Dodaj do ulubionych

Mity o pracy w IT

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.12, 19:49
Przygotowuję właśnie artykuł na temat mitów o pracy w branży IT. O jakie mity chodzi? Głównie o fałszywe przeświadczenia, które żywią studenci zanim rozpoczną pracę w IT i fałszywe przeświadczenia samych pracowników – na temat określonych stanowisk (tester, programista, QA itd.), wynagrodzeń, itp.

Chodzi mi o wszelkie sytuacje, w których rzeczywistość rozmija się z wyobrażeniami. Może chodzić o zaskoczenia in minus, in plus, i pozostałe, które nie są ani negatywne ani pozytywne. Będę wdzięczny za Wasze wpisy. Wszelkie doświadczenia Wasze i Waszych znajomych będą cenne.

Pozdrawiam,
Tomasz Biegański
Edytor zaawansowany
  • Gość: NX IP: 62.87.192.* 10.12.12, 14:11
    Niestety, to wszystko prawda :)
  • Gość: zenek IP: *.play-internet.pl 16.12.12, 17:12
    Na pewno wśród studentów panuje błędne przeświadczenie, że "IT" to słowo kluczowe, które zwiększa pensję. Spotkałem się z pracownikami helpdesku IT (drukarki, kabelki, instalacja oprogramowania, zmiana hasła), którzy mając minimalne kwalifikacje złorzeczyli na swój los "pracowników IT". Z drugiej strony osoby nieobyte z informatyką, uważają, że pracownicy związani z informatyką są przepłacani bez powodu, zwykle odbywa się to na zasadzie "nic z tego nie rozumiem, więc to muszą być bzdury, czyli zajmują się jakimiś banałami i próbują to ukryć".

    Jest też mit, że aby być programistą czy informatykiem trzeba skończyć kierunek o tej nazwie i to już właściwie ustawia na życie. Ostatnio spotkałem się z takim przeświadczeniem w dziale marketingu, gdzie niecała połowa ludzi była po marketingu, reszta po socjologii, psychologii, ekonomii i kilku innych kierunkach. Jakoś nie widzieli podobieństwa swoich losów i losów informatyków.
  • Gość: Piotrek IP: *.31.74.240.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 01.01.13, 13:17
    Że informatyk to nerd siedzący w piwnicy i zajadający się pizzą z colą. Prawda: Obowiązki na stanowiskach ogólnie nazywanych informatycznymi bywają bardzo rożne, często wymagające kontaktu z klientem, użytkownikami, a już chyba zawsze ze współpracownikami, w tym nie-informatykami.

    Że informatycy robią w pracy same fascynujące i innowacyjne projekty. W Polsce nie jest to prawdą szczególnie często.
  • Gość: coco-jambo IP: *.play-internet.pl 14.01.13, 19:58
    Na pewno nie jest to charakterystyczne dla naszej branży, ale chciałbym to wiedzieć kilka lat temu (większość czasu spędziłem w dużej korporacji):
    1. HR może zniszczyć karierę. Postawienie ptaszka w komórce "brak komunikacji" lub "brak umiejętności interpersonalnych" może zatrzymać karierę a ty się o tym dowiesz po kilku latach.
    2. Networking is everything. Dobrą pracę dostaje się "po znajomościach" (w pozytywnym tego wyrażenia znaczeniu) a nie przez pracuj.pl. Lepiej czasami wyjść na piwo z kolegami ze studiów i zbierać kontakty.
    3. Wiedza nie jest najważniejsza. W korporacji liczy się kto cię lubi a nie to co robisz i jakie masz wyniki. Lepiej nie być lepszym od swojego przełożonego.
    4. Czasami lepiej się nie wyróżniać. Korporacjom zależy a pracownikach biernych, który za bardzo nie mieszają w systemie.
    5. Zarobki są często nieadekwatne do wartości rynkowej. Totalne zero może zarabiać spore pieniądze, jeżeli pojawi się w odpowiednim czasie na rynku pracy.
    6. Nigdy nie dać się wrobić w kontrakt.
  • Gość: coco-jambo IP: *.play-internet.pl 14.01.13, 20:11
    Nie dodałem najważniejszego:
    7. Większość pracowników branży to karierowicze bez krzty pasji do tego co robią. Jedyne co ich interesuje to jak najmniej się narobić, pograć na xboksie, uchlać się w weekend, pojechać na wakacje do dziury w egipcie.
  • Gość: czlowiek IP: *.cm.vtr.net 15.01.13, 04:07
    Dokladnie to samo co w kazdej innej dziedzinie.
    Pracownicy branzy IT nie sa ani lepsi, ani gorsi, ani tacy znow inni...
    Ot i cala tajemnica...
  • Gość: czlowiek IP: *.cm.vtr.net 15.01.13, 04:05
    Jesli ten 'ptaszek' rzeczywiscie ma problemy z komunikacja interpersonalna to chyba rzeczywiscie lepiej niech nie bedzie liderem zespolu.
    A moze ludzie to takie 'bialkowe maszyny' i nie roznia sie za wiele od komputerow ?...
  • szczesliwy_pierozek 17.01.13, 22:03
    > 6. Nigdy nie dać się wrobić w kontrakt.

    Moglbys rozwinac? Dziekuje.
  • Gość: coco-jambo IP: *.play-internet.pl 20.01.13, 13:29
    Bardzo proszę. Moje doświadczenia po ~4 latach pracy na kontrakcie (jako bezpośredni podwykonawca lub przez pośrednika):
    - jeden z pośredników rozwiązał kontrakt ostatniego dnia mimo wczęsniejszych zapewnień, że będzie przedłużony
    - pośrednicy łapią naiwniaków na teoretycznie dobre stawki (w moim przypadku 12k + vat miesięcznie); jeżeli jednak chcesz mieć normalny urlop (20 dni) i od czasu do czasu zdarzy się zachorować to stawka spada do ok. 10k miesięcznie a tyle to można mieć na umowę o pracę; rzadko również (przynajmniej na początku) młody kontraktowiec uwzględnia kilku- lub kilkunastotygodniowe przerwy między kontraktami
    - zawsze kontraktowiec dostaje największy syf do zrobienia, którego nikt nie chce ruszyć
    - po kilku latach pracy na kontrakcie byłem (w zasadzie to nadal jestem) dokładnie w tym samym miejscu kariery; CV wygląda jak szwajcarski ser podziurwiony przerwami między kontraktami :); rekruterzy patrzą na to podejrzanym okiem i uważają, że "nigdzie nie potrafiłem zagrzać miejsca"
    Patrząc z perspektywy czasu dużo więcej bym zyskał budując od zera swoją pozycję w jednej chwili. Miałbym w tej chwili szansę być seniorem, może team leaderem a nie wiecznym klepaczem.
  • Gość: zenek IP: *.play-internet.pl 20.01.13, 16:01
    To zabawne... Ja jako kontraktowiec w tej chwili robię te najciekawsze rzeczy, klient chętnie mnie rzuca z projektu na projekt, bo nie jestem przypisany do konkretnego zespołu.

    To, że zleceniodawcy mogą nie przedłużyć kontraktu - no niestety, ryzyko zawodowe, u obecnego klienta to już u kilku kontraktowców widziałem (znaczy zmiana planów na tydzień przed końcem kontraktu). Trzeba cały czas się rozglądać.

    Stawka 10k do zrobienia na etacie? Według mnie to żeby tyle dostać *brutto* trzeba się bardzo nagimnastykować - to raczej dobra pensja dla kierownika zespołu w niektórych firmach. Natomiast na kontrakcie 10k *netto* i więcej (po podatku dochodowym) to nic niezwykłego.

    Jeśli jesteś nadal w tym samym miejscu kariery i niczego nowego się przez te lata nie nauczyłeś, to możesz winić tylko siebie. Siedząc w jednej firmie i jednym zespole pewnie byś się nauczył jeszcze mniej.

    A jeśli chodzi o szczebelki kariery. Musisz sam sobie zadać pytanie, co jest dla ciebie najważniejsze. Zarobki i umiejętności czy tytuł i pozycja. Pamiętaj, że "senior" to rola uznaniowa, którą nadaje się osobom, którym zależy na tzw. prestiżu. Zdarzyło mi się na etacie zarabiać 2 razy więcej niż współpracownicy, i być teoretycznie zaszczebelkowanym niżej niż oni - przynajmniej prestiżem mogli się nacieszyć.
  • Gość: coco-jambo IP: *.play-internet.pl 20.01.13, 17:20
    > To zabawne... Ja jako kontraktowiec w tej chwili robię te najciekawsze rzeczy,
    > klient chętnie mnie rzuca z projektu na projekt, bo nie jestem przypisany do ko
    > nkretnego zespołu.
    >
    Może masz zestaw umiejętności, który jest trudyny do znalezienia na rynku? W firmach, w których pracowałem kontaktorzy zazwyczaj utrzymywali soft, który szedł w odstawkę.

    > To, że zleceniodawcy mogą nie przedłużyć kontraktu - no niestety, ryzyko zawodo
    > we, u obecnego klienta to już u kilku kontraktowców widziałem (znaczy zmiana pl
    > anów na tydzień przed końcem kontraktu). Trzeba cały czas się rozglądać.
    >
    > Stawka 10k do zrobienia na etacie? Według mnie to żeby tyle dostać *brutto* trz
    > eba się bardzo nagimnastykować - to raczej dobra pensja dla kierownika zespołu
    > w niektórych firmach. Natomiast na kontrakcie 10k *netto* i więcej (po podatku
    > dochodowym) to nic niezwykłego.
    W Warszawie? W firmie, w której obecnie pracuę 10k brutto dla programisty to nic niezwykłego. Dochodzi jeszcze premia roczna 100%-200% miesięcznego uposażenia. Kierownik zespołu to 15k brutto lub więcej. Senior jest gdzieś pośrodku. Natomiast żeby mieć 10k na rękę (po dochodowym i ZUS-ie) trzeba mieć z 13k na fakturę (zakładając, że ktoś nie ma miliona fikcyjnych faktur do odliczenia) - nie jest to stawka częsta, nawet w Warszawie. Różnica jest również taka (przynajmniej w moim przypadku), że jako pracownik etatowy w obecnej firmie mam możliwość rozwoju kariery w zagranicznych oddziałach firmy, gdzie pieniądze są dużo, dużo wyższe. Okienko jest wąskie ale istnieje. Jako kontraktor możesz zapomnieć o takich możliwościach.
    A co się stanie jak będziesz miał 40 lat? Dalej będziesz zasuwał jako klepacz kodu na fakturę?
    >
    > Jeśli jesteś nadal w tym samym miejscu kariery i niczego nowego się przez te la
    > ta nie nauczyłeś, to możesz winić tylko siebie. Siedząc w jednej firmie i jedny
    > m zespole pewnie byś się nauczył jeszcze mniej.
    Tak jak napisałem wcześniej - nie jest to kwestia tego, co umiem tylko tego, jak mnie pani z HR-u na podstawie CV często zaszufladkowują.
    >
    > A jeśli chodzi o szczebelki kariery. Musisz sam sobie zadać pytanie, co jest dl
    > a ciebie najważniejsze. Zarobki i umiejętności czy tytuł i pozycja. Pamiętaj, ż
    > e "senior" to rola uznaniowa, którą nadaje się osobom, którym zależy na tzw. pr
    > estiżu. Zdarzyło mi się na etacie zarabiać 2 razy więcej niż współpracownicy, i
    > być teoretycznie zaszczebelkowanym niżej niż oni - przynajmniej prestiżem mogl
    > i się nacieszyć.
    Można to uznać za sytuację wyjątkową. W "normalnej" firmie za stanowiskiem seniorskim idzie wyższa grupa uposażenia. Jeżeli firma postępuje tak jak opisałeś to prędzej czy później naraża się na konflikty wewnętrzne i dużą rotację. W obcnej mojej firmie te różnice nigdy nie przekraczaja 20% i kadry tego pilnują jak oka w głowie.
  • Gość: jarek IP: *.neting.pl 24.01.13, 20:35
    Nie rozumiem Twojego podejscia. Etat i kontrakt maja swoje wady i zalety. Piszesz tak cieplo o etacie, niestety nie w kazdej firmie jest tak rozowo, ze 10-12k brutto +200% premi jest standardem. W Wawie ponad 90% etatowych ofert na pracuj.pl to stawki do 8-9k brutto. Seniorow firmy maja wychowanych u siebie, a szukaja leszczy.To daje jakies 6k na reke,a na kontrakcie 9k na reke to standard. Chcesz mniej kasy, ale stabilnosc wybierz etat, chcesz wiecej kasy bierz kontrakt, proste.
  • Gość: coco-jambo IP: *.play-internet.pl 26.01.13, 16:24
    Etat i kontrakt mają swoje zalety i wady ale trochę minąłeś się z prawdą. 9000 brutto to na rękę jest około 6800-6900 przy zastosowaniu autorskich kosztów uzyskania przychodu (co większość firm stosuje). 9000 na rękę to standard przy kontrakcie ale tylko jeżeli przepracujesz 100% czasu. Jeżeli weźmiesz standardowo 20 dni urlopu to średnia pensja zmniejsza się do ~8200 PLN. Różnica więc nie jest taka duża.

    Nie neguję kontraktu, niech każdy pracuje jak mu wygodnie. To co próbuję uświadomić czytelnikom tego forum (zwłaszcza na początku kariery zawodowej), to że nie warto się ładować w kontrakt bo zysk jest dużo mniejszy niż to na pierwszy rzut oka wygląda.

    PS. Szukanie pracy na pracuj.pl to zły ruch. Dobre firmy nie szukają tam pracowników :)
  • Gość: tk IP: *.dynamic.chello.pl 13.04.13, 21:31
    Skoro szukanie pracy na pracuj.pl jest bardzo złym ruchem, to jaki ruch jest lepszy? Rozumiem, że nie wszystkie firmy lubią pracuj.pl (lub jej konkurencję) albo zlecają rekrutację firmom head-hunterskim. Alternatywnie można szukać branżowo firm do których chciałoby się trafić i monitorować oferty na ich stronie, ale one często są albo nieaktualne albo w ogóle nie są tam zamieszczane...
  • smega 13.04.13, 22:51
    Lepsze ruchy to:
    1. uzupełnić profil na linkedin i czekać aż znajdzie ciebie HH
    2. załadować CV na monster i inne portale pracy (np. te brytyjskie)
    3. olać golden line (kupa śmiecia)
    4. olać pracuj.pl (te same oferty od kilkunastu m-cy, HR nie mają co robić, dominacja dużych firm)
    5. zamieszczać i odpowiadać na oferty na gumtree
    6. korzystać z portali typu zlecenia.przez.net ale akurat nie z niego (jest fatalny, a są zagraniczne)
    7. pytać o pracę i projekty wśród własnych znajomych (nawet dalekich, każdy ma znajomych)

    Tyle co na tę chwilę przychodzi mi do głowy.
    Zależy jeszcze czy szukamy we własnym mieście, po kraju czy zagramanicą.
  • Gość: dziad IP: *.centertel.pl 26.01.13, 14:49
    tez wtrace swoje 3grosze....

    moglbys pisac po polsku, bo ja nie wiem co masz na mysli mowiac o stawkach... 12k, czyli 12 czego? kulfonow? a moze koron? moze 100 kulfonow to 1pln i wogole nie ma o czym rozmawiac:>

    druga sprawa piszesz ze ludzie z tej branzy to karierowicze, ale jednoczesnie sam masz cisnienie na kariere zeby awansowac...wiec moze krytykujesz tych ludzi a sam masz zapedy na karierowicza skoro ci tak zalezy na tym awansowaniu?... to by sie nazywalo hipokryzja... jednoczesnie tez chyba oczerniasz cala mase ludzi ktorzy na takie okreslenie nie zasluguja chocby tych spoza korporacji

    ja sie przylaczam do kolegi ktory ci odpowiedzial: ludzie ktorzy nie maja tego 'senior' w nazwie stanowiska moga zarabiac wiecej niz ci seniorzy, bo....licza sie glownie umiejetnosci a nie tytuly.... uwazam, ze jezeli chcesz zarabiac wiecej i stad parcie na awans to szukaj firmy ktora zapewni ci lepsze warunki finansowe juz na starcie i kolejno, juz na stanowisku nizszym niz senior, a nie ze bezsensownie bedziesz wyczekiwal dzien w dzien tego awansu i zatruwal sobie klimat w pracy, bo to wlasnie nazywa sie karierowiczostwo

    poza tym mysle ze te 3-4tys pln roznicy miedzy pensjami na roznych stanowiskach(junior a senior) przy stawkach rzedu 12-13tys pln to chyba nie jest gra warta swieczki i slinienia sie na awans, po prostu nie robi az takiej roznicy, bo 10 czy 12tys pln w polsce to i tak duzo kasy..... chyba ze ktos ma nasrane w glowce, jest pazerny jak scrooge, do tego nabral ze 100 kredytow na swoje lamborgini i walczy o ten kazdy dodatkowy tysiac jak oszolom

    jezeli to ten drugi przypadek to ok, ale wtedy bardziej nadaje sie do psychiatry a nie na forum

  • Gość: coco-jambo IP: *.play-internet.pl 26.01.13, 16:33
    > moglbys pisac po polsku, bo ja nie wiem co masz na mysli mowiac o stawkach... 1
    > 2k, czyli 12 czego? kulfonow? a moze koron? moze 100 kulfonow to 1pln i wogole
    > nie ma o czym rozmawiac:>
    12k to 12000 złotych brutto. Taki skrót jest stosowany na tym forum od zawsze. Poza tym, jeżeli już jesteśmy przy poprawnej pisowni: zdanie zaczynaj WIELKĄ LITERĄ i stosuj znaki diakrytyczne (ęąółźć). Przed "że" i "który" stawiaj przecinek. Zaimki osobowe ("Ci") pisz również wielką literą.

    Co do reszty się z Tobą zastadniczo zgadzam. Wyczekiwałem na awans od miesięcy i dostałem kopa w cztery litery. Nie jestem karierowiczem, zwisa mi i dynda co panie w kadrach mają wpisane przy moim nazwisku ale w firmie, w której pracuję zasadniczo dodanie "senior" do stanowiska jest jedynym sposobem aby dostać lepsze pieniądze. Nie mam również kredytów (żadnego!) ale krew mnie zalewa gdy widzę ludzi o kompetencji paczki gwoździ, którzy dostają 2x więcej ode mnie tylko dlatego, że wystarczająco długo wysiadują na stołku i zgodnie z metodą "oceny pracownika" stosowaną przez "wyższego menedżera" i "specjalistkę od HR" mają "większe doświadczenie zawodowe".
    A gdzie mogę wylać swoje żale, jeżeli nie na anonimowym forum w internecie ??
  • smega 24.03.13, 20:31
    Genialna wypowiedź!! Popieram i podpisuję się pod nią wszystkimi czterema kończynami!
    Człowiek robi swoje latami dobrze i uczciwie i jedyne co może usłyszeć na rozmowie kwalifikacyjnej to "dlaczego tak dużo??" (w kwestii wynagrodzenia rzecz jasna). No cóż, za coś trzeba żyć i uchować dzieci. Jeżeli myślą, że za 7 lat doświadczenia w jednej dziedzinie 12k brutto to o 4x za wiele, to już problem tych chorych psychicznie baranów idących na zarżnięcie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka