gdzie lepiej? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Wiatam
    Mieszkam w Belgii od 4 lat.Mieszkalam w Holandii i w dalszym ciagu tam
    pracuje.Dojezdzam do pracy 40km.Zaczyna mnie to strasznie meczyc i
    zastanawiam sie nad zmiana pracy.Nie wiem gdzie jej szukac w Belgii czy w
    Holandii.Byl ktos z Was w podobnej sytuacji?Prosze pomozcie mi znalezc plusy
    i minus pracy w tych dwoch panstwach.Gdzie lepiej?

    groetjes
    • przede wszystkim nie mialam problemow z jezykiem. Jesli w firmie byl oficjalny
      j. angielski, to wszyscy mowili dobrze po angielsku. A jesli byl jeszcze
      niderlandzki, to nikt nie zrzedzil na moj akcent. Lepsza pensja, lepsze uklady w
      pracy, przejrzyste zasady i pracowitosc. W flamandzko-jezycznej czesci Belgii
      nie dosyc, ze trudniej znalezc prace, nawet za nedzniejsze pieniadze, to ukladow
      w pracy nie znosilam a jeszcze bardziej nie znosilam ciaglego czepiania sie, ze
      wymawiam pewne slowa z holenderska. Kompleksy maja na tym punkcie. Plus Belgii
      to jednak lepsza jakosc jedzenia, bliskosc do Francji i wieksze mieszkania. No i
      mniejszy tlok (z wyjatkiem pociagow rano do Brukseli).
      --
      Oh Ken! Be careful! You know what he's like after a few novels
    • Czesc,

      W Belgii ciagle jeszcze potrzebuejsz pozwolenia na prace. Holandia obowiazek
      viz zniosla. Mysle, ze znalezienie w pracy w Belgii jest o trudniejsze niz w
      Holandii gdzie masz wolny dostep do rynku pracy.
      Powodzenia w podjeciu decyzji!
      • polkawpradze napisała:

        > Czesc,
        >
        > W Belgii ciagle jeszcze potrzebuejsz pozwolenia na prace. Holandia obowiazek
        > viz zniosla. Mysle, ze znalezienie w pracy w Belgii jest o trudniejsze niz w
        > Holandii gdzie masz wolny dostep do rynku pracy.
        > Powodzenia w podjeciu decyzji!
        pozwolenia nie potrzebuje poniewaz posiadam podwojne obywatelstwo wiec dostep
        mam do wszystkich sektorow pracy w belgii.zastanawiam sie jak sie z belgami
        pracuje.
    • ustuna napisała:

      > Wiatam
      > Mieszkam w Belgii od 4 lat.Mieszkalam w Holandii i w dalszym ciagu tam
      > pracuje.Dojezdzam do pracy 40km.Zaczyna mnie to strasznie meczyc i
      > zastanawiam sie nad zmiana pracy.Nie wiem gdzie jej szukac w Belgii czy w
      > Holandii.Byl ktos z Was w podobnej sytuacji?Prosze pomozcie mi znalezc plusy
      > i minus pracy w tych dwoch panstwach.Gdzie lepiej?
      >
      > groetjes

      pracowalem kiedys pare lat w Belgii i niegdy nie musialem sie specjalnie
      wysylac nikt tez nie krytykowl mojego akcentu bo nie musialem sie wysilac i
      mowic w pracy w loklanych narzeczach ;)

      Z tego co wiem od znajomych Holendrow oni tez niespecjalnie sie wysylaja. Sa
      dosc krytycznie co ich wydajnosci w pracy.

      Uslugi sa denne tu i tu. Burdel podobny, podatki rownie zlodziejskie, jedzenie
      w Holandii jednak gorsze, tlok wiekszy.

      To kwestia preferencji osobystych nie sadze, zeby byly duze roznice w pensjach
      dla pracobiorcow sa rownie öszloamiajace" tu i tu. Duzych migracji Nl->Be nie
      stwierdzon ojak Be->Nl.

      Serdecznosci
      PD

      --
      I do support B16 !
    • na podstawie doswiadczen osobistych, bo badan rynku nie prowadzilam. Pracowalam
      dla duzych firm miedzynarodowych tak w NL jak i w BE. Od zawsze bylam
      przyzwyczajona do samodzielnosci, bez szefa zagladajacego mi co piec minut przez
      ramie. I na to pozwalano mi w NL. W BE bylo o wiele gorzej. Niby bylam
      samodzielna, ale moje zdanie sie nie liczylo, bo ostateczny glos nalezal do
      boga, czyli mojego przelozonego. Pamietam szkolenie z roznic kulturowych BE-VL i
      NL. O ile w Holandii dobrze postrzegane jest przyznawanie sie do braku wiedzy na
      jakis temat, o tyle w BE jest odwrotnie. Jesli jestes tzw. 'ekspertem' w danej
      dziedzinie to nie uchodzi powiedzenie 'musze sprawdzic'. Dopiero uswiadomienie
      sobie tego 'drobiazgu' pozwolilo mi zrozumiec dlaczego tylu Belgow, w
      spotkaniach bizenessowych, mowilo 'wokol tematu' a nie na temat. Po prostu nie
      mogli sie przyznac, ze nie wiedzieli czegos. Co do roznic w placach, chyba
      ostatnio sie troszeczke wyrownaly, ale nadal NL placi lepiej (chociaz zywnosc
      jest tansza w BE). Jesli jestes 'self-employed' to warto byc w Belgii, bo jest
      wiecej dziur podatkowych, mozliwosci walenia systemu, pod warunkiem, ze sie
      dobrze zarabia. Byc moze to jeden z powodow emigracji NL do BE. Drugi to ceny
      domow. BE jest nadal tansza. Duzo tansza.
      --
      Oh Ken! Be careful! You know what he's like after a few novels
      • zastanawiamy sie nad kupnem domu i tak przegladajac ceny doszlam do wniosku ze
        one nie sa wcale tansze
        • ustuna napisała:

          > zastanawiamy sie nad kupnem domu i tak przegladajac ceny doszlam do wniosku ze
          > one nie sa wcale tansze

          Mnie tez zdziwilo twierdzenie, ze w Belgii domy sa tansze niz w Holandii. To chyba ktos niezbyt poinformowany tak uwaza.
          --
          "The secret of rulership is to combine a belief in one's own infallibility
          with the power to learn from past mistakes" (George Orwell, 1984)
          • w gore (sami na tym skorzystalismy, sprzedajac mieszkanie w Gandawie), ale,
            biorac pod uwage, metraz mieszkan, Belgia jest nadal tansza niz Holandia. A
            poniewaz mieszkalam i w Belgii i w Holandii uwazam, ze jestem poinformowana.
            --
            Oh Ken! Be careful! You know what he's like after a few novels
            • > poniewaz mieszkalam i w Belgii i w Holandii uwazam, ze jestem poinformowana

              No to podziel sie informacjami, jesli mozesz. Jakies linki do agencji
              nieruchomosci na przyklad...

              --
              "The secret of rulership is to combine a belief in one's own infallibility
              with the power to learn from past mistakes" (George Orwell, 1984)
            • jo.hanna napisała:

              > w gore (sami na tym skorzystalismy, sprzedajac mieszkanie w Gandawie), ale,
              > biorac pod uwage, metraz mieszkan, Belgia jest nadal tansza niz Holandia. A
              > poniewaz mieszkalam i w Belgii i w Holandii uwazam, ze jestem poinformowana.

              a tak kokkretnie o jakiej roznicy za metr w Bxl i Amstredamie mowimy? powiedzmy
              dzielnica dla bialasow?

              Serdecznosci
              PD

              --
              I do support B16 !
    • bo cen w Brukseli nie znam. W A'damie w starej czesci miasta placi sie ok miedzy
      4-7tys za m2. W Gandawie w Milljoenquartier placi sie 3-4tys za kompletnie
      odrestaurowane mieszkanie.
      --
      Oh Ken! Be careful! You know what he's like after a few novels
      • jo.hanna napisała:

        > bo cen w Brukseli nie znam. W A'damie w starej czesci miasta placi sie ok
        miedz
        > y
        > 4-7tys za m2. W Gandawie w Milljoenquartier placi sie 3-4tys za kompletnie
        > odrestaurowane mieszkanie.

        oczyiwscie, ze masz prawo jak kazdy do subiektwnych porownan ale mysle, ze
        porownania miast o podobnej wielkosci i znaczeniu dla kraju ma sens
        ekonomiczny. Tak jak w Polsce porodnaj ceny mieszkanie w centrum Wawy i
        Siedlcach.

        IMHO Bruksela i Amsterdaam porownanie ma sens ale w odniesieniu do dzielnic tej
        samej klasy.

        Co do pracy wsrod Belgow przykro slyszec ,ze mailas tak traumatyczne
        doswiadczenia - lepije olej ta firme pewno bywaja jakies lepsze jako srodowisko
        do pracy ;)


        Serdecznosci
        PD

        --
        I do support B16 !
        • w jednej firmie. Juz mamy epizod belgijski za soba, dzieki bogu. Moj maz
          (holender, btw)byl na kilku rozmowach o prace (mowimy tu o sektorze IT, kupa
          doswiadczenia i doktorat z matematyki--nie to, ze sie chwale, chodzi mi raczej o
          przedstawienie faktow towarzyszacych). W kilku firmach okazalo sie, ze nowa
          pozycja nie zostala jeszcze otworzona, tzn. nie maja funduszow. Wiec niby zostal
          przyjety, ale do pojscia do pracy nigdy nie doszlo. Dopoki papiery nie sa
          podpisane, pracy nie masz. Inna sytuacja, tez moj maz. Rozmowa w duzej firmie
          konsultingowej (siedziba we Francji). Wszystko szlo swietnie dopoki nie dotarli
          po punktu: pensja i zarobki. Gdy H. wyliczyl co mu firma holenderska oplaca,
          dyrektor zapomnial o kamiennej twarzy. Od razu wiadomo bylo, ze H. nie ma co
          marzyc o zarobkach, ktore mial w Holandii. Mieli do niego oddzwonic. BCzy musze
          dodawac, ze nikt do tej pory nie zadzwonil? A bylo to 2 lata temu :-)
          --
          Oh Ken! Be careful! You know what he's like after a few novels
          • jo.hanna napisała:

            > w jednej firmie. Juz mamy epizod belgijski za soba, dzieki bogu.
            Bogu jesli juz piszesz prosze.


            > po punktu: pensja i zarobki. Gdy H. wyliczyl co mu firma holenderska oplaca,
            nie rozumiem tego co ma pienrik do wiatraka? rozumiem, ze mowisz o HR a nie
            panu czy pani H ;)

            skad nowa firma ma niby wiedziec ile zarabiales do tej pory?! mowisz co chcesz
            i albo ok albo spadowa ;)

            pzr
            K.


            --
            I do support B16 !

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.