Dodaj do ulubionych

a ja pytam ale o co chodzi?

05.04.05, 01:14
he he z jednej strony 'ignorancja Blegow' z drugiej strony 'gupie Siematycze'
czy 'ja z gettami nie mam nic wspolengo podlizuje sie Belgom'. A czy nie
mozna np. respektowac Belgow nie tracac dumy ze swojego kraju/miejsca
pochodzenia?

Mysle ze nie ma sprzecznosci miedzy patriotyzmem/duma ze 'soich' a
otwartoscia na inne nacje.
Edytor zaawansowany
  • onlyania 05.04.05, 07:38
    jeszcze troche a bedzie trzeba przepraszac ze sie nie jest z siemiatycz, albo
    prosic wladze siemiatycz o pozwolenie na wyjazd do belgii....
    --
    only
  • paw_dady 06.04.05, 01:40
    jak widze Siemiatycze sa twoja miloscia zycie ;)
  • onlyania 06.04.05, 14:12
    mamy tu ostatnio wyklady z siematyczologii i mocne argumenty do milosci
    siemiatycz, co sie dziwisz...
    moze wkrotce jakis konkursik z nagrodami na temat siemiatycz bedzie na forum,
    a do wygrania darmowy przejazd na trasie bruksela siemiatycze w okresie
    przedswiatecznym....
    --
    only
  • paw_dady 06.04.05, 22:12
    onlyania napisała:

    > moze wkrotce jakis konkursik z nagrodami na temat siemiatycz bedzie na
    forum,
    > a do wygrania darmowy przejazd na trasie bruksela siemiatycze w okresie
    > przedswiatecznym....

    chetnie chetnie - jesli golabki to wale w ciemno (nie mialem na mysli
    podrywanie murzynek ;P )
  • piemeltje 05.04.05, 07:44
    > A czy nie
    > mozna np. respektowac Belgow nie tracac dumy ze swojego kraju/miejsca
    > pochodzenia?
    > Mysle ze nie ma sprzecznosci miedzy patriotyzmem/duma ze 'soich' a
    > otwartoscia na inne nacje.

    Widzisz, paw, podroze ksztalca. Ja pochodze z nieduzego miasta (choc i tak sporo
    wiekszego od Siemiatycz) i wychowany bylem w duchu patriotyzmu lokalnego i
    innego tez. Pojezdziwszy po swiecie i spojrzawszy nan z innej perspektywy
    doszedlem do wniosku, ze ta "duma" jest IMHO bez sensu. Nie ma jakosciowej
    roznicy miedzy patriotyzmem (konotacja pozytywna) i szowinizmem (konotacja
    negatywna), i to zarowno na szczeblu gminy, jak i kraju.
    Zmiana perspektywy pozwala dojrzec, ze rzeczy, z ktorych jestes tak dumny, przez
    innych moga byc postrzegane jako niezbyt wielki powod do dumy, na przyklad
    papiez, by nie szukac daleko.

    I uwazam, ze duma ze swoich nijak nie pozwala na otwartosc na innych.
    --
    Life is not a journey to the grave with the intention of arriving safely in a
    pretty and well-preserved body. But rather to skid in broadside, thoroughly used
    up, totally worn out, and loudly proclaiming, "WOW! What a Ride!"
  • paw_dady 06.04.05, 01:46
    piemeltje napisała:

    > Widzisz, paw, podroze ksztalca. Ja pochodze z nieduzego miasta (choc i tak
    sporo wiekszego od Siemiatycz) i wychowany bylem w duchu patriotyzmu lokalnego i
    > innego tez. Pojezdziwszy po swiecie i spojrzawszy nan z innej perspektywy
    > doszedlem do wniosku, ze ta "duma" jest IMHO bez sensu. Nie ma jakosciowej
    > roznicy miedzy patriotyzmem (konotacja pozytywna) i szowinizmem (konotacja
    > negatywna), i to zarowno na szczeblu gminy, jak i kraju.


    ehm ja kdla mine jest duma jest docenianiem dobrych jakosci 'swoich',
    szowninizm jest udowadnieniem ze inni sa do dupy. Jak dla mnie roznica ogromna !


    > Zmiana perspektywy pozwala dojrzec, ze rzeczy, z ktorych jestes tak dumny,
    przez innych moga byc postrzegane jako niezbyt wielki powod do dumy, na przyklad
    > papiez, by nie szukac daleko.

    jak rozumiem jestes niewierzacym, coz pozostaniemy w niezgodzie.




    > I uwazam, ze duma ze swoich nijak nie pozwala na otwartosc na innych.

    nie moge sie zgodzic. brak dumy to tak jakbys nalubrykowal dupsko wypial sie i
    mowil rznijcie mnie bo jestem nikim. tyle ze w kategoriach moralnych.

    Duma z tego kim jestes to kwestia poczucia swojej wartosci, nikt Cie nie
    szanuje jesl isam tego nie zrobisz. A to nie znaczy zniewazac innych.
  • piemeltje 06.04.05, 09:28
    paw_dady napisała:


    > ehm ja kdla mine jest duma jest docenianiem dobrych jakosci 'swoich',

    A jak rozpoznajesz co jest "dobre"? Wlasnie o to chodzi, ze to, co jest dobre w
    Siemiatyczach, niekoniecznie jest dobre w Brukseli. Vide- papiez.

    > szowninizm jest udowadnieniem ze inni sa do dupy. Jak dla mnie roznica ogromna!

    Szowinizm jest udowadnianiem wlasnej wyzszosci, nie ze inni sa do dupy. Nie
    zawsze odbywa sie to przez ponizanie innych, chesciej przez wywyzszanie samego
    siebie, ale co najgorsze- czasem szowinisci maja slusznosc (a czesciej nie).


    > jak rozumiem jestes niewierzacym, coz pozostaniemy w niezgodzie.

    Jestem niewierzacym w papieza.

    > nie moge sie zgodzic. brak dumy to tak jakbys nalubrykowal dupsko wypial sie i
    > mowil rznijcie mnie bo jestem nikim. tyle ze w kategoriach moralnych.

    Nie rozumiemy sie kompletnie, ale to by wymagalo dluzszego wywodu. Duma ma sie
    nijak do kategorii moralnych.

    > Duma z tego kim jestes to kwestia poczucia swojej wartosci, nikt Cie nie
    > szanuje jesl isam tego nie zrobisz. A to nie znaczy zniewazac innych.

    Nie. Duma to demonstrowanie poczucia wlasnej wartosci. Slusznego lub nie.
    --
    Life is not a journey to the grave with the intention of arriving safely in a
    pretty and well-preserved body. But rather to skid in broadside, thoroughly used
    up, totally worn out, and loudly proclaiming, "WOW! What a Ride!"
  • onlyania 06.04.05, 14:21
    no ja zrozumialam z tego co pisal znawca z siemiatycz, ze dume narodowa na
    pewno posiadzie sie przez czytanie Pana Tadeusza....czyli "Litwo, ojczyzno
    moja..."....
    --
    only
  • paw_dady 06.04.05, 22:23
    onlyania napisała:

    > no ja zrozumialam z tego co pisal znawca z siemiatycz, ze dume narodowa na
    > pewno posiadzie sie przez czytanie Pana Tadeusza....czyli "Litwo, ojczyzno
    > moja..."....

    Litwa w tamtych czasach willenszczyzna z duzym kawalkiem obecnej Bialorusi.
    Przypominam ze bylo to kiedys czescia dawnej Rzeczpospolitej. Wiec slowa jak
    najbardziej patriotyczne.
  • onlyania 06.04.05, 22:54
    nie musisz mi przypominac ze Litwa byla czescia Polski. Byla. I tyle. Bo nie
    jest juz.
    Tylko ze wg tego co przekazuje nam kolega od dumy narodowej w zwiazku z duma
    narodowa, to trzeba byc dumnym z tego ze sie mialo, ale sie juz nie ma....
    --
    only
  • paw_dady 07.04.05, 00:13
    onlyania napisała:

    > nie musisz mi przypominac ze Litwa byla czescia Polski. Byla. I tyle. Bo nie
    > jest juz.
    > Tylko ze wg tego co przekazuje nam kolega od dumy narodowej w zwiazku z duma
    > narodowa, to trzeba byc dumnym z tego ze sie mialo, ale sie juz nie ma....

    ee nit slyszalem, zeby hl martwila zmiana granic po WWII moge sie mylic ale
    dyskusja bylo o Siemiatycznach w granicy PL ;)
  • paw_dady 06.04.05, 22:21
    piemeltje napisała:

    > > ehm ja kdla mine jest duma jest docenianiem dobrych jakosci 'swoich',
    >
    > A jak rozpoznajesz co jest "dobre"? Wlasnie o to chodzi, ze to, co jest dobre
    w
    > Siemiatyczach, niekoniecznie jest dobre w Brukseli. Vide- papiez.


    Pimelcie jesli cos masz do papierza sie spoznieles On umarl. Nie wiem czy to
    tak sam z siebie czy z Nie takie niechec ale jesli nie masz nieczego
    konkretnego proponuje przerwac ta dyskusje.




    > Szowinizm jest udowadnianiem wlasnej wyzszosci, nie ze inni sa do dupy. Nie
    > zawsze odbywa sie to przez ponizanie innych, chesciej przez wywyzszanie samego
    > siebie, ale co najgorsze- czasem szowinisci maja slusznosc (a czesciej nie).

    nieuzasadnione wywyzszanie samego siebie jest de facto ponizaniem innych.
    Docenianie jesli np. Polak wygral jakis konkurs czy propagacje kultury jest
    czym co nie uraza innych a docenieniem swoich.



    > > jak rozumiem jestes niewierzacym, coz pozostaniemy w niezgodzie.
    >
    > Jestem niewierzacym w papieza.

    w papieza sie nie wierzy mozna wierzyc w Boga. Papierz jest jego nastepca i
    jako glowa KK decyduje w pewnych rozwiazaniach. Nikt nie zmusza Cie do
    sluchania tylko, ze religia to ciezka sprawa nie supermarket. Tu nie wchodzi
    sie i nie wybiera z polki co akurat pasuje dzisiaj tylko albo sie akceptuej
    albo nie. 3 drogi nie ma.

    Do chrzcin czy slubu koscielnego tez nikt nie zmusza.



    >
    > > Duma z tego kim jestes to kwestia poczucia swojej wartosci, nikt Cie nie
    > > szanuje jesl isam tego nie zrobisz. A to nie znaczy zniewazac innych.
    >
    > Nie. Duma to demonstrowanie poczucia wlasnej wartosci. Slusznego lub nie.

    duma nie ma nic wspolnego z uzewnetrznianiem swojej wartosci. duma to
    docenianie tego kim sie jest.
  • piemeltje 06.04.05, 23:14
    > Pimelcie jesli cos masz do papierza sie spoznieles On umarl. Nie wiem czy to
    > tak sam z siebie czy z Nie takie niechec ale jesli nie masz nieczego
    > konkretnego proponuje przerwac ta dyskusje.

    Papiez umarl, co nie znaczy, ze ustana dyskusje na jego temat. Mnie akurat
    bardziej chodzilo o stan permanentnej histerii, ktora ogarnela Polakow od
    tygodnia i z ktorej NIE JESTEM dumny, ale mysle, ze lepiej bedzie, jesli
    istotnie zakonczymy te dyskusje teraz i tu. I tak Cie lubie.

    > Docenianie jesli np. Polak wygral jakis konkurs czy propagacje kultury jest
    > czym co nie uraza innych a docenieniem swoich.

    Belkot. Co to jest "docenienie"? Zwyciezca moze byc tylko jeden. Jesli ktos
    wygral, to reszta przegrala, czyli sa gorsi.

    > Tu nie wchodzi
    > sie i nie wybiera z polki co akurat pasuje dzisiaj tylko albo sie akceptuej
    > albo nie. 3 drogi nie ma.

    Swiete slowa. Zgadzam sie w 100%


    --
    Life is not a journey to the grave with the intention of arriving safely in a
    pretty and well-preserved body. But rather to skid in broadside, thoroughly used
    up, totally worn out, and loudly proclaiming, "WOW! What a Ride!"
  • paw_dady 07.04.05, 00:10
    piemeltje napisała:

    > Papiez umarl, co nie znaczy, ze ustana dyskusje na jego temat. Mnie akurat
    > bardziej chodzilo o stan permanentnej histerii, ktora ogarnela Polakow od
    > tygodnia i z ktorej NIE JESTEM dumny, ale mysle, ze lepiej bedzie, jesli
    > istotnie zakonczymy te dyskusje teraz i tu. I tak Cie lubie.

    Co do histerii zgadzam sie w 100% - ludzi placza a nie wiedza dlaczego. Jesliby
    sluchali slow papieza to by nie bylo i m smutno widac ani nie sluchali nia nie
    czytali Biblii. Tam wyraznie napisane, ze smierc to nie koniec.


    > > Docenianie jesli np. Polak wygral jakis konkurs czy propagacje kultury je
    > st
    > > czym co nie uraza innych a docenieniem swoich.
    >
    > Belkot. Co to jest "docenienie"? Zwyciezca moze byc tylko jeden. Jesli ktos
    > wygral, to reszta przegrala, czyli sa gorsi.

    jest mecz. nasi wygraja. ciesze sie hurra nasi wygrali - zdrowy objaw. ciesze
    sie hurra innni to cneiniasy to szowinizm. a wygrywanie nie jest permanentne.
    berak szacunku dla przecinika wroci do Ciebie.

  • vico1 05.04.05, 20:56
    paw_dady napisała:

    > A czy nie mozna np. respektowac Belgow nie tracac dumy ze swojego
    > kraju/miejsca pochodzenia?

    Kraj pochodzenia...przypadek losowy, ktory jednak nas okresla. Moze to byc
    tylko moje bardzo subiektywne odczucie, ale polskosc nosi sie w sobie kazdego
    dnia, bez wzgledu na czas pobytu gdzies tam w swiecie.
    Nie oznacza to, ze czuje sie lepszy ("ignorancja Belgow") lub stalem sie takim
    Belgiem, ze chce zrzucic z siebie przeszlosc ("glupie Siemiarycze"). Takie
    tematy sa mi calkowiecie obce. Dlatego nic mnie nie pociaga w watku high_levela.

    Duma narodowa, patriotyzm... to cos co w moim przypadku nie bardzo sie
    sprawdza. Czuje sie dobrze w swojej polskosci, ale byc zaraz z tego dumnym.
    Podobnie patriotyzm. Obiecuje, ze nie bede zakladal legionow gdyby Polska
    znalazla sie w potrzebie.

  • paw_dady 06.04.05, 01:49
    vico1 napisał:
    > Kraj pochodzenia...przypadek losowy, ktory jednak nas okresla. Moze to byc
    > tylko moje bardzo subiektywne odczucie, ale polskosc nosi sie w sobie kazdego
    > dnia, bez wzgledu na czas pobytu gdzies tam w swiecie.

    swiat = Belgia? ee przeginasz ;o)

    > Nie oznacza to, ze czuje sie lepszy ("ignorancja Belgow") lub stalem sie
    takim Belgiem, ze chce zrzucic z siebie przeszlosc ("glupie Siemiarycze").
    Takie tematy sa mi calkowiecie obce. Dlatego nic mnie nie pociaga w watku
    high_levela
    > .

    jak dla mnie high_level jest dosc optymistyczny widzi Siemiatycze czarno-
    bialo ;o)



    > Duma narodowa, patriotyzm... to cos co w moim przypadku nie bardzo sie
    > sprawdza. Czuje sie dobrze w swojej polskosci, ale byc zaraz z tego dumnym.
    > Podobnie patriotyzm. Obiecuje, ze nie bede zakladal legionow gdyby Polska
    > znalazla sie w potrzebie.


    tworzenie legionow zostaw tym, ktorzy sie na tym znaja.czasem patriotyzm
    najlepiej manifestuje sie dobrze pracujac i majac szacunek u innych z powodu
    kim jestem i jak zyje. a nie z powodu owijania sie flaga czy darcia mordy na
    wiecach...
  • vico1 06.04.05, 22:37
    paw_dady napisała:

    > swiat = Belgia? ee przeginasz ;o)

    Troche uogolnilem ;)

    > czasem patriotyzm najlepiej manifestuje sie dobrze pracujac i majac szacunek
    > u innych z powodu kim jestem i jak zyje. a nie z powodu owijania sie flaga
    > czy darcia mordy na wiecach...

    To co dajesz za przyklad to jest najwazniejsze, ale nie ma wiele wspolnego z
    patriotyzmem w sytuacji, kiedy Polska jest tylko miejscem spedzenia wakacji.
    Do podrecznikowego patriotyzmu potrzebne sa ojczyzna i narod - na codzien, a
    nie korespondencyjnie.
  • paw_dady 07.04.05, 00:12
    vico1 napisał:

    > To co dajesz za przyklad to jest najwazniejsze, ale nie ma wiele wspolnego z
    > patriotyzmem w sytuacji, kiedy Polska jest tylko miejscem spedzenia wakacji.
    > Do podrecznikowego patriotyzmu potrzebne sa ojczyzna i narod - na codzien, a
    > nie korespondencyjnie.

    gdziesty sie chlopie wychowal ;) mozna byc patriota niezaleznie do miejsca
    zamieszkania. nawet jesli Polska jest miejscam wakacji (choc tak naprawde to
    kraj ciezkiej harowy ;) - tez mozna byc patriota. Pracuja pozytywistycznie na
    obraz swoejgo kraju ;)
  • vico1 07.04.05, 20:26
    paw_dady napisała:

    > vico1 napisał:
    >
    > > To co dajesz za przyklad to jest najwazniejsze, ale nie ma wiele wspolneg
    > o z
    > > patriotyzmem w sytuacji, kiedy Polska jest tylko miejscem spedzenia wakac
    > ji.
    > > Do podrecznikowego patriotyzmu potrzebne sa ojczyzna i narod - na codzien
    > , a
    > > nie korespondencyjnie.
    >
    > gdziesty sie chlopie wychowal ;) mozna byc patriota niezaleznie do miejsca
    > zamieszkania. nawet jesli Polska jest miejscam wakacji (choc tak naprawde to
    > kraj ciezkiej harowy ;) - tez mozna byc patriota. Pracuja pozytywistycznie na
    > obraz swoejgo kraju ;)

    Napisalem tak, bo nie wierze w patriotyzm. Gdyby Andersen zyl, napisalby o tym
    bajke :)
    Patriotyzm jest dzisiaj mylony z sentymentalizmem. Tesknota za starymi
    smieciami, latami mlodosci, starymi kolegami... ktorych zreszta rozwialo po
    calym swiecie.
    Jak ktos mi mowi, ze pracuje dla dobrego imienia kraju/rodakow, to natychmiast
    trace do niego zaufanie.



  • paw_dady 07.04.05, 21:05
    vico1 napisał:

    > paw_dady napisała:
    >

    > Napisalem tak, bo nie wierze w patriotyzm. Gdyby Andersen zyl, napisalby o
    tym
    > bajke :)

    zyje i ma sie dobrze. ale nazywa sie accenture i dalej opowiada bajki ;P


    > Patriotyzm jest dzisiaj mylony z sentymentalizmem. Tesknota za starymi
    > smieciami, latami mlodosci, starymi kolegami... ktorych zreszta rozwialo po
    > calym swiecie.

    ehm patriotyzm tego typu nie dla mnie ;P

    > Jak ktos mi mowi, ze pracuje dla dobrego imienia kraju/rodakow, to
    natychmiast trace do niego zaufanie.
    >

    ja tez, bo to falszywie brzmi. ja mam podejscie pozytywystyczne -> robie swoje.
    a jak robie swoje dobrze to pomagam innym krajowcom to widzenie grupy moich
    krajowcow jest suma ludzikow usreniona. ot co.


  • piemeltje 07.04.05, 20:40
    paw_dady napisała:


    > gdziesty sie chlopie wychowal ;) mozna byc patriota niezaleznie do miejsca
    > zamieszkania.

    O, wlasnie taki poglad prowadzi do budowania gett. Zauwazam, ze wlasnie tak sie
    zachowuja np Marokanczycy w trzecim pokoleniu w Belgii, ktorzy chca (a czasem
    musza) czuc sie Marokanczykami, choc tak naprawde nic ich juz z Marokiem nie
    laczy poza kolorem skory i moze islamem. Sluchalem sobie niedawno w radiu
    ciekawej audycji o tym. Poniewaz wlasnie z powodu powierzchownosci sa oni nadal
    postrzegani jako "Maroki", prowadzi to u nich do identity crisis, bo w Maroku
    uchodza juz za obcych. "Marokanczycy" ci wybrali droge swiadomego podkreslania
    wlasnej odrebnosci i akcentowania zwiazkow z krajem pochodzenia dziadkow.

    Polakom latwiej, bo sa biali. Jednak uwazam, ze jesli wlazles miedzy wrony,
    musisz krakac jak i one. W pelni zgadzam sie z vico1 w tej kwestii. Ja tez to
    tak czuje. Skoro wybralem bez nijakiego przymusu (no... to relatywne) bycie
    Belgiem, to nie bede robil z siebie polskiego patrioty na wygnaniu, bo to po
    prostu dziwacznie wyglada. Pamietam nasze rozmowy na ten temat, paw. Ty od
    poczatku inaczej niz ja traktowales Belgie i najwyrazniej pozostajesz przy swoim
    zdaniu. OK, nie mam z tym problemu. Zauwaz jednak, ze Twoje rozwiazanie nie jest
    jedynym mozliwym.



    --
    Life is not a journey to the grave with the intention of arriving safely in a
    pretty and well-preserved body. But rather to skid in broadside, thoroughly used
    up, totally worn out, and loudly proclaiming, "WOW! What a Ride!"
  • paw_dady 07.04.05, 21:13
    piemeltje napisała:

    > paw_dady napisała:
    >
    >
    > O, wlasnie taki poglad prowadzi do budowania gett.

    Zydom w gettach zyje sie calkiem niezle. Jest dobry przyklad ;)
    np. Antwerpia czy New York


    > Zauwazam, ze wlasnie tak sie zachowuja np Marokanczycy w trzecim pokoleniu w
    Belgii, ktorzy chca (a czasem
    > musza) czuc sie Marokanczykami, choc tak naprawde nic ich juz z Marokiem nie
    > laczy poza kolorem skory i moze islamem. Sluchalem sobie niedawno w radiu
    > ciekawej audycji o tym. Poniewaz wlasnie z powodu powierzchownosci sa oni
    nadal
    > postrzegani jako "Maroki", prowadzi to u nich do identity crisis, bo w Maroku
    > uchodza juz za obcych. "Marokanczycy" ci wybrali droge swiadomego podkreslania
    > wlasnej odrebnosci i akcentowania zwiazkow z krajem pochodzenia dziadkow.



    > Polakom latwiej, bo sa biali.

    dlatego Placy sa masa podatna na szybka asymilacje w ramach dostarczania taniej
    sily roboczej czy jak? ;o)

    > Jednak uwazam, ze jesli wlazles miedzy wrony,
    > musisz krakac jak i one. W pelni zgadzam sie z vico1 w tej kwestii. Ja tez to
    > tak czuje. Skoro wybralem bez nijakiego przymusu (no... to relatywne) bycie
    > Belgiem,

    jako Belg jakos dziwnie duzo programow TV Pl masz w domu ;o). JA nie ma zadnego
    i jakos nie ciagnie mnie do niech ;)

    > to nie bede robil z siebie polskiego patrioty na wygnaniu, bo to po
    > prostu dziwacznie wyglada. Pamietam nasze rozmowy na ten temat, paw. Ty od
    > poczatku inaczej niz ja traktowales Belgie i najwyrazniej pozostajesz przy
    swoim zdaniu. OK, nie mam z tym problemu. Zauwaz jednak, ze Twoje rozwiazanie
    nie jest
    > jedynym mozliwym.


    a) nigdy nie twierdzilem zem nieomylny i jedyny. coz skoro nalegasz ;o)
    b) ie potepialem czy Ciebie czy nikogo innego kto chce sie czuc Belgiem czy
    innym Marokiem.
    c) bronie swojego zdania -bo uwazam ze da sie to pogodzic a nie tragizowac jak
    ciezko sie zyje. Moim wzorem sa Zydzi czy Chinczycy diasporowi. Kloca sie
    przepychaja a jednak wspieraja i ida do przodu. I jakos nikt ich nei potepia.

    Wiec dlaczego mam na sile z siebie robic autochtona (skoro mna mojej ulicy jest
    moze z 5 Belgow ;o). Zawsze bede obcy. natomiast zyc mozna spokojnie szanujac
    lokalne zwyczaje nie obrazajc innych, a jednak byc soba.

    Czy to jest getto?
    >
  • piemeltje 07.04.05, 21:27
    paw_dady napisała:

    > Zydom w gettach zyje sie calkiem niezle. Jest dobry przyklad ;)
    > np. Antwerpia czy New York

    To bez sensu spierac sie o definicje "calkiem niezle". Poza tym ani w Antwerpii,
    ani w Nowym Jorku nie ma zydowskiego getta.

    > dlatego Placy sa masa podatna na szybka asymilacje w ramach dostarczania taniej
    > sily roboczej czy jak? ;o)

    Zebys wiedzial! Polacy budza nieufnosc, ale zawsze jednak mniejsza od ciemnoskorych.

    > jako Belg jakos dziwnie duzo programow TV Pl masz w domu ;o). JA nie ma zadnego
    > i jakos nie ciagnie mnie do niech ;)

    Trudno, nie moja wina, ze belgijska TV jest beznadziejna, a polska- lepsza.

    > c) bronie swojego zdania -bo uwazam ze da sie to pogodzic a nie tragizowac jak
    > ciezko sie zyje.

    Do tego miejsca sie zgadzamy.

    > Moim wzorem sa Zydzi czy Chinczycy diasporowi. Kloca sie
    > przepychaja a jednak wspieraja i ida do przodu. I jakos nikt ich nei potepia.
    > Wiec dlaczego mam na sile z siebie robic autochtona (skoro mna mojej ulicy
    > jest moze z 5 Belgow ;o).

    No i tu jest roznica. Na mojej uluicy sa sami autochtoni. Wiec kracze jak i oni.
    Dlaczego? Dla dzieci. Zeby ich odziedziczona po rodzicach polskosc byla
    wartoscia dodana, a nie balastem. Nie sa moim wzorem Chinczycy, ktorzy nadal
    kisza sie we wlasnym sosie, nawet po kilku pokoleniach. Jesli deklaruje
    przystapienie do jakiegos spoleczenstwa, to chce byc jego czescia na takich
    samych zasadach jak inni.

    > Zawsze bede obcy. natomiast zyc mozna spokojnie szanujac lokalne zwyczaje nie
    > obrazajc innych, a jednak byc soba.

    Bycie soba... paw, mam wrazenie, ze zaczynasz lac wode. A propos wody- poniewaz
    wszystko plynie, to i ten ja, ktory chce byc soba, ewoluuje.

    > Czy to jest getto?

    Jak ktos rzekl, wolnosc to mozliwosc wyboru wlasnej klatki (czy jakos tak).
    Jesli chcesz utrzymywac swoja odmiennosc, to tak- budujesz mur. Albo, patrzac
    pozytywnie- masz ambitniejszy ode mnie plan. Liczysz na to, ze zostaniesz
    zaakceptowany razem ze swoja odmiennoscia. I to w kraju, w ktorym zyje haslo
    "aanpassen of opkrassen". Nie potrzebuje dodawac, ze uwazam to haslo za
    nieglupie? :-P


    --
    Life is not a journey to the grave with the intention of arriving safely in a
    pretty and well-preserved body. But rather to skid in broadside, thoroughly used
    up, totally worn out, and loudly proclaiming, "WOW! What a Ride!"
  • paw_dady 07.04.05, 22:14
    piemeltje napisała:

    > paw_dady napisała:
    >
    > To bez sensu spierac sie o definicje "calkiem niezle". Poza tym ani w
    Antwerpii
    > ,
    > ani w Nowym Jorku nie ma zydowskiego getta.

    ehm polecam spacer po Leemstraat, a potem powrot do dyskusji.


    > > dlatego Placy sa masa podatna na szybka asymilacje w ramach dostarczania
    > taniej
    > > sily roboczej czy jak? ;o)
    >
    > Zebys wiedzial! Polacy budza nieufnosc, ale zawsze jednak mniejsza od
    ciemnosko rych.
    >

    wlasnie wiem i nie jest to pozytywne zarowno w odniesieniu do Polakow jak i
    pipol of kolor ;)


    > > jako Belg jakos dziwnie duzo programow TV Pl masz w domu ;o). JA nie ma z
    > adnego
    > > i jakos nie ciagnie mnie do niech ;)
    >
    > Trudno, nie moja wina, ze belgijska TV jest beznadziejna, a polska- lepsza.

    hi hi czy to nie zamykanie sie w gettcie?





    > > Moim wzorem sa Zydzi czy Chinczycy diasporowi. Kloca sie
    > > przepychaja a jednak wspieraja i ida do przodu. I jakos nikt ich nei pote
    > pia.
    > > Wiec dlaczego mam na sile z siebie robic autochtona (skoro mna mojej ulic
    > y
    > > jest moze z 5 Belgow ;o).
    >
    > No i tu jest roznica. Na mojej uluicy sa sami autochtoni. Wiec kracze jak i
    oni
    >

    ee jak Cie widze moge jedna pogadac w mowie ojczystej a nie kaleczyc
    flamandzki ;)



    > Dlaczego? Dla dzieci. Zeby ich odziedziczona po rodzicach polskosc byla
    > wartoscia dodana, a nie balastem. Nie sa moim wzorem Chinczycy, ktorzy nadal
    > kisza sie we wlasnym sosie, nawet po kilku pokoleniach. Jesli deklaruje
    > przystapienie do jakiegos spoleczenstwa, to chce byc jego czescia na takich
    > samych zasadach jak inni.

    Chinczycy czy zydzi sa jak najbardziej czescia spoleczenstwa i nie jestem jakos
    przekonany ze ich dzieci sa cierpiaca. ale zawsze moge sie mylic ;)





    > > Czy to jest getto?
    >
    > Jak ktos rzekl, wolnosc to mozliwosc wyboru wlasnej klatki (czy jakos tak).
    > Jesli chcesz utrzymywac swoja odmiennosc, to tak- budujesz mur. Albo, patrzac
    > pozytywnie- masz ambitniejszy ode mnie plan. Liczysz na to, ze zostaniesz
    > zaakceptowany razem ze swoja odmiennoscia. I to w kraju, w ktorym zyje haslo
    > "aanpassen of opkrassen". Nie potrzebuje dodawac, ze uwazam to haslo za
    > nieglupie? :-P

    jak wspomniales haslo. w Belgii jak i w Polsce (zaprzyjaznione mocarstwa ;P )
    wiele zeczy robi sie haslowo. mzoe to tak nas zlbiza? ;o)

    >
  • vico1 07.04.05, 21:40
    Definiowanie wlasnego miejsca w obcej spolecznosci okazuje sie wazne dla
    delikwenta, ale takze ma swoja wymowe polityczna.
    Na ten przyklad integracja. Pojecie ogolne. Gdyby to jednak zniuansowac, to
    mamy (1)delegacjonizm (sorry, moje wyrazenie), ktory reprezentuja: Paw, epsy,
    nasi drodzy doktoranci i studenci. Jest to jakby integracja zawodowa
    z "przedzialkiem" od calej reszty tutejszej rzeczywistosci. Dystans do tej
    rzeczywistosci zapewnia pewien komfort psychiczny (w perspektywie powrot do
    kraju) i swobodne, czesto humorystyczne nastawienie do roznych aspektow
    tutejszego zycia (ignorancja Belgow).

    Mamy tez (2)integracje i (3)asymilacje - pojecia, ktore probuje sie sprzedac
    nieeuropejskim imigrantom z wiadomym skutkiem. Z Polakami od lat mieszkajacymi
    w Belgii jest dosc jasna sprawa. Oni sie asymiluja, z zachowaniem -
    przynajmniej przez 1-2pokolenia odrebnosci lub swiadomosci kulturowej.
    Tak pewnie bedzie w przypadku mojej rodziny. Ja widze ulomnosci Belgii, jestem
    krytyczny ale nie sarkastyczny. Polacy wspoluczestnicza w zyciu gospodarczym,
    odgrywaja pozytywna role.

    Inaczej jest z przybyszami z Afryki (z ich wiekszoscia), od ktorych oficjalnie
    wymaga sie integracji, szalency chca ich zasymilowac. Tworza oni swoista
    cyganerie, zyjaca calkowicie swoim zyciem. Maja jakby niepisany kontrakt z
    panstwem - nie przeginajcie paly, a my sie do was nie bedziemy przyczepiac.
    Niepisany, bo oficjalnie mowi sie o rasizmie pracodawcow itd. Kiedy sie jednak
    widzi obrazki ze szkol specjalnych wypelnionych marokanskimi chlopcami, to
    zastanawiam sie jaki samobojca ekonomiczny zechce ich zatrudnic.
  • piemeltje 07.04.05, 21:53
    vico1 napisał:


    > Mamy tez (2)integracje i (3)asymilacje - pojecia, ktore probuje sie sprzedac
    > nieeuropejskim imigrantom z wiadomym skutkiem. Z Polakami od lat mieszkajacymi
    > w Belgii jest dosc jasna sprawa. Oni sie asymiluja, z zachowaniem -
    > przynajmniej przez 1-2pokolenia odrebnosci lub swiadomosci kulturowej.
    > Tak pewnie bedzie w przypadku mojej rodziny. Ja widze ulomnosci Belgii, jestem
    > krytyczny ale nie sarkastyczny. Polacy wspoluczestnicza w zyciu gospodarczym,
    > odgrywaja pozytywna role.

    Dodam jeszcze, ze ja juz od razu zakladam, ze "nastepni pojda dalej". Nie mam
    zamiaru wpajac moim dzieciom slepej milosci do miejsca, w ktorym sie urodzily.
    Osiedla sie (i zasymiluja, jesli to mozliwe) tam, gdzie beda chcialy,
    niekoniecznie tu, gdzie przyszly na swiat. To jest "mala ojczyzna" a rebours-
    ona jest tam, gdzie ja.
    --
    Life is not a journey to the grave with the intention of arriving safely in a
    pretty and well-preserved body. But rather to skid in broadside, thoroughly used
    up, totally worn out, and loudly proclaiming, "WOW! What a Ride!"
  • paw_dady 07.04.05, 22:15
    piemeltje napisała:

    > Dodam jeszcze, ze ja juz od razu zakladam, ze "nastepni pojda dalej". Nie mam
    > zamiaru wpajac moim dzieciom slepej milosci do miejsca, w ktorym sie urodzily.
    > Osiedla sie (i zasymiluja, jesli to mozliwe) tam, gdzie beda chcialy,
    > niekoniecznie tu, gdzie przyszly na swiat. To jest "mala ojczyzna" a rebours-
    > ona jest tam, gdzie ja.

    he he dizalsz jak diaspora, ktorej sie tak wystrzegasz. nie dziwne to? ;o)
  • paw_dady 07.04.05, 22:22
    vico1 napisał:

    > Na ten przyklad integracja. Pojecie ogolne. Gdyby to jednak zniuansowac, to
    > mamy (1)delegacjonizm (sorry, moje wyrazenie), ktory reprezentuja: Paw, epsy,
    > nasi drodzy doktoranci i studenci. Jest to jakby integracja zawodowa
    > z "przedzialkiem" od calej reszty tutejszej rzeczywistosci.

    dziwisz sie epsy nei pracuja w Belgii i dla Belgii. doce sa z definicji czasowo
    potem wypierdalaj nach Hause. A Paw trafil przypadkiem i w Belgii go teraz
    tylko trzyma
    a) zona
    b) dom kupiony bo zona chciala gdzies mieszkac

    i nic wiecaj. przyajciol (grna bardzo male wiec latwe do odwiedzin ;)i
    znajomych mzoa widywac nie mieszkajac w Belgii. wiec po co mi sie asymilowac.
    Jak pisal pimelcie -> mzoe robie blad moze nie ale staram sie nie narzuca innym
    mojego sposobu zycia (vide Maroki) i nei udaje oddanego Belgii goscia. Place
    pdoatki, sobie cos tam robie i jakos zyje. Integorwac jakso nei ma sie czasu
    anie checi bo i po co? zasilkow nie pobieram ,benefitow Belgo nie ma i nie
    chce. A zarabiac mozna w kazdym kraju.

    Moje podejscie do kwestii emigracji jest wbrew pozorom podobne do pimelcie ->
    wpierw rodzina potme przyjaciele potem znajomi potme reszta krajowcow. I
    znajomy Belg jest blizszy do poslkiego dresa. Co nie znaczy ze nie pomagam np.
    w jaski sensownych polskich inicjatywach.




    > Tak pewnie bedzie w przypadku mojej rodziny. Ja widze ulomnosci Belgii,
    jestem
    > krytyczny ale nie sarkastyczny. Polacy wspoluczestnicza w zyciu gospodarczym,
    > odgrywaja pozytywna role.

    ej toz to romantyzm marzycielski wychodzi, ja raczej widze en masse kupe
    poniewolnikow na o tyle spranych mozgach ze sie ciesza praca po 14h na
    dobe ;o)



    > Niepisany, bo oficjalnie mowi sie o rasizmie pracodawcow itd. Kiedy sie
    jednak
    > widzi obrazki ze szkol specjalnych wypelnionych marokanskimi chlopcami, to
    > zastanawiam sie jaki samobojca ekonomiczny zechce ich zatrudnic.

    i rzemowil gromko flams balange. he he ustami fremdlinga ;P
  • vico1 08.04.05, 00:04
    paw_dady napisała:

    > dziwisz sie epsy nei pracuja w Belgii i dla Belgii. doce sa z definicji
    > czasowo potem wypierdalaj nach Hause.

    Dziwilbym sie gdyby bylo inaczej. Sam bylem kiedys w podobnej sytuacji, takze w
    kraju islamskim ;) tyle ze w Libii.

    > A Paw trafil przypadkiem i w Belgii go teraz tylko trzyma a) zona
    > b) dom kupiony bo zona chciala gdzies mieszkac
    > i nic wiecaj.

    Wszyscy znalezlismy sie przypadkowo w Belgii, gdybym mogl wybralbym Szwajcarie.
    Sprostowanie, czy chcesz czy nie, nalezysz do naszego klubu asymilantow.
    Chyba, ze nie masz dzieci.

    > przyajciol (grna bardzo male wiec latwe do odwiedzin ;)i znajomych mzoa
    > widywac nie mieszkajac w Belgii. wiec po co mi sie asymilowac.

    Dzieci sie nieodwracalnie asymiluja, ja juz zostane rare Pool, jak kiedys
    uslyszalem :)

    > Moje podejscie do kwestii emigracji jest wbrew pozorom podobne do pimelcie -
    > 2; wpierw rodzina potme przyjaciele potem znajomi potme reszta krajowcow. I
    > znajomy Belg jest blizszy do poslkiego dresa. Co nie znaczy ze nie pomagam
    > np. w jaski sensownych polskich inicjatywach.

    Rodzina ach rodzina...Ja nie podchodze emocjonalnie do emigracji ( nie lubie
    tego slowa). Wole juz uwazac sie za koloniste ;)
    Co do przyjaciol, to nie oszukujmy sie. Powiedzmy sobie - blizsi i dalsi
    znajomi, sasiedzi. Z kazdym mozna wypic piwo, porozmawiac o d...Maryni, ale
    najlepiej liczyc na siebie.

    > i rzemowil gromko flams balange. he he ustami fremdlinga ;P

    VB to ignoranci polityczni, ich metody sa nierealne, wiec cala ich para idzie w
    gwizd.
    Prawde wszyscy znaja, chociaz mowia cos innego. Bliska jest tego co wczesniej
    powiedzialem.
    A rozwiazanie jest proste. Zasilki dla bezrobotnych ograniczyc w czasie (maks 2
    lata ). Nastapilby wyrazny podzial - czesc pojedzie do innego socjalnego raju,
    czesc wroci do Afryki, a czesc zacznie uczciwie pracowac.
    Di Rupo sie na to nie zgodzi, wiec dajmy sobie spokoj.

  • paw_dady 09.04.05, 01:19
    > Dziwilbym sie gdyby bylo inaczej. Sam bylem kiedys w podobnej sytuacji, takze
    w kraju islamskim ;) tyle ze w Libii.
    >

    robiles doktorat z madrosci Kadafiego? ;o)

    > Wszyscy znalezlismy sie przypadkowo w Belgii, gdybym mogl wybralbym
    Szwajcarie.
    >

    tam niedobrze - czekolada inna (wg mnei lepsza ;o), gory wysokie a podatki
    niskie do dupy ;)

    > Sprostowanie, czy chcesz czy nie, nalezysz do naszego klubu asymilantow.
    > Chyba, ze nie masz dzieci.

    a co manie dzieci ma wspolnego z asymilacja? dzieci nie musza sie asymiowac a
    moga calkiem dobrze zyc.


    > > przyajciol (grna bardzo male wiec latwe do odwiedzin ;)i znajomych mzoa
    > > widywac nie mieszkajac w Belgii. wiec po co mi sie asymilowac.
    >
    > Dzieci sie nieodwracalnie asymiluja, ja juz zostane rare Pool, jak kiedys
    > uslyszalem :)

    absolutnie nie popatrz na Zydow czy Chinczykow jak widac mozna nie . Ale trzeba
    byc dumnym ze swojej odrebnosci. A dzieci jesli nie maja kontaktu z rowienikami
    polskojezycznymi nie jezdza do Polski beda tu i teraz. Ludzi laczy historia i
    tradycje jesli tego nie przekazujesz dzieciom beda Belgami. nie jestem
    przekonany czy to im akurat wyjdzie na dobre ale ich wybr.





    > Rodzina ach rodzina...Ja nie podchodze emocjonalnie do emigracji ( nie lubie
    > tego slowa). Wole juz uwazac sie za koloniste ;)

    uzywasz woyd kolonskiej? ;o)

    > Co do przyjaciol, to nie oszukujmy sie. Powiedzmy sobie - blizsi i dalsi
    > znajomi, sasiedzi. Z kazdym mozna wypic piwo, porozmawiac o d...Maryni, ale
    > najlepiej liczyc na siebie.

    oo i tu cie mam. wlasnie ze jednostka nic nie znaczy jesli nie ma spolecznosci,
    ktora ja wspiera - wtedy MUSI sie asymilowac.




    > Prawde wszyscy znaja, chociaz mowia cos innego. Bliska jest tego co wczesniej
    > powiedzialem.
    > A rozwiazanie jest proste. Zasilki dla bezrobotnych ograniczyc w czasie (maks
    > lata ). Nastapilby wyrazny podzial - czesc pojedzie do innego socjalnego
    raju,
    > czesc wroci do Afryki, a czesc zacznie uczciwie pracowac.
    > Di Rupo sie na to nie zgodzi, wiec dajmy sobie spokoj.

    ty sie kolego Di Rupo nie czepiaj bo cie geje zaskarza ;)
  • piemeltje 09.04.05, 11:53
    > a co manie dzieci ma wspolnego z asymilacja? dzieci nie musza sie asymiowac a
    > moga calkiem dobrze zyc.

    Powiem krotko: mylisz sie, paw, baaardzo sie mylisz.

    > Ale trzeba byc dumnym ze swojej odrebnosci.

    Taaa. Mozesz kupic sobie buty szpanerskie, ale niewygodne i nosic je z duma. To
    bedzie to samo.

    > A dzieci jesli nie maja kontaktu z rowienikami
    > polskojezycznymi nie jezdza do Polski beda tu i teraz. Ludzi laczy historia i
    > tradycje jesli tego nie przekazujesz dzieciom beda Belgami. nie jestem
    > przekonany czy to im akurat wyjdzie na dobre ale ich wybor.

    Nie, paw, to nie ich wybor, tylko rodzicow. To rodzice ksztaltuja dzieci na
    poczatku, pozniej robi to srodowisko, takze rowiesnicy. Moje dzieci nie bedza
    "Polakami malymi" nawet jezdzac na kazdy weekend do Polski, bo zyje teraz i tu,
    wsrod Belgow, z ktorymi sie identyfikuje. I ja chce, zeby moglo sie
    identyfikowac, bo w odroznieniu od ciebie uwazam, ze wyjdzie im na dobre, gdy
    nie beda malowanymi ptakami od Kosinskiego.
    --
    Life is not a journey to the grave with the intention of arriving safely in a
    pretty and well-preserved body. But rather to skid in broadside, thoroughly used
    up, totally worn out, and loudly proclaiming, "WOW! What a Ride!"
  • vico1 10.04.05, 09:51
    paw_dady napisała:

    > robiles doktorat z madrosci Kadafiego? ;o)

    Bylem APSem :) Zielonej ksiazeczki Kadafiego nie czytalem, czyli w zrozumieniu
    libijskim bylem analfabeta.

    > tam niedobrze - czekolada inna (wg mnei lepsza ;o), gory wysokie a podatki
    > niskie do dupy ;)

    Tylko jeden "pluspunt" mi sie tam nie podoba. Jezeli pozyczasz w banku na
    mieszkanie, splacasz tylko czesc - te realna do splacenia dla przecietnego
    smiertelnika. Z innej czesci dlugu splacasz odsetki do smierci (nie, nie
    bankiera;). Bank trzyma wiec zawsze lape na "twoim" mieszkaniu.

    > a co manie dzieci ma wspolnego z asymilacja? dzieci nie musza sie asymiowac a
    > moga calkiem dobrze zyc.

    A co robily dzieci zza Buga na ziemiach zachodnich? Asymilowaly sie.
    Rodzice maja na to pewien wplyw ale ograniczony. Wszystko odbywa sie miedzy
    uszami dziecka. Po moich dziecich zauwazam, ze poczucie polskosci (w skali 0 do
    10) u mojej corki jest 8, zas 2 u syna urodzonego juz w Belgii).

    > absolutnie nie popatrz na Zydow czy Chinczykow jak widac mozna nie .

    Szwajcarzy sie tez nie asymiluja w Belgii. Asymilacja nastepuje wtedy, gdy
    wchodzsz miedzy ludzi (sasiedzi, podworko, szkola, praca). Wtedy wyrazniej
    rysuja sie prawa i obowiazki. Wlasnie wtedy potrzebna jest znajomosc jezyka,
    inaczej zamiast wspierac system stajesz sie balastem.
    Np wlasciciel sklepu (Zyd, Chinczyk, Arab, Polak...) moze miec stopien
    asymilacji 2, ale juz sprzedawca okolo 8. Lepiej dla sprzedawcy i systemu.
    Sprzedawca jak pojdzie z torbami w Belgii bedzie szukal szczescia w
    Polsce.

    > Ale trzeba byc dumnym ze swojej odrebnosci. A dzieci jesli nie maja kontaktu
    > z rowienikami polskojezycznymi nie jezdza do Polski beda tu i teraz. Ludzi
    > laczy historia i tradycje jesli tego nie przekazujesz dzieciom beda Belgami.

    Nie. Poczucie odrebnosci w sensie pochodzenia jest zlem. Krok do nazizmu.
    Nie odrebnosc a poszanowanie siebie samego jest wazne. Kontakty z rowiesnikami
    to sprawa wydumana. W praktyce sa ulotne albo ich nie ma. Mnie z Toba nie laczy
    historia a internet, bardziej Belgia niz Polska. Poslugujemy sie polskim, bo
    polski jest bardzo pieknym jezykiem.

    > uzywasz woyd kolonskiej? ;o)

    Zgadles Holmsie :)

    > oo i tu cie mam. wlasnie ze jednostka nic nie znaczy jesli nie ma
    > spolecznosci, ktora ja wspiera - wtedy MUSI sie asymilowac.

    Nie masz racji. Chyba to troche wczesniej wyjasnilem jesli chodzi o asymilacje.
    Indywidualne szczescie to juz inna para kaloszy. Do tego potrzebna jest
    rozwinieta i zrownowazona indywidualnosc i rodzina (ze wzgledow biologicznych).
    Za duzo czytalem Schopenchauera w mlodosci;)

  • vico1 10.04.05, 10:51
    Zamiast:
    "Sprzedawca jak pojdzie z torbami w Belgii bedzie szukal szczescia w
    Polsce".
    powinno byc: Wlasciciel sklepu jak pojdzie.....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka