surfer555 napisał:
> Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
> Patrz Max! 19 lat, 4-ta w rankingu i całkiem nieźle gra! Jak byś
chciał ze swym synem czy z córką ją gonić, to już niewiele czasu Ci
>zostało.
Moja corka nie ma szans w tej konkurencji,bo ona nie przepada za
tenisem,a moja ambicja co do syna jest by gral na uczelni i nic
wiecej.
Wczoraj nawet odpuscilismy tenisa i poszlismy grac w kosza.Syn robi
sie calkiem dobry,tylko mu wzrostu brak jak na razie.
Jesli corka zalapalaby sie na druzyne szkolna w HS to bylby wielki
sukces.
> To tak jak ja, mam dużo wyrozumienia dla ich błędów a niektórych z
nich nawet podziwiam. Wozniaccy wychowali, wg mnie, wspaniałą córkę i
dla mnie ona gra tenis technicznie super. Forhend extra, bekhend
również i to potrafi z dużą siłą strzelać jak i również takie bronić.
A co z tego wyjdzie? Może być różnie, ale ja na kontuzje i
nieszczęścia nie mam zamiaru jej prorokować. Życzę jej
> powodzenia, tak jak i naszej „kombi”, jeśli ma nawet ten swój niezb
> yt ładny technicznie, bekhend z luźnego majtnięcia rąk, przykucu i
tylko odkręcenia tułowia, bez tego przeniesienia ciężaru z nogi w
tyle na nogę w przodzie i wejścia w piłkę. Potrafi to robić m. inn.
>Dementia.
To sie zgadza,Dementieva gra ladny tenis i dlatego tak dlugo jest w
czolowce.
O to mnie wlasnie chodzilo,ze te,ktore braki techniczne nadrabiaja
sila sa narazone na wiecej kontuzji i wiecej przerw w grze.
> To, dlatego i Twoje dzieci będą miały sukcesy. Zazdrość, w
>pierwszym rzędzie szkodzi tym, co zazdroszczą.
Moje dzieci beda mialy sukcesy,ale nie w tenisie zawodowym.
Syn nawet gra dosc dobrze technicznie i on juz zaczyna widziec
wszystkie te rzeczy,ktore ja widze.Kwestia realizacji lezy w rozwoju
fizycznym.Na razie ma 15 lat,a ja roslem az do 18 roku zycia,wiec za
3 lata bede mogl cos wiecej powiedziec na jego temat.
Corka tylko dlatego gra w tenisa,bo syn gra i ja ja przekupuje by
grala.Ona nawet nie oglada tenisa w tv.Warunki ma lepsze od syna,bo
ma szybszy refleks i szybciej biega,ale ona jest tak wszechstronnie
uzdolniona,ze cos jej w zyciu wyjdzie,choc pewno nie moj ulubiony
tenis.
> Do wyczynu trzeba się urodzić i liczyć z jego dobrymi i złymi
>konsekwencjami,
To prawda,ze cech motorycznych nie nauczysz sie w szkole i trzeba z
nimi sie urodzic.
Jak bylismy tydzien temu na kortach,to widzialem tam Dong'a(Joe)
ktory gral rok temu z Mackiem na turnieju i choc maciek prowadzil
4:1,to przegral 8:4 bo sobie cos nawyrezyl.
Ten Dong jest od syna 2 lata starszy,podchodzi pod 180cm i 70 kg,a
syn ma 167 i 50kg.
No wiec ten Dong jezdzil na deskorolce z tylko 2 kolkami pod spodem.
www.youtube.com/watch?v=rKj0jyEc-aw&feature=fvw
Ja go wiec pytam,jak dlugo sie tego uczyl,a on mi na to,ze 10 minut.
Znam takich,ktorzy wejda na taka deska i od razu jada,ale 99% ludzi
nigdy sie tego nie nauczy.
Moj znajomy Jacek,ma 50 lat i tez na tym jezdzi.
> > Ja po prostu widze,ze technika w wykonaniu mezczyzn jest duzo
> > lepsza niz ta,jaka posluguja sie kobiety.
>
> Ale na ostrą wymianę z Caro puściłbyś swego Maćka.
Caro ma 177cm i 70 kg a Maciek 167cm i 50kg,wiec mysle,ze nie mialby
szans,ale za 2 lata on jej nie da szans.
Tenis jest sportem silowym i dlatego Serena jest teraz najlepsza.
Wyobrazasz sobie jakby ona kogos gola reka z gory walnela w glowe,tak
jak przy 120mph serwisie?
> Kobiety często, nie mają tej mięśniologii, co mężczyźni, a trening
>siłowy je wykańcza.
Uwierz mi,one wszystkie cwicza ze sztanga,szczegolnie siostry
Williams.
> Ale świat goni i one łapią swoje 5 minut i niejedna się wykańcza.
Sharapova jest tu przykładem – niby przeszło, ale coś tam jeszcze,
>podobno, jej siedzi.
Ona jest bardzo dobrym przykladem na to,ze kontuzje nie znikaja.
Mozesz je zaleczyc jak gruzlice,ale kazda kontuzja pozostawia po
sobie slad nie do usuniecia.
Gdyby jej wszystko przeszlo,to powinna byc na prostej drodze do #1,a
wg mnie ona bedzie miala ogromne problemy,zeby wejsc do 10-tki.
> Dorobek, Wozniackich jest tak duży, że ja nie ośmieliłbym się ich z
>takiej odległości, tylko okienka TV, poprawiać.
To prawda,tylko ze dla nich jest to cos nowego i oni nie maja na to
spojrzenia z boku.
Przypomina mnie sie,jak przygotowywalem syna do egzaminow licealnych.
Kazdy ma jakas swoja ograniczona wydolnosc umyslowa i fizyczna.
Zauwazylem,ze syn po 1 godzinie ciezkiej pracy umyslowej zaczynal sie
meczyc i popelnial proste bledy,ktorych na swiezo by nie zrobil.
Czasami wytrzymywal do 2 godzin,ale to bylo max,pozniej znowu ilosc
bledow przekraczala sens dalszego wysilku umyslowego.
Widzisz,do szklanki nie nalejesz kubla wody i stad te
kontuzje,ktorych moznaby uniknac.
> Ja też uważam, że takie rzeczy można robić, tak, jak murzynka,
siostra swojej siostry, ustawiła z siostrą wynik, by nie została w
>ogonie. Co komu do tego!
Tak,to zwyciestwo w trzech setach w eliminacjach bylo dosc wymowne,bo
wlasnie setami Venus weszla do polfinalu.
> Chciała i zrobiła. Ja też, jak grałem z kolegami w pingla, to z
>niektórymi grałem w okolicach remisu, by ich nie zniechęcać.
W wakacje syn grywal z Samem,kolega z Brooklyn Tech HS,ale chlopak
jest od nie starszy i wyrosniety.
To mu podpowiadalem,zeby gral z synem na remis i wygrywal dopiero w
tie-breaku,bo wtedy zmuszasz do wiekszego wysilku.
> Na stare lata pewnie, jak wielu, tu wylądujesz, by złożyć kości.
Mógłbyś wtedy na kortach Warszawianki starać się np. na parkingowego.
>Chyba, że bym Cię ubiegł.
Trudno powiedziec,bo syn coraz bardziej lubi ze mna grac,choc coraz
latwiej mnie ogrywa.Widac,ze jest wdzieczny za te godziny spedzone na
korcie przez lata.
> Wyczyn to niszczenie zdrowia i takie bure życie– ciężka praca w
>młodości a nawet w dzieciństwie, bez gwarancji na sukces.
To Ty sporo sportu masz za soba,bo ja tylko plywalem na Polonii w
szkole sredniej,ale to tez krotko,bo plywalnie byla przed szkola a
pozniej w zime trzeba bylo leciec z mokra glowa do szkoly.