Dodaj do ulubionych

Sa tu jacys konsultanci? potrzebna porada

14.04.12, 11:43
czesc,
pracuje jako konsultant BI ; moja firma dala mnie na projekt do klienta X, pracuje u tego klienta od sierpnia zeszlego roku; w czwartek moja klientka przyszla do mnie i powiedziala, ze szukaja osoby o moim profilu aby zatrudnic na stale, pokazal mi ogloszenie, ktore sie ukazalo na sieci; dala mi do zrozumienia, ze jesli ja bym sie o to ubiegala, to dostane ta prace, i ze moja firma nie bedzie 'fikac' bo oni maja rowniez inne projekty, ktore prowadzi moja firma;
od tej chwili nie mam spokoju; klientka w pt przyszla ponownie, chyba sondowac, czy sie zdecydowalam rozmawiac, a ja tymczasem chce nadal pracowac w mojej firmie, myslalam, ze w przyszlosci jak ten projekt sie skonczy pojde na inny; ale teraz mysle, ze skoro klient chce zatrudnic kogos na stale o moim profilu, to chyba nie po to, aby placic dwoch osobom z tej samej dzialki, wiec chyba odbiora nam ten projekt i jesli tak, to moja firma nic o tym nie wie, a pytalam nastepnego dnia project managera, i on twierdzi, ze moje projekty u tego klienta maja trwac co najmniej do konca roku; boje sie, ze jak odrzuce ta oferte, a moja firma nie ma teraz innego projektu dla mnie, to zostane w ogole bez pracy; nie wiem co mam zrobic z tym fantem; czy powinnam porozmawiac z moim szefem i powiedziec mu co sie dzieje? a moze tylko wysondowac u szefa, czy klient ma jakis termin wypowiedzenia kontraktu, i czekac na rozwoj sytuacji? a moze pytac klientke, czy jak kogos zatrudnia to ja bede out? a moze jednak isc na ta rozmowe, i zobaczyc, co moga zaoferowac? ale jesli nie bedzie mi sie to podobalo, to chyba nasze relacje beda w strzepach i wtedy sie z projektem tez pozegnam?
normalnie a bodaj by to usr.....;
co byscie zrobili na moim miejscu?
pozdr
Edytor zaawansowany
  • lhhrafc 14.04.12, 12:59
    Poza firmami, ktore strategicznie wszystko outsourcuja (a ten twoj klient ewidentnie do nich nie nalezy) kazda firma woli sprawdzonego konsultanta "zinternalizowac" - w ten sposob nic nie ryzykuja, nie wydadza na wdrozenie nowego pracownika i beda mieli 2x (albo i wiecej) tansza sile robocza. Wiec twoja sytuacja nie jest niczym niezwyklym, o czym doskonale wie twoj szef, klient a teraz i ty:)

    decyzja przejscia do klienta zalezy od ciebie ale podjecie jej z powodu "boje sie, ze jak odrzuce ta oferte, a moja firma nie ma teraz innego projektu dla mnie, to zostane w ogole bez pracy" byloby hmm srednio racjonalne. Jezeli cie 2 firmy chca to nie ma chyba powodu wybierac ktorakolwiek z powodu strachu, ze sie zostanie bez pracy, right? Racjonalny powod, dla ktorego konsultant zazwyczaj decyduje sie przejsc do klienta to np. ze juz ma mega doswiadczenie i wiecej go nie potrzebuje i ma dosc podrozy (np urodzenie dziecka i rodzina w poblizu siedziby klienta), super sie czuje w tej firmie i ogolnie chce sie w niej "zestarzec" i oferta jest doskonala.

    jezeli to nie jest twoj przypadek i potrafisz do sprawy podejsc na luzie, to najlepszy sposob na podejscie do sytuacji jest niezobowiazujace wybadanie co ci klient chcialby/moglby zaoferowac a z drugiej strony subtelne ("miedzy wierszami") danie do zrozumienia szefowi, ze taka sytuacja ma miejsce. Wtedy nikt ci niczego nie ma za zle a wygrywasz, bo rosnie twoja wartosc w oczach szefa i masz feedback od klienta dzieki ktoremu wiesz ile jestes warta - to ci sie bardzo przyda:)

    hope it helps..
  • thelma.333 14.04.12, 13:21
    a nie moglbys tak za mnie tego wszystkiego wybadac?....
    bo widzisz, ja mam talent do spieprzenia nawet dobrych okazji, a co dopiero tak delikatnych jak ta wyzej
    ok, dzieki za porade; owszem, przydaje sie spojrzenie kogos z boku;
  • Gość: asbierzeraz IP: *.194-178-173.mc.videotron.ca 14.04.12, 19:38
    Predzej czy pozniej musisz okreslic sie w stosunku do oferty klienta X.
    Jezeli odmowisz (dluzsze zwlekanie jest rownoznaczne z odmowa) wiec prawdopodobnie
    dokonczysz obecny projekt, ale pozniej prawie na 100% (znam dokladnie jeden wyjatek)
    nie zostaniesz przydzielona do zadnego projektu klienta X.

    Lepiej jest wstepnie sie zgodzic i na rozmowie z kims od klienta X dowiesz sie o warunkach.
    Pamietaj, ze jako konsultant inwestujesz tylko w siebie, natomiast na stalej pozycji inwestujesz przede wszystkim w firme i niewiele w siebie (zakres obowiazkow na stalej pozycji jest jasno okreslony) dlatego na rozmowie oprocz wynagrodzenia pytasz co klient X
    ma takze do zaoferowania teraz i w przyszlosci. Nawet jezeli po rozmowie sie nie zgodzisz
    (mozesz poprosic o kilka dni moze tydzien do namyslu) to bedziesz miala przynajmniej pojecie o tym jak reagowac na cos takiego przyszlosci.

    Niestety tego typu oferty spotkaja Cie nie raz wiec przynajmniej przygotuj sie na przyszlosc jezeli uwazasz, ze obecna firma X jest za slaba.

    Uwazaj tez , bo jak rynek oslabi sie to mozesz nie miec pracy jako konsultant i nie miec nawet tego typu ofert.

    Ja znalazlem swoja firme i jest zadowolony - powiem nawet, ze zaluje troche, ze wczesniej na to sie nie zgodzilem.
  • Gość: asd IP: *.internetia.net.pl 14.04.12, 20:23
    miałem taką sytuacje, pewnego dnia pracując juz prawie pół roku u klienta zostałem poproszony na rozmowę z dyrektorką IT (bez wiedzy pośrednika). "Jesteśmy zadowoleni, chcielibysmy pana na stałe itp itd" . Ja uśmiech, mowie ze tez lubie ta prace (bo lubiłem) a potem usłyszałem warunki finansowe na bezposrednim etacie (były prawie połowe gorsze). Na szczescie nie musiałem kombinowac ..... bo moja umowa z posrednikiem zabrania pod grozba kary finansowej przejscia bezposrednio do klienta przez rok czasu. Wiec grzecznie podziekowałem :) Tak naprawde 99% umow ma taki zapis, wiec tez sie na niego powołaj i tyle.
  • thelma.333 14.04.12, 22:07
    probowalam to zrobic, klienta stwierdzila, ze moja firma ma u nich kilka projektow, wiec nie sadzi, zeby 'fikali', czyli ze moja firma niby mnie pusci, zeby nie tracic pozostalych projektow
    dziadowska sytuacja dla mnie; na dodatek sprawdzilam, i w kontracie nic nie mam; tzn na samym poczatku moja wlasna firma usilowala mnie przywiazac klauzula, ale odmowilam stawiajac sprawe na ostrzu noza no i zrobili wyjatek; zapomnialam juz o tym, ale teraz z tej okazji sobie przypomnialam, wiec nie bardzo nawet mam sie na co powolywac, bo jak klient wyjedzie z takim tekstem do mojej firmy, to moja firma powie, ze przeciez ja nie mam zadnych klauzul
    poza tym tez czuje ze warunki finansowe beda gorsze; mam ochote pieprz...to wszystko i wyjechac na karaiby, niech sami se robia te projekty; w ogole odechcialo mi sie pracowac;
  • lhhrafc 14.04.12, 23:02
    no i dogodz tu kobiecie - dwoch sie o nia bije, bo zadowoleni z jej pracy, a ona zamiast sie rozkoszowac urosnietym ego i cieszyc na nastepna podwyzke to marudzi:)

    gdzie dokladnie jest problem?

    a) jak ci nie przedluza projektu, dlatego ze jestes dobra ale nie chcesz porzucic swojej firmy (bardzo dziwny to by byl powod) to sie szef pogniewa i obetnie premie?
    b) to jest jedyny klient ktory cie chcial w calej Europie i innego w tym stuleciu nie bedzie?
    c) czy moze zostajac konsultantem myslalas, ze bedziesz miec dozywotnio tego samego klienta?
    d) tak sobie niby-marudzisz ale wlasciwie chcialas sie pochwalic ciekawa sytuacja ;-)
  • thelma.333 14.04.12, 23:13
    to bardzo proste wbrew pozorom, boje sie, ze zostane na bruku; nie wiem sama co sobie myslalam, boje sie, ze nie bedzie innego projektu i bede musiala jezdzic do mojej firmy, i moze odbiora mi samochod, i w ogole co dalej; i na dodatek akurat teraz musze zmienic mieszkanie;
    ja sie zawsze wszystkiego boje, wiec moja reakcja jest jaka jest;
    owszem , w pierwszej chwili bylo mi strasznie przyjemnie, ojejej, jaka to jestem rozrywana; a teraz im dluzej nad tym mysle, tym czarniejsze mam mysli; ale juz postanowilam, ze w pn porozmawiam z moim szefem, i niech sie okresli co dalej;
    po prostu to jest pierwszy raz, kiedy musze polegac na mojej firmie, ze zachowaja sie zgodnie z obietnicami, ktore mi dawali; no i wlasnie tego sie boje; wiem, ze kiedys musialo to nastapic, ale teraz akurat nie jest odpowiedni moment (zmiana mieszkania)
  • Gość: zzz IP: *.4-2.cable.virginmedia.com 15.04.12, 00:17
    Cokolwiek sie stanie, jak pracujesz w tej branzy glodna i w dziurawych spodniach chodzic nie bedziesz ;-) Wyluzuj!
  • Gość: asbierzeraz IP: *.194-178-173.mc.videotron.ca 15.04.12, 04:27
    > po prostu to jest pierwszy raz, kiedy musze polegac na mojej firmie, ze zachowa
    > ja sie zgodnie z obietnicami

    Firma konsultancka dostaje kase od klienta za ulokowanego konsultanta na stalej pozycji.
    Nie daj sie zwiesc gadce ani klienta, ani swojej firmy bo obie strony sa zainteresowane tylko wielkoscia profitu. Moze nawet juz teraz wspoldzialaja.
  • thelma.333 15.04.12, 09:41
    co masz na mysli, ze moga wspoldzialac?
    uwazasz ze ta oferta to za zgoda mojej firmy moglaby byc, chyba ze masz cos innego na mysli?
    i ze klient odpali dzialke mojej firmie ze puszczenie mnie od siebie?
    jesli to wlasnie masz na mysli, to super, pasuje idealnie do moich czarnych scenariuszy;
  • Gość: asd IP: *.internetia.net.pl 15.04.12, 12:10
    Moze też tak byc jak napisalas, i jesli zgodzisz sie na to jedyna stroną która straci bedziesz TY. Czy wyobrazasz sobie sytuacje ze przez nastepne kilka lat pracujesz u klienta z tą myślą, z myślą że sie sfrajerowałaś ? A klienta nie da Ci łatwo podwyzek, nie po to walczył o ograniczenie kosztów Twojego stanowiska. Ogólnie jestes chyba bardzo niepewna co do swoich kwalifikacji, bardzo boisz sie zostac na lodzie i to blokuje Ci trzeźwe myślenie. Że tak zapytam, masz bufor finansowy który pozwalałby Ci nie pracować np przez rok?
  • thelma.333 15.04.12, 12:48
    czuje sie dokladnie tak jak napisales i dokladnie tak samo uwazam -nie po to chca zatrudnic, zeby placic wiecej, wiec z podwyzkami moge sie pozegnac na lata, jesli bym to wziela
    nie, ja sie nie zgodze na to przejscie, jak moja firma chce, niech mnie zwalnia, tu prawo bardzo chroni pracownika, jak bedzie trzeba pozwe ich o odszkodowanie i jestem pewna, ze je dostane
    ale nie zmienia to faktu, ze na ch... mi ten gips; ale co robic, taki lajf
  • lhhrafc 15.04.12, 14:14
    no jasne - jeszcze napisz, ze pracodawca to Niemiec a klient Rosjanin albo Zyd i obraz paranoi bedzie kompletny - podsumowujac watek wszyscy chca Polaka w bambuko zrobic, jedyne o czym mysla to profit i najpewniej od dawna wspolpracuja za polskimi plecami, nie wolno dac sie zwiesc gadkom, trza jak najszybciej przegladac umowy w poszukiwaniu hakow i szykowac sie do stawienia przed sadem. A w ogole to robic zapasy maki i cukru, bo moze przez rok, ba, moze nawet kilka lat pracy nie bedzie (zeby Polaka zniszczyc fizycznie, ojciec dyrekor o tym mowil wielokrotnie).

    Thelma, nie czekaj na rozmowe z szefem tylko wstan jutro w poludnie w open space i krzycz wszem i wobec HANBA!! HANBA!! tak dlugo az cie w kaftanie wyprowadza, przynajmniej dasz wszystkim do zrozumienia, ze Polak swoj rozum ma i o swoja godnosc walczy:)
  • thelma.333 15.04.12, 14:38
    hahahahahaha! dzieki za ten wpis!!!! :-)
  • Gość: asbierzeraz IP: *.194-178-173.mc.videotron.ca 15.04.12, 16:35
    Widze, ze chyba pierwszy raz masz taka sytuacje i moze dlatego czesciej kierujesz sie w kreowaniu "czarnych scenariuszy". W takim razie napisze co ja bym zrobil bedac na Twoim miejscu, krok po kroku (nie zmieniaj kolejnosci):

    1. Porozmawiaj z szefem swojej firmy konsultanckiej przedstawiajac to co oferuje
    Tobie klient i pytasz sie o jego opinie. Moze dostaniesz odpowiedz, ze masz
    odrzucic oferte klienta z jakichs powodow. Jezeli nie to nic wiecej sie nie dowiesz
    dopoki nie okreslisz sie w stosunku do oferty klienta. Mowisz, ze twoja decyzja
    zalezy od warunkow oferty klienta X. Taka odpowiedz jest najlepsza
    bo przeciez on (Twoj szef) oraz klient prowadza business kierujac sie takimi
    samymi kryteriami jak Ty.

    2. Porozmawiaj z klientem co maja do zaoferowania.

    Moze sie okazac, ze po kroku 1 jest juz po zabawie.

    Nawet jezeli odmowisz po tym wszystkim to tracisz tylko klienta,
    ale masz przynajmniej pojecie co robic w przyszlosci w takich sytuacjach.

    Ja juz to przecwiczylem kilka razy.

    Jakies pytania?

  • Gość: asbierzeraz IP: *.194-178-173.mc.videotron.ca 15.04.12, 16:42
    Thelma,

    Jeszcze jedno:
    musisz sie tego nauczyc predzej czy pozniej.
    To jest czescia Twoje pracy.

    Powodzenia.
  • lhhrafc 15.04.12, 17:19
    "W takim razie napisze co ja bym zrobil bedac na Twoim miejscu, krok po kroku (nie zmieniaj kolejnosci): "

    "1. Porozmawiaj z szefem swojej firmy konsultanckiej przedstawiajac to co oferuje Tobie klient "

    "2. Porozmawiaj z klientem co maja do zaoferowania"

    cos w tej sekwencji nie gra, chyba ze w kanadzie sie czyta wspak, bo to pod spodem kuli ziemskiej i ludzie do gory nogami chodza:) thelma, nie daj sie skolowac, tylko zaufaj ludziom i normalnie szczerze pogadaj - jak sa normalni, a wiekszosc jest, to sie zawsze znajdzie takie rozwiazanie, ze wszyscy beda zadowoleni - wszystko bedzie dobrze:)
  • Gość: asbierzeraz IP: *.194-178-173.mc.videotron.ca 16.04.12, 01:12
    > "1. Porozmawiaj z szefem swojej firmy konsultanckiej przedstawiajac to co oferuje Tobie klient "
    >
    > "2. Porozmawiaj z klientem co maja do zaoferowania"
    >
    > cos w tej sekwencji nie gra

    Chyba rozumujesz tak jak nie-programista analizujac ponizsza sekwencje:
    Krok 1: A=1
    Krok 2: A=A+1
    Dla nie-programisty powyzsza sekwencja tez jest bez sensu.

    Wracajac do tematu napisalem:
    Krok 1: ... to co oferuje Tobie klient
    Krok 2: ... porozmawiaj z klientem co ma do zaoferowania

    W kroku 1 klient tylko oferuje konsultantowi stala pozycje nie udzielajac zadnych szczegolow.
    W kroku 2 konsultant ma sie dowiedziec o szczegolach oferty jak wynagrodzenie, benefity itp.

    Czy teraz jest to jasne?

    Przy okazji, jezeli uwazasz, ze klient przedstawi szczegoly oferty na "niezobowiazujacej rozmowie" (jak piszesz) to sie mylisz.

  • thelma.333 16.04.12, 11:15
    panowie, panowie, bardzo prosze!

    normalnie az mi sie kawal przypomnial:

    Żona do informatyka:
    -Skocz do sklepu i kup 4 jajka. Jak będą parówki, to weś 10.
    Informatyk idzie do sklepu.
    -Dzień dobry, są parówki?
    -Tak
    -To poprosze 10 jajek.

    Bardzo prosze o porzucenie watku pobocznego case when / what if
  • allerune 16.04.12, 17:44
    co to znaczy "twoja firma"? Czy oni inwestują w Ciebie, czy jesteś u nich na etacie, czy jest to po prostu pośrednik, który sprzedaje Cię do różnych miejsc? Ja osobiście nie przepadam za agencjami i innego typu pośrednikami, im ich jest mniej tym lepiej.

    Co do "fikania" to tu są sprawy prawne i coś co myśli jakaś menadżerka jest mało istotne. Rozmawiałem kiedyś z szefem dosyć dużej firmy informatycznej i tzw. "zakaz pracy dla klienta" jest czysto teoretycznym zapisem w umowie, bo aby miał swoją wartość prawną, musi być poparty kompensacją finansową za niepracowanie. Nie wiem jaką masz umowę, pogadaj z prawnikiem. Pamiętaj, że dla jednego człowieka dwie firmy, z których każda obraca milionami, nie zerwą ze sobą współpracy, nawet jeśli jakaś "menadżerka" Ci to sugeruje. Nie podejmuj żadnych decyzji dopóki nie masz pewności, że nie zostaniesz na lodzie.

    Pytanie czy przechodząc do klienta bezpośrednio coś zyskasz. Jeśli jest to mniej niż 20%, to przejście jest bez sensu. Jeśli dostaniesz podwyżkę i jest to miejsce pracy, ludzie i perspektywy rozwoju takie, że chciałabyś tam zostać przez jeszcze co najmniej 5 lat... idź do tej firmy. Nie wiem jak wyglądają Twoje sprawy rodzinne, czy planujesz dzieci itd. To też przemawiałoby za bezpośrednim zatrudnieniem w jakiejś fajnej, stabilnej firmie.
  • thelma.333 17.04.12, 10:36
    z cala pewnoscia nie chce tam pracowac przez kolejne 5 lat ani nawet przez 3, bo rozgladam sie za praca w innym kraju; wiec ta zmiana bylaby mi w ogole nie na reke;
    tak, moja firma to standardowa firma konsultingowa, sa szkolenia , wsparcie itp itd;
    wiec jesli bym chciala odejsc to tylko tam, gdzie faktycznie ja sama chce;
    ale mysle, ze sprawa jest juz zalatwiona, rozmawialam z moim szefem, i nie musze sie martwic o zatrudnienie; a do klienta nie przechodze; nie da sie ukryc jednak, ze czuje juz inne nastawienie ze strony klientki, ale trudno, jakos przezyje;
    dzieki wszystkim za porady; razniej czlowiekowi jak przeczyta co i jak;
    ps. szef mi powiedzial, ze oni w umowie z klientem maja klauzule, wiec to co mowila mi klienta to nie byla prawda; wiec to tez swiadczy na ich niekorzysc;
  • Gość: -sz IP: *.toya.net.pl 17.04.12, 15:38
    Ten "zakaz pracy" oznacza, że przez okres zakazu trzeba wypłacać odszkodowanie nie niższe niż 25% pensji. No powiedzmy rezygnujesz z pracy w tej firmie i przechodzisz do klienta. Nagle na konto dostajesz 25% pensji od klienta i pozew, że działasz na szkodę firmy, bo pracujesz dla klienta. Wtedy to co myśli menadżerka nic nie znaczy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka