Dodaj do ulubionych

ZZ_maniacysamochodowi

29.06.04, 15:42
Obserwuj wątek
    • smart16v Ford focus 29.06.04, 15:48
      No to jeżeli szanowni wspólmieszkańcy nie mają nic przeciwko, proponuję tutaj
      zamieścić Wasze doświadczenia związane z szeroko rozumianym pojęciem "samochodu"

      To ja na początek parę słów na temat ostatnio testowanego przeze mnie Forda
      Focusa: nie wiedziałem, że turbodiesel może być tak dynamiczny (1,8TDCI 100km).
      Bardzo precyzyjny układ kierowniczy i zawieszenie, czyli wszystko to, co dobre
      auto mieć powinno. Dostrzegam tylko jedną wadę - skrzynia biegów. Jeździłem
      różnymi Fordami (od Escorta po 220-konnego Coswortha) i w żadnym skrzynia nie
      haczyła w tak nieprzyjemny sposób. Nie wiem czy to wada egzemplarza, czy inne
      też tak mają?
      Napiszcie jakie macie doświadczenia.
      Pozdrawiam
      smart
      • sc77 Re: Ford focus 29.06.04, 16:04
        Ja się przekonałem do silników diesla po tym jak kiedyś przejechałem się VW
        Golfem IV z silnikiem 1.9 TDI 130KM.
        Cos niesamowitego, wciska w fotel i malo pali smile

        --
        Sebastian
        • mooj Re: Ford focus 29.06.04, 16:11
          no to się zacznie
          diesel kontra benzyna kontra gaz
          V6 (V8) kontra turbo
          zasadność bądź bezsadanośc porównywań wolnossącyh benzynowych (LPG) a
          turbodiesli
          klekoty a..
          a już miło byłosmile
        • zz_nowy Re: Ford focus 29.06.04, 16:12
          nooo to ja mam pytanie

          mam focusa 1.8 tdci 100KM z chipem. Czy jeżeli oddam go na przegląd gwarancyjny
          i odłącze chipa, a po "regulacji" w serwisie podłączę chipa z powrotem to auto
          będzie jeździło czy będzie trzeba dać go do "chipowni" na ponowną regulację?

          no i jeszcze... czy mogę "tak sobie" odłączyć chipa nie szkodząc silnikowi?
          • macius71 Re: Ford focus 29.06.04, 21:22
            Focus to bardzo dobry samochód. jeździłem Astrą II i to była porażka. Nie jest
            bezawaryjny. Ja mam diesla TDDI i jak wiekszosc uzytkownikow tego modelu mam
            klopoty z turbospreżarką. Ale ogólnie jestem bardzo zadowolony. Jednak gdyby
            chodziło o zakup nowego to poczekałbym na Focusa II lub wybrał inna marke ale
            nowy model.
          • smart16v Re: Ford focus 29.06.04, 21:28
            hmm, może jestem w błędzie, ale czy nie jest tak, że chip to zwyczajnie nowy
            program, który się zagrywa na fabryczny tudzież zamienia się fabrycznego chipa
            na sportowego?
            Wiem na pewno, że możesz mieć stadnardowego chipa z programem napisanym dla
            Focusów, albo wypasionego chipa zrobionego specjalnie dla Twojej Foki. W tym
            drugim wypadku chyba bym sam niczego nie ruszał.
            A jak sprawuje się skrzynia biegów?
            • zz_nowy Re: Ford focus 30.06.04, 09:42
              Auto sprawuje się bez zarzutu (skrzynia i wszystko inne ok). Jedyne co jest
              fatalne to siedzenia...

              Nawet już myślałem, żeby kupić nowe fotele (jakieś super wygodne) ale nie wiem
              gdzie... i za ile....

              Co do "chipa" to ja chyba mam coś co się nazywa power box... czy coś takiego
              więc to się da odłączyć.
        • smart16v Re: Ford focus 29.06.04, 21:32
          ja jeszcze niedawno byłem wrogiem diesli, bo smrodzą, bo mulaste. A potem
          pojeździłem trochę Golfem z 90konnym turbo-dieslem i zacząłem zmieniać zdanie,
          ale wciąż jak dla mnie było za głośno (klekot zamiast przyjemnego rasowego
          brzmienia). Ale ostatnio jeździłem Focusem z najnowszym dieslem i moim znajomym
          chyba będzie trudno uwierzyć jak sobie sam takiego diesla kupię (no chyba, że
          przekonam żonkę do Subarusmile
          • yigael Re: Ford focus 30.06.04, 12:19
            Jaki macie, szacowni maniacy, stosunek do elektroniki w samochodzie? Nie piszę
            tu o audio itp., ale o cudeńkach "wiedzących lepiej" co chce zrobić kierowca.
            Osobiście nie znoszę, co zawęża mój wybór nowego pojazdu do Łady Nivy itp.
            Dalszą jazdę "doposażonym" wozem zaczynam od lektury instrukcji i wyciągania
            bezpieczników, a potem dostaję oczopląsu od czerwonych lampek, które usiłują z
            uporem godnym lepszej sprawy, przekonać mnie, że lepsze hamowanie, zanik
            denerwującej podsterowności i "trzeciej nogi" hamującej w debilnych momentach
            to tylko moje złudzenie.


            --
            Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
            Bereszit Rabba 85
            • mooj Re: Ford focus 30.06.04, 12:24
              Ładą nivą jeździłem..ESP by się przydałsmile
              jak nie stać firmy na zaprojektowanie porządnego modelu (Aklasa) to jednak
              elektronika jest jakims rozwiązaniemsmile
              • yigael Re: Ford focus 30.06.04, 12:42
                Niva w końcu nie GT wink
                ESP to ekstrema ja odpinam wszystko, z ABS'em na czele i ... czuję się
                bezpieczniej /do czasu aż autobus nie "wysunie nosa" z podporządkowanej,
                zmuszjąc mnie do hamowania, a w tyłek przeładowanej do bólu ale "wypiętej"
                Omegi nie puknie mnie Renówka o pięciu gwiadkach z komentarzem : "Panie władzo
                bo na tarce to on nie chciał hamować". No ale w Renówce można wbić się dwoma
                nogami w hamulec w połowie oblodzonego zakrętu i nas nie obróci. Nic a nic.
                Walniemy przodem dając pole do popisu poduszkom, napinaczom i aktywnym
                zagłówkom. Ja tam wolę nie walnąć. Marketingowcy pisząc o swych produktach, że
                prowadzą się "jak po szynach" chcą wywołać u nas skojarzenia ze sportem i
                dającymi radość cechami jezdnymi gokarta. Mnie prowadzenie
                współczesnych "skastrowanych" elektronicznie pseudosportowych wozów
                nieodmiennie kojarzy się z taborem naprawczym Tramwajów Warszawskich.
                --
                Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                Bereszit Rabba 85
                • smart16v Re: ABS 01.07.04, 13:45
                  Zgadzam się z Tobą w 100% Dlatego w moim samochodzie nawet szybki są na korbkę.
                  Na specjalne życzenie mam tzw. "golasa". Przecież te wszystkie gadżety ważą i
                  przeszkadzają.

                  Przed chwilą byłem na Karowej Fabią kolegi. Oczywiście ABS z EBD. I co się
                  okazuje? W takiem zestawie nie da się nawet hamować lewą nogąsad komputer przy
                  wciśniętym hamulcu zamyka przepustnicę i "złapał Kozak Tatarzyna...".

                  • yigael Re: ABS 01.07.04, 15:11
                    Szybki czy klimę zniesę wink ważyć ważą, ale jest sznasa, że się przydadzą, w
                    przypadku "trzyliterówek" żadnego zastosowania nie widzę.
                    --
                    Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                    Bereszit Rabba 85
                    • sc77 Re: ABS 01.07.04, 15:27
                      A mi juz ABS kilka razy tylek uratowal.

                      Inne tez uwazam za zbedne smile

                      Jedyne 3 literki, ktore mi sie podobaja to TDI i to najlepiej 3 czerwone...

                      --
                      Sebastian
                        • sc77 Re: ABS 01.07.04, 15:40
                          Szybkiego, moze za szybkiego jechania i potrzeby bardzo mocnego wyhamowania
                          przed innym samochodem hamujacym badz przeszkoda, ktora sie pojawila.
                          Udalo mi sie wyhamowac. Bez ABSu niestety nie byloby to mozliwe.
                          Podkresle jednak, ze nawierzchnia byla sucha. Wiem, ze ABS dziala kiepsko jak
                          jest mokro badz slisko. Wtedy tez wole sam kontrolowac hamowanie.

                          --
                          Sebastian
                          • yigael Re: ABS 01.07.04, 16:02
                            Na suchej działa tak samo smile WYDŁUŻA drogę hamowania. ABS uniemożliwia
                            niezamierzoną zmianę toru jazdy wywołaną działaniem układu hamulcowego - coś za
                            coś. Stara meganka pierwszej serii z silnikiem 1.4 w badaniach TÜV potrzebowała
                            w wersji bez ABS'u o 2,3 metra mniej niż w wersji z ABS'em na wyhamowanie 100-0
                            kph. Suchy asfalt samochody identyczne. Teraz tego nikt nie bada bo ABS to
                            oczywistość. Jak Myślisz czemu w motocyklach /dla których poślizg przedniego
                            koła to praktycznie pewna gleba/ ABS znajduje zastosowanie tylko w turystykach?
                            Czemu w maszynach sportowych walczących o każdy centymetr drogi hamowania na
                            suchym, nawet w tych obłędnie drogich go nie ma? Czemu nie ma go w rajdach?
                            przecież nie jest zakazany. Czemu nie ma go w wyścigach z wyjątkiem klas, w
                            których jest obowiązkowy? Tam wszędzie liczy się jak największe opóźnienie
                            hamowania czyli jak najkrótsza droga hamowania. Myślenie /o niehamowaniu w
                            reakcji na zarzucenie tyłu w łuku np./ spoczywa tam na kierowcy. W warunkach
                            drogowych według producentów i ustawodawców lepiej żeby samochód uderzył w
                            przeszkodę /przed którą bez ABS'u zdołałby wyhamować/ PRZODEM dając szansę na
                            zadziałanie poduszkom powietrznym, napinaczom pasów bezpieczeństwa, fotelom
                            zapobiegającym nurkowaniu, aktywnym zagłówkom, bezpiecznym kierownicom,
                            odpinającym się pedałom, strefom kontrolowanego zgniotu etc. etc., niż żeby na
                            skutek panicznej reakcji niewprawnego kierowcy dachował, czy uderzył bokiem w
                            drzewo czy inną przeszkodę wypadając z drogi. Postaw kiedyś na pustej drodze
                            butelkę po minerałce i sprawdź drogę hamowania z i bez ABS'u. Jeśli umiesz
                            kontrolować siłę hamowania zdziwisz się smile)) Pomyśl co by było gdyby twój
                            samochód był lżejszy o 20 kg.
                            --
                            Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                            Bereszit Rabba 85
                              • yigael Re: ABS 01.07.04, 16:32
                                sc77 napisał:

                                > Lzejszy o 20kg lepiej by przyspieszal smile)
                                >

                                I lepiej hamował w końcu opóźnienie to pewna forma przyspieszenia nie wink
                                --
                                Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                Bereszit Rabba 85
                            • mooj Re: ABS 01.07.04, 16:13
                              no ale nie zrezygnujesz chyba ze wspomagania hamowania bo w rajdach nie ma?
                              jednak zdecydowanej większości kierowców ABS umożliwi uniknięcie niepożądanych
                              skutków hamowania podczas jazdy nie na wprost -szczególnie na nawierzchni o
                              złej pzryczepności
                              a skuteczność liczona/mierzona podczas hamownia przy dobrej pzryczepności?
                              zdaje się, że większe znaczenie może miec dobór tarcz, klocków...
                              tzn tak mi się wydajesmile
                              no i jedno (poboczne? ale ważnesmile z uwagi na mniejsza tolerancję wymusza
                              dbanie o amortyzatory i opony co m apozytywny efekt przy niehamowaniusmile
                              • yigael Re: ABS 01.07.04, 16:52
                                Te meganki były takie same smile. Jeśli chodzi omnie to wielokrotnie sprawdzałem
                                dogę hamowania w różnych warunkach nawierzchniowych i pogodowych TYM SAMYM
                                SAMOCHODEM z włożonym i wyjętym stosownym bezpiecznikiem. Różnica bywa różna
                                ale zawsze na niekorzyść ABS'U. Na szutrze i kopnym śniegu różnica powala -
                                jest ponad dwukrotna - efekt usypywania i "pchania" klina z luźnej nawierzchni
                                przez przyblokowane koła. A zużyte amortyzatory i opony pogarszają przyczepność
                                czyli utrudniają trzymanie toru jazdy w łuku, przyspieszanie i hamowanie
                                niezależnie od elektroniki czy jej braku.

                                --
                                Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                Bereszit Rabba 85
                          • smart16v Q!! 01.07.04, 16:23
                            Ja mam odwrotne doświadczenia: jak jest sucho, to hamowanie "na krechę" (czyli
                            najlepiej jeżeli przednie koła są zablokowane, a tylne jeszcze nie) jest
                            skuteczniejsze. Oczywiście, żeby tak skutecznie hamować, to trzeba ćwiczyć,
                            niestety regularnie, bo człowiek wychodzi z wprawy. Do tego dobrze jest pomagać
                            sobie biegami.
                            Po śliskim asfalcie po deszczu (takim asfalcie jaki jest np. w
                            AL.Niepodległości) jest dużo trudniej zastopować auto hamując pulsacyjnie i
                            wydaje mi się, że ABS jest skuteczniejszy. Ale to moje subiektywne zdanie, a
                            autami z ABSem jeżdżę nieczęstosmile

                            Jechałem raz z koleżanką (ona prowadziła) ok 120km/h. Padał deszcz i pewien pan
                            w Polonezie nagle postanowił wyjechać z pobocza na samiutki środek drogi.
                            Dziewczyna tak się przestraszyła, że zablokowała koła, auto jechało jak sanie,
                            a ja siedziałem z boku i jedyne co mogłem zrobić, to krzyczeć PUŚĆ!!! Za
                            trzecim "PUŚĆ!!!!!!" dziewczyna zaskoczyła (musieliśmy tak ujechać niezły
                            kawał, bo pamiętam, że zdążyłem krzknąć trzy razy, za każdym razem głośniejsmile i
                            gościa ominęła, ale przez te ułamki sekund życie przemknęło mi przed oczami. No
                            i wtedy żałowałem, że to jej Seicento nie ma ABSu.


                            • yigael Re: Q!! 01.07.04, 17:01
                              Na krechę, ale... bez blokowania smile Po jednorazowym hamowaniu ze 150 kph do
                              zera z CAŁKOWITYM zablokowaniem kół opony są do wywalenia /niewyważone - można
                              je wyważyć, ale na pewnym punkcie obwodu masz 2 mm bieżnika mniej sad/ Koło ma
                              na asfalcie największą przyczepność na granicy poślizgu - tak przy
                              przyspieszaniu jak i przy hamowaniu czy w zakręcie. I Ty to wykorzystujesz smile
                              Nawet jak o tym nie wiesz. W zakręcie koła piszczą i zostawiają ślad na
                              asfalcie, odbierasz to jako większe czy mniejsze znoszenie boczne - pełnego
                              poślizgu jeszcze nie ma - jest granica. Przy hamowaniu opony piszczą i
                              zostawiają "krechę" - ale jeszcze się toczą - mają nawet do 30% poślizgu
                              względem rzeczywistej prędkości, po hamowaniu dalej są wyważone. Jeśli przy
                              takim "piskliwym" hamowaniu nie masz luźnej kierownicy to nie zablokowałeś
                              całkowicie przodu, jeśli masz to drżenie kierownicy podczas dalszej jazdy
                              zawiedzie Cię wprost do oponiarza.
                              --
                              Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                              Bereszit Rabba 85
                              • skalny2 Re: Q!! 01.07.04, 17:26
                                Moje zdanie jest takie ze ABS powinien byc w aucie ale z mozliwoscia odlacenia
                                go przyciskiem i do bardzo bliso kierownicy dostepny pod reka smile

                                numer z bezpiecznikiem oczywiscie zawsze wchodzi w gre ale gdybym zaponial
                                wlozyc go ponownie gdy moja Foke prowadzi ktos inny sad

                                Pozdrawiam,
                                Skalny
                                • yigael Re: Q!! 01.07.04, 18:01
                                  A masz EBD? Bo jak masz to lepiej nie wyjmuj smile EBD czyli elektroniczny podział
                                  siły hamowania to tzw. "twór wirtualny". Jego nie ma. Naprawdę. Nie istnieje
                                  kawałek żelaza z napisem EBD. Co gorsza fakt że "masz" EBD skutkuje nie tylko
                                  brakiem rzeczonego, ale jeszcze czegoś. Otóż samochody bez ABS'u np. Fiat 125p
                                  mają przy tylnej osi korektor siły hamowania. Mechaniczne ustrojstwo, które
                                  reguluje siłę hamowania tylnych kół względem przednich - jest to konieczne tak
                                  ze względu na zmiany obciążenia pojazdu w zależności od ładunku, ale też
                                  dlatego, że w trakcie hamowania przednia oś podlega dociążeniu, a tylna
                                  odciążeniu. Mogłoby to powodować, że nawet pomimo różnicy wydajności przednich
                                  i tylnych hamulców bez korektora zablokowane zostałyby najpierw koła tylne - co
                                  jest bardzo niebezpieczne i skutkuje gwałtownym zarzucaniem pojazdu. Po to
                                  korektor. Pierwsze samochody z ABS'em dalej korektor miały. Ale księgowi zadali
                                  sobie pytanie: "skoro ABS uniemożliwia zablokowanie wszystkich kół po co płacić
                                  za korektor?" I przestano go montować. Ale marketingowcowi nie przjdzie przez
                                  gardło stwierdzenie że w ramach modyfikacji czegoś już się nie montuje.
                                  Wymyślono więc kolejny skrót w który "doposażono" samochody.
                                  ps: Gupek ze mnie! Wprowadziłbym was w błąd! EBD istnieje! Materialnie! pewna
                                  bawarska fabryka montuje go w postaci naklejki na zbiorniku płynu hamulcowego
                                  razem z ABS'em i CBC'em.
                                  --
                                  Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                  Bereszit Rabba 85
                                  • skalny2 Re: Q!! 01.07.04, 20:19
                                    A ile jest prawdy w tym ze samochody wyposazone w EBD maja 4 czujniki ABS'u a
                                    nie np 2 jak to jest w standardowej wersji (bez EBD).
                                    Tzn. ze ABS z EDB odpytuje w czasie chamowania kazde kolo odzielnie i nie
                                    pozwala mu sie zablokowac.

                                    Wiesz cos na ten temat?

                                    Pozdrawiam,
                                    Skalny
                                    • yigael Re: Q!! długie! 01.07.04, 23:48
                                      Każdy obecnie stosowany system ma 4 czujniki. I cztery /albo więcej zależy od
                                      sposobu podziału obwodów hydraulicznych/ oddzielne kanały wykonawcze, tyle
                                      że ... nic z tego nie wynika smile Fachowy sprzedawca samochodów powie ci że ABS
                                      jest lepszy niż ty, bo po pierwsze ty hamując pulsacyjnie dajesz od 5 /pan
                                      Czesio/ do 10 /pan Loeb/ impulsów na sekundę a ABS działa z czestotliwością 12
                                      khz, a po drugie działa na każde koło oddzielnie. Tylko co z tego wynika? Ano
                                      nic. W rytmie 12 khz to czujniki obrotów kół wysyłają dane do komputera. Taka
                                      modulacja jest technicznie niemożliwa nawet w przypadku elektrycznie
                                      uruchamianych hamulców, co dopiero hydraulicznych. Ale to też nic, ponieważ
                                      częstotliwość użytecznej modulacji limituje budowa hamulca i koła, a zwłaszcza
                                      opony. Jak już pisaliśmy najwyższą skuteczność osiągamy balansując na granicy
                                      przyczepności - tak działa ABS przekracza granicę i odpuszcza, przekracza i
                                      odpuszcza. Każdy taki cykl to dociśnięcie klocków do tarczy, zwiększenie
                                      intensywności tarcia klocków, przyhamowanie obręczy, ugięcie opony, zwiększenie
                                      tarcia miedzy oponą a nawierzchnią, przekroczenie limitu przyczepności,
                                      odpuszczenie klocków, zwolnienie obręczy, reakcja struktury opony, odzyskanie
                                      przyczepności do nawierzchni. Dużo tego. I czasu na to potrzeba. Doświadczalnie
                                      ustalono, że optymalna modulacja siły hamowania to ... 6 do 8 razy na sekundę smile
                                      Nie wierzycie? Widział ktoś zimą hamujący na lodzie samochód z ABS'em? Jak
                                      kółka stają - ćwierć obrotu, stają - ćwierć obrotu, stają ... tak wolno jakoś
                                      nie? Gdzie te 12 khz z folderu? No i oddzielne działanie na cztery koła. Tyle
                                      że /piszemy o ABS'ie - pomijamy ESP, które jest niczym innym ,jak sztucznie
                                      wyindukowaną, przez różnicowe hamowanie kół podsterownością, a w najnowszej
                                      wersji wzbogaconej o kontrolę podsterowności potrafi jeszcze łagodnie hamować
                                      przy szybkim wejściu w łuk/ ABS działa oddzielnie na cztery koła z ...
                                      dokładnie taką samą siłą. Powód? Przykład: jedziemy sobie szosą, zima,
                                      słoneczko, lewe koła po suchym betonie, prawe po lodzie. Hamujemy i co? Prawe
                                      koła blokują natychmiast a ABS ... odpuszcza WSZYSTKIE CZTERY aż te prawe
                                      odzyskają przyczepność. Efekt - jedziemy jak po sznurku prawie wcale nie
                                      hamując jak po pełnym lodzie. Tak jest i tak musi być. Czemu?
                                      Widzieliście "Czterech Pancernych"? Wiecie jak skręca czołg? W miejscu -
                                      hamując jedną stroną. Gdyby ABS zróżnicował siłę hamowania na prawe i lewe koła
                                      to ... samochód by zarzucił i wymagał kontry kierownicą - dokładnie tak jak
                                      model bez ABS'u /albo walnął dach - jest trochę szybszy, lżejszy i węższy niż
                                      czołg/. Jedyne co ABS z EBD różnicuje to siłę hamowania kół przednich i
                                      tylnych, tak jak ...mechaniczny korektor siły hamowania w poczciwym Polskim
                                      Fiacie 125p.
                                      Reasumując "trzyliterówki" mają utrzymać samochód przodem do kierunku jazdy.
                                      Nie na drodze, jak chcą marketingowcy - praw fizyki nie oszukasz jak w zakręcie
                                      było za szybko to z niego wypadniesz, tyle że w przypdku elektroniki
                                      uniemożliwia ona ratownie się poprzez świadome wywołanie poślizgu - i
                                      utrzymanie się bokiem bo bokiem ale "na czarnym". Utrzymując wóz przodem do
                                      kierunku jazdy "trójki" ... polepszają warunki kolizji, zbliżając je
                                      maksymalnie do ideału inżynierów od bezpieczeństwa biernego, którym jest
                                      uderzenie przodem w przeszkodę. Statystycznie lepiej żeby na skutek wydłużenia
                                      o kilka czy kilkanaście procent drogi hamowania w końcowej fazie tegoż
                                      hamowania /czyli przy zredukowanej prędkości/ doszło do uderzenia przodem, niż
                                      żeby na skutek błędu kierowcy samochód uderzył w przeszkodę bokiem /w pełnym
                                      poślizgu prawie niespowolniony/ lub co gorsza dachem bo przerolowaniu. Stąd
                                      ustawowa preferencja ABS'u.
                                      --
                                      Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                      Bereszit Rabba 85
                                      • mooj Re: Q!! długie! 02.07.04, 07:47
                                        pomijasz:
                                        kolizje częściej powodowane są nieutrzymaniem toru jazdy podczas hamowania niz
                                        niewyhamowaniem
                                        natomaist opierasz się na założeniu że lepiej (skuteczniej,bezpieczniej) jest
                                        nayczyć się dobrze jeździc niż wierzyć w trzyliterówki
                                        owszem! ale napiszże to wprostsmile
                                        bo gdybanie czy lepiej jest robić to co robi ABS samemu to tylko gdybanie dla
                                        conajmniej połowy zmotoryzowanych
                                        pan Czesio bez hamowania pokonuje skręt troszke jak czołg z ta różnicą że
                                        hamouje 4 kołami do 5 km/h żeby skręcić w prostopadłą ulicę bo pokonanie z
                                        prędkością 20 km/h przekracza jego możliwości
                                        i pozbaw go ABS-u...
                                        albo "zaszperuj" mu samochód -bo to tez efektywniejsmile
                                        pozdrawiam
                                      • smart16v Re: Q!! długie! 02.07.04, 09:45
                                        Wiesz co,przyznam Ci się, że czasem się tego boję, że ratując się z jakiejś
                                        opresji postawię samochód bokiem, ale braknie mi kilku milimetrów (to się
                                        zdarza najlepszymsmile i zamiast przydzwonić centralnie przodem, tam gdzie
                                        producent podaje, że jest strefa kontrolowanego zgniotu, rozbiję sobie durną
                                        łepetynę przez boczną szybę mojego bolidu... taka zasada ograniczonego zaufania
                                        do samego siebiesmile) No i na to nie ma rady, bo nawet jakby włożyć solidną
                                        klatkę, to trzeba by non-stop w kasku jeździć, bo przecież klatka też może Ci
                                        zrobić krzywdę (patrz wypadek Spławy-Nejmana sprzed dwóch lat - zginął pilot,
                                        bo miał źle zapięty kask).

                                        P.S.
                                        a to "Q" w tytule - to pomykowo wciśnięty nieznany mi dotąd skrót klawiszowy,
                                        ale to nic nie miało znaczyćsmile) sorka.
                                        • yigael Re: Q!! długie! 02.07.04, 11:08
                                          Odpowiadajac zbiorczo smile Pomijam, upraszczam. Odpowiadam na pytanie o ilość
                                          czujników. Opisuję czemu ABS WYDŁUŻA drogę hamowania - reszta wypocin to
                                          asekuracja przed oczywistym pytniem: "to po czorta go /ABS/ montują?".
                                          Odpowiadam z wyprzedzeniem. ABS jest tylko elementem układu zwiększjącego
                                          bezpieczeństwo i ma współdziałać z resztą. Ja przecież napisałem że wypadek
                                          typu "niedohamowanie pod koniec" jest mniej groźny niż dach. Wyraźnie
                                          napisałem. Nie piszę też nigdzie że ABS jest zły. Nie piszę że jest
                                          niebezpieczny. Piszę że nie skróci drogi hamowania, a wręcz odwrotnie. Coś za
                                          coś. Dla niedoświadczonego kierwcy, kierowcy doświadczonego - ale
                                          niepotrafiącego hamować na śliskim czy kierowcy, który w
                                          sytuacjach "podbramkowych" reaguje panicznie ABS to zbawienie. W takim
                                          przypadku skróci (sic!) drogę hamowania zapewniając jakiekolwiek opóźnienie
                                          pojazdowi, w którym kierowca chce kurczowo "obiema nogami" złamać pedał hamulca
                                          i utrzyma pojazd stosownie do kierunku ruchu /widok krajobrazu zbliżającego się
                                          przez boczną czy tylna szybę nie uspokaja spanikowanych no i te drzwi cienkie/.
                                          Kierowcy nazwijmy, go tu "zaawansowanym", takiemu kierowcy ABS & co zawadza,
                                          wydłużając potencjalną drogę hamowania i uniemożliwiając pełną kontrolę nad
                                          zachowaniem pojazdu. Piszemy tu o kierowcy, którego wiedza wykracza poza
                                          kursową, który uślizgi produ od tyłu, nad od podsterowności odróżnia przy
                                          pomocy ... ten. tego. ... no dupą rozróżnia i już. Mooju co mam napisać
                                          wyraźnie? Że lepiej wiedzieć więcej niż mniej także jeśli chodzi o technikę
                                          prowadzenia pojazdu? Pewnie że lepiej. Można jeździć całe lat zdając się na
                                          trzyliterowych pomocników, ale co będzie jeśli zgodnie z prawem Murphy'ego
                                          czerwona kontrolka oznajmiająca nam krytyczną awarię ABS'u da nam po oczach w
                                          czasie narciarskiego wypadu, na stromym, oblodzonym, szybko branym przez nas
                                          zjeździe przed, serią ostrych zakrętów zktórych złomiarze zakosili barierki?
                                          Ta makabreska to żart ale... Jeśli umiesz jeździć bez ABS'u to znim też sobie
                                          poradzisz - w sytuacji ekstremalnego hamowania starasz się złamać pedał i tyle,
                                          jeśli umiesz jeździć tylko z ABS'em może być kłopot.

                                          A w kwestii klatek i rajdów, śp. Bubel też dał drzwiami w drzewo owej smutnej
                                          zimy.
                                          --
                                          Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                          Bereszit Rabba 85
                                          • mooj Re: Q!! długie! 02.07.04, 11:28
                                            a bo ja wiem co napisać?smile
                                            jasne - masz rację we wszystkim w mechanizmie opisywania, w opisie techniki w
                                            postulowaniu, że lepiej umiec jeździć niż używać elektronikismile
                                            większość (tzn tak sądzęsmile hamuje za delikatnie ABS i inne zdejmują z nich
                                            myślenie o tym jak szybko zahamować
                                            jedziesz autostradą (sic:!) 130 widzisz pzred Tobą hamujące widzisz światła
                                            stopu (awaryjnych nikt nie wciśnie) - Ty depniesz pewnie zdecydowanie -
                                            większośc przyhamuje
                                            i co z tego, że producent dał maszyne która ze 130 wyhamuje na 75 metrach ze
                                            130? ano nicsmile itp itd ze wspomaganiem (zwiększeniem opóxnienia, i innymi
                                            tzryliterowymi w pakiecie) przeciętny kierowca ma większą szansę
                                            a ponadprzeciętny? no cóż także i takim pomimo nawyków i wspaniałej techniki
                                            jazdy zdarza się nie sprawdzić czy nie nadjeżdża pociąg

                                            najciekawsze (tzn z mojego życia) było oduczenie się hamowania pulsacyjnego po
                                            przesiadce na samochód z ABS-em..nie ufałem i nie ufam dziadostwu (pzrede
                                            wszystkim "tarka" na skrzyżowaniachsmile ale nie odłączęsmile i następny też bedzie z
                                            ABS-em i chciałbym żeby z innymi tzryliterowcami też
                                            a może gdzies kiedyś na boku uda się troszkę inny... ale nie jako pierwszy w
                                            rodzinie i nie na codzień
                                            pozdrawiam serdecznie
                                            na razie z samochodowych tematów moje zainteresowanie wzbudza jakoby istniejący
                                            przepis o zakazie parkowania samochodów LPG w garażach podziemnych
                                            zarowno istnienie takiego pzrepisu jak i sensowność
                                            • yigael Re: Q!! długie! 02.07.04, 12:04
                                              Pełna zgoda, jeśli pojazd jedyny w rodzinie - a nie jedyny kierowca - to raczej
                                              wyłącznik niż brak. /A ja to piszę z pozycji posiadacza pojazdu, który z
                                              elektroniki posiada zegarek smile nawet napinacze pasów mam mechaniczne smile - ale
                                              jestem jedynym kierowcą tego złomu./ A co do LPG jest taki przepis i to
                                              baaardzo sensowny wybitnie. Otóż LPG to mieszanka propanu z butanem, oba te
                                              gazy są cięższe od powietrza - czytaj w razie wycieku gromadzą się przy
                                              podłodze. W garażu podziemnym w przypadku awari zbiornika pomimo sprawnej,
                                              mechanicznej wentylacji nawiewno wywiewnej, przy podłodze zgromadzi się
                                              warstewka gazu. Przejazd dowolnego samochodu wymiesza /zawirowania za i pod
                                              pojazdem/ tą warstewkę z powietrzem tworząc mieszankę wybuchową, jeśli na
                                              dodatek będzie np maluchem z iskrzącym rozdzielaczem zapłonu to ... to tyle smile
                                              --
                                              Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                              Bereszit Rabba 85
                                              • mooj Re: Q!! długie! 02.07.04, 12:14
                                                ja tez o przepisie słyszałem ale na oczy go nie widziałem
                                                a poniewaz jednak forum osiedlowe to tak mimochodem wspominam - może się warto
                                                zainteresować?
                                          • smart16v Re: klatka 02.07.04, 11:58
                                            no fakt, ale Bubel trochę zbyt długo czekał na karetkęsad(( Prawda też, że
                                            drzewo w klatkę wchodzi jak w masło... chociaż te klatki, które robią teraz
                                            wytrzymują bardzo dużo (patrz wypadek Kuliga na Polskim).
                                            • yigael Re: klatka 02.07.04, 12:12
                                              Sami smile Na porządnym kursie fachowiec powie Ci co robisz źle, co zminić, co
                                              ćwiczyć, to bardzo dużo. To jak z kursem na prawko, kończysz a potem przez lata
                                              uczysz sie jeździć. Fachowiec z miejsca wyłapie błędy, których byś się nawet
                                              nie domyślał i zwróci Ci na nie uwagę. Tylko że na sponsorowanym przez
                                              ubezpieczycieli i producentów kursie będzie cię uczył korzystnia z nowinek smile
                                              Spytaj wtedy czy ma w prywatnym aucie wyłącznik wink
                                              --
                                              Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                              Bereszit Rabba 85
                            • przemek.c Re: Q!! 02.07.04, 10:50
                              I o to właśnie chodzi. Te wszystkie cuda elektroniczne mają eliminować błędne
                              odruchy kierowców. Nawet ci, co uparcie ćwiczą hamowanie pulsacyjne itp., mogą
                              w obliczu zdarzenia w realu zareagować odruchowo, czyli pedał w podłogę. Odruch
                              to odruch - mają go wszyscy. Opanować go potrafi zapewne stosunkowo nieduża
                              grupa. Dlatego wprowadzono te udogodnienia, by w takich przypadkach, jak
                              opisany przez Ciebie, auto nie utraciło sterowności.
                              • yigael Re: Q!! 02.07.04, 11:49
                                Przemku toż ja napisał to samo co TY smile dokładnie smile Gdzie napisałem że ta
                                elektronika niedobra? Napisałem tylko, że wbrew obiegowej opinii będącej
                                wynikiem działań marketingowych ABS nie skraca drogi hamowania, ale wbręcz
                                przeciwnie. A odruch "pedał w podłogę" jest odruchem warunkowym, nie wrodzonym.
                                Można takie odruchy mozna ćwiczyć. Odruchu łamania pedału można się pozbyć.
                                Wręcz należy dla własnego bezpieczeństwa. Ci uparcie ciwiczący na zaśnieżonym
                                parkingu to nie zawsze głupie dresiki smile A w obliczu zagrożenia nie ma czasu na
                                myślenie, po czasie zastanwiamy się "jak ja zdążyłem tyle zrobić?" - odruchowo.
                                Jak wyćwiczysz sobie i utrwalisz właściwe odruchy to w sytuacji podbramkowej
                                zareagujesz odruchowo. Odruchów bezwarunkowych /jak cofniecie ręki przed
                                gorącym/ nie zzminisz warunkowe jak najbardziej. Trzeba ćwiczyć, ćwiczyc i
                                jeszcze raz ćwiczyć. Poza tym ktoś, kto się nigdy nie slizgał, sam lekki uślizg
                                odbierze jako sytuacje smiertelnie groźną, wciśnie hamulec i sytuacja się
                                pogorszy. Widziałeś kiedyś rower z "odwrotną" kierownicą? Taki, w którym skręt
                                kierownicy w prawo powoduje skręt koła w lewo i na odwrót? Używa się go do
                                badań i w cyrku. Nie umiałbyś na nim przejechać metra po prostej. Ja też nie.
                                Nasze odruchy jazdy na rowerze czy motocyklu są inne. O ile kierunek jazdy
                                wybieramy świadomie, to minimalne ale ciągłe i błyskawiczne korekty kierownicą
                                zmierzające do utrzymania równowagi wykonujemy odruchowo. Efekt - wywrotka
                                zanim dobrze ruszymy. Ale tydzień ćwiczeń, wyrobienie nowych odruchów i można
                                tym rowerkiem jeździć po slalomie. Wiesz po co w wojsku żołnierze godzinami,
                                wśród wrzasku, ryku, dymu i wybuchów petrad ćwiczyli kiedyś darcie ryja i
                                kłucie bagnetem w środek zielonych worków? po to żeby w sytuacji ekstremalnego
                                zagrożenia, paniki i obłędnego strachu, kiedy nie będą w stanie mysleć działali
                                odruchowo. A wiesz po co kazano im się głośno drzeć? Nie w celu nastraszenia
                                wroga, ckm był głośniejszy. Po prostu w chwili paniki człowiek
                                często "zapomina" oddychać, a ciężko biec do natarcia na bezdechu.
                                --
                                Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                Bereszit Rabba 85
                                • skalny2 Re: Q!! 02.07.04, 12:01
                                  Mnie tez bardzo podoba sie ten wniosek! Trzeba cwiczyc, cwiczyc i jeszcze raz
                                  cwiczyc to taka wiedza jak sie zachowac w sytuacjach ekstremalnych moze nam
                                  kiedyc uratowac zycie!!! Ale dopoki nie jestesmy jedynymi kierowcami naszych
                                  bolidow dobrze ze maja wszystkie te rozne 3 literki.

                                  A tak z innej beczki - byliscie kiedys na jakims kursie "doskonalenia"
                                  umiejetnosci prowadzenie auta czy raczej wszystko samemu?

                                  Jaka jest wasza opinia na ten temat?

                                  Pozdrawiam,
                                  Skalny
                                  • przemek.c Re: Q!! 02.07.04, 13:40
                                    skalny2 napisał:

                                    > Mnie tez bardzo podoba sie ten wniosek! Trzeba cwiczyc, cwiczyc i jeszcze raz
                                    > cwiczyc to taka wiedza jak sie zachowac w sytuacjach ekstremalnych moze nam
                                    > kiedyc uratowac zycie!!! Ale dopoki nie jestesmy jedynymi kierowcami naszych
                                    > bolidow dobrze ze maja wszystkie te rozne 3 literki.
                                    >
                                    > A tak z innej beczki - byliscie kiedys na jakims kursie "doskonalenia"
                                    > umiejetnosci prowadzenie auta czy raczej wszystko samemu?
                                    >
                                    > Jaka jest wasza opinia na ten temat?
                                    >
                                    > Pozdrawiam,
                                    > Skalny

                                    Ja nie byłem, niestety. Był za to mój kolega i wyszedł z niego z żołądkiem pod
                                    przełykiem wink. Kazali mu robić slalomy - z ABS-em, bez niego i takie tam,
                                    porównania drogi hamowania, zachowanie na łuku, różych nawierzchniach, przy
                                    różnych prędkościach. Generalnie, jak to określił, nabrał szacunku do ABS-u i
                                    niższych prędkości.
                                    • yigael Re: Q!! 02.07.04, 14:20
                                      To główna idea takich kursów - wyrobić respekt dla prędkości i samochodu
                                      pokazując, że ... g...o potrafimy smile Mnie kiedyś respektu dla pojazdu i nawyku
                                      bezustannego podnoszenia własnych, mizernych, wzmianki niewartych umiejętności
                                      nauczył niejaki Robert Herba przewożąc mnie przez kawałek lasu. Poczułem się
                                      malutki i tak mi zostało smile)))) Czyli podnośmy sobie żołądki na odludziu i/lub
                                      pod okiem fachowców a nie na marszałkowskiej pod okiem przerażonej gawiedzi na
                                      przystanku tramwajowym !!!
                                      --
                                      Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                      Bereszit Rabba 85
                                      • zz_beatka no nie chyba się obrażę 02.07.04, 15:11
                                        yigael napisał:

                                        > To główna idea takich kursów - wyrobić respekt dla prędkości i samochodu
                                        > pokazując, że ... g...o potrafimy smile Mnie kiedyś respektu dla pojazdu i
                                        nawyku
                                        > bezustannego podnoszenia własnych, mizernych, wzmianki niewartych
                                        umiejętności
                                        > nauczył niejaki Robert Herba przewożąc mnie przez kawałek lasu. Poczułem się
                                        > malutki i tak mi zostało smile)))) Czyli podnośmy sobie żołądki na odludziu
                                        i/lub
                                        > pod okiem fachowców a nie na marszałkowskiej pod okiem przerażonej gawiedzi
                                        na
                                        > przystanku tramwajowym !!!



                                            • yigael Re: Czemuż by Beatko? 02.07.04, 15:55
                                              Ale to nie był przytyk do Ciebie ani do nikogo innego. To jeno figura
                                              retoryczna na poparcie tazy że warto zasięgnąć porady specjalisty o kierownicy -
                                              już to w formie kursu bezpiecznej/sportowej/jak zwał tak zwał jazdy, już to w
                                              formule towarzysko promocyjnej. Nic więcej. Sam jeżdżę z fantazją a Ciebie za
                                              kółkiem widziałem dwa razy - raz jechałaś z dziecięciem i Dorotką po pietruszkę
                                              goniona przez męża bejzbolem a raz mijałem Cię w bramie mrugając czym się da i
                                              machając przyjaźnie wycieraczkami smile - zaśbym Cię śmiał krytykować, a treningi
                                              na pustych parkingach sam uskuteczniam. Pozdrowionka!!!
                                              --
                                              Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                              Bereszit Rabba 85
                                                • yigael Re: jak i gdzie 02.07.04, 16:32
                                                  Albo jakasi szkoła jazdy, albo znajomy rajdowiec, albo lektura mądrych książek
                                                  i internetu /można zanleźć arcyciekawe pozycje/ i nauka własna. Polecam pusty
                                                  parking zimą, najlepiej zaśnieżony, bez krawężników - wszystkie manewry
                                                  wykonujesz na minimalnej prędkości co z jednej strony daje więcej czasu na
                                                  wykonanie, a z drugiej minimalizuje szkody w razie niepowodzenia. Wóz bez
                                                  elektroniki /ale polecam, w razie możliwości, sprawdzenie zachowań takiego
                                                  zmyślnego autka jak i wymianę samochodów między ćwiczącymi - zamień na 10 minut
                                                  focusa czy innego golfa przednionapędowego na np. poloneza z klasycznym
                                                  napedem - zupełnie inne reakcje wozu, inna technika jazdy etc./ i ćwiczyć,
                                                  ćwiczyć, ćwiczyć do bólu. Hamowanie, hamowanie z odpuszczeniem i ominięciem,
                                                  poślizgi /ale nie nawrót na ręcznym za nawrotem - wymuszamy ręcznym poślizg
                                                  tyłu, zwalniamy ręczny i staramy się wyprostować samochód operując kierownicą i
                                                  gazem/, jazda po okręgu /jeździmy w kółko zwiększając prędkość możemy wyczuć
                                                  reakcje samochodu na ujęcie czy dodanie gazu, hamowanie, pracę kierownicą, pod
                                                  i nadsterowność etc./ Ja stosowałem metodę 3 łamaną 2 ale to było dawno. Wybór
                                                  zalerzy od posiadanego budżetu, warunków topograficznych okolicy, wolnego
                                                  czasu, posiadanego sprzętu, wolnego czasu, samozaparcia i wielu innych
                                                  czynników. Raz jeszcze polecam wolne treningi na torze /np. Poznań/ są tam
                                                  instruktorzy, którzy doradzą i bezpieczne dla kierowcy oraz sprzętu warunki.
                                                  Nie trzeba mieć od razu 300 konnego Subaru, wręcz na początek polecałbym
                                                  cienkocienko smile
                                                  --
                                                  Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                                  Bereszit Rabba 85
                                                  • mooj Re: jak i gdzie 02.07.04, 16:36
                                                    warunki brzegowe:
                                                    dziś odbiór prawa jazdy
                                                    poniedziałek samochodu
                                                    miejsce ZZ
                                                    budżet -jak najmniejszy
                                                    cel -w miare szybko dojść do bepziecznego pzremieszczania sie po Warszawie
                                                    (ambitny wiemsmile
                                                  • yigael Re: jak i gdzie 02.07.04, 17:01
                                                    AAAA ... Dobra.
                                                    Jeździć jak najwięcej!!! Od razu. Na początku z innym kierowcą obok /byle nie
                                                    mąż etc./ doświadczonym i spokojnym, bez mentorskiej żyłki - takim, który
                                                    odzywa się i ochrzania po fakcie, w garażu, albo w chwili realnego zagrożenia,
                                                    a nie cały czas i nie uprzedza błędów tylko daje je popełnić. Jeździć w
                                                    godzinach szczytu i w nocy jak wyłączą światła, po przedmieściach i centrum, po
                                                    rondach i torach tramwajowych /tam gdzie trzeba smile/, jeździć w konkretne
                                                    miejsca a nie bez celu /nie wepchnę się na lewy pas to se pojadę prosto/
                                                    wybieramy konkretny cel i staramy się go osiągnąć. Wyjechać za miasto, nie
                                                    szkodzi że powoli, wyjechać np. w sobotę do Łodzi na Kawę, wyprzedzać oswoić
                                                    się z prędkością. Jeździć w miarę możliwości różnymi samochodami /najlepiej
                                                    większymi niż nasz/. Im gorsza pogoda /deszcz, wiatr, gradobicie,mgła/ tym
                                                    lepiej - ostrożnie ale jeździć. Jak najszybciej przejść do normalnej jazdy - do
                                                    pracy sklepu itp. nie ważne że samochodem jedziemy dłużej niż autobusem,
                                                    wcześniej wstawać trzeba. Można wieczorkiem poszaleć przy markecie /oswoić się
                                                    z gwałtownym skrętem , ostrym hamowaniem, gwałtownym ruszaniem etc. Można
                                                    wykupić parę jazd doszkalających z DOBRYM i SPRAWDZONYM instruktorem - naszym
                                                    wozem. Można spróbować się dostać na "płytę poślizgową" na Bemowie. Z kursem
                                                    bezpiecznej/sportowej jazdy lepiej poczekać do momentu nawinięcia jakiś 10 000
                                                    km na koła. Będzie więcej pożytku.
                                                    ps: Nie wstydzić się zielonego listka na szybie. Wstydzić się jak na nas trąbią.
                                                    ps2: Zaczynamy od odruchów: pasy, światła, lusterka /ustawienie i PATRZENIE W
                                                    NIE/ i kierunkowskazy - zawsze /ja odruchowo używam nawet w naszym garażu smile/
                                                    ps3: Prawidłowa pozycja i układ rąk na kierownicy - na początku "Co driver"
                                                    powinien na to zwrócić szczególną uwagę - nie ma że boli, że niewygodnie
                                                    przyzwyczajać się aż będzie wygodnie.
                                                    --
                                                    Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                                    Bereszit Rabba 85
                                                  • zazita Re: jak i gdzie 05.07.04, 11:06
                                                    przekazanosmile
                                                    dzieki za radysmile

                                                    dzis jade po samochod, jesli uda sie zalatwic wszystkie formalnosci jednym
                                                    dniem to juz dzis na parkingu ZZ bedzie stac nowiutkie, pachnace new car'em
                                                    autkosmile

                                                    drobna uwaga: maz jezdzi bardzo dobrze nie bedzie sprawial zagrozenia, gorzej
                                                    ze mna... ale postaram sie nie demolowac osiedla
                              • smart16v Re: Q!! 02.07.04, 12:06
                                przemek.c napisał:

                                > I o to właśnie chodzi. Te wszystkie cuda elektroniczne mają eliminować błędne
                                > odruchy kierowców. Nawet ci, co uparcie ćwiczą hamowanie pulsacyjne itp.,
                                mogą
                                > w obliczu zdarzenia w realu zareagować odruchowo, czyli pedał w podłogę.
                                Odruch
                                >
                                no nie jest tak do końca, u części kierowców jest wręcz odwrotnie - w awaryjnej
                                sytuacji, która przecież zdarza się nieczęsto, w pierwszej chwili nie hamują z
                                pełną siła, stąd break assist. Mam to u siebie, muszę regularnie ćwiczyć, żeby
                                hamować jak należy.
                                  • yigael Re: Q!! 02.07.04, 12:15
                                    Jak hamujesz awaryjnie z ABS'em to też?
                                    --
                                    Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                    Bereszit Rabba 85
                                  • smart16v Re: Q!! 02.07.04, 12:31
                                    pewnie, że szybkie redukowanie biegów, zwłaszcza w awaryjnej sytuacji, może
                                    skrócić drogę hamowania, szczególnie jeżeli masz fiatowskie (czytaj mało
                                    wydajne) hamulce, ale bez ABSu. Dodatkowo hamując silnikiem oszczędzasz paliwo,
                                    bo wtedy Twój aucik zużywa 0 (słownie: zero) litrów/100km.




                                    • mooj Re: Q!! 02.07.04, 12:41
                                      a niekoniecznie!
                                      pzrynajmniej opierając się na zasyszanych opiniach
                                      czasem elektronika jednak pompuje coś
                                    • yigael Re: Q!! 02.07.04, 12:42
                                      Ja się o awaryjne pytałem bo wyjaśniałem kiedyś koleżance czemu urwała dwa
                                      kóła sad Jechała nocą po Warszawie, gołoledź pełna, zapliło jej się czerwone
                                      postąpiła kursowo to jest wcisnęła hamulec do oporu /miała ABS/ i zamierzała w
                                      ostatniej fazie hamowania wcisnąć sprzęgło i zablokowały jej się koła, zaczęło
                                      ją obracać, puściła hamulec zupełnie, ale koła się nie odblokowały i bum bokiem
                                      w wysepkę. Przysięgała że w ostatniej chwili zepsuł się ABS bo sie jej lampka
                                      zapaliła czerwona. Tylko że po fakcie ABS "sam się naprawił". A on sie wcale
                                      nie popsuł. Na bardzo śliskiej nawierzczni wcisnęła hamulce, koła sie nie
                                      zablokowały całkowicie, ale zaczęły się powoli "pulsacyjnie" obracać pod
                                      wpływem ABS'u. Za wolno dla silnika na danym biegu - zgasł - to była ta
                                      czerwona lampka bijąca w oczy, kiedy dziewczyna słusznie reagując, odpuściła
                                      hamulce to tylne koła zaczeły się toczyć, ale przednie nie - zablokowane
                                      zatrzymanym silnikiem, było za ślisko żeby zaskoczył, a że ,jako się rzekło, na
                                      dogłębne analizy nie ma w takich razach czasu to zawieszenie lewej strony
                                      zostało na krawężniku sad
                                      --
                                      Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                      Bereszit Rabba 85
                                      • zz_beatka Re: Q!! 02.07.04, 12:54
                                        Ja kiedyś maluchem wyjechałam spod Kacperka aż pod stadninę.
                                        Była gołoledź a ja o tym zapomniałam i zahamowałam lekko jak mnie przewiozło to
                                        aż pod wspomnianą wcześniej stadninę i jej bramę.
                                        Na początku walczyłam z poślizgiem ale co bym nie zrobiła to było źle.
                                        W końcu poddałam się prawom fizyki i puściłam kierownicę do czasu zatrzymania
                                        samochodu.
                                        Od tej pory hamuję silnikiem
                                        • smart16v Re: Q!! 02.07.04, 13:42
                                          No, ale przy tylnym napędzie jak silnikiem zbyt ostro przyhamujesz, to zacznie
                                          Cię obracać tak, jakbyś zaciągnęła ręczny, zwłaszcza kaszlakiem. To najpiękniej
                                          obracające się auto jakim jeździłem. Mokry asfalt, sprawny ręczny i nie trzeba
                                          wstecznego... no tak, a ja znowu o tym samym.

                                          A jak sprawdzacie, ile pali przy hamowaniu biegami? Bo na komputerach w omedze
                                          i fabii, którymi jeździłem, przy hamowaniu biegami zawsze było zero bez względu
                                          czy z klimą czy bez, ale jak to już słusznie ktoś pisał temu elektronicznemu
                                          ustrojstwu nie ma co ufać.
                                          • yigael Re: Q!! 02.07.04, 14:09
                                            Komputer omegi genralnie śmieszny jest, a co do kaszla, przejeź się porshe 911
                                            ale baaaardzo starym, z wczesnych lat 70 np. smile)))))))))))) Ten się dopiero
                                            obraca, mimo że fabryka utkała 30 kg ołowiu w przedni zderzak żeby coś z tym
                                            zrobić. Zaczęli wtedy wkładać większe /cięższe/ silniki nie zmieniając nic w
                                            zawieszeniu. Bardziej "przerażający" był dla mnie tylko 260 konny ford capri po
                                            przekładce silnika i przednich hamulców, bez ingerencji w zawieszenie. Chłopak
                                            go złożył i sam się bał smile Zabawa pyszna tylko tylne opony kończyły się
                                            szybciej niż benzyna. Ale do zakopa bym nim zimą nie pojechał smile
                                            ps: A kaszel może zimą w górach zadziwić niejednego mistrza dluuuugiej prostej.
                                            --
                                            Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                            Bereszit Rabba 85
                                    • zz_beatka Re: Q!! 02.07.04, 12:48
                                      Mam skodowskie z ABS i czymś tam jeszcze, że nie bardzo chcą mi piszczeć opony.
                                      Czasem udaje mi się uszyć z piskiem opon.
                                      • yigael Re: Q!! 02.07.04, 13:10
                                        A ja trupa z tej samej grupy producenckiej, co go za rządów JK Bieleckiego
                                        fabryka w niemcowni postanowiła ocynkować /i po co? nikt wtedy nie cynkował!/ w
                                        całości i nie chce mi przerdzewieć bydlę. Mało pali, nie ma żadnej elektroniki
                                        i nie chcą go kraść. Już nie smile
                                        --
                                        Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                                        Bereszit Rabba 85
    • mooj paliwo w "okolicy" ceny, jakość 16.07.04, 09:17
      macie jakies spostrzeżenia którymi warto się podzielić?
      ja ze względu na cenę, jakość i szybkość często korzystam ze stacji pocztowej
      na ratuszowej (benzyna)
      kiedy jestem sam z dzieckiem i nie chce go wyjmować z fotelika czesto shell -bo
      niesamoobsługowy
        • smart16v Re: Z JAKĄ prędkością jeździcie po trasach 16.07.04, 14:30
          Chyba ostatnio widziałem Cię Beatko jak wyjeżdżałaś z osiedla. Tak bym to
          podsumował: "byle tylko z grubsza wbić się w drogę." Niezły z Ciebie Kozak!!

          A co do jazdy z dużymi szybkościami: mam takie ulubione kawałki w Górach
          Sowich -mniej więcej pokrywają się z OSami Rajdu Polski i ELMOTU (rejony
          Rościszowa, Kamionek).

          Seryjnym samochodem prędkość 100km/h osiąga się tam sporadycznie, jest to
          raczej jazda 60-80km/h.
          I to wystarcza, żeby mieć niesamowitą frajdę. Trzeba uważać, żeby się nie
          zapomnieć..

          Jest tak - deszcz, pusto - wyjście z trókowego zakrętu, kawałek prostej pełny
          ogień i hamowanie - prawy opór, mostek, lewy opór i pełny ogień, prawa czwórka
          i 200m prostej, na końcu prawy 3 i prosto szczytem... w innym miejscu -
          patelnia - kostka - pełny ślizg, 150 (metrów, nie km/h) - maszyna rozpędza się,
          zeby zaraz ostro zahamować - znowu patelnia (asfalt, syfek), itd, itd.

          Niestety seryjne hamulce dość szybko puchną, no i trzeba uważać na ruch
          lokalny. A, i nie ma sensu brać tam pasażerów - krzyki utrudniają koncentrację,
          co może mieć dość traumatyczne skutki i dla kierowcy i dla pasażerówsmile)

          • zzann Re: Z JAKĄ prędkością jeździcie po trasach 16.07.04, 16:30
            > A co do jazdy z dużymi szybkościami: mam takie ulubione kawałki w Górach
            > Sowich -mniej więcej pokrywają się z OSami Rajdu Polski i ELMOTU (rejony
            > Rościszowa, Kamionek).

            Czytam sobie Twoje wypowiedzi od jakiegoś czasu i tak mi się właśnie wydawało,
            że jesteś związany z motoryzacja trochę ponad "przeciętną".
            No i po dzisiejszej wypowiedzi tylko mnie utwierdziłeś w przekonaniu, że masz
            coś wspólnego z rajdami!
            No i mam bratnią duszę na osiedlu!
            A czy zdradzisz mi co Cię łączy z ukochanymi przeze mnie rajdami?
            Jesteś członkiem jakiegoś zespołu (więc czym się tam zajmujesz?), a może
            jeździsz towarzysko (na oglądarę wink, a może jesteś zawodnikiem ?!?!?!

            Czekam na newsy!
            Pozdrawiam,
            ann

            PS 1. Ktoś jeszcze zna te piękne drogi oprócz mnie!!!

            PS 2. Dziś wystartował Rajd Nikon.
            Wyniki po os.8
            Prowadzą bracia Bębenkowie, po groźnym wypadku załogi Lubiak - Wisławski.
            • smart16v Re: Z JAKĄ prędkością jeździcie po trasach 19.07.04, 09:57
              > No i mam bratnią duszę na osiedlu!
              Cieszę się, że jest nas maniaków samochodowych (w szczególności rajdowych)
              trochę więcej, bo moja żona wie już wszystko o intercoolerach i aktywnych
              dyfrach i twierdzi, że wiedzą, którą dzięki mnie posiadła, jest już dla niej
              wystarczającasmile)


              > A czy zdradzisz mi co Cię łączy z ukochanymi przeze mnie rajdami?
              > Jesteś członkiem jakiegoś zespołu (więc czym się tam zajmujesz?), a może
              > jeździsz towarzysko (na oglądarę wink, a może jesteś zawodnikiem ?!?!?!

              Jestem niestety tylko kibicem... i tyle, żeby nie zanudzać historią.


              > PS 2. Dziś wystartował Rajd Nikon.
              > Wyniki po os.8
              > Prowadzą bracia Bębenkowie, po groźnym wypadku załogi Lubiak - Wisławski.

              Wreszcie Lancer po Kuligu przyniósł im szczęście... a Argentynę wygrał stary,
              poczciwy dziadek Carlos.


              Kto jest Twoim (Waszym drodzy ZZ-forumowicze) faworytem/ulubionym kierowcą w
              Polsce/na świecie?

              Ja teraz kibicuję Solbergowi. Szkoda, że przegrywa z Loebemsad Ale oczywiście
              królem będzie zawsze BigMac.

              A w Polsce... Kuzaj jak dla mnie jeździ zbyt nierówny - tu jakiś dzwon, tam mu
              się auto zepsuje - wygląda na to, że wschodzącą gwiazdą jest Grzyb, ale były
              już takie gwiazdy i słuch po nich zaginął (patrz: Łukasz Sztuka). Szkoda, że
              Frycz tak kiepsko w tym sezonie jeździ, to chyba po części wina shitowego
              fiata...

              • zzann Re: Z JAKĄ prędkością jeździcie po trasach 19.07.04, 13:31
                > Kto jest Twoim (Waszym drodzy ZZ-forumowicze) faworytem/ulubionym kierowcą w
                > Polsce/na świecie?

                EL MATADOR! Profesor Sainz! Ten temperament! Mój idol...
                Ale Pan Karol wyjeździł już swoje, poza tym przyszli młodsi i szybsi. Bez
                obciążeń. Cieszę się, że wygrał Argentynę - teraz coraz rzadziej stoi na pudle.

                > Ja teraz kibicuję Solbergowi. Szkoda, że przegrywa z Loebemsad Ale oczywiście
                > królem będzie zawsze BigMac.

                Gronholm - pełen profesjonalizm.
                Ale młodzież depcze mu po piętach - Martin, Loeb, Duval...

                > A w Polsce... Kuzaj jak dla mnie jeździ zbyt nierówny - tu jakiś dzwon, tam
                mu się auto zepsuje - wygląda na to, że wschodzącą gwiazdą jest Grzyb, ale były
                > już takie gwiazdy i słuch po nich zaginął (patrz: Łukasz Sztuka). Szkoda, że
                > Frycz tak kiepsko w tym sezonie jeździ, to chyba po części wina shitowego
                > fiata...

                Frycz jest piekielnie szybki i jakby wsadzić go w inne auto to kto wie ...
                Takich jak Łukasz Sztuka jest więcej, a finanse jakie pochłania ten sport to
                studnia bez dna.

                Pzdr,
                ann
          • mooj Re: Z JAKĄ prędkością jeździcie po trasach 16.07.04, 15:01
            nie wszyscy których wyprzedzałaś są zabezpieczeni takim uladem z lichemsad

            swego czasu odcinkiem do testowania była trasa toruńska w nocy
            teraz już chyba nie ma na tyle pustych i dobrych dróg publicznych w Warszawie
            żebym się odważył sprawdzac "ile fabryka dała"
            najbliżej to albo lotniska albo ...Poznań -autostrada bywa przerażająco pusta
                • zz_nowy Re: Z JAKĄ prędkością jeździcie po trasach 16.07.04, 17:11
                  jak byłem młody (20) to jeździłem jak świr i nie oglądałem się na nic i na
                  nikogo.

                  Teraz zacząłem się bać.. po prostu bać... choć nic mi się nie stało za kieryśką
                  to jednak wyobraźnia działa.

                  Obejrzałem kilka zdjęć na www.ogrish.com i... bardzo dziękuję. Czasem przycisnę
                  na prostej albo trochę ostrzej pojadę w zakrętach ale CZASEM. Siakoś tak...
                  zdziadziałem...?
                  • yigael Winkielki :) 16.07.04, 22:54
                    Po prostej to nudnawo. Ale po krętym, najlepiej mokrym czy śliskim smile))) Wtedy
                    nawet seryjnych hebli starcza na trochę uciechy. Ja mam ulubione szutrowe
                    winkielki na Mazurach, a asfaltowe w Bieszczadach w okolicach Cisnej i pod
                    Karpaczem smile. A Ty Smart nawiedź kiedyś Rożniawę na Słowacji. Tam jest moja
                    ulubiona patelnia. Na wjeździe od strony Popradu - asfaltówka 1,5 pasa w każdą
                    stronę, lekko z górki, i dłłłłuuugiiii ciągnący sie zakręt o ponad 180 stopni,
                    niezły profil a po zewnętrznej nie ma barierki ... tylko łagodnie opadające
                    pastwisko smile. Rowu też nie ma tylko droga na malutkim nasypie smile. Żeby było
                    śmieszniej z poprzedniego zakrętu widać wejście w naszą patelnię i dojazd do
                    niej - zawczasu widać czy coś jedzie z przeciwka. Latem zawsze jest tam troche
                    syfu po zimie, a Zimą smile)))). Aż się prosi. Jechałem tam kiedyś zimą ze
                    statecznymi pasażerami i za ciężarówką więc grzecznie, aż tu nagle Słowak
                    przede mną stawia bokiem i leci tak leci i leci - Avią z plandeką smile) Ten zakęt
                    nie pozwala przejść (się) obojętnie wink.
                    A co do tras w Warszawie i pytania Beatki to z prędkością bezpieczną i
                    nadmierną zarazem /to jest jak najbardziej kodeksowo możliwe wink/ ale jeśli mnie
                    gdzieś korci to na ślimakach i dwóch zakrętach na Toruńskiej przy
                    Powązkach /bez skojarzeń Mooj'u proszę/. Na pustej prostej można polecieć ile
                    fabryka dała bez szczególnego wysiłku, pracuje głównie zawieszenie unaoczniając
                    tak swoje limity jak i dobroć polskich "tras szybkiego ruchu".

                    Ps: Ale lepiej nie szaleć - dzisiaj jadąc dość szybko, w deszczu, wiaduktem od
                    Wysockiego na Toruńską, w stronę centrum, spotkałem ... złomiarza usiłującego
                    bezskutecznie poruszyć pod górkę wózek z górą czegoś tam zwieńczoną czymś co
                    wyglądało jak dwie lodówki!!! Od czasu jak wjeżdżając do Góry Kalwarii od
                    Konstancina, po wyjściu z zakrętu za światłami musiałem się zmieścić między
                    tirem prawidłowo jadącym swoją stroną drogi, a Polonezem truckiem jadącym pod
                    prąd wzdłuż krawężnika /bo ja tylko do nocnego na chwilkę/ tak się nie spociłem.
                    Też dziadzieję chyba - jakoś mi wcale wesoło nie było sad
                    --
                    Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                    Bereszit Rabba 85
                      • yigael Re: Winkielki :) 17.07.04, 11:24
                        Mooju Ty to piszesz? Ostoja rozsądku? smile Na bazalcie zamieść tyłem żadna
                        sztuka, ale z prawdziwym szaleństwem bym tam w ruchu miejskim nie przesadzał.
                        Może się starzeję, ale jakoś tak sobie czasem lubię pomyśleć jak wolno jadę i
                        mam czas. Naprawdę szybki przejazd "Pani Karowej" w przypadku
                        napotkania "przeciwnika" jadącego z drugiej strony, czy pieszych
                        zmierzających /w dobrej wierze - tam jest drastyczne ograniczenie V max/ do
                        lokali usytuowanych w arkadach oznacza kłopoty przez bardzo duże K. Co nie
                        oznacza że nie można na karowej postwić samochodu bokiem, tyle że z szybką
                        sportową jazdą to nie ma dużo wspólnego, z figurową prędzej smile.
                        --
                        Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                        Bereszit Rabba 85
                        • smart16v Re:Pani Karowa 19.07.04, 10:25
                          Karowa to przez długi czas było pierwsze miejsce, w które jechałem każdym nowo-
                          zdobytym samochodem (oczywiście mam na myśli pożyczonym od kolegi, służbowym,
                          własnym, nie kradzionymsmile Nawet udawało mi się tam wygrywać z kolegami wyścigi
                          na czas... ale Karowa uczy pokory.

                          Kiedyś dałem się w swojej głupocie podpuścić znajomym - "jedziemy na Karową" -
                          padał deszcz, miałem dopiero co założone zimowe opony, węższe od letnich i
                          niespodziewanie zrobiło się cieplej (więc te zimówki zrobiły się.. śliskie).
                          No i wiele nie było trzeba - przy zejściu z asfaltu na kostę było za szybko (na
                          tyle za szybko, że lewa noga na hamulcu nic nie pomogła), więc auto w pięknie
                          podsterowny i niekontrolowany sposób przeleciało kilka metrów i przydzwoniło w
                          krawężnik... na szczęście skończyło się tylko na pogiętej feldze, ale w
                          pierwszej chwili wyglądało tak, jakbym przestawił całe zawieszenie. Mechanik
                          patrząc na tą felgę nie chciał uwierzyć, że wpadłem w dziuręsmile), ale to był
                          najpoważniejszy (odpukać) wypadek w moim życiu. Takie coś uczy pokory jak
                          diabli.

                          • zzann Re:Pani Karowa 19.07.04, 12:44
                            Mnie Pani Karowa kosztowała w sumie felgę i...jakąś część przy skrzyni biegów.
                            Trzeba było zredukować z 2 do 1 na wejściu pod wiadukt jadąc pod górę, żeby na
                            wyjściu było szybciejsmile...
                            A jeździliscie kiedyś na Ordona za małolata?
                            Tam też się odbywały wieczorne spotkania młodych - gniewnych ...

                            Jazda denkiem po prostej mnie nie kręci wogóle (max to chyba 230 Subaru STI na
                            Grota w nocy). No chyba, ze był to odcinek Katowice - Kraków na płatnej i
                            jechaliśmy na rajd, najczęściej w kilka samochodów.
                            Mierzyliśmy czasy od bramki do bramki...
                            Ja jednak zdecydowanie wolę trudne technicznie partie z dużą ilością zakrętów i
                            zaciskami :o))) miodzio!!!
                            Kiedyś na drodze między Kłodzkiem a Polanicą był drewniany mostek, który okazał
                            się gigantyczna hopą. Droga ta łączyła biuro prasowe rajdu (na Polskim i
                            Zimowym)ze strefą serwisową.
                            Mój pierwszy rajd Polski(parę lat temu),jedziemy na oesy,napadam na mostek i...
                            odbijam sie z czterech łap i ... LECĘ!!!
                            Co się działo!!! Spadłam na szczęscie nie na dziób, ryba i celowanie w
                            czarne... Ufff... Jedziemy dalej...
                            Ale koszulka mi się zapaliła...
                            A mostek został zlikwidowany, przejechał walec i teraz jest asfalt.
                            Jak ktoś chce się powściekać to może KJS - nie trzeba mieć ani licencji, ani
                            specjalnego sprzętu.

                            Pozdrawiam i życzę wszystkim automaniakom (i nie tylko) pięknego,
                            wakacyjnego tygodnia,
                            ann
                            • sc77 Ordona 24.07.04, 23:25
                              A co powiecie na winkielek na Ordona ?
                              Dawno tam nie bylem, ale swojego czasu spedzalem tam duzo wieczorow... smile

                              --
                              Sebastian
                              • sc77 Re: Ordona 04.08.04, 09:28
                                Bylem wczoraj na Ordona i juz niestety to nie jest to samo co kiedys. Fakt,
                                przy takiej pogodzie jak wczoraj (sliska kostka) bylo bardzo fajnie, ale latwo
                                urwac sobie podwozie, gdyz kostka juz niezle jest powyginana i nie taka rowna
                                jak kiedys... sad

                                --
                                Sebastian
    • smart16v fotoradary 05.08.04, 13:44
      Zauważyłem ostatnio ciecia ze straży miejskiej, który pilnował fotoradaru przy
      Wybrzeżu Szczecińskim. Na szczęście był koreksmile)

      Czyżby ktoś na poważnie zabrał się za egzekwowanie głupiego ograniczenia do
      50km/h?

      Rozumiem dać się złapać na radar i od razy zapłacić mandat - łamię przepisy,
      płacę, ok.
      Ale z fotoradarami jest znacznie mniej przyjemnie - jeżeli nie zdążą wezwać i
      wręczyć mandatu (a zwykle nie zdążą) w ciągu miesiąca, sprawa automatem idzie
      do sądu grodzkiego. Niby nic, a brzmi bardzo nieprzyjemnie...

      Dlatego propnuję zamieszczać w tym wątku miejsca, w których widzieliście
      ostatnio fotoradary.

      Łączę ukłony
      smart



      • michelle_b Re: fotoradary 05.08.04, 14:00
        a no i srebrny opel omega WX 13... Drogowka szpanuje po tajniaku fajna bryczka,
        alusy, szyberdach, przyciemniane szybki, dopiero jak zobaczylem lizak to sie
        polapalem ze to tajniacy. pozdrawiam

        Michelle_B (14 pkt karnych i zalegle 350zl mandatów)
        • sc77 Re: fotoradary 05.08.04, 15:44
          Ostatnio od 3 dni spotykam (jade w przeciwnym kierunku smile ) fotoradar na wale
          miedzeszynskim w kierunku saskiej kepy zaraz za mostem poniatowskiego

          Widzialem tez ten opisywany przez Michelle na Radzyminskiej przed MCD jadac z
          M1 na ZZ

          --
          Sebastian
          • michelle_b Re: fotoradary 05.08.04, 16:55
            Swoja droga fajna jest ta furka nie sc77??? chcialbym zobaczyc co on ma pod
            maska smile ale pewnie v8, magnetyzery, i chiptuning, fakt faktem, ze w miescie
            skad pochodze (Łomża) policja jezdzi 280-konnym vento i 300-konnym fordem
            mondeo granatowym z białymi blachami BL ....(oczywiscie po tajniaku), a jak
            ktos jeżdzi na mazury przez Łomże to uwaga w Łomży po drodze w mieście sa 2
            fotoradary (droga przez Wyszków) i 1 (przez ostrołęke, za kościołem), ale po
            trasie należy uważać w Śniadowie, Łomży, Piątnicy, Marianowie i Budach
            Czarnockich.
                • sc77 Re: fotoradary 06.08.04, 09:56
                  Tak wlasnie ostatnio w Warszawie, czesto stoi taki przed lub za tunelem na
                  Wislostradzie.
                  To samo na trasie Wawa-Katowice.

                  --
                  Sebastian
                  • zzrobert no to zestresowaliście mnie 06.08.04, 10:06
                    Fakt że mam zameldowanie na Lublin i nawet jak coś tam dotrze to dowiem się jak
                    mnie ABW zatrzyma jako terorystę, ale jakoś niesfojo mi się robi. To już
                    normalne ostrożne jeżdzenie nie wystarcza?

                    Stojące fotoradary? Kiedyś był taki na Łazienkowskiej ale się zlasował na
                    szczęście.


                    --
                    101kotow.koty.pl/
                    • mooj Re: no to zestresowaliście mnie 06.08.04, 11:01
                      dzowniłem tydzięn temu do mswia w sprawie: mandaty, adres w dowodzie
                      rejestracyjnym a meldunek
                      zapewniono mnie (co prawda tylko "na gębę") że meldunek czasowy -ponad 2
                      miesiące zobowiązuje wszystkie urzedy do kierowania korespondencji (w tym
                      mandatów oraz korespondencji sądowej) na adres meldunku czasowego
                      Jak jest w praktyce -nie wiem. W zasadzie nawet nie wiem jakie przepisy to
                      regulują -informacja była ogólna i bez powoływania się na konkretny przepis.
                      Ale jeśli to prawda to wystraczy jedna wizyta w nieodległym urzędzie gminy
                      żeby się odstresować co do zaległości mandatowych. Trwa to 15 minut i nic nie
                      kosztuje. nalezy miec dokument potwierdzający prawo do lokalu (wypis z księgi,
                      akt notarialny, umowę najmu) bądź pzreprowadzić bardziej czasochłonną procedurę
                      potwierdzenie zamieszkania.
                      pozdrawiam
                  • michelle_b Re: fotoradary 06.08.04, 10:46
                    zgadza sie ze fotoradary powinny byc oznakowane ale niestety przyszlo nam zyc w
                    Polsce wiec nie tak do konca jest tak rozowo. Na przykladzie Łomzy powiem ze
                    przy kazdym wjezdzie do miasta jest tabliczka informujaca o fotoradarze ale co
                    jak i gdzie juz niestety nie. wedlug prawa drogowego info o fotoradarze musi
                    sie znajdowac i informowac nas ale ze dwa paragrafy dalej czytamy, ze nie
                    dotyczy to fotoradarow lotnych, czyli przenoszonych. Pamietajcie jednak o
                    jednej rzeczy, ze radiowoz zatrzymujacy nas powinien stac w miejscu doslonale
                    widoczym,po zmroku tylko i wylacznie w terenie zabudowanym, wiec jesli zdarzy
                    sie wam ze zostaniecie zatrzymani przez patrol "za krzakami", smialo mozecie
                    odmowic przyjecia mandatu i ujdzie to wam plazem. Jakis miesiac temu zostalem
                    zatrzymany przez policje "na suszare", koles wylecial zza krzakow i mnie
                    namierzyl.jechalem szybko fakt, ale odmowilem przyjecia mandatu mowiac ze staja
                    niezgodnie z przepisami. Zagrozilem zrobieniem foto miejsca gdzie stali i
                    kolesie dali se na spokoj, zyczac szerokiej drogi. mi sie udalo i zostalem
                    pouczony, ale sadzac po ilosci samochodow stojacych w tym miejscu na poboczu
                    troszke chlopaki zarobili tym bardziej ze watpliwa sprawa jest ze duzo
                    kierowcow zna kruczki kodeksu drogowego. sprawa kolejna jest mandat za
                    parkowanie. jezeli nie masz blokady to zjezdzaj a to co masz za wycieraczka w
                    swietle prawa nie jest mandatem, tylko jakims swistkiem papieru. Nieodlacznymi
                    elementami mandatu sa pokwitowanie mandatu wlasnorecznym podpisem, a takze imie
                    i nazwisko posiadacza. w przypadku blokady na kolo, sprawa jest bardziej
                    skomplikowana. mozna im wytoczyc proces o ograniczanie swobod obywatelskich, no
                    chyba ze macie kompresor to wtedy samochod na lewarek spuszczamu powietrze z
                    kola wyciagamy kolo z blokady i albo pompujemy kolo (jesli nie ma zapasu) albo
                    zmieniamy na zapas. po calej czynnosci odsylamy blokade poczta za pobraniem i
                    mamy czyste sumienie i nikt nas nie oskarzy o zniszczenie mienia publicznego.
                    pozrdrawiam wszystkich zmotoryzowanych.
                    Jedzcie ostroznie
              • smart16v Re: fotoradary 06.08.04, 12:13
                na katowickiej jest coraz więcej tego syfstwa. Zaczynają się jakies 50km przed
                Częstochową na skrzyżowaniach ze światłami. Swoją drogą muszą mieć porażającą
                skuteczność. Na jednym z takich skrzyżowań na poczatku było ograniczenie do
                50km/h, a teraz je zdjęli i zostawili 70.

                A co do tych ich Mondeo, to o ile wiem to mają tylko 170KM, to jest klasyczna
                V6, 2,5litra. Kupowali je w czasach jak pracowałem dla Forda. Chyba, że
                niebiescy wpadli na to, że tam można włożyć nitrosmile
                • yigael Re: fotoradary 06.08.04, 13:23
                  Oczywiście wiecie Sąsiedzi, że fakt przedstwienia fotki z fotoradaru, która nie
                  daje 100% możliwości identyfikacji fizjonomii kierowcy /np. moja mocno
                  pochylona, dosć już sfatygowana - ryski równają się pięknym odlblaskom -,
                  zielonkawa, przednia szyba w kombinacji z preferowaną pozycją za kierownicą i
                  okularami zostawiają szerokie pole do interpretacji - sprawdzone
                  empirycznie smile/ jest tylko świstkiem zmuszającym nas - tj. właścicieli pojazdu -
                  do złożenia zeznań? Zgodnych z prawdą zeznań. I po sprawie. Żadnych mandatów.
                  Dlatego właśnie w Polsce nie ma żadnego fotoradaru cykającego fotki z tyłu -
                  czyli będącego w stanie namierzyć motocykl. W polskim systemie prawnym taki
                  radar nie ma sensu bo ... zgodnie z prawem na motocyklu jeździ się w kasku. W
                  razie wezwania stawiamy się karnie celem złożenia wyjaśnień, a następnie - w
                  razie niewyraźnej fotki - pouczeni, że kodeks nakłada na nas obowiązek
                  poinformowania organów kto korzystał z naszego pojazdu /obowiązek w kodeksie
                  jest, sankcji za niedopełnienie brak smile/, jak również, że odmowa złożenia
                  wyjaśnień zostaje podciągnięta pod utrudnianie czynności zgodnie z KPK. etc.
                  Dajemy sie przestraszyć, a następnie z szerokim uśmiechem odmawiamy
                  poinformowania władzy, kto danego dnia korzystał z pojazdu ponieważ informacja
                  ta naraziłaby nas, bądź osobę dla nas najbliższą na odpowiedziałność za
                  przestępstwo bądź wykroczenie. I już. Nikt nie będzie powoływał biegłych od
                  analizy obrazu i biometrii z powodu mandatu, tak jak nikt nie wystawia nakazu
                  rewizji z powodu podejrzeń o posiadanie nieopłaconego telewizora.
                  ps: Jeździjmy w czapkach z daszkiem lub kominiarkach?
                  --
                  Napiliście się wina, odstawcie dzban na miejsce.
                  Bereszit Rabba 85

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka