Dodaj do ulubionych

Włos w fuksji

10.12.14, 14:44
Znudził mi się już nieco rudy i zapragnęłam jakiegoś konkretu na głowę - fuksja, fiolet, szafir, te sprawy :) Przed laty sama dekoloryzowałam sobie włosy (naturalne mam brązowe) i kładłam farbkę zakupioną mi w prezencie w UK (wypłukiwała się niestety błyskawicznie), a jakie teraz mam możliwości? To znaczy, dekoloryzację na pewno teraz zrobiłabym u fryzjera, ale jaki produkt nałożyć potem?

Inna opcja, raczej na akcenty, nie całą czuprynę - różne zmywalne pudry i kredy, Colorbugi, macie z tym doświadczenia?

--
Stanikomania!
Stanikomaniaczki na Facebooku
Edytor zaawansowany
  • 10.12.14, 15:28
    Ja używam farb La Riche, próbowałam też Stargazer ale wydały mi się gorsze, mniej intensywne i mniej trwałe. Jak robiłam pare lat temu rozeznanie w necie takie rzeczy były dostępne głownie w sklepach dla "alternatywnej młodzieży" ;), a nie w sklepach z akcesoriami do włosów, czy fryzjerskich. Chyba jednak takie kolorowe akcenty są bardziej popularne teraz to i wybór większy.
    Wydaję mi się że żadna rewolucja się nie dokonała w tym temacie, tzn są to pół-trwałe farby bez rozjaśniacza/amoniaku i aby zadziałały trzeba najpierw rozjaśnić włosy jak najbardziej (docelowo do białości), aby naturalny pigment nie zaburzał końcowego efektu.
    Kolor zmywa się po 3-4 tygodniach, wiadomo jaśniejszy szybciej, ciemniejszy wolniej. Choć to pewnie też zależy oczywiście od włosów. W każdym razie moje koleżanki farbują włosy zwykłymi farbami co ok 3 tygodnie z powodu odrostów więc wychodzi na to samo :)
    Poza tym stany pośrednie między świeżym kolorem, a wyblakłym są bardzo ciekawe, czasem ciekawsze niż kolor "docelowy".
    Ich główny minus to to, że do pierwszych dwóch, trzech myć głowy zazwyczaj puszczają jeszcze pigment, plamy na poduszce i czole po nocy są częste;) Choć może jest i na to sposób.
  • 10.12.14, 17:01
    Dzięki, śliczne te kolorku :) Choć trochę liczyłam na to, że wymyślono trwalsze farby tego typu. Włosy myję codziennie, więc 6-10 myć, jak piszą na stronie, to dla mnie tydzień z hakiem - trochę krótko ;)

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 11.12.14, 10:58
    > Dzięki, śliczne te kolorku :) Choć trochę liczyłam na to, że wymyślono trwalsze
    > farby tego typu.

    No własnie szkoda :( Z tego co czytałam, to jak na razie nie jest to możliwe, bo pigmenty które powodują te "sztuczne" kolory są tak nienaturalne ( z punktu widzenia budowy chemicznej, struktury czy składu włosa), że jedyny sposób by były widoczne to wytrawić naturalne pigmenty i wprowadzić te sztuczne, co wiąże sie ze zniszczeniem włosa i łatwością ich szybkiej ucieczki.

    >Włosy myję codziennie,
    To robi dużą różnicę, ja co 2 dni, a i co 3 się sporadycznie zdarza.
  • 20.03.16, 09:42
    Takie pytanie: czy masz, lub ktokolwiek ma, doświadczenie z farbowaniem bez rozjaśniania własnego koloru (u mnie ciemny blond, chciałabym dosyć ciemny róż, carnation pink)
    I czy te farby wypłukują się całkowicie po kilkunastu/kilkudziesięciu myciach?
    Chcę róż, ale chcę też później móc bez problemu wrócić do własnego koloru, który bardzo lubię.

    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)
  • 20.03.16, 10:15
    No ja namiętnie tak farbuję. W sensie na własne ciemniejsze + siwe nakładam różne kolory, które są jaśniejsze, więc nie bez rozjaśniania nie wyjdą, no i nie wychodzą, dają tylko taki poblask.

    U fryzjerki kiedyś robiłam czerwoną farbę, w sensie próbka włosów była czerwona, może nie żarówiasto, ale jednak, wyszło to, co zwykle, czyli dało tylko taki poblask.

    Niewykluczone, że tę farbkę polecaną przez Kasicę, tylko własnie w czerwieni, machnę sobie na to, co mam na głowie, ciekawa jestem, co wyjdzie.

    Aha, tylko ja nigdy nie wracam do własnego koloru :))

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • 23.03.16, 14:14
    100krotna napisała:

    > Takie pytanie: czy masz, lub ktokolwiek ma, doświadczenie z farbowaniem bez roz
    > jaśniania własnego koloru (u mnie ciemny blond, chciałabym dosyć ciemny róż, ca
    > rnation pink)
    > I czy te farby wypłukują się całkowicie po kilkunastu/kilkudziesięciu myciach?
    > Chcę róż, ale chcę też później móc bez problemu wrócić do własnego koloru, któr
    > y bardzo lubię.

    Może się powtarzam, ale napisze.
    Te kolorowe farby nie zawierają wcale amoniaku ani żadnych utleniaczy więc nic nie „zapiecze” tego pigmentu na włosie. Trzeba wcześniej przygotować włosy czyli rozjaśnić.
    Ale oczywiście jeśli masz jasne włosy i bardzo chcesz spróbować, to możesz sprawdzić efekt. A nóż widelec coś tam wyjdzie ;) zależy od stanu włosa itp
    Może warto najpierw za kilka złotych nabyć taką szamponetkę np joanna. Myślę że jej zasada działania jest podobna. Zauważ że faktyczny kolor tej szamponetki jest bardzo, bardzo ciemny w porównaniu do końcowego efektu (bez rozjaśniaczy), natomiast kolor farbki carnation pink będzie praktycznie taki jak na zdjęciu.
    Jeśli pofarbujesz nierozjaśnione włosy kolor na pewno wypłucze się całkowicie po kilkunastu myciach. Na rozjaśnionych zostaje takie bure nie wiadomo co czasami.
    Ogólnie polecam pogrzebanie na tej stronie w poszukiwaniu informacji, choć jest trochę mało przejrzysta. Nawet znalazłam coś o nierozjaśnionych włosach na szybko
    www.haircrazy.com/articles/beginner-guides/dyeing-unbleached-hair/
    Zdjęcia są super czasami
    https://media-1.haircrazy.com/photos/gallery/2014/11/22/DSC_1826_t1000.jpg
  • 10.12.14, 15:59
    > Inna opcja, raczej na akcenty, nie całą czuprynę - różne zmywalne pudry i kredy
    > , Colorbugi, macie z tym doświadczenia?

    Mam kredę do włosów. Znacznie lepiej niż na moich włosach (brązowych, raczej prostych i gładkich) kolor chwycił na brodzie brata (też brązowej, ale kręconej). Myślę jednak, że jakby wystarczająco długo wcierać, udałoby się uzyskać odpowiedni poziom intensywności.

    --
    kot
    lemur
  • 10.12.14, 16:53
    Z jaką firmą eksperymentowałaś?

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 10.12.14, 17:03
    Z jakąś losową niezbyt drogą z allegro. Na opakowaniu nie ma nazwy firmy, jest za to błąd ortograficzny - "24 Piese Set".

    --
    kot
    lemur
  • 10.12.14, 19:09
    Elumen. Mają naprawdę zwariowane kolory

    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • 10.12.14, 21:15
    Testowałam ostatnio piankę Venity, Color Mousse cośtam. Na moich nowych końcówkach. Końcówek najpierw nie zafarbowałam czymś co chyba było henną z indygo (tzn basmą), bo wyczytałam że po indygo włosy rozjaśniają się na zielono. Potem rozjaśniłam je jakąś Joanną, do wściekłej marchewkowej rudości (wcześniej były hennowane latami, więc białego blondu się nie spodziewałam). Potem nałożyłam Intrygujący róż, który złapałam na śmieszny różowo-rudy odcień. Do następnego piankowania dołożyłam Magiczny fiolet, licząc na intensywniejszy efekt. Efekt okazał się jednak intensywną, płomienną ciemno-czerwoną rudością, w sumie odcienie przechodzą w siebie tak płynnie, że widać cokolwiek dopiero jak przyłożę końcówki do czaszki.
    W planach mam dalsze eksperymenty z różem, ewentualnie dalsze mazanie rozjaśniaczem, ale najpierw pozwolę się im trochę sprać, czyli na razie ze dwa tygodnie odpoczynku.

    Tylko te pianki są ponoć krótkoterminowe (na ogół, jak robiłam risercz to z niektórych ludzi nie chcą schodzić w ogóle).
    --
    Straszne robaki
    73/93
  • 11.12.14, 10:23
    brązie? :)
  • 11.12.14, 12:21
    uznałam za przesadną ekstrawagancję ;)

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 11.12.14, 12:58
    mhm, rozumiem Cię doskonale, dlatemu na łbie mam teraz czerwone (-: a chciałabym szmaragdową zieleń, ych... albo rurz, viadomo!
    --
    .............. fusy precz!
    http://www.suwaczek.pl/cache/7f30b97f4b.png
  • 11.12.14, 17:43
    Siedze wlasnie u fryzjera - moja fryzjerka poleca takie farby:
    www.alfaparf.com/index.php?method=section&id=98
    Nalezy do nich rozjaśnić włosy i nałożyć ten produkt (to jest gotowe, nie trzeba z niczym mieszać), potem jak zaczyna schodzić to mozna odświeżac kolor bez konieczności kolejnych dekoloryzacji, nakładając jak szampon (pisze co mowi fryzjerka :-)
  • 12.12.14, 09:57
    Dzięki - choć, jak widzę, są tylko odcienie czerwonawe, nie ma np. niebieskiego. Ale fuksję jakąś da się wyczarować ;) Twoja fryzjerka może pracuje z tym?

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 13.12.14, 13:06
    Pracowała na produktach tej firmy (juz nie pracuje bo zakład zmienił właściciela i w związku z tym firmę kosmetyczna).
    Farbowala mi włosy produktami tej firmy i farby były dobre, trzymały sie długo, nie niszczyły włosów.

    Teraz maja w zakładzie nietypowe kolory farb (l'oreal) ale powiedziała ze raczej do farbowania pasm a nie całości i ze zmywają sie dosc szybko.
  • 13.12.14, 14:27
    maggianna napisała:

    > Teraz maja w zakładzie nietypowe kolory farb (l'oreal) ale powiedziała ze racze
    > j do farbowania pasm a nie całości i ze zmywają sie dosc szybko.

    Bo to niepopularne kolory, do których trrzeba mieć do tego idealną cerę. Inaczej podkreślają każdego pryszcza, zaczerwienienie, szarość itp. Mnie kiedyś podobała się różowa fryzura Scarlett Johansson z Lost in Translation. Tylko ona miała tam perukę i to chyba lepsze wyjście, gdy chcemy od czasu do czasu zaszaleć z nienaturalnym kolorem włosów.

    http://media3.giphy.com/media/DUpjQbefuJtZK/200_s.gif
  • 15.12.14, 17:39
    Tu jest niebieski i coś a la fuksja też:

    http://images.gutefrage.net/media/tipps/bilder/faerben-mit-elumen/0_big.jpg
    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • 15.12.14, 20:21
    A mi się przypomniała jedna youtuberka z kolorowymi włosami: www.youtube.com/watch?v=uM4CxYrqMNc

  • 15.12.14, 20:44
    W takim zielonym jestem żółta jak brzuch sikory, lubię taki efekt. Szkoda że odbarwianie włosów to taki brutalny zabieg, mnie po ściąganiu koloru włosy rozciągały się jak guma, nigdy więcej.
  • 16.12.14, 00:35
    Mnie skóra paliła żywym ogniem w trakcie, a trwało trzy godziny, no ale czego się nie robi :)
    A te farbki powyżej śliczne... I nie wiem znowuż, w co pójść, w fuksje czy w szafiry. Zielone jakoś mnie nie biorą, chyba że jako akcent.

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 16.12.14, 08:10
    Pragnienie takiego koloru na głowie jest dla mnie jednak bardzo abstrakcyjne, zupełnie nie umiem się wczuć, ale wydaje mi się, że fuksja będzie mniej ekstrawagancka (oraz lepiej wygląda kiedy blednie; widać ją na ulicach częściej), szafiry bardziej. Czyli zależy, jak bardzo chcesz zadziwiać. Nie wiem, jaki masz odcień cery, mimo szaleństwa może warto to wziąć pod uwagę, żeby potem tygodniami nie walczyć dodatkowo z wyeksponowanym rumieniem czy szarością gęby.

    Z głupich rzeczy, bo wytrawienie włosów na Wiedźmina u siebie uważam za głupie, mam jeszcze na koncie samodzielnie wykonaną trwałą. Jak to śmierdziało, jak waliło, a smród szedł po całym pionie w bloku, i już po kilku godzinach babrania się w tych chemikaliach miałam włosy kompletnie takie same jak przed, tylko śmierdzące. Ach te szalone czasy, Balcerowicz, Pearl Jam, dziury robione w kupionych na bazarze za półtora miliona portkach.
  • 16.12.14, 10:48
    U mnie szafir jest oswojony, bo go już kiedyś miałam, choć wypierał się do spełzłego turkusiku, stąd może niechęć do zieleni. Cera zdecydowanie bardziej rumieniowa niż szara, wiem czym to pachnie, miałam na głowie odcienie czerwonawe, teraz mam najbardziej jaskrawą wiewiórę, jaką mieli. Fuksja jednak nęci.

    W czasach portek za miliony trwałą miałam u fryzjera, wyszły mega loki, które następnie łamały się powyżej 3 cm odrostu, co dawało uroczą mieszankę brązowego jeża ze zrudziałym pudlem. To były czasy!

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 16.12.14, 11:27
    www.youtube.com/watch?v=AFVlJAi3Cso
  • 16.12.14, 12:35
    A nie, to ja się nie załapałam ani na Pearl Jamy ani Nirvany, jestem dzieckiem elektronicznych lat 80, które gardząc szarpidrutami przerzuciło się gładko na techno.

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 16.12.14, 13:20
    Dlatego ja jestem delikatna i liryczna. A Ty to nie wiem.

    A może, póki się nie zdecydujesz, namocz to rude w gencjanie. Na kilka dni będziesz miała coś jakby fuksję, efekt zresztą może być bardzo ciekawy. Tanio, od ręki, odwracalnie. A potem pomyślisz, czy iść w niebieski.
  • 16.12.14, 21:00
    Az mi sie młodość przypomniała :-)
    Moim niedoścignionym wzorcem uczesania był ten pan:
    m.youtube.com/watch?v=NyeIDLPz5-0
    Ale mimo usilnych prób nie chciały mi sie włosy kręcić :-(
  • 16.12.14, 21:28
    www.youtube.com/watch?v=2CXUcihuVJc
  • 16.12.14, 17:54
    >>>Ach te szalone czasy, Balcerowicz, Pearl Jam, dziury robione w kupionych na bazarze za półtora miliona portkach.
    Robienie dziur mnie obeszło bokiem, ale powiem tak - chapeau bas za wymienienie Balcerowicza i Pearl Jam w jednym i to sensownym zdaniu, chyba tylko ty tak potrafisz :)
  • 16.12.14, 21:39
    Ja wiem? Wyszedł mi bazar za półtora miliona.

    Skoro nie robiłaś dziur, a każda moda wraca, to musisz wiedzieć, jak to się robiło. Otóż na tyłku wycinało się prostokąt, taki na skraju pośladka. I na kolankach. I te dziury podszywało się od spodu flanelą pozyskaną z rękawa koszuli. Koszula z urwanymi, opitolonymi nożyczkami do paznokci, zdekompletowanymi, postrzępionymi rękawami była zresztą nadal pełnowartościowym strojem, zimą pod koszulę nosiło się czarną, najlepiej męską, koszulkę z długimi rękawami. Na nogi tatrzanki, które miały udawać coś lepszego, w czym pomagała żółta kredka służąca do pracowitego malowania nici. Te tatrzanki to mój ojciec dotąd donasza na działce, takie to kiedyś były buty!
  • 17.12.14, 15:36
    Moda już wróciła, ale czasy się zmieniły, bo teraz pod dziurami nie ma żadnej flaneli, tylko gołe.

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 17.12.14, 20:11
    kasica_k napisała:

    > Moda już wróciła, ale czasy się zmieniły, bo teraz pod dziurami nie ma żadnej
    > flaneli, tylko gołe.

    Miałam gołe czasach Teresinej flaneli. I to nawet nie za sprawą antynabożeństwa do szycia, tylko ze zwyczajnego rozpasania :)
  • 18.12.14, 07:29
    Bo wizerunek ten zakładał też pewien styl życia, wina pite po bramach i sikanie na marmurowy podest przed Mercedesem. Czyli generalnie ekspozycję na warunki atmosferyczne. Ta mała ciepła łatka czyniła etos antysystemowca bardziej znośnym.
  • 18.12.14, 07:11
    >>Koszula z urwanymi, opitolonymi nożyczkami do paznokci, zdekompletowanymi, postrzępionymi rękawami była zresztą nadal pełnowartościowym strojem, zimą pod koszulę nosiło się czarną, najlepiej męską, koszulkę z długimi rękawami. Na nogi tatrzanki, które miały udawać coś lepszego, w czym pomagała żółta kredka służąca do pracowitego malowania nici. Te tatrzanki to mój ojciec dotąd donasza na działce, takie to kiedyś były buty!

    Siostro!!! Koszula!
    Znowu u mnie kredką nic nie malowaliśmy, a buty nazywaliśmy trapery, ale to już szczegół. Na pierwsze martensy oszczedzała rok jak już pracowałam na studiach i każdą wypłatę na to odkładałam. Dziesiejsza młodzież padłaby ze śmiechu.
    Taka koszula to był bardzo praktyczny strój - tanio, można było z lumpeksu wyszarpać, długość rękawów nie miała znaczenia (ja mam zawsze za długie, więc problem znikł), do tego jeśli flanelka to grzała w plecy w zimie :D
    Po prostu uwielbiałam ten strój i była to chyba moja najlepsza i najbardziej przystająca do mnie "stylówa" jak dotąd. Chris o Poranku też miał taką. No i tak a prps Chrisa - koniecznie trzeba było czytać filozofów albo chociaż literaturę przez duże L.
  • 18.12.14, 07:34
    O to to, Chris o poranku.

    Martensy kupiłam sobie też dopiero na studiach, niskie, trzydziurkowe, na wyższe nie wystarczyło. Ale nosiłam je jeszcze niedawno. Teraz podobne obuwie ma Vagabond i chyba się nie oprę. Vagabond ma tę przewagę, że te buty są mięciutkie, zgrabne, roku w plastrach nie trzeba w nich przechodzić, żeby się ułożyły.
  • 18.12.14, 19:11
    Plastry były częścią stylówy jak mniemam. Ostatnio kolega kupił sobie Martensy chłop jak dąb i już kawałek po 40tce i przyszedł z płaczem, bo tak go buty obtarły. Plastry poszły w ruch.
  • 20.12.14, 16:51
    teresa104 napisała:

    > Teraz podobne obuwie ma Vagabond i chyba się nie oprę.
    > Vagabond ma tę przewagę, że te buty są mięciutkie,
    > zgrabne, roku w plastrach nie trzeba w nich przechodzić, żeby się ułożyły.


    Przejrzałam pobieżnie ofertę i teraz potrzebuję 1500-2000 złotówek na obuwie.
    Potrzebuję również opon zimowych. Ciekawe, co będzie pierwsze.

    Jedno szczęście, że te wagabundy w większości czarne są, bo potrzeby miałabym dużo, dużo większe.
  • 02.01.15, 16:07
    Krótkie sprawozdanie z Colour Bug - nie daje bardzo wyrazistego koloru, ale coś widać nawet na ciemniejszych włosach. Trzeba przedtem zagruntować włos lakierem albo jakąś inną nieco lepką substancją, inaczej się nie trzyma. Schodzi całkowicie w jednym myciu. Na Sylwestra bardzo fajna zabawka, zwłaszcza w kilka osób :) Wadą jest mały wybór kolorów - próbowałam żółty neonowy, różowy i fiolet, istnieje jeszcze biały i złoty. Na dłuższą metę jednak nie satysfakcjonują mnie takie gadżety - planuję bardziej radykalne działania :)

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 03.01.15, 13:03
    A wie ktoś coś może czy np. farby elumen można mieszać z innymi "zwykłymi" farbami trwałymi? Bo chcę sobie zrobić bordo/kasztan od góry (zwykła farbą, bo nie chcę rozjaśniać góry do elumena) a resztę włosów - od połowy - mam rozjaśnione i zrobić czerwienią elumena. Wie ktoś coś czy jak się pomiesza elumen ze zwykłą farbą trochę to nic się złego nie stanie ? :)

    Aga
  • 28.01.16, 13:35
    Odświeżam wątek i zdaję sprawozdanie - tydzień temu zaaplikowałam sobie farbkę firmy La Riche Directions odcień Carnation Pink
    sklepfryzjerski.pl/directions-carnation-pink-rozowy-p-1283.html
    Początek był dość wyrazisty, ale nie neonowy - wypłukuje się do przyjemnego odcienia różu w stylu wata cukrowa, raczej szybko, ale byłam na to przygotowana. Pierwsze 3 dni barwiłam nocami poduszkę (a raczej rękę własną), teraz już nie. Farbka ma postać jaskraworóżowego żelu i ma bardzo słaby, niedrażniący zapach, co było miłym zaskoczeniem. Na razie polecam.

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 03.02.16, 23:14
    świeżo farbowałam na niebiesko, rozważałam również fuksję, ale jakoś mi tak nieteges.
    używam farby fryzjerskiej framesi:framcolor glamour i utleniacza 3.
    po ponad tygodniu (myję prawie codziennie) kolor się lekko spłukał, ale wciąż jest żywy i intensywny. nic nie brudzi :-)
    róż też mają!

    --
    .............. fusy precz!
    http://www.suwaczek.pl/cache/7f30b97f4b.png
  • 13.03.16, 13:25
    A czy rozjaśniałaś włosy albo dekoloryzowałaś? I na jakie nakładałaś ten róż? W sensie na jaki kolor pierwotnie?
    No i trochę czasu już minęło, jak Ci się trzyma kolor?

    Mnie się marzy czerwony, ale własne mam dość ciemne, siwych nadal za mało, więc musiałabym rozjaśniać/dekoloryzować, a na to mam za słabe włosy. W związku z czym po farbowaniu czerwienią wychodzi mi ciemna czerwień, którą widać dopiero na słońcu, a nie normalnie. Zresztą i tak ta czerwień jest bardziej ruda niż czerwona.

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • 15.03.16, 05:20
    Oczywiście rozjaśniałam maksymalnie - u fryzjera. Na moich naturalnych ciemnobrązowych włosach raczej nie byłoby żadnego efektu. Jeśli chodzi o trwałość - aktualnie (zaczęłam trzymać kolor 40 minut zamiast 15 z ulotki i stosować szampon salonowy L'Oreala do farbowanych) kolor lekko schodzi przez pierwsze dwa mycia, a potem trzyma się w niemal niezmiennym stanie przez jakieś 3 tygodnie, kiedy to zaczynam mieć potrzebę odnowy :) Myję włosy codziennie.
    Jeśli chodzi o słabe włosy - sprawdziłam, że moje włosy wytrzymują rozjaśnianie raz. Dlatego po takim zabiegu czekam na odrost, po czym ścinam całą rozjaśnioną długość, i powtórne rozjaśnianie robię tylko na stuprocentowo nowym włosie.

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 15.03.16, 06:52
    Dzięki za info.

    U mnie rozjaśnianie odpada, niestety. Trudno, poczekam, aż będę siwa, wtedy będę mieć kolor ;)

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • 15.03.16, 11:12
    > kolor lekko schodzi przez pierwsze dwa mycia,
    > a potem trzyma się w niemal niezmiennym stanie przez jakieś 3 tygodnie, kiedy
    > to zaczynam mieć potrzebę odnowy :) Myję włosy codziennie.

    O, to naprawdę nieźle! Musiałaś dobrze trafić z tym akurat kolorem do swoich włosów i sposobu pielęgnacji. Każdy kolor trochę inaczej się zachowuje, bo to po prostu inny związek chemiczny o określonym kształcie, strukturze itd.

    > zaczęłam trzymać kolor 40 minut zamiast 15 z ulotki

    Serio tylko 15 jest na ulotce? Ja zazwyczaj trzymałam farbę ok godziny (chyba taki czas przyjęłam po lekturze różnych żródeł internetowych w temacie). Jak mi się chciało to jeszcze grzałam głowinę suszarką co jakiś czas (otwieranie łusek!). Zazwyczaj zapuszczałam sobie jakiś serial na to farbowanie (odcinek ok 50 minut ma)
  • 15.03.16, 17:52
    Co do trzymania się koloru, zaobserwowałam dużą różnicę w zależności od stosowanego szamponu. Szampon do zniszczonych włosów wyraźnie mocniej zmywał kolor niż ten do farbowanych. 15 minut - tak dokładnie jest na ulotce farbki Directions. To z tego co pamiętam mniej niż w przypadku "normalnych" farb. Za pierwszym razem się posłuchałam i to był błąd :-) W ramach grzania zakładam czepek foliowy.

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.