Dodaj do ulubionych

pozwolenie na pobyt

30.06.04, 16:00
jak to jest teraz po przystapieniem polski do UE z pozwoleniem na pobyt w
belgii? czy ja ciagle co roku musze przedstawiac w ratuszu jakis dokument ze
jestem tu legalnie? co wrzesien dostaje na uniwerku papier ze mam kontrakt na
kolejny rok i z tym papierkiem wedruje do ratusza...ze wzgledu na to ze w tym
kraju kazdy papier musi przelezec na biurku conjamniej rok zeby nabral mocy
prawnej od dwoch lat nie mialam pieczatki w pozwoleniu na
pobyt...przysporzylo mi to troche problemow, glownie na lotniskach ale powoli
przywyklam, az wreszcie wczoraj pan policjant przyniosl mi zaproszenie do
ratusza...bylam dzisiaj - dostalam pieczatki za ostatnie dwa lata (oczywiscie
musialam oplacic znaczki) przy czym pozwolenie jest wazne do wrzesnia, kiedy
to powinnam przyniesc nowy kontrakt
czyli co, nic sie nie zmienilo?
Edytor zaawansowany
  • tuhanka 30.06.04, 16:16
    Nie przejmuj sie, ja mam wprawdzie legalna prace, ale nie moge zalegalizowac
    pobytu, bo wszystko rozbija sie o fakt, ze nie mam umowy najmu mieszkania
    (mieszkam u kogos, a ta osoba nie jest wlascicielem). I wyglada na to, ze
    predzej czy pozniej kochana biurokracja moze mnie przymusic do zmiany milego
    mieszkanka i opuszczenia milych wspollokatorow. A to mi sie naprawde nie
    usmiecha. W Polsce tez niby jest obowiazek meldunkowy i inne takie bzdury, ale
    nikt, lacznie z instytucjami panstwowymi typu policja, urzedy skarbowe, fundusz
    zdrowia czy wrecz urzedami dzielnicowymi tym sie nie przejmuje. Dobrze wiedza,
    ze przepis przepisem, a zycie zyciem.
  • boe_ 30.06.04, 16:41
    teraz rozumiem jeszcze mniej:) ja tez nie mam umowy najmu tyle ze mieszkam z
    kims kto ta umowe ma...nie mamy slubu wiec teoretycznie to moze byc
    kazdy...podalam ten adres w urzedzie dzielnicowym, przyszedl policjant,
    sprawdzil ze faktycznie tam mieszkam i tyle, jestem zameldowana i wydali mi
    pozwolenie na pobyt...to ze przez kolejne lata nikt sie tym nie interesowal to
    juz inna sprawa...ale myslalam ze moze teraz sie to jakos zmieni...tzn,
    czlowiek sobie cos wynajmuje i mieszka, a po co to juz jego sprawa, nic nie
    trzeba udowadniac...chyba ze to sie wiaze z okresem przejsciowym na
    prace...toeretycznie jak ktos nie moze tu legalnie pracowac to po co ma
    mieszkac? ale to moje domysly, ktos wie jak jest naprawde?
  • piemeltje 30.06.04, 18:51
    Boe, mylisz pare rzeczy. Prawo pobytu z "meldunkiem", czyli podaniem oficjalnego
    adresu.
    Prawo pobytu masz, jako obywatel Unii. Wiec idziesz do gminy i teoretycznie
    powinni Ci wydac niebieska karte. Adres by chcieli stwierdzic na podstawie prawa
    zamieszkiwania w danym lokalu- umowa najmu lub tytul wlasnosci. nie pytaj
    dlaczego- po prostu urzednicza paranoja.

    > teoretycznie jak ktos nie moze tu legalnie pracowac to po co ma
    > mieszkac?

    Jak to po co? Bo tu przeciez tak fajowo jest- sama tak twierdzisz... Tylko ze ta
    popierniczona administracja od miesiaca nie potrafi wystawic mi dowodu
    rejestracyjnego... wrrrr...

    > ale myslalam ze moze teraz sie to jakos zmieni...

    No zmieni sie. Niebieska karta jest wazna chyba 10 lat, tak samo jak zielona.
    Biala mialas tylko na rok.
  • 3eti 30.06.04, 19:54
    Sa jeszcze rozowa i zolta,pelna gama kolorow :)
  • piemeltje 30.06.04, 20:19
    Rozowej nie znam, ale zolta juz Polakow nie dotyczy, bo zolta to karta stalego
    pobytu dla obywateli krajow spoza Unii. Teraz Polacy maja uzywac niebieskiej.
  • boe_ 01.07.04, 00:27
    piemeltje, w zadnym poscie nie twierdzilam ze jest fajowo, ale najwyrazniej nie
    mozesz mi odpisac bez zlosliwosci:)
    ale wracajac do tematu - wiec o to mi wlasnie chodzilo...ja mam dalej zolta
    karte! przez dwa lata nikt sie mna nie interesowal, a teraz nagle wbili mi
    wszystkie zalegle pieczatki i przedluzyli prawo pobytu do wrzesnia...ale dalej
    mam ta sama karte...czyli wyglada na to ze to jednak nic sie nie zmienilo
  • piemeltje 01.07.04, 07:01
    > piemeltje, w zadnym poscie nie twierdzilam ze jest fajowo

    Nie chce mi sie szukac.

    ja mam dalej zolta
    > karte! przez dwa lata nikt sie mna nie interesowal, a teraz nagle wbili mi
    > wszystkie zalegle pieczatki i przedluzyli prawo pobytu do wrzesnia...

    To masz biala karte (Bewijs van inschrijving in het vreemdelingenregister)
    chyba. Zolta jest wazna 5 lat. Nie martw sie. Moja malzonka udala sie do gminy
    krotko po 1 maja, po cos innego. Pani za biurkiem sama zauwazyla, ze trzeba
    zmienic zolta karte na niebieska, a potem po namysle palnela sie w glowe i
    powiedziala, ze i tak tego nie zrobi, bo nie ma niebieskich kart. Ale fajowo
    jest, nie?
  • boe_ 01.07.04, 09:25
    > Nie chce mi sie szukac.

    poszukaj, sama jestem ciekawa...roznica polega na tym ze ty widzisz szklanke do
    polowy pusta a ja do polowy pelna...moge tu podac dluga liste rzeczy ktore mi
    sie w belgii nie podobaja, tylko po co mamy sie tu wszyscy na tym forum grupowo
    biczowac? jest kilka innych krajow w ktorych mieszkalam przynajmniej 2
    miesiace, wszedzie jest tak samo, fajnie i niefajnie...nawet jak jest fajnie to
    czlowiek przywyka i wymagania rosna....bede pierwsza osoba ktora wroci do
    polski jezeli tylko bede pewna, ze bedzie mi sie zylo rownie wygodnie(w szeroko
    pojetym pojeciu, zanim sie zaczniesz znowu czepiac:)) nikt z nas nie jest tu za
    kare a ciagle narzekanie jest takie typowo polskie:)
    eh, ale rozumiem ze gdzies cie tam musialo zabolec i bedziesz mi teraz
    dogryzac:) nie martw sie, niedlugo znikne z tego forum na dluzsza chwile:)

    > To masz biala karte (Bewijs van inschrijving in het vreemdelingenregister)
    > chyba.

    no tak, to mam ta. ona taka ani biala ani zolta, szczegolnie ze mi sie na nia
    kawa wylala..to mnie zmylilo:)

    Nie martw sie. Moja malzonka udala sie do gminy
    > krotko po 1 maja, po cos innego. Pani za biurkiem sama zauwazyla, ze trzeba
    > zmienic zolta karte na niebieska, a potem po namysle palnela sie w glowe i
    > powiedziala, ze i tak tego nie zrobi, bo nie ma niebieskich kart.

    w sumie absolutnie mi to nie robi roznicy, ciekawa bylam czemu sie nic nie
    zmienia skoro sie zmienia:)
  • piemeltje 01.07.04, 19:25
    Nie bede ci dogryzac. To jest tak, jak umowic sie z ladna i bogata dziewczyna, a
    jak przechodzisz do rzeczy, to okazuje sie, ze smierdzi jej z geby. Mnie w
    Belgii nie podoba sie biurokracja: absurdalnie rozbudowana, ale co gorsza
    NIEKOMPETENTNA!!! Poniewaz to ja utrzymuje te horde darmozjadow, nic dziwnego,
    ze mnie to boli.

    > w sumie absolutnie mi to nie robi roznicy, ciekawa bylam czemu sie nic nie
    > zmienia skoro sie zmienia:)

    Akurat moze to byc istotne. Jesli juz nie dlatego, ze biala karte trzeba co roku
    odnawiac (i moje doswiadczenia w tej kwestii sa dokladnie takie same, jak
    Twoje), to dlatego, ze na bialej karcie stoi napisane (na odwrocie, drobnym
    drukiem), ze nie masz prawa pracy. A sprobuj udowodnic tutejszym biurwom, ze nie
    jestes wielbladem, ale mimo to mozesz pracowac...
  • boe_ 01.07.04, 20:16
    > Nie bede ci dogryzac. To jest tak, jak umowic sie z ladna i bogata
    dziewczyna,
    > a
    > jak przechodzisz do rzeczy, to okazuje sie, ze smierdzi jej z geby. Mnie w
    > Belgii nie podoba sie biurokracja: absurdalnie rozbudowana, ale co gorsza
    > NIEKOMPETENTNA!!! Poniewaz to ja utrzymuje te horde darmozjadow, nic dziwnego,
    > ze mnie to boli

    dziekuje:) widzisz, moze to wynika z tego, ze ja nie place podatkow, do pracy
    przychodze kiedy chce, a jak nie chce to nie musze nawet dzwonic, jezdze sobie
    w rozne miejsca na koszt panstwa, grzechem byloby narzekac...zgadzam sie z
    toba, ze biurokracja jest tu koszmarna i doskonale rozumiem ze to co mnie tu
    raczej rozbraja, ciebie wyprowadza z rownowagi...ale nie martw sie, ta moja
    sielanka kiedys sie skonczy i pewnie bedziemy tu zawodzic jednym glosem:)

    > Akurat moze to byc istotne. Jesli juz nie dlatego, ze biala karte trzeba co
    rok
    > u
    > odnawiac (i moje doswiadczenia w tej kwestii sa dokladnie takie same, jak
    > Twoje), to dlatego, ze na bialej karcie stoi napisane (na odwrocie, drobnym
    > drukiem), ze nie masz prawa pracy. A sprobuj udowodnic tutejszym biurwom, ze
    ni
    > e
    > jestes wielbladem, ale mimo to mozesz pracowac...

    wiem, ale mam jeszcze troche czasu, kontrakt mi sie konczy w 2006 do kiedy to,
    mam nadzieje, panie w urzedach zaopatrza sie juz w karty wlasciwego koloru:) a
    wlasciwie jezeli postanowie zostac na uniwersytecie jako postdoc, to jedyne co
    mi bedzie potrzebne to fundusze z FWO, a nie pieczatka z urzedu
  • piemeltje 01.07.04, 20:41
    > dziekuje:) widzisz, moze to wynika z tego, ze ja nie place podatkow, do pracy
    > przychodze kiedy chce, a jak nie chce to nie musze nawet dzwonic, jezdze sobie
    > w rozne miejsca na koszt panstwa, grzechem byloby narzekac...

    W takim ukladzie to wszedzie jest dobrze.

    > ale nie martw sie, ta moja
    > sielanka kiedys sie skonczy i pewnie bedziemy tu zawodzic jednym glosem:)

    Tak, pora wydoroslec... Ja sie nie martwie, bo juz zostalas ostrzezona...
    Pogadamy jak sprobujesz rozpoczac samodzielna dzialalnosc gospodarcza. Buhahahaha!
  • boe_ 01.07.04, 21:22
    piemeltje napisała:

    > > dziekuje:) widzisz, moze to wynika z tego, ze ja nie place podatkow, do pr
    > acy
    > > przychodze kiedy chce, a jak nie chce to nie musze nawet dzwonic, jezdze s
    > obie
    > > w rozne miejsca na koszt panstwa, grzechem byloby narzekac...
    >
    > W takim ukladzie to wszedzie jest dobrze.

    no wlasnie widzisz, nie wszedzie...w polsce doktoranci tez nie placa podatkow,
    ale uczelnia nie placi za nich ZUSu, a tu RSZ i owszem...poza tym doktorant w
    polsce zarabia tyle, ze moze tylko marzyc o wynajeciu mieszkania i samodzielnym
    utrzymaniu, tu wystarcza swobodnie na zycie i jeszcze zporo zostaje...tam
    prawie nie ma szans na zagraniczna konferencje (choc to oczywiscie nie jest
    regula) stad mozesz pojechac praktycznie wszedzie...nie wspominajac o finansach
    jakimi dysponuja uniwersyteckie laboratoria, co wiaze sie tez ze sposobem
    prowadzenia badan i mozliwosciami samego doktoranta, oraz nazwyklejszych
    miedzyludzkich stosunkach panujacych w pracy...tu nie ma profesorow-polbogow,
    wszyscy sa z soba po imieniu i wszystkie drzwi sa otwarte

    > > ale nie martw sie, ta moja
    > > sielanka kiedys sie skonczy i pewnie bedziemy tu zawodzic jednym glosem:)
    >
    > Tak, pora wydoroslec... Ja sie nie martwie, bo juz zostalas ostrzezona...
    > Pogadamy jak sprobujesz rozpoczac samodzielna dzialalnosc gospodarcza.
    Buhahaha
    > ha!

    w mojej profesji raczej mi to nie grozi:) ja mam wybor miedzy jakas firma
    farmaceutyczna czy biotechnologiczna, lub laboratorium uniwersyteckim...a to
    ostatnie zawsze sie wiaze z elastycznym czasem pracy, wyjazdami i urlopami w
    nieprzyzwoitych ilosciach...to nie jest kwestia doroslosci, to jest kwestia jak
    sie urzadzic zeby nie narzekac:)
  • piemeltje 01.07.04, 22:44
    > no wlasnie widzisz, nie wszedzie...w polsce doktoranci

    W Polsce doktoranci nie sa doktorantami na calym etacie i tyle. Z czegos trzeba
    zyc, a w Polsce mozna sie calkiem niezle urzadzic, jesli masz jakies
    zaczepienie. Bedac doktorantem, masz kupe wolnego czasu i rozne mozliwosci.

    > w mojej profesji raczej mi to nie grozi:)

    A kto ci kaze pracowac w swojej profesji? To wlasnie z takiego myslenia bierze
    sie bezrobocie.

    > to nie jest kwestia doroslosci, to jest kwestia jak
    > sie urzadzic zeby nie narzekac:)

    Jestes Polka, to proste. Zrobic sie na bostwo i wyjsc za maz za jakiegos
    nieprzyzwoicie bogatego zgreda. Gdybym byl Polka, dawno bym tak zrobil.
  • boe_ 02.07.04, 00:10
    > W Polsce doktoranci nie sa doktorantami na calym etacie i tyle. Z czegos
    trzeba
    > zyc, a w Polsce mozna sie calkiem niezle urzadzic, jesli masz jakies
    > zaczepienie. Bedac doktorantem, masz kupe wolnego czasu i rozne mozliwosci.

    zalezy gdzie pracujesz i jak bardzo jestes w to zaangazowany...doktorant nie ma
    etatu, to sa studia, czy tu czy tam..i to nie jest ok ze doktorant traktuje
    swoje badania jako jedno z wielu zajec, wiem bo sama dorabialam na dwoch
    nazwijmy to posadkach...takie badania nie daja wynikow...to polega na tym ze
    cos tam sie zrobi a potem napisze cos czego nikt nigdy nie przeczyta...w
    najlepszym przypadku opublikuje artykul w "archa botanica cracovia" czy jakos
    tam...tu (w europie zachodniej czy stanach) nikt ci nie da obronic doktoratu
    jesli nie masz przynajmniej jednej
    publikacji w porzadnym magazynie, z impact factor wiekszym niz 2...jesli nikt
    cie nie cytuje, to nic co zrobiles nie ma najmniejszego znaczenia


    > A kto ci kaze pracowac w swojej profesji? To wlasnie z takiego myslenia bierze
    > sie bezrobocie.

    ale ja chce pracowac w swojej profesji!! jak glupio to dla ciebie nie zabrzmi,
    ja naprawde chodze do swojej pracy z przyjemnoscia, czasem nawet w weekendy i
    swieta jak ciekawosc nie daje mi spac...i jakos nigdy nie jestem tam sama:)
  • piemeltje 02.07.04, 06:57
    > zalezy gdzie pracujesz i jak bardzo jestes w to zaangazowany...

    Wiecej realizmu, boe_. Jestem zaangazowany tak bardzo, jak sie musi albo jak sie
    da. Nie ma co sie angazowac, jak w brzuchu burczy- trzeba najpierw zarobic na
    cos do jedzenia.
    Zreszta nie chodzi o to, ze doktorant w Belgii nie ma lepiej od tego samego
    doktoranta w Polsce- pewnie, ze ma. Wyzwania sa troche inne.

    > ale ja chce pracowac w swojej profesji!!

    Wiecej realizmu, boe_. Twoje chcenie moze ucierpiec w zderzeniu z
    rzeczywistoscia, gdy okaze sie sprzeczne z wczesniej wyrazonym zyczeniem, zeby
    urzadzic sie tak, zeby nie narzekac. Nie masz swojego zawodu przykreconego do
    czaszki. Smieszy i dziwi mnie narzekanie na bezrobocie osob, ktore maja waska
    specjalnosc, a potem siedza na bezrobociu, bo akurat zapotrzebowanie na osopby
    tej specjalnosci jest minimalne. A wezze i zajmij sie czyms innym i czesc.
    Przyjemnosc z wykonywania pracy nie ma tu nic do rzeczy- to tylko ekstra bonus,
    bo praca zawodowa sluzy do zdobywania tej odrobiny pieniedzy na zycie
    (prawdziwych pieniedzy z pracy nie da sie uzyskac- trzeba je raczej ukrasc,
    bedac politykiem, urzednikiem, najlepiej unijnym, albo pospolitym zlodziejem).
    Moja praca daje mi czasem satysfakcje, ale i tak bede odradzal swoim dzieciom
    taki wybor kariery, zupelnie tak samo jak moi rodzice odradzali mnie. Placa
    niezle i nie mam nic lepszego na oku. Ale marze o byciu kierowca TIRa i jesli
    uda sie wycisnac trwale z tego lepsze pieniadze, to rzuce to, co robie, w
    diably. Zreszta- cokolwiek. Byleby przejsc na emeryture jak najszybciej,
    najlepiej od jutra. Praca zawodowa to glupota.

    Ale odbieglismy od tematu.
  • tuhanka 01.07.04, 14:10
    Ja tez tak chcialam zrobic, zeby osoba majaca umowe najmu poswiadczyla, ze u
    niej mieszkam. Ale tutaj zarzadano jeszcze podpisu wlascicielki, ktora jako
    zywo nie ma pojecia o moim istnieniu i moze robic problemu. Troche to wszystko
    pokomplikowane.
  • boe_ 01.07.04, 14:52
    wiesz, to chyba zwykla ludzko-urzednicza upierdliwosc...ja mojego wlasciciela
    domu nigdy nie widzialam na oczy...czy on wie o moim istnieniu - nie mam
    pojecia...ale w moim przypadku to bylo duzo prostsze...zaraz po przyjezdzie
    zglosilam w urzedzie ze pod tym adresem mieszkam i przedstawilam papier ze mam
    tu legalna prace...dwa w jednym...przyszedl policjant, sprawdzil ze faktycznie
    mieszkam pod wskazanym adresem, ale nawet nie domagal sie zadnego dokumentu ani
    rozmowy z wlascicielem...wystawil mi papier, z tym poszlam spowrotem do urzedu
    i wtedy na podstawie tych dwoch dokumentow wydano mi ta wlasnie (bialozolta:))
    karte z wpisanym meldunkiem...w tym roku bylo tak samo - papier z pracy,
    policjant ktory sprawdza czy dalej tam mieszkam i kolejna pieczatka
  • tuhanka 01.07.04, 19:21
    To moze ja faktycznie sprobuje zrobic taki numer, moze jakis urzedniczyna nie
    zauwazy i klepnie papiery? Hmm, moze sie uda. A policja moze sobie przychodzic -
    i tak rzadko kiedy jestem w domu, to co najwyzej zostawia mi papierek, zglosze
    sie i bedzie ok. Dzieki za info!
  • 3eti 01.07.04, 20:16
    Tuhanka,to czasami bywa nie takie proste.Policjant czesto nie zostawia papierka,wrecz przeciwnie
    wpisuje ze pod wskazanym adresem taka osoba nie mieszka.I wtedy zaczynaja sie schody.
  • boe_ 01.07.04, 20:19
    do mnie przychodza zawsze o jakiejs idiotycznej godzinie, kiedy wszyscy ludzie
    sa normalnie w pracy...wiec na ogol tylko spytaja kogos czy tu dalej mieszkam,
    np sasiadow...z mojego doswiadczenia wydaje sie to byc dosyc latwe
    powodzenia:)
  • 3eti 01.07.04, 20:58
    Oczywiscie,ze roznie mozna trafic,ja tylko mowie jak bywa.I wiem,ze wiele osob mialo problemy przez
    te wizyty policji.Takze lepiej podejsc do tego powaznie,bo po co pozniej miec problemy.
    Z pewnoscia duzo zalezy od miejsca zamieszkania.W Brukseli sprawdzaja malo kiedy,nie tak jak w
    mniejszych miejscowosciach.
  • boe_ 01.07.04, 21:04
    ja wyslalam swoj post zanim przczytalam twoj, wiec to nie sa zadne
    kontrargumenty:) jasne ze mozna miec problemy, moze ja akurat mialam szczescie
  • rosa1 08.07.04, 14:09
    Ja tez mieszkam u kogos kto ma umowe, ja nie mam. Nie musialam pokazywac
    policjantowi umowy. Powinnas miec na dzwonku i skrzynce na listy swoje
    nazwisko. Gdy przyjdzie policja, a ciebie nie bedzie, to zostawi ci list w
    skrzynce ze byl i zebys zglosila sie na policje. Oni przychodza w takich
    godzinach, ze wiedza ze ludzie sa w pracy. Nie powinno byc problemu, ..chyba ze
    jakis zlosliwy.

    A w urzedzie potrzebuja tylko potwierdzenia od policjanta o miejscu
    zamieszkania, a nie umowy.
  • jagienka74 02.07.04, 10:08
    Ja wlasciwie mam ten sam problem. Jestem tu tylko od pol roku, no i taka tez
    dostalam karte: na pol roku, oczywiscie z mozliwoscia przedluzenia. Pan
    policjant mial sie zjawic do 11 lipca, bo potem wyjezdzamy na wakacje, a karte
    mam wazna do 6 sierpnia... Policjanta ni widu ni slychu, a na wizyte w moim
    urzedzie miasta ostatnio czekalam 2 miesiace, i co mam zrobic? A tak w ogole to
    bardzo niedawno odkrylam to Forum i bardzo sie ciesze, wszyscy wydaja sie
    niezmiernie sympatyczni i pomocni, pozdrawiam :)
  • tuhanka 02.07.04, 10:23
    A tak w ogole to
    > bardzo niedawno odkrylam to Forum i bardzo sie ciesze

    :)))

    Polecam tez stronke www.belgia.net i funkcjonujace przy niej forum.
  • jagienka74 02.07.04, 10:58
    dzieki wielkie :)
  • boe_ 29.09.04, 13:51
    odswiezam temat, bo w zgodzie z wrzesniowa tradycja udalam sie do urzedu gminy
    w sprawie pieczatki na kolejny rok
    zapytalam pana ktory z mina cierpietnika mnie osblugiwal, czy nie powinnam miec
    wymienionej tej bialej karty, skoro juz do tej europy dobilismy i teoretycznie
    moge tu sobie mieszkac jak mi sie podoba
    i okazuje sie ze NIE! dopoki mam status studenta (i nie wazne ze mi za to
    placa) musze ten papier co roku przedluzac i tyle, dopiero jak pojde do pracy,
    dostane niebieska
    nie martwi mnie to (jeszcze) ale zastanawiam sie nad taka sytuacja ze nagle z
    jakiegos powodu rzucam ten doktorat, to co wtedy? kaza mi sie spakowac? bede tu
    nielegalnie? albo go skoncze i zalozmy ze nie pojde do pracy tylko postanowie
    zostac gospodynia domowa?
    a jeszcze w dodatku mam ten kontrakt samenwonnen, mozemy wziac razem pozyczke
    na dom (co tez mamy w planie), przeciez musza mnie tu miec w jakiejs ewidencji,
    zeby moc ze mnie co miesiac zdzierac?
    kto wie jak to dziala?
  • piemeltje 29.09.04, 19:36
    > i okazuje sie ze NIE! dopoki mam status studenta (i nie wazne ze mi za to
    > placa) musze ten papier co roku przedluzac i tyle, dopiero jak pojde do pracy,
    > dostane niebieska

    Ten urzednik jest niedoinformowany. Ale nie chce mi sie szukac paragrafow.
    Zaplac adwokatowi, to wyszuka i przeprowadzi sprawe.

    > a jeszcze w dodatku mam ten kontrakt samenwonen

    Czyli zyjesz w grzechu.

    A powaznie: naprawde poszukaj adwokata, ktory zna sie na tych sprawach. W
    pojedynke to szkoda Twojego czasu i zdrowia. Zalatwisz sobie niebieska karte w
    pol roku bez problemu. Status studenta czy innego nie ma nic wspolnego z
    dokumentem tozsamosci, ktory Ci sie nalezy z racji obywatelstwa kraju- czlonka Ujni.
  • boe_ 30.09.04, 00:42
    adwokat zarznie mnie finansowo a i tak bedzie to trwalo i trwalo...a
    teoretycznie mam jeszcze dwa lata zeby to w koncu uregulowac...to ze urzednik
    jest niedoinformowany to mnie w ogole nie dziwi...oni w tym wydziale chyba
    strasznie cierpia ze sie musza z imigrantami uzerac i wlasciwie chyba ich to
    nie bardzo obchodzi czy ja mam karte biala czy niebieska....ale jak twierdzisz
    ze mi sie nalezy niebieska to jutro dopytam sie na uniwerytecie jak to
    jest...bo w koncu razem z dowodem ze jestem wpisana na kolejny rok przyslali mi
    tez atest ktory wlasnie dorocznie mam przedstawiac w ratuszu...czyli ze dalej
    jestem ten obcy...ale RSZ ze mnie sciagaja jak ze swojego
    ech, nie ma sprawiedliwosci
  • boe_ 30.09.04, 10:22
    no i wykonalam 10 telefonow i okazuje sie ze faktycznie studentom i doktorantom
    niebieska karta sie nie nalezy..po pieczatke musza chodzic wszyscy studenci z
    UE...pani ktora odpowiada za personel zagraniczny UA poinformowala mnie ze
    przepis jest dziwny, ale jest i tyle...jak skoncze studia i z jakichs powodow
    nie pojde do pracy to moge sie zarejestrowac jako bezrobotna a karte niebieska
    i tak dostane...tak mysle ze to ma moze cos wspolnego z placeniem podatkow
    to tak gwoli wyjasnienia
  • an_bu 30.09.04, 11:43
    Boe, mozesz rozwiazac problem (i zdobyc niebieska karte!) zmieniajac oficjalnie
    swoj status ze studenta na... no wlasnie, samenwonende. Procedura jest dosc
    upierdliwa, trzeba zlozyc mase dokumentow, trwa oficjalnie 6 miesiecy, ale w
    praktyce 9-12... No i tez przydaje sie adwokat, zeby nie dac sie upupic
    administracji... Ale przynajmniej odpada kwestia pieczatki.
    Numer odnosnego artykulu to chyba 9 paragraf 3 - w social albo buitenlandse
    studenten service na uniwerku na pewno beda wiedziec (mnie w Leuven w swoim
    czasie pomogli).
    Pozdrawiam.
    PS. Warunkiem jest, ze wasz kontrakt jest oficjalnie zarejestrowany.
  • ondine 02.10.04, 15:40
    to samen stuff to independant czy co???

    hej, to teraz mnie oswieciliscie. czyli jesli za 3 lata wrecza mi dyplom ,
    skonczy mi sie karta i nie bedzie mi chcialo juz studiowac, a , dajmy na to,
    orbem mi pokaze faka, to nie wywala mnie? czy za te piepszone trzy lata skonczy
    sie ten caly fijatrzyK?
    marze o kompetentnych wiadomosciach, bo ciagle slysze rozne wersje. jedyne co
    wiem, to to, ze okres przejsc jest do 2006 ale potem pewnie go przedluza.
    kiedy sktos mnie oswiecil wersja ze nawet ktos z ue ale bez kontraktu na prace
    moze zostac wyslany do siebie. bredzil tak pewien pan pracujacy w tych
    kafkowskich strukturach .

    ja nic z tego nie kumam. chce tylko wiedziec, czy za 3 lata nikt nie powie-
    masz séjour limité AUX études, no jest finito, wiec wypad do siebie.

    baba w ratuszu nic nie wiedziala, i gadala cos o staraniach na séjour illimité.
    tylko ze studentom sie go nie daje. a baba nie miala pojecia o niebieskich
    kartach. to bylo miesiac po wejsciu do ue. kazdy urzedas na moj widok sie
    jezyl, ze jescze nie jestesmùy PRAKTYCZNIE w unii, ze on nic nie wie, ze mam
    sie spytaj swoich urzedaswo z konsulatu, ze jest kolejka, i ze go g ochodze.
  • piemeltje 02.10.04, 16:02
    ondine napisała:

    > to samen stuff to independant czy co???

    Nie. Zgoogluj "wettelijk samenwonen", wyskocza Ci strony roznych gmin. tam jest
    opisane jakie dokumenty trzeba zlozyc i gdzie. Patrz tez:

    www.dofi.fgov.be/nl/reglementering/belgische/overige/omzendbrieven/30042004.pdf
    Czytamy tam m.in.:

    "De onderdanen van de tien nieuwe Lidstaten die na 1 mei 2004 naar België willen
    komen zonder er een economische activiteit uit te oefenen en hun familieleden
    kunnen vanaf deze datum het verblijf of de vestiging aanvragen onder dezelfde
    voorwaarden als de onderdanen van een andere EEG-Lidstaat."

    I, co najwazniejsze:

    "1. De onderdaan van een nieuwe Lidstaat, gemachtigd of toegelaten tot vestiging
    in België op 1 mei 2004 De onderdaan van een nieuwe Lidstaat, die gemachtigd of
    toegelaten werd tot vestiging in België en die dus in principe over een
    identiteitskaart voor vreemdelingen beschikt, kan vanaf 1 mei 2004 aan het
    gemeentebestuur van zijn verblijfplaats een verblijfskaart van een onderdaan van
    een EEG-Lidstaat vragen. Om zijn aanvraag te ondersteunen zal hij een nationale
    identiteitskaart of een nationaal paspoort moeten overleggen."

    oraz:

    "2. De onderdaan van een nieuwe Lidstaat, gemachtigd of toegelaten tot een
    verblijf van onbeperkte duur in België op 1 mei 2004 2.1. De onderdaan die
    houder is van een bewijs van inschrijving in het vreemdelingenregister
    (B.I.V.R.) voor een onbepaalde duur, op grond van zijn hoedanigheid van
    werknemer in loondienst of zelfstandige Vanaf 1 mei 2004 kan hij de vestiging
    aanvragen bij het gemeentebestuur van zijn verblijfplaats (aanvraag tot
    vestiging – bijlage 19). Om zijn aanvraag te ondersteunen zal hij een
    identiteitskaart of een nationaal paspoort moeten overleggen. De erkenning van
    zijn recht op vestiging in België is aan geen enkele andere voorwaarde
    onderworpen. Het is dus niet nodig om de Dienst Vreemdelingenzaken te raadplegen
    met betrekking tot de afgifte van deze verblijfskaart. Men kan echter contact
    opnemen met de Dienst Vreemdelingenzaken indien er twijfel bestaat met
    betrekking tot het B.I.V.R. dat als verblijfsvergunning dient en aan de
    betrokkene in zijn hoedanigheid van werknemer in loondienst of zelfstandige werd
    toegekend. De aanvrager moet zich op de door het gemeentebestuur vastgelegde dag
    bij het gemeentebestuur aanbieden om zijn verblijfskaart van een onderdaan van
    een EEG-Lidstaat in ontvangst te nemen. In afwachting van de ontvangst van deze
    verblijfskaart blijft hij in het bezit van de verblijfstitel waarvan hij op het
    moment van de aanvraag houder was. Deze wachttermijn mag echter niet langer dan
    een maand duren."

    I jeszcze:

    "3.4. De onderdaan van een nieuwe Lidstaat die in de hoedanigheid van
    buitenlandse student houder is van een bewijs van inschrijving in het
    vreemdelingenregister Vanaf 1 mei 2004 kan hij op basis van artikel 55 van het
    koninklijk besluit van 8 oktober 1981 het verblijf aanvragen bij het
    gemeentebestuur van zijn verblijfplaats. Om zijn aanvraag te ondersteunen zal
    hij een nationale identiteitskaart of een nationaal paspoort moeten overleggen.
    Voor het einde van de derde maand na de aanvraag moet hij het bewijs leveren dat
    hij beschikt over een ziekteverzekering die de risico’s in België dekt. Indien
    hij dit bewijs voor het einde van deze periode van drie maanden levert, ontvangt
    hij van het gemeentebestuur de verblijfskaart van een onderdaan van een
    EEG-Lidstaat, die geldig is voor de duur van de opleiding en die hoogstens een
    jaar geldig is. In afwachting van de ontvangst van deze verblijfskaart blijft de
    onderdaan in het bezit van het B.I.V.R. waarvan hij op het moment van de
    aanvraag houder was. Indien het B.I.V.R. voor het einde van de periode van drie
    maanden na de aanvraag vervalt, wordt het voor de noodzakelijke duur verlengd.
    De eventuele beslissing tot weigering van verblijf (conform het model van
    bijlage 14 van het koninklijk besluit van 8 oktober 1981) : - moet niet worden
    vergezeld van een bevel om het grondgebied te verlaten indien het B.I.V.R. nog
    steeds geldig is; - moet worden vergezeld van een bevel om het grondgebied te
    verlaten, overeenkomstig het model van bijlage 33bis van het koninklijk besluit
    van 8 oktober 1981, indien het B.I.V.R. niet wordt verlengd of vernieuwd. Dit
    bevel om het grondgebied te verlaten kan na de beslissing tot weigering van
    verblijf worden betekend.
    17
    Indien de betrokkene wacht op de vervaldag van zijn bewijs van inschrijving in
    het vreemdelingenregister om het verblijf aan te vragen op basis van artikel 55
    van het koninklijk besluit van 8 oktober 1981, moet hij alle documenten
    overleggen die worden vereist door deze bepaling zodat hij een verblijfskaart
    van een onderdaan van een Lidstaat van de Europese Gemeenschappen die geldig is
    voor de duur zijn studies kan verkrijgen15. Indien hij op basis van een andere
    hoedanigheid van een verblijfstitel wil genieten, kan hij een aanvraag tot
    vestiging indienen bij het gemeentebestuur van zijn verblijfplaats,
    overeenkomstig de omzendbrief van 14 juli 1998 betreffende de
    verblijfsvoorwaarden voor EG-vreemdelingen en hun familieleden alsmede
    betreffende de verblijfsvoorwaarden voor de vreemde familieleden van de
    Belgische onderdanen6. In dit geval wordt het B.I.V.R., indien het vervalt
    vooraleer de vestigingstitel wordt verkregen, voor de noodzakelijke duur verlengd."

    No i co? Nie mozna odmowic studentowi niebieskiej karty. Zreszta przeczytajcie
    sobie reszte sami.
  • boe_ 02.10.04, 18:28
    > ontvangt hij van het gemeentebestuur de verblijfskaart van een onderdaan van
    een EEG-Lidstaat, die geldig is voor de duur van de opleiding en die hoogstens
    een jaar geldig is.

    no to czyli nie moze...tu sie trzeba zapisywac na kazdy kolejny rok
    studiow...czyli w papierach jestes student tylko od pazdziernika do
    pazdziernika a potem sie mozesz zapisac na kolejny rok ale nie musisz i wtedy
    do widzenia

    moet hij alle documenten
    > overleggen die worden vereist door deze bepaling zodat hij een verblijfskaart
    > van een onderdaan van een Lidstaat van de Europese Gemeenschappen die geldig
    is
    > voor de duur zijn studies kan verkrijgen

    czyli rok

    Indien hij op basis van een andere
    > hoedanigheid van een verblijfstitel wil genieten, kan hij een aanvraag tot
    > vestiging indienen bij het gemeentebestuur van zijn verblijfplaats,

    czyli to, o czym pisala an_bu...mozna zmienic taktyke
  • ondine 03.10.04, 11:02
    tak, prawda, wlasnie sie doszperalam w zrozumialym mi jezyku. przeciez nic sie
    nie zmienia. moze tylko kolor karty. ale co zrobic tego pieknego dnia 31
    pazdzirnika 2007 gdy moj kwit sie wyczerpie, hmm? przeciez NIKT nie zatrudnia
    na podst kwitu ograniczonego. nie ma cudow. poza tym jako student nie moge miec
    lukratywnego zajecia . a skoro moge tu byc legalnie tylko do konca studiow, to
    co potem? nie moge sobie wyobrazic. w praktyce wiekszosc sie hajta. ja nie
    chce.
    a okres przejsciowy jesli nie zostanie przedluzony, to zobowiazuje sie w ramach
    zakladu przebiec przez blvd anspach na golasa. oczywiscie ze dowala jeszcze
    kilka lat. kto by chcial powtorke z anglii?
  • flx 03.10.04, 07:28
    najprzod to witanko wszystkim, bo jestem tu nowy, ale juz od jakiegos czasu was
    podgladam i dopiero dzisiaj odwazylem sie napisac widzac tak ladny post
    pimeltje, ze az usiadlem, bo doprawdy brzmi on dla mnie tak:
    czytamy-bla bla bla
    i co naj-gul gul
    oraz-ble ble ble
    i jeszcze-tra la lala
    no i co? ja nic nie kapuje i nie tylko chyba ja.
    Pozdrawiam i milego dzionka, moze ktos mnie oswieci:)
  • piemeltje 03.10.04, 08:22
    flx napisał:

    > najprzod to witanko wszystkim, bo jestem tu nowy

    Witam w imieniu gospodarza, ktory chyba jeszcze spi.

    > pimeltje, ze az usiadlem, bo doprawdy brzmi on dla mnie tak:
    > czytamy-bla bla bla
    > i co naj-gul gul
    > oraz-ble ble ble
    > i jeszcze-tra la lala
    > no i co? ja nic nie kapuje i nie tylko chyba ja.

    Zgadzam sie z Toba, ze urzednicze okolniki nie zawsze brzmia jasno, ale moze
    zadasz jakies konkretne pytania, to wspolnym wysilkiem wyjasnimy watpliwosci.
  • ondine 03.10.04, 10:11
    dla niektorych to blabla moze zmienic zycie, i to jest straszne, ale prawdziwe.
  • boe_ 03.10.04, 13:06
    ja poprosze wiecej takich postow na dziendobry !!:))
    fix, okropnie mnie rozsmieszyles:))
    witam i pozdrawiam
    boe
  • kasiabru 03.10.04, 14:31
    nie martw sie flx, pimelke tak ma. trzeba sie przyzwyczaic.
    Witaj i wszystkiego dobrego.

    Kasia
  • ondine 03.10.04, 10:14
    dales mi piekny orzech do zgryzienia, musze sie dodrapac do tego po francusku a
    za cholere nawet nie wiem o czym mowa w tytule. litosci! jak ja mam po dwoch
    latach w bruxeli jechac po flamandzku?;)
  • madalini 18.10.04, 17:30
    Jesli mozna, to ja mam problem z tej serii.. moze ktos mial podobne
    doswiadczenia?

    Wyglada to tak:
    1. Rozpoczynam od listopada lub grudnia prace w Brukseli, w Pewnej Firmie
    2. Pracodawca juz wystapil o pozwolenie na prace dla mnie
    3. Moja zona pracuje od roku (od 10/2003) w Komisji Europejskiej na kontrakcie
    4. Jestem wpisany w carte d'identite mojej zony, choc jak na razie mieszkam w
    Polsce a do Belgii dopiero sie bede przenosil
    5. Oboje mamy obywatelstwo polskie.

    Pytanie jest zasadniczo jedno: Czy musze sie starac o pozwolenie na pobyt i/lub
    o wize Schengen, czy tez nie; a jesli tak to gdzie - w Polsce czy w Belgii?

    Komplikacje:
    Komisja Eur. (DG Admin) twierdzi ze nie potrzebuje nawet pozwolenia na prace,
    tylko carte d'identite, jako malzonek osoby pracujacej.
    Pewna Firma twierdzi ze potrzebuje tylko pozwolenie na prace.
    Ambasada - ze dodatkowo bede musial uzyskac wize Schengen........

    JAKA JEST PRAWDA?
  • piemeltje 18.10.04, 18:21
    Formalnie jest tak jak w okolniku, do ktorego link podalem wyzej. Chcac
    zamieszkac w Belgii jako Polak nadal potrzebujesz wizy, na podstawie ktorej
    wydaje sie pozwolenie na pobyt. Powinienes zaczac starac sie o te wize w
    ambasadzie belgijskiej w Warszawie. Poniewaz obowiazuja okresy przejsciowe,
    potrzebne jest Ci rowniez pozwolenie na prace.

    A praktycznie to bym zrobil tak: przyjechalbym do Belgii jako maz swojej zony i
    o stosowne papiery wystapil w Dienst Vreemdelingen w gminie mojego zamieszkania.
    Wolno mi (odwrotnie do tego, co powiedza w gminie)! Do pomocy wzialbym adwokata.
    Uwypuklilbym fakt zatrudnienia zony w Komisji Europejskiej (bez podawania
    stanowiska), ewentualnie poprosilbym kogos z kolegow z Komisji zeby zadzwonil do
    gminy zapytac jak tam idzie sprawa meza kolezanki, bo to wicie rozumicie
    priorytetowe itepede.

    Wniosek o wydanie pozwolenia na prace sklada pracodawca. Niech zlozy- i niech od
    razu zatrudni.

    W ten sposob dojedziecie do konca okresu przejsciowego (czyli do konca 2006
    roku) zanim administracja wykona jakikolwiek zborny ruch w waszej sprawie.
  • madalini 26.10.04, 15:30
    Dzieki! Tak wlasnie mi powiedziano, tj. ze wystarczy rejestracja w gminie. Ale
    ponoc trzeba odnawiac to co 3 miesiace? tak mowi moj pracodawca ale brzmi to co
    najmniej dziwnie. Jak to sie ma do tych Waszych zoltych, niebieskich i innych
    kart o ktorych tyle piszecie?
  • piemeltje 26.10.04, 20:22
    Ale
    > ponoc trzeba odnawiac to co 3 miesiace? tak mowi moj pracodawca ale brzmi to co
    > najmniej dziwnie. Jak to sie ma do tych Waszych zoltych, niebieskich i innych
    > kart o ktorych tyle piszecie?

    Ale co trzeba odnawiac? Pozwolenie na prace? No chyba ze bomby termonuklearne
    budujesz... Bo te roznokolorowe karty to pozwolenia na pobyt i dzialaja: biala
    zwykle na rok, zolta juz nas nie dotyczy, a niebieska na 5 albo 10 lat, juz nie
    pamietam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka