Jeśli koniecznie Caro chciała, to mogła zupełnie spokojnie
zrezygnować i po pierwszym secie i zaraz na początku drugiego, a
ostatecznie nawet po rozmowie z ojcem. Bo skoro tak nie mogła grać i
bali się, że kontuzja może się pogłębić, to logika podpowiada, ze
właśnie wtedy trzeba było poddać, a nie grać jeszcze dwa gemy. Nie
da się z sensem wyjaśnić po co ryzykując pogłebienie kontuzji grała
jeszcze te dwa kolejne dwa gemy, które zresztą i tak wygrała.
Kreczowanie przy wyniku już 5-0 było całkowicie niedorzeczne i w
bardzo złym guście, a "podarowanie" zwycięstwa rywalce przy takim
wyniku było niesmaczne i jest to brak szacunku. Tak wyszło. Ojciec
źle sprawę rozegrał, wyszło jak wyszło, czyli idiotycznie.
A całkowity brak logiki to widać u osób, które nie widzą, że jeśli
bała się pogłębić kontuzję i poddanie było w planach ojca, to
całkowicie niepotrzebnie grała aż do 5-0. To było tak całkowicie
bezsensowne, że tego nie da się logicznie obronić. Wozniaccy zrobili
błąd i to nie ulega wątpliwości.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.