Nie ktore mniejsze turnieje oferuja darmowe hotele i jedzenie oraz
wynajecie samochodu.Sa tzw restauracje dla zawodnikow i jak sie
miescisz w pierwszej 250 tce to o jedzenie sie nie martwisz.
Z cena przelotow to przesada.
700 tys zl to jakies 230 tys doll. Bilety sa w sumie tanie,ale oni
jezdza kupa(4) i rocznie objezdzaja zalozmy 30 turniejowx4 osoby tj
120 biletow.
www.sonyericssonwtatour.com/page/Calendar/0,,12781,00.html
Po Europie,to ja mysle,ze oni samochodem jezdza.Po Stanach i
Australii juz sie nie da.
Do Australii i Stanow bilet moze kosztowac 1.000 doll ale juz wew
tych krajow to po 200-300 doll.
Jesli przecietni jest to 400 doll x120=60 tys doll.
Mysle ze na hotele wiecej wydaja.
Poza tym byle jaki trener bierze ponad 100 tys rocznie.
Ojciec jest trenerem,matka menadzerem wiec kase dziewczyn trzeba na 4
dzielic.
Razem zarobily 3,4 mln przez 6 lat i moze z 1,5 mln z reklam czyli
800tys rocznie na 4 tj calkiem niezle.
Sredni trener bierze 200 tys rocznie,dlatego Radwanscy tak sie bronia
rekami ,nogami przed trenerami.
Indywidualne lekcje z trenerem w NYC to minimum 55 doll/godz.
Ja sam nauczylem swoje dzieci grac w tenisa,a moj kumpel ktory lepiej
ode mnie gra nie nauczyl swoich dzieci grac i teraz jak sie spotykamy
na kortach,to mu szczeka opada jak moje dzieci graja.
2 tyg temu moj syn go ogral jak dzieciaka.A Marka syn(Adrian)ktory
teraz studiuje gra duzo gorzej od swojego ojca.
Za mlodych lat grywalem z Markiem w kazdy weekend,pozniej przez
jakies 10 lat nie gralem w ogole,a jak syn mial 9 lat to zaczalem go
uczyc.