Karolina prawie miała Serenę? To niezłe głupoty.
Autor: Gość: sprostowanie
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.11.09, 19:11
Że Karolina prawie miała Serenę może powiedzieć tylko ktoś
niedomagający na głowę i mający problem ze wzrokiem.
Nie żadne światło to jest, tylko bardzo po ciemku to jest, takie to
bzdury są.
Serena zaczęła na chodzonego, 0-2 się zrobiło. Nic takiego,
Amerykanka czasem zaczyna od kilku dostojnych przechadzek zanim
zacznie coś grać.
Widać niektórzy twardogłowi od Dunki nie wiedząc o tym od razu się
obficie spocili lub nawet drgawek dostali sensację wietrząc.
Zaraz wróciło do normy, a Serena nie wysilała się zbytnio, nie
męczyła niepotrzebnie, oszczędzała nogi. Łatwo w wyniku do przodu,
na pół gwizdka grając. To że potem Serena raz czy dwa nie dość się
przyłożyła i Dunka dostała okazję na wyrównanie na 5-5, nie daje się
podciągnąć pod żadne tam, że Dunka prawie ją miała, tylko się
wykłada, że Amerykanka nie czując zagrożenia ziewnęła raz i drugi.
Gadanie jakoby Dunka prawie ją miała, to fantazje nie na trzeźwo są.
Potem był pierwszy gem w drugim dla Dunki i koniec meczu. Gdzie
prawie ją miała jak ani w wyniku nie miała, ani w grze tym bardziej
jej nie miała, bo to Williams całą grę miała w ręku i dozowała po
upodobaniu i wedle widzimisię. Jedna, dwie kontry to za mało, by
mówić, że Dunka coś tu miała.
Amerykanka nie żaden buldog jest, tylko najlepsza tenisistka
obecnie. A Dunka na pewno już nie żaden ratlerek, może z półtora
roku temu był to ratlerek, ale od tego czasu masa u niej rośnie i
dalej będzie rosła, a w porównaniu z innymi Dunka wcale nie wygląda
szczególnie delikatnie w budowie, więc żadnym ratlerkiem nie jest,
tylko ma typowy wygląd dzisiejszej tenisistki. Coraz bardziej
wypchana jest.
To co teraz u Dunki jest, to dopiero początek całej serii kontuzji.
Na początek nowego sezonu po chwili odpoczynku siły będą, ale potem
organizm powie dość i od wiosny będzie w dół, a nie w górę
wędrowanie. Głupio za dużo grała, przyjdzie zapłacić w wynikach
czyli tabelce z numerami i nazwiskami. Bo płaci się nie od razu,
tylko w swoim czasie. I nie przez żadne nagłe to czy tamto, tylko
jak najbardziej normalnie. Za dużo, niezdrowo i tak właśnie będzie.
Już biedaczka została zajechana, tylko na razie o tym jeszcze nie
wie.