Gazeta.pl   Forum   Sport   Tenis   ja byłem słabo zbudowany za to świetną kondycję

ja byłem słabo zbudowany za to świetną kondycję

Autor: Gość: tenisista IP: *.chello.pl 11.03.09, 00:27
miałem (lekkość) - nie mylić z chęcią do biegania. nie męczyłem się nawet jak
grałem 3, 4 godziny mecz a lubiłem "rekreacyjnie" grać do 3 wygranych setów
zawsze. zawsze grałem bez zbytniej staranności i obciążeń, najlepiej mi się
grało jak w pierwszych latach trenowania poważniejszego (15,16 lat) byłem po
jakiejś lufie, grałem wtedy z pełną fantazją. tylko wtedy 3setówki nie
wychodziły bo mocna głowa swoją drogą, ale po 2 setach zaczynało mi szumieć.
kiedyś za jedzenie energetycznych batoników i picie przed meczem
zdyskwalifikowano po przegranym meczu. więcej w tym turnieju nie zagrałem.
śmiech, po prostu kpina. to powinni mi punkty za to dodać że tak ciekawie
grałem, Safin przecież często grał na kacu i dobrze było. a mnie za % przed
meczem dyskryminowano. ogólnie różny element czasem się w tym tenisie plącze.

ja potrzebowałem w meczu adrenaliny dodatkowej, dlatego podobało mi się albo jak
sam prowadziłem grę, albo jak przeciwnik grał na równi ze mną, jak mi tak
nudzili te przebitki to się denerwowałem i wywalałem piłki w trybuny czy
mobilizowałem gościa do innej gry. czasem i tak ogrywałem. nerwy to nie w moim
stylu, raczej brak wyraźnego bodźca, co nie znaczy że wyników nie liczysz.
inaczej grasz przy 0:5 a inaczej przy 1:0, i inaczej przy 4:6, 3:5. ja miałem
metodę najczęściej taką że wygrywałem początek, potem przeciwnik mnie gonił ja
się rozluźniałem i końcówka albo była zacięta albo jak przeciwnik był za ambitny
przegrywałem seta. potem znowu - 0:0 więc luzik, potem jak się wstrzeliłem to
wygrywałem i prowadziłem i było powiedzmy 4:0, rozluźniałem się, i znowu
przegrywałem, przeciwnik odrabiał straty i często wygrywał. jeśli przegrywałem
wyraźnie np. 0:1 w setach, i 0:4, to się mobilizowałem i ciągnąłem ale nigdy do
6:4, jak wyrównałem znowu się rozluźniałem. dlatego pewnie turnieje do 4 gemów
byłyby dla mnie bardziej mobilizujące i koncentrujące. jak z kolei wygrywałem
pierwszego seta to potem szalałem i się bawiłem na całego, i wszystko zależało
ile mi wchodziło, i jak się spisywał rywal po 2 stronie. często wygrywałem. ale
nie lubiłem nie grać na punkty. wtedy nie miałem żadnej mobilizacji. lubiłem
prowokować stan przegrania, żeby potem odrabiać straty i się koncentrować.
inaczej wszystko mi się rozfurliło.



Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-500 501-529
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.