Dodaj do ulubionych

Miasto umarlych...

31.01.09, 17:08
Zapewne ktokolwiek interesuje sie historia Egiptu, badz dotarl do Doliny Krolow, zna pojecie "miasta umarlych".
Ostatnio umowilem sie z qmplami o 21.30 na male spotkanko towarzyskie. I jakiez bylo moje zdumienie, gdy okazalo sie, ze w Plocku dluzej jak do godziny 0 w lokalu posiedziec sie nie da. W sumie po polnocy moje spotkania odbywaly sie w innych miastach, a w Plocku w pewnej firmowej "skrytce" ;) Wiec defoltowo zalozylem ze posiedze w doborowym towarzystwie na niekonczacych sie rozmowach bedacych zrodlem smiechu, pieniedzy i grom wie czego ;) A tu klapa. Czwartek pokazal, ze Plock jest miastem umarlych. Cisza, pusto i sennie i slowa taksowkarza: "taak, to takie miasto". Moze to i nie miasto umarlych, a raczej ludzie w nim mieszkajacy "spia". Bo jak twierdzi pewien koles: tu wsrod mlodych ludzi wiekszosc stanowia tacy, ktorzy zyja tym, ze rano syrena wola ich do pracy, ida na 8 godzin, wracaja, rano znow ich syrena wola, pozniej w piatek lub sobote pojda nastukaja sie i w poniedzialek znow syrena zawola ich do pracy...
Edytor zaawansowany
  • roman_j 31.01.09, 18:23
    Czyli nic się nie zmieniło od czasu, kiedy kończyłem studia. Wtedy pamiętam, że
    też bywałem z takiej sytuacji, że noc była jeszcze młoda, do domu się iść nie
    chciało, a wszystkie lokale już zamykały podwoje i trzeba się było snuć po
    ulicach, jak jakaś lumperia. Raz udało nam się trafić do nocnego lokalu, ale
    wyszliśmy niezadługo, bo głupio tak było siedzieć w pustej knajpie. :-))

    --
    Odi profanum vulgus et arceo
  • ernest_pinch 31.01.09, 19:00
    Grajdołek panie....
    Kiedys juz chyba pisalem, pewien kolo co zajrzal na Twoj blog, rzekl: ale mial racje z tym grajdołkiem, trafione! :D
  • roman_j 01.02.09, 07:27
    I nic na to nie poradzimy. Widocznie za mały jest u nas rynek na nocne
    balowanie, skoro nikomu nie opłaca się prowadzić nocnego lokalu. Zresztą nie
    tylko na to jest za mały rynek. :-))
  • hiubi 01.02.09, 23:03
    chyba nie macie do końca racji.

    Pokażcie mi inne miasto (poza Wa-wą, Krakowem, etc.) gdzie w tygodniu znajdziecie lokal otwarty dłużej niż do Północy. Oczywiście nie mówię o lokalach studenckich.
  • roman_j 01.02.09, 23:35
    Nie wskażę Ci takiego lokalu z prostej przyczyny. Nie bywam w lokalach w innych
    miastach do północy. :-))

    hiubi napisał:

    > Oczywiście nie mówię o lokalach studenckich.

    A dlaczego nie? A choćby był i studencki. :-))

    --
    Odi profanum vulgus et arceo
  • hiubi 06.02.09, 21:08
    > > Oczywiście nie mówię o lokalach studenckich.

    > A dlaczego nie? A choćby był i studencki. :-))

    Bo Płock to nie miasto studenckie i to się tak szybko nie zmieni :(
  • roman_j 06.02.09, 23:06
    Płock miastem studenckim może i nie jest, ale przecież jest miastem, gdzie są
    studenci. I to nie tylko z racji tego, że przyjeżdżają tu do swoich domów, ale
    dlatego, że tutaj studiują. :-))

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje
  • hiubi 12.02.09, 23:14
    W tej chwili to w każdym mieście "jakaś" uczelnia wyższa jest. Tylko ilu u nas jest studentów studiów dziennych? I to najlapiej takich niemieszkających u rodziców...
  • roman_j 12.02.09, 23:49
    hiubi napisał:

    > W tej chwili to w każdym mieście "jakaś" uczelnia wyższa jest.

    Nie przesadzasz? Miast jest w Polsce około 900. W Płocku jest uczelni i ich
    części 6 i jest to trzeci wynik na Mazowszu po Warszawie i Radomiu.

    > Tylko ilu u nas jest studentów studiów dziennych?

    Ostrożnie szacuję, że może ich być około 5.000.

    > I to najlapiej takich niemieszkających u rodziców...

    Są i takie przypadki, choć zapewne rzadkie, kiedy rodowici płocczanie studiują w
    Płocku nie mieszkając u rodziców. :-))

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje
  • hiubi 17.02.09, 18:28
    No i teraz coraz więcej studentów pracuje albo chociaż dorabia. No i studenci teraz podobno się uczą.... dziwne, kiedyś student studiował więc miał czas na imprezy :-)) Chyba, że student medycyny, Ci zawsze byli dziwni ;-)
  • roman_j 19.02.09, 09:22
    hiubi napisał:

    > No i teraz coraz więcej studentów pracuje albo chociaż dorabia.

    Co ciekawe, wielu takich jest już na studiach dziennych. Kiedyś to było normą
    prawie wyłącznie na zaocznych. Ale może nadchodzące spowolnienie gospodarcze
    sprawi, że studenci nie będą mieli tylu możliwości zarobkowania. :-))

    --
    Nadwiślańskie Wilkowyje
  • hiubi 24.02.09, 21:55
    Praca na etat i studia dzienne to nierealne w "normalny" sposób. Być na studiach dziennych i nie chodzić na zajęcia, zaliczać wszystko w terminach specjalnych etc to bez sensu...
  • ernest_pinch 24.02.09, 22:49
    2 tyg temu umowilismy sie w 5ciu na male spotkanko, w pewnym lokalu na Tumskiej. I wszystko ladnie i cacy. Na drugi dzien 80% zalogantow czulo pewien "dyskomfort". Poniewaz trunki byly z butelki, podejrzenie padlo na jedzenie. Kulminacja bylo zaslabniecie kolegi. Gdy mlody, wysportowany kolega mdleje i jest wezwana karetka, to cos jest "nie halo". Przypuszczam, ze kultura gastronomiczna w owym lokalu musi zawierac jakies "tajemnice". Nie mi tego dochodzic, po prostu nigdy wiecej tam nie pojde.
  • roman_j 25.02.09, 08:11
    Jaka była diagnoza w przypadku tego kolegi, który zasłabł? No i co to był za
    lokal? Co prawda rzadko jadam w lokalach, ale kto wie, czy tam nie trafię, więc
    wolałbym wiedzieć. :-))

    --
    "Po odejściu od urny reklamacji nie uwzględnia się."
  • ernest_pinch 25.02.09, 16:57
    Diagnoza ze z przemeczenia badz przytrucia. Nazwe lokalu zostawilem na priv.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka