Dodaj do ulubionych

jeszcze raz o ksiazkach

06.03.05, 17:27
jezeli ktos jest spragniony czytania w ojczystym jezyku to polecam ksiegarnie
wysylkowa vivid
www.vivid.com.pl
ksiazke dostalam 5 dni po oplaceniu rachunku a koszty wysylki to tylko 11 zl
(rebis nalicza az 34 zl) dodatkowo dosyc korzytne ceny
pozdrawiam
boe
Edytor zaawansowany
  • mala_obludnica 06.03.05, 20:15
    super, bede pamietac :)
    przeprowadzam sie do Belgii zaniedlugo, i juz sie martwilam ze przylatujac do
    Polski bede z obledem w oczach rzucac sie do pierwszego empiku, a potem tachac
    to wszystko spowrotem...:D
  • boe_ 06.03.05, 21:36
    nie dziala, sprawdzilam:) ja za kazdym razem wracam do belgii z 3 - 4 (to
    zawsze wydaje mi sie rozsadna ilosc) nowymi ksiazkami i miesiac pozniej znowu
    nie mam co czytac:) spragniona czytania po polsku normalnie je wchlaniam:)
    w okresie miedzywyjazdowym glownie wiec czytam po angielsku - kupuje w "de
    slegte", tez warto zapamietac, ksiazki sa uzywane wiec tanie (wczoraj za 5
    zaplacilam 31 euro), maja bardzo duzy wybor w kilku jezykach
  • mala_obludnica 07.03.05, 09:54
    Nie wiem co to de Slegte ...
    Ale jezeli chodzi o uzywane ksiazki to w Brussels na Anspach (od strony
    Wschodniej zaraz po Place de Monnaie idac w strone Gare du Midi) maja swietny
    wielki antykwariat Pele-Mele. Po naszemu to by bylo groch z kapusta , i zgadza
    sie- to raczej miejsce dla szperaczy bo porzadku alfabetycznego raczej nie
    nalezy sie spodziewac :) Ale maja spora sekcje z jezykiem angielskim, w kazdym
    innym jezyku da sie rowniez cos znalezc, nawet po polsku ( ale glownie jakies
    beznadziejne podreczniki z lat 70tych :) ) I ksiazki - takie powiesci,
    rozsadnych wymiarow , sa tam po 2,3 euro. Czasem po 1 :)
    Jest tez ogromny wybor podrecznikow do jezykow oraz encyklopedii, drozsze juz
    ale cudne po prostu. Zakupilam swego czasu rowniez ogromnego Larrousse'a .
    prawie nowke, za 10 euro..
    Nie wiem czy to coroczna impreza, ale kiedy ja bylam w Brux, jakos na jesien
    organizowali w budynku Expo "Book festival" gdzie mozna bylo kupic nowe ksiazki
    za po prostu smieszne ceny. Nakupowalam sobie amerykanskich wypasionych ksiazek
    akademickich do marketingu ( bo to akurat studiuje, a amerykanskie podreczniki
    sa najlepsze) po trzy-piec euro, wielkie albumy o sztuce byly po 10 , a
    ilustrowane slowniki tez cos kolo tego. Bez mala jedne piate,albo jedne
    dziesiate cen. Powiesci tez byly,sporo po angielsku. Jezeli to cykliczna
    impreza i na ta jesien rowniez bedzie, to juz ostrze sobie na to zeby..>:)
  • piemeltje 07.03.05, 10:20
    > Jezeli to cykliczna
    > impreza i na ta jesien rowniez bedzie, to juz ostrze sobie na to zeby..>:)

    Patrz www.boekenfestijn.nl/agenda.asp
    --
    Anything free is worth what you pay for it.
  • mala_obludnica 07.03.05, 10:30
    dzieki wielkie, piemeltje!!
    Dobrze, ze jest wersja po angielsku ( chociaz nie wszystkiego) bo ja tego
    piorunskiego jezyka dopiero zaczne sie uczyc...
  • boe_ 07.03.05, 13:30
    aa, fajnie, juz sobie wypatrzylam ze w a'pen tez bedzie pod koniec maja
    w de slegte maja bardzo duzy wybor i wszystko w porzadku alfabetycznym, wiec
    latwo sie znalezc...ja kupuje w antwerpii ale wiem ze jest tez sklep w
    bxl...mozesz go znalezc na stronie www.deslegte.com
    ceny sa troche wyzsze ok 5-8 ale mozna kupic naprawde dobre ksiazki...w sobote
    na przyklad znalazlam sobie swietnie napisana biografie john'a nash'a i hit
    sprzed dwoch lat - "life of pi"
    ksiazki do pracy cale szczescie mam w pracy:)
  • mala_obludnica 07.03.05, 13:57
    ooo, dzieki :)
    Jak przyjade to tam uderze w takim razie...
    W sumie nie bede teraz w Bxl mieszkac, tylko w Mechelen (a tam raczej nie
    bedzie, bo to mala miescinka..nawet jak na belgijskie standardy..chociaz moze?)
    wiec bede miala rownie blisko i do antwerpii i do brussels ( chociaz Antwerpii
    nie znam prawie w ogole a Bruksele calkiem niezle)
    Zycie Pi czytalam po polsku, naprawde niezle.
    A na podanym przez Ciebie vivid.pl znalazlam Misia na dvd z angielskimi
    napisami!!
    Mysle o kupnie i puszczeniu tego Mojemu, ciekawe czy zalapie dowcipy, komunizmu
    na oczy nie widziawszy.. :)
  • boe_ 07.03.05, 14:08
    wiesz ile ja sie naszukalam dobrych filmow z polskimi napisami?!! na tym forum
    tez:) i zeby to nie byl "pan tadeusz";)) na vivid jeszcze nie sprawdzalam ale
    coraz bardziej ich lubie:)
    ja "zycie pi" trzymalam w zeszlym roku w rekach we fnac'u...i tyle tylko ze ja
    potrzymalam bo cena byla jakas zabojcza:) dobrze bylo poczekac;)
    wczoraj sprawdzalam gdzie oni maja sklepy i wydaje mi sie ze w mechelen tez:)
  • boe_ 07.03.05, 14:13
    oczywiscie mialo byc "z angielskimi napisami":)
    tez sie zawsze zastanawiam jak to bedzie ze zrozumieniem tematu..ile sie
    napocilam przy "ziemii obiecanej":))
  • mala_obludnica 07.03.05, 14:31
    na vividzie na pierwszy ogien ida "Miś", oraz "Fuks" - ktory co prawda nie jest
    jakiś wybitny ,ale jak na polska komedia naprawde naprawde przyjemny.
    Sprawdzalam reszte pod kątem angielskich napisow i niewiele tego , ale juz Mis
    mnie cieszy.
    Myslalam o sciaganiu filmow z netu i potem napisow na sieci po angielsku,
    samemu mozna tez napisy zrobic.
    znalazlam gdzies na sieci napisy do seksmisji po angielsku ( nie wiem jak to to
    wyglada, i jak przetlumaczone, bo tlumaczenie seksmisji to karkolomna
    sprawa...no ale sa..zreszta, w razie jakiejs wybitnej kichy sama bym to
    przetlumaczyla...ale...no wlasnie, nie moge nigdzie na sieci znalezc seksmisji,
    kaaza to w ogole smiech na sali , nie ma tam takich rzeczy , a na necie
    znalazlam w jednym miejscu na prywatnej stronie, napisalam do wlasciciela
    strony mejla coby to udostepnil do sciagniecia ,no i tak czekam i czekam....i
    nic.

    Mam nadzieje boe, ze jezeli wydali misia z napisami po angielsku , to wydadza
    tez reszte bareji. Bo na vividzie nie widzialam nigdzie rozmow kontrolowanych
    na przyklad, albo co mi zrobisz jak mnie zlapiesz :)
    (boje sie, ze nawet z napisami bede sie tarzac po podlodze, a Moj bedzie
    siedzial z kamienna twarza i udawal ze mu sie podoba ;) moze byc ciezko ze
    zlapaniem dowcipu..)
  • aomcre 07.03.05, 15:15
    W Mechelen na 100% jest De Slegte (na rogu Onze Lieve Vrouwe Str. i
    Ijzerenleem). I ma calkiem dobra kolekcje ksiazek - jat twierdzi Moj :). Poza
    tym fajne sa ksiegarenki Witte Boekenmarkt - tansze ksiazki.
  • boe_ 07.03.05, 16:50
    ja tez szukalam "seksmisji"...jak bylam ostatnio w pl to w tv byla seksmisja i
    mimo braku napisow moj piotrus sie troche podsmiewal...chociaz to bylo chyba
    przy "ale zbudowana ta rozgrywajaca..replay, replay!"
    wiec moze on sie po prostu cieszyl widokiem a nie usmiechal:)
    jak bys gdzies znalazla to daj mi znac
    tylko sie nie przyznawaj na tym forum ze sciagasz z sieci bo zostaniesz
    napietnowana przez tutejszego stroza moralnosci:)
    "misia" juz tez znalazlam, super!!
  • mala_obludnica 07.03.05, 20:19
    Ja musze byc jakas zepsuta, ale nic niemoralnego nie widze w sciaganiu
    czegokolwiek z sieci >:) A juz zwlaszcza seksmisji do ktorej mozna zrobic
    napisy - z dvd sie nie da, jak mi zrobia z angielskimi to sciagac nie bede >:)

    Z seksmisji to laik moze sie posmiac z "gadzetow" w stylu oblepione folia
    aluminiowa sciany itepe :) Hehe, i te buty...jak one sie nazywaly...no wiecie,
    te takie waciaki co je wszyscy nosili...sie jakos nazywaly noo...tylko w
    seksmisji srebrne sa :) rany no meczyc mnie bedzie...w sumie to nie moje czasy
    byly , to moglo mi umknac...
  • boe_ 07.03.05, 21:08
    mala_obludnica napisała:

    > Ja musze byc jakas zepsuta, ale nic niemoralnego nie widze w sciaganiu
    > czegokolwiek z sieci >:)

    wiesz co, ja nie bede komentowac, bo z tego sie zaraz znowu burza zrobi:)
    przeczytaj sobie te dwa watki bedziesz wiedziala o czym mowie:)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10432&w=18926986&a=18926986
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10432&w=18535551&a=18535551
    a na "seksmisje" z napisami oczywiscie jak najbardziej reflektuje:)

    kultowe buty z tego okresu to relaksy!:) sama w takich poginalam do szkoly:)
  • mala_obludnica 07.03.05, 21:32
    relaksy, no wlasnie!!!
    zajrzalam na tematy - iiiiiiiii tam
    :D (bylam swiadkiem/bralam udzial w takich dyskusjach piec tysiecy razy i nigdy
    nic to nie wnioslo nowego...ot, niektorzy lubia sobie powmawiac ze sa
    idealistami/maksymalistami , szkoda ze w tak blahych sprawach ;)
    jak cos to sie upierdliwcow wyprosi grzecznie za offtopicowanie. tutaj jest o
    ksiazkach :) (hmmm...tym samym koncze tenze offtopic i juz sie na ten temat nie
    odzywam...)
  • paw_dady 08.03.05, 23:01
    a ciekawe ze jak kolezance bu wybili szybke i zabrali radio to od razu wielkie
    jeki a oni sobie to radio po prostu zladowali no nie?
  • mala_obludnica 09.03.05, 08:05
    Czy , przepraszam, urzedas to o mnie? (no nieeee mogeeeee :))))))))) )
    Porownanie cudne, bede cytowac >:) Moze jeszcze powiesz jak sie ma piernik do
    wiatraka :)
    Ale prosilabym o rozpoczynanie jalowej dyskusji, i powrot do tematu ksiazek >:)
  • paw_dady 10.03.05, 16:46
    > Ale prosilabym o rozpoczynanie jalowej dyskusji, i powrot do tematu ksiazek 
    > 2;:)

    niewygodne tematy konczymy - jakiez to znajome. BTW zamykaj drzwi bo ktos
    zladuje ci meble ;o)
  • mala_obludnica 07.03.05, 20:23
    Dzieki, aomcre. Wiesz, ze cos mi to de slegte mowilo, moze w mechelen
    widzialam...Dopoki sie nie naucze tego (piorunskiego) jezyka , to i tak jakos
    przejezdzam tylko wzrokiem po flamandzkich/niderlandzkich nazwach..
    A i za Witte Boekenmarkt tez dziekuje, ja Mojego nawracam na czytanie, bo bidak
    co prawda zmeczony jest po pracy ale na litosc boska, mniejsza kultura czytania
    w tym Beneluksie, az moja bibliofilska dusza sie burzy...(poza tym pod wzgledem
    czytania jestem straszliwą snobką i mam zapędy dyktatorskie)
  • paw_dady 08.03.05, 23:02
    mala_obludnica napisała:

    > co prawda zmeczony jest po pracy ale na litosc boska, mniejsza kultura
    czytania
    >
    > w tym Beneluksie, az moja bibliofilska dusza sie burzy...(poza tym pod
    wzgledem
    >
    > czytania jestem straszliwą snobką i mam zapędy dyktatorskie)

    aaa masz zajmujaca i wyczerpujaca prace prawda?
  • mala_obludnica 09.03.05, 08:00
    aktualnie nie mam zadnej ;) koncze studia, pisalam przeciez :)
    Chociaz Bogiem a prawda zdazalo mi sie laczyc studia dzienne z dwiema robotami,
    mnostwem dodatkowych zajec i jeszcze znalezc czas na lekture (chociaz nie taka
    z kocykiem i herbatka, a w autobusach,wannie i - wiem, to brak kultury- przy
    obiedzie)
  • boe_ 09.03.05, 13:23
    he he, wiedzialam ze sie paw wtraci:))) tak w temacie ksiazek i praw autorskich
    to wychodzi na to ze wszyscy studenci to zlodzieje, bo chyba nie ma takiego
    ktory by sobie w czasie studiow kserowki nie zrobil:) paw, z ksiazek tez nigdy
    nie kserowales??:))

    m_o, oj znam ten bol, ja bardzo lubie czytac w lozku, tylko ze jak sie w koncu
    poloze po polnocy, to dwie strony i odjazd:)dlatego lubie sobie czasami tak
    ciut pochorowac:)
  • paw_dady 10.03.05, 16:48
    boe_ napisała:

    > ktory by sobie w czasie studiow kserowki nie zrobil:) paw, z ksiazek tez
    nigdy nie kserowales??:))
    >

    calej ksiazki? roczaruje cie nie a po co jesli byly ksiazki i skrypty?;o)


    > m_o, oj znam ten bol, ja bardzo lubie czytac w lozku, tylko ze jak sie w
    koncu poloze po polnocy, to dwie strony i odjazd:)dlatego lubie sobie czasami
    tak ciut pochorowac:)
    >

    nie watpie ;o)
  • mala_obludnica 10.03.05, 17:31
    Nie dosc ze bzdury gadasz, paw, to jeszcze beznadziejnie pretensjonalne >:)

    Jako ze nie lubie takiej upozowanej, zadowolonej z siebie swietoszkowatosci,
    dodam jeszcze ze do pracy magisterskiej mam pokserowane - tak!- ksiazki w
    calosci >:) Baaaa, i to takie ktorych w Polsce sie nie da dostac, a i trudno je
    w ogole dostac na tym kontynencie, w zwiazku z czym moglabym sie czuc
    usprawiedliwiona...ale zeby dopelnic dziela dodam, ze pokserowalam sobie
    rowniez takie, ktore da sie dostac w Polsce.. z czystego lenistwa i wygodnictwa
    ( za takimi do kupienia musialabym sobie polatac albo dzwonic do wydawnictwa z
    niepewnym skutkiem...)
    STRASZNE!!!

    TAAAAK, na pewno spotka mnie za to kara (boska), okradna mnie (tudziez ,jak to
    szalenie dowcipnie okresliles, zaladuja mi )z dobr materialnych, o ktore sie
    rzecz jasna trzese, dzien i noc >:)

    I chyba sobie pochlebiasz, paw, twierdzac ze koncze NIEWYGODNY dla mnie temat
    >:) Zdaje sie ze to Ty masz problem z moim ( jakze szeroko zakrojonym , i
    przysparzajacym mi zapewne krociowych zyskow) "piractwem" ja, zapewniam Cie,
    nie mam zadnego :))
    Nic do Ciebie nie mam, ale ani ja Cię nie przekonam, ani Ty mnie, wiec wez to
    juz zostaw bardzo Cie prosze ( poniewaz dyskusja, jak juz mowilam, bylaby
    jałowa i nie wniosla by nic oprocz nowych docinkow)

    Wracajac do tematu ksiazek, interesuje mnie, czy uczestnicy tego forum
    spotykaja sie raz na jakis czas?? Pomijajac to , ze reflektowalabym rzecz
    jasna, na takie spotkanie, to mozna by sie w trakcie takich spotkan powymieniac
    lekturami...Polecam się na przyszlosc - ale serio mowie, na przyszlosc , bo
    zladuje w Belgii dopiero zaraz, i to tak jedna noga...i nie bede na razie
    przywozic ksiazek ze soba , z wyjatkiem paru.

  • paw_dady 10.03.05, 18:22
    protestuja przeciw wszystkiemu
    na wszystkim sie znaja
    spia pod chinska ambasada
    protestuja przeciw wojnie w Czeczenii (choc lokalne mully by ich wyrznely od
    razu jako niewiernych)


    ale spoko uspokajaja w wiekszosci sie jak ida do pracy - tym co mysla
    przechodzi glupota zwiazana z brakiem obowiazkow i doswiadczenia ;o)


    mala_obludnica napisała:

    > TAAAAK, na pewno spotka mnie za to kara (boska), okradna mnie (tudziez ,jak
    to szalenie dowcipnie okresliles, zaladuja mi )z dobr materialnych, o ktore
    sie rzecz jasna trzese, dzien i noc >:)
    >

    to a propos braku doswiadczenia




    > I chyba sobie pochlebiasz, paw, twierdzac ze koncze NIEWYGODNY dla mnie temat
    > >:) Zdaje sie ze to Ty masz problem z moim ( jakze szeroko zakrojonym , i
    > przysparzajacym mi zapewne krociowych zyskow) "piractwem" ja, zapewniam Cie,
    > nie mam zadnego :))

    czy jak ci ukradne portmonetke nie dla zysku tylko z potrzeby zmienia fakt
    kradzieży?


    > Nic do Ciebie nie mam, ale ani ja Cię nie przekonam, ani Ty mnie, wiec wez to
    > juz zostaw bardzo Cie prosze ( poniewaz dyskusja, jak juz mowilam, bylaby
    > jałowa i nie wniosla by nic oprocz nowych docinkow)


    jalowa bo kradniesz i udajesz ze nic sie nie dzieje. Jak rozumiem twoja praca
    (jesli ja dostaniesz) nie jest zwiazana z wlasnoscia intelektualna? a znaczek
    (c) nic nie znaczy. To duzo wyjasnia.
  • mala_obludnica 10.03.05, 18:46
    Zaczynam sie dobrze bawic >:)

    Czuje sie doglebnie zanalizowana, po prostu utrafiles w sedno z moja osoba,
    psychoanaliza i to za darmo!!!

    Jako ze najpierw mnie wtloczyles (w radosnym lecz slepym zapamiętaniu) do
    grona "urzedasow" - odpowiednio zaokragliles i zestandaryzowales tu i owdzie,
    potem to samo zrobiles z grupa studentow ; naprawde ciekawa jestem co masz do
    powiedzenia na temat brunetek chociazby (nie to samo co blondynki,nie? ),
    mieszkancow trojmiasta (Kaszuby jedne!!), babeczek zwiazanych z obcokrajowcami
    (ooooo...tu masz pole do popisu), marketingowcow ( z wiekszosci sama sie
    nabijam, mozemy sie posmiac razem >:) )
    Podejrzewam ze po Twoich wywodach na wyzej podane tematy, i wyjawszy tych
    nietrafionych urzedasow, bedziemy mieli pelen obraz mojej skromnej osoby, nie
    bede sie musiala tu nikomu przedstawiac >:)

    A teraz, pozwolisz, rece mi opadna...

    Nawiasem mowiac, wspolczuje...W dobie internetu byc tak pryncypialnym to
    dopiero koszmar :)) Pewnie nie czytasz wiadomosci na portalu wyborczej, tylko
    latasz do sklepu po wydanie na papierze, importowane i z odpowiednim narzutem
    >:)

    Pozdrawiam :)

  • paw_dady 10.03.05, 19:41
    mala_obludnica napisała:

    > Zaczynam sie dobrze bawic >:)

    kazdego bawi cos innego, jak widac tyle do szczescia ci potrzeba


    > Czuje sie doglebnie zanalizowana, po prostu utrafiles w sedno z moja osoba,
    > psychoanaliza i to za darmo!!!


    Nie ma nic za darmo, ale tego sie nauczysz. albo i nie.


    > Jako ze najpierw mnie wtloczyles (w radosnym lecz slepym zapamiętaniu) do
    > grona "urzedasow" - odpowiednio zaokragliles i zestandaryzowales tu i owdzie,
    > potem to samo zrobiles z grupa studentow ;


    czy ja sie myle? a moze zle widze

    "Nakupowalam sobie amerykanskich wypasionych ksiazek
    akademickich do marketingu ( bo to akurat studiuje"

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10432&w=21352797&a=21371237

    > (ooooo...tu masz pole do popisu), marketingowcow ( z wiekszosci sama sie
    > nabijam, mozemy sie posmiac razem >:) )

    Temat przyznasz malo intrygujacy. 90% uczelni w Pl wydaje sie byc szkola
    biznesu marketingu i zarzadzania.

    Reszta to kolez europen.



    > Nawiasem mowiac, wspolczuje...W dobie internetu byc tak pryncypialnym to
    > dopiero koszmar :))

    prawda, ze staromodny jestem nie kradne cudzego.

    choc musze powiedziec ze dyskusja na temat twojego podejscia do 'zladowywania'
    cudzej wlasnosci byla opisana w przez Henka Sienkiewicza


    > Pewnie nie czytasz wiadomosci na portalu wyborczej, tylko
    > latasz do sklepu po wydanie na papierze, importowane i z odpowiednim narzutem
    > >:)

    BTW jeden z zasluzonych redaktorow GW W. Jagielski jako dyrektor programowy
    radio Z GW glosowal za disopolowa grupa 'Ivan i Deflin' jako reprezentacja
    Polski na Eurowizje.

    To duzo mowi o poziomie GW i czytelnikow - 'mlodych europejczykow'.

    Aha czasopism dla dla metro tez nie czytuje.
  • boe_ 11.03.05, 13:35
    m_o, mnie tez to okropnie smieszy:))tyle ze to nie ma sensu, ja to juz
    przerobilam, w sumie zabawne, ale szybko sie nudzi:)

    a dla pawia specjalnie fragment wywiadu!:)))

    O nieprzestrzeganiu praw autorskich z o. Jarosławem Kupczakiem, dominikaninem,
    teologiem moralnym, rozmawiają Małgorzata Wróbel i Sławomir Rusin
    (...)
    M. W.: Mówi Ojciec tylko o podręcznikach, ale z racji wysokich cen mamy
    ograniczony dostęp także do innej literatury.

    Myślę, że powinniśmy odróżnić pracę naukową i edukację od innych potrzeb
    człowieka. Jeżeli ktoś chce mieć daną książkę ze względu na osobiste
    zainteresowania, nie jest mu ona niezbędna w pracy naukowej, jest to coś
    niekoniecznego. Jeśli ktoś chciałby mieć swoją ulubioną powieść, np. trylogię
    Tolkiena, i wyliczył sobie, że kopia będzie go kosztować mniej niż oryginał
    książki, jest to nieuczciwe, dlatego, że ta książka nie jest mu koniecznie
    potrzebna. Natomiast w przypadku pracy naukowej i studiów, gdy podręcznik
    akademicki jest studentowi niezbędny, lecz koszty zakupu przekraczają
    możliwości finansowe młodego człowieka i nie można z książki skorzystać w inny
    sposób (np. w bibliotece), taki podręcznik, moim zdaniem, można skopiować.

    Można się jeszcze zastanawiać, jak jest w przypadku książek, których nie można
    kupić, bo np. nakład został wyczerpany i nie będzie wznowienia. Jeśli
    rzeczywiście potrzebuję takiej książki, to mogę ją skopiować. Ustawa o prawie
    autorskim mówi, że biblioteki mogą w ten sposób uzupełniać swoje zbiory.

    M. W.: Odnoszę wrażenie, że Ojciec lekceważy znaczenie godziwej rozrywki,
    przyznając celom edukacyjnym pierwsze miejsce. Dobra książka, muzyka czy film
    są przecież bardzo ważne dla rozwoju naszej wrażliwości. A na płyty z muzyką i
    filmami często też nas nie stać.

    Zgadzam się, że muzyka ma duże znaczenie dla rozwoju człowieka, jest częścią
    każdej kultury, zarówno wysokiej, jak i niskiej. Rozróżniając działalność
    naukową i rozrywkę chcę pokazać, że choć rozrywka intelektualna jest potrzebna
    dla rozwoju naszej osobowości, to korzystanie z publikacji naukowych jest
    bardziej podstawowym warunkiem uzyskania wykształcenia. Słuchanie muzyki bądź
    oglądanie filmów to kwestia osobistych upodobań i wyborów. Korzystanie z
    podręczników i publikacji naukowych jest fundamentalne dla edukacji, czyli
    uzyskania przepustki do dorosłego życia, ma więc większy „stopień
    niezbędności”. Dobrze jest, kiedy ktoś słucha muzyki, poszerzając w ten sposób
    swój świat wartości i przeżyć, ale zamknięcie komuś drogi do edukacji poprzez
    odebranie mu prawa do korzystania z podręczników naukowych jest tak naprawdę
    upośledzeniem cywilizacyjnym.

    S. R.: Czy zatem kopiując płyty CD popełniamy grzech?

    To też nie jest takie jednoznaczne. Znów musimy rozróżnić kilka sytuacji,
    pamiętając, że ktoś, kto tworzy muzykę, oczekuje, że będzie mógł z tego żyć, bo
    jest to jego praca zarobkowa. Nie tylko muzyk, ale także ktoś, kto pracuje w
    studiu muzycznym, producent utworu, ma prawo do wynagrodzenia. Ustawa o prawie
    autorskim pozwala na kopiowanie i powielanie muzyki w małym gronie osób,
    związanych ze sobą pokrewieństwem bądź więziami towarzyskimi.
    Mogę też zrobić kopię drogiej płyty CD i dać ją przyjacielowi jako prezent,
    jeżeli nie stać mnie na zakup płyty oryginalnej, a zależy mi na tym, by
    podzielić się z nim tą muzyką.

    Co w takim razie jest nielegalne w zakresie kopiowania muzyki? Na pewno
    rozpowszechnianie kopii odpłatnie, czyli zjawisko, z którym mamy do czynienia w
    krajach byłego bloku wschodniego, zwłaszcza w krajach dawnego Związku
    Radzieckiego, a także w Polsce. Mam na myśli sprzedawanie płyt pirackich na
    różnych giełdach, np. na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Jest to
    czerpanie korzyści finansowej z pracy innycp ludzi, kradzież czyjejś własności.
    Z pewnością nieetyczne jest także kupowanie płyt pirackich, oraz
    rozpowszechnianie danego utworu muzycznego wśród dużej liczby odbiorców. I
    wreszcie umieszczenie danej muzyki bez zgody autora w Internecie, aby każdy
    mógł ją skopiować….



    Fragmenty wywiadu pochodzą z miesięcznika katolickiego LIST 3/2004, Pokolenie
    JP2 i jego grzechy


    wychodzi na to ze, paw jest wiekszym radykalem niz ksiadz teolog moralny:)))



  • paw_dady 11.03.05, 18:37
    boe_ napisała:

    > m_o, mnie tez to okropnie smieszy:))tyle ze to nie ma sensu, ja to juz
    > przerobilam, w sumie zabawne, ale szybko sie nudzi:)
    >
    > a dla pawia specjalnie fragment wywiadu!:)))
    >
    > O nieprzestrzeganiu praw autorskich z o. Jarosławem Kupczakiem,

    dzieki za wysilek. specjalnie, ze to dla mnie prawda? i w czasie pracy no nie?

    ja nie oceniam w kwestiach moralnych innych ludzi od tego jest ich sumienie. a
    jak przyklad pokazuje calkiem elastyczna substancja.


    ja mowie o czynie prawnym. wyobraz sobie, ze sa ludzie zyjacy ze sprzedazy
    wlasnosci intelektualnej czy to muzyka ksiazki czy tez technologie. niezaleznie
    czy ukradniesz malo czy duzo fakt jest bezsporny to jest kradziez. nie mowie o
    ilosci tylko kwalifikacji tego co robisz.

    to by bylo na tyle.
  • boe_ 11.03.05, 19:28
    paw_dady napisała:


    > dzieki za wysilek. specjalnie, ze to dla mnie prawda? i w czasie pracy no nie?

    rany lamia, jak ty nic nie rozumiesz:) ja nie mam czegos takiego jak "czas
    pracy"!!ja pracuje, kiedy mam cos do zrobienia....co oznacza ze ostatni tydzien
    zapieprzalam jak maly samochodzik do nocy i weekend wcale nie oznacza dla mnie
    przerwy, tyle ze sobie troche dluzej pospie...zeszly tez zreszta spedzilam w
    pracy...wszystko po ty ze jak przyjada moi rodzice moge ich z czystym sumieniem
    rozrywac:) ale moglam tez dzisiaj miedzy 13 a 17 np wyjsc i zrobic sobie
    zakupy, bo akurat cos mi sie tam musialo przez 6 godzin mieszac...a o 18 kiedy
    ty jechales do domu, ja jechalam sporotem do pracy
    no ale jeszcze tylko 2 plukanka i do domu:)


    > ja mowie o czynie prawnym. wyobraz sobie, ze sa ludzie zyjacy ze sprzedazy
    > wlasnosci intelektualnej czy to muzyka ksiazki czy tez technologie.
    niezaleznie
    >
    > czy ukradniesz malo czy duzo fakt jest bezsporny to jest kradziez. nie mowie
    o
    > ilosci tylko kwalifikacji tego co robisz.

    okazuje sie jednak, ze prawo autorskie zezwala na skopiowanie sobie plyty od
    kolegi, podczas gdy ty odsadzasz tu wszystkich za wszystko od czci i wiary

    nie wazne, paw, to juz bylo i juz mi sie nie chce, poza tym padam na nos
    pozdrawiam i odezwe sie jutro z pracy:)
    b
  • boe_ 11.03.05, 20:35
    oj, mialo byc "niewazne"
    jedno oko juz mialam zamkniete:)
  • paw_dady 11.03.05, 21:08
    boe_ napisała:

    > oj, mialo byc "niewazne"
    > jedno oko juz mialam zamkniete:)

    wiedzialem ! jedno oko z przepaska PIRAT !!! wydalo sie kto kopiuje bez
    pozwolenia ;P
  • paw_dady 11.03.05, 21:07
    > rany lamia, jak ty nic nie rozumiesz:) ja nie mam czegos takiego jak "czas
    > pracy"!!ja pracuje, kiedy mam cos do zrobienia....co oznacza ze ostatni
    tydzien
    >
    > zapieprzalam jak maly samochodzik do nocy i weekend wcale nie oznacza dla
    mnie przerwy, tyle ze sobie troche dluzej pospie...zeszly tez zreszta
    spedzilam w pracy...wszystko po ty ze jak przyjada moi rodzice moge ich z
    czystym sumieniem rozrywac:)
    >

    wierze ze bez tego tez mialabys czysate sumienia, prawda?

    >ale moglam tez dzisiaj miedzy 13 a 17 np wyjsc i zrobic sobie
    > zakupy, bo akurat cos mi sie tam musialo przez 6 godzin mieszac...a o 18
    kiedy ty jechales do domu, ja jechalam sporotem do pracy
    > no ale jeszcze tylko 2 plukanka i do domu:)

    he he wiesznie zgadals z moja praca zgaduj znow ;).

    BTW pluczesz ogorki to uwazaj na lapki bo mozna latwo ulamac ;P


    > okazuje sie jednak, ze prawo autorskie zezwala na skopiowanie sobie plyty od
    > kolegi, podczas gdy ty odsadzasz tu wszystkich za wszystko od czci i wiary

    oj genralizujesz, a to niedobrze. przeczytaj kiedys license agremeent czy w
    ksiazkach lub CD co jest napisane kolo malych literek (c) i sie dowiesz. To ze
    nazywam sprawy po imieniu to mi przykro.

  • paw_dady 11.03.05, 21:11
    milej lektury

    "
    Customer may make one (1) archival copy of the Software provided Customer
    affixes to such copy all copyright, confidentiality, and proprietary notices
    that appear on the original.

    EXCEPT AS EXPRESSLY AUTHORIZED ABOVE, CUSTOMER SHALL NOT: COPY, IN WHOLE OR IN
    PART, SOFTWARE OR DOCUMENTATION; MODIFY THE SOFTWARE; REVERSE COMPILE OR
    REVERSE ASSEMBLE ALL OR ANY PORTION OF THE SOFTWARE; OR RENT, LEASE,
    DISTRIBUTE, SELL, OR CREATE DERIVATIVE WORKS OF THE SOFTWARE.
    "

    www.cisco.com/public/sw-license-agreement.html
  • piemeltje 11.03.05, 21:16
    > oj genralizujesz, a to niedobrze. przeczytaj kiedys license agremeent czy w
    > ksiazkach lub CD co jest napisane kolo malych literek (c) i sie dowiesz. To ze
    > nazywam sprawy po imieniu to mi przykro.

    Paw, a Ty znowu przesadzasz. Jesli ja napisze sobie, ze kazdy przechodzacy przed
    moim domem ma wrzucic do ustawionej puszki 1 euro to co? Przechodzac, wzruszysz
    ramionami i tyle. Wlasciciel materialu przez napisy obok malych litere (c)
    probuje wymusic bardziej restrykcyjna interpretacje przepisu. Tymczasem kopiowac
    na wlasne potrzeby byc moze wolno, nie wolno rozpowszechniac i ciagnac zyskow.
    Zabezpieczenia przed kopiowaniem zostaly juz uznane w sadach za nielegalne.
    Ponadko kopiowanie ksiazek do celow edukacyjnych, a takim jest pisanie pracy,
    jest we wszystkich systemach copyright dozwolone.
    Jednym slowem: nadinterpretujesz.

    A gdy wszystko inne zawiedzie, to powiem, ze lepiej grzeszyc, a potem zalowac
    niz zalowac, ze sie nie grzeszylo. Jestem grzesznym czlowiekiem, moim samochodem
    znacznie przekraczam dozwolona predkosc (i place za ten luksus) oraz mam w nim
    kopie plyt, w dodatku jako mp3.
    --
    This message represents the official view of the voices in my head.
  • aomcre 12.03.05, 01:34
    piemeltje napisała:

    . Jestem grzesznym czlowiekiem, moim samochode
    > m
    > znacznie przekraczam dozwolona predkosc (i place za ten luksus)

    Luksus czy ...-ta?
  • piemeltje 12.03.05, 09:06
    > Luksus czy ...-ta?

    Chyba luksus, skoro taki drogi. Nie glupota (zakladam, ze to mialas na mysli),
    bo choc jezdze z predkosciami powyzej dozzwolonych, to NIGDY nie jezdze za szybko.
    --
    Anything free is worth what you pay for it.
  • aomcre 12.03.05, 11:46
    Moze i tak jest i nie jezdzisz "za szybko". Ale jako, ze w Belgii bywaja drogi,
    na ktorych limit predkosci jest zadziwiajaco wysoki, a niektorzy kierowcy
    jeszcze dodaja swoja "górkę" to mi sie juz nie podoba. I stad moje uczulenie na
    podobne wyznania.
  • paw_dady 13.03.05, 11:17
    > Moze i tak jest i nie jezdzisz "za szybko". Ale jako, ze w Belgii bywaja
    drogi, na ktorych limit predkosci jest zadziwiajaco wysoki,
    >

    wysoki znaczy 120km/h na autostradzie? uff jak dobrze, ze nie mieszkasz w
    RFN ;o)
  • piemeltje 13.03.05, 11:45
    aomcre napisała:

    > Moze i tak jest i nie jezdzisz "za szybko". Ale jako, ze w Belgii bywaja drogi,
    >
    > na ktorych limit predkosci jest zadziwiajaco wysoki

    <LOL>

    Ciekawe, bo ja jeszcze ani kawaleczka takiej drogi nie spotkalem. Na WSZYSTKICH
    belgijskich drogach mozna limit predkosci spokojnie podniesc o 30 km/h (czyli
    Zone 30 na 60, teren zabudowany: 80, autostrady 150) i z reguly z taka "gorka"
    mnie fotografuja.
    --
    Moją jedyną wadą jest nadmierna skromność.
  • aomcre 14.03.05, 00:13
    piemeltje napisała:

    > Ciekawe, bo ja jeszcze ani kawaleczka takiej drogi nie spotkalem. Na
    WSZYSTKICH
    > belgijskich drogach mozna limit predkosci spokojnie podniesc o 30 km/h (czyli
    > Zone 30 na 60, teren zabudowany: 80, autostrady 150) i z reguly z taka "gorka"
    > mnie fotografuja.

    O autostrady mi nie chodzi tylko o te odcinki drog, ktore sa juz faktycznie
    zabudowane, a traktowane jakby nie byly. I gdzie byl limit 90, a lepiej byloby
    ograniczyc do 70, co tez i w niektorych miejscach zrobiono. Pozostawiam bez
    komentarza propozycje z powyzszego cytatu (zamiana 30 na 60 itp). I koniec (na
    ten temat) i trąba.
  • paw_dady 13.03.05, 11:26
    piemeltje napisała:

    > Paw, a Ty znowu przesadzasz.


    nie przesadzam tylko coby nie rozwadniac dyskusji: ja mowie o fakcie lamania
    prawa jesli nie dotrzymujesz warunkow wytluszczonych w (c). O tym skwapliwie
    rozmowcy zapominaja. Szczegolnie m_o i bu ;o)


    Nie osadzam moralnie czyjegos sumienia to nie moj biznes, nie mowilem takze na
    temat 'szkodliwosci spolecznej' choc jestem zwolennikiem 0 tolerance.

    >Jesli ja napisze sobie, ze kazdy przechodzacy przed moim domem ma wrzucic do
    > ustawionej puszki 1 euro to co? Przechodzac, wzruszysz ramionami i tyle.



    > Wlasciciel materialu przez napisy obok malych litere (c) probuje wymusic >
    bardziej restrykcyjna interpretacje przepisu. Tymczasem kopiowac na wlasne
    potrzeby byc moze wolno, nie wolno rozpowszechniac i ciagnac zyskow.
    >

    ja wlasnie o tym caly czas ->
    a) wlasciciel MA prawo wymagac czego chce jak sie Tobie nie podoba mozesz nie
    kupic prawda?
    b) jesli (c) pozwala na kopiowanie to w czym problem?


    > A gdy wszystko inne zawiedzie, to powiem, ze lepiej grzeszyc, a potem zalowac
    > niz zalowac, ze sie nie grzeszylo. Jestem grzesznym czlowiekiem, moim
    samochode
    > mznacznie przekraczam dozwolona predkosc (i place za ten luksus) oraz mam w
    nim kopie plyt, w dodatku jako mp3.
    >

    eee to se lepiej kup zmieniarke ;P
  • piemeltje 13.03.05, 11:48
    > nie przesadzam tylko coby nie rozwadniac dyskusji: ja mowie o fakcie lamania
    > prawa jesli nie dotrzymujesz warunkow wytluszczonych w (c).

    A ja mowie, ze NIEKTORE warunki wytluszczone w (c) zostaly umieszczone tam
    bezprawnie i oddaja pobozne zyczenia wlasciciela materialu, a nie stan prawny.
    Prawo obowiazuje wszystkich, czyz nie?

    A co do bycia wlascicielem sciezki to sytuacja jest ciekawa. niby grunt jest
    wlasnoscia gminy, ale jesli nie odsnieze chodnika i ktos zlamie sobie na nim
    noge, to ja odpowiadam. Skoro wiec ciaza na mnie jakies obowiazki, to powinienem
    miec tez jakies prawa, np do nakladania oplat "na odsniezanie", n'est-ce pas?
    --
    Anything free is worth what you pay for it.
  • paw_dady 13.03.05, 13:42
    > A ja mowie, ze NIEKTORE warunki wytluszczone w (c) zostaly umieszczone tam
    > bezprawnie i oddaja pobozne zyczenia wlasciciela materialu, a nie stan prawny.
    > Prawo obowiazuje wszystkich, czyz nie?

    a) prawo obowiazuje slabych, silni je definiuja np. USA ;o) zakladma jednak, ze
    mowimy o konwencji przestrzegania prawa w rozumieniu ludzikow takich jak my
    zgoda ;)

    b) czy firma wrzuca to bezprawnie nie wiem bo jest to prawo USA czyli casusowe
    a nie stanowione a Ty klikajac na umowe ZGADZASZ sie na taki a nie inny
    ksztalt. Ew. klikasz na NIE i nie ma problemu.



    > A co do bycia wlascicielem sciezki to sytuacja jest ciekawa. niby grunt jest
    > wlasnoscia gminy, ale jesli nie odsnieze chodnika i ktos zlamie sobie na nim
    > noge, to ja odpowiadam. Skoro wiec ciaza na mnie jakies obowiazki, to
    powinienem miec tez jakies prawa, np do nakladania oplat "na odsniezanie",
    n'est-ce pas?
    >

    ehm Ty mnie pytasz o logike prawa belgijskiego? hi hi
  • grazia19 12.03.05, 13:40
    Paw, masz racje z moralnego/etycznego punktu widzenia, ale dzielenie sie swoimi
    opiniami w tak nieprzyjemny, odsadzajacy innych od czci i wiary sposob, wywarlo
    na mnie bardzo nieprzyjemne wrazenie. Trudno mi uwierzyc, zeby za Twoimi
    wypowiedziami stalo cos poza checie/potrzeba? 'dolozenia' innym. Ja na prawa
    autorskie patrze w troche inny sposob. Firmy fonograficzne ciagna ogromne zyski
    ze zmuszania ludzi do placenia kroci za CD, ktorego produkcja kosztuje grosze.
    Dlatego bardzo podoba mi sie inicjatywa niektorych artystow, ktorzy w ramach
    protestu, udostepniaja swoje nagrania za darmo. Z mojego punktu widzenia, to
    firmy paraja sie grabieza w bialy dzien, jednak, niestety w majestacie prawa. I
    problem lezy tutaj, przede wszystkim, w cenach. Daleka jestem od potepiania
    studenta, ktory kseruje sobie ksiazke ktora w przeciwnym razie kosztowalaby go
    100 zl. Oburzajace jest, ze edukacja tak drogo kosztuje - w zwiazku z tym jest
    dla wybrancow losu. Chyba, ze ewentulanie, jakis jak go nazywasz 'kretacz'
    ponaciaga troche wydawnictwa.
  • paw_dady 13.03.05, 11:36
    > Oburzajace jest, ze edukacja tak drogo kosztuje - w zwiazku z tym jest dla
    wybrancow losu.
    >

    oburzajace jest nie ze edukacja kosztuje bo kosztowac musi. oburzajace jest to,
    ze nie ma systemu stypendiow wspierajacych ludzi o niskich dochodach tak aby
    mogli studiowac ;(


    grazia19 napisał:

    > Paw, masz racje z moralnego/etycznego punktu widzenia,
    > ale dzielenie sie swoimi opiniami w tak nieprzyjemny, odsadzajacy innych od
    czci i wiary sposob, wywarlo na mnie bardzo nieprzyjemne wrazenie.
    >

    hmm znaczy jak ktos kradnie to nie jest zlodziejem czy ja czegos nie rozumiem?!



    > Firmy fonograficzne ciagna ogromne zyski ze zmuszania ludzi do placenia kroci
    za CD, ktorego produkcja kosztuje grosze.
    > Dlatego bardzo podoba mi sie inicjatywa niektorych artystow, ktorzy w ramach
    > protestu, udostepniaja swoje nagrania za darmo. Z mojego punktu widzenia, to
    > firmy paraja sie grabieza w bialy dzien, jednak, niestety w majestacie prawa.

    hmm a nie razi cie ze musisz placic w sklepie za jedzenie? a nie kradniesz z
    polek w GB, prawda?


    wiesz nie tylko firmy fonograficzne, software'owe tez. Ba po co placic
    architektom czy lekarzom no powiedz?

    co taki architekt robi pare kresek na papierku (lub raczej CD) machnie i za to
    mam placic ?!!! niech spada ;P

    albo taki doktorek popuka poslucha i za to ma kurcze placic 50Euro? a
    poszedl ;o)

    discalimer: zadne doktorki ani architekci nie poniesli uszkodzeni podaczas
    pisania tego postu
  • vico1 13.03.05, 13:08
    grazia19 napisał:

    > Ja na prawa autorskie patrze w troche inny sposob. Firmy fonograficzne ciagna
    > ogromne zyski ze zmuszania ludzi do placenia kroci za CD, ktorego produkcja
    > kosztuje grosze.

    Paw jest prowokujacy, bardzo dobrze. Podnosi to temperature dyskusji.
    Z muzyka jest troche inaczej niz z innymi produktami. Historycznie podchodzac
    do tematu, melodia byla przekazywana z ust do ust BEZPLATNIE.
    Czasem zawodowy zebrak produkowal sie, do dzisiaj tak jest, wlasna lub
    zapozyczona melodia, cos tam dostawal w zaleznosci od talentu lub stopnia
    litosci.
    Popularna muzyka, ta rozpowszechniana, nie jest wcale tak oryginalna jak sie
    mysli. Pomysly sa czesto gdzies zaslyszane, podsluchane. Potwierdzali to Jerry
    L.Louis, Elvis Presley i inni.
    W muzyce popularnej jest duza dawka wartosci ludowej, za ktora (jakies forfait)
    nie powinnismy placic i troche kosztow produkcji, w tym zarobku artysty.
    Jak jest w istocie, nie placimy za CD ceny = kosztom produkcji x 1,10, ale x
    5,00 lub wiecej. Bo takie sa prawa rynku.
    Zadam pytanie, co by bylo gdyby chleb kosztowal: koszt produkcji x 5?
    Widze juz tysiace ludzi na ulicy.

    Ktos powie, chleb musimy jesc, bez CD mozna sie obejsc. Racja, powiem wiecej,
    CD kupuja tylko politycznie poprawni naiwniacy. Muzyke popularna mozemy dla
    siebie kopiowac biorac w ten sposob swa czesc wartosci ludowej, bo nie zrobiono
    uczciwej kalkulacji. Ladna filozofia?

    > Z mojego punktu widzenia, to firmy paraja sie grabieza w bialy dzien, jednak,
    > niestety w majestacie prawa. I problem lezy tutaj, przede wszystkim, w
    > cenach.

    Tfu, tfu, nie mozna potepiac firm za to, ze dzialaja na wolnym rynku. Nie
    jestesmy jednak bezbronni, daje sie nam instrumenty (brander i CD-R) i
    software. Wypalaj synu w imie Boze.


  • boe_ 13.03.05, 18:26
    dokladnie tak samo to widze, vico1...à propos ostatniego akapitu to piemeltje
    juz rozwazal kto podpada pod paragraf- ten kto kopiuje czy ten kto
    udostepnia....na pewno ten kto czerpie z tego korzysci finansowe, reszta wydaje
    sie byc sporna

    mam jednak wrazenie, ze paw nie tyle prowokuje, ile broni pewnej swojej
    zyciowej filozofii (ktora oczywiscie moze sobie wyznawac do woli) usilujac przy
    tym dowiesc, ze my kopiujacy jestesmy zwyklymi zlodziejami, a on i reszta
    niekopiujacych sa w porzadku...wykazuje przy tym bardzo radykalna postawe...nie
    kserujemy ksiazek, nie sciagamy z ineternetu, nie przegramy kumplowi fajnej
    plyty - 0 tolerancji...osmielam sie przypuszczac ze takich osob na 1000
    znalazlaby sie 1...jezeli w ogole...w efekcie kopiowanie dostalo pelne
    spoleczne przyzwolenie, nawet teolog moralny sie zgodzil...ludzie ciagle kupuja
    plyty, nawet ci kopiujacy, a firmy fonograficzne ciagle wychodza na swoje,
    gdyby bylo inaczej zmienila by sie skala i strategia ich dzialan...nie mniej
    rozumiem co mial na mysli vico1 piszac ze "CD kupuja tylko politycznie poprawni
    naiwniacy":)
  • paw_dady 14.03.05, 03:07
    nikt z was umowy licencyjnej nie czyta a guziczki przyciska, co? kopiowanie,
    czy zwiazane z czerpaniem czy nieczerpaniem korzysci - kiedy to jest
    kradzierza zalezy wylacznie do umowy licencyjnej.

    macie wybor nie musicie danego softu lub CD kopiowac jesli sie z umowa nie
    zgadzacie.

    Jesli ktos tego nie rozumie nie nie tylko zlodziej ale takze analfbeta
    funkcjonalny. coz robi sie ciekawie ;P

    ja to widze tak -
    'kopiujecie' bo inni maja wiecej (bo pracowali na to ;P).
    'kopiujecie' bo nie zauwaza albo zauwaza ale nie zareaguja.
    'kopiujecie' bo inni tez tak robia.

    to juz w 100% usprawiedliwia, prawda?


    jednego wszakze nie rozumiem ale czemu nie nazywacie rzeczy po imieniu?!

    'kopiowanie' cudzej wlasnosci to tak jak "dresy w zajebanej bejcy" mowia panie
    wladzo my sobie tylko uzyczylismy.

    a kradziez to kradziez i tyle ;P



    boe_ napisała:

    > dokladnie tak samo to widze, vico1...à propos ostatniego akapitu to piem
    > eltje juz rozwazal kto podpada pod paragraf- ten kto kopiuje czy ten kto
    > udostepnia....na pewno ten kto czerpie z tego korzysci finansowe, reszta
    wydaje
    >
    > sie byc sporna
    >
    > mam jednak wrazenie, ze paw nie tyle prowokuje, ile broni pewnej swojej
    > zyciowej filozofii (ktora oczywiscie moze sobie wyznawac do woli) usilujac
    przy
    >
    > tym dowiesc, ze my kopiujacy jestesmy zwyklymi zlodziejami, a on i reszta
    > niekopiujacych sa w porzadku...wykazuje przy tym bardzo radykalna
    postawe...nie
    >
    > kserujemy ksiazek, nie sciagamy z ineternetu, nie przegramy kumplowi fajnej
    > plyty - 0 tolerancji...osmielam sie przypuszczac ze takich osob na 1000
    > znalazlaby sie 1...jezeli w ogole...w efekcie kopiowanie dostalo pelne
    > spoleczne przyzwolenie, nawet teolog moralny sie zgodzil...ludzie ciagle
    kupuja
    >
    > plyty, nawet ci kopiujacy, a firmy fonograficzne ciagle wychodza na swoje,
    > gdyby bylo inaczej zmienila by sie skala i strategia ich dzialan...nie mniej
    > rozumiem co mial na mysli vico1 piszac ze "CD kupuja tylko politycznie
    poprawni
    >
    > naiwniacy":)
  • piemeltje 14.03.05, 12:05
    paw_dady napisała:

    > nikt z was umowy licencyjnej nie czyta a guziczki przyciska, co? kopiowanie,
    > czy zwiazane z czerpaniem czy nieczerpaniem korzysci - kiedy to jest
    > kradzierza zalezy wylacznie do umowy licencyjnej.

    Nie zawsze trzeba naciskac guziczki. Na przyklad w przypadku softu bywa, ze
    otwierasz opakowanie, wyjmujesz licencje, a tam jest napisane, ze otwarcie
    opakowania jest jednoznaczne ze zgoda na warunki licencji.

    Paw, jesli Ci to poprawi humor, to bede mowil o sobie "zlodziej". Jesli
    pryncypia Cie uwieraja, to moze poradz sie Groucho Marxa: "Those are my
    principles, and if you don't like them... well, I have others."

    Ze zlodziejskim pozdrowieniem.

    --
    Anything free is worth what you pay for it.
  • rokko 14.03.05, 21:01

    > 'kopiowanie' cudzej wlasnosci to tak jak "dresy w zajebanej bejcy" mowia panie
    > wladzo my sobie tylko uzyczylismy.

    Alez nie. Powiedza: "Jestesmy biednymi studentami, a te wredne koncerny
    samochodowe tak srubuja ceny.. A my czyms przeciez musimy dojezdzac na
    wyklady".. ;-)
  • vanguard 14.03.05, 14:24
    dzieki za ten komentarz. Palacze wszelkiej masci laczcie sie!
    zagladam na to forum mniej wiecej raz na dwa tygodnie i za kazdym razem boe_ i
    p_d dyskutuja na ten sam temat uzywajac tych samych argumentow.
    Az sie czlowiek zastanawia czy to "glitch in the Matrix" czy to tylko kolejny
    poniedzialek.
  • teresabelgia 22.03.05, 17:51
    Witaj,ta ksiegarnia ma ciekawa oferte.Chcialam nawet cos zamowic ale przy
    zamowieniu za graniace akceptuja tylka karty kredytowe Visa i
    MasterCard,niestety takowych nie posiadam.Szkoda.Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka