ja się uczyłem na uważanej już wtedy za "trudną"
Autor: Gość: tenisista
IP: *.chello.pl
21.03.09, 11:31
Wilson Pro Staff Classic 6.1 si, w czasie kiedy najwięcej trenowałem, i trudna
była dosyć, ale nauczyłem się nią świetnej techniki. od tej pory lubię "trudne"
rakiety i z klasycznym wzorem. uważam że są najlepsze do precyzyjnej dokładnej
technicznej gry, ale są trudniejsze w obsłudze. ze względu na to że
najsilniejszy fizycznie nie jestem, to mi leżały klasycznie robione rakiety
Prince, lekko się nimi grało ale przy zachowaniu 100% kontroli i precyzji,
podczas gdy Wilson pozostaje trochę "ciężki" co czuć zwłaszcza jak się nim pogra
dłużej. to potem czuć przy serwisie w ręce czy wolejach, ręka się męczy. rakiety
testowałem szerzej po tym jak już nie trenowałem tylko grałem w turniejach
amatorskich w Polsce albo towarzysko zazwyczaj, no i Babolaty miały plusy
dotyczące pewności przebicia na drugą stronę i powera, natomiast miałem
zastrzeżenia do techniki, zwłaszcza co do posyłania takich kąśliwych i skrajnych
piłek. i właśnie wytestowałem Pure Storma, z wyglądu niby się niewiele różni,
ale gra się trochę tak jak by Wilson był mocniejszy, bardziej balistyczny,
powerowy, lżej się nim odbija, czy też po prostu dowala więcej mocy uderzeniu,
przyjemniejszy ruch główki więc łatwiej się prowadzi uderzenie, można trzasnąć
mocniej, przyspieszenie idzie, więc niby same plusy na tle Wilsonów klasycznych.
ale jak się porównuje Wilson np. Tsongi N Blade 98, to trudno wybrać. dociążoną
na główkę chyba wolą wszyscy którzy mają dobrą technikę, chociaż Pure Storm mi
odpowiadał taki jak był. dlatego tak dobrze się gra rakietą Federera bo chyba
jest najbardziej dociążona nie? to sprzyja klasycznemu wyszkoleniu, ale wąska
rama trochę jest, i więcej kiksów można zrobić.
grałem Roddick Plus tym sprzed roku ale chwilę i to moim zdaniem był inny niż
Pure Drive, ale za krótko grałem.
za to nie za bardzo dostrzegłem różnicę między Pure Storm starym, i Pure Storm
Gonzalez, czy poza nazwą się czymś różniły?