Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    w Polsce korty główne można oglądać tylko na

    IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.07.17, 19:07

    Tennis Premium.

    dzisiaj już idą na 3 antenach Polsatu tylko deble.

    rozumiem że będziemy mieli tylko deble od tej pory jeśli ktoś nie chciał wykupić Tennis Premium.

    w sumie to i dobrze bo tenis na trawie to groteska a o wyniku decyduje loteria, toteż nie można u bukmachera faworyta wskazać.

    każdy kto grał na teoretycznie oczywistego faworyta u bukmacherów w tym roku na trawie musiał splajtować.


    Edytor zaawansowany
    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.17, 12:22
      Generalnie i z założenia pomysł pakietu Tenis Premium ma w polskich warunkach sens, bo daje jakąś gwarancję obejrzenia szlemów, a nie tylko to co z łaski, lub Milczkowi z nosa skapnie.
      Jeden szlem, czyli dwa tygodnie oglądania, to raptem10zł, czyli mniej niż jedna paczka papierosów, których przeciętny palacz w czasie tych dwóch tygodni zaliczy ok. czternastu, tym bardziej dla nie palaczy to też żaden wydatek.
      Problem i po części świństwo tej oferty polega na tym, że w czasie gdy jeszcze na innych kortach trwają atrakcyjne mecze, na Premium serwują powtórki.
      Druga sprawa, to skoro obligatoryjnie dwa prestiżowe korty w ramach Premium, to niech je obsługują wyłącznie komentatorzy przynajmniej na jakimś poziomie, albo zwyczajnie normalni, bo takimi też Polsat dysponuje. Wciskanie na Premium stetryczałego Dziada, który bzdury opowiada, myli sety z gemami, dezinformuje, czy Baby z wyrośniętym grubo ponad miarę ego, permanentnie ględzącej dla ślepych, głuchych i niekumatych, to zamiana Premium w malus.
      Rozumiem intencje charytatywne Polsatu w stosunku do tych osób, ale Polsat też powinien zrozumieć i uszanować potrzeby widzów, zadbać o poziom i jakość obsługi komentatorskiej. Skoro ma do dyspozycji Tomka Lorka, Justynę Kostyrę i jeszcze paru, może nie orłów, ale w miarę normalnych i do strawienia komentatorów, to niech dziadostwo zajmie się dalszymi kortami i deblami, a ludziom którzy chcą skupić się na tenisie zagwarantuje przynajmniej ciszę w czasie wymian, bo z a to płacą i to im się należy jak psu buda.
    • Gość: Największy Ekspert IP: *.27.47.177.static.sp2.alog.com.br 08.07.17, 18:38


      od lat polityka Polsat wobec tenisa na Wimbledonie tylko potwierdza jak mało prestiżowa jest to impreza. od początku roku reklamują, jakie to wydarzenie, i że oprócz normalnych transmisji w aż 3 kanałach Polsatu, jak co roku, będą też widzowie mogli zobaczyć SZERSZĄ ofertę, dzięki Tennis Premium, a do tego komentarze, powtórki i zaletą ma być to że nie będzie reklam. Eurosport który daje tam 3/4 na 1/4 Polsatu, na głównych kanałach daje główne mecze, i coś tam dodaje do Premium. Polsat w ogóle nie zapowiadając tego wcześniej, wyciął w 100% kort centralny i kort nr.1 a na 3 kanałach od początku daje boczne korty + ewentualnie to, co składa się na występy Polaków. liczyli na jakieś zyski chyba z tego kanału, a że może ze 100 osób im to wykupiło chcieli zmusić wykupieniem oferty jeszcze w trakcie, całkowicie zastępując normalną ofertę turnieju Polsatu Sport ofertą Tenis Premium. efektem będzie mniejsze zainteresowanie tym śmiesznym turniejem, i jeszcze mniej ludzi oglądających kluczowe jeśli chodzi o oficjalną rangę mecze, oraz większa niechęć do Polsatu i jego transmisji tenisowych.

      kanał Tenis Premium w swojej idei ma jakikolwiek sens jako normalny regularny kanał profesjonalny do transmisji tenisa który zastępuje to co mamy do tej pory i łączy np różne stacje. robienie go na wielkie szlemy podczas gdy Eurosport pokazuje je w normalnym pakiecie niezależnie czy jest Tenis Premium czy nie, jest nonsensem, bo czym wypełnić ofertę. tylko przełożeniem tego co było zwykle do tego co ma być teraz płatne.

      z mojego punktu widzenia widz nie traci, bo prawie nigdy tam się nic nie działo, w ostatnich latach zwłaszcza, natomiast traci bukmacherka, bo jeśli można coś przewidzieć i na czymś grać, to jest to jednak bardziej przewidywalna nawierzchnia i lepiej przygotowana na głównych kortach a nie wytarte korty z śliską trawą gdzie zawodnicy mają 2 odbicia w wymianach i w 3 przypadkowa piłka.

      nie wiem bo dziadów i baby słyszałem też na normalnych Polsatach

      w ogóle nie wiem kto wpadł na ten biznes, bo przecież reklamodawca normalny nie umieści reklamy za więcej niż złotówkę w przerwach na debla, a Premium ma nie mieć reklam. 10 zł to da jedna osoba na setki które by włączyły zwykłego Polsata, nie mówiąc o tych którzy oglądają dopiero od drugiego tygodnia, a póki co polityka informacyjna nie zdradza co będzie się działo kiedy single będą już rozgrywane tylko na głównych kortach.
    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.17, 10:55
      Prestiż Wimbledonu nie zależy od polityki Polsatu i niewiele ma z nią wspólnego.
      Eurosport to gigant z pełną infrastrukturą i szeroką siecią oddziałów prężnie funkcjonujących w krajach europejskich. Ma centralę, zaplecze, narzędzia, ekspertów, strategię i bogatą ofertę.
      Polsat to krasnoludek z wielką czapą w polskim grajdołku z napisem siatkówka i boks, potem kopana, a tenis na końcu małego paluszka krótkiej nóżki.
      Cóż może taka stacja zaoferować, skoro tam ekspertów udają takie nieudaczniki jak Wanio, Dziad Junior, jeszcze można spodziewać się Baby Kasi.
      Gospodarze są z przydziału, a goście z polecenia.
      Dlatego Justyna Kostyra może ileś razy przywoływać Dziada do tematu odbytych w danym dniu meczy, a ten w ogóle nie zważając na Jej słowa, jedzie po Janowiczu i konferencji z poprzedniego dnia, bo musi wykorzystać okazję do swojego przekazu i robi to sposobem pani Kępy, czy Brudzińskiego. Na temat meczy nie miał do powiedzenia nawet jednego zdania.
      To jest dno, pod którym tylko głucho i pani Justyna robiąc co może, nic nie wskóra.
      Inna sprawa, że w naszym kraju nie ma ekspertów tenisa, nie ma polskiego tenisa, nie ma żadnego systemu szkolenia, nie ma Federacji, która by tak jak we Francji dbała o rozwój tego sportu, łowiła talenty, chuchała dmuchała na rokującego zawodnika z czwartej, czy piątej setki, tworząc mu cieplarniane warunki do rozwoju talentu.
      Jest natomiast parę osób, które w temacie tenisa mają coś, albo i sporo do powiedzenia, ale nie zostaną zaproszone, bo konkurencja, bo nie dadzą gwarancji przyjętej linii pijaru, bo Dziad i Baba z czegoś żyć muszą i ktoś za to musi zapłacić. Płacą więc miłośnicy tenisa, muszą to łyknąć z dobrodziejstwem inwentarza.
      Swoją drogą wolę wersję z Premium, bo przynajmniej nikt nie zmusza mnie do oglądania Radwy z jakąś kelnerką, w czasie gdy leci topowy, albo inny interesujący mecz męski, a tak w przeszłości bywało. Mam też gwarancje obejrzenia na żywo QF, SF i F, a nie powtórek w tym czasie siatkówki, czy sportów wodnych.
      Tenis Premium trzeba traktować jako dodatkowy kanał stwarzający możliwość obejrzenia Wimbledonu, bez złudzeń, że jest to kanał profesjonalny, bo w przypadku Polsatu takim nigdy nie będzie.
    • Gość: Największy Ekspert IP: *.27.47.177.static.sp2.alog.com.br 09.07.17, 23:06

      Wimbledon turniejem prestiżowym?

      phi, proszę porównać wyniki Riosa i Gonzaleza w Vina Del Mar i Santiago de Chile oraz na Wimbledonie - nie mam więcej pytań.

      szczerze rzekłszy nie wiem czy Polsat dysponuje lepszymi ekspertami niż Tomaszewski Junior, co jest jej prawdziwym dramatem. są postacie które są jeszcze gorsze.

      że Alzheimer zaawansowany to rzecz bezdyskusyjna.

      Tenis Premium powinien przez stację być zapowiadany od kilku miesięcy jako przeniesienie jedynego turnieju transmitowanego przez Polsat na inne anteny, bez możliwości oglądania głównych wydarzeń w 3 antenach. a nie "bardziej ekskluzywna i rozszerzona" formuła dotychczasowych transmisji. strzelili sobie samobója bo nawet ci którzy to wykupili nie są zadowoleni.




    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.17, 11:25
      Dziwię się, że tego fircyka w zalotach w ogóle nazywasz ekspertem. Bo niby od czego ?
      Dziad nigdy nie miał, nie ma i nie będzie miał nic merytorycznego od siebie do powiedzenia.
      Nigdy jeszcze nie zdarzyło mu się skupić na grze, bardziej na osobach w boksach czy na trybunach, bo może przynajmniej popisać się znajomością nazwisk, które też pudłuje i przekręca, ale tu pomaga mu dyżurny na łączu.
      Specjalizacją uprawiającą namiętnie i z lubością są słówka i zwroty obcojęzyczne, pakowane gdzie się da i gdzie się nie da.. W tym szlemie, mówiąc o głównym korcie, jeszcze ani razu nie nazwał go kortem centralnym, bo on musi z angielska Central Cort. Bo on przecież poliglota, niech wszyscy o tym wiedzą i pamiętają.
      Taki wielki poliglota, że polskiego odpowiednika nawet kortu centralnego trudno mu znaleźć.
      Szczególnie ulubione słówka i zwroty, to francuskie i tu niezmiennie kojarzy się z osiemnastowiecznymi guwernantkami, czy innymi prowincjonalnymi damami, które w tematach nie miały nic do powiedzenia, ale zawsze znalazły okazję, by wrzucić jakieś słówko, czy uwagę po francusku i w ten sposób zaistnieć w towarzystwie.
      Typ, nie dość, że stetryczały, to jeszcze jakiś zniewieściały.
      Obraz dopełnia obcisła marynarka w kratę, z grubo przykrótkimi rękawami i te zwroty główką do kamery z wyszczerzonym pełnym garnitur uzębienia.
      Nie wierzycie, to sprawdźcie !
    • Gość: Największy Ekspert IP: *.27.47.177.static.sp2.alog.com.br 10.07.17, 15:57

      ale w tej stacji pozostaje ekspertem

      w Polsce eksperci telewizyjni dzielą się na tych światowych i tych tylko prowincjonalnych

      światowi to ci z Polsatu: Tomaszewski, Nowak, Fibak

      a prowincjonalni to Stopa, Sidor, i Lewandowski


    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 13.07.17, 10:15
      No to wywołałeś wilka z lasu, czyli kuplera z klubu klakierów naszej pańci, już gościł w Studio. Ten przynajmniej smędził na temat, nie omieszkując pochwalić się przepowiednią sprzed 10 lat tytułu dla Ribarikowej. Radwańskiej też od dziesięciu lat, kilka razy do roku przepowiada tytuł, ale pierwszy raz udało mu się nie wspomnieć o pańci w rozmowie.

      Miał być ponury żart, a jeszcze tylko pani Kasia na wizję i wyjdzie faktycznie, że stację firmuje chory Dziad, upierdliwa Baba i Rajfur.
      Taka wizytówka jest trochę krzywdząca, chociażby dla tych co wykonują tu sporo całkiem przyzwoitej, albo i dobrej roboty, jak Kostyra, Lorek, Synówka, Gawędzki, nawet Muras.
      W sumie dobrze, że można poznać bliżej i posłuchać, co mają bezpośrednio do powiedzenia komentatorzy znani głównie z relacji i głosu .
      Interesująco prezentuje się Justyna Kostyra. Nie znając osoby, odbierałem Ją, jako bardzo sprawną, dobrze zorientowaną, kompetentną komentatorkę i tylko tyle.
      A tu proszę, inteligentna, swobodna, doskonale ogarniająca tematy i rozmówców /no, poza chorym Dziadem, co zaparł się z przekazem/, do tego sympatyczna, świetna prezencja /ciekawa też wersja z włosami do góry, eksponująca twarz/, w sumie bardzo wyrazista i pozytywna osobowość.
      Dziewczyna zna swoją wartość i co ważniejsze, ma ku temu mocne podstawy. Jej marka z każdym programem rośnie.
      Nie o wszystkich da się tyle dobrego powiedzieć, ale coś się znajdzie.
      Jeszcze posłuchamy, popatrzymy, będzie czas wziąć paru na tapetę i podsumować ten eksperyment.

    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 14.07.17, 12:50
      Żywioł na antenie i uwięziony Anioł w Studio. Ma tu swoje do powiedzenia, mówi nawet ciekawie, ale wyczuwa się, że nie bardzo lubi być odpytywany i studio nie jest Jego środowiskiem naturalnym, w przeciwieństwie do anteny.
      Relacjonując, komentuje nietypowo, bez wspomagania, wiedzę ma ogromną i całą w głowie. Wchodzi w świat, którym się pasjonuje, ten świat pochłania go bez reszty, jest w swoim żywiole. Ma bogate słownictwo i potrafi nim ubarwić przekaz, w emocjach niekiedy ekstremalnie, ale robi to w sposób naturalny i trafnie. Może nie wszystkim odpowiada ten rodzaj komentarza, mnie bardzo.
      Kupił mnie bez reszty, kiedy Wawrinka będąc jeszcze przeciętniakiem, toczył pierwszy raz wielki, pięciosetowy bój z Nole. Lorek niesiony emocjami poleciał „Na barykady ludu roboczy !”. W tym czasie Szwajcar będący daleko w cieniu utytułowanego rodaka, idealnie uosabiał lud roboczy, a sytuacja, forsowanie ostatniej barykady, wyznaczającej wielką Wiktorię.
      To cały Lorek, z kiczu potrafi uczynić dzieło sztuki.
      W studio jest zupełnie inny, wyciszony, przygaszony, analizuje na chłodno i ma do powiedzenia więcej, niż mówi.
      Jego wyjątkowość polega też na tym, że w relacjach, nawet jak uwalnia emocje, nie ma w nich nawet krztyny kibolstwa, a emocje są pochodną wielkiej pasji do tenisa.
      Rzetelny komentator i niezbyt doceniany.
    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 21.07.17, 00:06
      To smutna prawda i rzeczywistość. Polsat nie ma żadnego wybitnego komentatora, profesjonalisty z interesującą, ponad przeciętną osobowością, warsztatem i dorobkiem.
      Stylem wyróżnia się tylko Lorek, profesjonalizmem tylko Kostyra, dokooptowana z racji potrzeby i okoliczności, a z całej reszty na plus, wyróżniają się tylko ci, co nie przeszkadzają, albo przeszkadzają mniej od Dziada i Baby.
      Relatywnie mało przeszkadza w relacjach Dawid Olejniczak, który stara się, żeby było w miarę rzeczowo, ale też przeszkadza. Najczęściej różnymi popisami, najchętniej dobrym wzrokiem i okiem do challengeów, jakby jego oko akurat kogoś interesowało, a zabawa trafi, czy wyjdzie na palanta miała jakieś znaczenie.
      Nie ma żadnego znaczenia, grzechów też największych nie popełnia, więc da się tolerować. No, może za wyjątkiem, jak ma swojego faworyta, czy w duecie z Dziadem ustawiają sobie okazje do popisów i wzajemnego komplementowania.
      Co ważne, nie nadaje w czasie wymian, ale ma też ciągoty do bycia na pierwszym planie.
      To ostatnie stanowi dość powszechną chorobę komentatorów, ale tyczy tylko tych, którym do głowy nie przyjdzie, że to nie oni, tylko ci na korcie są najważniejsi.
      Umiejętność wpisania się w odpowiednie miejsce na planie, jest jednym z najtrudniejszych tajników sztuki komentatorskiej tenisa. Genialnie ustawiali się w tym wybitni, Adam Choynowski, Zdzichu Ambroziak, Bohdan Tomaszewski.
      Może nie genialnie, ale potrafią to doskonale Sidor i Stopa, wie o tym też Justyna Kostyra. Oni potrafią zostawić przestrzeń dla widza.
      Operowanie ciszą, to duża sztuka i duża wartość, kompletnie nieznana i nieprzyswajalna przez plebs komentatorski, jak Dziad Junior, Baba Kasia, czy Wanio.

      Wanio w tym akurat Wimbledonie nie wypadł najgorzej, może za wyjątkiem jak robił w duecie z Dziadem, ale z Dziadem każdy wypadał gorzej i tracił.
      W końcówce nawet potrafił w Studio dostosować się do luzu młodzieży, wylazł wreszcie z tej czarnej marynarki, nadawał też do rzeczy, tyle że w swój, natarczywy sposób mówienia.
      Nie potrafi inaczej, może za bardzo siedzi w siatkówce i innych sportach, odległych regułami, etykietą, od tenisa, albo za bardzo uwierzył w siebie jako eksperta.
      W tym Wimbledonie miał za zadanie wiekiem i siwizną opatrzyć najstarszy Turniej, przydać coś z wiedzy i pamięci, jeszcze wspomóc Dziada, aby tak bardzo nie odstawał od młodszych wiekiem i różniących się sposobem myślenia redakcyjnych kolegów i jednej bardzo atrakcyjnej koleżanki.
      Zadanie zostało wykonane.
      c.d.n.
    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 23.07.17, 21:06
      Teraz o tych, co wcale nie przeszkadzają, wykonują całkiem porządnie swoją robotę, czują tenis, respektują podstawowe zasady etyki dziennikarskiej i szanują widzów.
      Nie są jakimiś wirtuozami mikrofonu, czy mistrzami słowa, ale ze swojej roli wywiązali się naprawdę przyzwoicie, albo i więcej. Nie brudzą, nie silą się, nie popisują , nie epatują emocjami, zostawiają przestrzeń i czas ludziom.
      Tyczy to Justyny Kostyry, Filipa Gawęckiego, Marcina Murasa i Marka Furjana.
      To komentatorzy bardziej z drugiego i trzeciego planu redakcyjnej hierarchii, panowie przeważnie w cieniu, za plecami forowanego Dziada, Olejniczaka i Baby.Kasi.
      Potrzeba matką wynalazku. Jak trzeba obsłużyć tyle spotkań i obsadzić Studio, to raptem odnalazła się Justyna Kostyra i dostali szansę poważniejszego sprawdzenia, użytkownicy cienia. Trzeba uczciwie powiedzieć, ż e tą szansę cała Czwórka wykorzystała w stu procentach.
      Najłatwiej i z dyskretną dozą elegancji przyszło to Justynie. Ona ma w sobie to „coś” i to coś jest u niej bardzo naturalne. Pewnie m.in. dlatego tak znakomicie prezentuje się też na wizji, swobodnie, pewnie, sympatycznie. Merytorycznie mocna, więc nie musi się niczego, ani nikogo obawiać, niczego udawać, do tego perfekcjonistka. Nie wiem jak to robi, ale u niej wszystko jest idealnie zbalansowane. Niewątpliwie Number 1 całej polsatowskiej ekipy.
      Panowie przyłożyli się naprawdę solidnie, Gawęcki i Muras mieli tez okazję zaprezentować się w Studio i było w porządku, zarówno wizerunkowo, jak i merytorycznie.

      Filip Gawęcki ma dość charakterystyczne parametry fonetyczne, zbliżone do Synówki, dlatego na początku pomyliłem ich.
      W relacjach Filip jest może nieco bardziej zaangażowany, Muras bardziej wyważony.
      Furjan operuje skromnym zakresem intonacji, ale nadrabia to dojrzałością warsztatu i tym zaskoczył najbardziej.
      Duety z Dziadem, to dodatkowa skala trudności. Nie każdemu jest tak dobrze, jak zadeklarował Olejniczak, cyt. „dobrze mi tu przy Panu” i nie wątpię.
      Ale też nie każdy używa cukru, licząc, a właściwie mając gwarancje wzajemności i perspektywę miłego słodkiego życia, jak pan Olejniczak.

      Na okoliczność trudów z partnerem specjalnej troski, świeża egzemplifikacja.
      Wimbledon 2017, najbardziej atrakcyjny i wyczekiwany QF kobiet, Wenus z Kontą.
      Zawodniczki właśnie opuszczają ekskluzywne pomieszczenie i wychodzą owacyjnie witane na kort, a my słyszymy, że teraz właśnie gra Kubot z Melo, na pierwszym korcie, już prowadzą 3-0 i są na najlepszej drodze do wygrania meczu. Dziad znalazł odpowiedni moment do informacji o Kubocie.
      Po rozgrzewce, ale przed meczem, czyli we właściwym czasie, Gawęcki w przedmeczowej rozmowie o Wenus wspomina o jej debiucie w 97 r, w którym przegrała w 1 rundzie z naszą Magdą Grzybowską. Dziad przerywa, poprawia Go, że to było w drugiej rundzie, bo pamięta jak w trzeciej Magda przegrała, ale nie pamięta z kim i dalej sam już ciągnie temat, a raczej bredzi, że Wenus już wtedy miała wielkie sukcesy, że wygrała Wimbledon.
      Prawdopodobnie po interwencji dyżurnego na łączu, poprawia się, że jednak nie, bo Wimbledon Wenus wygrała dopiero w 2000r, ale dalej uparcie mówi, że wtedy dokonała wielkich rzeczy, co jest ewidentną nieprawdą, ponieważ dopiero na USO 97, czyli po tym Wimbledonie, jako nie rozstawiona Wenus doszła do finału WS i to był jej pierwszy wielki sukces. Wcześniej dotarła do drugie rundy w debiucie Oakland 94 i do drugiej rundy FO 97
      Zaczyna się mecz, pierwszy gem, a Dziad zmaga się z pamięcią, bo już nie jest pewien w której rundzie Grzybowska wtedy wygrała z Amerykanką i słyszymy tekst do Filipa Gawęckiego, „ ty masz rację, to ja się pomyliłem, w pierwszej wygrała, nie, w drugiej, a nie, zgadza się, jednak w pierwszej”.
      To jest to, czym karmi i jak traktuje widzów chory Dziad, a właściwie Polsat, który go tam wstawia. Tak pozbawia się widza możliwości wejścia w wielki mecz, w atmosferę prestiżowego turnieju, takie jest rzeczywiste zainteresowanie topowym meczem, komentatora wysuwanego nachalnie na pierwszą linię w ramach „premium”
      Podobnie zresztą było na meczu Murray`a z Fogninim, jednym z najciekawszych w całym turnieju, Dziad zaczął mecz od dalszego ciągu relacji Janowicz- Rolak, rozpoczętych wcześniej w Studio, wykonał apel do widzów, potem historia biodra Szkota, następnie o Osace grającej teraz z Venuss, jej biografii, jej mamie, potem o Maji Chwalińskiej, o Idze Świątek, której tu nie będzie, to wszystko jeszcze przed końcem trzeciego gema, również bardzo wyczekiwanego interesującego meczu. Dalej trzeba było już wyłączyć fonię.
      A partner powinien dostać sowity dodatek za pracę w szczególnie trudnych warunkach.

      c.d. n.
    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 26.07.17, 14:08
      Trudno oczekiwać profesjonalizmu od chorego człowieka, namolnie aspirującego przy pomocy Polsatu, do człapania w butach swego ŚP Ojca, któremu nawet do pięt nigdy nie dorósł.
      Dziad Junior, nie dość, że szarga nazwisko, to jeszcze samą obecnością i wszystkim co wyprawia, urąga pamięci Człowieka, który na takie pośmiewisko z prawego dziedzica, na pewno nie zasłużył.
      Komentarz Dziada, to JEDEN WIELKI ŚMIETNIK, w którym jak nawet wśród tego chłamu znajdzie się coś godnego uwagi, to i tak nikt tego nie dostrzeże, bo nie jest za grosz wiarygodny. Nie może być wiarygodny ktoś, kto tyle zamętu, przekrętów i dezinformacji do publicznego przekazu wprowadził.
      Nestor Tomaszewski sięgał wzrokiem i refleksją, tam gdzie nikt nie sięgał, bo miał dar widzenia i mówienia o rzeczach wielkich.
      Dziad lata wzrokiem po komputerze, notatkach, trybunach i osobach, które kiedyś dzięki Ojcu miał okazję poznać. Posiłkuje się wiedzą encyklopedyczną, /ostatnio przyznał że z Vikipedii/, powszechnie dostępną, której nawet nie potrafi sprzedać wiarygodnie, w zwartej formie i odpowiednim czasie. Z przekazu robi śmietnik, na którym jeszcze uprawia prywatę, to z Fibakiem, to z Olejniczakiem, kreując się, przy wyraźnej pomocy Polsatu na guru, zarówno na antenie, jak w Studio, co wypada żałośnie i pożytku nikomu nie przynosi.

      Nie trzeba być geniuszem, żeby robić dobra robotę i coś sensownego z tego wynikało. Wymienioną wyżej Czwórkę, a właściwie Piątkę sprawozdawców sportowych /Lorek też nie od macochy/, charakteryzuje czysty w formie, /nawet jak u Lorka ubarwiony/ rzeczowy i wkomponowany w mecz przekaz, którego słucha się bez niesmaku, męki, wyłączania fonii, czy udręki.
      Specjalistką od udręki, miejscami większej niż w wykonaniu Dziada, jest oczywiście Baba, czyli pani Kasia, z ambicjami znawcy i eksperta od spraw technicznych. Bo przecież sama grała, więc na tenisie się zna. Nawet do tego stopnia, że nigdy nie rozróżnia sytuacji prowadzenia w meczu, które wynika tylko z kolejności losowania, a wygrywania, w konsekwencji dokonanego przełamania rywala. Dla niej to bez różnicy, nawet po pierwszym gemie się wygrywa. To oczywiście drobiazg, który jak wiele innych, podobnych drobiazgów i nie drobiazgów, giną w zalewie nieustającej paplaniny, którą zamęcza i zadręcza.
      Nie potrafi kompletnie zwięźle operować słowem, dokonywać selekcji, syntezy, czy refleksji..
      Rozwleka się więc w swojej ukochanej analizie opisowej, która najczęściej polega na odkrywaniu Amerykanom Ameryki na Manhattanie i którą katuje bez umiaru, z zacięciem godnym lepszej sprawy.
      Antytalent komentatorski na antenie, w przekazach reporterskich innych dziennikarzy, dużo lepiej wypada i nawet głupio nie gada. Słowo pisane, to jednak nie to samo co na żywca
      W przeszłości wiele razy byłem gotów udusić babsko gołymi rękami, kiedy zasrywała gadaniną naprawdę dobre mecze ATP i pewnie każdy sąd by uniewinnił /poza kaczym/.
      W tym Szlemie odpuściłem z klucza i bez bólu wszystko, gdzie dała głos.
      O ile da się dla rozrywki, czy jaj , czasem zdzierżyć Dziada, tej Baby za Boga, nie nada.

      c.d.n.

    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 31.07.17, 15:33
      Jak Studio, to wiadomo, prowadzący, czyli gospodarz, zaproszeni goście, eksperci, tematy, analizy, uwagi, refleksje.
      Polsatowskie Studio na Wimbledonie nie było zbyt gościnne i kisiło się we własnym gronie, zamieniając tylko rolami, z gościa na Gospodarza, lub odwrotnie.
      Były w dwóch przypadkach trzy wyjątki, bo zaproszono chyba w roli ekspertów, Fibaka i dwie polskie deblistki, na okoliczność spodziewanego sukcesu Kubota.
      Wiadomo, że wyjątki tylko potwierdzają regułę i faktycznie, jak na blisko 30 programów, dwa z gośćmi z zewnątrz, to niewiele.

      Pytanie zasadnicze, co legło u podstaw tak ubogiej personalnie koncepcji Studia i reguły wymiennych ról, kilku komentatorów /wyjątek Pani Justyna/.
      Czyżby mus wynikający z ubóstwa personalnego, rynkowego, jakiś teścik, czy tez inny cel.
      Ekspertów z prawdziwego zdarzenia na rynku dostępnych nie ma, to fakt, ale paru ludzi na tenisie się zna i mają do powiedzenia więcej, niż przyklejanie etykietek przez Dziada Juniora, czy sympatyczne deblistki.
      A poza tym, jak Studio i na temat, to równie dobrze można zaprosić ciekawe osobowości i wcale nie koniecznie z tenisowej branży. Jest wielu pasjonatów tenisa w świecie innych sportów, kultury i nauki, których opinie dużo bardziej zainteresują widza, niż poczucie misji Dziada Juniora , czy z całym szacunkiem, pań deblistek, które zaprezentowały się wizualnie i personalnie całkiem w porządku, sympatycznie i tyle.
      Bez wnikania w szczegóły stawiam diagnozę, że takiej, nie innej koncepcji Studia Wimbledonu, przyświecały tylko i wyłącznie CELE AUTOPROMOCYJNE POLSATU.
      Wypromowanie dodatkowo przez multiplikację kompetencji kilku wybranych komentatorów, czyli patrzcie jakich mamy fajnych, trendy i wszechstronnie uzdolnionych ludzi, potrafią i wiedzą więcej, trzeba i warto ich słuchać, bo my jesteśmy rozwojowi i bądźcie z nami.
      Zestaw nie był przypadkowy i adresowany do zróżnicowanych wiekowo i kulturowo grup społecznych.
      Baba Kasia została wizualnie schowana, by nie zaburzać obrazu Stacji. Na pocieszenie dostała finał babski debla, który był najsłabszy, najmniej atrakcyjny, a finalistki odjechały na rowerku. Zatem dobór komentatora był też odpowiedni i dla całości nie miał znaczenia, bo i mało kto miał ochotę oglądać i dotrwać do końca tej kaszanki, a raczej salcesonu po obiedzie.
      Dziad miał nazwiskiem i głosem przywoływać pamięć nieżyjącego już, wielce szanowanego i sztandarowego Komentatora Polsatu, tykać sfery sentymentalnej głównie starszej części widzów i to niekiedy z pomocą Wanio, czy Olejniczaka, bardziej, lub mniej udolnie robił. Bardziej jak się wzruszył, że Ojciec tego sukcesu Polaka nie dożył, a mniej kiedy prymitywnymi komentarzami, uwypuklał niebotyczną różnicę, absolutną przepaść dzielącą go od kompetencji, osobowości i wrażliwości szlachetnego Ojca.

      Powiem więcej, cel Polsatu w dużej mierze został zrealizowany, a Kostyra, Lorek, Gawęcki, Furjan i Muras, zrobili kawał dobrej roboty. Olejniczak i Wanio też nie najgorzej.
      W jakiś cudowny sposób wszyscy /lub prawie wszyscy, bo nie wiem jak Baba Kasia/ obsługiwali ten Wimbledon na nieco wyższym poziomie, niż czynią to w bieżącej obsłudze ATP. Czuło się pewne rygory i widać było zdyscyplinowanie, z którego rażąco wyrywał się tylko Dziad i jak znam życie Baba. Ta może czasem i długo wytrzymać, ale swoje ma zakodowane i Baba, jak to Baba na swoje musi wyjść i wiadomo, że nie popuści.

      Cała piątka młodej generacji komentatorów została po części na nowo odkryta, panowie dopieszczeni i wypromowani, a Pani Justyna nie musiała, albo też nie chciała zamieniać się rolą i krzesełkami, świetnie wypromowała się sama i to bez wspomagania, profesjonalizm w czystej postaci.

      W moim prywatnym rankingu komentatorów, Muras, Gawęcki i ku zaskoczeniu Furjan, znacząco podwyższyli swoje pozycje i na to bardzo solidnie zapracowali.

      c.d.n.
    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.17, 23:29

      Tak można podsumować ofertę Polsatu w ramach Tenis Premium, gdzie jest udziałowcem.
      Wcale nie takie pewne, czy w ¼, bo nie znając szczegółów umowy handlowej z Eurosportem, tego nie wiemy.
      Widza interesuje całościowa oferta, jej zawartość, jakość, kalkulacja, które składają się na ocenę końcową produktu.
      Pomysł Tenis Premium /TP/ skierowany do fanów, w tak niszowym sporcie, nadto kraju gdzie tenis traktowany jest gorzej, niż po macoszemu, jest generalnie trafiony.
      Niewątpliwe plusy, to tenis bez reklam, 24 godziny na dobę, program cykliczny, czyli Studio, gwarantowane wszystkie mecze fazy końcowej, powtórki jeszcze tydzień po zakończeniu szlema.
      Realizacja w odniesieniu do Wimbledonu w wykonaniu Polsatu, nie bilansuje się już tak obiecująco.
      Zastrzeżenia formalne
      - skandaliczne i niewybaczalne oszustwo, to puszczanie powtórek meczów już odbytych
      w czasie trwania meczów na żywo i to bardzo atrakcyjnych.
      W oferowanej formule jest wystarczająco dużo czasu na powtórki. Premium, znaczy premia, nagroda i wiąże się z naddatkiem ekstra, a nie odgrzewanymi kotletami.
      Oferta Tenis Premium gwarantuje dostęp do meczów live, na kortach z kamerami, a preferowanie powtórek kosztem live, to zwykły kant i na to nie ma żadnego wytłumaczenia.

      - podane w Programie godziny emisji Studia, nie pokrywały się z czasem rzeczywistym nadawania. Jeśli tak podstawowe rzeczy nie są kontrolowane i korygowane, świadczy to o elementarnym braku profesjonalizmu.

      - nieprofesjonalna organizacja Studia.
      Program cykliczny zamknięty, jak Studio, winien mieć czytelną formułę i dostosowaną strukturę. Struktura i organizacja oczywiście może być zmienna, ale mieścić się w jasnej, formule i zachowywać jakieś proporcje.
      Polsat w tej materii jest kompletnym ignorantem, uprawiającym prowizorkę, wynikającą nie tyle z ubóstwa, ile z braku znajomości elementarnych standardów w przedmiocie organizacji i kultury.
      Goście zamiast z klucza, to sami swoi i na upych, biegi Dziada i jego przydupasa z kabiny komentatorskiej do Studia w czasie finałów, są wymownym tego świadectwem.

      Oferta kierowana explicite do fanów tenisa winna zakładać przynajmniej elementarną wiedzę i orientację w materii tenisa, co za tym idzie zadbać o stosowny poziom komentatorów i komentarzy, nie traktować fanów jak analfabetów, którym trzeba co rusz przypomnieć wynik, który jest zresztą wypisany na ekranie, powiedzieć kto serwuje, czy inne oczywistości, jak to nagminnie czynią Dziad i Baba..

      Plusy były, ale przy tak uprawianej partyzantce organizacyjnej się rozmyły.
      O plusach było zresztą wyżej, niewątpliwym było też odstawienie Dziada od głównego finału, nie było też słychać jego chrumkań, chrząkań, posapywań. Widać wreszcie ktoś nauczył go wyłączać mikrofon, jak już musi sobie fizycznie ulżyć.
      Na ulgę dla widzów nie ma co liczyć, póki Dziad będzie dychał, a Baba żyła wiarą w mile spędzany z widzami czas.

      Ogólnie widać, że Polsatu chata nie bogata, mało gościnna, nie za wiele oferuje i do chaty nikt znaczący się nie garnie.

      Nie korzystałem z Tenis Premium w inauguracyjnym wydaniu FO, które obsługiwał ES, więc póki co, nie ma możliwości porównania, na to przyjdzie czas po USO, oraz po całości.
      Jednak Eurosport, to zupełnie inna i dużo wyższa półka. Zupełnie inaczej, poważniej, traktuje się widzów, ich inteligencję, oczekiwania i można liczyć na dużo bogatszą, ciekawszą ofertę, w znacznie lepszym wydaniu i wykonaniu.


    • Gość: Prestiżowy Ekspert IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.08.17, 06:52

      przyznaj że nie mieszkałeś nigdy w w lasku bolońskim, ani nie miałeś okazji jeść obiadku z Gołotą w luksusowej restauracji, z Davenport też grać zaszczytu nie miałeś. małomiasteczkowa zawiść przez Ciebie przemawia, stąd też te upodobania zapewne do posiadacza odstających uszu Lorka, który zatrzymał się na poziomie rozgrywek klubowych i za Czechy nigdy nosa nie wyściubił.
    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.17, 13:52
      Przyznaję, nie mieszkałem nigdy w Lasku Bulońskim, w żadnym innym też, ale różne miejsca, drogi, dróżki i ścieżki tego Lasku niejednokrotnie wydeptałem.
      Z Gołotą i Davenport nie jadałem obiadków w luksusowych restauracjach, chociaż z Lindsay nawet miałbym ochotę. Jadałem z dużo większymi i możnymi, nie tylko sportowego świata, z którymi np. Gołota nie miałby nawet szansy na wspólne towarzystwo, czy domowe przyjęcie. Jeśli przyjąć, że zawiść wynika z zazdrości, to nie wiem komu i czego miałbym zazdrościć, a upodobania do Lorka nie mają nic wspólnego z jego uszami, tylko autentyczną pasją do tenisa, jaką przejawia i którą się wyczuwa.
      Nie przypisuj własnych kompleksów innym, tak ich nie uleczysz.
    • Gość: Prestiżowy Ekspert IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.08.17, 20:03




      a gdzież bym śmiał komuś coś przypisywać, przecież znasz mnie i wiesz że takie zachowanie jest mi całkowicie obce. jestem w końcu Prestiżowym Ekspertem

      jeśli obracałeś się w wyższych sferach to wiesz, że Tomaszewski ma tam renomę, i jest w Polsacie Vipem. ma dobrą marynarkę, prestiżowe ubranie, i może powiedzieć z kim się spotkał i z kim jadł kolację i jakim zakrapiał trunkiem, a wiesz że wśród Vipów to jest najważniejsze. on może mieć do czynienia z którymś poważniejszym klubem, nie Lorek czy inny przeciętny chłopak co biega z mikrofonem. na pewno Tomaszewski lepiej operuje nożem i widelcem, i wie jak się zachować przy stole. dlatego też on przeprowadza wywiady z Szarapową a nie jakiś tam nawet były grajek. na pewno ma większe obycie w świecie, a Ty próbujesz prowincjonalnym dziennikarzynom podbić rangę bo coś tam gadają o tenisie i truskawkach na Evereście. Fibak był honorowym konsulem i zna wszystkich w Monte Carlo dlatego zawsze możesz się dowiedzieć z kim rozmawiał i komu podał rękę, kto był dla niego miły i kto odwiedził jego galerię. inwestuje w sztukę. Kasia Nowak jest bywalczynią amerykańskiej elity, i ma dobre koneksje. a Ty coś o jakichś Kostyrach, Olejniczakach i zanudzających amatorach którzy nawet nie mogą się pochwalić zdjęciem z McEnroem, czy Tigerem Woodsem. Tomaszewski nadaje do Vipów i jest dla prestiżowych widzów telewizji Polsat, a reszta żeby zapchać czas antenowy do kontaktu z plebsem. możesz mówić co chcesz, ale Wanio i Tomaszewskiego słucha się najstrawniej, a sam Tomaszewski ma tam po prostu największe doświadczenie, nie wiem też po co porównywać go ciągle z ojcem. Polsat jest jaki jest, poziom jest jaki jest, ale nie wiem czy wolałbym spędzić więcej czasu wysłuchując o Davis Cupie i jakimś tam Sztiepie, czy Sztiepcu, i czeskim tenisie, podczas gdy to jest dla tenisa w ogóle nie ważne, o organach typu serce w licznych zdrobnieniach jak dla dzieciaczków jak mówi Lorek, o przynudzających i smęcących Murasah i tym nowym co niby ma mówić podobnie do Synówki nie wspomnę. Fibak zna wszystkich znaczących byłych tenisistów którzy dzisiaj tworzą zaplecze tenisowe, i trenerskie, a Ty piszesz o jakiejś Kostyrze. co ona nowego wnosi do tego co jest na antenie? słuchanie Nowak jest chociaż zabawne, a Tomaszewski chyba najmniej ingeruje w ciszę. Olejniczak niestrawny jest totalnie. wiadomo że nikt tam nie ma pojęcia o tenisie za wiele, bo kiedy słyszałeś coś o Riosie i Gonzalezie, ale bez przesady - lepszych niż Tomaszewski nie ma w Polsacie, co świadczy tylko o ich poziomie.

      Choynowski już nie żyje, i od tej pory cienko jest z komentatorstwem, kiedyś nawet dało się ich słuchać w duecie z Sidorem.



    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.17, 23:10
      Ty to na serio? Bo brzmi poważnie.

      To jasne, ze w Polsacie Dziad jest Vipem i dlatego ta Stacja ma renomę, jaką ma i nie jest to renoma chlubna.
      Wszyscy wiedzą, że go tam ubierają, opakowują, dają pomocników, pomagierów, obstawiaczy do pilnowania., tylko że to wszystko pachnie trupem.

      Przecież on z tych koneksji, które nabył wyłącznie dzięki Ojcu, żyje i ma się dobrze.
      Tyle, że jako Osoba nic kompletnie sobą nie reprezentuje.
      To co było za życia Tatusia, się skończyło, z zewnątrz zostały tylko relacje grzecznościowe i gazety, dla Stacji jest nazwiskiem i przeterminowanym towarem, który póki się da, opakowują i przemycają. Tak naprawdę jest balastem z którym wcale Polsatowi nie lekko.

      I co do rzeczy mają anturaże, które imponują Vipom, jak mówimy o tragicznej nieumiejętności sensownego komentarza, którym zaśmieca tylko odbiór..
      Nie próbuj nawet wmawiać, że jest w stanie wnieść cokolwiek sensownego, nowego, wartościowego. Przytocz, z całej jego karierowej dziabaniny, choćby jedną odkrywczą autorską myśl, czy przekaz. On przykleja tylko oczywiste, albo puste etykietki.
      Ci młodzi przy nim, to jak dar od nieba, bo nawet jak nie wnoszą, czy nie odkrywają /a niektórzy już i to potrafią/, to przynajmniej dadzą obejrzeć wymiany, dają czas na skupienie i nie mają fanów za ciemny lud, który każde gó... kupi i łyknie.

    • Gość: Prestiżowy Ekspert IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.08.17, 23:40



      jak zawsze śmiertelnie poważnie.

      a Lorek to nie pachnie trupem? 10 lat temu, to może była jakaś odmiana, podtatusiał, zdziadział, cynizm i ironia mu uleciał, coraz liczniejsze zdrobnienia.
      Kostyra to taka normalna dziewczyna która chce się wykazać, chociaż niczym poza normę nie wykracza. może niektórzy drażnią bardziej ale nie powiesz że głos Cię jej podnieca?
      Wanio plecie 3 po 3, ale jest w miarę sympatyczny, nie irytuje tak jak reszta. biorąc pod uwagę że tenis to nie jego dyscyplina i tak raczej z przodu w tej elicie, niż od końca.
      Tomaszewski, mimo wszystko w tej chwili dysponuje chyba najlepszym wyczuciem, poza tym nawet jak tam sobie coś marudzi to tego nie słychać właściwie, ton głosu najmniej nachalny.
      wiadomo że niczego nie odkryje, ale po prawdzie, co poza wspomnieniami z dzieciństwa czyli sprzed 100 lat, odkrywał jego ojciec? miał dobrą intuicję, doświadczenie i jakiś ślad tego jest w synu, również nawet w jakimś tam taktownym głosie który nie szczeka tak jak reszta w przewadze. Lorka można włożyć do szufladki z nazwą ciekawostki przyrodnicze jeśli chodzi o jego dykcję, ale reszta to jest doświadczenie tragiczne: Muras, Gawędzki. co to w ogóle jest? nie wiem czy tam męskich hormonów jest chociaż 1%.
      Olejniczak itd, który próbuje się brać za merytorykę. pivotalny jak by powiedział Belka w Sowie. to Ty nie słyszałeś że najlepszy mecz jaki widział w ostatnich latach to Cibulkowa z Radwańską na Wimbledonie? jak Ty możesz wytrzymać herezje takie.
      Tomaszewski najmniej się w tv drze więc jakoś tam mi najmniej przeszkadza to jego mruczenie w tle. mówi jak by miał zaraz zasnąć, a im mniej się narzuca komentator tym lepiej. Choynowski to w ogóle czasami odlatywał i wyłączał się na pół godziny co tylko potwierdza jego klasę.
      możesz sobie używać na Tomaszewskim ale nie kontruj go innym nieszczęściem. Sidor nic się od Choynowskiego nie nauczył i nic nie mówi już o Riosie. kiedyś budził jakieś nadzieje. innych komentatorów nie ma na Eurosporcie nawet co brać pod uwagę.
      można darować ostatecznie jakieś Synówki czy coś takiego, bo są w tenisie aktualnie. zresztą jakaś praktyka ciągle łączy się z Sidorem. jest trenerem. a cała reszta to towarzystwo wzajemnej adoracji jest, i tyle. nikogo innego nie dopuszczą do komentowania, bo by wszyscy oglądali przez niego komentowane mecze. tym bardziej, odkąd jest zapotrzebowanie na oklaskiwanie Janowicza i Radwańskiej. jak by nie było nikogo i nic się nie działo w polskim tenisie, jak dawniej, byłyby większe szanse na kogoś ze zdystansowanym i bardziej obiektywnym komentarzem. teraz się nowy produkt promuje który "polski tenis" ma w nazwie.


    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 04.08.17, 09:47
      Wanio w tenisie Polsatu pełni rolę zapychacza na zawołanie i tuby wspomagającej Dziada.
      Nikt inny, tylko Wanio strzelił pomysłem, by Radwańskiej w słynnym przysiadzie klozetowym, wystawić kiedyś pomnik i to było jak najbardziej autentycznie i serio.
      Pewnie myślał, że jak już chudy tyłek wszystkim pokazała, to jeszcze trzeba uwiecznić chociaż cokolwiek z przodu. To jedyna jak dotąd kreatywna myśl w dorobku tego pseudo komentatora.
      Lorek to jedyny kolorowy ptak w tym towarzystwie. To prawda, że ostatnio stracił na zębie, a w pierwszym Studio, to nie bardzo chciało mu się nawet ust otwierać, miętolił pod nosem, jakby miał kluski w gębie. Skądinąd wiadomo, że w relacjach antenowych mówi bardzo wyraziście i dykcję ma bez zarzutu. Jego pasja na antenie zamiera tylko wtedy, jak musi komentować z Dziadem, ale z Dziadem wszyscy bez wyjątku rozmieniają się i tracą.

      To prawda, że Dziad nie szczeka i się nie drze. Chociaż w Studio znalazł siły żeby zagrzewać do boju Kubota. Czy ktokolwiek, mógłby sobie choćby wyobrazić, jakiegokolwiek komentatora na świecie /poza Dziadem i Wanio/, który w tematycznej rozmowie przedmeczowej w Studio, zwraca się do kamery wzywając zawodnika do boju?
      Nie ma pojęcia jaki jest żałosny i śmieszny.
      Po Ojcu został mu jedynie tembr głosu i nazwisko. Poza tym kompletnie nic, nul, zero.
      Nie ma najmniejszego wyczucia, wiedza odgrzewana i powielana. Komentując mecze Wawrinki, z dosłownością kropki i przecinka, powtarza za każdym razem słowo w słowo te same teksty i frazy. Wprowadza masę dezinformacji i przekłamań, czasem śmiesznych, jak mówił, że Raikkonen jest trenerem Janowicza. Przedwczoraj zapowiedział, że nie wykluczone, że Djokovic nie wystartuje w USO, chociaż wiadomo, ze wykluczone, bo dwa tygodnie temu ogłosił na konferencji prasowej zakończenie sezonu.
      To tylko kropla w morzu bzdur i kłamstw, które wprowadza na antenę firmując Polsat.
      Nie ma pojęcia co się dzieje, wszystko na zasadzie, gdzieś coś usłyszał, ktoś coś powiedział, słyszał że w jakimś kościele dzwonią, tylko nie wiadomo w którym. To jest komentatorskie dno i przykro o tym pisać, ale trzeba.
      Ty sugerujesz, żeby czekać na zmęczenie materiału, aż przyśnie. Tak bywa, tyle że najczęściej dopiero w ostatnim secie, albo jak mecz odbywa się późną porą.
      Nie mam ochoty być zakładnikiem samopoczucia dziadostwa.
      Ciemny lud może tego nie widzieć, może to sobie kupować i łykać, ale są też normalni ludzie, którzy mają prawo do rzetelnej informacji i nie zakłóconego badziewiem odbioru meczu.
      Wielu z nich i ja też mam odwagę o tym pisać, przypominać, dopominać się o swoje prawa i nie odpuszczę.

      Olejniczaka nie wyróżniam. Słyszałem już parę razy, jakie to najlepsze mecze w życiu widział i w tym kontekście, śmiesznym byłoby oczekiwanie, że ma cokolwiek sensownego w temacie do powiedzenia. Natomiast w tym Wimbledonie, oprócz tego, że podlizywał się i kadził, starał się i to nawet bardzo.
      Z lepszym efektem starali się inni, których uczciwie należy docenić, więc doceniłem i tyle. Na pewno nie na zasadzie kontry, bo kontrowanie do dziadostwa jest upokarzające, a Oni nie na upokorzenie, tylko dowartościowanie zapracowali i w mojej ocenie zasłużyli.

      Co do Sidora, też się mylisz, pomijając, że akurat On najczęściej nawiązuje do Riosa,.
      Nie chce mi się teraz o Sidorze, czy innych z ES, trzeba zobaczyć co pokażą w PREMIUM.

    • Gość: Prestiżowy Ekspert IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.08.17, 13:07

      Co do Sidora, też się mylisz, pomijając, że akurat On najczęściej nawiązuje do
      Riosa,.


      no ale co to jest....


    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 04.08.17, 15:50
      A niby czego miał się nauczyć Sidor od Choynowskiego i po co.
      Doskonale wiesz, ze Choynowski to jedyny w swoim rodzaju i niezastąpiony Egzemplarz Mistrza słowa, komentarza, riposty i nie jest w żadnym wypadku do powielenia, czy nauczenia kogokolwiek, czegokolwiek.
      Sidor, to Sidor, zupełnie inny typ człowieka, komentarza, ale to z całym szacunkiem, nie ta najwyższa półka, do której dostęp mają nieliczni, dotknięci ręką Boga.
      Teraz takich ludzi nie ma, bo świat chamieje, na świecznik pchają się najbardziej nieudacznicy, wyrobnicy i tacy śmieciarze jak Dziad i Baba. I o czym tu gadać, co porównywać i do kogo.
      Nie ma w mediach ludzi głębokiej wiedzy i wysokiej kultury.
      Jak ktoś odstaje, od wyświechtanych, marnych standardów, to przynajmniej daje pooddychać, nawet jak nie pachnącym, to zdrowym, czy świeżym powietrzem.
      Nie ma co się dziwić, że można mieć dosyć śmiecia i śmietnikowego smrodu.
    • asia-loi 09.07.17, 17:18
      A ja mam bardzo krytyczne zdanie, na temat kanałów Premium Tenis.
      Uważam, je za próbę wyciągnięcia dodatkowej kasy, od klientów Polsatu.
      Gdyby na tym kanale były transmitowane wszystkie większe i największe turniej ATP i WTA to bym wykupiła, a tak dla zasady nie wykupię, bo Polsat ma wyłączność tylko na Wimbledon, a że będą inne turnieje wielkoszlemowe na tych dwóch kanałach, to za mało, bo pozostałe trzy szlemy będą też na Eurosporcie, więc żadna łaska Polsatu. Inne turnieje muszę oglądać na włoskim SuperTennis lub na TVP Sport, który kupuje prawa tylko jak startuje Agnieszka.
      Nie po to mam w Polsacie pakiet Premium, w którego skład wchodzi pakiet sportowy, aby dodatkowo jeszcze płacić za dwa kanały z tenisem. I nie chodzi o kasę, a o zasady.

      P.S. Są jeszcze na jakiś kanałach Cyfrowego Polsatu transmisje tenisa?, mogą być zagraniczne kanały. Ja znam tylko kanał nr 123 SuperTennis, i 122 TVP Sport.

      --
      Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
      Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
    • Gość: Największy Ekspert IP: *.27.47.177.static.sp2.alog.com.br 09.07.17, 23:17

      sytuacja jest taka:

      SuperTennis : wiele turniejów ATP 250, ATP 500, kilka challengerów, WTA wszystkie kategorie (nie każdy event), TVP Sport: podobna oferta WTA jak na SuperTennis na którym najprzyjemniej się słucha komentarz serwującego GillesaMullera.

      Tenis Premium jest jedynie formułą dla tych którzy nie mają Cyfrowego Polsatu w swoim pakiecie na brak Wimbledonu. NC+ chyba tego nie ma. jeśli nadal nie ma to dziwną byłaby sytuacja w której umowa zobowiązywałaby Polsat do transmisji tylko głównych kortów na tym programie. dlatego polityka stacji jest niezrozumiała, chyba że za takie rozwiązanie tak wiele zapłaciłaby Cyfra, co jest surrealistyczne.

    • Gość: Luka IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.17, 19:21
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
      Ty jesteś klientem Polsatu, ja się Polsatu pozbyłem wieki temu. Mam natomiast w pakiecie trzy kanały sportowe Polsatu, dwa Eurosporty, coś tam jeszcze.
      Tenis Premium mi odpowiada z powodów jak wyżej i tego, że są non stop przez całą dobę powtórki z meczy, których nie miałbym szansy obejrzeć w pakiecie podstawowym, a lubię sięgać do pojedynków i zawodników nie topowych właśnie w wielkich szlemach.
      Myślę, że ten pakiet jest pewną formą sondy, może przymiarką do szerszego pakietu tenisowego, chociaż nie wykluczone, że też forpocztą sygnalizującą zmniejszenie ilości tenisa na kanałach tradycyjnie go pokazujących. Tak przynajmniej wynika z pobieżnego oglądu.
      Kto ma media, ten ma władzę

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.