Dodaj do ulubionych

Ciekawostki, zagwozdki i inne takie...

27.12.08, 18:31
Przegladalem internetowe serwisy poswiecone drzewom genealogicznym,
i tak mi sie na liczby zeszlo. Z pewnoscia nic nowego nie odkrylem,
ale na tyle rzadko zastanawialem sie nad takimi sprawami, ze
zaciekawilo mnie to.

Otoz biorac pod uwage fakt, iz kazdy czlowiek ma dwoje rodzicow,
czworo dziadkow, itd... (pomijajac wszelkie nietypowe sytuacje,
ktore pozostawiam wyobrazni), nie dalej jak w 23. pokoleniu wstecz
kazdy z nas mial łącznie ponad 8 milionow pra^przodkow.

Zakladajac dla latwego rachunku srednio 25 lat na jedno pokolenie,
wychodzi, ze ow 23. pokolenie wstecz przypada na XV wiek. Wedlug
znlezionych pobieznie informacji, w tym wieku w Polsce ogolem zylo
wlasnie tyle ludzi.

Traktujac te informacje doslownie mozna zalozyc, ze kazdy z nas
dzisiaj zyjacych jest spokrewniony z kazdym innym Polakiem w co
najmniej 23. pokoleniu wstecz i ze kazdy z owczesnych obywateli
niezaleznie od statusu spolecznego sklada sie na nasze istnienie.

Podstawowa teza oczywiscie ma kilka bledow, gdyz zaklada czysto
matematyczny przyrost przodkow o 2 osoby w kazdym pokoleniu (nie
uwzglednia ewentualnych przypadkow kazirodztwa), zaklada powstanie
kolejnego pokolenia co 25 lat i nie uwzglednia udzialu obcokrajowcow
w rozwoju pokolen... (choc to nie problem, bo okolo roku 1500 na
swiecie zylo niecale 500 mln ludzi, a to daje pi razy drzwi 29.
pokolenie wstecz).

Prosze o nie lapanie za przyslowiowe słówka. Moglem sie tu i owdzie
pieprznąć. Moze ktos dojdzie do ciekawych wnioskow?
Edytor zaawansowany
  • dzwonnik 27.12.08, 18:48
    Dodam jeszcze dzialajaca na wyobraznie zagadke, stanowiaca poniekad
    geneze do powyzszego postu:

    Jest obrus, ktory ma 1 mm grubosci. Skladamy go na pół z kazdym
    razem podwajajac jego grubosc. Jak gruby bedzie po 50. zlozeniu?
  • roman_j 27.12.08, 20:32
    dzwonnik napisał:

    > Jest obrus, ktory ma 1 mm grubosci. Skladamy go na pół z kazdym
    > razem podwajajac jego grubosc. Jak gruby bedzie po 50. zlozeniu?

    Jeśli dobrze pamiętam odpowiedź, to taki obrus nie da się złożyć 50 razy. Po
    każdym złożeniu jego powierzchnia zmniejsza się 2 razy, czyli po 50 razach
    zmniejszyłaby się 2^50 razy. To znaczy 1,126x10^15 razy a dokładniej
    1125899906840000 razy. I tyle samo razy powinna wzrosnąć jego grubość. Myślę, że
    dużo wcześniej, nim dojdziesz do 50 razy, okaże się, że jego zagięcie jest już
    niemożliwe. Nawet zakładając, że jesteś w stanie zgiąć taki obrus o dowolnej
    grubości, to może się okazać, że będzie miał za mały rozmiar, a żeby za 50.
    razem miał sensowny wymiar (czyli przynajmniej równy jego grubości), to
    początkowo musiałby mieć pewnie 2^100 mm2, czyli około 1,27x10^18 km2. Takim
    obrusem przykryłbyś całą ziemię około 2.485.238.555 razy. :-))

    --
    "(...) PiS jest partią nawiedzonych, paranoidalnych umysłów o notorycznej
    skłonności do nadużywania władzy."
    Jacek Żakowski, Polityka nr 36/2007
  • ernest_pinch 28.12.08, 01:21
    Bardzo ciekawy watek, bardzo. Taki na posiedzenie w zacnej knajpce przy czyms mocniejszym. Czytam uwaznie, Panowie :-)
    --
    This game has no name. It will never be the same.
  • roman_j 27.12.08, 20:57
    Ten pozorny paradoks ma swoje wyjaśnienie. Zresztą jak każdy, z którego wynika
    coś, co nie jest zgodne z rzeczywistością. I jak zwykle błąd tkwi gdzieś w
    założeniach. O tym dalej napiszę.
    Jeśli chodzi o założenie, że wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni, to jest to
    bardzo możliwe, ale to pokrewieństwo w przypadku większości z nas jest bardzo,
    bardzo odległe. Czy naprawdę czułbyś się moim krewnym, gdybyś dowiedział się, że
    mieliśmy wspólnego przodka jakieś 15.000 lat temu? :-)) Znam nazwiska kilkuset
    osób, które mogą być ze mną w ten sposób spokrewnione (dzięki badaniom DNA z
    chromosomu Y, które kiedyś zrobiłem w ramach programu Genographic).
    Wracając jednak do niezgodności wielkości populacji w danym okresie z liczbą
    potencjalnych naszych przodków, to wynika to z faktu, że nie wziąłeś pod uwagę,
    że Twoi przodkowie mogli być spokrewnieni. Najlepiej wyjaśnić to na przykładzie.
    Masz syna i córkę. Oni oczywiście ze sobą nie wezmą ślubu, bo są zbyt blisko
    spokrewnieni, ale kto wie, czy np. w czwartym pokoleniu ich potomkowie tego nie
    zrobią? Mogą nawet nie wiedzieć już o tym, że są dalekimi krewnymi. Załóżmy, że
    do tego dojdzie i urodzi im się syn, który zainteresuje się genealogią. Zrobi
    sobie wywód przodków i w pierwszym pokoleniu doliczy się 2 rodziców, w drugim 4
    dziadków, w trzecim 8 pradziadków, w czwartym 16 prapradziadków, wśród których
    będzie rodzeństwo, czyli Twoje dzieci. I dlatego w piątym pokoleniu, czyli
    Twoim, zamiast 32 przodków, będzie ich tylko 30. Czyli mniej o około 6%. Ten
    ubytek przodków będzie stały każdym kolejnym pokoleniu, o ile znowu nie okaże
    się, że kolejne osoby w wywodzie przodków pochodzą o jednej osoby. A im więcej
    pojawia się przodków w jednym pokoleniu, tym większa szansa, że miały one gdzieś
    wspólnego przodka.
    Dodatkowo wiadomo przecież, że rodziny, zwłaszcza te szlachetnie urodzone (choć
    nie tylko) zawierały małżeństwa w swoim gronie. Nierzadko żeniło się kuzynostwo
    (zwykle dalsze), więc tutaj na pewno redukcja liczby przodków miała miejsce i to
    na większą skalę. Z tego też może pośrednio wynikać, że niekoniecznie wszyscy
    jesteśmy ze sobą spokrewnieni, a przynajmniej nie jakoś blisko, bo izolowane od
    siebie populacje rozmnażały się w swoim gronie. Prawdopodobnie da się wyróżnić
    ileś linii rozwojowych, które gdzieś na samym początku wywodzą się od jednego
    "Adama" i jednej "Ewy", którzy nawet niekoniecznie musieli żyć w tym samym
    czasie i się spotkać. W ostatecznym rachunku ewolucji po prostu ich geny
    reprodukują się do dziś, a pozostałe linie powymierały gdzieś po drodze. To
    wynika z wprost z zasady, że każdy ma jakiegoś przodka, ale nie każdy ma
    potomka. :-))
    Jeśli Cię to interesuje, to możesz zacząć od przeczytania tego:
    pl.wikipedia.org/wiki/Haplogrupa
    A resztę mogę Ci dopowiedzieć przy piwie, choć obawiam się, że może nie starczyć
    jednego spotkania. Zwłaszcza, jeśli będziesz dociekliwy i będę musiał pogłębić
    wiedzę. ;-))

    --
    "(...) PiS jest partią nawiedzonych, paranoidalnych umysłów o notorycznej
    skłonności do nadużywania władzy."
    Jacek Żakowski, Polityka nr 36/2007
  • dzwonnik 28.12.08, 12:58
    To oczywiste, ze w kolejnych pokoleniach krewni moga sie laczyc w
    pary. Troche nie o to mi chodzilo ;) Ale co tam...

    Jesli chodzi zas o obrus, to takze chcialem przemowic do wyobrazni.
    Nie chodzilo mi o jego szerokosc i czy da sie zlozyc tyle razy
    (slyszalem ze w praktyce nic nie da sie zlozyc wiecej niz 9 razy)
    lecz o wynik jaki powstanie po jego 50-cio krotnym zlozeniu.
    Wychodzi ponad 1 miliard kilometrow grubosci...
  • roman_j 28.12.08, 14:54
    dzwonnik napisał:

    > To oczywiste, ze w kolejnych pokoleniach krewni moga sie laczyc w
    > pary. Troche nie o to mi chodzilo ;) Ale co tam...

    Może rzeczywiście nie o to. Przeczytałem jeszcze raz Twój pierwszy wpis na
    wszelki wypadek. I jedno mogę napisać na pewno. Cofając się wstecz liczba
    naszych przodków nie będzie się bez końca podwajać. I na pewno w 25. pokoleniu
    nie osiągnie liczby 8 milionów, o której pisałeś. Myślę, że będzie to dużo, dużo
    mniej. Ale ile, na ten temat nawet nie potrafię spekulować i podać przybliżonej
    liczby. Trzeba by to sprawdzić na jakimś przykładzie, a nie ma możliwości
    zbadania niczyjej genealogii tak daleko wstecz. Mnie się na razie udało dojść w
    jednej tylko linii 8 pokoleń wstecz. A łącznie udało mi się ustalić na razie
    nazwiska w 28 liniach przodków w pokoleniu, gdzie jest ich w łącznie (w teorii)
    64 oraz 31 nazwisk w pokoleniu, gdzie mam ich teoretycznie 128. Komplet nazwisk
    mam kończy mi się już na etapie moich pradziadków, gdzie znam 8 z 8
    występujących linii. Już w kolejnym pokoleniu pojawiają się braki. :-))

    --
    Odi profanum vulgus et arceo
  • dzwonnik 28.12.08, 18:25
    roman_j napisał:

    > Przeczytałem jeszcze raz Twój pierwszy wpis na wszelki wypadek. I
    > jedno mogę napisać na pewno. Cofając się wstecz liczba naszych
    > przodków nie będzie się bez końca podwajać. I na pewno w 25.
    > pokoleniu nie osiągnie liczby 8 milionów, o której pisałeś. Myślę,
    > że będzie to dużo, dużo mniej. Ale ile, na ten temat nawet nie
    > potrafię spekulować i podać przybliżonej liczby.

    Romku, podany wyzej przyrost przodkow to naturalnie jedynie
    przyklad... A zalozenie czysto teoretyczne. Nie stosujmy go
    doslownie.

    W mysl zasady dwukrotnego wzrostu wartosci z kazdym ruchem (jak w
    przypadku skladania obrusa), czy w tym wypadku - pokoleniem oparlem
    sie na prostym przeliczeniu wartosci. Wynik prosto z Excella (dla
    pelnego zobrazowania) zamieszczam ponizej. Wynik ponad 8 milionow
    wychodzi w 23. miejscu jak przyslowiowy... dzwon ;))

    1- 2
    2- 4
    3- 8
    4- 16
    5- 32
    6- 64
    7- 128
    8- 256
    9- 512
    10- 1 024
    11- 2 048
    12- 4 096
    13- 8 192
    14- 16 384
    15- 32 768
    16- 65 536
    17- 131 072
    18- 262 144
    19- 524 288
    20- 1 048 576
    21- 2 097 152
    22- 4 194 304
    23- 8 388 608
    itd...

    > Trzeba by to sprawdzić na jakimś przykładzie, a nie ma możliwości
    > zbadania niczyjej genealogii tak daleko wstecz.

    W praktyce to masz racje. Wygladaloby to z pewnoscia zupelnie
    inaczej :)

    Co do dalszych Twoich sukcesow w tym temacie to chetnie z Toba o tym
    porozmawiam bo zaczalem sie tym troche interesowac. Na razie
    najdalej dotarlem do pra^dziadka Quasimodo. Teraz siegam po swoje
    cyganskie korzenie ;))
  • roman_j 28.12.08, 18:54
    dzwonnik napisał:

    > Co do dalszych Twoich sukcesow w tym temacie to chetnie z Toba o
    > tym porozmawiam bo zaczalem sie tym troche interesowac.

    Sukcesy to ja mam nadzieję dopiero osiągnąć. Na razie moje osiągnięcia wyglądają
    mizernie, co widać w podanych liczbach. :-))

    --
    Odi profanum vulgus et arceo
  • dzwonnik 28.12.08, 19:11
    Korzystasz z jakiegos serwisu internetowego? Jak z pewnoscia wiesz,
    jest ich kilka. Dzieki nim mozna w latwy sposob zbudowac graficzny
    obraz rodziny czy tez uzyskac podstawowe informacje na ten temat.
    Dobre na zachete ;)

    Prawdziwe poszukiwania jednak to co innego. Tu dopiero zaczynaja sie
    schody. Nie zaglebiajac sie zbytnio w pochodzenie mojej rodziny
    wiem, ze bede musial wybrac sie do Grodna, skad pojawila sie na
    obenych ziemiach moja rodzina ze strony ojca. A gdzie dalej?? Ach
    ten dreszczyk emocji :))
  • roman_j 28.12.08, 21:11
    Od niedawna testuję stronę www.moikrewni.pl , ale dość długo obchodziłem
    się bez takich serwisów i do dziś nie używam żadnego genealogicznego programu.
    Ten serwis powyżej ma swoje dobre i złe strony. Na pewno łatwiej zapanować nad
    zwiększającą się liczbą danych i można na przykład budować drzewo całej rodziny
    (wcześniej koncentrowałem się tylko na dwóch nazwiskach - ojca i matki). Wadami
    jest choćby dostęp do danych. Czasem trwa to niemiłosiernie długo i wiele
    podstawowych informacji widać dopiero po otwarciu profilu konkretnej osoby.
    Jeśli chodzi o geografię, to moja rodzina na razie nie zmusza mnie do dalekich
    wycieczek. Wszystko na razie dzieje się na terenie powiatu płockiego. Ojca
    przodkowie co prawda dryfują na północny-zachód, ale w 7. pokoleniu wstecz
    jeszcze tam nie dotarli (myślę, że docelowo mogą dojść w okolice Inowrocławia,
    Bydgoszczy, itp.). Ze strony matki jeszcze w 8. pokoleniu wstecz jestem na
    terenie powiatu płockiego i tak pewnie zostanie, bo gniazdo rodzinne rodziny
    mojej matki jest rzut beretem od Płocka. :-))

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje
  • roman_j 28.12.08, 19:05
    Chyba już wiem, o co Ci chodziło, kiedy to pisałeś. Trochę za późno, bo
    niepotrzebnie się naprodukowałem. Ale lepiej późno niż wcale, jak powiedziała
    baba spóźniwszy się na pociąg. ;-))

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje
  • roman_j 14.01.09, 11:35
    Szkoda tylko, że jeszcze nie grzeje jak kominek... ;-))

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje
  • ernest_pinch 14.01.09, 20:37
    Slusznych rozmiarow plazma/LCD moze pod wzgledem generowanego ciepla dac wrazenie grzejacego kominka :)
  • roman_j 15.01.09, 08:56
    Pewnie prędzej plazma, biorąc pod uwagę pobór prądu. :-))

    --
    Odi profanum vulgus et arceo
  • ernest_pinch 16.01.09, 11:41
    W sumie jedni kupia taki "kominek", inni "sex doll". Widac ze ludzie pragna chociazby substytutu nastroju :)
    --
    This game has no name. It will never be the same.
  • ernest_pinch 15.01.09, 10:35
    Watek z innego forum, wiec szybko streszcze.
    Ktos na allegro sprzedaje samochod.
    www.allegro.pl/item524601880_vw_passat_klimatronik_2006_2_0_tdi_140_km.html
    no i takie standartowe pitu pitu "Bezwypadkowy, Pierwszy właściciel, Serwisowany
    w ASO, Sprowadzony, KSIĄŻKA SERWISOWA"
    A zerkajac na ostatni zakup wlasciciela okazuje sie, ze kupil co?... a jakze...
    nic innego jak ksiazke serwisową...
    www.allegro.pl/item495867434_495867434.html
    --
    This game has no name. It will never be the same.
  • roman_j 15.01.09, 10:46
    Rzeczywiście, ciekawostka. Ale jak by nie patrzeć, książkę już ma. ;-))

    --
    Odi profanum vulgus et arceo
  • ernest_pinch 16.01.09, 11:35
    Ksiazke ma. W fazie obecnej wystawienia furaka na sprzedaz nie ma problemu, chociaz mozna domniemywac, ze ta ksiazka byla po cos zakupiona.
    Warto, by zawsze zwracac uwage na takie rzeczy. Ja co prawda nie kupie samochodu przez allegro czy jakis inny portal, ale ta sytuacje mozna odniesc do tradycyjnej metody sprzedazy. Jezeli gosc powiedzialby mi ze robil przeglady, ze ksiazka itd, a pozniej okazalo sie ze oszukal bo nabył lewą ksiazke - wtedy wojna. Sprzedawalem juz kilka samochodow. Nigdy tez nie oszukalem nikogo, raz ze to perfidne, dwa nie chcialbym miec obitej geby przez kogos zawiedzionego. Zreszta sprzedawalem dobry towar.:-)
    --
    This game has no name. It will never be the same.
  • dzwonnik 26.01.09, 10:26
    No to zagadka:

    Jest 12 identycznych kulek, z ktorych jedna ma INNĄ wage. Za pomoca
    wagi szalkowej nalezy znalezc te kulke w trzech wazeniach.

    /Jest to niebagatelne zadanie ale nie ma w nim nic podchwytliwego.
    Wszystko co potrzebne juz jest napisane. Odpowiedz z pewnoscia jest
    gdzies w internecie ale dla wlasnego dobrego samopoczucia sprobujcie
    rozwiazac ja samodzielnie/ ;)
  • roman_j 26.01.09, 14:10
    W pierwszej chwili zadanie wydawało mi się banalne i myślałem, że znalazłem
    rozwiązanie, ale... nie wziąłem pod uwagę jednej okoliczności. Muszę się zatem
    lepiej nad tym tym zastanowić. Może uda mi się wymyślić rozwiązanie, zanim ktoś
    je tu poda. :-))

    --
    "Poodejściu od urny reklamacji nie uwzględnia się."
  • dzwonnik 26.01.09, 20:07
    Wlasnie... kiedy uslyszalem te zagadke wydawala sie dosc prosta. Jak
    bardzo sie mylilem wie najlepiej moja zona, ktorej pewnego lata
    zmarnowalem urlop przesiadujac na werandzie z 12 kapslami po piwie i
    rozmyslajac nad rozwiazaniem ;))
  • dzwonnik 27.01.09, 16:56
    roman_j napisał:

    > Domyślam się, że znalazłeś rozwiązanie i nie musiałeś dla odmiany
    szukać nowej
    > żony? ;-))

    Na szczescie tak ;)) Kobiety pociągają zagadkowi faceci ;)))
  • dzwonnik 14.02.09, 20:06
    Minelo troche czasu... czyzby nikt nie rozwiazal zagadki? :))
    Mam nadzieje ze nie uslysze wymowek w stylu: "nie mialem czasu"
    lub "zapomnialem o tym", itp. ;)))
  • roman_j 27.02.09, 08:27
    dzwonnik napisał:

    > Mam nadzieje ze nie uslysze wymowek w stylu: "nie mialem czasu"
    > lub "zapomnialem o tym", itp. ;)))

    Nie usłyszysz. Przeczytasz. :-)))
    Może w czasie jakiegoś urlopu się nad tym zagadnieniem pochylę. Chyba, że do
    tego czasu ktoś poda rozwiązanie. :-))

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje
  • roman_j 27.02.09, 08:34
    Autor to też optymista. Chciał samochód na chodzie za 300 euro. Za tyle to może
    dostałby dobrze utrzymanego, pełnoletniego malucha. :-))

    --
    Odi profanum vulgus et arceo
  • ernest_pinch 27.02.09, 10:03
    Bo ludzie lubią wierzyć w bajki. Możnaby tu wymienic cala liste tzw. błędów poznawczych (jak np zasada podczepienia) itd.
    Na tzw Zachodzie frajerow nie ma. Jezeli ktos stosunkowo niezuzyty wyrob sprzedaje za 20% wartosci, to sprawa jest juz podejrzana. Jednak chec posiadania jest wieksza od racjonalnej oceny sytuacji. :) Zreszta dobrze, ja wyznaje zasade, ze skoro są owieczki sklonne do golenia, to golić je. ;)
  • maciek.zwany.jajem 29.04.09, 17:40
    Porażające. Ja cieszę się, że wyjechali z kraju.
    --
    Jajo - pogromca forumowej głupoty
  • ernest_pinch 14.05.09, 14:45
    Wzięte z forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=95302018&a=95302018

    Uczy nas tego sprawa panstwa Gmurkow z warszawskiego Bemowa, ktorzy od 20 lat blokowali wybudowanie drugiej jezdni ul. Powstancow Slaskich. Dzis komornik zajal czesc ich dzialki. Bardzo ruchliwa droga bedzie przebiegala 8 metrow od okien ich domu. Tyle tytulem informacji, dla nieznajacych tematu.

    Teraz liczby: miasto proponowalo 1,4 mln zl za oddanie calej nieruchomosci, Gmurkowie chcieli 2 mln wiecej. Tak na oko 1,4 mln to kwota calkiem zblizona do wartosci odkupienia w zblizonym rejonie Warszawy. Co wiecej, Gmurkowie mogli zdecydowac sie na dom kilka doslownie kilometrow dalej, co wiazaloby sie zapewne z mniejszymi niz 1,4 mln kosztami odbudowy majatku oraz cisza, nie
    wspominajac o nowym domu zamiast rudery, w ktorej mieszkaja. Dzis komornik zajal czesc ich ziemi, miasto zaplaci za to 500 tys zlotych. Niby duzo, ale to jest koniec dochodow Gmurkow. Otoz ich nieruchomosc znacznie sie zmniejszyla.
    Nie da sie wiec sprzedac pozostalosci za rozsadne pieniadze. Nikt bowiem przytomny nie zbuduje sobie malego domku przy arterii. A jako teren pod inwestycje jest to za male. Z reszta 100 m dalej jest duza stacja benzynowa, myjnia i McDonalds. Maja wiec 500 000 zl i mieszkanie na ulicy.

    --
    This game has no name. It will never be the same.
  • roman_j 14.05.09, 18:49
    Słyszałem o tej sprawie dzisiaj w radio, ale bez tych szczegółów. A z nich
    wynika, że ci ludzie faktycznie przejechali się przez swój upór. Chyba
    przegapili zmianę prawa, która poważnie osłabiła ich pozycję przetargową. Ale to
    dobry przykład dla wszystkich, którzy blokują inwestycje drogowe. :-))

    --
    Wóda czynicuda
  • ernest_pinch 14.05.09, 20:05
    Moze w drugim wcieleniu beda mieli szanse...:)
    --
    This game has no name. It will never be the same.
  • roman_j 21.12.09, 08:56
    Zastanawiałem się ostatnio nad tym, czy możliwe jest podróżowanie w czasie w
    przeszłość. Wiadomo bowiem, że w przyszłość można się wybrać, ale prawdopodobnie
    już bez możliwości powrotu. No i właśnie jak to jest z tym powrotem, czy
    cofnięciem się wstecz od teraz?
    (Jeśli komuś ciśnie się na usta w tym momencie stwierdzenie, że szczęśliwy to
    człowiek, który ma czas zastanawiać się nad takimi abstrakcjami, to wyjaśnię, że
    z racji tego, że po mieście poruszam się piechotą i to często po utartych
    ścieżkach, więc w czasie tych "spacerów", które zabierają sporo czasu dobrze
    jest zająć czymś głowę i czasem pojawiają się w niej właśnie takie pytania.)

    Rozważając to nie z punktu widzenia praw fizyki, ale bardziej ogólnych i
    prostszych zależności przyczynowo-skutkowych doszedłem do wniosku, że gdyby
    podróże w czasie wstecz były możliwe, to powinniśmy być ich świadkami. Dlaczego?
    Z tego prostego powodu, że gdyby była możliwość cofnięcia się w czasie, to
    dlaczego mielibyśmy zakładać, że nikt nie wybierze się akurat do naszych czasów?
    Jest tu jednak pewien problem z teraźniejszością, przyszłością i przeszłością.
    Otóż dla nas przyszłość jest potencjalna. Nie "stała się" ona jeszcze i może
    przyjąć najróżniejsze postaci zależnie od naszych wyborów życiowych. Z tego
    punktu widzenia pojawia się problem, bo przybysz z przyszłości nie może się
    pojawić wśród nas, skoro tej przyszłości jeszcze nie ma. A kiedy ona się stanie,
    wtedy dzisiejsza teraźniejszość będzie przeszłością i powrót do tej przeszłości
    musiałby oznaczać powrót do tego, co już się stało, ze wszystkimi tego dalszymi
    konsekwencjami. Wracając znów (w rozważaniach, nie w czasie) do teraźniejszości,
    te konsekwencje musiałyby się "dziać" już od tej chwili.
    Wyjściem z tego paradoksu są dwa założenia. Pierwsze takie, że wszystkie możliwe
    przyszłości już istnieją. W formie potencjalnej. A my żyjąc w swojej
    teraźniejszości jesteśmy jak pociąg, który co rusz natrafia na ogromną liczbę
    rozjazdów, na których zawsze wjeżdża na jakiś tor, ale maszynista nie wie z
    wyprzedzeniem, który z tych torów wybierze. To pozwala rozwiązać problem
    przybywania z przyszłości jako czegoś co nie istnieje, bo to oznacza, że ona nie
    istnieje tylko dla nas.
    Drugie założenie, które pozwala ominąć paradoks dziadka (to znaczy sytuację, że
    wracam do przeszłości, uśmiercam swojego dziadka, to znaczy, że ja się nie
    narodzę i nie wrócę do przeszłości, żeby uśmiercić mojego dziadka i tak w
    kółko). Otóż wystarczy założyć, że każdy powrót do przeszłości oznacza kreację
    nowego równoległego ciągu zdarzeń. To znaczy, że nasze "mieszanie" w przeszłości
    nie ma skutków w tym ciągu zdarzeń, w którym żyjemy i z którego wybraliśmy się w
    przeszłość. W miejscu naszego pojawienia się pojawia się rozgałęzienie i tworzy
    się nowa przeszłość niejako obok tej, która jest naszym udziałem.
    Rozwiązawszy (?) te dwa problemy możemy wrócić do zasadniczego pytania: czy
    możliwe są podróże w czasie wstecz? Dowodem na ich możliwość bądź nie byłyby
    wizyty gości z przyszłości. Czy mają one miejsce? Trudno rozstrzygnąć, ale może
    te wszystkie doniesienia o UFO czy też niewyjaśnione zdarzenia z rejonu Trójkąta
    Bermudzkiego są właśnie efektami takich wizyt? Nie rozstrzygam tego, bo nie mam
    możliwości ani potwierdzić, ani sfalsyfikować takiego stwierdzenia. Ot, mogę
    sobie jedynie spekulować. :-))

    Chyba wrzucę ten wpis także do bloga. :-))

    --
    "Po odejściu od urny reklamacji nie uwzględnia się."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka