Dodaj do ulubionych

Krzyże - wieszać czy zdejmować?

20.11.09, 22:51
Temat jest na czasie, choć zdaję sobie doskonale sprawę, że wzbudza
kontrowersje. Polityka i religia to tematy, które najczęściej dzielą. Wierzę
jednak, że w naszym gronie uda się ten temat przedyskutować kulturalnie
(zakładając oczywiście, że znajdą się chętni do dyskusji). A jeśli tak, to
gdzie Waszym zdaniem krzyże mogą wisieć w kraju, który za jedną z
fundamentalnych zasad przyjął rozdział państwa od Kościoła?

--
"Po odejściu od urny reklamacji nie uwzględnia się."
Edytor zaawansowany
  • ernest_pinch 21.11.09, 12:53
    Obecnosc krzyza w instytucjach swieckich uwazam za zbędną, jakkolwiek mi ona nie przeszkadza. Sam nosze krzyz przy sobie, wiec siłą rzeczy to stanowi dla mnie wartosc. Dzwigajmy krzyze samemu, bez zbednej manifestacji rozpalajacej antagonizmy.

    --
    This game has no name. It will never be the same.
  • roman_j 21.11.09, 18:29
    To znaczy w swoim pokoju w pracy krzyża byś nad drzwiami nie wieszał?

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje
  • ernest_pinch 21.11.09, 21:42
    To zalezy. W uczelni nie, w prywatnym biurze tak.
    --
    This game has no name. It will never be the same.
  • hiubi 11.12.09, 22:32
    wieszać
  • roman_j 12.12.09, 07:41
    hiubi napisał:

    > wieszać

    A jakieś uzasadnienie takiego stanowiska?

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje
  • hiubi 13.12.09, 21:33
    "Wieszać. Bo Polska to kraj katolicki."
    W takim razie to "kraj" powinien wieszać.

    Ja jestem za wieszaniem bo taka jest moja wiara - koniec. Jestem z tego dumny i nie mam się z czym kryć.
  • roman_j 14.12.09, 22:41
    hiubi napisał:

    > Ja jestem za wieszaniem bo taka jest moja wiara - koniec. Jestem z
    > tego dumny i nie mam się z czym kryć.

    Ja Ci się nie karzę z tym kryć, że jesteś wierzący. Pytałem, czy powinno się
    wieszać krzyże w instytucjach publicznych.
    Piszesz, że jesteś za wieszaniem, bo taka jest Twoja wiara. A jeśli spotkasz
    kogoś reprezentującego inną wiarę, dla którego krzyż wiszący w miejscu w którym
    przebywa rani jego uczucia religijne, to będziesz nadal stał na stanowisku, że
    krzyż ma tam wisieć, bo taka jest Twoja wiara?

    --
    "To ja, Narcyz się nazywam..."
  • hiubi 07.01.10, 22:20
    Tak to nie ma sensu.
    a jeśli jakąś religię rażą różowe kolory to mamy przemalować ściany?
  • maciek.zwany.jajem 12.12.09, 15:55
    Wieszać. Bo Polska to kraj katolicki.
    --
    Jajo - pogromca forumowej głupoty
  • roman_j 12.12.09, 19:17
    A co dokładnie rozumiesz pod pojęciem "kraj katolicki"? I w jakim dokumencie to
    zostało zapisane?

    --
    "To ja, Narcyz się nazywam..."
  • maciek.zwany.jajem 12.12.09, 19:59
    - KK odgrywa znaczną rolę w życiu Polaków
    - większość deklaruje przynależność do KK
    - nie wiem w jakim dokumencie
    --
    Jajo - pogromca forumowej głupoty
  • roman_j 12.12.09, 22:07
    maciek.zwany.jajem napisał:

    > - KK odgrywa znaczną rolę w życiu Polaków
    > - większość deklaruje przynależność do KK

    Rozumiem. Czyli mamy katolickie (w znacznej większości) społeczeństwo. Ale
    państwo mamy świeckie. I taki zapis w Konstytucji:

    "(...) my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,
    zarówno wierzący w Boga
    będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna,
    jak i nie podzielający tej wiary,
    a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł,
    równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego - Polski,"

    Zarówno wierzący, jak i niewierzący mają równe prawa. Czyli jeśli zażyczyłbym
    sobie powieszenia w instytucjach państwowych obok symbolu religii
    chrześcijańskiej także innych symboli religijnych, to moja prośba powinna zostać
    spełniona. Sądzisz, że tak by się stało? Nie słyszałem o takim przypadku, ale
    wątpię. Myślę, że również niewierzący powinni mieć prawo do powieszenia swoich
    symboli (są takie). Zgadzasz się z tym? I czy nie sądzisz, że ze względu na
    mnogość ruchów religijnych taka wolność ozdabiania instytucji państwowych
    symbolami religijnymi mogłaby doprowadzić do naruszenia ich powagi? Potrafię
    sobie na przykład wyobrazić spory, który symbol gdzie ma wisieć i któremu
    przysługuje bardziej godne miejsce.

    > - nie wiem w jakim dokumencie

    O ile ja wiem, to w żadnym dokumencie państwowym. Ale zapytałem, bo mogę o czymś
    nie wiedzieć.

    --
    "To ja, Narcyz się nazywam..."
  • maciek.zwany.jajem 12.12.09, 23:26
    roman_j napisał:

    > Rozumiem. Czyli mamy katolickie (w znacznej większości) społeczeństwo. Ale
    > państwo mamy świeckie. I taki zapis w Konstytucji:
    > "(...) my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,
    > zarówno wierzący w Boga
    > będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna,
    > jak i nie podzielający tej wiary,
    > a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł,
    > równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego - Polski,"


    Jeżeli uważasz że Konstytucja jest łamana to możesz zgłosić ten fakt do odpowiednich instytucji państwowych. Czy podjąłeś taką próbę? :-)

    > Zarówno wierzący, jak i niewierzący mają równe prawa. Czyli jeśli zażyczyłbym
    > sobie powieszenia w instytucjach państwowych obok symbolu religii
    > chrześcijańskiej także innych symboli religijnych, to moja prośba powinna zostać
    > spełniona.

    To zbyt naiwne założenie. Tak naiwne jak np. 'prawo do godnego życia', 'opieki zdrowotnej' itd. Zapisy to czcza teoria.

    > Sądzisz, że tak by się stało? Nie słyszałem o takim przypadku, ale
    > wątpię.

    Piszesz 'jeśli'. Z tego wynika że nie zażyczyłeś sobie 'innych symboli religijnych'. Szkoda bo gdybyś tego dokonał moglibyśmy dyskutować o faktach a nie o mitach.

    > Myślę, że również niewierzący powinni mieć prawo do powieszenia swoich
    > symboli (są takie). Zgadzasz się z tym?

    Tak.


    > I czy nie sądzisz, że ze względu na
    > mnogość ruchów religijnych taka wolność ozdabiania instytucji państwowych
    > symbolami religijnymi mogłaby doprowadzić do naruszenia ich powagi? Potrafię
    > sobie na przykład wyobrazić spory, który symbol gdzie ma wisieć i któremu
    > przysługuje bardziej godne miejsce.


    I z tego względu dominujący symbol to symbol większości. Zapytam przekornie czy miałbyś odwagę w kraju islamskim zawieszać symbole wiary żydowskiej?


    --
    Jajo - pogromca forumowej głupoty
  • roman_j 14.12.09, 23:12
    maciek.zwany.jajem napisał:

    > Jeżeli uważasz że Konstytucja jest łamana to możesz zgłosić ten
    > fakt do odpowiednich instytucji państwowych. Czy podjąłeś taką
    > próbę? :-)

    Nie napisałem, że Konstytucja jest łamana. Przytoczyłem jej treść, żeby
    podkreślić, że Polska jest państwem świeckim, gdzie ludzie niewierzący
    funkcjonują na tych samych prawach, co wierzący. To w odpowiedzi na Twoje
    stwierdzenie, że Polska to kraj katolicki. Kraj może tak, ale państwo już nie.

    > To zbyt naiwne założenie. Tak naiwne jak np. 'prawo do godnego
    > życia', 'opieki zdrowotnej' itd. Zapisy to czcza teoria.

    Bardzo ciekawa opinia. Czyli funkcjonujemy w państwie, którego konstytucja jest
    martwa? To znaczy, że Trybunał Konstytucyjny działa w oparciu o "czczą teorię"?
    Idąc dalej można uznać, że cały system prawny składa się z czczych teorii
    opartych na naiwnych założeniach. Moim zdaniem natomiast te zapisy, które Ty
    wskazałeś jako naiwne i ten, na który ja się powołałem są wskazaniem kierunku,
    celów, do jakich powinno dążyć prawo i instytucje je wdrażające. Taka jest
    zresztą rola konstytucji.

    > Piszesz 'jeśli'. Z tego wynika że nie zażyczyłeś sobie 'innych
    > symboli religijnych'. Szkoda bo gdybyś tego dokonał moglibyśmy
    > dyskutować o faktach a nie o mitach.

    Temat tego wątku jest sformułowany w formie spekulatywnej. Nie było moją
    intencją rozprawiać o konkretnym zdarzeniu, choć oczywiście było takie, które
    stało się inspiracją do tej dyskusji. Chcę podyskutować o zasadach, jakimi
    powinno się kierować świeckie państwo, jakim według mnie jest Polska. O tym, jak
    należy rozumieć wolność sumienia, rozdział państwa od Kościoła Katolickiego,
    prawo do swobodnego praktykowania kultu. I o tym, czy większość tylko z racji
    tego, że jest większością, nie rości sobie większych praw.

    > I z tego względu dominujący symbol to symbol większości. Zapytam
    > przekornie czy miałbyś odwagę w kraju islamskim zawieszać symbole
    > wiary żydowskiej?

    Czyli to kwestia odwagi? A ja myślałem, że kwestia prawa. Jeśli byłby to kraj
    demokratyczny, o ustroju choćby takim, jaki praktykujemy w Polsce i o podobnie
    napisanej konstytucji i gdybym ja był wyznawcą wiary żydowskiej, a w miejscach
    publicznych wieszano by tylko religijne symbole islamskie, to domagałbym się
    prawa do wieszania symboli wiary żydowskiej lub do usunięcia z instytucji
    publicznych wszelkich symboli religijnych. Problem w tym, że ja nie znam kraju
    spełniającego powyższe warunki, a na dodatek ja nie jestem wyznawcą judaizmu,
    więc nie czuję żadnej potrzeby wieszania symboli tej religii.
    I jeszcze jedno, gdybym nie miał wspomnianej odwagi do egzekwowania swoich praw,
    to byłby to bardzo zły symptom i objaw, że państwo źle funkcjonuje. I może tak
    jest w Polsce.

    --
    "To ja, Narcyz się nazywam..."
  • maciek.zwany.jajem 15.12.09, 21:06
    roman_j napisał:

    > Nie napisałem, że Konstytucja jest łamana. Przytoczyłem jej treść, żeby podkreślić, że Polska jest państwem świeckim, gdzie ludzie niewierzący funkcjonują na tych samych prawach, co wierzący. To w odpowiedzi na Twoje stwierdzenie, że Polska to kraj >katolicki. Kraj może tak, ale państwo już nie.


    IMHO Konstytucja nie jest łamana. Jeżeli ludzie funkcjonują na tych samych prawach, to masz pełne prawo wymagać tych praw dla siebie. Czynisz to i słusznie.

    > Bardzo ciekawa opinia. Czyli funkcjonujemy w państwie, którego konstytucja jest
    > martwa? To znaczy, że Trybunał Konstytucyjny działa w oparciu o "czczą teorię"?
    > Idąc dalej można uznać, że cały system prawny składa się z czczych teorii
    > opartych na naiwnych założeniach. Moim zdaniem natomiast te zapisy, które Ty
    > wskazałeś jako naiwne i ten, na który ja się powołałem są wskazaniem kierunku,
    > celów, do jakich powinno dążyć prawo i instytucje je wdrażające. Taka jest
    > zresztą rola konstytucji.

    Dla mnie Konstytucja to czcze zapisy. Komunały. Czy w istocie da zrealizować się je w praktyce? Ja w to nie wierzę. Ty wierzysz i ja to szanuję.



    > Temat tego wątku jest sformułowany w formie spekulatywnej. Nie było moją
    > intencją rozprawiać o konkretnym zdarzeniu, choć oczywiście było takie, które
    > stało się inspiracją do tej dyskusji. Chcę podyskutować o zasadach, jakimi
    > powinno się kierować świeckie państwo, jakim według mnie jest Polska. O tym, jak
    > należy rozumieć wolność sumienia, rozdział państwa od Kościoła Katolickiego,
    > prawo do swobodnego praktykowania kultu. I o tym, czy większość tylko z racji
    > tego, że jest większością, nie rości sobie większych praw.

    Mniejszość zwykle ma wrażenie że jest większość ma więcej. Zupełnie słusznie. Bo warunki dyktuje większość nie mniejszość.


    > Czyli to kwestia odwagi? A ja myślałem, że kwestia prawa. Jeśli byłby to kraj
    > demokratyczny, o ustroju choćby takim, jaki praktykujemy w Polsce i o podobnie napisanej konstytucji i gdybym ja był wyznawcą wiary żydowskiej, a w miejscach
    > publicznych wieszano by tylko religijne symbole islamskie, to domagałbym się prawa do wieszania symboli wiary żydowskiej lub do usunięcia z instytucji
    > publicznych wszelkich symboli religijnych. Problem w tym, że ja nie znam kraju
    > spełniającego powyższe warunki, a na dodatek ja nie jestem wyznawcą judaizmu,
    > więc nie czuję żadnej potrzeby wieszania symboli tej religii.
    > I jeszcze jedno, gdybym nie miał wspomnianej odwagi do egzekwowania swoich praw ,
    > to byłby to bardzo zły symptom i objaw, że państwo źle funkcjonuje. I może tak jest w Polsce.

    Bardzo trafne spostrzeżenie. Może tak jest a może nie. Tej pewności nie masz Ty i nie mam ja. Cieszę się że zgadzamy się w wielu kwestiach :-))

    --
    Jajo - pogromca forumowej głupoty
  • roman_j 16.12.09, 08:21
    maciek.zwany.jajem napisał:

    > IMHO Konstytucja nie jest łamana. Jeżeli ludzie funkcjonują na
    > tych samych prawach, to masz pełne prawo wymagać tych praw dla
    > siebie. Czynisz to i słusznie.

    Już miałem napisać, że się z tym zgadzam. Ale nabrałem wątpliwości, kiedy
    przypomniałem sobie, że kiedy dwójka licealistów z Wrocławia zażądała usunięcia
    krzyża z klas swojej szkoły, spotkała się odmową. Czy to było złamanie
    Konstytucji? Nie przesądzam tego, ale nosi takie znamiona.

    > Dla mnie Konstytucja to czcze zapisy. Komunały. Czy w istocie da
    > zrealizować się je w praktyce? Ja w to nie wierzę. Ty wierzysz i
    > ja to szanuję.

    Czy da się zrealizować zapisy w praktyce? To zależy, co uzna się za taką
    realizację. Jak ostre postawi się wymagania sytuacji społecznej i prawnej, żeby
    można było uznać, że zapisy konstytucji zostały zrealizowane. Te wymagania w
    pewnym zakresie określa Trybunał Konstytucyjny biorąc pod uwagę realia i
    oceniając, czy określone uregulowania prawne naruszają zapisy Konstytucji, czy
    nie. Poza tym Polska ratyfikowała Konwencję o Ochronie Praw Człowieka i
    Podstawowych Wartości, na podstawie której niedawno zapadł wyrok w sprawie
    Lautsi przeciw Włochom. Warto zapoznać się z uzasadnieniem tego wyroku.
    Podlinkuję je w wątku "Czytelnia forumowa".

    > Mniejszość zwykle ma wrażenie że jest większość ma więcej.
    > Zupełnie słusznie. Bo warunki dyktuje większość nie mniejszość.

    Czy zgadzasz się z tym stanowiskiem również jako przedstawiciel mniejszości?
    Jesteś bowiem przedstawicielem różnorakich mniejszości. Być może nawet nie
    zdając sobie z tego sprawy. Czy jako przedstawicielowi takich mniejszości
    odpowiada Ci sytuacja, w której większość narzuca Ci swoje prawo, bo jest
    większością? W potocznym i w Polsce niestety głęboko utrwalonym przekonaniu
    demokracja jest w swych założeniach rządami większości. Czyli jest to dyktatura
    jednej grupy (większości). Tymczasem według mnie, i nie jest to moje prywatne
    stanowisko, demokracja to "rządy większości sprawowane z poszanowaniem praw
    mniejszości". Tak rozumiana demokracja wymaga kompromisów, a nie jedynie
    wykorzystywania swojej przewagi liczebnej do promowania swoich idei, wartości i
    rozwiązań prawnych zgodnych wyłącznie ze swoim światopoglądem.

    > Bardzo trafne spostrzeżenie. Może tak jest a może nie. Tej
    > pewności nie masz Ty i nie mam ja. Cieszę się że zgadzamy się w
    > wielu kwestiach :-))

    Nie mam pewności. Ale niezmiennie nabieram przekonania, że tak właśnie jest.

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje
  • maciek.zwany.jajem 16.12.09, 19:10
    roman_j napisał:


    > Już miałem napisać, że się z tym zgadzam. Ale nabrałem wątpliwości, kiedy
    > przypomniałem sobie, że kiedy dwójka licealistów z Wrocławia zażądała usunięcia
    > krzyża z klas swojej szkoły, spotkała się odmową. Czy to było złamanie Konstytucji? Nie przesądzam tego, ale nosi takie znamiona.

    Nie znam sprawy. Skoro licealiści poczuli naruszenie swych konstytucyjnych praw to powinni coś z tym faktem zrobić. Mają do tego pełne prawo.



    > Czy da się zrealizować zapisy w praktyce? To zależy, co uzna się za taką
    > realizację. Jak ostre postawi się wymagania sytuacji społecznej i prawnej, żeby
    > można było uznać, że zapisy konstytucji zostały zrealizowane. Te wymagania w
    > pewnym zakresie określa Trybunał Konstytucyjny biorąc pod uwagę realia i
    > oceniając, czy określone uregulowania prawne naruszają zapisy Konstytucji, czy
    > nie. Poza tym Polska ratyfikowała Konwencję o Ochronie Praw Człowieka i
    > Podstawowych Wartości, na podstawie której niedawno zapadł wyrok w sprawie
    > Lautsi przeciw Włochom. Warto zapoznać się z uzasadnieniem tego wyroku.
    > Podlinkuję je w wątku "Czytelnia forumowa".

    Rozumiem to co napisałeś. Ja mam wrażenie że konstytucja i różne prawa są po to by stworzyć wrażenie ładu. Są osoby które się tym kierują. Są i takie które olewają i obchodzą przepisy. Czczość tych zapisów dla mnie wynika z braku sposobu 'wymuszenia' stosowania tych praw.



    > Czy zgadzasz się z tym stanowiskiem również jako przedstawiciel mniejszości?

    Tak. Jestem w mniejszości.

    > Jesteś bowiem przedstawicielem różnorakich mniejszości. Być może nawet nie
    > zdając sobie z tego sprawy. Czy jako przedstawicielowi takich mniejszości
    > odpowiada Ci sytuacja, w której większość narzuca Ci swoje prawo, bo jest
    > większością? W potocznym i w Polsce niestety głęboko utrwalonym przekonaniu
    > demokracja jest w swych założeniach rządami większości. Czyli jest to dyktatura
    > jednej grupy (większości). Tymczasem według mnie, i nie jest to moje prywatne
    > stanowisko, demokracja to "rządy większości sprawowane z poszanowaniem praw
    > mniejszości". Tak rozumiana demokracja wymaga kompromisów, a nie jedynie
    > wykorzystywania swojej przewagi liczebnej do promowania swoich idei, wartości i
    > rozwiązań prawnych zgodnych wyłącznie ze swoim światopoglądem.

    To prawda co piszesz. Sęk z tym 'poszanowaniem praw mniejszości'. To słowo to ogólnik. Łatwo nim szafować. Łatwo szachować.

    > Nie mam pewności. Ale niezmiennie nabieram przekonania, że tak właśnie jest.

    :-)))

    --
    Jajo - pogromca forumowej głupoty
  • roman_j 19.12.09, 14:59
    maciek.zwany.jajem napisał:

    > Nie znam sprawy. Skoro licealiści poczuli naruszenie swych
    > konstytucyjnych praw to powinni coś z tym faktem zrobić. Mają do
    > tego pełne prawo.

    Nie wiem, jak licealiści zinterpretowali tę odmowę i czy rozpatrywali ją w
    kontekście swoich konstytucyjnych praw. Z medialnych doniesień to nie wyniki, a
    sprawie tej przyglądam się z umiarkowanym zainteresowaniem, więc dociekać nie będę.

    > Rozumiem to co napisałeś. Ja mam wrażenie że konstytucja i różne
    > prawa są po to by stworzyć wrażenie ładu.

    Ja jednak myślę, że po to, żeby określić ogólne warunki, na jakich dana
    społeczność funkcjonuje. Moim zdaniem konstytucja nie gwarantuje poczucia ładu
    obywateli.

    > Są osoby które się tym kierują. Są i takie które olewają i
    > obchodzą przepisy. Czczość tych zapisów dla mnie wynika z braku
    > sposobu 'wymuszenia' stosowania tych praw.

    Mechanizmy wymuszania stosowania prawa są. Problem jest raczej w ich nie do
    końca skutecznym funkcjonowaniu. Przestrzeganie niektórych praw dość
    rygorystycznie wymusza państwo, bo jest to w jego bezpośrednim interesie. Inne
    prawa są jakby "uśpione" dopóki ktoś się o nie nie upomni. Powinno to robić
    państwo na przykład przez instytucję Rzecznika Praw Obywatelskich, ale obecny
    Rzecznik w mojej ocenie pełni swoją funkcję wyjątkowo nieudolnie i jest
    stronniczy. Inną drogą jest upominanie się o swoje prawa samych obywateli, ale i
    tutaj nie jest różowo. Nie mamy tradycji walki o swoje prawa w sądach przeciwko
    państwu czy jego instytucjom. Ludzie, którzy taką walkę podejmują (np. Alicja
    Tysiąc) są w najlepszym przypadku postrzegani jako dziwacy, którzy zajmują się
    czymś pozbawionym sensu lub znaczenia (w ocenie większości społeczeństwa).
    Inna sprawa, że często też nie wiemy, jakie prawa nam przysługują i jakie
    wynikają z tego konsekwencje. Zwykle nie jest to nawet dokładnie określone (ze
    względu na ogólne zapisy prawa) i dopiero praktyka (czyli na przykład próba
    wyegzekwowania swoich konstytucyjnych praw) wskazuje, gdzie są naszych praw
    granice i co je określa (zwykle prawa innych osób).

    > To prawda co piszesz. Sęk z tym 'poszanowaniem praw mniejszości'.
    > To słowo to ogólnik. Łatwo nim szafować. Łatwo szachować.

    No cóż. Nie ma na to prostej definicji, wzorca, sztampy, do której można coś
    przyłożyć i w prosty sposób sprawę rozstrzygnąć. Ale to nie oznacza, że nie
    trzeba nadawać bardziej szczegółowego, praktycznego sensu tym ogólnikom. Zacząć
    trzeba przede wszystkim od kilku spraw podstawowych to znaczy od uznania
    istnienia grupy osób reprezentujących stanowisko mniejszościowe, od przyznania
    jej równouprawnienia w dyskusji, od wysłuchania jej argumentów. Potem można
    rozstrzygnąć, czy w danej sprawie możliwy jest kompromis i w jakiej formie.
    Myślę, że w większości spraw da się go znaleźć. A jeśli w grę wchodzą sprawy
    światopoglądowe, to najlepszym wyjściem jest takie, że nikt nikomu niczego nie
    narzuca. Niestety, w Polsce to
    nie działa. I chyba nie tylko w Polsce, bo problem tkwi z założeniach
    katolicyzmu lub nawet szerzej, chrześcijaństwa (w jakim stopniu dotyczy to
    innych religii, nie rozstrzygam, bo w tym kraju to nie buddyzm, hinduizm czy
    islam oczekuje ode mnie, abym się podporządkował ich zasadom). :-))

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje
  • roman_j 25.12.09, 16:00
    Nie chcę jednak zbyt dogłębnie roztrząsać tego przykładu, bo mam wątpliwości,
    jak rzeczywiście wyglądały okoliczności tej sprawy. Ponieważ źródłem jest
    tabloid, a sformułowanie tytułu artykułu na Onecie nie jest, w moim odczuciu,
    neutralne.
    Mogę jednak napisać, że przesada w każdą stronę jest szkodliwa, choć z drugiej
    strony może strona silniejsza nadużywająca swojej pozycji wobec słabszej powinna
    być surowo karana? Dziecko wobec religijnej indoktrynacji jest niemal bezbronne
    zwłaszcza, jeśli ta dokonywana jest przez osobę mającą władzę nad nim
    (nauczycielka).

    --
    "Po odejściu od urny reklamacji nie uwzględnia się."
  • krzysiek_33 16.02.10, 11:23
    Może ktoś by zdjął ze mnie jeden krzyżyk :) do śmierci bym chwalił taka osobę...
  • roman_j 16.02.10, 16:13
    krzysiek_33 napisał:

    > Może ktoś by zdjął ze mnie jeden krzyżyk :)

    Te krzyżyki to akurat powinieneś nosić z dumą. Jak Krzyże Zasługi (nie mylić z
    "kijami za długi"). ;-))

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka