Maciej maksimum vs arthur= żenujące widowisko
Autor: Gość: obserwator
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.11.09, 20:37
Zarozumiały nowojorski kłapacz Maciej-maksimum i nadpobudliwiec
arthur z Danii dają widowisko niestety mocno w swej wymowie żenujące.
Słabe serwowanie z obu stron, dużo podwójnych. A zgroza tym większa,
że często przy serwowaniu w piłkę rakietą nie trafiają.
A przecież wymachiwali przed meczem jakimiś papierkami i twierdzili
że z poważnych uczelni są. Prezentowany przez nich poziom budzi
jednak bardzo poważne wątpliwości co do faktycznego przebiegu ich
edukacji.
Jak już w końcu wprowadzą piłkę do gry, od razu niewymuszony błąd, a
nawet wielbłąd jest. Pięciometrowe auty. Coś nie bardzo im ta cała
gra w tenisa idzie, oby tylko krzywdy rakietami nie zrobili sobie i
innym, bo jak przychodzi do smeczowania, publika zaczyna zaraz w
popłochu się kryć, tak nie można mieć do tych dwóch zaufania.
Jak można sądzić po prezentowanym poziomie gry, obaj ci "gracze"
chyba niejakiego tenisistę mieli za trenera. Po każdej takiej
ich "udanej" akcji oczywiście idzie obowiązkowa wiącha sumująca
rywala, tak grają. Dużo tu min i notoryczne grube gębowanie przy
siatce, gry w tenisa we właściwym znaczeniu właściwie nie
uświadczysz.
Technika nie jest zdecydowanie ich mocną stroną. Próbowali niby tu i
ówdzie jakichś ugięć w łokciach i kolanach i przykuców, ale ponieważ
było to bez żadnego związku z akurat rozgrywaną akcją, to śmiech
wzbudzili nawet u mniej wyrobionej publiczności, takie to było
absurdalne.
A zatem subtelnych zagrań brak, młócka prymitywna to nawet nie jest,
tylko jeszcze gorzej. Myślenie też nie jest ich mocną stroną.
Prymitywni są.
W sumie duży zawód dla miłośników tenisa. Miało być pięknie, a
żenujące widowisko dają.
Wygląda to na dwa balony licytujące się, który bardziej się nadąć
potrafi, czyli który głupszy jest.
Publiczność zaczyna wychodzić, stołkowy od kwadransa drzemie, na
wynik nikt już uwagi nie zwraca, a zajadłość rywali ciągle zwiększa
się.
Dobranoc Państwu.
Zostawmy ich sobie samym. Niech "grają" dalej.