Dodaj do ulubionych

Etap B - akty

02.12.03, 15:16
Witam serdecznie

Wg Pana Rafala powinno ruszyc podpisywanie aktow notarialnych od 1 grudnia.
Czy jest ktos z forumowiczow kto podpisal ?
Ile trwa taka przyjemnosc wink ? (trzeba brac urlop czy da sie w godzinke smile ?)
Jakie sa rzeczywiste oplaty (wiem ze sa kalkulatory na stronach www, ale
chodzi mi bardziej o fakty smile) ?

pozdr
olo
Obserwuj wątek
    • zzpawson Re: Etap B - akty 03.12.03, 09:39
      Witam serdecznie,

      Czytuję forum od pewnego czasu, ale piszę pierwszy raz, więc chciałem się
      przedstawić i przywitać. Będziemy mieszkali z żoną w etapie B, klatka I, 5
      piętro. Właśnie zaczynamy urządzać mieszkanko smile

      Jeśli chodzi o akty to co powiedział Pan Rafał Kucharski to prawda.
      Wczoraj podpisaliśmy akt notarialny smile)
      Koszty: 7,7 tyś za 80m + 2 miejsca w garażu

      Pozdrawiam,
      Pawson
      • nata22 Re: Etap B - akty 03.12.03, 21:32
        zzpawson napisał:

        > Witam serdecznie,
        >
        > Czytuję forum od pewnego czasu, ale piszę pierwszy raz, więc chciałem się
        > przedstawić i przywitać.

        dzien dobry
        nata22
          • arturos777 Re: Etap B - akty 04.12.03, 11:57
            Gratuluję,
            nas też czeka taka kwota ...
            Jak się uda, to również podpiszemy w tym roku.

            Ale coś widzę sąsiedzie, że u was jeszcze stan surowy.
            Chyba ekipa się leni... wink
            • daniel_zab Re: Etap B - akty 05.12.03, 07:28
              Cze Arturos777

              > Gratuluję,
              Dziękujemy serdecznie

              > Ale coś widzę sąsiedzie, że u was jeszcze stan surowy.
              > Chyba ekipa się leni... wink

              Ekipa trochę się spóźnia,
              ale w sobotę przyjdą po raz ostatni dopieszczać szczegóły.
              W sumie to już mieszkamy od kilku dni.
              Tylko ciągle nas nie ma, bo jak sam doskonale wiesz jest tyle spraw do
              załatwienia i drobnostek do kupienia.
              Czas na kawkę się zbliża.
              Może następny weekend?
              Jak znajdę filizanki. Hi Hi :o)

              Pozdrawiam



              • filomidanek Etap B - akty 05.12.03, 09:19
                Co do podpisania aktu notarialnego to mieszkanie razem z garażem za jednym
                zamachem.

                Ponawiam pytanie czy wiedzieliście wcześniej o zmianie wartości mieszkania.
                Za ile kupiliście mieszkanie i ta kwota zgadza się wam z tym co było na
                akcie , czy TP poinformowało was że jest nadpłata w kwocie ....... to a takiej
                i dlatego na akcie są inne kwoty.
                Pracownik TP u notariusza nie potrafił nam wyjaśnić dla czego w akcie mamy inne
                ceny niż zapłaciliśmy i nie ulega wątpliwości że takiego aktu raczej nikt z
                was by nie podpisał (kwoty z kosmosu bez poparcia jakimkolwiek
                dokumentem ). Na dzień dzisiejszy wiem że zwrot według obliczeń na kolanie u
                notariusza według pana z TP była to kwota około 1,5 nam natomiast wyszło około
                3 a według wyliczeń w TP po awanturze że nie podpisaliśmy aktu kwota się
                określiła na poziomie 4 tyś . zł. Dla tego dziwi mnie to że wam wszystko się
                zgodziło przy podpisaniu aktu i poszło tak gładko bo na razie wychodzi na to
                że ktoś obraca naszą kasą i to nie małą jak widać od tak po prostu nie robią
                przy tym różnicy paru tyś złotych , drobiazg.


                Nie chce żeby odczytano ten tekst jako czepianie się ale sami widzicie że
                chodzi tu o nie małą kwotę stąd moje pytania czy wasze akty są ok. Rozumiem że
                jesteśmy tylko ludźmi i możemy się pomylić ale traktowanie nas w taki sposób że
                szasta się naszymi pieniędzmi to lekka przesada.

                Pozdrawiam.
                • zz_beatka Re: Etap B - akty 05.12.03, 13:43
                  a sprawdziłeś ostateczny pomiar mieszkania z przyblizonym z umowy wstępnej?
                  może to jest ta róznica.
                  u mnie metraż jest zgodny z założeniem w umowie wstepnej i podobno nie mam
                  nadpłaty (u notariusza jeszcze nie byłam)
      • przemek.c Re: Etap B - akty 09.12.03, 23:52
        > Jeśli chodzi o akty to co powiedział Pan Rafał Kucharski to prawda.
        > Wczoraj podpisaliśmy akt notarialny smile)
        > Koszty: 7,7 tyś za 80m + 2 miejsca w garażu

        Czy jest jakaś konkretna kolejność podpisywania aktów? Ja również dostałem
        informację, że będą one podpisywane od 1 grudnia. Dodatkowo w umowie widnieją
        zapisy, iż przekazanie aktu ma się odbyć w terminie do 2 miesięcy od daty
        odbioru lokalu + 30 dni ew. przesunięcia z przyczyn "niezależnych od
        dewelopera". To daje w sumie 3 miesiące. Licząc od 22.09 deadline wypada na
        22.12. Do tej pory nie dostałem żadnej wiadomości, a mamy już szczęśliwie 9
        (no, prawie 10) grudnia. Czy w Twoim przypadku wyrobili się w terminie
        przewidzianym w umowie?

        Pozdrawiam,
        Przemek
        • olo7olo Re: Etap B - akty 10.12.03, 09:19
          Sytuacja wyglada tak ze trzeba za tym troche "pochodzic" i choc raz zadzwonic
          do Pana Rafala. Wiem od niego ze w pierwszej kolejnosci akt podpisza Ci co im
          zalezy i o to pytaja.
          Ja bralem niestety kredyt i chcialem akt miec jak najszybciej bo odpadna mi
          dodatkowe ubezpieczenia.

          pozdr
          olo
    • filomidanek Etap B - akty 04.12.03, 14:08
      Pytanko do osób które już odebrały akty notarialne.
      Czy wam zgadzały się kwoty to co zapłaciliście TP z tym co dostaliście do
      podpisania aktu notarialnego???
      Podobno są nadpłaty.!!!



      Jestem niemile rozczarowany tym co nas spotkało w dniu dzisiejszym w trakcie
      podpisywania aktu.
      Przedstawiciel TP nie potrafił wyjaśnić skąd się wzięły takie kwoty jak w
      akcie napisano bo my mamy zapłacone całkiem inne ( nadpłata do tego momentu
      nikt nas o tym fakcie nie powiadomił ) po czym wyliczanie sobie na kolanie ile
      jest faktycznie u notariusza to jakieś nieporozumienie . Nie po to zawaliłem
      dzień w pracy na dość ważną sprawę w moim życiu żeby dyskutować na temat
      różnicy kilku tyś złoty między tym co zapłaciłem a tym co mam na akcie w
      obecności notariusza ( on też stracił czas ).
      Oczywiście dzień wcześniej dostaliśmy akt do przeczytania (pogodz.17) tyle że
      nic z tego nie wynikało.



      Pozdrawiam wszystkich szczęśliwców posiadających już akty i przyszłych
      czekam na odpowiedzim jak was podliczono.
      • ania_sz2 Re: Etap B - akty 04.12.03, 14:43
        U mnie też jest nadpłata (830zł). Ciekawa jestem ile czasu TP będzie nam je
        zwracać (trzeba im to zgłosić a oni wyślą pieniądze na konto). Też ciekawa
        jestem skąd te nadpłaty sie wzięły?!
        Po drugie w projekcie aktu była inna cena (nie licząc dodatkowych 300zł, które
        sugerował doliczyć pan Kucharski - na wpisy do księgi czy coś takiego) - miało
        być w sumie 4700 a zapłaciłam prawie 4900?!
        Pozdrawiam
        • ania_sz2 Re: Etap B - akty 04.12.03, 15:47
          ania_sz2 napisała:

          > > (nie licząc dodatkowych 300zł, które
          > sugerował doliczyć pan Kucharski - na wpisy do księgi czy coś takiego)

          Sorki. Te 300zł to pieniążki na wypisy aktu notarialnego - pomyłkasmile. Ale to
          nie zmienia faktu, że i tak wyszło więcej niż miało być.
          Pozdrawiam
    • brenya Re: Etap B - akty 09.12.03, 16:53
      Mam pytanko. Ile wynosila sama oplata notarialna, ktora zainkasowal notariusz?

      I czy ktos z Was probowal u innego notariusza?


      --
      Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
        • brenya Re: Etap B - akty 10.12.03, 11:07
          Ale dranstwo. To bardzo bardzo duzo. Za 40 metrow? To pewnie maksymalna stawka
          notarialna. Drodzy mieszkancy nie dawajcie sie robic w balona. Akt notarialny
          mozna podpisac u innego notariusza - taniej.


          --
          Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
          • zzdorka Podpisanie aktu. 15.12.03, 22:24
            No idalam sie zrobic w balona.

            Wsciekla wyszlam od notariusza jak diabli. Dobrze, ze maz nade mna trzyma
            piecze, bo raptus ze mnie okropny i jeszcze chwila a bym sie niegrzecznie
            zachowala.

            Nie powiem, zebym akty podpisywala za czesto, ale sposob obslugi w kanclarii
            byl tragiczny. Gdyby nie dwuletnia wspolpraca z TP, ktora zaowocowala odrobina
            zaufania z obu stron, to na pewno bym dzis nic nie zalatwila.

            Po pierwsze przyszlam punktualnie, bo taka juz jestem. I uslyszalam :prosze
            usiasc i poczekac". Po 15 min. sluchania chichotania jakiejs kobiety krew mnie
            zalala i powiedzialam, ze jeszcze chwila a wychodze. Przez pol godziny nikt nie
            raczyl ani poinformowac mnie po kiego grzyba ja tyle siedze i dlaczego. Pozniej
            sie okazalo, ze jakas mieszkanka ZZ przyszla duzo wczesniej i poszli jej na
            reke. Wiec kolejny przyklad, ze punktualnosc jest idiotyzmem. Siedzialam pol
            godziny, bo ktos nie byl punktualny a ja bylam. To mi profesjonalizm

            A najbardziej mnie powalil koniec spotkania. Po zaplaceniu prawie 6.000
            uslyszalam, ze mam przyjsc za dwa dni. Ani zadnego poswiadczenia, ze pieniadze
            wplacilam, ani aktu. Pierwszy raz w zyciu spotykam sie, ze akt notarialny nie
            jest oddawany od reki.

            De facto, to tak naprawde dalam jakiejs kobiecie moje pieniadze nie dostajac
            nic w zamian. Gdyby to byla jakas lewizna, to moglabym ich cmoknac w trabke.
            Ale dzieki temu, ze juz tyle aktow zostalo podpisanych i wspolpraca z TP uklada
            mi sie dobrze, licze na to, ze jak zwykle to akurat mi sie cos zdazylo.

            Zycze owocniejszyc wizyt u notariusza.
            • olo7olo Re: Podpisanie aktu. 16.12.03, 09:28
              smile
              U mnie bylo podobnie, przyszedlem piec minut przed czasem, tylko czas czekania
              30 min, tez za dwa dni bez pokwitowania po wypisy i niestety nie slyszalem
              chichotu wink
              Widac taki maja "standard" wink
              • zz_nowy Re: Podpisanie aktu. 16.12.03, 10:18
                Niestety notariusz wskazywany przez dewelopera jest beznadziejny (jako
                człowiek - nie jako prawnik).
                Przyjął nas ponad godzinę później niż było umówione (a mieliśmy razem jechać do
                banku na przekazanie pieniędzy) i bezczelnie powiedział, że on już nie będzie
                odczytywać aktu bo nie ma czasu. A my na to: JEST CZAS. SIADAMY I CZYTAMY smile
                Wku..wił się, pan od dewelopera też ale zacisnęli ząbki i grzecznie przeczytano
                nam akt. Największy ubaw miałem w banku kiedy PANI DYREKTOR, która uruchamiała
                nam kredyt ZAWRÓCIŁA PANA NOTARIUSZA do kancelarii żeby zmienił jeden z zapisów
                bo jej się on nie podoba i ona nie uruchomi kredytu bez tej zmiany hehe. Był
                ubaw. Podpisywanie aktu trwało u mnie 5 godzin smile
                • przemek.c Re: Podpisanie aktu. 16.12.03, 12:07
                  > Niestety notariusz wskazywany przez dewelopera jest beznadziejny (jako
                  > człowiek - nie jako prawnik).
                  > Przyjął nas ponad godzinę później niż było umówione (a mieliśmy razem jechać
                  do
                  >
                  > banku na przekazanie pieniędzy) i bezczelnie powiedział, że on już nie
                  będzie
                  > odczytywać aktu bo nie ma czasu. A my na to: JEST CZAS. SIADAMY I CZYTAMY smile
                  > Wku..wił się, pan od dewelopera też ale zacisnęli ząbki i grzecznie
                  przeczytano
                  >
                  > nam akt. Największy ubaw miałem w banku kiedy PANI DYREKTOR, która
                  uruchamiała
                  > nam kredyt ZAWRÓCIŁA PANA NOTARIUSZA do kancelarii żeby zmienił jeden z
                  zapisów
                  >
                  > bo jej się on nie podoba i ona nie uruchomi kredytu bez tej zmiany hehe. Był
                  > ubaw. Podpisywanie aktu trwało u mnie 5 godzin smile

                  No ładna historia... A możesz napisać, co to był za notariusz (może być na
                  priv). Mam swojego kandydata i ciekaw jestem, czy trafiłem... wink

                  U mnie podpisywanie aktu przebiegało raczej bezproblemowo, z wyjątkiem
                  opóźnienia wynoszącego jakieś 40 minut. Czytanie poszło sprawnie, bez
                  olewania, potem podpisy, uścisk dłoni z panem Wysockim i po sprawie. Jedyny
                  zgrzyt to... brak aktu na sam koniec. Ja też znalazłem się w mało komfortowej
                  sytuacji, że akt podpisałem, pieniądze wpłaciłem, ale... nie dostałem ani
                  aktu, ani potwierdzenia zapłaty. Pani przygotowująca akty nie wyrabiała się z
                  robotą i mam odebrać akt dzisiaj. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie sprawnie...

                  Pozdrawiam,
                  Przemek
                    • przemek.c Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 22:12
                      brenya napisała:

                      )
                      ) Przemku, wskaz mi zapis w umowie/regulaminie/w ustawie, gdziekolwiek, gdzie
                      ) jest napisane, ze tym masz prawo wchodzenia i wjazdu, a ja tylko wchodzenia,
                      a
                      ) wjazdu nie??? KOnkretny paragraf, artykul ustawy??? Ja tam nie mam w umowie
                      ) napisane, ze mieszkanka ta i ta ma zakaz wjazdu na osiedle. A moze cos
                      ) przeoczylam??

                      No to ja się zapytam, w jaki sposób wchodzenie na osiedle przez bramkę przy
                      portierni (nie przez szlaban) ogranicza Twój dostęp na osiedle? Samochodu
                      wszak nie masz, na teren osiedla możesz się dostać przez bramkę dla pieszych...

                      Nie zabraniam Ci wjeżdżać na osiedle. Domagam się jednak, by wszelkie "obce"
                      samochody meldowały się na recepcji. Jako mieszkaniec tego osiedla mam prawo
                      domagać się, by ochrona kontrolowała, kto wjeżdża na teren osiedla. Sam, jeśli
                      wjeżdżam "na drugiego", gdy szlaban jest otwarty, i tak pokazuję kartę
                      ochroniarzowi. To naprawdę kosztuje tyle wysiłku?

                      )
                      ) Po drugie napisz mi prosze, dlaczego uwazasz, ze posiadanie miejsca
                      ) parkingowego upowaznia Ciebie do wjazdu? Ja myslalam, ze upowaznia Cie tylko
                      do
                      )
                      ) parkowania....

                      Nie zachowuj się jak przedszkolak, bardzo proszę... smile

                      ) To jest, przyznasz, bezczelne z Twojej strony. Nawet nie bede polemizowac z
                      ) taka bzdura. Jezeli tak, to jadac rodzina wysadzasz ja przed szlabanem?
                      ) Przeciez samochod jest wlasnoscia zazwyczaj tylko jednej osoby np. Ciebie, a
                      ) wiec to Ty, poslugujac sie Twym rozumowaniem, masz prawo wjechac, a Twoja
                      ) rodzina ma prawo co najwyzej WEJSC.

                      Nie, nie przyznam. Przyznam raczej, że bezczelne jest przyzwalanie na
                      pałętanie się nieproszonych samochodów po osiedlu - bez kontroli ze strony
                      osób, którym się za to płaci. Poczytaj wątki na tym forum - wielu jest takich,
                      którzy urządzają sobie parkingi z zakazów zatrzymywania się, czy miejsc
                      gościnnych. Ja sobie tego nie życze. Zapłaciłem 12,5 tysiąca za prawo
                      parkowania na terenie osiedla. I mam prawo domagać się, by osoby, które
                      miejsca nie wykupiły, wjeżdżały na osiedle pod ścisłą kontrolą ochrony. Za to
                      też płacę.

                      Trochę nieudolnie Ci wychodzi to odwracanie kota ogonem. Ja - kierowca -
                      otwieram bramę. Wszystkie osoby, które wiozę, wchodzą na teren osiedla na moją
                      odpowiedzialność. Gdybym jechał z ojcem jako pasażer, pokazałbym kartę na
                      poświadczenie, że mam prawo wstępu na osiedle, a ochronę poprosił o wskazanie
                      dla ojca miejsca dla gości lub udostępnił mu swoje miejsce garażowe. Gdybym go
                      nie miał (jak Ty), pozostałoby tylko pierwsze rozwiązanie.

                      Tak też robimy - ojciec pomaga mi w wykańczaniu mieszkania. Jeśli moje miejsce
                      w garażu jest zajęte przez mój samochód, nie cwaniakujemy, tylko ojciec
                      melduje się na portierni. I jakoś nie robi problemu, w przeciwieństwie do
                      Ciebie. Niektórzy jak widać są tak wygodni, że gdyby tylko się dało,
                      wjeżdżaliby samochodem (prosili o podwózkę) do samiutkich drzwi mieszkania.

                      ) Jezu. CZy wy naprawde jestescie tacy oporni, ze nie potraficie wyobrazic
                      sobie
                      ) co to znaczy "podwiesc kogos pod klatke"???? I ze do tego nie jest potrzebne
                      ) miejsce postojowe. Myslcie troszke ludzie!

                      Jezu... Czy naprawdę jesteś tak oporna, że nie pojmujesz, iż mieszkańcy tego
                      osiedla mogą sobie nie życzyć "obcych" samochodów na terenie osiedla? A z nas
                      wszystkich-mieszkańców tylko Ty jedna wiesz, że Twój gość wjeżdża tylko "na
                      chwilkę"...

                      Czy naprawdę taki nadludzki wysiłek kosztowałoby Cię poinformowanie ochrony,
                      że "kolega wjeżdża tylko na chwilę"? Dla mnie to oczywiste - kolega tu nie
                      mieszka, wjeżdża samochodem, zatem ochrona ma obowiązek odnotować ten fakt. Za
                      to biorą pieniądze.

                      )
                      ) Ja mam nad tym kontrole, bo mieszkam na osiedlu i mam nieskrepowane prawo
                      ) wjezdzania na nie, zapraszania znajomych i po prostu zycia!

                      Wjeżdżania? Czym? Przecież nie masz samochodu. Rower można przedostać bramką
                      dla pieszych.

                      A przecież nikt Cię nie krępuje, byś zapraszała znajomych. Jeśli wjeżdżają
                      samochodem - meldują się na recepcji i po krzyku.

                      )
                      ) To jest zupelnie inna sytuacja niz ta, ze ktos OBCY wjezdza na teren
                      osiedla.
                      ) Ta osoba karty nie ma. I ta osoba powinna zostac spisana przez ochrone.

                      Twój kolega czy taksówkarz karty nie mają. Podążając za Twoją logiką, powinni
                      zostać przy wjeździe na osiedle spisani przez ochronę.

                      ) Ale od tego trzeba znalezc inna metode, niz prewencyjny zakaz poruszania sie
                      po
                      )
                      ) osiedlu dla innych mieszkancow! Moze w ogole mam sie nie ruszac z domu? Tak
                      na
                      ) wszelki wypadek, gdyby mi sie ZACHCIALO przejezdzac przez szlaban nie swoim
                      ) samochodem? Smialo! Po co ograniczac sie do blokady kart. W ogole nam
                      zabroncie
                      )
                      ) wychodzic z osiedla - przeciez jak nie WYJDZIEMY to nie bedziemy musieli
                      ) WJEZDZAC, tym samym nie bedziemy miec okazji zlego parkowania! Prawda ze
                      ) genialne?

                      Nie. Dziecinne. Dramatyzujesz i robisz tragikomedię smile)

                      )
                      ) Ale dlaczego, skoro tak samo jak Ty place za droge? No chyba, ze
                      ) niezmotoryzowani beda mogli sobie nieplacic za ta czesc nieruchosci WSPOLNEJ.

                      Czyżby meble do Twojego mieszkania przydreptały na piechotę? Nie przyjechały
                      przypadkiem na platformie wozu dostawczego...? Za części wspólne płacimy
                      wszyscy - trawniki, oświetlenie, dach, drogi...

                      Wyobraź sobie taką teoretyczną sytuację - ktoś nie mający miejsca postojowego
                      ZŁOŚLIWIE wpuszcza kilka "obcych" samochodów na teren osiedla. Oczywiście
                      brakuje po pewnym czasie miejsca i samochody stają, gdzie popadną. Samochody
                      nie są meldowane na portierni, bo tego nie przestrzegamy - w końcu wpuszcza
                      ich posiadacz karty. Czy ochrona miałaby to z przeproszeniem olać, bo wpuszcza
                      ich mieszkaniec osiedla? NIE WYDAWA MI SIĘ...

                      ) Nie na herbatke, Boze ktory raz powtarzac...!!!, tylko odwiezc do domu. Poza
                      ) tym zakaz wjazdu na drogi osiedlowe dla TIRow ustalony jest przez przepisy
                      ) prawa (kodeks drogowy na pewno znasz???) - TIR Po prostu nie moze wjechac na
                      ) teren osiedla, bez wzgledu na to czy ma czy tez nie ma miejsca parkingowego.
                      )

                      Tak, ale to Ty jedna wiesz, że to na chwilkę (+ jest to dość oczywiste w
                      przypadku taksówek). Mieszkańcy i ochroniarze tego nie wiedzą, dopóki im nie
                      powiesz lub sami nie sprawdzą.

                      ) Jezeli moj ojciec wjezdza SAM to ma obowiazek sie zameldowac, jezeli wjezdza
                      ZE
                      )
                      ) MNA to moja osoba wystarcza, aby autoryzowac jego obecnosc na osiedlu (czy
                      idac
                      )
                      ) w grupie znajomych, meldujesz ich u ochrony, bo nie sa mieszkancami a ida do
                      ) Ciebie w gosci?).

                      Nie. (1). Bo są ze mną. (2) Nie wjeżdżają samochodem na teren osiedla.

                      No wiec jezeli wjezdzam razem z tata to:
                      )
                      ) a) JA biore miejsce postojowe, gdy tata zostaje na dluzej;

                      Brawo. Szarogęsisz się, czy prosisz ochronę o kluczyk?

                      ) b) nie biore miejsca, gdy tata podwozi mnie pod klatke.

                      Co wiesz Ty jedna. Z mojego punktu widzenia jest to samochód osoby, który
                      wjechał na teren osiedla nie mając do tego prawa. Nie czytam w Twoich myślach,
                      ani w myślach Twojego szanownego rodziciela. Dla mnie jest to po prostu jeden
                      z samochodów, które nie mają prawa tu być, o ile nie zameldowały się na
                      portierni.

                      )
                      ) W obu przypadkach wjezdzam SAMA i nikomu nic do tego.

                      W pierwszym przypadku powinnaś zgłosić, że masz gościa, by ochrona wskazała mu
                      miejsce postojowe dla gości.

                      W drugim, ochrona powinna wiedziec, że Twój gość wjeżdża na chwilę.


                      Brenya, dla mnie to tak oczywiste, jak 2+2=4. Robisz przedszkole, tworząc
                      epistoły na temat tak bzdurnego faktu. Jeśli chcemy wpuszczać kogo się chce i
                      kiedy chce na osiedle, to po kiego grzyba nam PORTIERNIA? Wystarczyłoby
                      umieścić przy bramie wjazdowej/wejściowej domofon, a w mieszkaniach pstryczek
                      do podnoszenia szlabanu/otwierania bramki. Wówczas mielibyśmy:

                      - efektywniejsze wykorzystanie ochrony (albo rezygnacja z niej)
                      - oszczędność kosztów (koszty utrzymania systemu byłyby stanowczo niższe!)
                      - zaspokojenie potrzeb i oddalenie frustracji Brenny
                      - totalny burdel...
                    • przemek.c Re: Podpisanie aktu. 17.12.03, 22:18
                      moze_zz napisała:

                      > A kiedy podpisywałeś akt? Bo bardzo mi się nie podoba to czekanie na
                      > papiery,ale chyba niestety nie mam wyjścia...

                      Akt podpisywałem w piątek, 12-go, odebrałem we wtorek 16-go.
                  • brenya Re: Podpisanie aktu. 16.12.03, 12:30
                    Z mojego doswiadczenia wynika, ze notariusze bardzo rzadko wydaja odpis aktu
                    notarialnego od reki. Nie wiem jakie Wy macie doswiadczenia, ale czesto mam do
                    czynienia z aktami, w ktorych idzie o wielkie pieniadze (duze taksy) i strony
                    umawiaja sie na dostarczenie aktu np. nastepnego dnia, za pare dni. Mysle, ze
                    to normalna praktyka.

                    Notariusz jest osoba zaufania publicznego, wiec jezeli akt zostal sporzadzony,
                    odczytany przed notariuszem i przedstawicielami wszystkich stron oraz
                    podpisany, to klamka zapadla - wszystkie oplaty pobrane sa zapisane w akcie -
                    dlatego tez za wplacone pieniadze nie trzeba wystawiac zaswiadczenia. Notariusz
                    ma obowiazek co prawda wystawic fakture, ale robi to najczesciej w momencie
                    wydania aktu. Takze mimo, ze wyglada to dziwnie, mysle, ze nie macie powodu do
                    niepokoju.

                    --
                    Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                  • brenya Re: Podpisanie aktu. 16.12.03, 12:32
                    Acha. Zapomnialam. Polecam notariusza, ktory wspolpracowal z ZZ przy
                    podpisywaniu etapu A. Proscie o umawianie aktow u niego - rowny gosc. Mi
                    Zacisze nie odmowilo.


                    --
                    Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                    • zzdorka Re: Podpisanie aktu. 17.12.03, 20:51
                      Tez wlasnie slyszalam, juz nawet kilka razy, ze poprzedni notariusz byl o niebo
                      lepszy.

                      Byc moze to jakas praktyka z wydawaniem pozniejszym aktu, ale kogo nie pytalam,
                      to akt dostawal od reki.

                      Nie zdazylam dopytac, ale moze ktos wie, po co im bylo az 6 odpisow? Ja
                      dostalam dwa, jeden jest u notariusza. A co z reszta? W koncu zaplacilam za nie
                      kilkaset zlotych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka