Gdynia: ratusz wyzwolony Dodaj do ulubionych


W ostatnim numerze „Ratusza” znalazłem krótką (ale pierwszostronicową!) notkę o tym, co wydarzyło się w Gdyni 28 marca 1945 roku. A co się wydarzyło? Zdaniem autora notatki, wydarzyło się mianowicie „wyzwolenie”.

Zresztą, autora notatki nie ma się specjalnie co czepiać, przecież to nie chodzi o notatkę. Chodzi o to, że zdaniem władz miasta 28 marca 1945 roku zdarzyło się coś, co trzeba uroczyście upamiętnić – i właśnie owo upamiętnienie anonsuje rzeczony tekścik.

Owszem, sam doskonale pamiętam czasy kiedy spędzano nas na szkolne akademie z okazji wyzwolenia Gdyni. Wspominam je naturalnie z sympatią, raz bo jedna czy kilka lekcji przepadło, a dwa że występujące na akademii koleżanki z liceum mogły się nawet umalować, co znacznie podnosiło walor estetyczny owego na ogół ponurego i ciemnego dnia. Ale jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby szanowny prezydent miasta organizował pojutrze ten spęd tylko dlatego, żeby pooglądać sobie panie urzędniczki w nowej trwałej. Prawdopodobnie jednak chce rzeczywiście patriotycznie się wzruszyć.

Ale czy jest czym? No faktycznie, zmiana statusu z kraju okupowanego na protektorat jest niewątpliwie krokiem w dobrą stronę, ale żeby z tej okazji składać kwiaty i wzywać orkiestrę marwoju? Do budynków po Gestapo i kirgsmarinie już wkrótce wprowadziło się UB i Informacja Wojskowa. Naturalnie ci trzymani w piwnicach na rogu Świętojańskiej i Pułaskiego musieli czerpać spore pocieszenie z faktu, że panowie wbijający im nogi od stołków w odbyt mówili po polsku a nie po niemiecku, niemniej myślę, że termin „wyzwolenie” uznaliby jednak za lekko kontrowersyjny.

Jeśli pan prezydent na serio myśli o wyzwoleniu, może lepiej niech zorganizuje uroczystości pod Nataszą na Redłowie, zaprosi tam rosyjskiego konsula z Gdańska i obwiesi okolice czerwonymi flagami – wtedy wszystko będzie jasne, a szanowny elektorat wypowie się podczas następnych wyborów samorządowych czy mu się podobało.

Jeśli jednak to „wyzwolenie” potraktujemy jako językowo-obyczajowy lapsus, a włodarzom miasta (i ich prasowym portavoce) przyznamy miłosiernie domniemanie niewinności, to uznajmy że zapewne chodziło im o sympatyczne pokwitowanie kolesi, którym nie spodobało się w Gotenhafen – od Dąbka i kosynierów, przez tych od Aussiedlung (może za wyjątkiem pani Eriki), po małolatów z THH. Jeśli tak to całkiem miło, że władze miasta opierają się (jeszcze!) ideologii wszechogarniającego pojednania i nawet ryzykują posądzenie o faszyzm przypomnieniem, że ktoś tu kiedyś usilnie teleportował naszych praszczurków. Niemniej w takim razie proponowałbym jednak podszlifować nieco praktykę uprawiania gdyńskiej pamięci historycznej, a zwłaszcza kierunek poszukiwań leksykalnych. Wiem że na przykład „upamiętnienie końca okupacji niemieckiej” brzmi nieco długawo i młodzież będzie znudzona już po pierwszych dwu sylabach (chyba że licealistki będą wymalowane), niemniej mimo wszystko termin „wyzwolenie” zarezerwowałbym dla dnia, kiedy Gdynia nie będzie już podlegać pod pewne okoliczne miasto na gie.
  • Gdynia: ratusz wyzwolony -
    mmmm-456 26.03.13, 19:17

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.