Audiofilom generalnie chodzi o obcowanie z pięknem dźwięków. Taki człowiek, słuchając muzyki na dobrym sprzęcie, czuje się mniej więcej tak, jak połowa świata czułaby się, obcując z Angeliną Jolie, a druga połowa z Bradem Pittem.
Audiofilowi przykrość sprawia słuchanie brzęczącego radia i empetrójek. Zbiera więc grosz do grosza, żeby w końcu kupić w miarę przyzwoity sprzęt grający. Czyli taki za kilkaset tysięcy złotych.