglądałam w Douglasie. Na mnie na lato będzie najlepsza ta beżowa dwójka. Kupię sobie to się pomiziasz.

                  --
                  Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
                • teresa104 Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 11:07
                  Jeśli mam być całkiem rzetelna, to powiem, że nie jest to coś, bez czego nie mogłabym się obyć. Do tego podkreślam, że mam obecnie dobrą cerę, której tak naprawdę niewiele trzeba, żeby wyglądała dobrze. Nie wiem, co Meteoryty robią ze skórą z problemami.
                  Efekt jest słabo zauważalny, to nie jest tak, że się maźniesz i siadasz z wrażenia. Niemniej jest to efekt miły dla oka.
                  Uprasowałam przed chwilą 10 bluzek, umyłam podłogę i nastawiłam gary na gotowanie. Najpierw gary, potem podłoga. Uparowałam się zatem i zgrzałam. Błyszczę się. Ale mimo to efekt złagodzenia rysów, rozświetlenia jest.

                  Podsumuję: Jeśli ten wydatek ingeruje w strukturę Twojego budżetu, to bez żalu daruj sobie te Meteoryty, naprawdę można bez nich wyglądać dobrze, naprawdę nie robią one czarów. Ale jeśli chcesz się podbechtać, to kupuj. Zwłaszcza że miło jest mieć coś niby luksusowego, a jednak w zasięgu średniego portfela.
                    • teresa104 Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 11:36
                      Ja dla podreperowania samopoczucia kupiłabym sobie jakieś perfumy. Zresztą zapach Meteorytów kojarzy mi się z dezodorantem, jakiego używałam w tamtej młodości, biały korpus, liliowa zatyczka, nazwy nie pamiętam. Była wtedy Narewka, mało luksusowo było, były kajaki, chłopiec na motorze...
                      No i zupełnie jestem w kropce z tymi pefumami, nic nowego mi się nie podoba, chciałabym zawsze używać takich samych, a tu jajco, zmiany, panie, pędzenie chomika w karuzeli zakupów.
                      • izas55 Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 11:46
                        Widziałam w Douglasie Feminite de Bois Lutensa

                        A poza tym polecam blog niemuzycznapieciolinia.blogspot.com/
                        Może po nutach coś wyszperasz. Ja już sobie zrobiłam długa listę do wąchania
                        A perfumeria Quality robi próbki....

                        --
                        Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
                        • teresa104 Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 12:19
                          Dziękuję za informację, internetowy Douglas Feminite nie ma. Przypuszczam też, że, tak jak z wieloma rzeczami, co jest w Warszawie, niekoniecznie musi być w Łodzi, ale przy okazji sprawdzę Douglasy.
                          Trochę się boję tego blogu o perfumach, bo podobają mi się coraz droższe:)
                          • izas55 Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 12:28
                            Widziałam na pewno w Galerii Mokotów. Jak mnie poniesie po lakiery albo Meteoryty to sprawdzę w Złotych Tarasach.
                            No ja na tym blogu wypatrzyłam takie po cenie zdecydowanie przekraczających ludzki rozsądek. A chłopak niestety pisze tak, ze mam ochotę się wyrwać w podskokach do najbliższej perfumerii. Jedyna nadzieja w tym, że zauważyłam że mam bardzo różny gust zapachowy od niego, więc może nie zbankrutuję.
                            --
                            Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
                            • teresa104 Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 12:42
                              Przejrzałam listę perfum ze składnikiem pieprz. No i już mi dobrze, szukam majętnego kochanka do wstępnej fazy huczki, kiedy to kupuje się kochance wszystko, o czym ona jeszcze nie zdąży pomyśleć. A niech Cię!
                                • maggianna Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 13:52
                                  Tez nie wiem w co rece wlozyc wiec sledze forum :-) Temat perfum bardzo mi sie podoba bo nie wywoluje gwaltownej potrzeby zakupowej a tylko ciekawosc - jestem od lat wierna jednej marce (Donna Karan), czasem kupuje sezonowe nowosci tej marki, zakupy robie hurtowe dwa razy na rok w US a woda perfumowana DK kosztuje tam 1/3 tego co w PL.
                                  W linkowanym blogu nawet jest zapowiedz jakiegos nowego zapachu, bede musiala to sprawdzic.
                                  • izas55 Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 14:10
                                    > Tez nie wiem w co rece wlozyc wiec sledze forum :-)

                                    to chyba jakiś dzień okropny dzisiaj. Mi się zaraz papiery spiętrza tak, ze nie będę widzieć monitora więc problem się jakoś sam rozwiąże.
                                    --
                                    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
                                  • anne_stesia Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 14:33
                                    U mnie też perfumy nie wywołują chcicy, bo jeszcze nie doceniam ich wartości :) Wszystkie flakony jakie mam (całe 4 :D) dostałam w prezencie, jeden nawet prawie zużyłam i trochę mi smutno, bo lubię je, ale że ostatnio gorąco to i psikać się nie lubię, bo mam wrażenie, że jakaś niebezpieczna mieszanka z tego wyjdzie po zmieszaniu z potem.
                                    Inna sprawa, że mój węch nie jest zbyt wyczulony i lubię zapachy, które dla innych są banalne i tandetne - jakieś owocki, słodkie kwiatki i takie tam. Ciężkie, a zwłaszcza mydlane zapachy to nie dla mnie, bo nie docierają do mnie subtelne nuty tylko nos mi wykręcają te pierwsze, najmocniejsze.
                                    A Meteoryty bym chciała dla samego faktu posiadania ładnego pudełeczka luksusu. Przyznam, że spodziewałam się, że to droższa impreza.
                                    • yaga7 Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 14:38
                                      Ja też nie mam wyczulonego węchu i nie potrafię rozłożyć zapachu na składowe, ale dzięki temu, że zaczęłam się interesować perfumami, odkryłam sporo zapachów, których w życiu bym nie znalazła, a które mi się spodobały. To nie jest tak, że musisz mieć super nos do wyczuwania, i to nie jest tak, że im człowiek ma lepszy nos, tym podobają mu się lepsze i bardziej niszowe zapachy ;)

                                      --
                                      allegro.pl/listing/user.php?us_id=470059
                  • maggianna Re: Próba 2. - wnioski 26.07.12, 11:58
                    Efekt mily dla oka jest chyba wystarczajca motywacja do zakupu, u mnie garow i podlogi nie ma ale jest sztanga, mata i bieznia na silowni - od razu bedzie mi sie lepiej machalo sztanga wiedzac ze cere mam rozswietlona.

                    Dziekuje za porade, skorzystam tez z oferty Izy w kwestii doboru koloru, bo z tym mam zawsze problem.
            • yaga7 Re: No to go mam. 26.07.12, 09:57
              No to może zmienili skład czy co, ale ja nigdy nie miałam problemów z nakładaniem ich na pędzel - wystarczy, że tylko dotknę do kulek i już mam na pędzlu. Ale może to też zalezy od konkretnego ich typu? W sensie, że niektóre typy są łatwiej nabieralne, a inne nie?

              Z zimowych fajna była limitowanka Winter Radiance, ale to dawno, dawno temu, więc nie do kupienia.

              --
              allegro.pl/listing/user.php?us_id=470059
    • kasica_k Phenomé Soothing Anti-Redness Base 19.07.12, 02:15
      Odkrycie ostatniego półrocza. Wspaniale łagodzi podrażnioną, ściągniętą, wysuszoną skórę, sama z siebie nie powoduje żadnych podrażnień, jeden z niewielu kosmetyków, po których nie czuję na twarzy zupełnie nic (właściwie to dopiero teraz uświadomiłam sobie, że bardzo często a to coś mnie swędzi, a to szczypie, a to się łuszczy, tylko nauczyłam się to ignorować). Na zimę jest za lekka, ale jest to, jak sama nazwa wskazuje, baza - więc można nałożyć na nią inny krem. Przy obecnej wilgotności powietrza świetnie sprawdza się samodzielnie.

      www.phenome.pl/pl/main/produkty/1;2;140;skora_naczynkowa/?pid=91
      http://www.phenome.pl/files/produkty/074/nk074_strona_produktu.jpg

      Składzik: Rosa Centifolia Flower Water**, Aloe Barbadensis Leaf Water**, Dicaprylyl Carbonate**, Lactobacillus/Arundinaria Gigantea Ferment Filtrate**, Glyceryl Stearate**, Isopropyl Palmitate**, Glycerin**, Bentonite*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Squalane**, Dicaprylyl Ether**, Glyceryl Stearate Citrate**, Argania Spinosa Kernel Oil*, Cetearyl Alcohol**, Macadamia Ternifolia Seed Oil / Macadamia Integrifolia Seed Oil*, Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Spent Grain Wax**, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Extract**, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil*, Tocopherols**, Aqua**, Dehydroacetic Acid, Rubus Chamaemorus (Cloudberry) Fruit Extract**, Rosa Gallica Extract*, Lithospermum Officinale Root Extract**, Octyldodecyl Myristate**, Sodium Hyaluronate**, Panthenol, Xanthan Gum**, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Extract*, Mica*, Titanium Dioxide*, Rose Oil***, Sodium Phytate**, Iris Florentina Root Extract**, Panax Ginseng Root Extract**, Vitis Vinifera (Grape) Leaf Extract**, Malpighia Punicifolia Extract**, Benzyl Alcohol, Rosa Damascena Oil*, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltodextrin**, Silica**, Sodium Starch Octenylsuccinate**, Citronellol***, Geraniol***, Citral***
      *Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components of Natural Essential Oils

      Obecnie w promocji 50% w sklepach stacjonarnych (nie, nie pracuję niestety dla Phenomé :)

      --
      Stanikomania!
      Stanikomaniaczki na Facebooku
      • maggianna Re: Phenomé Soothing Anti-Redness Base 20.07.12, 14:46
        Recenzja mnie zaciekawila (ostatnio cos mnie swedzi albo sie luszczy) wiec pobieglam do Zlotych Tarasow nabyc ta baze. Niestety w ZT promocja na nia jest tylko 20% - czy widzialas w innym Phenome 50%? Bo jak nie to pojade do Arkadi i kupie na promocje z karta...
        W ramach pocieszenia poszlam do Superpharmy i kupilam 3 lakiery Miyo :-((((
        • kasica_k Re: Phenomé Soothing Anti-Redness Base 20.07.12, 14:54
          W GM kupiłam na 50%! Leć póki jest :) W Arkadii nie wiem ile, bo dawno nie byłam.

          W ZT też byłam niedawno i zaskoczyło mnie, że wiele rzeczy jest poprzecenianych mniej. Chyba
          nie warto tam chodzić do Phenoma.

          --
          Stanikomania!
          Stanikomaniaczki na Facebooku
    • teresa104 Maść nagietkowa 20.07.12, 09:49
      Używam tej z pomarańczową etykietą i zdjęciem nagietków na pokrywce. Skład: ekstrakt z koszyczka nagietka; ekstrahent: etanol, wazelina biała.

      Moje ostatnie odkrycie. Sprzedane mi w aptece, kiedy prosiłam o coś innego. Nosiłam następnie bez sensu w torbie i nikt tego nie używał, aż znalazłam się w sytuacji, że kilka dni z rzędu narażona byłam na oparzenie słoneczne, odmrożenie, wysmaganie wiatrem, zlanie wodą i obessanie przez klimatyzację jednocześnie. Ponieważ miałam ze sobą tylko zwykły lekki krem, postanowiłam wieczorem na palącą i czerwoną gębę nałożyć sobie grubo tej maści. Nazajutrz zdziwienie - skóra zdrowa, żadnych, żadnych problemów, ni śladu podrażnienia. Przestestowałam dotąd na pryszczu - znacznie przyspiesza gojenie; na placku, na który nie działała maść sterydowa - w dwa dni zeszła; na wierzchach dłoni - cudownie okluzyjna, dłonie gładkie i młodsze o pięć lat; na obtarciach odkatarowych przy nosie - nikną w oczach; na dekolcie obsypanym odsłonecznym niewiadomoczym - następnego dnia skóra wolna od zmian. Genialna, prosta, taniocha.

      Wadą jest tandetne opakowanie, wieczko przestaje się zamykać, ten plastikowy garbik wokół pokrywki się ugniata i przestaje klikać. Zjawisko rzadziej występuje w dużym opakowaniu, a ja teraz kupuję wyłącznie te duże.
      Może zapychać pory, na tłuste partie skóry trzeba stosować oszczędnie, żeby nie dorobić się krost i wągrów.
      • pinupgirl_dg Re: Maść nagietkowa 20.07.12, 10:08
        Ja mam też małe odkrycie z apteki, może nie powinnam się przyznawać, bo zastosowanie inne, niż przewidziane na ulotce, więc w razie czego nie biorę odpowiedzialności: Fenistil na pryszcze. Odkryłam przypadkiem, jak po czułościach mojego kota myślałam, że się zadrapię na śmierć przypomniałam sobie o fenistilu. Alergia szybko zelżała, a przy okazji pięknie mi wysuszyło wszystkie takie sączące się pryszcze, w których środku jest taka woda. Następnego dnia poprawiłam już punktowo na wypryski. Testowałam już parę razy i zawsze pomaga, w ciągu doby z rozognionego wulkanu zostaje ledwo mały strupek. Jak dla mnie cud, bo do tej pory żadne benzacne, maści cynkowe i inne domowe sposoby nie działały.


        --
        Fizia Pończoszanka
        • kasica_k Re: Maść nagietkowa 20.07.12, 14:30
          Bo pewnie te wypryski miałaś alergiczne, a nie trądzikowe.

          Moja ciocia ma alergię słoneczną i fenistil też przynosi jej ulgę. Funkcjonuje głównie jako środek po ukąszeniach komarów, tymczasem ma po prostu działanie antyhistaminowe. Dla mnie niestety za słaby, nawet na komary :(

          --
          Stanikomania!
          Stanikomaniaczki na Facebooku
    • izas55 Baza pod cienie Urban Decay 20.07.12, 10:05
      Dla mnie absolutnie niezbędna. Mam tłuste i opadające powieki na których cienie rolują się w sposób wyborny i zbierają w załamaniu powieki po chwili od nałożenia, i nie ma znaczenia czy jest to cień za 3,50zł czy za 350zł. Na tej bazie trzymają się jak przymurowane.
      Niestety nie do dostania w sklepie w Polsce.
      --
      Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    • anne_stesia Clinique Moisture Surge Extenden Thirst Relief 21.07.12, 20:30
      Żel-krem nawilżający z przeznaczeniem do wszystkich typów skóry. No przyznaję - nie do wszystkich. Aktualnie mam skórę suchą i mogę go traktować raczej jak bazę pod makijaż, bo samodzielnie się niezbyt sprawdza. Natomiast w chwilach nieco większej tłustości (przynajmniej takiej, żeby skóra po umyciu nie wyglądała jak naciągnięty pergamin) jest doskonały. Wygładza pory i zachowuje się trochę jak silikonowa baza. Ułatwia rozprowadzanie podkładu, ale nawet saute skóra wygląda świetnie. Pozostawia subtelną powłokę na skórze, która się nie świeci. Matuje idealnie. Wchłania się błyskawicznie, lekko chłodzi. Nie ma zapachu. Nie podrażniał mnie nawet teraz, w czasie przesuszenia skóry.
      Minusem jest mała wydajność i wysoka cena.
      Polecam osobom raczej z cerą normalną/mieszaną/delikatnie suchą. Bardzo tłustej chyba nie zmatowi na cały dzień w upale. Nadaje się natomiast dla takich jak ja, które poszukują błyskawicznie wchłaniającego się kremu, który ułatwia nałożenie podkładu.
      • yaga7 Re: Clinique Moisture Surge Extenden Thirst Relie 21.07.12, 22:01
        Na mojej cerze to był jeden z większych niewypałów :) Ani nie nawilżał, ani nic, zostawiał tylko taką silikonową warstwę, której nie lubię osobiście, więc może dlatego mi nie podszedł. Gdyby chociaż nawilżał...
        A cerę mam normalną, miejscami suchą.

        --
        allegro.pl/listing/user.php?us_id=470059
    • juannita Maslo Shea (szczegolnie Cattier) 17.08.12, 22:00
      Dla mnie maslo Shea to ogolnie cud natury, uwielbiam w roznych postaciach, ale najlepszy kosmetyk z maslem Shea jaki kiedykolwiek znalazlam to maslo 100% o takie - smaruje nim wlosy, smarowalam sobie brzuch w ciazy, lokcie podraznione o opierania o biurko itp.
      Pewnie wielu osobom sie to nie przyda, bo to firma francuska, ale jezeli ktos mieszka lub bywa we Francji lub Belgii, to bardzo polecam, do dostania w sklepach ekologicznych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka