Dodaj do ulubionych

z humanisty programista - czy to możliwe?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 15:46
Kiedyś skończyłam studia humanistyczne i w zawodzie związanym z
tymi studiami pracuję kilka lat. Jednak zawód wynikający z tego
wykształcenia niezbyt mi odpowiada, dlatego zaczęłam studiować
informatykę zaocznie, w tym roku kończę te studia - niestety nie mam
żadnego informatycznego doświadczenia zawodowego, a lat 30.
Chciałabym szukać pracy jako programistka,
jednak nie wiem czy nie jestem za stara - patrząc na oferty pracy
wszędzie chcą ludzi doświadczonych, jednocześnie nie mogę sobie
pozwolić na bezpłatne staże.
Mam takie pytanie - jak naprawdę wygląda rekrutacja w większej firmie
np. na stanowisko programisty,w szczególności programisty java.
Czy wiek (30 lat) jest przeszkodą jeśli nie idzie za nim
doświadczenie zawodowe?
Co pisać w liście motywacyjnym i życiorysie,aby mnie zaprosili na
rozmowę a nie od razu podanie wrzucali do kosza.
No i jak to jest z kobietami w tym zawodzie?
Czy są mile czy raczej niezbyt mile widziane?

Edytor zaawansowany
  • kzim 13.10.09, 15:57
    Po pierwsze co umiesz i czego nauczylas sie na studiach?
    Jakie programy napisalas i w jakim jezyku czujesz sie komfortowo?
  • Gość: czereśnia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 16:33
    Cóż, napewno nauczyłam się podstaw programowania,baz danych,
    algorytmów, UMl-a , jak głębokie są to podstawy to nie wiem bo nie
    mam punktu odniesienia ale pewnie nie za głębokie.
    Jednak poza studiami samodzielnie uczę się javy. Przerobiłam dwie
    grube książki z podstawami javy a do wakacji planuję przerobić
    ksiażki do EJB i servletów.
    Jeśli chodzi o projekty to niestety 0 nie licząc uczelnianych na
    zaliczenie - były to małe programiki w c, c++, php + MySql.
    Właściwie każdy z nich zawierał tylko kilka klas(poza tymi pisanymi
    w c, gdzie zazwyczaj pisaliśmy coś co obrazowało działanie jakiegoś
    algorytmu), kilka funkcji.
    Javy nie mieliśmy wcale, uczę się tego jak napisałam wcześniej sama.




  • allerune 13.10.09, 16:17
    osobiście bym zatrudnił taką osobę jak Ty, ale tylko, jeśli wykazałaby się dużą
    wiedzą i doświadczeniem praktycznym, udowodniłaby udział w projektach w
    jakikolwiek potwierdziła pasję do programowania.

    W innym wypadku, do czysto technicznej roli, wolałbym zatrudnić kogoś na 4-5
    roku studiów, najlepiej studiów dziennych jakiejś renomowanej uczelni. Taka
    osoba zapewne będzie lepsza technicznie, będzie też szybciej się uczyć, będzie
    bardziej gotowa do poświęceń (dłuższe godziny pracy, brak rodziny na głowie).
    Taką osobę w dużej mierze można pod siebie "urobić".

    Osobę bardziej nastawioną na kontakt z ludźmi zatrudniłbym jako analityka albo
    sprzedawcę. Problem jest taki, że faktycznie, jednak lepiej taką z
    doświadczeniem. Koło się zamyka...

    Powiem Ci tak. Teraz jest słaby okres, za 6-12 miesięcy powinno być dużo lepiej.
    W USA zmiana taka jak Twoja jest na porządku dziennym, co więcej, ludzie nie
    przejmują się czymś takim jak studia, po prostu idą do pracy, gdzie są szkoleni.
  • Gość: czereśnia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.09, 17:21
    Ech..czyli lekko nie będzie.
    W każdym razie dzięki za odpowiedź.
  • coornick 13.10.09, 20:54
    tak - lekko nie będzie. Ewentualnie to co mogłoby przekonać
    pracodawcę to certyfikat z Javy (nawet tylko certyfikat
    programisty). Ale to dodatkowy koszt. I w obecnych czasach może nie
    wystarczyć, żeby zdobyć pracę.
  • Gość: Inzynier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 19:31
    Moim zdaniem troche szkoda, ze tracilas czas na te studia zaoczne. Moim zdaniem
    nie sa potrzebne do wykonywania zawodu programisty. Gdybys skonczyla jakis kurs
    programowania mialabys podobne umiejetnosci i bylabys o kilka lat mlodsza
    starajac sie o prace.

    W takich np. Niemczech spora ilosc programistow nie ma ukonczonych studiow IT a
    jedynie kurs. Trwa okolo 6 miesiecy.
  • embercadero 14.10.09, 22:07
    Nie tylko w Niemczech, na całym świecie w IT rzadko kiedy pracują ludzie którzy
    kończyli wyższe studia w IT. Ba, rzadko kiedy pracują ludzie którzy w ogóle
    kończyli jakieś studia, dominuje model średnia szkoła plus jakieś kursy,
    przynajmniej u technicznych. To że do każdej najgłupszej nawet pracy oczekuje
    się od kandydata studiów a przeważnie jeszcze kierunkowych to tylko polska
    patologia.

  • allerune 15.10.09, 00:08
    niestety u nas panuje takie przeświadczenie, że trzeba zmarnować 5 lat na
    studia, żeby wogóle zacząć coś robić, a potem przychodzi zderzenie z
    rzeczywistością, bo człowiek za stary, nie ma doświadczenia... to co, może jakaś
    podyplomówka, albo drugi kierunek ?
  • coornick 15.10.09, 21:01
    > niestety u nas panuje takie przeświadczenie, że trzeba zmarnować 5
    lat na
    > studia,

    To się nazywa postęp. Może trochę off-topic ale przypmniało mi się,
    że dawno temu (1982) niejaki Robert Baber napisał książkę "O
    programowaniu inaczej", w której opisuje na tle historii komputerów -
    lata pięćdziesiąte-60-70-80 problemy jakie stwarzali wtedy
    programiści "po dwutygodniowych kursach". Były czasy kiedy istniały
    już komputery a nie było informatyki (w sensie programowania)
    nauczanej na wyższych uczelniach - tylko krótkie kursy. Postulował
    poprawinie jakości edukacji. Edukacja informatyków zmieniła się na
    lepsze od tamtych czasów - i ja tam uważam, że to jest OK.
  • allerune 19.10.09, 11:07
    tyle, że odpowiedni kurs, załóżmy 6-12 miesięcy, wypuści na rynek informatyka,
    który w pracy będzie równie efektywny, co osoba po 5 latach studiów.
    Te dwie osoby, zaczynając edukację w tym samym momencie, ale jedna przez 5 lat
    tylko się ucząca, a druga swoje niedobory uzupełniająca jużw pracy, spotykają
    się po 5 latach. Jedna dopiero zaczyna, druga ma 4 lata doświadczenia. Która
    jest bardziej wartościowym pracownikiem?


    --
    it's all bullshit, and it's bad for you
  • Gość: ?? IP: 88.220.67.* 24.10.09, 14:47
    pytanie ktora bedzie sie mogla samodzielnie rozwijac... szybciej i dalej dojdzie. dla pracodawcy to nie ma znaczenia...

    predzej czy pozniej temu bez studiow braknie podstaw.
    ale w IT... to kazdy moze robic robote... taka branza

    jakby to byla mechanika albo budownictwo - nie ma szans - pracodawcy nie rozmawiaja z ludzmi bez studiow - bo nie ma o czym.

    bo programista w IT to taki operator maszyny albo mechanik samochodowy.
  • embercadero 24.10.09, 16:50
    Wyjaśnienie tego "fenomenu" jest proste. Mechaniki czy budownictwa uczy się na
    studiach od stu lat jak nie więcej. IT uczy się realnie od kilkunastu. I o ile
    tradycyjne studia inżynierskie uczą umiejętności przydatnych zawodowo, o tyle
    studia IT w ogromnej większości uczą mnóstwa rzeczy nieprzydatnych a o te
    przydatne zaledwie zahaczają. Długo można by pisać dlaczego tak jest, ale tak po
    prostu jest i to nie tylko w Polsce ale we wszystkich innych krajach również. W
    IT zawodu człowiek uczy się pracując. I nie sądzę by prędko to się miało zmienić.
  • whatso 02.08.10, 10:31
    To jest związane z jeszcze jednym czynnikiem - forsowanym przekonaniem, że cała informatyka to tak naprawdę jedna nauka. I dlatego program studiów zaocznych to właśnie:
    - algorytmy 10-30h
    - bazy danych 10-30h
    - programowanie 10-30h
    - 20 innych aspektów informatyki też po 10-30h

    I taki absolwent jest... każdym i nikim jednocześnie.
  • Gość: czereśnia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.09, 10:26
    Dobija mnie takie podejście do ludzi przez pracodawców.
    Mam pracować do 60 roku życia, czyli całe 30 lat... :)
    A już w tej chwili jestem za stara. Co będzie dalej?
    Wole nie myśleć...
    Za kolejne 10 lat chyba tylko jakaś dobrowolna
    eutanazja.
  • Gość: EX ZONA REDAKTORA IP: *.derby24.pl 15.10.09, 12:14
    zobaczcie kto tu kiedys pracowal ;)
    www.sexy-lena.com/?uid=163939
  • Gość: Student IP: *.chello.pl 20.10.09, 21:12
    Mam jedno pytanie, jak można w ciągu kilkumiesięcznego kursu nauczyć się
    programować w Javie i do tego programować poprawnie ?. Ja na studiach już od 3
    semestrów intensywnie uczę się tego języka i widzę ile jeeeszcze mi brakuje. W
    jaki zatem sposób, osoba, jeszcze po studiach humanistycznych, która domyślam
    się z przedmiotami ścisłymi miała mało wspólnego, może stać się programistą, po
    6-miesięcznym, czy nawet 12-miesięcznym kursie ? Nie wiem, albo ja po prostu
    taki mało zdolny jestem, albo pracodawcy od "programisty javy" nie wymagają
    dużych umiejętności ?
  • allerune 20.10.09, 22:56
    intensywnie, to znaczy, że masz 2h w tygodniu czy 4h w tygodniu wykładów
    poświęconych temu językowi? Ile poświęca Ci czasu wykładowca/ćwiczeniowiec?

    --
    it's all bullshit, and it's bad for you
  • Gość: Student IP: *.chello.pl 20.10.09, 23:17
    No wiadomo, że na uczelni zajęć z javy jest 3-5h (zależnie od sem) tygodniowo,
    ale, abym opanował to czego ode mnie wymagają to muszę samemu spokojnie
    poświęcić 10-15h i mimo, iż radzę sobie bardzo dobrze, to uważam to za b. trudny
    materiał. Dlatego trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś nie związany z
    informatyką po 6-miesięcznym kursie mógł być programistą Javy, C++, C# czy
    czegokolwiek innego (no może jakis język skryptowy jak PHP da się nauczyć, na
    tyle aby można być przydatnym pracodawcy). A na uczelni dodatkowo wkręcają mi,
    że prawdziwy programista musi umieć myśleć w odpowiednich kategoriach, czyli
    znajomość przedmiotów takich jak Mat. dyskretna, analiza matematyczna, czy
    algorytmika są potrzebne :| Nie chce tu nikogo dyskredytować, bo jak zaznaczyłem
    nie wiem jak to wygląda w praktyce, ale po prostu nie mogę sobie wyobrazić, żeby
    z humanisty w 6-12 miesięcy można było zrobić porządnego programistę :|
  • allerune 21.10.09, 11:14
    powiem Ci szczerze, jesteś wyjątkiem. Na większości kierunków jest większy
    rozrzut. 2 semestry "głównego" języka, którym zwykle jest C# albo JAVA, plus po
    jednym jakiegoś C, C++. Potem jakieś przedmioty projektowe, gdzie język jest do
    wyboru.

    nikt nie powiedział, że z humanisty zrobisz PORZĄDNEGO programistę, na pewno nie
    ja :)
    ale jeśli zebrać do kupy wszystkie laborki i poświęcić im 100% czasu, lekko
    tylko zakrapiając to teorią, możesz wypuścić programistę w miarę kompententnego,
    który będzie mógł zacząć pracę

    po 1-2 latach pracy będzie wiedział więcej niż student/absolwent. Całość nauki
    będzie więc trwała dużo krócej. Taka praktyka w USA to normalka, tam po prostu
    za studia się płaci i niewielu ludzi na to stać...

    --
    it's all bullshit, and it's bad for you
  • knx1 21.10.09, 10:18
    > Mam jedno pytanie, jak można w ciągu kilkumiesięcznego kursu
    nauczyć się
    > programować w Javie i do tego programować poprawnie ?.

    Nie mozna. Szczegolnie jesli - jak piszesz - nie mialo sie nic
    wspolengo z naukami scislymi. Owszem - mozna kogos o wyjatkowych
    predyspozycjach przygotowac do pisania kodu (np. wypelniania klas,
    ktrore ktos zaprojektowal), ale nie do programownia. Kazdy kto mial
    do czynienia z Hindusami po polrocznych boot-camp'ach doskonale to
    wie.

  • allerune 21.10.09, 11:23
    pytanie tylko, czy chcemy aby ta osoba była super programistą na miarę Code
    Guru, wygrywającym międzynarodowe olimpiady, czy kimś kto wyklepie program... bo
    szczerze mówiąc, to większość pracy ludzi w Polsce to własnie to drugie

    U nas jeszcze panuje takie przekonanie, że do tego potrzeba studiów, ale
    przecież większość z nas zrezygnowała w pewnym momencie z pracy bo czuła się jak
    dobrze wytresowana małpa.

    Miałem taką sytuację. Robiliśmy "support" dla Amerykanów. Systemy ładowały dane
    i trzeba było to monitorować. Zamiast napisać programik parsujący logi, dla nich
    było taniej zatrudnić Polaka, informatyka po wyższych studiach, aby logował się
    do systemu, szukał odpowiedniego katalogu i ręcznie przeglądał pliki tekstowe w
    poszukiwaniu słówka "error". Potem te błędy trzeba było wklepać ręcznie do Excela!!!
    Na pytanie, czy możemy to sobie oskryptować, odpowiedzieli: "NIE" (potrzebna
    byłaby analiza zagrożeń dla systemu i inne brednie a na to już kasy nie mieli -
    idioci).

    Powiedz mi, że do tego potrzebna jest wiedza programisty po studiach!

    Koniec był taki, że ludzie z Polski się zbuntowali i support został wstrzymany,
    a Amerykanie zdziwieni bo dla nich "work is work".

    --
    it's all bullshit, and it's bad for you
  • allerune 21.10.09, 11:25
    podsumowując, uważam, że nawet dla kogoś kto nauczył się programować sam
    znajdzie się jakaś robota, o ile ta osoba tylko zgodzi się, że będzie ona mniej
    ambitna

    --
    it's all bullshit, and it's bad for you
  • Gość: Vektor IP: *.dip.t-dialin.net 14.11.09, 11:20
    Co Ty bredzisz czlowieku. Robisz dla glupich amerykanow jakies projekty, ktore
    nie mozna nazwac w zadnym wypadku programowaniem i wkrecasz ludzia, ze kursy
    programistyczne, to to samo co kursy na kosmetyczke. Programowanie to
    narzedzie,a zeby cos zaprogramowac trzeba miec wiedze co sie chce zaprogramowac,
    wiedziec co sie programuje, rozumiec problem. I prosze nie powoluj sie na
    Ameryke,bo co chwile mamy dowody jaki to glupi narod.
  • allerune 21.10.09, 11:27
    pytanie tylko, czy chcemy aby ta osoba była super programistą na miarę Code
    Guru, wygrywającym międzynarodowe olimpiady, czy kimś kto wyklepie program... bo
    szczerze mówiąc, to większość pracy ludzi w Polsce to własnie to drugie

    U nas jeszcze panuje takie przekonanie, że do tego potrzeba studiów, ale
    przecież większość z nas zrezygnowała w pewnym momencie z pracy bo czuła się jak
    dobrze wytresowana małpa.

    Miałem taką sytuację. Robiliśmy "support" dla Amerykanów. Systemy ładowały dane
    i trzeba było to monitorować. Zamiast napisać programik parsujący logi, dla nich
    było taniej zatrudnić Polaka, informatyka po wyższych studiach, aby logował się
    do systemu, szukał odpowiedniego katalogu i ręcznie przeglądał pliki tekstowe w
    poszukiwaniu słówka "error". Potem te błędy trzeba było wklepać ręcznie do Excela!!!
    Na pytanie, czy możemy to sobie oskryptować, odpowiedzieli: "NIE" (potrzebna
    byłaby analiza zagrożeń dla systemu i inne brednie a na to już kasy nie mieli -
    idioci).

    Powiedz mi, że do tego potrzebna jest wiedza programisty po studiach!

    Koniec był taki, że ludzie z Polski się zbuntowali i support został wstrzymany,
    a Amerykanie zdziwieni bo dla nich "work is work".

    --
    it's all bullshit, and it's bad for you
  • knx1 21.10.09, 12:09
    Ja nie neguje, ze mozna sie nauczyc programowac w domu. ja tylko
    mowie, ze nie widze wiekszych szans na zrealizwoanie tego w ciagu
    roku przez kogos kto zapewne nie wie co to jest sinus, funkcja
    liniowa czy pochodna. I nie mowie o laureatach Code Guru. Ja mowie o
    programistach _przecietnych_ czyli takich, ktorzy potrafia mniej
    wiecej efektywnie dobrac odpowiednie struktury danych czy algorytmy
    do rozwiazania danego problemu i zakoduja go uzywajac w miare
    efektywnego podzbioru elementow jezyka programowania. Innymi slowy
    doprowadza rozwiazanie problemu do takiego stadium gdzie programista
    bardziej kumaty bedzie mogl pewne fragmenty _latwo_ zoptymalizowac.
    Ja juz nie mowie, ze kod powinien byc elastyczny, a programista na
    podstawie wymagan mogl przewidywac kolejne wymagania i tak pisac kod
    by latwo bylo go rozszerzac. Tego mniej wiecej wymagalem jak
    rekrutowalem do swych zespolow. 80% ludzi z tzw. wyzszym
    wyksztalceniem informatycznym nie potrafilo sprostac tym wymaganiom.
    Dlatego uwazam, ze zdecydowana wiekszosc humanistow jest w tym
    momencie na straconej pozycji. Oczywiscie nie probuje zgasic
    niczyjego zapalu i bede kibicowal by sie powiodlo, ale przede
    wszystkim trzeba byc realista.
  • allerune 21.10.09, 12:50
    NIGDY nie wykorzystałem w niczym związanym z pracą informatyka czegokolwiek
    związanego z sinusem, funkcją liniową czy pochodną (a jeśli nawet, to o tym nie
    miałem pojęcia)!
    Może Twoja działka wymaga więcej teorii niż inne, ale jest jeszcze wiele, wiele
    innych, które po prostu potrzebują klepaczy.

    Znam za to świetnych programistów po biologii, byłych żołnierzy (gość strzelał
    do ludzi w Wietnamie, teraz jest adminem) i inne przykłady, gdzie bez żadnych
    studiów technicznych dało się z człowieka zrobić informatyka. Taka osoba nie
    będzie zapewne w Twoich oczach kimś świetnym, ale taka jest w oczach swojego
    szefostwa...

    Do nas też to kiedyś dojdzie, może nie w najbliższym czasie, ale dojdzie.

    --
    it's all bullshit, and it's bad for you
  • knx1 21.10.09, 13:43
    > NIGDY nie wykorzystałem w niczym związanym z pracą informatyka
    czegokolwiek
    > związanego z sinusem, funkcją liniową czy pochodną (a jeśli nawet,
    to o tym nie
    > miałem pojęcia)!

    Nie zrozumiales. sinus, f.l. czy pochodna to abecadlo matematyki,
    nauki scislej opartej na logice, umiejetnosci logicznego
    przeprowadzania analiz i syntez. To jest wiedza, ktora stoi za
    informatyka, a programowaniem w szczegolnosci. Czymze jest program
    komputerowy jak nie logicznym ciagiem analiz i syntez?
    Pojecie czym jest funkcja (czyli cos co przeksztalca inne cos w
    jeszcze inne cos) badz pochodna (czyli jak sama funkcja ewoluuje)
    jest dosc przydatne do zrozumienia istoty funkcji czy polimorfizmu w
    programowaniu.

    Owszem, mozna to samo tlumaczyc na motylach albo karabinach, tylko
    czy to bedzie _w_ogolnosci_ skuteczniejsze?

    > Znam za to świetnych programistów po biologii, byłych żołnierzy
    (gość strzelał
    > do ludzi w Wietnamie, teraz jest adminem) i inne przykłady, gdzie
    bez żadnych
    > studiów technicznych dało się z człowieka zrobić informatyka.

    Jeszcze raz - nie mowie, ze sie nie da. Mowie, ze sa marne szanse na
    to, ze da sie to zrobic w rok na przyzwoitym poziomie.

    > Do nas też to kiedyś dojdzie, może nie w najbliższym czasie, ale
    dojdzie.

    Jesli dalej bedziemy poziomem zblizac sie do Indii to jest to wiecej
    niz 100% pewne.
  • whatso 02.08.10, 10:23
    > Nie zrozumiales. sinus, f.l. czy pochodna to abecadlo matematyki,
    > nauki scislej opartej na logice, umiejetnosci logicznego
    > przeprowadzania analiz i syntez. To jest wiedza, ktora stoi za
    > informatyka, a programowaniem w szczegolnosci. Czymze jest program
    > komputerowy jak nie logicznym ciagiem analiz i syntez?

    Humanista humaniście nierówny. A co jeśli autorka postu jest
    filozofem specjalizującym się w logice formalnej / filozofii
    analitycznej? Co jeśli jest "ilościowym" socjologiem lub
    psychologiem, który metody analizy czynnikowej i inne MANOVY ma w
    małym palcu? Czy również wtedy uznasz, że taka osoba absolutnie nie
    ma posiada umiejetnosci logicznego przeprowadzania analiz i syntez?
    A! Jeszcze tak na marginesie dodam, że zdolności analityczne są w
    dużej mierze wrodzone(wyśmienicie wyłapują to testy MENSY), co dodaje
    zupełnie nowy wymiar do rozważań.
  • Gość: sracz IP: *.chello.pl 08.08.10, 14:33
    > A! Jeszcze tak na marginesie dodam, że zdolności analityczne są w
    > dużej mierze wrodzone(wyśmienicie wyłapują to testy MENSY)


    testy do mensy znakomicie wyłapują zdolności do rozwiazywania testów kwalifikacyjnych do mensy

    i tyle

    nie mitologizujcie, bo w samej mensie roi się od analfabetów funkcjonalnych i przygłupów wszelakiej maści nie potrafiących zanalizować dlaczego nie mogą sobie podetrzeć dupy po wejściu do kibla w którym nie ma papieru toaletowego

    no ale prostackie teściki raczej na spostrzegawczość z zależnościami wg kilku schematów mają obcykane


    p.s.
    zdałem te testy z głową ciężką od kaca
    pffff
  • Gość: hjvj IP: *.toya.net.pl 02.11.09, 01:38
    Czytam to i czytam, i zastanawiam sie kiedy wspomna o hindusach :)
    Ci to sa pojebani. Praca z ich kodem to katorga. deployment tez, bo unix to
    slowo chyba hiszpanskie. Trzeba skonczyc studia ,zeby byc kompletnym, IML, DB,
    Sysopy, Matma, programowanie sprzety, AI.

    kozystasz na codzien z 10% tego ale raz na misiac mozesz cos odjebac z braku
    wiedzy. Amerykanie to leszcze w programowaniu, chyba .ze po MIT.
  • knx1 21.10.09, 13:55
    > NIGDY nie wykorzystalem w niczym zwiazanym z praca informatyka
    czegokolwiek
    > zwiazanego z sinusem, funkcja liniowa czy pochodna (a jesli nawet,
    to o tym nie
    > mialem pojecia)!

    Nie zrozumiales. sinus, f.l. czy pochodna to abecadlo matematyki,
    nauki scislej opartej na logice, umiejetnosci logicznego
    przeprowadzania analiz i syntez. To jest wiedza, ktora stoi za
    informatyka, a programowaniem w szczegolnosci. Czymze jest program
    komputerowy jak nie logicznym ciagiem analiz i syntez?
    Pojecie czym jest funkcja (czyli cos co przeksztalca inne cos w
    jeszcze inne cos) badz pochodna (czyli jak sama funkcja ewoluuje)
    jest dosc przydatne do zrozumienia istoty funkcji czy polimorfizmu w
    programowaniu.

    Owszem, mozna to samo tlumaczyc na motylach albo karabinach, tylko
    czy to bedzie _w_ogolnosci_ skuteczniejsze?

    > Znam za to swietnych programistów po biologii, bylych zolnierzy
    (gosc strzelal
    > do ludzi w Wietnamie, teraz jest adminem) i inne przyklady, gdzie
    bez zadnych
    > studiów technicznych dalo sie z czlowieka zrobic informatyka.

    Jeszcze raz - nie mowie, ze sie nie da. Mowie, ze sa marne szanse na
    to, ze da sie to zrobic w rok na przyzwoitym poziomie.

    > Do nas tez to kiedys dojdzie, moze nie w najblizszym czasie, ale
    dojdzie.

    Jesli dalej bedziemy poziomem zblizac sie do Indii to jest to wiecej
    niz 100% pewne.
  • allerune 21.10.09, 22:08
    > Pojecie czym jest funkcja (czyli cos co przeksztalca inne cos w
    > jeszcze inne cos) badz pochodna (czyli jak sama funkcja ewoluuje)
    > jest dosc przydatne do zrozumienia istoty funkcji czy polimorfizmu w
    > programowaniu.

    polimorfizm to dla mnie jakieś wyblakłe pojęcie ze studiów, kojarzy mi się z
    Symfonią Grębosza, to tyle :)

    > Owszem, mozna to samo tlumaczyc na motylach albo karabinach, tylko
    > czy to bedzie _w_ogolnosci_ skuteczniejsze?

    ależ my nie dyskutujemy co jest skuteczniejsze. Pytanie było czy ktoś bez
    wyższych studiów informatycznych jest w stanie zostać kompetentnym programistą.
    Każdy z nas zna przykłady, że tak :)

    > Jeszcze raz - nie mowie, ze sie nie da. Mowie, ze sa marne szanse na
    > to, ze da sie to zrobic w rok na przyzwoitym poziomie.

    w rok da się sprawić, że ktoś będzie szedł do przodu z pracą i więcej zrobi
    dobrego niż złego. Kolejne 2 lata w pracy sprawią, że różnica między taką osobą
    a absolwentem zatrze się zupełnie.

    > Jesli dalej bedziemy poziomem zblizac sie do Indii to jest to wiecej
    > niz 100% pewne.

    ja bardziej myślę o gonieniu stanów, tam takie rzeczy są na porządku dziennym,
    liczy się talent człowieka a formalne wykształcenie jest na drugim planie

    --
    it's all bullshit, and it's bad for you
  • Gość: Zele IP: 188.33.40.* 13.11.09, 22:46
    Też mi się wydaje, że to kwestia raczej indywidualna. Najbardziej mi zaimponował pewien koleś zatrudniony jako programista bazodanowy (pl/sql), pracujący w 2-osobowym zespole nad ważnym projektem w instytucji parabankowej za granicą. Nigdy nawet się nie zbliżył do wyższej uczelni. Nie można mu odmówić, programistą był bez zarzutu, co do wiedzy rzeczowej nie miał żadnych choćby trochę widocznych braków.

    Inna sprawa, że był typowym klepaczem, i raczej istoty tego co programuje, nie pojmował. Nie znał też ani jednego konwencjonalnego języka programowania :D, no i na pewno dojście do obecnej formy zajęło mu wiele lat. Ale cóż, bez mrugnięcia okiem zatrudniłbym go do kodowania ze standardową pensją.

    Wydaje mi się, że wykształcenie wyższe kierunkowe/techniczne/jakiekolwiek przydaje się dopiero, jak ktoś chce się wznieść ponad ten poziom szeregowego, choćby świetnego, klepacza.
  • Gość: fuX IP: 189.140.11.* 08.08.10, 23:19
    Mysle ze to najlepsze wytłumaczenie, jako analogia architekt i
    murarza, obaj ucza się nt. budowy. Architekt po studniach z reguły
    będzie mial mniejszego speeda w postawieniu muru, ale inne sa ich
    specjalizacje wiec to jest ok.

    Tak samo studia informatyczne, to cos co umozliwia stac się
    architektem kodu a nie klepaczem. Oczywiście zdarza się czasami
    Michal Aniol, ale jak to się mówi jest to wyjątek potwierdzający
    regule ;)

    Wynika tez z tego ze zatrudniajac szeregowego klepacza stosuje sie
    inne kryteria niz zatrudniajac osobe, która bedzie miala zadania
    ocierajace sie o informatyke teoretyczna (np. teorie zlozonosci
    obliczeniowej lub optymalizacji). Ja podejmujac wspolprace
    patrzylbym wielopoziomowo, balansjac czynniki takie jak:
    cena/umiejetnosci/zapal/inteligencja.
  • aptus 21.10.09, 15:57
    Gość portalu: czereśnia napisał(a):

    > Kiedyś skończyłam studia humanistyczne i w zawodzie związanym z
    > tymi studiami pracuję kilka lat. Jednak zawód wynikający z tego
    > wykształcenia niezbyt mi odpowiada, dlatego zaczęłam studiować
    > informatykę zaocznie, w tym roku kończę te studia - niestety nie
    mam
    > żadnego informatycznego doświadczenia zawodowego, a lat 30.

    Ja lat 30 bede mial za nieco ponad 3 lata.Mieszkam od 9 lat w
    Niemczech.Po zrobieniu zawodu administracyjno-prawnego i maturze,
    studiowalem BWL(Zarzadzanie) i Ekologie,ktore pomyslnie niedawno
    ukonczylem(MA).Teraz robie Trainee w duzym koncernie z zywnoscia i
    hodowla organiczna i powaznie mysle o studiach Informatyka(ale
    maksymalnie 6 semestrow Bachelor/ (moze zaocznie?) albo Ausbildung
    (ksztalcenie zawodowe) Fachinformatik.Podobnie jak ty mam troche
    dylemat;tak aspekt wieku i doswiadczenia jak i dodatkowo aspekt
    rodzinny.
  • embercadero 21.10.09, 21:22
    Pracowałem swego czasu z człowiekiem który informatyką zajął się około
    czterdziestki (dokładnie nie wiem, o metrykę nie pytałem), ucząc się najpierw
    sam a potem znalazwszy pracę na sponsorowanych mniej lub bardziej kursach. I do
    dziś jest odnoszącym sukcesy i bardzo sprawnym adminem. Fakt że nie programistą.
    I fakt że nie był humanistą, tylko inżynierem od bodajże awioniki lotniczej. Ale
    z tego co wiem to gdy zaczynał się "przebranżowiać" jego znajomość IT kończyła
    się na obsłudze peceta, a studia z racji wieku kończył w czasie gdy jedyne
    komputery były marki Mera. Także wszystko jest możliwe i żaden wiek nie
    przeszkadza. Fakt, są firmy nastawione na zatrudnianie szczawiów po dwadzieścia
    lat, ale i są takie które preferują pracowników z rodziną na karku - kwestia
    którą strategię eksploatacji dana firma preferuje ;)
  • Gość: szymon IP: *.sm-rozstaje.pl 13.11.09, 18:45
    witam , nie wiem czy wątek jest wciąż aktualny a autorka czyta
    jeszcze odpowiedzi w tym wątku, chce tylko napisać, że przedmówcy
    nie do końca mają racji, ani studia ani kursy nie zrobiły jeszcze z
    nikogo prawdziwego programisty, programistą się jest po wielu
    godzinach/dniach/latach spędzonych przy kompie na pisaniu programów,
    nie koniecznie w firmie, bo w domu każdy kompa ma i pisać programy
    też można choćby na własne potrzeby.

    Proponuję takie rozwiązanie jak nie masz jeszcze doświadczenia
    zawodowego stworzyć samemu fajny skrypt, program i napisać o tym w
    liście motywacyjnym i potem przedstawić swoje umiejętności na
    rozmowie kwalifikacyjnej - i niczego się nie bać. Zapewne będzie to
    lepsze rowiązanie niż chwalenie się samymi suchymi dyplomami.
  • Gość: Zele IP: 188.33.40.* 13.11.09, 23:23
    Odpowiadając na pytanie rozpoczynające wątek - według mnie na pewno się da i uda. Trzeba porozsyłać życiorysy, tylko nie podkreślać "żadnego informatycznego doświadczenia zawodowego", tylko raczej wyjaśnić w jednym zdaniu sytuację i wyrazić entuzjazm dla stanowiska pracy z ogłoszenia. A może skleć jakiś maksymalnie skomplikowany program własny (na ile potrafisz), wpisz do życiorysu jako projekt własny i bądź gotowa do demonstracji (albo szczegółowego opisu). Chodzi o to, by mieć punkt startowy do rozmowy.

    Możesz napisać program związany troszkę z dotychczasową pracą. Program do ćwiczenia wymowy niemieckich słówek, program do identyfikacji rymów w wierszach :D, albo do liczenia i wizualizacji badań socjologicznych :).

    Na dzień dobry to będą niezbyt duże pieniądze, ale na pewno jakiś śmiałek się znajdzie :). Warto uderzyć do jakiejś dużej firmy na początek, potem będzie już z górki.
  • Gość: Robert1985 IP: *.tsi.tychy.pl 29.01.10, 11:48
    Halo ludzie dlaczego kłócicie się o takie rzeczy jak wartościowość studiów
    informatycznych. Jestem studentem informatyki nie renomowanej uczelni ,ale
    nadrabiam sobie stypendium naukowym.Oto co ja mam do powiedzenia na temat
    studiów i co wydaje mi się oczywiste i nie ma o czym po prostu rozmawiać.
    -Po pierwsze jak ktoś już wcześniej napisał na studiach uczymy się 2 semestry
    C#, i po jednym reszty tzn. C++,Java,PHP,Delphi.
    W takim czasie nie da się poznać na odpowiednim poziomie tych języków.
    -Po drugie to oczywiste ,że wykładowcy nie mają czasu dla studentów ,a często
    okazuje się ,że ich pomoc jest dużo mniej warta niż dobry turtorial na necie nie
    mówiąc już o dobrej książce.
    -Po trzecie jak również już ktoś wcześniej napisal z rzeczy takich jak funkcje
    ,algorytmy itp. ja jakoś rzadko korzystam albo po prostu o tym nie myślę ,po
    prostu robię coś tak jak się nauczyłem, teoria jest tu mało warta.
    -Po czwarte nawet język skryptowy PHP jak wziąć pod uwagę technologie mu
    towarzyszące jak Js,Ajax,XHTML,Css i Frameworki robi się dość obszerny i nie
    można go tak szybko opanować.

    Wniosek: 5 letnie studia nie rozwijają umiejętności programowania w jakimś
    języku bardziej niż kurs ,lub książka. Dają za to szerszą perspektywę nie uczą
    lepiej programować w konkretnym języku ,ale uczą podejścia do programowania,
    niestety jest to mniej warte niż doświadczenie zawodowe. Więc dlaczego studiuję?
    "Bo to jest Polska właśnie" ;)
  • murlar 02.08.10, 23:08
    tak mowicie o tych kursach nie kursach, a jakie polecicie?
  • Gość: zork IP: *.9.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 08.08.10, 10:35
    Raczej może być ciężko. Dla haerowców będziesz chodzącym dziwolągiem, a cv
    będzie przeważnie lądować w koszu. W najlepszym wypadku wylądujesz w małych,
    chałupniczych firemkach i będziesz klepać stronki w pehapie za 1.5tys. Pomęczysz
    się trochę, pouczysz nowych rzeczy, ale dziwnym trafem na nikim to nie będzie
    robiło większego wrażenia. Przynajmniej tak wyglądają perypetie niektórych moich
    znajomych z dość oryginalnym wykształceniem. Co oczywiście nie znaczy że to
    jedyna możliwa droga, bo zdarzają się inne przypadki:)
  • whatso 08.08.10, 15:46
    Autorka ma również wykształcenie informatyczne, więc tak naprawdę jej
    problemem jest tylko dość późny start. Moim zdaniem trochę szkoda, że
    obrała klasyczną ścieżkę kariery - być może w jej sytuacji lepiej by
    było spróbować wejść do branży od strony biznesu.


  • whatso 08.08.10, 16:09
    No i bez paniki. Jeśli odpowiada jej pozycja juniorska to spokojnie
    powinna dostać pracę jeśli tylko okaże się ciut lepsza niż młodsi
    koledzy. Ja ostatnio prowadziłem rekrutacje na juniora właśnie(Java) i
    dominowali kandydaci typu "Javę miałem na 3 roku i już zapomniałem, ale
    jestem absolwentem UW/PW/PJWSTK i z tego powodu chcę 3 netto". W takim
    układzie to już chyba wolałbym takiego pasjonata. BTW, jest to robota
    zdalna na pół etatu i ciągle szukam!
  • kell99 08.08.10, 17:20
    Wiekszosc z tych absolwentow informatyki na tyle dobrze zna teorie, ze ta 'jave
    z 3ciego roku' przypomni sobie w kilka dni bez problemu - podobnie jak zaczecie
    pisania programow w innym jezyku nie bedzie jakimkolwiek problemem - to w koncu
    tylko narzedzie do wykonywania pracy, a nie sens calej pracy.

    Nie wiem czy mozna to samo powiedziec o pasjonacie/humaniscie, czy zna te
    wszystkie podstawy (a nie tylko 'zna jave'), nie ma brakow w matematyce i teorii
    ktore informatyk wkuwal podczas studiow.

    Oczywiscie nie wykluczam, ze pasjonat nie moze byc dobrym fachowcem, zawsze
    zdarzaja sie wyjatki od reguly.

    Chociaz w 99% ludzie ktorzy przeprowadzaja rozmowy o prace/projekt/kontrakt maja
    bardzo ograniczone pojecie o informatyce i najczesciej interesuja ich rozne
    slowa-klucze i formulki przy ktorych czesto trzeba sie grysc w jezyk :)

    --
    xxx
  • whatso 08.08.10, 18:44
    na tyle dobrze zna teorie, ze ta 'javez 3ciego roku' przypomni sobie
    w kilka dni bez problemu


    Dokładnie tego typu arogancką postawę miałem na myśli. Obstawiam w
    ciemno, żeś Waść w życiu nie przepracował minuty jako programista jeśli
    uważasz, że mając jedynie jakieś tam predyspozycje można w parę dni
    opanować jakikolwiek język programowania w stopniu, który pozwoli na
    otrzymanie choćby juniorskiej pozycji.
  • kell99 08.08.10, 19:55
    A co jest w tym dziwnego, ze jezyk programowania to tylko narzedzie i czy to
    jest takie dziwne, ze mozna dobrze znac ich kilka i nauczyc sie nowego w kilka
    dni? Czytanie dokumentacji i spedzenie kilku chwil z google to taka wielka
    umiejetnosc? I wlasnie to tak ciezko zrozumiec, ze po to sie studiuje kilka lat
    informatyke by nauczyc sie abstrakcyjnego myslenia, a nie po to by umiec dlubac
    programy w tym jednym, wyuczonym na pamiec jezyku.
    Ale widac latwiej jest byc zaszufladkowanym majac 'java 3 lata doswiadczenia itd'.

    BTW: 'Pozycja juniorska' jak to bylo wspomniane, to jest cos czego nie cierpie w
    roznych korporacjach w ktorych o umiejetnosciach swiadczy tylko liczba miesiecy
    przepracowanych na danej pozycji, a nie jakosc wykonywanej pracy. To ja juz wole
    absolwenta, ktory przynajmniej chce sie czegos nowego nauczyc.
    --
    xxx
  • whatso 08.08.10, 23:09
    > A co jest w tym dziwnego, ze jezyk
    programowania to tylko narzedzie i czy to
    > jest takie dziwne, ze mozna dobrze znac ich
    kilka i nauczyc sie nowego w kilka
    > dni

    Owszem. Jakies 10-15 tak to jeszcze wygladalo. Dzisiaj - zapomnij. Chyba juz bym wolal samouka po podstawowce niz absolwenta gloszacego takie herezje...
  • kell99 08.08.10, 23:14
    Hehe, a potem jest placz i twierdzenie, ze 'sie nie da' jak trzeba zrobic cos
    niekonwencjonalnego. Albo zleca sie wtedy to innym - i wcale nie bede z tego
    powodu narzekal :)))

    Chyba bym umarl z nudow gdybym musial non-stop robic to samo.

    --
    xxx
  • mcov 08.08.10, 21:35
    > "Javę miałem na 3 roku i już zapomniałem, ale
    > jestem absolwentem UW/PW/PJWSTK i z tego powodu chcę 3 netto"

    Na takich mam specjalna teczke dla ich CV ("Not Employable").

    --
    McOv

    Janusz A. Majcherek: "Na pewno mogą spać spokojnie ci, którzy w III RP wyłudzili renty, zasiłki i świadczenia socjalne. W IV RP uczciwość też będzie mieć granice."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka