Premia za marnotę
Autor: Gość: Jędrzej
IP: *.chello.pl
08.11.09, 09:17
Jeśli Bartoli wygra dzisiejszy finał w Bali, wyprzedzi w rankingu zarówno Agę Radwańską jak i Wierę Zwonariową. Byłby to jednak awans uzyskany w warunkach nierównej rywalizacji, stworzonych przez osobliwą formułę turnieju w Bali.
Turniej ten, noszący pompatyczną nazwę "INTERNATIONAL TOURNAMENT OF CHAMPIONS", jest nowością w kalendarzu WTA. Nowością dość dyskusyjną, jest bowiem pomyślany jako premia za słabą - a w każdym razie nie nazbyt dobrą - postawę w poprzednich dwu sezonach. Kto ma bowiem prawo wystąpić w Bali? Pierwszym warunkiem jest zwycięstwo w jakimś turnieju klasy International. Jak wiemy, zawodniczki z oficjalnej Top 10 WTA mają mocno ograniczone możliwości występowanie w tych turniejach (najwyżej raz na półrocze, i to pod pewnymu warunkami), mamy więc nierówność na korzyść tych, co w sezonie 2008 grały słabiej i do Top Ten nie weszły. Ale to nie wszystko. Taka np. Wiera Zwonariowa wygrała w tym roku turniej serii International (w Pattayi), ale do Bali pojechać prawa nie miała. Dlaczego? Ano, dlatego, że zajęłą za wysokie miejsce w końcowym rankingu. Z turnieju bowiem wyłączone są uczestniczki Masters - włącznie z rezerwowymi, jeśli te wystąpią choć w jednym meczu. Gdyby Wiera w ciągu sezonu grała słabiej i wypadła z pierwszej dziesiątki rankingu - pojechałaby do Bali i dostałą tam szansę zdobycia 600 pkt. Ale, że grała lepiej - musiała (regulaminowe zobowiązanie) pojechać do Doha, gdzie dano jej szansę tylko na zdobycie 230 pkt (szansę zresztą trudniejszą w realizacji, bo w starciu z silniejszą przeciwniczką).
Ciekawe, czy WTA ma w zanadrzu następne tego typu imprezy? Np "Tournament of Hiperchampions" przeznaczony wyłacznie dla tenisistek spoza pierwszej setki rankingu? Może Marta wreszcie wróciłaby do tej setki, przynajmniej na jeden sezon?