Dodaj do ulubionych

Poranna i wieczorna rutyna

07.05.17, 21:22
Ja się czasem zastanawiam czy ja nie jestem jakoś za bardzo rozpasana jeżeli chodzi o liczbę produktów, których używam. Pamiętam kiedyś tłumaczyłam przyjaciółce co robię rano i wieczorem, to ona twierdziła, że musiałaby wstawać pół godziny wcześniej. Ale jak policzyłyśmy z zegarkiem w ręku wszystkie czynności to trwa to tylko chwilę, niewiele dłużej niż umycie zębów, a przynosi wyraźne efekty.
Jak wyglądają wasze wieczory i poranki, czego używacie i ile wam to zajmuje?
--
Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
Edytor zaawansowany
  • 07.05.17, 22:08
    Ale tak całościowo kosmetycznie? Schodzi mi długo, mimo że jakichś extra zabiegów nie stosuję. Po prostu nie lubię się spieszyć, a rano to nawet zwyczajnie nie umiem, bo wszystko robię na autopilocie;)

    Codziennie rano i wieczorem prysznic z myciem włosów (mam krótkie) - bez względu na porę roku. Rano żel do dzioba, krem, kosmetyki do układania włosów i makijaż (uczciwie policzyłam produkty do jednej porcji makijażu, wyszło mi 9). O myciu zębów pozwolę sobie nie wspominać. Tak, myję;) Całość kosmetyki rano zabiera mi do 40 minut, najczęściej pół godziny. No więc wstaję pół godziny wcześniej niż moi znajomi, zupełnie jak Twoja koleżanka, bo większość tych znajomych rano prysznica nie bierze, włosów nie myje i nie układa i krócej się maluje;)

    Wieczorem przed prysznicem płyn micelarny do oczu i żel do reszty twarzy plus krem. 10-15 minut całość. Raz w tygodniu maseczki i pilingi, nie znoszę tego, ale moja cera strasznie potrzebuje nawodnienia, wszystko wsysa w siebie błyskawicznie.

    Natomiast przyznaję, że nie widzę efektów dodatkowych zabiegów, prysznic daje mi uczucie świeżości i komfortu, maseczki poczucie, że coś robię dla cery, ale żebym - jak piszesz - wyraźnie widziała zmiany na lepsze, to nie.
  • 08.05.17, 07:45
    A co konkretnie przynosi Ci te wyraźne efekty? :)

    Bo ja też za bardzo nie widzę, żeby cokolwiek przynosiło jakieś efekty, ewentualnie poza wysypianiem się, bo tu widzę różnicę, dlatego się wysypiam. No ale to zajmuje znacznie dłużej niż umycie zębów ;)

    U mnie poranne czy wieczorne zabiegi kosmetyczne są rozciągnięte w ciągu dnia, bo zwykle nie muszę się nigdzie spieszyć, więc na spokojnie robię to czy tamto. Nie mowiąc o tym, że jeżeli danego dnia nigdzie nie wychodzę, to się nie maluję.
    Ale z drugiej strony i tak nie uzywam sporo pielęgnacji, np. nie przepadam za kremami pod oczy, zwykle ich nie stosuję. Zwykle mam jakieś serum do pyska (stosowane nieregularnie i zwykle w ciągu dnia, jak sobie przypomnę), krem na dzień i na noc (które stosuję regularnie, bo inaczej się nie da). Maseczek też nie lubię, stosuję może jedną na miesiąc, jak sobie przypomnę ;) Do demakijażu mam płyn do oczu, mleczko, tonik. Do mycia twarzy żel do mycia twarzy ;)
    Włosy myję codziennie, najrzadziej co drugi dzień, obowiązkowo przed wyjściem, mycie, układanie i suszenie to na pewno pół godziny, więc jeżeli wychodziłabym codziennie do pracy, to te pół godziny na sam łeb musiałabym mieć.

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • 08.05.17, 11:32
    Pierwszy i znaczący wpływ - brak wyprysków. Całe życie walczyłam najpierw z trądzikiem, a potem z trądzikiem różowatym i potwornie wrażliwą na dotyk naczynkową skórą.
    Ja widzę dość duży wpływ witaminy C na zmniejszenie rumienia. Zdecydowanie zmniejszają mi się też plamy pigmentacyjne. Wszystko co działa złuszczająco ma zdecydowany wpływ, bo dodatkowo mam problemy z rogowaciejącym naskórkiem, a żadnych mechanicznych pilingów nie mogę używać.
    Wpływu retinolu na zmarszczki nie jestem w stanie ocenić tak ot, bo nie mam zmarszczek, ale staram się działać prewencyjnie. Kiedyś (około 20 lat temu) gdy walczyłam z trądzikiem, maści z retinoidami przepisane przez dermatologa bardzo mi pomogły, choć łuszczyłam się po nich wściekle.

    I choć wiem, że to głównie zasługa genetyki, ale moja skóra we wszystkich testach dermatologiczno - kosmetycznych wypada jako znacznie młodsza niż jest. Ostatnio bawiłam się programikiem Olay Skin advisor (jest na ich anglojęzycznej stronie www.olay.com/en-us), która na podstawie zdjęcia ocenia wiek twojej skóry. Zrobiłam kilka podejść i za każdym razem wychodziło mi 7-10 mniej niż mam w rzeczywistości. Koleżankom w pracy wychodziło zupełnie inaczej, więc to nie jest tak, że aplikacja po prostu odejmuje lat...

    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • 08.05.17, 12:02
    O kurdę, wyszło mi 28 lat. To już nie 17?
  • 08.05.17, 12:45
    No wlasnie wypryski. Jako nastolatka nie mialam tradziku, dopiero po 20-tce zaczely mi wyskakiwac rozne koszmarki. A czarne zaskorniki, bodajze po mechanicznym oczyszczaniu. W ciazy mialam cere jak bobas, wiec wyglada na to, ze wiekszosc problemow ma podloze hormonalne. No ale w ciazy caly czas byc nie moge niestety;) No wiec miotam sie pomiedzy roznymi kosmetykami, z ktorych malo ktory mi pasuje.
  • 08.05.17, 13:59
    Programik dał mi 28 lat, lol ;)

    Z trądzikiem nigdy nie miałam problemów, więc może dlatego nie widzę żadnych efektów. Owszem, miewam co jakis czas pojedyncze wypryski, no ale to tyle co nic.
    Rumień na policzkach mam, ale jakoś nie znalazłam specyfiku, który by wyraźnie pomagał, ewentualnie nigdy nie stosowałam takiego specyfiku regularnie 2x dziennie, żeby faktycznie zadziałał.

    Z witaminą C miałam jakieś serum, śmierdziało strasznie, więc po 2 użyciach zaprzestałam stosowania - lubię kosmetyki, które ładnie pachną, nie będę stosować niczego, co mi brzydko pachnie, nawet jeżeli będzie robić cuda na mojej twarzy ;)

    Ale w sumie jak masz do polecenia jakieś mało inwazyjne kremy na naczynka czy zmarchy, chętnie poczytam.

    I w życiu nie stosowałam żadnych mega złuszczających cudów ;)

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • 08.05.17, 21:22
    Podłe jesteście. Ja myślałam, że to tylko mi tak odejmuje dyszkę.

    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • 11.05.17, 18:29
    Mnie odjęło tylko trzy, bu. Bojkotuję Olay w tej sytuacji:P
  • 11.05.17, 19:22
    Eee, to jakaś ściema. Kagowy zrobił se kilka i mu wyszły w przedziale 35-49. Mnie z leciutkim uśmiechem też zresztą już 6 odjęło, nie 3. Uśmiech odmładza zatem.
  • 13.05.17, 08:33
    Mnie z mocnym uśmiechem wyszło 22. Jak moja córka niepoczęta w akademiku. Fajna zabawa, ale nie przywiązujmy wagi.

    Z Olayu nigdy nic nie miałam i nie noszę się z zamiarem kupna.
  • 11.05.17, 17:06
    Podobaja mi sie te programy. Rano, tuz po przebudzeniu, ocenilo mnie na 26 lat, a po kawie i dlugiej kapieli na 22. Niech no mnie ktos jeszcze postraszy ze kofeina i moczenie sie w goracej wodzie postarzaja!
  • 11.05.17, 18:10
    Mnie też się podobają. Czoło oceniono mi jako moją najlepszą część, za to wytknięto mi starcze zmarchy nosowo-wargowe. Jest zaś dokładnie odwrotnie - na czole mam kratkę, młodzieńcze zdziwienie skrzyżowało się ze starczym marsem, a przy ustach nie mam kompletnie nic, to nie ten kształt twarzy, nawet przy mocnym uśmiechu skóra nie załamuje mi się tam na ostro.
  • 11.05.17, 18:14
    Mnie też powiedzieli, że czoło najlepsze, a wokół ust najgorzej. Doszłam do wniosku, że cień rzucany przez tłuste poliki uznają za zmarchy ;).
  • 11.05.17, 18:17
    Będę się śmiała teraz:) Co pogłębi mi bruzdy. Idę z psem.
  • 11.05.17, 18:30
    besame.mucho napisała:

    > Mnie też powiedzieli, że czoło najlepsze, a wokół ust najgorzej.

    Może wszystkim tak piszą? Bo mnie też.

    Doszłam do wni
    > osku, że cień rzucany przez tłuste poliki uznają za zmarchy ;).

    O, to, to! Bosz, my wszystkie wyglądamy tak samo?;)
  • 08.05.17, 10:59
    Mnie się wydaje, że jesteś jednak rozpasana. Przejrzałam wątek o olejowaniu twarzy i niczego nie zrozumiałam, nie wiem po co, co, do czego i da co. (Używam maseczki z wit. C Perfecty Fenomen 20% i maseczki Jandy z retinolem i tyle, co mogę mieć ewentualnie wspólnego z wymienionymi specyfikami.).

    Rano budzik od lat nastawiam niezmiennie 2 godziny i 10 minut przed planowanym wyjściem z domu (wiem, że to wcześnie, ale nie mam problemów ani z zasypianiem, ani ze wstawaniem, nie cierpię za to pośpiechu i przepychania się z facetem nad umywalką, a z powodu spóźnienia popełniłabym seppuku). Jest kawa, stupor, śniadanie, kupa, prysznic z głową, makijaż. Z kosmetyków używam mydła, szamponu, odżywki; balsamu do ciała, dezodorantu, kremu do pyska, kremu do stóp; pasty do zębów, płynu do ust, pudru, tuszu do rzęs, błyszczyka. Całość mycia z makijażem to ok. 40 minut.
    Wieczorem nie wiem, ile czasu potrzebuję. Najwięcej na zęby. Prysznic. Kremy, balsam.
    Maski robię, gdy mi się przypomni, przed samym spaniem. Raz w tygodniu w wolny dzień robię mani i pedi. Mam 44 lakiery (co??? - przyp. T104).
  • 08.05.17, 11:15
    Twoje 44 lakiery wprawiły mnie w zachwyt :-).
    Ja też wstaję około 2 godzin przed wyjściem bo mam dość długi rozruch i z porannej kawy i gazety trudno jest mi zrezygnować.
    Mi też całość makijażowo-higieniczna zajmuje około 30-40 min. Nie czuję się jakoś tak bardzo rozpasana jak was czytam.

    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • 08.05.17, 14:13
    Przypomniało mi się, że jeden lakier o wielce dostojnym kolorze pożyczyłam koleżance. 45.

    Wrażenie Twojego rozpasania bierze się u mnie stąd, że nakładasz na twarz rzeczy, na których trzeba się jednak znać, trzeba wymyślić, że tego się potrzebuje, trzeba je kupić, trzeba wiedzieć, który z czym, w jakiej kolejności, że w filtrem, że cały rok, że tylko zimą itd. To się Tobie wydaje banalne, mnie zaś skomplikowane i rozpasane. Nakładam jeden krem*, w słoneczne dni jeszcze świetny, ale już nie do kupienia w PL, filtr 50 Eucerin. Kropka.
    Ale miałaś całkiem konkretne problemy i rozumiem, że gdy widzi się efekty, wchodzi się w to na całego. Ja też się borykam z problemami, ale u mnie akurat najlepiej działa niekombinowanie, program minimum, jak mi wywali krokodyla na twarzy i uszach, to przynajmniej wiem, że nie zawiniłam.

    *Fajny znalazłam, leciutki, rano po nim zawsze jestem zdziwiona dobrze wyglądającą skórą. Bielenda Neuro Collagen 40+ (50+ już nie jest taki, a myślałam, że będzie jeszcze lepszy).
  • 08.05.17, 11:12
    No to teraz ja. Nawet patrzyłam na zegarek dzisiaj i liczyłam produkty

    Dzisiaj rano (zwykle podobnie):
    Prysznic 2 minuty, jak myję włosy i nakładam odżywkę to jakieś 5. Włosy myję co 2-3 dni, mam krótkie, same schną, układam palcami na jakąś pastę i zaoszczędzam czas na makijaż :). Żel pod prysznic (zwykle żel do higieny intymnej z Rossmana, który często zastępuje mi szampon (1), odżywka do włosów (2), pasta do układania włosów (3). Jak się rozszaleję to dodaję szampon (4).
    Nałożenie produktów na twarz 2 minuty. Micel (5), koncentrat nawilżający Fitomed (6) zmieszany z 5 kroplami serum z witaminą C Pharmaceris (7) nałożony na twarz i szyję, to co zostaje wmasowuję w wierzch dłoni, 2-3 pompki emulsji Riche Creme Yves Rocher, również pod oczy (8).
    1-2 minuty - szybko wchłaniający się balsam do ciała- zwykle tylko nogi (9)

    Teraz następuje przerwa ~20 min na ubranie i śniadanie. W tym czasie wszystko mi się całkowicie wchłania. Po śniadaniu myję zęby ~3 min (10). Wyszło mi, że czynności "higieniczne" zajmują mi około 10 minut.

    Makijaż to z kolei zupełnie oddzielna sprawa. Zdaję sobie sprawę, że zajmuje mi dłużej niż znakomitej większości osób, a większości produktów wiele osób nie używa. Taki codzienny makijaż choć z mocniejszymi oczami zajmuje mi w granicach 10-15 minut
    Baza pod podkład (1), Podkład (2). Tu jest trochę bardziej skomplikowanie, bo czas bardzo zależy od rodzaju podkładu i techniki nakładania czasem mieszam różne podkłady i odcienie, korektor pod oczy (3), baza na powieki (4), puder utrwalający podkład (czasem dwa różne pudry, 5), bronzer do konturowania (6), rozświetlacz (7), róż (8), puder do brwi lub żel AquaBrow (9), żel do utrwalania brwi lub wosk (10), cienie do powiek, 4-6 kolorów (11), konturówka (12), jasna kredka na linię wodną (12), tusz do rzęs (14), konturówka do ust (czasem, 15), szminka (16), często błyszczyk na środek ust (17).
    Jak mam chwilę więcej czasu to sobie na przykład robię usta ombre, kiedyś rano malowałam paznokcie.
    Ale w 5 minut też się jestem w stanie spokojnie wyrobić jak muszę, wtedy tylko jakiś szybki podkład, tusz na rzęsy i błyszczyk.
    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • 22.05.17, 18:09
    Co to jest puder do brwi? ;)

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • 25.05.17, 17:07
    Że też dałaś radę w ogóle percypować to wyliczenie. Mnie oszołomiły liczby w nawiasach, oczy zaczęły mi pląsać i opadłam na oparcie.

    Nie jestem już taka całkiem zielona w zakresie makijażu, przekonałam się do tuszu do rzęs na co dzień, zaczęłam się też sobie podobać w mocnej szmince (są takie, które nie złażą na zęby?). Ale odpadam, wobec 17 kosmetyków jestem bezradna jak piesek co wypadł z sań.
  • 08.05.17, 18:04
    Rano strasznie nie lubię się spieszyć, więc snuję się po krajobrazie i generuję efekt mocno stopniowo: wstaję, myję siebie, myję włosy (tylko szampon). Przemywam hydrolatem i nakładam gęsty krem hydrolipidowy na paszczę. Jeśli coś mi się dzieje, to kładę jakiś dodatkowy specyfik typu maść z papaji czy Roseliane punktowo. (7-10 min). Przerwa na karmienie kotów. Suszę głowę, umownie układam (psikam salt spreyem, czochram susząc, nakładam pastę czochrającą, czochram some more) (5 min). Nakładam SPF, jak sobie przypomnę i jest nań sezon. Idę zjeść swoje śniadanie, pobawić się przy kompie, rozwiesić pranie, itp. Wracam do łazienki na mycie zębów (3 min) i makijaż (the sky is the limit, realnie 12 min). Makijaż codzienny to: lekki podkład i korektor miejscowo, puder, róż, rozświetlacz (nie zawsze), kontur (nie zawsze), cienie do powiek kolory 3-4 ale wszystkie nude, żel do uczesania brwi, tusz do rzęs. Szminka prawie nigdy, balsam do ust zawsze. Jak muszę, to umaluję się w 3-5 min. (korektor, puder, róż, cień, tusz, żel do brwi), ale zazwyczaj nie chcę. Done. 30 min netto rozłożone na ze 2-3 h.

    Wieczorem jestem szybsza i robię więcej: myję siebie, myję zęby. Demakijaż olejkiem pod prysznicem. Namaszczam cielsko, micel+hydrolat na paszczę. Nakładam seruma, który akurat mam na tapecie, hialuron i skwalan. Czasem dodatkowo krem cynk i miedź łagodząco, plus Roseliane jak mam paranoję, że odziedziczyłam problemy naczynkowe. Wchłaniam towarzystwo i potem nakładam gęsty krem hydrolipidowy. Jak wchłonę ten, to w miarę potrzeby jeszcze pykam maść papajową na wypryski, i zawsze rycynę na rzęsy. Na koniec tłuszcz na końcówki (ręce i stopy). 20-30 min. Lulu.
    (Czasy w sumie szacowałam na oko i z pamięci, może kłamałam.)

    --
    "I did not mean that Conservatives are generally stupid; I meant, that stupid persons are generally Conservative." J.S. Mill
  • 08.05.17, 19:19
    Mniickhiateal, a mozesz napisac co to za konkretne produkty (do twarzy) uzywasz i skad je masz? Chetnie sie zainspiruje, bo jak pisalam gdzie indziej chyba mamy podobna cere. Bylaby wdzieczna! :)
  • 08.05.17, 21:58
    Hydrolat: kocanka z Biochemii Urody
    Gęsty hydrolipid: swojego wieloletniego defaultu, który ratował mnie wiele razy, nie zdradzę, bo niestety firma produkująca ma poj.bany system dystrybucji i boję się, że jeszcze bardziej utrudnią dostęp, jak zwietrzą moją zdradę (coś na kształt "You do not talk about the Fight Club"). Ale będę się po bieżącym opakowaniu przerzucać na swoje nowe odkrycie dostępne publicznie a nie jak kokaina czy uran, tj. absolutnie cudowny i robiący mi równie dobrze, jak nie lepiej, kremik do twarzy Uriage Xemose. Poza tym niezłe są Uriage Bariederm Creme Isolante Reparatrice, oraz Dr Hauschka ten sławny różany, acz on jest mi zbyt śmierdzący i oleisty.
    Naczynkowe: Też Uriage, seria Roseliane, krem do twarzy w tubce.
    Maść z papaji: No hipstersko, australijski oryginał Lucas' PawPaw Ointment.
    Serum hialuronowe: Dermedic
    Skwalan: z Biochemii Urody
    Serumy tygodnia: Często Sesderma Retises, a teraz właśnie nowiutkie zakupy z The Ordinary, emulsja 2%, oraz wit C z hialuronem.

    Na zdrowie!
    --
    Decided to drop the cape.
  • 08.05.17, 22:19
    A, i jeszcze skąd to mam. BU z BU, Dermedic i Uriage z każdej apteki, Dr Hauscha z niszowej apteki. The Ordinary kupiłam przez Beautylish, i papaję australijską też tam dają. Sesderma i uran przez gabinet kosmetyczny, ale Sesderma też jest do dostania w niektórych aptekach internetowych, i to jest b. dobra marka.

    --
    "I did not mean that Conservatives are generally stupid; I meant, that stupid persons are generally Conservative." J.S. Mill
  • 09.05.17, 00:20
    Dzieki Ci dobra kobieto! Ha, mi tez juz wycofali moj defaultowy nawilzacz i dlatego teraz sie tak miotam, szukam i podpytuje. Mialam ostatnio probke czegos z Uriage i faktycznie anwet nie zaszkodzilo. Tak myslalam ze te hydrolaty i skwaleny to z BU. Kiedys zamawialam rozne rzeczy w BU i pamietam, ze to zawsze byl jakis ksozmar - czekanie tygodniami na realizacje zamowienia, koordynowanie z wizyta w Pl, juz mi sie przestalo chciec.
    Swoja dorga, te hydrolaty to taki wymysl z BU czy jakies inne miedzynarodowe firmy tez to sprzedaja?
  • 09.05.17, 08:26
    sbarazzina napisała:

    > Swoja dorga, te hydrolaty to taki wymysl z BU czy jakies inne miedzynarodowe fi
    > rmy tez to sprzedaja?

    Wujek Gugiel rzecze, że wody kwiatowe są dostępne w jakichś niszowych internetach w UK, Niemczech czy Szwajcarii. Przy czym podejrzewam, że bezalkoholowe, mało sztuczne toniki też spełnią swoją rolę.

    --
    The Last Frontier
  • 09.05.17, 09:31
    Ja w ramach toniku porannego często używam wody różanej kupowanej w sklepie spożywczym, też hydrolat jakby nie było. I na zgniłym zachodzie spotkałam się z kosmetycznym użyciem wody różanej lub pomarańczowej, zwłaszcza przez imigrantki z różnych krajów arabskich czy Indii, choć nikt tego nie nazywał hydrolatem
    Ja mam wrażenie, że ta niszowość wynika z kwestii produkcyjnych i skali tej produkcji, jeżeli to prawdziwy hydrolat po destylacji olejku, a nie taki kit jak ostatnio kupiłam z AVONU pod nazwą wody różanej, który nie ma z nią nic wspólnego.

    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • 10.05.17, 00:48
    Jeny, ale Wam zazdroszczę umiejętności lawirowania miedzy tymi wszystkimi hydrolatami i skwalenami. Serio. Wypróbowuję różne apteczne, ale z podkulonym ogonem wracam do ohydnej elo bazy lekkiej, bo tylko po niej nie mam obłażących skórek. No, ale ona z kolei zapycha mi pory i jest wdzięcznym podłożem zaskórników. Szlag by to, jak można mieć równocześnie cerę tłustą jak smalec i wrażliwą?

    Czego z tych Waszych specyfików spróbować, żeby nie wywalić na dzień dobry bardzo, bardzo dużo pesos, a żeby była szansa, że zobaczę minimalny choć skutek i będę chciała dalszych zmian na półce z kosmetykami do twarzy? Helpunku i dzięks.
  • 10.05.17, 09:56
    Całe lata miałam cerę supertłustą i bardzo wrażliwą. Dopiero po 40tce na czole mam nieco mniej smalcu.
    Ja bym ci radziła rozpocząć od kwasów, które będą stopniowo złuszczały naskórek. Bielenda w serii professional ma serum z 10% kwasem azaleinowym za 35-40 zł. W części aptecznej drogerii powinnaś coś podobnego znaleźć.

    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • 10.05.17, 15:33
    Dzięki:) Od niedawna jestem po khem...czter...dzies...tce... (znaczy podobno, ja tak nie uważam:P) i smalec pozostaje smalcem. I te kwasy, mówisz, będą współpracowały z wrażliwością (może nawet nadwrażliwością) mojej cery? Bo brzmią agresywnie;) No dobra, spróbuję.
  • 10.05.17, 20:19
    azaleinowy można używać nawet przy trądziku różowatym. tylko zaczynaj powoli

    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • 10.05.17, 21:54
    To znaczy jak często?
  • 11.05.17, 06:45
    tak, zacznij od raz - dwa razy w tygodniu i stopniowo codziennie. Możesz też mieszać małą ilość z innym kremem

    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • 11.05.17, 17:27
    Thxxxx:-)
  • 10.05.17, 20:56
    W Polsce hydrolaty widzialam w Ministerstwie Dobrego Mydla i w Iossi. Z Ministerstwa nigdy nic nie zamawialam, kupowalam tylko stacjonarnie, ale z Iossi wysylka byla blyskawiczna i bezproblemowa (zamawialam cos niedawno, wyslali w pierwszym dniu roboczym, ktory wypadal miedzy swietami 2 maja).
    Niestety znacznie drozej niz w BU.
  • 08.05.17, 22:12
    Rano: prysznic ciepły lub gorący około 10 minut, dopóki się nie obudzę. Myję włosy, nakładam odżywkę, myję ciało (najchętniej mydłem lub żelem do higieny intymnej), twarz myje się sama wodą z resztami szamponu. Niemal zawsze mam jeden szampon, jedna odzywkę, jedno mydło i jeden żel. Poźniej zawiniecie włosów w turban i balsamowanie ciała balsamem z mocznikiem. Na twarz tonik z wyciągiem z drzewa herbacianego, serum (z wit. C), krem pod oczy oraz krem z mocznikiem, kwasem hialuronowym i filtrem (gotowy kosmetyk nic nie mieszam) znów z każdego typu jedna sztuka. Po śniadaniu, mycie zębów, opcjonalnie makijaż (podkład mineralny, tusz do rzęs, czasem liner lub szminka coraz częściej rozświetlacz i róż). Suszenie i układanie włosów na szczotkę. Od wstania do wyjścia godzina (jeśli nie włączę netu do śniadania)

    Wieczór: jestem fleją, nie biorę prysznica. Myję miejsca strategiczne. Inaczej nie miałabym skóry. Demakijaż olejkiem + żelem do higieny intymnej, tonik (ten sam co rano), krem pod oczy (ten sam co rano) oraz albo krem 0.25% z retinolem albo z kwasami 5% pirogronowym i azalieinowym. Całość 15 min (albo mniej).

    Maseczki, jak mi się przypomni, czyli może raz na miesiąc, ale teraz może zacznę częściej, peelingów nie używam.
  • 09.05.17, 22:23
    Jak tak czytam, to wygląda na to, że stosuję plan minimum, chociaż mnie samej wydaje się całkiem rozbudowany! Rano śniadanie i prysznic z myciem głowy (kolejność śniadania i prysznica zmienna), zazwyczaj bez odżywki (odżywka raz na 5-6 dni w celu rozczesania włosów, bez niej się nie da). W użyciu szampon, mydło i pasta do zębów. Bez rozczesywania włosów i bez robienia sobie dłuuugiego relaksu pod prysznicem - poniżej 10 minut.
    Po myciu zawijam włosy w ręcznik, przecieram twarz tonikiem i wcieram krem (przyznaję, że nigdy nie opanowałam tych wszystkich poklepywań i masaży w odpowiednią stronę, wcieram byle jak) - nie wiem, pewnie ze 2 minuty.
    Makijaż: sypki puder mineralny + tusz do rzęs, znów ze 2 czy 3 minuty. Jak mam fantazję, to puder mineralny w dwóch odcieniach, pod kości policzkowe ciemniejszy. Wtedy całość wydłuża się o jakieś 15 sekund ;).
    Balsamów używam kiedy pamiętam, a pamiętam jakiś raz w tygodniu. Skóra mi się tu nie odwdzięcza za niepamięć, na łydkach zawsze bardzo sucha. Peelingi i maseczki też jak akurat mnie najdzie, ale tu wychodzi jeszcze znacznie rzadziej.
    Do włosów nie używam niczego albo psikam sprejem z solą morską. Jeśli zajmuję się przez kilka godzin czymś w domu, to schną sobie same, jeśli wychodzę - chodzę w turbanie najdłużej jak się da, a na koniec suszę suszarką. Nie modeluję i nie układam, i tak żyją własnym życiem.
    Wieczorem prysznic (bez mycia głowy) ze zmywaniem makijażu żelem do higieny intymnej, po prysznicu przecieram twarz tonikiem i wcieram krem. Łącznie 10-15 minut.

    To chyba tyle tego dobrego. Same zabiegi kosmetyczno-pielęgnacyjne zajmują mi niewielką ilość czasu, za to jestem stworzeniem wybitnie wodolubnym, więc czasem potrafię stać pod prysznicem 40 minut dla samej przyjemności tego, że spływa po mnie woda, to znacząco wydłuża całą tę rutynę.
    Poza tym, mimo że wstaję zazwyczaj dosyć przytomna i nie muszę się niczym rozbudzać, nie lubię porannego pośpiechu. Jeśli muszę, to wliczając prysznic (bez mycia głowy), robienie makijażu i błyskawiczne przegryzienie czegoś nad blatem w kuchni mogę bez problemu wyjść z domu 15-20 minut po obudzeniu, ale wolę wstać wcześniej i mieć czas na chodzenie sobie po domu w ręczniku na głowie, przeczytanie gazety, dobre śniadanie itd.
  • 10.05.17, 21:58
    U mnie wieczorem jest prysznic + lekki balsam na ciało, jakoś co drugi, trzeci dzień.
    Makijaz zmywam olejkiem BU w trakcie prysznicowania więc jest błyskawicznie. Na twarz psikam tonik w sprayu. Potem nakładam serum nawilżające + olejek śliwkowy z Ministerstwa, bo mam suchą skórę a on tak pięknie odżywia i wygładza. Całość 15 minut.
    Byłam ostatnio na kursie masażu twarzy więc staram się pamiętać o dodatkowym masażu wieczorem. No naprawdę się staram.

    Rano dochodzi mycie włosów i suszenie - kwadrans. Ciało szczotkuję szczotką z włosia - to jakieś 2 minuty i pięć sekund.
    Na twarz serum LiqCC i krem z filtrem (nie wiem po co skoro jestem jedyną osobą w otoczeniu która to robi i jedyną która ma piegi i przebarwienia. Zacznę wierzyć że robią się od filtra).
    Na to makijaż: podkład, róź, trochę cienia do powiek i tusz.
    I już.

    Wstaję rano dwie godziny i 10 minut przed wyjściem, ale mam do ogarnięcia jeszcze dzieci które rano trzeba nakarmić i wyprawić do placówek edukacyjnych. Wstaję o 5.20 ale z reguły nie mam kiedy zjeść śniadania, wszystko robię w pośpiechu i nie uprawiam porannej gimnastyki.

  • 11.05.17, 07:54
    Podoba mi się szczotkowanie całego ciała. Włosy ciała odwdzięczają się blaskiem i kondycją? :)
  • 11.05.17, 17:59
    Ha ha ha ale jednak to fajna sprawa.
    Mam taką o szczotkę www.szczotkarnia.pl/products-page/pielegnuje-cialo/mala-mieszana/

    I już po trzech dniach szczotkowania krótkiego skóra zrobiła się zauważalnie bardziej zwarta i połyskująca, jak buty po pastowaniu i polerowaniu szczotką.
    Na cellulit nie działa, aż tak dobrze nie ma ale i tak cieszy poprawa znaczna stanu skóry. Mam nadzieję że lata szczotkowania zaowocują brakiem wrastających włosków i skórą tak gładką że jak będą mnie kłaść do trumny to wszyscy w zakładzie pogrzebowym będą kręcić głową z niedowierzaniem.
  • 11.05.17, 19:50
    To ja do tego używam rękawic do masażu z Ross. Mają tę zaletę, że potem się je wrzuca do pralki z białym, szczotkę uprać jednak trudniej. Wydaje mi się zresztą, że kiedyś szczotki do mycia z długim uchwytem były często używane, potem wyparły je gąbki. Teraz znowu szczotki, to tego naturalne.
  • 11.05.17, 08:25
    genepi napisał:

    > Na twarz serum LiqCC i krem z filtrem (nie wiem po co skoro jestem jedyną osobą
    > w otoczeniu która to robi i jedyną która ma piegi i przebarwienia. Zacznę wier
    > zyć że robią się od filtra).

    Genepi na tropie! W sumie coś może być na rzeczy. (Acz to pewnie wszystko od tego, że czule i intensywnie nas obchodzą wyłącznie własne niedoskonałości, a tych nudnych, cudzych nie widzimy.)

    --
    #liveauthentic
  • 11.05.17, 18:01
    Pewnie masz rację bo nie przyglądałam się nigdy ludziom pod tym kątem.
    Wobec siebie jest się zawsze bardziej krytycznym a lustro pięciokrotnie powiększające z oświetleniem mocno w tym pomaga.

  • 13.05.17, 00:53
    Jeśli nie liczyć makijażu i lakierowania paznokci, to ja jestem kosmetycznie strasznie zacofana i leniwa :D

    Rano wstaję jakieś 15 minut przed wyjściem, biegusiem się ubieram, zęby, szczotką po włosach myk-myk, i biegnę do pracy. Wcześniej z łóżka jest mnie w stanie wygonić jedynie konieczność wykonania jakichś leczniczych zabiegów przy zwierzakach, ew. jeśli poczuję potrzebę prysznica porannego (czyli + 5 minut). I to by było na tyle w sprawie rytuałów porannych. Makijaż robię w pracy, jeśli w ogóle robię. Chyba, że na wyjście - o, to wtedy się przykładam bardzo.

    Z wieczornymi niewiele lepiej - prysznic, co drugi dzień mycie włosów (no i tu idą maski i takie tam). Myję się szarym mydłem albo innym białym jeleniem, łącznie z twarzą (demakijaż). Na twarz nakładam kilka kropli oleju śliwkowego (jeśli nie zapomnę) lub takiego ręcznie kręconego serum (zapominam częściej bo w lodówce stoi, a zanim do niej trafię, to zapomnę, że miałam nałożyć). Jeśli myję włosy, to na podeschnięte nakładam jakiś olejek, a następnie silikon na końcówki. O tym nie zapominam prawie nigdy, a jak zapomnę, to szczotka mi przypomni przed zaplataniem warkocza na noc. I to jest wszystko.

    Czasem , bardzo czasem, wysmaruję się balsamem do ciała (równie mam taki ręcznie kręcony, ale podobnie jak serum tkwi w lodówce i różnie to bywa), czasem mnie najdzie na peeling kawowy (choć nie wiem po co, bo szoruję się Syreną), a w wersji wypas na jakąś maseczkę (ostatnio ze 2 lata temu).

    Cera problemów nie sprawia, odkąd z suchej stała się tłustawa, nie narzekam, a odkąd zostawiłam ją w spokoju, tym bardziej nie narzekam. Mimiczne się pojawiają, pewnie się pomarszczę i pożałuję, ale nie spędza mi to aż tak snu z powiek, żebym się zmusiła do pielęgnacyjnej dyscypliny ;)
  • 30.05.17, 22:53
    Zaczynam sie zastanawiac, czy jestem normalna.
    Moj poranek wyglada tak, ze wstaje o 6 rano, lykam tabletki, ubieram sie w przygotowane ubranie, o tej porze roku smaruje sie filtrem, dokladam do plecaczka sniadanie, nalewam wody do butelki, biore plecaczek i torebke i najdalej o 6.07 wychodze do pracy. Przyjezdzam okolo 7 rano, ide pod prysznic, przebieram sie w ciuchy z plecaczka, smaruje twarz kremem bb, ide do biura i jem sniadanie przy biurku, leki sie w miedzyczasie ladnie wchlonely. Od 7.15 moge sobie spokojnie popracowac.

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • 31.05.17, 06:14
    O - chociaż ty jedna używasz filtra. Bo tu cała załoga bezfiltrowa sprawia że dziwnie się czuję nakładając na twarz 50+.
  • 31.05.17, 07:11
    Ja używam filtra 50. Bez niego wiosną mam upiorny atak atopii, a jeśli nie wiosną to latem. No nie wypisałam, bo nie wypisywałam leków:)
    Ostatnio kupiłam Jandę i jest bardzo fajna, pachnie konwaliami, dobrze się wchłania, mało szczypie w oczy (a ja muszę smarować zwłaszcza powieki, a nie "omijać okolice oczu" jak to się zaleca na tubach) i na ciepły czas wystarcza jako jedyny krem.
  • 31.05.17, 08:20
    Też używam, aczkolwiek na trasie typu dom-poczta wystarczy mi 30-tka, na dłuższe dystanse 50. Ale nie używam codziennie, bo nie wychodzę codziennie z domu ;)

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • 01.06.17, 11:39
    Nie jesteś sama. Codziennie używam filtra 50, nawet mieszkając zimą na północy Holandii (chociaż wtedy to głównie dlatego, że mój filtr jest przy okazji jedynym moim kosmetykiem, który faktycznie matuje). Nie wpisywałam się w wątek, bo wypisanie wszystkich moich warstw by trwało i trwało ;)

    --
    lepiejblog.wordpress.com
  • 02.06.17, 10:57
    Jak wy dziewczyny używacie tego filtra? Jak się wysmaruję takim filtrem, to wyglądam jak z teatru kabuki, a że nie używam pudru czy podkładu to niestety, muszę to zmyć. I to niezależnie od ilości Teraz mam bodajże krem z avene, ale miałam różne i wszystkie od 30 w górę niestety tak wyglądają.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • 02.06.17, 15:12
    Spróbuj innego kremu, np. Jandy, nazywa się on skromnie "luksusowy krem ochronny do twarzy", wcale nie bieli.
  • 13.06.17, 11:10
    Bielą filtry "fizyczne", czyli tlenek cynku i dwutlenek tytanu. Jeśli krem jest oparty głównie albo wyłącznie na filtrach chemicznych, to może rozjaśniać cerę (dużo też zależy od Twojego wyjściowego koloru), ale na biało raczej nie zaszpachluje. Zwykle kremy dla wrażliwej cery mają tylko fizyczne filtry, bo mniej drażnią.

    Ponoć świetny jest Anthelios. Mój Vichy pięćdziesiątka potrafi trochę przysmużyć, jeśli nakładam "poprawną" ilość (czyli mniej więcej 0.8ml tylko na twarz) i się nie przyłożę, ale białej maski nie robi na pewno. No, jak chodziłam po górach i w ciągu dnia smarowałam się trzy razy bez zmywania, to po trzecim byłam już mocno blada.
    A najelegantsze kosmetycznie są ponoć filtry koreańskie i japońskie. Nie próbowałam tych ponoć najlepszych, bo wszystkie mają alkohol w składzie, ale ponoć wchłaniają się do matu i są niewidoczne.

    --
    lepiejblog.wordpress.com
  • 23.06.17, 21:56
    mszn napisała:

    > Bielą filtry "fizyczne", czyli tlenek cynku i dwutlenek tytanu. Jeśli krem jest
    > oparty głównie albo wyłącznie na filtrach chemicznych, to może rozjaśniać cerę
    > (dużo też zależy od Twojego wyjściowego koloru), ale na biało raczej nie zaszp
    > achluje. Zwykle kremy dla wrażliwej cery mają tylko fizyczne filtry, bo mniej d
    > rażnią.
    >
    > Ponoć świetny jest Anthelios.

    Anthelios był świetny do okolic 2014, kiedy to zmieniły się przepisy składnikowe EU i po wymaganych przez nie podmianach składu, też zrobił się bielącą szpachlą. O ile ponownie nie przerobili receptury, niestety nie jest to już to, co było.

    Używałam amerykańskiej Neutrogeny i była miła niebieląca. Teraz używam Bielendy tej i jest bardzo dobra i nie bieli.

    > A najelegantsze kosmetycznie są ponoć filtry koreańskie i japońskie. Nie próbow
    > ałam tych ponoć najlepszych, bo wszystkie mają alkohol w składzie, ale ponoć wc
    > hłaniają się do matu i są niewidoczne.
    >

    Też tak słyszałam, ale nie używałam.

    --
    The Last Frontier
  • 26.06.17, 19:27
    Ten Anthelios jest super: LA ROCHE ANTHELIOS XL SPF 50+ ŻEL-KREM SUCHY W DOTYKU
    Jest to jedyny filtr, który mój małż stosuje bez wydziwiania, bo faktycznie działa, jest suchy, nie zostawia warstwy na twarzy, nie bieli za bardzo (w sensie jak się nie rozsmaruje, to widać białe plamy, ale po normalnym posmarowaniu pyska jest ok).

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • 26.06.17, 20:23
    yaga7 napisała:

    > Ten Anthelios jest super: LA ROCHE ANTHELIOS XL SPF 50+ ŻEL-KREM SUCHY W DOTYKU
    >
    > Jest to jedyny filtr, który mój małż stosuje bez wydziwiania, bo faktycznie dzi
    > ała, jest suchy, nie zostawia warstwy na twarzy, nie bieli za bardzo (w sensie
    > jak się nie rozsmaruje, to widać białe plamy, ale po normalnym posmarowaniu pys
    > ka jest ok).

    O, dzięki za cynk. Kiedy ostatnio próbowałam z Antheliosem, to jeszcze tej wersji produktu nie dawali.

    --
    Karl who?
  • 09.06.17, 13:08
    Hehe, mi wyjscie z domu zajmuje od wstania 20-25 min, lacznie z ogarnieciem podstawowych spraw higienicznych oraz sniadania. Tak ze nawet jak nie jestes normalna, to jest nas dwie ;)
    Ja rano nakladam krem na twarz, na to bb z filtrem. W dobre dni tusz do rzes. Plus balsam na rece i nogi. Wieczorem zmywam, nakladam krem na twarz (albo maseczke, ktorej nie zmywam), krem pod oczy (od kiedy uzywam nie mam azs na oczach wiec sie oplaca) i balsam co najmniej na rece i nogi, staram sie jednak na cale cialo. I mam liste kilku rzeczy, z ktorych staram sie wieczorem zrobic jedna (typu paznokcie - ale bez malowania, brwi, maseczka ktora trzeba zmyc). Nie zawsze mi sie chce i ide wczesniej spac ;) Ale jednak staram sie te 5-10 minut znalezc.
    Chcialabym dolaczyc do tego szalonego programu krem do stop ale jak na razie zamykam oczy od razu jak jestem w lozku, wiec slabo to widze.
  • 26.06.17, 17:47
    >Chcialabym dolaczyc do tego szalonego programu krem do stop ale jak na razie zamykam oczy od razu jak jestem w lozku, wiec slabo to widze.

    Wydelegowalam takie zadania chlopu. Nie cierpie sie mazac, a powinnam przynajmniej strefy najbardziej problematyczne czyli kostki i lokcie, wiec chlop mnie maze. Czasem z mazania robi sie mizianie, czasem w trakcie nastepuje chrapanie.

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.