Chyba ktoś mnie żle zrozumiał,ja nie twierdze,że kalekich ludzi
trzeba trzymać w domach,ale może ich liczba jest efektem takiego
wychowywania dzieci.Byłam w Angli w styczniu i co widze w sklepie
mamusia w kozakach i w ciepłej kurtce,a noworodek,dziewczynka miała
może pare tygodni w sukience z gołymi nóżkami i bez czapki.Same
myśli przychodzą do głowy czy to jest normalne?A co do angielskiego
leczenia to miałam akurat styczność i z lekarzem pierwszego kontaktu
i z opieką szpitalną i mam tylko nadzieję,że to się nigdy nie
powtórzy.Kazali odstawić mi wszystkie leki z Polski,które podawałam
mojemu rocznemu synkowi,dali mu krople do nosa i odesłali do domu.Po
paru dniach mały się przyduszał to w szpitalu powiedzieli,że jest
ok,a gdyby się pogorszyło to przyjechać na tlen.A gdyby było za
póżno na tlen?Odliczałam dni do powrotu tutaj okazało się,że to
początki astmy wysiłkowej,dostał leki i było ok.Każdy niech
wychowuje swoje dzieci jak chce,ale nie należy od razu dostosowywać
się we wszystkim do kraju,w którym się mieszka.Pozdrawiam!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.