Dodaj do ulubionych

Fryzjerka mnie powygryzała - co zrobić?

07.04.13, 00:04
Może lobbystki mają jakieś pomysły - byłam w piątek u fryzjera, pani zrobiła mi bardzo fajny pixie cut, po czym przysnęłam na fotelu, a gdy się obudziłam okazało się, że właśnie kończy cieniować mi całą głowę pracowicie nożyczkami (już na sucho, uśpiła mnie suszarką :D). Włosy mam cienkie i już po jednym dniu fruwają mi wte i wewte piórka i wystają różnie zabiedzone efekty jej entuzjazmu. Pewnie z czasem będzie gorzej - da się to jakoś uratować w domu?
Edytor zaawansowany
  • tfu.tfu 07.04.13, 00:35
    cierpliwie czekać aż odrosną (moje doświadczenia z cieniowaniem są bardzo zbliżone, niestety...)
    a tak na teraz to spróbuj żelu (też mam cienkie włosiny i tylko żel jakoś sobie radzi, ale musi być leciutki, pianki mi robią siano, lakier też).
    --
    .............. fusy precz!
    http://www.suwaczek.pl/cache/7f30b97f4b.png
  • mniickhiateal 07.04.13, 07:48
    Przede wszystkim też odwetowo podgryźć. Poza tym - może jakieś pasty matujące do układania? Matują, i nie wiem, czy ten efekt Ci nie przeszkadza, ale też nadają włosom więcej "mięska", nadany kształt dość nieruchomo zostaje, i w razie potrzeby paroma ruchami palców można sobie w ciągu dnia poprawić fryz.
  • izas55 07.04.13, 09:03
    Ja polecę to o czym już dziewczyny wspomniały, żel, albo taka teksturyzująca (co za okropne słowo, ale nie znam lepszego odpowiednika) pasta. TU jest wątek który może ci się przydać.
    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
  • pierwszalitera 07.04.13, 11:39
    Ha, ha, ha, to jakaś zaraza robiąca z fryzjerów i klientów zombie grasuje chyba, bo mnie fryzjerka też uśpiła i najpierw w salonie suszarką wyczarowała betonową fryzurę na królowę holenderską czyli tak:

    http://neue-post.wunderweib.de/media/redaktionell/wunderweib/starsfreizeit/peoplebilder/royals/koenigin-beatrix-b_img_308x0.jpg

    A potem by zniwelować za dużo objętości, na sucho powygryzała mi dziury i po umyciu w domu wyglądałam jak Suzi Quatro, czyli mniej więcej tak:

    http://blog.sme.sk/blog/24037/319172/clanok_foto_799.jpg

    Ale moja mama zawsze mówi włosy nie ręka - odrosną i nie pozostaje chyba nic jak się tego trzymać. Acha, kupię sobie parę punkowych ciuchów i będę udawać, że tak miało być.
    Nie wiem jak ty wyglądasz, ale Mia Farrow w filmie Rosemary's baby miała na głowie moim zdaniem tragedię, a jej fryzura i film stały się kultowe. Ja bym je więc te piórka przyklepała kremem wygładzającym, albo żelem:

    http://www.filmreference.com/images/sjff_01_img0424.jpg http://joronomo.com/wp-content/uploads/2012/05/mia-farrow-vidal-sassoon.jpg
  • izas55 07.04.13, 20:55
    Rzeczywiście, jakiś pomór. Ja też trafiłam w piątek do grona tych oczekujących na odrośnięcie ;-).
    Mam na głowie krótkiego pudla wygolonego od tyłu.
    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
  • tfu.tfu 07.04.13, 22:42
    to na pewno z braku wiosny... wszyscy przysypiają.
    --
    .............. fusy precz!
    http://www.suwaczek.pl/cache/7f30b97f4b.png
  • kasica_k 08.04.13, 00:59
    Ale żeby u fryzjera? Nigdy w życiu nie spałam na fotelu u fryzjera, ani w ogóle jakimkolwiek fotelu :)

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • tfu.tfu 08.04.13, 03:00
    ja w autobusach zasypiam, tam są fotele ;-)
    --
    .............. fusy precz!
    http://www.suwaczek.pl/cache/7f30b97f4b.png
  • pierwszalitera 08.04.13, 10:16
    No nie, autentyczny sen to raczej nie jest, to tylko takie uśpienie aktywnej świadomości i czujności. Siedzi się wtedy w tym fotelu, jak w naćpanym stanie, patrzy w lustro i nic nie widzi. A z fryzjerką staje się to samo, nie kontroluje swojego działania, wpada w automatyczny modus, ręce coś tam strzyżą, bo robiły to setki razy, ale w tym konkretnym wypadku niekoniecznie sensownie i z planem.
  • ciociazlarada 10.04.13, 22:58
    To się nazywa niemowlę. Jak wychodzę z domu to korzystam z okazji i zasypiam gdzie się da...
  • teresa104 08.04.13, 10:30
    których tak Wam zazdroszczę, którym się mówi "zaskocz mnie" i zawsze jest to zaskoczenie miłe?

    Moja matka, depozytariuszka ludowych mądrości, twierdzi, że strzyc się trzeba w Wielki Piątek. Bo tak. Sama była i jest bardzo zadowolona z cięcia. Co oczywiście potwierdza słuszność ludowej mądrości, no bo jakżeby nie. Najbliższy Wielki Piątek przypada, zdaje się, w pierwszy piątek maja, a to pechowo w Polsce jest także święto państwowe, nie wiem zatem, czy czwartek może być uznany za korzystny w zastępstwie, czy sobota.

    Tak czy siak, kiedy czytam Wasze doniesienia, chwalę sobie swoją przydługawą nudę na głowie, nabłyszczę sobie, nakręcę, zepnę i zawsze wyglądam tak, że popluwać na swój widok (przynajmniej z tego powodu) nie muszę.

    Odrośnie Wam, a może za dwa dni fryzura jednak okaże się fajna?

  • pierwszalitera 08.04.13, 10:50
    teresa104 napisała:

    > których tak Wam zazdroszczę, którym się mówi "zaskocz mnie" i zawsze jest to za
    > skoczenie miłe?

    Bo to należy do pakietu zaskoczeń. Raz na jakiś czas fryzjerka zaskakuje nas negatywnie, by wyjątkiem potwierdzić regułę. Przysięgam, że do tej pory byłam zawsze z kobiety zadowolona. Też się zastanawiałam, czy jej teraz nie odstrzelić, ale gdzie ja znajdę adekwatne zastępstwo?Wydaje mi się, że mniej stresujące jest danie jej jeszcze jednej szansy, tym bardziej, że kobieta też złapała się za głowę, gdy poszłam do niej po świętach się skarżyć (cięłam w czwartek, nie w Wielki Piątek, bo u nas Wielki Piątek jest zawsze dniem wolnym od pracy). Trochę więc wyrównała, co się dało wyrównać, nadal mi się nie podoba (a może to tylko strach przed nowym?) ale mój facet zauważył, że wyglądam 10 lat młodziej, czyli poniekąd pełny sukces.
  • teresa104 08.04.13, 11:08
    Dlatego właśnie może trzeba dać czas tej fryzurze, tym piórkom, pudlom, punkom, bo to może wcale nie jest tak źle, tylko zaskakująco.

    Ja raz miałam tak, że wyszłam od fryzjera i naprawdę chciało mi się paść na trawnik i naciągnąć liście na głowę i nie wstać. Dojechałam do domu, z trudem się nie rozryczałam przy oględzinach w dwóch lusterkach, a nazajutrz uznałam, że nigdy nie byłam ostrzyżona lepiej. Układało się zawsze, we wszystkie strony, włosów miałam optycznie trzy razy tyle, znajomi mnie nie poznawali, naprawdę świetnie. Strzyżenie trwało dosłownie moment, kilka ruchów brzytwą. Poszłam drugi raz i już się nie udało powtórzyć tego efektu, było normalne obgryzanie, tu gryz-gryz, tam gryz-gryz, może tu jeszcze gryz, równo? nierówno? to jeszcze jeden gryz.
  • kitty4 12.05.13, 10:20
    dołączyłam do grona oczekujących na odrośnięcie - ale ja wróciłam do fryzjerki do której nie byłam od tzrech lat - to co zrobiła mi na głowie to masakra - twierdziłą że pamięta jak się strzygłam (chciałam tak samo) - wzięłam ze sobą zdjęcia fryzur które mi robiła i zdjęcie bazowe - i co ? Dupa blada. Po wstaniu z fotela - nie, nie wstydzę się - nawrzeszczałam wprost na nią - bo rok temu w czerwcu jedna taka mnie opindoliła tak, że następnym razem się ostrzygłam dopiero w styczniu. A teraz ta małpa zrobiła podobnie. Nosz, kurza stopa , czy durne kobiety nie umieją słuchać tego co się do nich mówi ?
    Wiem, odrośnie - ale dlaczego mam czekać następne - 6 czy 7 miesięcy. Głupia krowa jedna.
  • pierwszalitera 12.05.13, 13:30
    kitty4 napisała:

    A teraz ta małpa zrobiła podobnie. Nosz, kurza stopa , czy durne ko
    > biety nie umieją słuchać tego co się do nich mówi ?
    > Wiem, odrośnie - ale dlaczego mam czekać następne - 6 czy 7 miesięcy. Głupia kr
    > owa jedna.

    A ty co? Oczy przwiązane przepaską miałaś, gdy cię cięła? ;-) I jak potrzebujesz 6-7 miesięcy na odrost, to znaczy, że to ty źle komunikujesz fryzjerce czego chcesz. Możliwe też, że fryzjerka miała zły dzień, ale określanie ją od razu głupią krową, to lekka przesada. Tym bardziej, że do tej pory byłaś zadowolona. Inaczej byś do niej przecież po raz kolejny nie poszła, prawda? Tobie się żadne błędy nie zdarzają w tym co robisz?
  • kitty4 12.05.13, 16:48
    Nie , mnie błędy się nie zdarzają. I dla Twojej wiadomości - nie mam oczu z tyłu głowy ! dziwne, co ?
  • pierwszalitera 12.05.13, 21:01
    kitty4 napisała:

    > Nie , mnie błędy się nie zdarzają. I dla Twojej wiadomości - nie mam oczu z tył
    > u głowy ! dziwne, co ?

    Dziwna to jest twoja arogancja i brak osobistej kultury. No chyba, że określenie małpa i głupia krowa należą do twojego codziennego języka, wtedy przykro mi, że obracasz się w takim środowisku. Zresztą jak krzykniesz w las, tak ci odpowie. Jak mnie fryzjerka źle obcięła, to poszłam i poprosiłam o poprawę. Wspólnie uratowałyśmy fryzurę, kobieta mnie przeprosiła i następym razem z pewnością będzie bardziej uważała. Każdy może się pomylić, a do tej pory byłam przecież zadowolona. Gdybym zdarzyłoby się to przy pierwszej u niej wizycie, to bym do niej po raz kolejny nie poszła, ale nie obsypywałabym jej epitetami. Może po prostu nie ma talentu do swego zawodu. Poza tym, włosy są zwykle gotowe do następnego cięcia po 4-5 tygodniach, najwyżej po 8, a nie po 6 miesiącach. Jeżeli decydujesz się na bardziej radykalne zmiany, to bardzo dokładnie umawiasz się najlepiej z naprawdę sprawdzoną fryzjerką, o której wiesz, że cię rozumie, i której nie nazwałabyś głupią małpą. A ty na tych zdjęciach to byłaś z tyłu, czy fryzjerka była wróżką?
  • mankencja 13.05.13, 18:55
    > Nie , mnie błędy się nie zdarzają.

    Serio? A tę spację przed przecinkiem podłożyły krasnoludki, tak?

    --
    kot
  • madzioreck 13.05.13, 20:07
    kitty4 napisała:

    > Nie , mnie błędy się nie zdarzają.

    Co widać po Twojej pisowni.
  • zawrotglowy 12.05.13, 18:38
    Może autorka trochę się zagalopowała, ale z tym pilnowaniem fryzjerki to też nie zawsze się da. Kiedyś zostałam obcięta na "rijane" w czasie, kiedy połowa ulicy tak paradowała - z wyciętym tyłem prawie że pod sam czubek głowy. Niestety nie mogłam kontrolować jej poczynań. Jedyne z czego się cieszyłam to to, że nie widzę tego tyłu za często. A wcale nie powiedziałam "niech pani tnie jak chce".

    Dogadywanie się z fryzjerami też nie jest łatwe, bo pewne rzeczy są poza ich zasięgiem pojmowania np to jak można obciąć bez cieniowania i jak klientka może w ogóle nie chcieć tego cieniowania. W sumie to moja decyzja o zapuszczaniu wynikła głównie z nieumiejętności porozumienia się z fryzjerami.
  • pinupgirl_dg 13.05.13, 15:36
    > dołączyłam do grona oczekujących na odrośnięcie - ale ja wróciłam do fryzjerki
    > do której nie byłam od tzrech lat - to co zrobiła mi na głowie to masakra - twi
    > erdziłą że pamięta jak się strzygłam (chciałam tak samo) - wzięłam ze sobą zdję
    > cia fryzur które mi robiła i zdjęcie bazowe - i co ? Dupa blada. Po wstaniu z f
    > otela - nie, nie wstydzę się - nawrzeszczałam wprost na nią

    Dziwię się, naprawdę się dziwę. Mnie by było wstyd zarówno za tę akcję u fryzjera, jak i resztę postów.


    --
    Fizia Pończoszanka
  • tfu.tfu 12.05.13, 13:42
    moja sprawdzona w Warszawie, ciut daleko ;-P jak mnie wnerwi wronie gniazdo, to zawsze się mogę opitolić maszynką ;-)
    --
    .............. fusy precz!
    http://www.suwaczek.pl/cache/7f30b97f4b.png
  • kitty4 12.05.13, 16:49
    tfu.tfu ,czy możesz mi dać namiar na swoją sprawdzoną fryzjerkę ? Moja świetna wyprowadziła się do Radomia, a to dla mnie za daleko, żeby do niej jeździć.
  • tfu.tfu 12.05.13, 17:45
    pani Teresa na Okopowej 29, ale zakład jak z PRL-u, więc nie wiem, czy Ci się spodoba. natomiast Pani Tereska słucha, wie jak ostrzyc, żeby było dobrze, nie wysiepuje, nie cieniuje (należy jednakowoż powiedzieć wprost czego się oczekuje) i nie dziwi się, jak człowiek przychodzi z własnym szamponem i odmawia użycia produktów do stylizacji (mam alergię, więc wolę nie ryzykować z czymś, czego nie znam), nie będzie też na siłę modelować, ani wmawiać, że tu koniecznie trzeba pocieniować ;-)
    --
    .............. fusy precz!
    http://www.suwaczek.pl/cache/7f30b97f4b.png
  • indigo-rose 12.05.13, 18:52
    Takie fryzjerki to skarb. Mnie ostatnio wmurowało, jak fryzjerka przed cieniowaniem wyskoczyła na mnie z prostownicą. Nigdy wcześniej to ustrojstwo nie dotknęło moich włosów, a chodziłam i podcinać końcówki, i cieniować. A tymczasem opowiadam to znajomym, a one na to, że to norma i że to oczywiste, że włosy się zawsze prostuje prostownicą przed obcięciem, żeby było równo. I że jak inaczej mnie fryzjerki obcinały? No to mówię, że podcinały pasemko po pasemku. Szok na twarzach - bezcenny. :D
    --
    63/91/94 65F
    rzeczywistość dogoniła tabelki :)
  • genepi 12.05.13, 22:14
    >Mnie ostatnio wmurowało, jak fryzjerka przed cieniowa
    > niem wyskoczyła na mnie z prostownicą.

    O też to miałam ostatnio! U fryzjerki do której trafiłam przypadkowo w innym mieście zmuszona sytuacją. Kiedy zaprotestowałam przeciw prostownicy bo niszczy włosy usłyszałam "ale co pani zniszczy, przecież pani ma ładne włosy, zdrowe". Zapytałam czy nie sądzi pani fryzjerka że mam zdrowe ładne bo nie używam prostownicy ale zbyła to milczeniem.
  • kis-moho 13.05.13, 10:05
    > Takie fryzjerki to skarb. Mnie ostatnio wmurowało, jak fryzjerka przed cieniowa
    > niem wyskoczyła na mnie z prostownicą.

    Też mi się zdarzyła ostatnio wesoła historia - musiałam sobie znaleźć nową fryzjerkę, bo w Warszawie co prawda znam świetną i znającą się na kręconych włosach, ale nie będę przecież do niej jeździć tak daleko... Znajoma poleciła mi podobno niezłą dziewczynę, do której poszłam podciąć końcówki (nie ryzykowałam większych zmian :o)). Końcówki podcięła dobrze (ale to jednak nie jest wielka filozofia), natomiast przy suszeniu włosów pojawiły się problemy. Na poczatku jasno zakomunikowałam, że chcę zostać przy naturalnych lokach, a dziewczyna mi włosy najpierw wyprostowała, a potem zakręciła końcówki :D Nie bardzo wiedziała, na czym polega mój problem, w końcu włosy były kręcone. Na szczęście to było do naprawienia w pięć minut pod prysznicem w domu, ale co się naśmiałam, to moje. Niestety nie zdążyłam zareagować zanim zaczęła prostować, bo mój tłumacz zniknął, a ja mam pewne problemy z rozmawianiem o niuansach fryzjerskich z tubylcami. Machanie rękami nie pomogło ;o)
    Nawiasem mówiąc, teraz chyba znalazłam bardzo fajną dziewczynę, która wie, że kręcone włosy można nie tylko prostować albo żelować. Co śmieszne, okazało się, że to jeszcze uczennica - zaraz będzie miała ostatnie egzaminy i zostanie chyba już pełnoprawną fryzjerką, ale na razie oficjalnie jeszcze się uczy. Okazało się, że czasem warto zaryzykować :o)

    --
    Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
  • virgaaurea 13.05.13, 20:11
    kis-moho, a ta znajaca sie na kreconych wlosach w warszawie to gdzie?
  • kis-moho 13.05.13, 23:26
    Tutaj, dziewczyna nazywa się Magda. Ogólnie salon jest trochę z gatunku tych, których za bardzo nie lubię, nieco z zadęciem, ale fryzjerka jest naprawdę świetna. Nie przepadam za babką, która tym wszystkim zarządza, i dość długo i namiętnie poleca kosmetyki które sprzedają (rozumiem jednak, że taki mają układ z firmą), ale to w końcu nie o nią się rzecz rozbija. A Magda zdecydowanie zna się na kręconych włosach.
    --
    Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
  • kitty4 12.05.13, 19:29
    Tfu.tfu. - Bardzo dziękuję. Namiar zachowam i na pewno pójdę.
  • teresa104 05.10.13, 13:59
    Poszłam rano do fryzjera "podciąć i wystopniować". Włosy za łopatki. Rano w łazience z użyciem metalowej miarki ustaliłam, że kilkanaście centymetrów z długości spokojnie mogę poświęcić. Fryzjer zadał standardowe pytanie: Ile ścinamy? Ja: 10 cm. I po chwili czuję przytkniętą maszynkę gdzieś na barkach. Zawsze szanuję młodzieńczą brawurę, nic nie rzekłam, w zaciekawieniu czekając efektów. I mam włosy do nasady szyi. I podoba mi się.

    Kiedy mówisz do fryzjera "proszę obciąć 5 centymetrów" na podłogę leci 15. A kiedy mówisz 10, to dajesz mu to carte blanche, "rób co chcesz, wisi mi, niech będzie na zapałkę".
  • mniickhiateal 05.10.13, 14:07
    Ludzie tak ogólnie nie wiedzą, ile to jest centymetr. (Różnych innych rzeczy też nie wiedzą, ale to nie na temat.) Dlatego też fryzjerom pokazuję na kciuku, ile mogą ciachnąć, a potem paczę na rence.

    Ale dobrze, że Ci się nowa fryzura podoba.
  • amused.to.death 05.10.13, 20:43
    > Kiedy mówisz do fryzjera "proszę obciąć 5 centymetrów" na podłogę leci 15. A ki
    > edy mówisz 10, to dajesz mu to carte blanche, "rób co chcesz, wisi mi, niech bę
    > dzie na zapałkę".

    Ja mam fryzjera, który rozumie pojęcie 'centymetra':) co uważam, jak na fryzjera, jest niezwykłe.
    Bywa ta, że mówię, że długość jest ok i niech tylko lekko wyrówna/przycieniuje, żeby się ładnie układało - i wychodzę z fryzurą prawie tej samej długości:D
  • mankencja 06.10.13, 00:29
    > Kiedy mówisz do fryzjera "proszę obciąć 5 centymetrów" na podłogę leci 15.

    No i z takim nastawianiem się ostatnio wybrałam. Powiedziałam, że "z długości tylko kosmetycznie", myśląc, że z 5 cm. poleci, a tymczasem fryzjerka faktycznie ciachnęła max. 2 centymetry.

    z drugiej strony, może właśnie to jest klucz - informować o swoich oczekiwaniach nie w centymetrach, tylko bardziej opisowo...

    --
    kot
  • the_pipeline 08.10.13, 16:27
    mankencja napisała:

    > > Kiedy mówisz do fryzjera "proszę obciąć 5 centymetrów" na podłogę leci 15
    > .
    >
    > No i z takim nastawianiem się ostatnio wybrałam. Powiedziałam, że "z długości t
    > ylko kosmetycznie", myśląc, że z 5 cm. poleci, a tymczasem fryzjerka faktycznie
    > ciachnęła max. 2 centymetry.
    >
    > z drugiej strony, może właśnie to jest klucz - informować o swoich oczekiwaniac
    > h nie w centymetrach, tylko bardziej opisowo...
    >

    A ja ostatnio napotykam całkiem inny problem :) Nie raz zdarzyło mi się zgrzytać zębami u fryzjera kiedy to pół roku zapuszczania szło w niwecz w ciągu 10 minut, kiedy to na prośbę o "podcięcie tylko końcówek" leciało 15 cm, oj bo suche, zniszczone, trzeba wyrównać itd.
    Natomiast od jakiegoś czasu podobam się sobie w krótszej grzywce, którą sama sobie staram się podcinać, ale czasem potrzebuję żeby mi fryzjer wyprowadził linię raz na jakiś czas ;P
    Już chyba ze 3 razy mi się zdarzyło że grzywkę miałam już za długą, załamywała mi się na okularach, rozjeżdżała na boki i nijak nie dała się ułożyć.
    Na moją prośbę o ciachnięcie grzywki 1 cm nad brwiami zawsze dostaję taką równo do brwi, która za tydzień juz jest za długa i nadaje się do obcięcia. "Bo jak pani ją na szczotce ułoży to się podniesie". Mam wrażenie że teraz takie dłuższe grzywki w modzie po prostu, jak to
    http://www.tlk.pl/files/2012/02/modna-grzywka-200x300.jpg
    kiedy ja wolałabym to, a nikt mnie nie chce tak obciąć
    http://galeria-uczesan.qever.com/cache/fryzury-grzywka-galeria/grzywka-227.jpg_542.jpg
  • anne_stesia 09.10.13, 05:42
    Mam dokładnie tak samo z grzywkami ;) Mam fryzjerkę, która za nic nie chciała mi ciachnąć krótko grzywki, mimo, że o to prosiłam. W końcu się poddała, jak powiedziałam, że ją sobie sama ciachnę, ale przepychanki były długie ;) A taka krótsza grzywka przy szybkości rośnięcia moich włosów to jedyne rozsądne rozwiązanie.
  • balbina11 05.10.13, 15:42
    Jakiś czas temu poszłam do polecanego fryzjera i wyraźnie powiedziałam czego chcę. Przez kilka miesięcy płakałam nad tym co miałam na głowie. W końcu odrosło. Lepiej wyglądałam jak pod wpływem w łazience obcięłam sobie włosy, a M wyrównał.
    Mówię NIE fryzjerom, chyba, że chodzi o farbowanie. Jest jeden wyjątek - kuzynka fryzjerka, która wie, że ją skrzywdzę jak zrobi coś nie tak ;-)
    --
    Emocje - źle, brak emocji - jeszcze gorzej. Poszukująca złotego środka ...
  • teresa104 05.10.13, 16:13
    A ja farbuję też sama, bo muszę to robić co dwa tygodnie, nie zostawię miesięcznie 300 złotych u fryzjera.
    Dziś potrzebowałam odmiany. Mam odmianę. Po raz kolejny odradzono mi krótkie, moje niespełnione marzenie. No i chyba wreszcie przyjmę do wiadomości. Skoro tyle osób to mówi, to pewno mają rację.
  • pierwszalitera 05.10.13, 19:34
    teresa104 napisała:

    > Dziś potrzebowałam odmiany. Mam odmianę. Po raz kolejny odradzono mi krótkie, m
    > oje niespełnione marzenie. No i chyba wreszcie przyjmę do wiadomości. Skoro tyl
    > e osób to mówi, to pewno mają rację.

    Wiele osób, niewykluczając fryzjerek, jest zdania, że marzeniem wszystkich kobiet są długie anielskie włosy. A jak się już takie ma i są do tego są zdrowe, gęste i ładne, to w żadnym wypadku nie wolno ścinać. Takie osoby oceniają jednak włosy bez przynależnej do nich osoby, a przecież nie każdemu pasuje (także mentalnie) look na topielicę. Jeżeli do tego te piękne włosy nosisz zwykle związane, czy w inny sposób zamotane, by nie przeszkadzały, to wygląda to naprawdę jakby miało się przypadkową miotłę na głowie, fryzura wyrażająca charakter, to często w ogóle nie jest. A w krótkich włosach można wyglądać fantastycznie, szczególnie, gdy są ciemne, bo mają w sobie wtedy coś erotyczno- zadziornego. No i w krótkiej fryzurce wygląda się też często lżej i młodziej. Moim zdaniem każdy w życiu powinien przynajmniej raz takiej fryzury spróbować. Ja byłam na przykład punkówą z rudnym łbem i wzorkiem wygolonym na karku. Uczucie na ulicy niezapomniane. Teraz mam takie prawie do ramion, bo za stara jestem na eksperymenty i jedyną ekstrwagancją są piórka do twarzy z grzywką, ala skrzyżowanie Mireille Mathieu z piłkarzem z lat 70-tych. Miałam też takie do połowy pleców, ale to straszna nuda była, choć wszyscy krzyczeli by nie ścinać.
  • neiti89 05.10.13, 23:20
    pierwszalitera napisała:
    > Wiele osób, niewykluczając fryzjerek, jest zdania, że marzeniem wszystkich kob
    > iet są długie anielskie włosy. A jak się już takie ma i są do tego są zdrowe, g
    > ęste i ładne, to w żadnym wypadku nie wolno ścinać.

    Ojjj to zazdroszczę ;) U mnie większość znajomych/rodziny/napotkanych fryzjerek nic, tylko by cięła moje złote pióra, w tym momencie przeszło metrowej długości (co na różnych forach spotkało się z komentarzami od "łaał super" po "pewnie wyglądasz jak bezdomna i masz jeden wielki dred na głowie", jakby człowiek z długimi włosami w ogóle o nie nie dbał -,-). Znalazłam jedną fryzjerkę, która dosłownie przyklęknęła jak rozpuściłam włosy, powiedziała, że ona więcej niż pół centymetra z nich nie zetnie, a w jej salonie mam dożywotni zakaz farbowania i robienia trwałej :P I od tamtej pory się jej trzymam, bo w każdym fryzjerze na mój widok budziła się jak do tej pory żądza ogolenia mnie na łyso i najlepiej przetapetowania na granatowy... A tak chcę podciąć końcówki - przycinam końcówki, a nie ostatnie 20cm, chcę cieniować grzywkę to mam pocieniowaną grzywkę, a nie niemal wszystkie włosy oprócz kilku pasm zupełnie z tyłu.
    Niezależnie od długości czy koloru włosów zawsze można zrobić z nich coś super albo coś, co zupełnie nie będzie nadawało się do publikacji ;P Chyba jedyne, co faktycznie gryzie mnie za każdym razem, to długie (w tym reklamowym pojęciu - do ramion) włosy, które są tak rzadkie, że po prostu przykro się patrzy...

    Tereso, jeżeli naprawdę zależy Ci na krótkich włosach, to żądaj, a nie proś - Ty jesteś klientką, płacisz - wymagaj :P Pewnie, że czasami dobrze posłuchać rady czy to fryzjera czy znajomych, ale skoro naprawdę tego chcesz... :) Najwyżej spróbujesz raz i nigdy więcej, ale przynajmniej będziesz wiedziała :P Póki co dobrze, że jesteś zadowolona, to najważniejsze :)
  • pierwszalitera 05.10.13, 23:46
    neiti89 napisał(a):

    Znalazłam jedną fryzjerkę, która dos
    > łownie przyklęknęła jak rozpuściłam włosy, powiedziała, że ona więcej niż pół c
    > entymetra z nich nie zetnie, a w jej salonie mam dożywotni zakaz farbowania i r
    > obienia trwałej :P I od tamtej pory się jej trzymam, bo w każdym fryzjerze na m
    > ój widok budziła się jak do tej pory żądza ogolenia mnie na łyso i najlepiej pr
    > zetapetowania na granatowy...

    No cóż, fryzjer na długich włosach topielicy wiele nie zarabia, więc się nie dziwię, że chcieli ciąć i farbować. ;-) Ja osobiście fetyszu długich włosów nie mam i do fryzjerki klękającej przed moimi włosami bym nie chodziła, bo ta widzi tylko moje włosy i nie wychodzi moim prawdziwym potrzebom naprzeciw. Też miałam taką, co to zawsze robiła mi grzyba atomowego podczas suszenia, "bo one się tak pięknie układają". No może moje włosy łatwo i pięknie się na okrągłej szczotce układają i gdybym była modelką, to do zdjęcia byłoby jak znalazł, mnie osobiście takie modelowanie nie podchodzi, dlatego zmieniłam fryzjerkę na taką, która robi mi włosy, tak jak do mnie pasuje, a nie jak jej zdaniem wygląda najładniej.
  • neiti89 06.10.13, 00:47
    Cóż, ja jestem ze swoich włosów zadowolona bardzo (+ mężczyzna mnie straszy, że jak zetnę to z nami koniec :P) i dopóki będą się nadawały, by je tak długimi trzymać, to sama z siebie nie zetnę, ale biorę pod uwagę, że kiedyś - wiek, ciąża, inne czynniki - mogą doprowadzić do tego, że pożegnam się z moją zwyczajową fryzurą ;)
    I naprawdę nie uważam tego za wygląd topielicy, to jakoś pejoratywnie dla mnie brzmi ;) To są przepięknie lśniące, złote włosy nieprzyzwoitej długości, na które dzieci i staruszkowie (a okazyjnie osiedlowe pijaczki ;D) reagują "ooo, jakie pani ma piękne włosy!" :P (łechta to moje ego, nie skłamię, że nie ;)).
  • maggianna 06.10.13, 02:50
    Mam gęste i sztywne włosy i bardzo długo nosilam je długie, do 18tki do pasa a potem do ramion, od paru lat miałam ścięte tak za ucho. I zawsze wszyscy zachwycali sie moimi włosami, facet krzyczał o każdy cm o ktory skracalam, standardowy komplement to "jakie piekne włosy".
    Jakies 2 lata temu moja fryzjerka znudzona ta sama fryzura zaczęła mi ścinac włosy coraz krócej az teraz mam je zupełnie krótkie - teraz komplement sie zmienił i słyszę ze mam swietna fryzure w ktorej rewelacyjnie i duzo młodziej wyglądam (mówili mi to zarowno ludzie z pracy jak i w zasadzie wszyscy znajomi) i przyznam ze takie komplementy brzmią duzo lepiej niz "jakie masz piekne włosy" :-)
  • pierwszalitera 06.10.13, 11:42
    maggianna napisała:

    > Jakies 2 lata temu moja fryzjerka znudzona ta sama fryzura zaczęła mi ścinac wł
    > osy coraz krócej az teraz mam je zupełnie krótkie - teraz komplement sie zmieni
    > ł i słyszę ze mam swietna fryzure w ktorej rewelacyjnie i duzo młodziej wygląda
    > m (mówili mi to zarowno ludzie z pracy jak i w zasadzie wszyscy znajomi) i przy
    > znam ze takie komplementy brzmią duzo lepiej niz "jakie masz piekne włosy" :-)


    Dokładnie o to mi chodziło. Przy czm włosy me muszą być krótkie, bo mnie jest na przykład lepiej w fryzurach odrobinę dłuższych, znaczy coś w rodzaju boba, byle włosy nie zwisały smętnie tępo przycięte na długości. Osobiście też wolę komplementy na temat fryzury pasującej do twarzy niż pięknych włosów.
  • neiti89 06.10.13, 11:48
    Nah, ja jednak zostanę przy "pięknych włosach", bo daną fryzurę można zrobić na każdej głowie i to będzie zasługa umiejętności fryzjera, jego talentu, więc komplement o fryzurze to komplement dla niego ;) (pomijam tutaj element czy dane ścięcie pasuje akurat do twarzy czy nie; czysto technicznie - każdego można ściąć na zero, każdemu można zrobić boba itp). Ale piękne włosy to moje piękne włosy, efekt dbania i pielęgnacji :)

    I jakby mi fryzjerka ZNUDZONA tą samą fryzurą zaczęła ścinać włosy coraz krócej to bardzo szybko przestała by być moją fryzjerką ;D Dobrze, że u Ciebie to się skończyło zadowoleniem klientki i aprobatą znajomych :) Ja nawet nie chcę próbować (moja mama ma krótkie włosy, wygląda w nich bardzo przeciętnie, a mamy bardzo podobne rysy twarzy, więc jakoś tak mnie nie ciągnie, by sprawdzać, czy u mnie może to wyjdzie inaczej)
  • teresa104 06.10.13, 12:11
    Ja zaś wyglądam jak skóra zdjęta z ojca. Kiedyś któryś z jego kolegów, któremu ojciec mnie przedstawił, powiedział "to tak byś wyglądał z włosami!". Czy ja bez włosów wyglądałabym jak mój stary... Nie mówię, że to nieatrakcyjny człowiek;)
  • maggianna 06.10.13, 12:31
    Znaczy tata w peruce wyglądałby jak atrakcyjna kobieta :-) Tereso myśle ze i bez włosów wygladalabys bardzo atrakcyjnie i zdecydowanie nie przypominalabys mężczyzny :-)
  • maggianna 06.10.13, 12:26
    > Ale piękne włosy to moje piękne włosy, efekt dbania i pielęgnacji :)

    Raczej genetyka - mam gęste, kruczoczarne, lśniące włosy - jedyna pielęgnacja to częste mycie - żadnej mojej zasługi, tylko szczęście odziedziczone po rodzicach :-)


    > Dobrze, że u Ciebie to się skończyło zadowoleniem klientki i aprobatą znajomych :)

    To nie jest aprobata - to jest absolutny zachwyt - moje wieloletnie przyjaciółki stwierdzają ze to najlepsza z dotychczasowych fryzur i ze mam nawet nie próbować zapuszczać włosy :-) a tyle lat panicznie bałam sie ich obciąć bo uważałam włosy za główny atut mojej urody (no bo skoro wszyscy sie nimi tak zachwycają i nie pozwalają obciąć to znaczy ze sa najważniejsze do tego zeby dobrze wyglądać).
    No i teraz rozumiem ze proste długie włosy to u mnie była żadna fryzura - sa za gęste i za śliskie zeby zrobic z nich cos poza kucykiem (i to takim nad karkiem bo wyżej sie nie utrzymywał) wiec codziennie przez kilkanaście lat wyglądalam tak samo, teraz moge włosy ułożyć w zależności od okazji i fryzura dodaje mi urody bo moja twarz nie jest tylko dodatkiem do pięknych włosów.
  • teresa104 06.10.13, 13:14
    Idę sobie ulicą i słyszę, że za plecami ktoś najpierw nawołuje mnie po imieniu (na imię się nie odwracam), potem po nazwisku, wreszcie dogania mnie, łapie za rękaw i wrzeszczy, że po włosach cię poznałem, włosy cię zdradziły, wszędzie bym poznał te włosy. A ja gościa ni w ząb nie kojarzę. Kolega z liceum. Nie mówię, że to nie fajne mieć coś tak charakterystycznego, ale żeby to coś mieć takie samo przez 20 lat?

    Dlatego wzbiera we mnie chęć diametralnej zmiany. Cyklicznie wzbiera i odpuszcza wraz z nawałem zajęć.

    Prócz efektu strzyżenia (za komplementy w sąsiedniej replice dziękuję!) nieco się peniam tego, że jako krótkowłosa musiałabym zmodyfikować garderobę. Noszę ubrania proste, do pracy szczególnie, a jest to jednak moja główna publiczna aktywność, i boję się, że z krótkimi włosami, z płaską klatką i w zwykłej koszuli będę wyglądać jak abnegat totalny. A nie byłaby to prawda, bo ja bardzo starannie te "zwykłe" ubrania wyszukuję. I bardzo zawsze dbałam, żeby zbyt kobiece nie były, bo nie chodzę do pracy toczyć estrogeny. Co nie znaczy jednak, że w pewien dyskretny sposób nie chcę wyglądać ładnie.

    Pewno wydziwiam, biję się z myślami i tym to głupsze, im temat błahszy.
  • maggianna 06.10.13, 17:59
    Często obserwuje na Odzieżowym Teresiane problemy z ubraniem i linkowane koncepcje i zapewniam ze na wygląd totalnego abnegata szans nie ma, w tych kurteczkach i sukienkach na pewno wyglądasz elegancko i kobieco, jezeli pragniesz to tnij włosy bez obaw!
  • pierwszalitera 06.10.13, 14:57
    maggianna napisała:

    > Raczej genetyka - mam gęste, kruczoczarne, lśniące włosy - jedyna pielęgnacja t
    > o częste mycie - żadnej mojej zasługi, tylko szczęście odziedziczone po rodzica
    > ch :-)
    >

    Dokładnie to samo chciałam napisać. Moje włosy są zdrowe, lśniące i mają piękny, niebanalny kolor i rosną na potęgę pomimo tego, że codziennie je myję (szamponem za niecałe 2 euro) i spłukuję ciepłą wodą, codziennie suszę suszarką, rozczesuję plastikową szczotką i oprócz odżywki do spłukiwania (dla uspokojenia sumienia) nie traktuję żadnymi preparatami. Chociaż nie, czasem przygładzę silikonem (!) z butelki. Inni chuchają, dmuchają, wcierają jakieś zioła w głowę, szczotkują naturalnym włosiem, mażą olejami, unikają obciążającego silikonu i szamponów z detergentami, poprawiają kolor roślinnymi farbami, łykają suplementy i mają włosy gorsze od moich.
  • klymenystra 06.10.13, 22:15
    U mnie genetyka nie zadziałała, jak trzeba. Zamiast odziedziczyć czarne, grube włosy mojej mamy, odziedziczyłam piórka mojego taty (też o cygańskiej urodzie, ja mam zwykły brąz). Całe lata włosy miałam nijakie, nosiłam maksymalnie za ramiona, bo dalej się łamały i było smętnie. Zmieniłam pielęgnację i aktualnie mam włosy do bioder i skubane dalej rosną :) Jak będę mogła zrobić z siebie lady Godivę, to osiągnę pełnię szczęścia.
    Fryzjerów nie cierpię, moje włosy są niepodatne na układanie domowymi metodami, więc po wyjściu od fryzjera było pięknie, a potem masakra, godziny z lokówką i kosmetykami i efekt topielicy. Potem ścinałam się nożyczkami do paznokci, bardzo fajne efekty miałam, a od pięciu czy sześciu lat zostawiłam, niech rosną, jak chcą, ufarbować się umiem sama, mogę robić sobie warkocze, upięcia, koki i fryzjerów mam w odwłoku.
  • pierwszalitera 06.10.13, 12:11
    neiti89 napisał(a):

    > Cóż, ja jestem ze swoich włosów zadowolona bardzo (+ mężczyzna mnie straszy, że
    > jak zetnę to z nami koniec :P)

    No to twój chłopak może związać się z twoją fryzjerką, bo mają jak widać podobne upodobania. ;-)))


    > I naprawdę nie uważam tego za wygląd topielicy, to jakoś pejoratywnie dla mnie
    > brzmi ;) To są przepięknie lśniące, złote włosy nieprzyzwoitej długości, na któ
    > re dzieci i staruszkowie (a okazyjnie osiedlowe pijaczki ;D) reagują "ooo, jaki
    > e pani ma piękne włosy!" :P (łechta to moje ego, nie skłamię, że nie ;)).

    Topielica to dla mnie osoba o baaaardzo długich włosach bez żadnego pomysłu na nie, czyli w zwisie. Masz rację, moja opinia jest nieco prześmiewczo-pejoratywna, bo dla mnie osobiście jest to coś w rodzaju niepraktycznego folkloru, kuriozum, fetyszu, podobnie jak paznokcie nieprzyzwoitej długości, czy przesadanie ściśnięta gorsetem tallia. Dla mnie przede wszystkim niepraktyczne i jakby z innej epoki. Wierzę ci, że włosy masz piękne. Piękne byłyby one ale przecież też przy innych długościach. Ścinając nie pozbawiasz je przecież urody. Tylko o to mi chodziło, włosy nie brzydną, gdy się je skraca. A pomiędzy włosami na chłopaka z trwałą i granatową farbą a lookiem ala rusałka na polanie jest cała masa stanów pośrednich. Oczywiście nie mam zamiaru cię do niczego przekonywać, u mnie na ulicy chodzi cała masa dziwnie wystylizowanych ludzi i nic mi do tego. Chciałam ci tylko przekazać, że długie włosy, nawet jak piękne, to nie dla każdego non plus ultra. Swoją drogą, moje włosy są też gęste, złote i lśniące, od pewnej długości stają się jednak ciężkie i moim zdaniem zwisają smętnie i smutnie. Do tego nie mogę myć wtedy głowy tak często jak lubię, czyli codziennie i czuję się nieświeżo. Z krótszych, przy odpowiednim cięciu wydobywam lekkie fale i mnie osobiście to bardziej odpowiada. Dzieci i osiedlowe pijaczki mogą tego nie wiedzieć. ;-)
  • neiti89 06.10.13, 12:38
    Rozumiem i dzięki za całkiem sympatyczną i, co zaskakujące dla mnie na tym forum :P, pokojową wymianę poglądów :) Jeżeli kiedyś spotkamy się w rzeczywistości to sobie ten temat dokończymy :D
  • simply_z 12.10.13, 23:03
    Wtrącę trzy grosze.
    Piszesz,że krótkie włosy odmładzają..no nie wiem.Dla mnie większość kobiet w srednim wieku nosi krótkie włosy i wcale jakoś młodziej ,czy powabniej nie wyglądają.W krotkich wlosach najlepiej jest osobom o bardzo regularnych i ładnych rysach .Widziałas kiedyś starsze Hiszpanki? żadna nie nosi krótkich włosów,najczęściej do ramion,ale nigdy ścięte na chłopa ,i co? i też fajnie.
  • pierwszalitera 13.10.13, 12:29
    simply_z napisała:

    > Wtrącę trzy grosze.
    > Piszesz,że krótkie włosy odmładzają..no nie wiem.Dla mnie większość kobiet w sr
    > ednim wieku nosi krótkie włosy i wcale jakoś młodziej ,czy powabniej nie wygląd
    > ają.

    Ale to nie przez włosy tak wyglądają i nie wiem, czy zapuszczenie włosów by coś poprawiło.


    Widziałas kiedyś starsze Hiszpanki? żadna nie nosi krótkich włosów,najczęś
    > ciej do ramion,ale nigdy ścięte na chłopa ,i co? i też fajnie.

    Hiszpanki? Moim zdaniem kobiety z południowej Europy nie są akurat wzorem długiej młodości. Tym są dla mnie Skandynawki. Krótkie włosy to też niekoniecznie takie obcięte na chłopaka. Da przeciętnej kobiety (w odróżnieniu do terminologii fryzjerskiej) wszystko co nie opada na ramiona tu już krótkie. Może być więc ciekawy bob z jakaś grzywką, miękką linią na pazia, czy innym wycieniowaniem wokół twarzy i na głowie nadającym większej objętości.
  • klymenystra 13.10.13, 19:09
    To nie jest kwestia krótkich włosów jako takich, tylko złych fryzur. Widziałam wiele Francuzek na przykład o świetnych, krótkich cięciach. U nas tnie się na jedno kopyto, do tego farbuje na fatalne kolory, stąd problem. Hiszpanki to nie jest dobre porównanie, one jakościowo mają grubsze, lepsze włosy, więc nie muszą ścinać.
  • maggianna 13.10.13, 21:17
    >Widziałas kiedyś starsze Hiszpanki? żadna nie nosi krótkich włosów,najczęściej do ramion,ale >nigdy ścięte na chłopa ,i co? i też fajnie.

    Widziałam starsze Hiszpanki - te w wieku 65+ głownie maja krótkie włosy, te w średnim wieku rożnie ale całkiem sporo ma krótkie fryzury, w rodzinie mojego exfaceta prawie wszystkie kobiety maja krótkie włosy (południe Hiszpanii) i u mnie w pracy jest tylko jedna z długimi włosami, reszta tez krótkie (głownie sa z północy).

    Długie włosy w Hiszpanii noszą przede wszystkim nastolatki.
  • teresa104 06.10.13, 10:25
    Tych fryzjerek do trzymania się to nie mam, bo nawet jak chodziłam do tego samego salonu, a swego czasu strzygłam się częściej niż co miesiąc, to zawsze włosy mi obcinał ktoś inny (niestety nie pamiętam tych wszystkich Anet i Marzen i głupio mi prosić o wizytę u takiej pyzatej z brodawką na brodzie), w dodatku rotacja personelu była tam duża.
    Ostatnio szłam spacerowo pobliską ulicą i zobaczyłam, że jest tam salon na salonie. Wybrałam ten z największą witryną. Tak oto wybieram precyzyjnie strzygącego;) Wolę mężczyzn - jedyne czego jestem pewna - bo mniej ględzą i są śmielsi.

    Co do krótkich włosów u mnie, słyszę zawsze to samo o płaskiej głowie, płaskiej twarzy, licznych wicherkach i rzadkich włosach. Opis brzmi dość makabrycznie, jak na kobietę właściwie ładną, za taką się uważam, ale jest prawdziwy. Dlatego nie upieram się przy krótkich, chciałabym, ale chyba po prostu nie są dla mnie, tak samo jak niektóre ubiory. I nie ma się co na rzeczywistość boczyć, tylko trzeba swoje walory podkreślać, wady tuszować.
    A ja mówiąc krótkie, myślę krótkie, nie jakieś specjalnie wymodzone, coś jak to:
    http://imageshack.com/a/img208/9526/hu81.jpgUploaded with ImageShack.com
  • kocio-kocio 13.10.13, 10:46
    Wiesz, ja mam płaską głowę, co najlepiej było widać w długich włosach, bo mam włosów mało i cieniutkie.
    Za to zostałam ostrzyżona tak, że głowa przestała być płaska.

    PS.
    Chyba całe pokolenie ma płaską głowę. To od leżenia cały czas na wznak w niemowlęctwie.
    Sama mojemu synowi zafundowałam łeb okrąglutki i wypukły. On ma dla odmiany dużo miękkich włosów i czasami wygląda tak:
    http://desmond.imageshack.us/Himg33/scaled.php?server=33&filename=schaedelaegypten.jpg&res=medium


    --
    Muranów
  • milstar 06.10.13, 00:50
    Ale dlaczego od razu topielicę?
    Ja w krótkich wyglądam jakby piorun strzelił w miotłę, niezależnie od ilości włożonego w stylizację czasu i wysiłku. Z ich układania rezygnują nawet fryzjerki (zawsze informuję, żeby tego nie robić, bo się nie da, nie wszystkie słuchają, ale jeszcze żadnej się nie udało uzyskać zadowalającego efektu). Włosy o długości do ramion to u mnie konieczność i wierz lub nie, ale wyglądają porządnie, a w razie bad hair day dają możliwość spięcia lub związania.
  • zawrotglowy 06.10.13, 14:42
    Bojkotowanie fryzjerów i zapuszczanie włosów ma wiele zalet.
    1. Oszczędność czasu, bo nie trzeba co jakiś czas zastanawiać się nad cięciem, wymyślać pomysłów na to, co by się chciało na głowie mieć (a w wielu przypadkach i tak się tego nie dostaje).
    2. Spokój ducha, bo nie musi człowiek żyć w stresie przed wizytą u fryzjera, a potem się wkurzać, płakać i zasłaniać lustra w domu.
    3. Wiele opcji uczesania. Można mieć rozpuszczone, spięte, splecione, związane albo parę opcji naraz. Przy krótszych włosach tego nie ma, wygląda się cały czas tak samo i trzeba to przeważnie stylizować po każdym myciu, rzadko które cięcie dobrze wygląda samo z siebie. Przynajmniej ja nigdy takiego nie miałam.

    Ja zapuszczam właśnie w akcie bojkotowania fryzjerów, chcę się od nich uniezależnić i nawet grzywkę też zapuszczam, chociaż całe życie ją podcinałam, bo nie umiałam sobie siebie wyobrazić z odsłoniętym czołem.
  • pierwszalitera 06.10.13, 15:15
    zawrotglowy napisała:

    > Ja zapuszczam właśnie w akcie bojkotowania fryzjerów, chcę się od nich uniezale
    > żnić

    No dobrze, ale nawet długie włosy trzeba podcinać, bo końcówki (im dłuższe tym starsze) szorują po plecach i stają coraz cieńsze i brzydkie. Nie mówiąc o tym, że mogą się rozdwajać. Poza tym, włosy nie rosną równo, więc ja po kilku tygodniach niepodcinania mam na długościach kudły. Oczywiście można samemu podcinać, ale do tego trzeba mieć już raczej naprawdę długie włosy, by udało nam się to w miarę prosto i równo. Poza tym, nawet długie włosy potrzebują bardzo często odpowiedniego cięcia, by nie zwisały smętnie, u mnie włosy są za ciężkie, by pozostawić je naturze ala Maryna. Nawet jak miałam dosyć długie, to fryzjerka przycieniowała nieco długości, by fryzura nie leżała w tyle głowy płasko. Nawet nie wiedziałam, że mam z tyłu na łbie platfusa, ale to dlatego, że rzadko widuję się z tej perspektywy. ;-)
  • zawrotglowy 06.10.13, 19:55
    To kwestia tego jak szybko się włosy rozdwajają i jakie cięcie lubimy. Też mam proste i ciężkie włosy, ale takie które pocieniowane wyglądają bardzo źle, odstają w przypadkowe strony, wyglądają jak naelektryzowane. No i przede wszystkim podoba mi się cięcie "na Marynę" (jeśli masz pod tym na myśli brak cieniowania) i jak przeróżne mody zazwyczaj mnie męczą, tak bardzo podoba mi się powrót do niecieniowanych, grubych fryzur, które ostatnio coraz częściej widzę na ulicy. Kiedyś doprosić się o coś takiego fryzjera było niemożliwością, traktowali grube włosy jak dopust boży i każda fryzura musiała być wycieniowana, wydegażowana. A naprawdę nie każdemu to służyło.

    A przy długich włosach nawet jak podcięcie pójdzie nie tak, to zawsze można to ukryć, poprawić. Jak mnie fryzjerka kiedyś wycięła na Rijanę czy inszą Viktorię Bekham robiąc mi jeża nad karkiem, to tego już się nie dało poprawić;)
  • zawrotglowy 06.10.13, 20:00
    A i jeszcze pojawił się trend "zrób to sam" i coraz więcej kobiet kupuje sobie profesjonalne nożyczki i prosi koleżankę/siostrę/faceta o podcięcie posiłkując się filmikami i instrukcjami, których w necie trochę jest.
  • tfu.tfu 07.10.13, 00:11
    mam maszynkę, jak nie ma kogo, to nikogo nie proszę ino jadę. podgalanie karku jest może średnio wygodne, ale daję radę ;-) aaa, po lipcowym cięciu moje włosy osiągnęły formę idealną dopiero z początkiem października. a fryzjer był bardzo dobry! zdaje się, iż moje włosy mają bardzo długi czas adaptacji do cięcia ;-)
    --
    .............. fusy precz!
    http://www.suwaczek.pl/cache/7f30b97f4b.png
  • teresa104 06.10.13, 18:12
    Oszczędności są przede wszystkim portfelowe. Jak kiedyś strzygłam się często (mając długie włosy, tylko mocno cieniowane), to stówka najmniej miesięcznie pękała. Półtora tysiąca rocznie. Ostatnio mam pewno ponad roczne odstępy między strzyżeniami. Wczoraj za głowę moją i konkubencką zapłaciliśmy 60 złotych, myślałam, że się przesłyszałam. Uroki osiedlowego salonu. No i nieoczekiwany profit z tego pewnie, że oboje jesteśmy niezbyt włochaci na głowie.
    Ja z długimi na co dzień wyglądam zawsze tak samo, myję, suszę, zwijam w supeł i tyle. Nie mam czasu ni fantazji codziennie inaczej się czesać. Na wyjścia, i owszem, inicjatywę mogę wykazać, jakieś wele sobie zrobić, jakieś upięcie ciekawe. Ale to mogę także z moimi obecnymi włosami, które określiłabym najwyżej jako średnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka