Dodaj do ulubionych

Podziękowanie dla ochrony

10.01.09, 13:51
Podziękowanie za to, że nas chronią.
Dziś o 2 w nocy do moich drzwi dobijał się obcy facet. Jak wszedł na
osiedle i na klatkę - tego nie wiem. Dzwoniłem na portiernię - bez
skutku.
Wczoraj facet czerwonym autem zaparkował przed wjzdem do garaży przy
C. Ochroniarz, że parkować nie wolno. A koleś, żeby mu włożyć kartkę
o tym zakazie jak zawsze pod wycieraczkę, bo on tu mieszka i nie
będzie parkował kilometr od domu. Ochroniarz poszedł dalej. Kto
wpuścił auto na osiedle, bo połamanego szlabanu nie widziałem.
--
Erotica Nova
foto
foto
Obserwuj wątek
    • m.polak23 Re: Podziękowanie dla ochrony 10.01.09, 16:02
      Ludzie, przecież to jest jakaś farsa po prostu. Zróbmy coś, bo to się robi
      powoli nie do wytrzymania. Ja to widzę tak - jestem właścicielem jak każdy z nas
      jakiegoś ułamka części wspólnej. Nie wiadomo którego, więc prawdopodobnie każdy
      sęp narusza moje prawo własności. Może policję wzywać w takiej sytuacji? Straż
      miejską? Co myślicie?

      Gdyby ktoś sobie wjechał na moją prywatną posesję to by go policja usunęła -
      czyż nie?
      • monia148 Re: Podziękowanie dla ochrony 10.01.09, 17:31
        Zapraszam do mojego postu niżej zatytułowanego ,, a jednak się da,,
        Zmiana ochrony albo eliminacja złych nawyków ich pracy i eliminacja
        kilku leni to zadanie naszych zarrządów / administratorów /. Niestety
        problem jak sądzę tu własnie tkwi. Za dwa miesiące najdalej odbęda
        się zebrania wspólnot. Należy lenistwo bądz udawactwo stanowczo
        wyplenic. Namawiam do rozpoczęcia publicznej tu ich oceny. W e
        wspólnocie B ponoć biorą jakieś pieniądze. Ciekawa jestem za co i ile
        • milena_wawa Re: Podziękowanie dla ochrony 10.01.09, 18:56
          A z tego co ja wiem to koleś, którego auto zostało odholowane przez Wspólnotę o
          której piszesz założył jej sprawę w sądzie i wygrał. Wspólnota musiała ponieść
          koszty z tym związane. Ciekawe czy w takiej sytuacji wyłożyłabyś na to swoje
          pieniądze? Do kogo byś miała wtedy pretensje? Zapewne do zarządu i
          administratora, że nie znają się na przepisach.
          Jeśli chodzi o firmę ochroniarską, to uważam że nie zwracają uwagi na to kogo
          wpuszczają a z tym dałoby się coś zrobić. Pamiętaj jak była tutaj pierwsza firma
          ochroniarska, to zanim ktoś zapukał do moich drzwi to byłam o tym informowana
          przez ochronę. Obecnie coś takiego nie ma miejsca, albowiem najprawdopodobniej w
          budce ochroniarskiej nie działa domofon. Ponadto często zdarza się, że
          właściciele mają jeden garaż a 2 auta. Wtedy będą mieć kartę dzięki której będą
          mogli wjechać na osiedle. Nie wiem czy da się coś na to poradzić. Jednak uważam,
          że jeśli chodzi o wpuszczanie na teren osiedla "obcych" osób to sprawa jest prosta.
          • mar-zz Re: Podziękowanie dla ochrony 10.01.09, 22:55
            Mendzisz milena_ wawa. Łzesz. Siejesz defetyzm. Auta wywożono 2
            btygodnie temu a Ty już wiesz o wyniku sprawy cywilnej. Niezła
            blagierka z Ciebie.I wiesz kłamczuchu jeden , że wspólnota już
            zapłaciła odszkodowanie? Myślę że jesteś albo sępem albo
            potencjalnym kandydatem.Wyjątkowo mendowata ta Twoja opinia. Wszyscy
            się zastanawiamy jak sobie radizić ze sprawą a Ty słyszałac że....
            dzieci na narządy porywaja
            • majorka7979 Re: Podziękowanie dla ochrony 11.01.09, 15:33
              żadnej sprawy niema i nie będzie .Lokatorzy Parku Leśnego podpisali
              uchwałę o wywodzie aut nieprawidłowo zaparkowanych. Działa to u nich
              bez zastrzeżeń więc pytam się co jest barierą w podpisaniu u Nas
              takiej uchwały.
              do zarządu B zainteresujcie się czy administrator Parku Leśnego nie
              szuka pracy ?
                • zzagnes3 Re: Podziękowanie dla ochrony 11.01.09, 20:58
                  Rozsiewane są różne bzdury , że prawo nie pozwala wywozić. Prawo nie
                  zabrania takich czynnosci pod warunkiem że sa one zorganizowane i
                  przeprowadzone z poszanowaniem innych przepisów tegoz prawa. Ale
                  żeby się za to zabrać trzeba jednego: chęci. Niestety takiej nie ma
                  Nie uda się jej uzyskać w skali całego osiedla bo nikomu na tym nie
                  zalezy. Ale jest możliwe w skali jednej wspólnoty np B. Niech się
                  sępy przeniosą na Ai C. Tamci zmadrzeją za jakieś dwa lata. Ale
                  także musi być jakaś sankcja do ochrony wpuszczającej auta. Oto
                  kilka dni temu parkował na trawniku przy klatce 1 B Ford z kielecką
                  rejestracją. Gapił się na to ochroniarz i g....,. Teraz , kiedy
                  piszę widzę na drodze ppoż parkujące auto. Jeśli członek zarządu
                  nie potrafi wyegzekwować od ochrony porzadku w tej prostej sprawie
                  / powiadomić koordynatora, niech wezwą straż miejską, usunąc szefa
                  zmiany który auto wpuścił - wiele sposobów jest/ to nie wymagajmy ,
                  że zajmie się opracowaniem prawnym i organizacyjnym wywozu aut.
                  Jeśli gapowaty zarząd B widzi że od miesiąca połowa żarówek w
                  wejściu koło sklepu się nie świeci i nie reaguje to administratorka
                  palcem w sprawie nie ruszy. Ona wieczorem tu nie bywa. To są, w
                  sferze mentalnej leżące problemy.
                  • kobietapracownik Re: Podziękowanie dla ochrony 23.01.09, 10:33
                    dzień dobry-miło że mogę napisać swoje odczucia,uwagi na temat pracy
                    ochrony (byłam u Państwa krótko tylko 2 dyżury 24h bo dłużej niestety
                    się nie dało).Płacicie Państwo za 4 pracowników a pracuje tak
                    naprawdę1 lub 2 .W ostatnim miesiącu przewinęło się ponad 30 osób w
                    ochronie,przychodzą nowi często bez doświadczenia i nikt ich nie
                    szkoli więc czego wymagać od tych którzy chcieliby pracować ale
                    starzy pracownicy robią to celowo żeby móc spać po 4 godz i zarabiać
                    dodatkowe pieniądze za parkowanie aut ,powinniście dawno to zauważyć
                    np tzw wysepki,miejsca administracji wolne w nocy,miejsca sklepu-w
                    nocy,przy nowej dyżurce,często w garażach na wyjeździe,koperta itp za
                    to panowie biorą sporą sumę /gdy ja pracowałam nie było osoby
                    odpowiedzialnej za zmianę a ten co siedział na głównej dyżurce nie
                    umiał czytać dlatego ja odeszłam
                      • kobietapracownik Re: Podziękowanie dla ochrony 23.01.09, 11:24
                        zapewniam Panią że administracja nie wie o tym ja zdążyłam powiadomić
                        tylko 1 Panią była zaskoczona i na pewno nie zostawi tego tak po
                        prostu z panem administratorem nie zdążyłam już porozmawiać A TAK
                        ZALEŻAŁO MI NA PRACY nie wytrzymałam dłużej
                        • monia148 Re: Podziękowanie dla ochrony 23.01.09, 13:22
                          Pisałam kilka razy ze jest wielce prawdopodobne iz obowiazuje system
                          opłat. Nie majac materialnych tego dowodów wskazywałam na jeszcze
                          inne powody ,,dobre serce ,, itp Za brak nadzoru nad praca ochrony
                          winię zarządy. Nie potrafili ani tej pracy zorganizować ani
                          nalezycie jej oceniac. W strefie wspólnoty B , zeby byc konkretnym
                          każdego dnia parkuje poza wyznaczonymi miejscami od dwu aut. Dziś
                          inaczej myslacy wjechał i zaparkował na trawniku B od strony kanałku
                          złobiąc głęboki slad długości kilkunastu metrów. Slad ten, jak znam
                          życie pozostanie utrwalony czas dłuższy.Co Panowie z zarządu B?
                          Pytam bo to jakiś wasz rzeczoznawca tym autem wjechał.


                          Może członek zarząd
                    • zzagnes3 do kobietapracownik..... 23.01.09, 18:05
                      Dziękuję Pani ze zechciała kilka zdań o rzeczywistej pracy tzw
                      ochrony napisać. Jest to przykład całkowitego braku nadzoru zarówno
                      ze strony kierownictwa firmy ale takze naszych zarzadów. Dlatego
                      bardzo proszę aby Pani zechciała obserwować dyskusję jaka się tu o
                      ochronie toczy. Przypuszczam że będą próby deprecjonowania Pani
                      wypowiedzi / odeszła z pracy to się mści itp / Chętni do tego są
                      potencjalnie szefowie Persony ale i nasze zarządy bo ich niewielkie
                      / albo mało skuteczne / zainteresowanie sprawą Pani ujawnia.
                      • kobietapracownik Re:do zzagnes3.... 23.01.09, 18:35
                        wiem że różne będą komentarze na mój temat ale ja napisałam wyłącznie
                        prawdę,na drugiej zmianie próbowałam rozmawiać z moim inspektorem gdy
                        był na kontroli ale zlekceważył mnie więc zadzwoniłam do dyżurnego
                        firmy i mu opowiedziałam co zaszło-po jego interwencji inspektor
                        wrócił i najpierw podniósł na mnie głos ale powiedziałam temu panu o
                        wszystkim....hm wysłuchał niby skomentował ale konkretów było brak po
                        jego wyjeździe nic się nie zmieniło a panowie nadal robili swoje-
                        dodam pan insp był na zastępstwie
                    • karaton Re: Podziękowanie dla ochrony 11.02.09, 12:27
                      to bardzo ciekawa opowieść
                      czy dobrze ruzumiem, że Pani podwóch dniach rzuciła pracę bo kilku
                      kolegów z pracy brało pieniądze za parkowanie samochodów?
                      a drugim powodem było to, że siedzący na dyżurce ochroniarz nie
                      umiał czytać???
                      i to po dwóch dniach (dobach) pracy??????
                      zajmujące

                      od początku mieszkam na osiedlu, wielu moich gości zostało
                      wpuszczonych na osiedle, ale też wielu odprawionych spod bramy i
                      nigdy nie słyszałem, żeby ochroniarz proponował komuś opłatę...

                      skoro Pani już tam nie pracuje proszę podać nazwisko
                      tego "inspektora" (może być prywatnym mailem, żeby nie było na
                      fomrum) a obiecuję, że sprawdzę, bo niewiarygodna jest ta opowieść
                      bardzo proszę i pozdrawiam,
                      Karaton
                      • kobietapracownik Re: Podziękowanie dla ochrony 15.02.09, 17:33
                        odpowiadam:to co napisałam jest prawdą w 100% jeśli masz ktoś
                        wątpliwości trudno,ja napisałam tylko dlatego bo to mieszkańcy płacą
                        za ochronę i uważam że powinni wiedzieć jak "ochroniarze pracują"ja
                        mam doświadczenia ponad 8 lat jako pracownik ochrony dlatego dwie
                        zmiany wystarczyły mi aby ocenić czy powinnam tu pracować,szczerze
                        powiem wiedziałam to już po pierwszej łudziłam się że na drugiej
                        zmianie pracuję a innymi ludźmi to może będzie lepiej i da się coś
                        zmienić niestety było to samo a po reakcji przełożonego nie miałam
                        już żadnych wątpliwości dlatego odeszłam znalazłam pracę w nowej
                        firmie na innym osiedlu jestem zadowolona....mi zależy na pracy i
                        pomimo że 5zł na godz nie są to duże pieniądze ale są a przyznam że
                        praca nie jest ciężka trzeba tylko uczciwie wykonywać swoje obowiązki
                        a wtedy ok/mnie nauczono innej lepszej pracy tu nie mogłam dlatego
                        pracować więcej mogę napisać na prywatnego e-maila
                        • karaton Re: Podziękowanie dla ochrony 18.02.09, 09:30
                          przykro mi, ale nie wierzę w takie opowieści
                          fakty pokazujesz następujące
                          - przychodzisz do pracy na ZZ
                          - po dwóch dniach z powodów: niepiśmienny pracownik i kolesie
                          rzekomo biorący na lewo kasę za wpuszczanie samochodów rzucasz tę
                          pracę
                          - potem chce Ci się pisać na forum osiedla w którym pracowałaś dwie
                          doby z misją naprawiania świata, udzielasz się dla dobra mieszkańców
                          w imię idei... ech, to trzeba było zostać i naprawiać pracując
                          rzetelnie, a nie narzekać, że ktoś pisać nie umie (z resztą, co ma w
                          takim razie robić niepiśmienny, który mimo powszechnego obowiązku
                          szkolnictwa się jakoś uchował, żeby zarabiać na chleb?)

                          sorry, mi to się nie klei. Wyglądasz mi na mieszkańca, który
                          postanowił takim wątkiem wpłynąć na zmianę ochrony (dla mnie to ok,
                          można zmieniać, zmieniać, zmieniać - który to już raz,; ale ok,
                          zmieniajmy), albo ktoś Ci tak zaszedł za skórę w pracy, że chcesz mu
                          zaszkodzić
                          anyway uznanie za kreatywność - faktycznie, to ciągłe bicie piany
                          nie działa, więc czas na inne formy wywierania wpływu na ludzi
                          serdecznie pozdrawiam
                          • kobietapracownik do karaton 18.02.09, 15:57
                            pisząc na tym forum liczyłam się z tym że znajdzie się ktoś taki jak
                            ty...trudno twoja sprawa,to nie mnie pilnują i nie za moje
                            pieniądze.Ja na nikim się nie mszczę po prostu napisałam bo uważam że
                            powinnam a napisałam tylko i wyłącznie prawdę pozdrawiam
                            • karaton Re: do karaton 19.02.09, 18:48
                              cóż, tak się zdarza

                              na moje prośby o wpisanie jakichkolwiek nazwisk nie zareagowałaś,
                              historia jak napisałem wydaje mi się być tzw. grubymi nićmi szyta, w
                              żaden sposób (nawet na priva) nie chcesz jej uwiarygodnić, więc taką
                              mam ocenę

                              może chociaż numery samochodów które korzystają z naszego osiedla
                              płacą i na lewo wjeżdżając
                              a może nazwisko tego Pana co czytać nie umie, ja chętnie to z nim
                              sprawdzę... też może być na priva...

                              pozdrawiam
                              • kobietapracownik Re: do karaton 20.02.09, 10:26
                                nie mam żadnych wątpliwości do tego co napisałam byłam na drugim
                                dyżurze u pani administrator z bud c powiedziałam o wszystkim podałam
                                też swoje nazwisko,nie byłam w firmie jeszcze po wynagrodzenie za te
                                dwa dyżury nie wiem czy firma mi wypłaci po tym co napisałam,na razie
                                muszę odebrać pieniądze bo też mam dzieci dla których pracuję podać
                                nazwiska tu niestety nie mogę tego pana a co do priva proszę o
                                podanie kontaktu odezwę się napewno
                            • grzesiulek51 Re: do kobietapracownik 20.02.09, 09:11
                              wracając do Pani,po dwóch dniach w nowej pracy też mi się wszystko
                              wydawało dziwne,podejrzane,etc...ale po dłuższym okresie
                              zrozumiałem,że pewne fakty interpretowałem tak jak mi było
                              wygodnie,i gdybym wtedy podzielił się swoimi spostrzeżeniami to
                              pewnie już nigdy nie znalazłbym dobrej pracy.dlatego taka moja
                              przyjacielska rada dla Pani,niec Pani jeszczee raz przeanalizuje
                              pewne fakty,zdarzenia i jeśli Pani utwierdzi się w przekonaniu,że ma
                              Pani 100% rację to niech nawiąże Pani kontakt z kimś prywatnie,kto
                              chce tą sprawę dogłębnie wyjaśnić.
            • milena_wawa Re: Podziękowanie dla ochrony 23.01.09, 16:18
              słuchaj mar-zz ja nikogo nie obrażam i nie życzę sobie żebyś Ty
              obrażał mnie. Informacje, które tutaj podałam otrzymałam od naszego
              administratora. Sępem nie jestem, gdyż mam własne miejsce garażowe.
              Ponadto nie zauważyłam, abym kiedykolwiek przychylnie wypowiadała
              się nt. parkowania przez obce auta na naszym osiedlu, gdyż mnie
              również się to nie podoba.
    • zzdorka Re: Podziękowanie dla ochrony 10.02.09, 22:09
      Że samochody parkują na trawniku, wysepce, bla, bla, bla - jakoś jestem w stanie
      pojąć [ale nie usprawiedliwić]. Że wielokrotnie ktoś stanął na moim miejscu -
      jakoś to zniosłam nie roznosząc ochrony na strzępy. I również to jestem w stanie
      pojąć. Kierowcy upychają swoje auta gdzie się da.

      Ale nie potrafię zrozumieć jednego. Pozwolenia ze strony ochrony na parkowanie
      na środku drogi w poprzek zaparkowanych aut. Kilkukrotnie zostałam zastawiona.
      Po intensywnej wymianie zdań z ochroną, wyjechałam po chodniku. Na szczęście u
      mnie się da. I co usłyszałam od ochrony? "O co Pani chodzi? Przecież Pani
      wyjechała? To co się Pani czepia?" Szczęka mi opadła.

      Z dnia na dzień dorastam do wyniesienia się stąd.
    • przemek.c Re: Podziękowanie dla ochrony 13.02.09, 05:35
      sibeliuss napisał:

      > Podziękowanie za to, że nas chronią.
      > Dziś o 2 w nocy do moich drzwi dobijał się obcy facet. Jak wszedł na
      > osiedle i na klatkę - tego nie wiem. Dzwoniłem na portiernię - bez
      > skutku.
      > Wczoraj facet czerwonym autem zaparkował przed wjzdem do garaży przy
      > C. Ochroniarz, że parkować nie wolno. A koleś, żeby mu włożyć kartkę
      > o tym zakazie jak zawsze pod wycieraczkę, bo on tu mieszka i nie
      > będzie parkował kilometr od domu. Ochroniarz poszedł dalej. Kto
      > wpuścił auto na osiedle, bo połamanego szlabanu nie widziałem.

      Zdecydowanie jestem za likwidacją ochrony. Poza dodatkowym kosztem i złudnym poczuciem bezpieczeństwa nie wynika z jej funkcjonowania absolutnie nic. Od początku istnienia ZZ dostałem może ze dwa powiadomienia o gościach i tyle moich pozytywnych doświadczeń z ochhroną. O chęć jakichkolwiek interwencji - czy to na wezwanie, czy samoistne - bym ochroniarzy nie podejrzewał. Cieci do podnoszenia szlabana bez jakiejkolwiek weryfikacji nam nie potrzeba. Tak samo ludzi do rozlepiania nic nie wnoszących naklejek na samochody. Ani też spaczy na nasz koszt w pomieszczeniach gospodarczych lub budce strażniczej. Zwolnić, pozbyć się problemu - przynajmniej czynsz spadnie.
      • mar-zz mam inne zdanie niż przemek.c 13.02.09, 13:37
        Otóz tzw ochrona jest nam potrzebna. Problem lezy gdzie indziej ,
        mianowicie w niestarannie dobranej firmir ochroniarskiej,
        niestarannym zorganizowaniu jej pracy, niestarannemu nadzorowi
        wykonywania tej pracy. A więc większość uwag do zarządów wspólnot.
        Niekompetentne zarządy / celowo używam liczby mnogiej / nie
        dopracowały sie podstawowego uregulowania pracy ochrony czyli
        regulaminu ochrony osiedla. To podstawa wszelkich ocen typu : mają
        dzwonić do kazdego czy nie maja. Powinni sprawdzać co się dzieje na
        klatkach, czy nie. Jeśli taki dokument nie powstanie , mozemy sobie
        pogadać. Wiem, że to wielki wysiłek intelektualny no i oręż w ręku
        niektórych członków zarządu ,, a zapoznałes się chociaz z umowa o
        ochronrę,, Odpowiadam: nie interesujemnie umowa, interesuja mnie
        ustalenia co jest przedmiotem i obszarem pracy ochrony. Zatem
        zmiana zarządów, zmuszenie ich do efektywnej działalności zamiast
        gry pozorów, to najważniejsze obecnie zadanie.
        • robertjaro Re: mam inne zdanie niż przemek.c 13.02.09, 15:57
          główny problem nie leży w firmie ochroniarskiej, ale w umowie, która
          powinna określać szegółowy zakres obowiązków i zadań do realizacji.
          Jeżeli tego w umowie nie ma, to własciwie czego wymagać. Każdy z
          osobna mieszkaniec ma swoje wymagania. I co ma tego wymagać od
          ochrony - ŚMIESZNE. Tutaj jest tylko miejsce do obrażania
          pracowników ochrony. Popieram mar-zz, jeżeli zarządy nie wezmą się
          do pracy i nie sformułują umowy, to nigdy firma ochroniarska nie
          będzie należycie wypełniała swoją rolę, a pieniądze na nią
          przeznaczone będą wyrzucone w błoto.
            • mar-zz Brak nadzoru nad ochrona jest powodem 13.02.09, 18:12
              umowa jest utajniona. A dla włąściciela mieszkania na zz umowa ma
              żadne znaczenie. To jest umowa między zarządami a firma ochroniarska
              Dla mieszkańców istotnym i jedynym dokumentem dostepnym powinien być
              regulamin ochrony osiedla, nie umowa jak to próbuje się wciskać.
              Zatem za brak takiego kwitu winię mój zarząd. Sprawą inna jest
              wyposażenie firmy ochroniarskiej w stosowne zasoby wynikające z woli
              mieszkańców. Np dotyczxący wzywania do ukarania kierowców
              stwarzających parkowaniem aut zagrożenie dla ruchu na osiedlu.
              Oczywiście zarzadom się nie chce. I wciskaja nam ciemnoty typu ,,na
              osiedle strzeżone straz miejska nie przyjezdzie,, itp. Jest wreszcie
              nadzór nad wypełnianiem biezącym pracy przez ochrone. To szwankuje.
              Tu także widzę zaniedbania zarządców . Firma Atena zdaniem niegdyś
              tu aktywnych była fatalna. Zmieniono na gorsza. Po miesiącu czy dwu
              na kolejna. Ta ostatnia czyli Persona to 50% aktywności Ateny.Jest
              więc sprawca zmiany na gorsze.Szczytem bezczelności były wypowiedzi
              do krytykujących pracę / brak pracy / Persony, że za te pieniądze to
              ..... Autora tych madrości można jeszcze odszukać na tym forum
              • zzrobert Re: Brak nadzoru nad ochrona jest powodem 13.02.09, 21:23
                mar-zz napisała:

                > umowa jest utajniona. A dla włąściciela mieszkania na zz umowa ma
                > żadne znaczenie. To jest umowa między zarządami a firma ochroniarska

                No i strzelali do Ciebie??? - gdy starałeś się poznać zapisy umowy między
                ochroną a Tobą (fakt reprezentowanym przez zarząd a może nawet tylko
                administratora).
                Proszę nie pisz takich rzeczy.

              • zzrobert ładnie ująłeś - zarządców. 13.02.09, 21:41
                Bo to nie wina zarządcy z A, ani nie wina zarządu B lub C. To wina braku
                współdziałania ich wszystkich i każdego z osobna. I do tego jeszcze właściciela
                działki D by nie pominąć nikogo.
                Dokąd właściciele wspólnot ABC nie wyegzekwują tego współdziałania OD WSZYSTKICH
                to dowolny z nich może SKUTECZNIE JAK WIDAĆ zablokować działania pozostałych.
                Więc zanim oplujesz SWÓJ zarząd (nie wiem który to i to w sumie nie ważne)
                dowiedz się jakie są fakty.
                Wg mojej wiedzy:
                - Zarząd A ma w ręku szlaban, 2 budki ochrony, system kart dla wszystkich wspólnot.
                - Zarząd B ma ... no nic nie ma.
                - Zarząd C ma pomieszczenie ochrony, bramkę i bramę przy sklepie.
                - Zarząd dewelopera (działka D) ma... wszystko w ... i wszystko może zablokować.

                A Ty jako frajer od płacenia jak rozumiem płacisz 3, 5 lub nawet 7 rok do końca
                nie wiedząc ile i za co? No to gratuluję takiego klienta. Może kiedyś i mi się
                taki fajny trafi co to nie wymaga, płaci 3-7 lat i nie wie nawet za co.

                No ale cóż Twoja wola Panie.
                Teraz sobie znowu ponarzekaj a potem zrób przelew wspólnocie a na walne nawet
                nie idź by nie tracić swojego cennego (w przeciwieństwie do pieniędzy???) czasu.

                I pamiętaj Deweloper celowo zrobił takie kuku mieszkańcom. I doskonale mu to wyszło.
                • mar-zz Re: ładnie ująłeś - zarządców. 13.02.09, 23:24
                  Zbyt prosto cała sprawę ujmujesz. I tak:

                  - bramy, bramki, furtki, wjazdy nie sa własnością jednej wspólnoty
                  / w znaczeniu dowolnego nimi zarządzania /

                  - działka D funkcjonuje jak widać, bo nikomu nie chciało się za
                  sprawę zabrać energicznie. Ani zarządowi / działającemu z
                  upowaznienia, ani choć jednemu włascicielowi /Nawet
                  becne ,,pomysły,, by wykupic działkę sa błędne bo nie będzie
                  na to zgody wszystkich a tu niestety większością się uchwały nie
                  podejmie. Sprawa mogła być już dzisieć razy załatwiona

                  - piąty rok ta sprawa jest nieałatwiona lecz rozgadana, zabełtana.
                  Plac zabaw ma wady i nalezało z tego tytułu wystapić o ich
                  usunięcie. Nikomu się nie chciało. I sądzę przez następne pięć
                  lat się nie zechce.Mogę ci na priv wyjasnić powód, choć nie ma to
                  znaczenia

                  - wspóldziałanie zarządów to nie ich dobra lub zła wola a obowiązek
                  który choć jeden zarząd moze wyegzekwowac jeśli zechce i się uprze
                  Ale jak widzisz nikt się nie uparł

                  - nieszczęsny jak to prezentujesz zarząd B na swoim terenie
                  czyli w budynku B nie moze sobie poradzić a Ty chcesz aby był
                  inicjatorem zmian na zz? Wady budowlane tego budynku powinny byc
                  z inicjatywy tego zarządu doprowadzone do końca czyli albo ich usu
                  nięcie albi zminimalizowanie szkód plus odszkodowanie albo duże
                  odszkodowanie jako efekt procesu. Coś z tego nalezało zrobić

                  - deweloper wcale tak przebiegły jak go opisujesz ani złośliwy nie
                  jest. Po prostu błednie zarządzany nie potrafi się teraz z tych
                  własnych błędów wygrzebać. Ale partnera ma gapowatego więc dyktuje
                  mu swoje warunki
                  • zzrobert Re: ładnie ująłeś - zarządców. 13.02.09, 23:49
                    mar-zz napisała:

                    > Zbyt prosto cała sprawę ujmujesz. I tak:
                    >
                    > - bramy, bramki, furtki, wjazdy nie sa własnością jednej wspólnoty
                    > / w znaczeniu dowolnego nimi zarządzania /
                    >
                    hehehehehehehee powiedz to zarządcy A
                    To jak nazwiesz aktualny stan?


                    > - działka D funkcjonuje jak widać, bo nikomu nie chciało się za
                    > sprawę zabrać energicznie. Ani zarządowi / działającemu z
                    > upowaznienia, ani choć jednemu włascicielowi /Nawet
                    > becne ,,pomysły,, by wykupic działkę sa błędne bo nie będzie
                    > na to zgody wszystkich a tu niestety większością się uchwały nie
                    > podejmie. Sprawa mogła być już dzisieć razy załatwiona
                    >

                    Mogła... ale jak widać nie jest. I tylko wciąż się szuka kozłów ofiarnych
                    dotychczasowej niemocy/raczej niechęci albo frajerów do podłożenia na później.

                    > - piąty rok ta sprawa jest nieałatwiona lecz rozgadana, zabełtana.
                    > Plac zabaw ma wady i nalezało z tego tytułu wystapić o ich
                    > usunięcie. Nikomu się nie chciało. I sądzę przez następne pięć
                    > lat się nie zechce.Mogę ci na priv wyjasnić powód, choć nie ma to
                    > znaczenia
                    >
                    Nikomu Z WŁAŚCICIELI - więc o co ta pretensja do zarządów? szukacie chłopców do
                    bicia za swoje własne zaniechania i frajerstwo?!


                    > - wspóldziałanie zarządów to nie ich dobra lub zła wola a obowiązek
                    > który choć jeden zarząd moze wyegzekwowac jeśli zechce i się uprze
                    > Ale jak widzisz nikt się nie uparł
                    >
                    NIKT? tzn która wspólnota wymogła? a która blokuje? Zbieranie "haków/papierków"
                    może być ciekawe ale w międzyczasie pewnie się wszystko przedawni/rozmyje a
                    efekt żaden. Choć może nie żaden niektórzy mają dowody że to nie oni zawalili a
                    to też jednak efekt choćby tylko dla nich i ich spokoju.
                    Fakt że wszyscy właściciele dali d... a pretensje mają do innych tylko nie do
                    siebie.

                    > - nieszczęsny jak to prezentujesz zarząd B na swoim terenie
                    > czyli w budynku B nie moze sobie poradzić a Ty chcesz aby był
                    > inicjatorem zmian na zz? Wady budowlane tego budynku powinny byc
                    > z inicjatywy tego zarządu doprowadzone do końca czyli albo ich usu
                    > nięcie albi zminimalizowanie szkód plus odszkodowanie albo duże
                    > odszkodowanie jako efekt procesu. Coś z tego należało zrobić
                    Nikogo nie nazywałem nieszczęsnym. Pokazałem tylko że akurat tu "w kwestii
                    dobytku zewnętrznego a wspólnego użytkowania" ZZB nie ma nic. Nie oceniałem czy
                    to dobrze czy źle tylko stwierdziłem fakt.
                    I tu znowu wpadasz w piekiełko ZZ bo zarząd X jest zły. Zamiast zmusić swój
                    zarząd by NA PRZYKŁAD zaproponował zarządzanie całością terenu wspólnego
                    zewnętrznego nowo powołanemu zarządowi składającemu się z po 1 osobie z zarządów
                    ABC(D?) a budynkami niech się nadal zajmują same zarządy budynków jeśli
                    koniecznie chcą. Wtedy za ochronę umowę podpisze 1 zarząd wspólny i 1 zarząd
                    będzie ją mógł egzekwować a nie anarchia jak dotąd.
                    Procesować to się łatwo swoją kasą i swoimi latami walki o sprawiedliwość (lub
                    raczej korzystny wynik). Zbierz uchwałę pod proces, i pamiętaj o 100.000PLN na
                    wpis sądowy oraz kasę dla kancelarii a już inni szybciej przygotują dane do
                    walki w sądzie.

                    >
                    > - deweloper wcale tak przebiegły jak go opisujesz ani złośliwy nie
                    > jest. Po prostu błednie zarządzany nie potrafi się teraz z tych
                    > własnych błędów wygrzebać. Ale partnera ma gapowatego więc dyktuje
                    > mu swoje warunki
                    heheheh błędnie? żartowniś jesteś. No ale cóż to tylko nędzna spółeczka (w Twoim
                    mniemaniu) i wciąż przypadkowe błędy robi na szkodę nabywców swojego towaru. No
                    cóż jeśli tak uważasz to nie mam co dalej tłumaczyć a jeśli jednak uważasz
                    inaczej i nic nie robisz to znowu pogratulować nabywców towaru (i modlić się
                    kiedy mi się tacy trafią na masową skalę).


                    tak czy owak cała (słabowita zresztą) para idzie w fora i narzekania a czas mija.
                    No i powtarzam dokąd choćby 1 członek 1 dowolnego zarządu będzie przeciw możecie
                    deweloperowi i problemom np. ochrony całej nieruchomości tylko pokrzyczeć na
                    forach. Tylko wspólnie możecie oczyścić tą stajnię z kupy jaką sobie daliście
                    narobić i jeszcze sami dorzucacie.
                    • mar-zz Re: ładnie ująłeś - zarządców. 14.02.09, 01:45
                      - stan obecny nazwę stanem ogólnej niemocy,udawania i pozoranctwa
                      Dla każdej ze wspólot odrebne okreslenie

                      - sprawa działki D powinna szczególnie leze`c na sercu dzieciatym
                      włascicielom. Skoro nie leżała dotychczas i nadal nie lezy
                      świadczy to o włascicielach także jako o rodzicach. A zarządy
                      które się nawet w sprawie wymiany piasku nie dogadywały to obraz
                      tychże rodziców. Z tym , że zarządy składające się z włąścicieli
                      maja w tym niedbalstwie udział zasadniczy.

                      - wspóldziałanie zarządów to nie zbieranie papierków co preferuje
                      szczególnie jeden. To załatwianie spraw a jak nie wychodzi to
                      rezygnacja z funkcji. Dlatego postujuję wyrzucenie zarządów i
                      wybór nowych osób albo zarzad powierzony z konkretnym wykazem spraw
                      do załatwienia

                      - zarząd B ja nazwałem nieszczęsnym.Zero skuteczności w dogadywaniu
                      się z innymi wspólnotami / zarządami / raczej go dyskwalifikuje
                      Bo rzecz w skuteczności od której ten zarząd ucieka min nie
                      przyjmując planu spraw do zalatwienia coby nie byc z tego panu
                      rozliczonym?

                      - zarządzanie osiedlem a zarządzanie wspólna własnością to dwie rózne
                      sprawy. Ale gdzie tam do rozmów o nich.Tu trzeba się dogadać a
                      narazie chyba w żadnej sprawie się to nie udaje

                      - deweloper robił błedy na niekorzyść tych, co sobie na to pozwolili
                      A że było ich prawie 60% to inna sprawa.W pacyfikowaniu
                      niezadowolenia np wykonania części wspólnych spory udział maja
                      poprzedni zarządcy

                      - bzdura z tym wpisem sądowym za 100tys. Także samo bzdura o
                      wieloletnim oczekiwaniu. Wiele spraw mozna rozstrzygać poprzez sądy
                      polubowne, w wielu wystarczy dobrze przygotowane papiery procesowe
                      Ale można się nie sądzić i czekac. Przykład: plac zabaw. A tak
                      na marginesie w sprawie procesu nie potrzeba uchwały wspólnoty
                      Można to łatwiej i prościej przeprowadzać. Oczywiście to
                      ostatecznośc ale jeśli inne środki zawodza...Jaka kasę dla jakiej
                      kancelarii? Widać nigdy czegos takiego nie zlecałeś badż nie
                      prowadziłeś

                      - deweloper ma nie mniejszy problem z tym placem. Sęk w tym że
                      on może czekać a potem cichcem się zwinie a my się następne
                      10 lat będziemy pisemkami przerzucać. Jak nagraniami z rozmów
                      z poprzednim zarządcą.

                      • zzrobert Re: ładnie ująłeś - zarządców. 14.02.09, 09:38
                        mar-zz napisała:

                        > - stan obecny nazwę stanem ogólnej niemocy,udawania i pozoranctwa
                        > Dla każdej ze wspólot odrebne okreslenie
                        >
                        tu się zgadzam w pełni

                        > - sprawa działki D powinna szczególnie leze`c na sercu dzieciatym
                        > włascicielom. Skoro nie leżała dotychczas i nadal nie lezy
                        > świadczy to o włascicielach także jako o rodzicach. A zarządy
                        > które się nawet w sprawie wymiany piasku nie dogadywały to obraz
                        > tychże rodziców. Z tym , że zarządy składające się z włąścicieli
                        > maja w tym niedbalstwie udział zasadniczy.
                        >

                        tu się nie zgadzam bo zarządca A jest tak samo zasłużony a mieszkańcy bezdzietni tak samo winni - mogą nagle mieć "parking/piekarnię" na tym skrawku.


                        > - wspóldziałanie zarządów to nie zbieranie papierków co preferuje
                        > szczególnie jeden. To załatwianie spraw a jak nie wychodzi to
                        > rezygnacja z funkcji. Dlatego postujuję wyrzucenie zarządów i
                        > wybór nowych osób albo zarzad powierzony z konkretnym wykazem spraw
                        > do załatwienia
                        >
                        No cóż. częściowo się zgadzam ale rezygnacja oznacza m.in. oddanie jakiegokolwiek wpływu w inne ręce (niekoniecznie lepsze). Czasem także brak możliwości forsowania swojej osoby no i utratę wynagrodzenia. Zależnie czy to zarząd powierzony czy ustawowy.


                        > - zarząd B ja nazwałem nieszczęsnym.Zero skuteczności w dogadywaniu
                        > się z innymi wspólnotami / zarządami / raczej go dyskwalifikuje
                        > Bo rzecz w skuteczności od której ten zarząd ucieka min nie
                        > przyjmując planu spraw do zalatwienia coby nie byc z tego panu
                        > rozliczonym?
                        >
                        No cóż znowu "bronię" B - pozostałe zarządy także mają jak to ująłeś zero skuteczności w dogadywaniu się z innymi wspólnotami...
                        Co do listy spraw nie wiem nie znam w pełni sprawy więc nie czuję się kompetentny w ocenie.

                        > - zarządzanie osiedlem a zarządzanie wspólna własnością to dwie rózne
                        > sprawy. Ale gdzie tam do rozmów o nich.Tu trzeba się dogadać a
                        > narazie chyba w żadnej sprawie się to nie udaje
                        >
                        Niestety tak właśnie jest.

                        > - deweloper robił błedy na niekorzyść tych, co sobie na to pozwolili
                        > A że było ich prawie 60% to inna sprawa.W pacyfikowaniu
                        > niezadowolenia np wykonania części wspólnych spory udział maja
                        > poprzedni zarządcy
                        >
                        No cóż jak się ktoś dał "spacyfikować" to widocznie nieszczególnie mu zależało tak na sprawie jak i na własnym majątku który wyłożył za coś czego przecież nie ma nadal. Ale fakt że to zaległości wieloletnie.

                        > - bzdura z tym wpisem sądowym za 100tys. Także samo bzdura o
                        > wieloletnim oczekiwaniu. Wiele spraw mozna rozstrzygać poprzez sądy
                        > polubowne, w wielu wystarczy dobrze przygotowane papiery procesowe
                        > Ale można się nie sądzić i czekac. Przykład: plac zabaw. A tak
                        > na marginesie w sprawie procesu nie potrzeba uchwały wspólnoty
                        > Można to łatwiej i prościej przeprowadzać. Oczywiście to
                        > ostatecznośc ale jeśli inne środki zawodza...Jaka kasę dla jakiej
                        > kancelarii? Widać nigdy czegos takiego nie zlecałeś badż nie
                        > prowadziłeś
                        >

                        Sąd polubowny mówisz? NO to pewnie wiesz że to wymaga zgody OBU STRON SPORU. (a tu to 4 stron smile)
                        No a co do reszty to pozostanę przy swoim zdaniu.

                        > - deweloper ma nie mniejszy problem z tym placem. Sęk w tym że
                        > on może czekać a potem cichcem się zwinie a my się następne
                        > 10 lat będziemy pisemkami przerzucać. Jak nagraniami z rozmów
                        > z poprzednim zarządcą.
                        >
                        Problem? A jakiż to problem? Sprzedał sobie dodatkowo trochę miejsc parkingowych nie do końca zgodnie z prawem ale jak widać skutecznie bo frajerstwo króluje, nie ma wojny z wspólnotami bo trzyma je w szachu placem. Co do zamknięcia spółki celowej to fakt, to nie jego problem tylko ZZABC i tego co (i komu) powstanie na ZZD.

                        To Wy siedzicie w gównie po szyję nie on.
                        • mar-zz Re: ładnie ująłeś - zarządców. 14.02.09, 13:37
                          - w sprawie działki D. z czym się nie zgadzasz? Napisałem ze powinna
                          ta sprawa leżeć na sercu szczególnie / podkresliłem : szczególnie /
                          Ale Ty się nie zgadzasz. Energiczni , madrzy rodzice przynajmniej
                          zadbali by o funkcjonowanie normalne placu zabaw. Bez względu na
                          kwestie własnosci o rozwiązanie których naciskali by zarzady.
                          Wniosek: brak takowych. Tu dopowiem bo wydaje się że bł`adzisz:
                          polac zabaw na naszym osiedlu to obowiazek wynikający z prawa
                          a nie dobra wola dewelopera. Także stan tego placu określa prawo
                          Jak trzeba być gnuśnym żeby z przysługującego prawa nie skorzystać
                          w celu obrony własnego interesu

                          - czy nowy zarząd będzie lepszy czy gorszy można z grubsza
                          przewidzieć. Dla zminimalizowania tej niepewnosci nalezy zmusić
                          przyszły zarząd do przedstawienia planu pracy, zebrania w połowie
                          kadencji, zapłaty np po kwartale na wniosek KR czy coś w podobnym
                          stylu. A nie polegania na czczym gadulstwie .

                          - przyklad ,,nieszczęsnego zarzadu,, Dotychczas pisaliśmy co zarząd
                          nie zrobił a powinien. A teraz przykład co zarząd zrobił zle, bez
                          pomysłu, z lekceważeniem właścicieli. Dobry przyklad to umowa z
                          ochroną. Kiedy juz dogadały się wspólnoty podpisano umowe i koniec
                          A powinien równoczesnie powstać dla włascicieli regulamin tej
                          ochrony. I tam czy maja powiadamiac o gościach, czy maja wizytować
                          klatki, czy mają wzywać SM przeciw sępom itp. Zarząd olał to bo
                          ma we krwi nawyk przedmiotowego traktowania właścicieli / ,,jak
                          chcesz poznać umowę , mozesz przyjs`c w środę,, - to typowe /.
                          Na takie traktowanie własciciele reagują brakiem kontaktu z
                          zarządem.

                          -sąd polubowny jest zapisany w częsci umów sprzedarzy. Strona ew
                          sporu przed tym sadem byliby właściciele a nie zarząd. To wymaga
                          innych działań niż jakies uchwały o których piszesz. Sąd polubowny
                          nie jest tani ale jest szybki. Trzeba wybrać: spór i załatwienie
                          kwestiiplacu zabaw czy kolejne pięc lat śmietniska w tym miejscu
                          Dogadanie się np ze wspólnotą C i zgłoszenie placu jako wady to
                          inny sposób rozwiązania problemu. Ale jak się zarząd nie może
                          dogadac?

                          • zzrobert Re: ładnie ująłeś - zarządców. 14.02.09, 16:02
                            mar-zz napisała:

                            > - w sprawie działki D. z czym się nie zgadzasz? Napisałem ze powinna
                            > ta sprawa leżeć na sercu szczególnie / podkresliłem : szczególnie /
                            > Ale Ty się nie zgadzasz. Energiczni , madrzy rodzice przynajmniej
                            > zadbali by o funkcjonowanie normalne placu zabaw. Bez względu na
                            > kwestie własnosci o rozwiązanie których naciskali by zarzady.
                            > Wniosek: brak takowych. Tu dopowiem bo wydaje się że bł`adzisz:
                            > polac zabaw na naszym osiedlu to obowiazek wynikający z prawa
                            > a nie dobra wola dewelopera. Także stan tego placu określa prawo
                            > Jak trzeba być gnuśnym żeby z przysługującego prawa nie skorzystać
                            > w celu obrony własnego interesu
                            >
                            Z rodzicami właśnie. Bo kwestia działki D dotyczy wszystkich właścicieli ABC w
                            równym stopniu. To co im deweloper może (a może wiele co zobaczyliśmy na
                            przykładzie dodatkowych miejsc parkingowych) zrobić w tym miejscu to problem
                            wszystkich.


                            > - czy nowy zarząd będzie lepszy czy gorszy można z grubsza
                            > przewidzieć. Dla zminimalizowania tej niepewnosci nalezy zmusić
                            > przyszły zarząd do przedstawienia planu pracy, zebrania w połowie
                            > kadencji, zapłaty np po kwartale na wniosek KR czy coś w podobnym
                            > stylu. A nie polegania na czczym gadulstwie .
                            >
                            Jestem przeciwnikiem wynagrodzenia dla zarządu. Ale to moja opinia.

                            > - przyklad ,,nieszczęsnego zarzadu,, Dotychczas pisaliśmy co zarząd
                            > nie zrobił a powinien. A teraz przykład co zarząd zrobił zle, bez
                            > pomysłu, z lekceważeniem właścicieli. Dobry przyklad to umowa z
                            > ochroną. Kiedy juz dogadały się wspólnoty podpisano umowe i koniec
                            > A powinien równoczesnie powstać dla włascicieli regulamin tej
                            > ochrony. I tam czy maja powiadamiac o gościach, czy maja wizytować
                            > klatki, czy mają wzywać SM przeciw sępom itp. Zarząd olał to bo
                            > ma we krwi nawyk przedmiotowego traktowania właścicieli / ,,jak
                            > chcesz poznać umowę , mozesz przyjs`c w środę,, - to typowe /.
                            > Na takie traktowanie własciciele reagują brakiem kontaktu z
                            > zarządem.
                            >
                            Zero szans na kontrolowanie klatek.
                            Co do "środa" to mają rację - bo zapraszają w godzinach przyjęć administratora.
                            W każdym etapie jest 300 lokali więc jeśli któryś z właścicieli ma kaprys (jego
                            zbójeckie prawo i obowiązek o czym nie wie większość z nich) zapoznać się z
                            umowami to nie widzę uzasadnienia by administrator/członek zarządu każdego dnia
                            o każdej porze leciał i siedział z takim właścicielem XXX godzin i tłumaczył mu
                            od stworzenia świata dlaczego jest taka umowa i dlaczego w umowie jest paragraf
                            X o treści X a nie Y jak by wolał ten właściciel. Oraz dlaczego żarówki mają
                            odcień 865 a nie 670. Bo takie działania uniemożliwią jakąkolwiek faktyczną
                            pracę zarządu/administracji. Cała para jak dotąd pójdzie w gwizdek.



                            > -sąd polubowny jest zapisany w częsci umów sprzedarzy. Strona ew
                            > sporu przed tym sadem byliby właściciele a nie zarząd. To wymaga
                            > innych działań niż jakies uchwały o których piszesz. Sąd polubowny
                            > nie jest tani ale jest szybki. Trzeba wybrać: spór i załatwienie
                            > kwestiiplacu zabaw czy kolejne pięc lat śmietniska w tym miejscu
                            > Dogadanie się np ze wspólnotą C i zgłoszenie placu jako wady to
                            > inny sposób rozwiązania problemu. Ale jak się zarząd nie może
                            > dogadac?
                            No to po cholerę masz pretensję do zarządów o to? Przecież sam napisałeś że to
                            właściciele mają to w aktach... TO WEŹ I ZRÓB jak masz taki zapis. A jak na
                            razie co do dogadania się to jakoś nie widzę determinacji po żadnej ze stron.
                            (Wtedy mogłaby znaleźć wsparcie po drugiej stronie u właścicieli jeśli zarząd
                            nie garnie się do współpracy i zmienić oporny zarząd.) Jak n a razie problem
                            FAKTYCZNIE doskwiera znikomej ilości właścicieli więc nie ma siły przebicia a z
                            roku na rok narasta problematyczność "winy i kary".
                            >
                            >
                          • zzrobert Re: ładnie ująłeś - zarządców. 14.02.09, 16:04
                            mar-zz napisała:

                            > - w sprawie działki D. z czym się nie zgadzasz? Napisałem ze powinna
                            > ta sprawa leżeć na sercu szczególnie / podkresliłem : szczególnie /
                            > Ale Ty się nie zgadzasz. Energiczni , madrzy rodzice przynajmniej
                            > zadbali by o funkcjonowanie normalne placu zabaw. Bez względu na
                            > kwestie własnosci o rozwiązanie których naciskali by zarzady.
                            > Wniosek: brak takowych. Tu dopowiem bo wydaje się że bł`adzisz:
                            > polac zabaw na naszym osiedlu to obowiazek wynikający z prawa
                            > a nie dobra wola dewelopera. Także stan tego placu określa prawo
                            > Jak trzeba być gnuśnym żeby z przysługującego prawa nie skorzystać
                            > w celu obrony własnego interesu
                            powinni, ... a efekty widzimy.
                            A co do obowiązku placu zabaw to deweloper może za ok 10-20k PLN zrobić Wam kuku
                            stawiając na trawie za blokami parę zabawek i ma problem z głowy i działkę D w
                            ręku. Więc nie poruszaj proszę tego tematu w ten sposób.
                            • mar-zz Re: ładnie ująłeś - zarządców. 14.02.09, 19:32
                              Odpowiadam w kolejnosci jak pisałes

                              - w sprawie działki D nikt palcem w bucie nie ruszyl. Ani zarządy
                              ktore interes włwscicieli ponoc reprezentuja, ani sami włąściciele
                              Wystarczało w odpowiednim czasie złozyć pismo z opłata 5 zł do
                              nadzoru budowlanego. To mógł i powinien złozyć zarząd
                              A własciciele stali z rozdziwaionymi gębami i patrzyli co z tego
                              wyniknie. Stoja tak do dziś a zarządy mają jakies pisma oczywiście
                              na swoje usprawiedliwienie, nie w sprawie placu

                              - z wynagrodzeniem zarzadu zgadzamy się. Ale oni nazywaja to zwrotem
                              kosztów, nie precyzujac czego wydatki dotyczyły. Niech będzie.
                              Jednak skoro zwrot kosztów równy jest połowie miesięcznej raty
                              30 letniego kredytu mieszkaniowego, to ja osobiście oczekuję
                              wyjasnień w postaci efektów. Brak efektów będę oceniał jako
                              bezpodstawnie wynagradzane robienie dymu i szumu

                              - kontrolowanie klatek być moze jest bezcelowe czy niemozliwe. Tylko
                              jeśli kontroluje się garaże do których dostep ma mniejszość, to
                              chciałbym bardziej równego korzystania z tzw dobrodziejstw tej
                              kulawej ochrony. Bo de facto jest ona wyłącznie do obsługi
                              wjazdu i parkowania aut. A to przesada i naciąganie jednych przez
                              drugich

                              - wizyty srodowe. Gdyby zarząd poprawnie działał żadne wizyty nie
                              byłyby potrzebne. Dobrze działał tzn skutecznie nadzorował pracę
                              administratora, informowałn o własnej pracy i id czasu do czasu
                              dał głos w sprawach innych. Tego nie robi ale zaprasza na środę
                              by wszyscy widzieli jaki zapracowany.Jest wiele sposobów
                              komunikacji włąscicieli z zarządem ale nie udało się jeszcze
                              wymysleć gdzie zgłosić przepalona zarówkę lub oberwaną klamkę.
                              To jest ponad organizacyjny i intelektualny wysiłek zarządu. Bo
                              to najwięcej spraw

                              - zarząd nie może wystepować w sądzie w imieniu włąścicieli. Ale
                              zanim do sądu dojdzie powinien wszystkie sprawy dopiąć. Reprezento
                              waniem zajmą się fachowcy. Zarząd ma tylko sprawy przygotować.

                              - plac zabaw to nie postawienie w trawie kilku zabawek. To musi
                              odpowiadać przepisom. I nie da się tu nic kuglowac pod warunkiem
                              że zarządy będą spraie się przygladac i skutecznie reagować
                              W interesie mieszkańców oczywiście a nie własnym bądż własneym
                              wygodnictwie.
                              • zzrobert Re: ładnie ująłeś - zarządców. 14.02.09, 20:54
                                mar-zz napisała:
                                > - w sprawie działki D nikt palcem w bucie nie ruszyl. Ani zarządy
                                > ktore interes włwscicieli ponoc reprezentuja, ani sami włąściciele
                                > Wystarczało w odpowiednim czasie złozyć pismo z opłata 5 zł do
                                > nadzoru budowlanego. To mógł i powinien złozyć zarząd
                                > A własciciele stali z rozdziwaionymi gębami i patrzyli co z tego
                                > wyniknie. Stoja tak do dziś a zarządy mają jakies pisma oczywiście
                                > na swoje usprawiedliwienie, nie w sprawie placu
                                >
                                Uważasz że nadal coś można zrobić w tej sprawie?
                                Pytam bo nie wiem.


                                > - kontrolowanie klatek być moze jest bezcelowe czy niemozliwe. Tylko
                                > jeśli kontroluje się garaże do których dostep ma mniejszość, to
                                > chciałbym bardziej równego korzystania z tzw dobrodziejstw tej
                                > kulawej ochrony. Bo de facto jest ona wyłącznie do obsługi
                                > wjazdu i parkowania aut. A to przesada i naciąganie jednych przez
                                > drugich
                                Garaży mówisz? Ciekawe kto to wymyślił by ochrona patrolowała lokal użytkowy a
                                płacili za to właściciele lokali mieszkalnych.


                                > - zarząd nie może wystepować w sądzie w imieniu włąścicieli. Ale
                                > zanim do sądu dojdzie powinien wszystkie sprawy dopiąć. Reprezento
                                > waniem zajmą się fachowcy. Zarząd ma tylko sprawy przygotować.
                                Może mieć pełnomocnictwa od właścicieli. I łatwiej jest to przeprowadzić i
                                uzyskać kasę na wpis i kancelarię.
                                • mar-zz Re: ładnie ująłeś - zarządców. 14.02.09, 21:09
                                  - myslę, że mozna a nawet nalezy cos robic

                                  - w sprawie ochrony brak ogólnie dostepnego regulaminu czyli co do
                                  nich nalezy to zaniedbanie lub przemyslane działanie

                                  - w sądzie nie ma zarzadu. Zatem pełnomocnictwo lepiej zlecic
                                  fachowcowi czyli np kancelarii prawnej. Ale zanim dojdzie do
                                  kwestii wpisu trzeba roszczenie skonkretyzować, uwiarygodnić
                                  bo tu się sprawy zatrzymały. Być moze do rozstrzygnięć sądowych
                                  by nie doszło. No , ale trzeba się wreszcie zabrac. A na to
                                  nadzieji nawet nie ma
                                  • zzrobert Re: ładnie ująłeś - zarządców. 14.02.09, 21:37
                                    Czujesz się na siłach i masz chęć "coś zrobić" sam lub popchnąć swój
                                    zarząd/zarządcę?
                                    (i pewnie co najmniej paru sąsiadów by zarząd/zarządca potraktował Cię poważnie).
                                    Do tego musiałbyś zebrać podobne grupy zdecydowanych na krótkie ale zdecydowane
                                    działanie z pozostałych wspólnot (ABC) i dopiero wtedy jest pewność że się uda.


                                    Co do sądu to zarząd może dostać pełnomocnictwo z prawem substytucji i spokojnie
                                    może wybrać wtedy kancelarię. Ale to już drobne szczegóły.
                                    • mar-zz Re: ładnie ująłeś - zarządców. 14.02.09, 22:46
                                      Jedyna rzecz którą mogę zrobić napewno to pisac tu o zaniedbaniach
                                      zarzadu, o jego obowiązkach i o tym ze należałoby się temu przyjrzeć
                                      krytycznie także w związku z zebraniem właścicieli. Jeżeli ktoś
                                      podzieli mój poglad, sprawa się zainteresuje, to wyrazi to w
                                      głosowaniu. Tyle mogę napewno.A i tak jestem w tym odosobniony a
                                      nawet niechętnie przez kilka osób odbierany. Jako ten co swięty
                                      spokój zakłóca.W sprawie sądu pełnomocnictwo nalezy dac osobie
                                      kompetentnej, obiektywnej i chętnej do prowadzenia sprawy. W mojej
                                      ocenie zarząd takich kryteriów nie spełnia.Tylko przypominam:
                                      najpierw zarzuty, potem sąd / ewentualnie /. Zatrzymało się na
                                      zarzutach / nie da się , trzeba rzeczoznawcę opłacić - tak powoli
                                      mija kolejny rok /


                                      • zzrobert I to jest właśnie problem ZZABC 14.02.09, 23:13
                                        Nie udaje się zebrać po kilku właścicieli ze wszystkich 3 wspólnot by oczyścić
                                        tą stajnię tylko wszyscy srają na to i liczą na innych a czas mija.
                                        Pomóż ich zebrać przecież to nie jest zadanie ponad siły.
                                        Większość z pracy jaką trzeba wykonać jest prosta i szybka do załatwienia a
                                        pozostałą można będzie zlecić fachowcom.

                                        Ale nadal wymaga to zainteresowania co najmniej 9 osób (po 3 z każdej wspólnoty).

                                        Oczywiście można to zrobić małymi kroczkami ale będzie to znowu trwało latami i
                                        ci co się teraz przyłączą zniechęcą się po drodze brakiem efektów. A deweloper
                                        wyjdzie i zostawi Was z problemem który przecież sam nie zniknie.
                                        • mar-zz Re: I to jest właśnie problem ZZABC 15.02.09, 13:22
                                          skoro tacy ludzie się nie ujawnili, mała szansa aby udało się ich
                                          zebrać. Zebrać w jakim celu? Jednorazowego pogadania, zagonienia do
                                          pracy na rzecz....? Jedynym rozwiązaniem jest stawianie
                                          autentycznych wymogów strukturom juz istniejącym, rzetelne i
                                          rozliczanie oraz , jak trzeba, wymiana na inne w tym zewnętrzne
                                          opłacane z naszych pieniędzy. To najprostsze, zgodne z prawem i
                                          najlepiej rokujące działanie.Taki jest mój poglad na poruszane tu
                                          kwestie. Zebranie ludzi jako metoda miałaby sens, gdyby ci ludzie
                                          autentycznie byli. Otóż mamy w zarządach ludzi którym nie
                                          przeszkadza spalona tygodniami zarówka, skrzypiące niemiłosiernie
                                          drzwi, bałagan wokół smietnika, liszajowate trawniki itp. Ja to
                                          rozumiem bo ludzie ci maja poczucie ładu i estetyki wyniesione z
                                          domów czyli blokowisk gdzie norma było że coś urwane, złamane,
                                          zdeptane. Jeśli wybierzesz chętnych z takiej populacji, efektu
                                          niestety nie będzie. Będzie spór. Bo to co dla ciebie bałagan dla
                                          nich norma i zaczną ci tłumaczyć abyś się do własnego domku
                                          wyprowadził, że robisz getto z osiedla i że jesteś pieniaczem /
                                          ulubione słówko /.
                                            • kobietapracownik Re: I to jest właśnie problem ZZABC 15.02.09, 17:52
                                              grzesiulek51 napisał:

                                              > Dlaczego aż tak bardzo narzekacie na zarządców,ochronę? Czy nie
                                              > macie takiego odczucia,że prawda leży gdzieś pośrodku? A już w
                                              > sprawie funkcjonowania ochrony to nie wydaje się wam,ze nie macie
                                              > wogóle racji?
                                              odpisałam już kilka minut wcześniej ale odpowiem też panu że mając ponad 8 lat doświadczenia jako pracownik ochrony wiem co należy do ochrony- szkoda płacić za taką pracę,a pan widocznie nie ma pojęcia na czym polega praca pracownika ochrony,ludzie nie szanują swojej pracy
                                              • grzesiulek51 Re: I to jest właśnie problem ZZABC 16.02.09, 12:31
                                                Jak Pani wpadła,po jednym zdaniu,że nie mam pojęcia o pracy ochrony
                                                oraz co Pani rozumie przez frazę:"nie szanują swojej pracy"?Mając
                                                tak długie doświadczenie w ochronie powinna Pani wiedzieć,żę ochrona
                                                na zamkniętym osiedlu to połowa sukcesu(pod warunkiem jasno
                                                określonych zadań i obowiązków) a drugą połowę stanowią mieszkańcy!
                                                A jak Pani pewnie zauważyła,conajmniej jedna trzecia mieszkańcow nie
                                                ma pojęcia co to jest i jak funkcjonuje osiedle zamknięte.I to nie
                                                tylko dotyczy funkcjonowania ochrony! A Pani mieszka na tym osiedlu?
                                                • kobietapracownik do grzesiulek51 17.02.09, 23:59
                                                  zastanawiam się jakie układy ma pan z ochroną?????skoro ochrona
                                                  bierze pieniądze za pracę to niech pracuje tak jak powinna...w
                                                  skrócie powiem panu że w okresie kiedy ja pracowałam na teren osiedla
                                                  mógł wjechać i wejść każdy kto tylko zechciał ....,nawet gdyby
                                                  złodziej wyjeżdżał ukradzionym samochodem też by wyjechał-ochrona bez
                                                  problemu otwierała szlaban każdemu kto nie miał karty...mieszkańcy
                                                  płacą i powinno 24h pracować 4 osoby ale niestety co najmniej dwie
                                                  osoby w nocy śpią...sama widziałam jak kolega w godzinę obchodu
                                                  zarobił sporą sumę za parkowanie... hm...nigdy nie chciałabym aby
                                                  tacy ludzie pilnowali mojego osiedla a może dla pana jest to
                                                  korzystne???zapewniam pana że mam rację w 100%
                                                  • grzesiulek51 Re: do kobietapracownik 18.02.09, 08:26
                                                    Cieszę się,że zechciała Pani odpowiedzieć.Zdziwi się Pani ale nie
                                                    mam żadnych układów z ochroną.Nie wiem czy Pani wie ale kiedyś
                                                    osiedla pilnowała ATENA i tam był,przez pewien czas,system wydawania
                                                    identyfikatorów dla wchodzących lub wjeżdżających gości.I nikt nie
                                                    mógł wyjechać niepostrzeżenie z osiedla,bo musiał oddać
                                                    plakietkę.System upadł na polecenie zarządu.Co do brania pieniędzy
                                                    to stawia Pani mocne zarzuty,które jeśli się nie potwierdzą obrócą
                                                    się przeciw Pani!A co do spania,sama Pani wie,że niektórzy
                                                    ochroniarze potrafią pracowąć po 48 godzin,więc chwila odpoczynku im
                                                    się należy.Ja na ich miejscu też pewnie bym nie wytrzymał.A jakie są
                                                    teraz stawki za godzinę pracy ochroniarza,tylko te prawdziwe a nie
                                                    te,które mają mówić?
                                                  • zzrobert Re: do kobietapracownik 18.02.09, 08:56
                                                    grzesiulek51 napisał:

                                                    > Cieszę się,że zechciała Pani odpowiedzieć.Zdziwi się Pani ale nie
                                                    > mam żadnych układów z ochroną.Nie wiem czy Pani wie ale kiedyś
                                                    > osiedla pilnowała ATENA i tam był,przez pewien czas,system wydawania
                                                    > identyfikatorów dla wchodzących lub wjeżdżających gości.I nikt nie
                                                    > mógł wyjechać niepostrzeżenie z osiedla,bo musiał oddać
                                                    > plakietkę.

                                                    I była to niestety fikcja bo wjeżdżając widziałem stale te same pojazdy jako gości.


                                                    System upadł na polecenie zarządu.Co do brania pieniędzy
                                                    > to stawia Pani mocne zarzuty,które jeśli się nie potwierdzą obrócą
                                                    > się przeciw Pani!A co do spania,sama Pani wie,że niektórzy
                                                    > ochroniarze potrafią pracowąć po 48 godzin,więc chwila odpoczynku im
                                                    > się należy. Ja na ich miejscu też pewnie bym nie wytrzymał.

                                                    Czy zastanowiłeś się choć chwilę co napisałeś?
                                                    Oczywiście mogą spać - w domu a nie w pracy za pieniądze wspólnoty. Chyba że
                                                    znowu tak jak z tymi identyfikatorami wspierasz fikcję ale to może tylko swoimi
                                                    pieniędzmi a nie przymusowo wszystkich.


                                                  • grzesiulek51 Re: do zzrobert 18.02.09, 10:46
                                                    o ile dobrze pamiętam to w tamtym okresie,zresztą ten proceder nadal
                                                    trwa,to wielu cwaniaków wynosiła swoje karty gościom,którzy jako
                                                    mieszkańcy wjeżdżali na teren osiedla.prawda?A za chwilę wjeżdżał na
                                                    tą samą kartę prawowity jej właściciel.identyfikatory stały się
                                                    fikcją przez samych mieszkańców,którzy swoich gości wyprowadzali
                                                    furtką a je poprostu wyrzucali.co do spania,to zle się
                                                    zrozumieliśmy;każdy pracownik,nie tylko ochroniarz,ma ustawowo
                                                    zagwarantowaną przerwę.jeden będzie pił kawę,drugi herbatę,trzeci
                                                    palił papierosa a czwarty się prześpi.być może ta pani zle
                                                    zinterpretowała sposób wykorzystywania przerwy!zresztą jak widzę
                                                    niektórzy mieszkańcy też!!!
                                                  • karaton Re: do zzrobert 19.02.09, 18:52
                                                    zatem być może wystarczy tak zmodyfikować system wjazdu, aby tylko
                                                    odbicie na wyjeździe pozwoliło na przejazd przez wjazd. jeśli
                                                    dodatkowo będzie szybki szlabn (na parkignach jakoś sobie poradzono
                                                    z takimi urządzeniami) to system taki jest prosty, nie wymaga zmian
                                                    czytników wszędzie, we wszystkich garażach, nie wymaga zmian kart
                                                    dla wszystkich, itd.
                                                    to pozbawi możliwości wjazdu kilku aut na jedną kartę, co zawsze
                                                    może się zdarzyć...
                                                  • grzesiulek51 Re: do karaton 20.02.09, 08:56
                                                    proceder z wjazdem na jedną kartę polega na czymś zupełnie
                                                    innym.otóż posiadacz karty wynosi ją swoim znajomym,rodzinie;wsiada
                                                    z nimi do auta i legalnie,bez zbędnych formalności wjeżdża na
                                                    osiedle i parkuje gdzie popadnie!zmienić potrzeba ale mentalność
                                                    mieszkańców bo inaczej nic nie będzie funkcjonowało tak jak powinno!
                                                  • karaton jak powinien działać szlaban 23.02.09, 13:25
                                                    u mnie w pracy na parkingu jest taki system, gdzie abym mógł wjechać
                                                    na parking muszę najpierw z niego wyjechać. Jeśli szlaban nie został
                                                    otwarty przy wyjeździe, nie podniesie się przy wjeździe. Takie
                                                    rozwiązanie eliminuje cwaniaków, którzy by sobie pożyczali
                                                    identyfikatory, a na naszym osiedlu nie byłoby możliwości wjazdu
                                                    najpierw własnym samochodem, potem wyjścia przez furtkę (chyba, żeby
                                                    ktoś wyszedł przez szlaban....) i wjazdu na ten sam identyfikator
                                                    samochodem gości czy teściów
                                                    i sprawa załatwiona - nie trzeba zmieniać mentalności mieszkańców,
                                                    ani innych czytników, ani identyfikatorów
                                                    wydaje się, że koszt takiej funkcji nie powien porażać
                                                  • kobietapracownik do zzrobert 20.02.09, 10:50
                                                    Pana sprawa jak pan ocenił to co napisałam....ja napisałam tylko i
                                                    wyłącznie prawdę co widziałam ,co do pracy po 48 godz -jest to
                                                    zabronione w przepisach dodam też że pracownik wtedy w drugiej dobie
                                                    jest już wrakiem człowieka a co tu mówić jak on może wykonywać
                                                    należycie swoje obowiązki...a czy zastanowił się pan dlaczego bierze
                                                    48?na godz ma 5 zł netto za 24godz120zł a robiąc obchód w godz
                                                    szczytu zarobił 50zł dodatkowo sam mi pokazał,tacy jak on odbiera
                                                    pracę ludziom którzy chcieliby pracować uczciwie bo nie wiem czy pan
                                                    wie ale ciężko ostatnio znaleźć pracę w ochronie w której płacą do
                                                    15ego następnego miesiąca tak jak płaci ta firma...to on prosi o
                                                    nadgodziny bo ma w tym swój interes ...dziwię się tylko że nie
                                                    zastanowił się pan nad tym dlaczego w ciągu miesiąca przewinęło się w
                                                    ochronie około 30 osób?odpowiedź jest prosta...
                                                  • zzrobert do: kobietapracownik choć nie tylko 20.02.09, 11:36
                                                    nie ma problemu ze znalezieniem pracy w firmach które płacą minimum 6zł/h więc
                                                    jak ktoś chce mieć tylko 5zł/h to jego sprawa i wina. Znam wiele firm które
                                                    płacą powyżej 7zł/h.
                                                    To że ktoś godzi się na 48h pracy pracownika to głupota jego szefa zmiany - bo
                                                    to on dostanie po dupie za to (a przynajmniej powinien). No i brak
                                                    odpowiedzialności nadzorującego to administratora i zarządu wspólnoty bo płacą
                                                    prawdziwe pieniądze za fikcyjną pracę.
                                                  • kobietapracownik do zzrobert 20.02.09, 11:49
                                                    hm czy my się zrozumieliśmy ja nie powiedziałam że 5zł to za
                                                    mało,tylko że trudno o firmę przynajmniej dla kobiet która płaci do
                                                    15ego bo większość płaci po 20tym lub 25tym,tu pracują ludzie bez
                                                    licencji dlatego nie jest to wygórowana stawka,jeśli wie pan gdzie są
                                                    przyjęcia i za tak duże stawki proszę niech pan będzie uprzejmy podać
                                                    namiary -ja szukałam więc wiem jak jest ,fakt znalazłam b fajną pracę
                                                    ale za taką samą stawkę i nie narzekam
                                          • zzrobert Re: I to jest właśnie problem ZZABC 15.02.09, 20:10
                                            mar-zz napisała:

                                            > skoro tacy ludzie się nie ujawnili, mała szansa aby udało się ich
                                            > zebrać. Zebrać w jakim celu? Jednorazowego pogadania, zagonienia do
                                            > pracy na rzecz....? Jedynym rozwiązaniem jest stawianie
                                            > autentycznych wymogów strukturom juz istniejącym, rzetelne i
                                            > rozliczanie oraz , jak trzeba, wymiana na inne w tym zewnętrzne
                                            > opłacane z naszych pieniędzy. To najprostsze, zgodne z prawem i
                                            > najlepiej rokujące działanie.Taki jest mój poglad na poruszane tu
                                            > kwestie. Zebranie ludzi jako metoda miałaby sens, gdyby ci ludzie
                                            > autentycznie byli. Otóż mamy w zarządach ludzi którym nie
                                            > przeszkadza spalona tygodniami zarówka, skrzypiące niemiłosiernie
                                            > drzwi, bałagan wokół smietnika, liszajowate trawniki itp. Ja to
                                            > rozumiem bo ludzie ci maja poczucie ładu i estetyki wyniesione z
                                            > domów czyli blokowisk gdzie norma było że coś urwane, złamane,
                                            > zdeptane. Jeśli wybierzesz chętnych z takiej populacji, efektu
                                            > niestety nie będzie. Będzie spór. Bo to co dla ciebie bałagan dla
                                            > nich norma i zaczną ci tłumaczyć abyś się do własnego domku
                                            > wyprowadził, że robisz getto z osiedla i że jesteś pieniaczem /
                                            > ulubione słówko /.

                                            Sądzę, że w zarządach jednak znajdują się także osoby którym zależy na zmianach. Może nie wszyscy ale liczę że można otrzymać wsparcie od nich. A gdy już jasno okaże się którzy są przeciwni (lub jakoś dziwnie im nie zależy na tym by niezwłocznie rozwiązać problemy całego osiedla) łatwiej będzie pozbyć się ich z ciał decyzyjnych i ruszyć wreszcie z miejsca.
                                            A czas walnych zebrać jest idealnym do tego. Zarządy mogą teraz wykazać jakie kroki chcą REALNIE wykonać by problemy zaczęły się wreszcie rozwiązywać a nie nawarstwiać.
                                            Chyba że faktycznie to osiedle frajerów płacących cwaniakom za fikcję i łudzących się że mają odrobinę lepszy świat za tym wspólnym płotem.
                                            • mar-zz Re: I to jest właśnie problem ZZABC 15.02.09, 21:48
                                              Generalnie nie dostrzegam ludzi złej woli. Dostrzegam dziecięca
                                              wprost naiwnosć, czasami zadziwiającą, zero doświadczenia, szybkie
                                              spalanie się no i za mało formalizmu tam gdzie jest niezbędny.
                                              Pasji działania raczej wielkiej nie dostrzegam
                                              • zzrobert Re: I to jest właśnie problem ZZABC 15.02.09, 22:05
                                                mar-zz napisała:

                                                > Generalnie nie dostrzegam ludzi złej woli. Dostrzegam dziecięca
                                                > wprost naiwnosć, czasami zadziwiającą, zero doświadczenia, szybkie
                                                > spalanie się no i za mało formalizmu tam gdzie jest niezbędny.
                                                > Pasji działania raczej wielkiej nie dostrzegam
                                                Więc może potrzebują właśnie wsparcia właścicieli by wreszcie pojawiły się
                                                oczekiwane efekty ich pracy?

                                                A z drugiej strony sprawa wymaga nacisku właścicieli by te efekty się pojawiły a
                                                nie tylko kolejne papiery które nic nie wniosą ale pokażą ile to ważnej a nikomu
                                                niepotrzebnej i nieskutecznej pracy wykonano.

                                                ...i tak minął kolejny rok bezradności.


                                                Inaczej możemy czekać w nieskończoność aż władze ZZABC się w końcu dogadają i
                                                zaczną WSPÓLNIE DZIAŁAĆ. A tylko tak da się rozwiązać większość z problemów
                                                nękających osiedle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka