Sasiadka z ulicy, Polka, jest tutaj juz pare lat, co robi gdzie pracuje, nigdy
nie wnikalam, nie wiem czy legalnie czy nie, w kazdym badz razie sprowadzila
tu swoje dziecko w zeszlym roku. Dziewczynka nawet nie skonczyla podstawowki w
Polsce, a tutaj siedzi w domu bez nauki juz zaraz bedzie rok. Z tego co
dziewczynka mowi, mama szkoly jeszcze nie znalazla, a z tego co wiem, to tutaj
w Anglii "rezerwuje sie" miejsce w szkole na dziecka nawet na rok przed
rozpoczeciem nauki, wiec jak tak dalej pojdzie dziecko posiedzi w domu jeszcze
do 2010 roku. A do szkolki sobotniej polskiej matka dziecka nie chce wyslac,
bo jak tlumaczy dziewczynka "bo jest po polsku". Dziewczynka jest naprawde
fajna, choc teraz od prawie rocznego siedzenia w domu i braku kontaktu z
rowiesnikami zaczyna sie buntowac (choc to przeciez i ten juz wiek) Gdzie
mozna by bylo zglosic te sprawe? Jakis urzad? Policja? Council? Szkoda
dziecka, marnuje sie, a matka chyba nawet do konca nie zdaje sobie sprawy jaka
krzywde robi dziecku.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.