Dodaj do ulubionych

Karta wjazdowa

14.12.03, 11:38
Witam wszystkich. Właśnie doczytałam się wątku, w którym jest mowa o tym, że
kartę do podniesienia szlabanu (karta wjazdowa na teren osiedla) mają wszyscy
mieszkańcy etapu B. Również ci, krórzy nie mają wykupionych miejsc
parkingowych, ani postojowych. Czy to możliwe?
Obserwuj wątek
    • siggy Re: Karta wjazdowa 15.12.03, 16:45
      Niestety działanie wszystkich kart na szlaban wjazdowy skończyło się jakieś 5
      dni temu. W tej chwili na szlabanie działają tylko karty mieszkańców, którzy
      mają wykupione miejsce parkingowe naziemne lub podziemne.
      • przemek.c Re: Karta wjazdowa 15.12.03, 17:20
        siggy napisał:

        > Niestety działanie wszystkich kart na szlaban wjazdowy skończyło się jakieś
        5
        > dni temu. W tej chwili na szlabanie działają tylko karty mieszkańców, którzy
        > mają wykupione miejsce parkingowe naziemne lub podziemne.

        No nie chcę nic mówić, ale... czy tak właśnie nie powinno być? Na osiedle
        wjeżdża ten, kto jest do tego uprawniony. Reszta pojazdów zgłasza się na
        recepcji.
            • brenya Re: Karta wjazdowa 16.12.03, 12:15
              Sama juz nie wiem. Moze to nie moja karta otwierala szlaban, tylko ochrona
              jednak smile

              Z jednej strony trudno nie zgodzic sie z tym, ze karty do szlabanu powinni miec
              tylko wlasciciele samochodow i miejsc postojowych (rozwiazaloby to pewnie
              problem zle parkujacych samochodow). Z drugiej jednak strony dlaczego np. ja
              mam miec ograniczone prawa do wejscia/wjechania na teren osiedla? Mam przeciez
              prawo zarowno wejsc przez bramke, jak i wjechac taksowka, czy samochodem
              odwozacego mnie znajomego/ojca przez szlaban. Nie widze powodu dlaczego
              mialabym byc haltowana jak obcy na wjezdzie na osiedle, na ktore mam prawo
              wjechac... Nie widze korelacji miedzy posiadaniem miejsc parkingowego a prawem
              wchodzenia/wjezdzania na teren osiedla kiedy tylko chce i ktora chce bramka.

              Jezeli jednak zauwazycie, ze blokada kart pomaga rozwiazac problem parkujacych
              samochodow, to w sumie jestem gotowa pogodzic sie z pewnymi niedogodnosciami.
              Chociaz bardzo czesto wracam taksowka i mimo, ze mam karte to i tak za kazdym
              razem mam stresa, ze beda mnie rewidowac przed szlabanem sad Teraz to juz na sto
              procent by mnie zatrzymywali.

              --
              Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
              • mooj Re: Karta wjazdowa 16.12.03, 13:15
                u podstaw Twojego rozumowania
                "Nie widze powodu dlaczego mialabym byc haltowana jak obcy na wjezdzie na
                osiedle, na ktore mam prawo wjechac... "
                leży tylko i wyłącznie Twoje poprzednie zdanie:
                "Mam przeciez prawo zarowno wejsc przez bramke, jak i wjechac taksowka, czy
                samochodem odwozacego mnie znajomego/ojca przez szlaban"
                i nic więcej

                Masz prawo wjechać samochodem ojca czy znajomego JEŚLI są wolne miejsca
                parkingowe gościnne.
                A ograniczenie prawa do wjazdu przy barku miejsc gościnnych o ile nie jest
                jeszcze faktem jest logicznym następstwem permamentnego lamania regulaminu o
                nie parkowaniu poza wyznaczonymi miejscami.
                Z uwagi na brak możliwości oddziaływania przez ochronę na łamiących przepisy
                wydaje się że jest to jedyne możiwe rozwiązanie - nie pilnowanie czy kierowcy
                samochody dobrze parkują ale niewpuszczanie ich.

                Także korelacja jest dodatnia, a być może zbliży się do 1.
                pozdrawiam

                P.S. oczywiście nie wyobrażam sobie żeby ograniczenie dotyczyło taksówek,
                kurierów, karetek itp -stąd 1 miejsce gościnne powinno być pzreznaczone na
                takie okazje
                • brenya Re: Karta wjazdowa 16.12.03, 15:33
                  mooj napisał:

                  > u podstaw Twojego rozumowania
                  > "Nie widze powodu dlaczego mialabym byc haltowana jak obcy na wjezdzie na
                  > osiedle, na ktore mam prawo wjechac... "
                  > leży tylko i wyłącznie Twoje poprzednie zdanie:
                  > "Mam przeciez prawo zarowno wejsc przez bramke, jak i wjechac taksowka, czy
                  > samochodem odwozacego mnie znajomego/ojca przez szlaban"
                  > i nic więcej
                  >
                  > Masz prawo wjechać samochodem ojca czy znajomego JEŚLI są wolne miejsca
                  > parkingowe gościnne.
                  > A ograniczenie prawa do wjazdu przy barku miejsc gościnnych o ile nie jest
                  > jeszcze faktem jest logicznym następstwem permamentnego lamania regulaminu o
                  > nie parkowaniu poza wyznaczonymi miejscami.
                  > Z uwagi na brak możliwości oddziaływania przez ochronę na łamiących przepisy
                  > wydaje się że jest to jedyne możiwe rozwiązanie - nie pilnowanie czy kierowcy
                  > samochody dobrze parkują ale niewpuszczanie ich.
                  >
                  > Także korelacja jest dodatnia, a być może zbliży się do 1.
                  > pozdrawiam
                  >
                  > P.S. oczywiście nie wyobrażam sobie żeby ograniczenie dotyczyło taksówek,
                  > kurierów, karetek itp -stąd 1 miejsce gościnne powinno być pzreznaczone na
                  > takie okazje

                  Pozwole sobie na protest.

                  A czymze za przeproszeniem rozni sie taksowka od samochodu mojego znajomego?
                  Gorsza kategoria czy co? Chyba mam prawo wybrac, czym wracam do domu i nie
                  obawiac sie, ze ktos mnie nie wpusci, bo nie mam pozwolenia? Nie chce za kazdym
                  razem kombinowac, czy moge wrocic, czy nie i tlumaczyc ochronie, ze tu
                  mieszkam, zeby mnie wpuscili. Chce po prostu otwierac szlaban karta - jako
                  pelnoprawny mieszkaniec, ktory ma prawo wjechac na "swoj" teren.

                  A co z sytuacja jezeli nie ma miejsca goscinnego, a znajomy wyrzuca mnie pod
                  klatka (o takie sytuacje mi przeciez chodzi!)? To tez mam obowiazek meldowania
                  tego faktu na ochronie?? Dlaczego po prostu nie moge otworzyc sobie szlabanu
                  karta? Jakos nie bardzo podoba mi sie taka kontrola osobista i rozroznianie kto
                  ma prawo wjechac, a kto nie. To jest takze moje osiedle, w obrebie ktorego mam
                  prawo nieskrepowanego poruszania sie - na rowerze, na nogach, na deskorolce,
                  samochodem, klacza (no moze klacza to nie), hulajnoga - o ile nie lamie
                  przepisow, nie stoje w miejscach niedozwolonych i nie masakruje innych
                  uczestnikow ruchu ulicznego.

                  Mam wreszcie prawo wjechac i ewentualnie (gdy zachodzi potrzeba) poprosic o
                  miejsce postojowe. Tak czy nie? To ze niektorzy mieszkancy naduzywaja tego
                  prawa nie oznacza, ze ja mam byc tego odgornie pozbawiona. Prawda? A jezeli
                  Ciebie bedzie odwozil znajomy swoim samochodem to wjedziesz, czy nie? Wjedziesz
                  bo masz karte? Nie wyobrazam sobie sytuacji, ze odwozi mnie wlasny ojciec a nie
                  zostaje wpuszczona, bo wszystkie miejsca postojowe sa zajete, a tata moze chce
                  wejsc na 2 minuty pomoc mi wniesc manele do mieszkania. To jakas paranoja! I
                  nie widze powodu, zebym miala ochrone pytac O POZWOLENIE. To smieszne.

                  Zakaz postoju na niewyznaczonych miejscach postojowych, lamanie regulaminu
                  osiedla, nie ma ZADNEGO zwiazku z tym, czy wszyscy mieszkancy maja prawo
                  wjechac/wejsc na teren swojego osiedla. Nigdzie nie jest napisane, ze na
                  terenie osiedla moga przebywac tylko i wylacznie samochody mieszkancow.
                  Trzymajac sie kurczowo rozumowania, ze prawo wjazdu maja tylko mieszkancy z
                  wykupionymi miejscami to ich samochody powinny miec prawo przebywania TYLKO na
                  tych wykupionych miejscach postojowych a nie korzystania z drogi, ktora jest
                  przeciez wspolna dla WSZYSTKICH mieszkancow (takze tych niezmotoryzowanych),
                  czyli... absurd. Uwazam, ze mimo, ze nie posiadam samochodu powinnam miec
                  mozliwosc wjazdu na osiedle chocby furmanka w celu zrobienia okrazenia naokolo
                  budynku A! smile
                  O!
                  --
                  Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                  • mooj Re: Karta wjazdowa 16.12.03, 15:54
                    czy nieposiadanie samochodu wiąże się z brakiem uprawnień do prowadzenie tegoż?
                    pzry braku wolnych miejsc postojowych obowiązują znaki drogowe ustawione przez
                    administrację
                    zauwaz takie niebieskie pola z obwódką czerwonąz DWOMA pzrekreśleniami w tym
                    samym agresywnym kolozre biegnącymi na skossmile oznacza to zakaz zatrzymywania
                    sięi postoju
                    w biegu chcesz wysiadać?smile

                    czym się rózni taksówka od samochodu znajomego? domyśłnie taksówkarz prowadzi
                    biznes i jako taki ceni swój czas więc nie zostawi samochodu i nie wpadnie na
                    kawę
                    naprawdę nie wiesz czym się to rózni? wyjrzyj przez okno - zobacz ile taksówek
                    parkuje na zakazie a ile "samochodów co tylko na chwilkę" -zrestza przy
                    wyrażonym niejednokrotnie prez Ciebie popraciu
                    to tyle o "To jest takze moje osiedle, w obrebie ktorego mam prawo
                    nieskrepowanego poruszania sie - na rowerze, na nogach, na deskorolce,
                    samochodem, klacza (no moze klacza to nie), hulajnoga - o ile nie lamie
                    przepisow, nie stoje w miejscach niedozwolonych i nie masakruje innych
                    uczestnikow ruchu ulicznego. " a właściwie "o ile nie łamię przepisów"

                    Ja naprawdę dyskutuję z Twoim poglądem na parę punktow regulaminu a nie próbuje
                    Cię czegokolwiek pozbawiać. Będzie zebranie -postuluj o usunięcie zakazów
                    zatrzymywania się i postoju - podejrzewam że (niestety) wiekszośc Cię poprze

                    Paranoja? ogiczna konsekwencja warunków brzegowych które (przynajmniej w
                    dyskusji) powinnismy uwzględniać

                    dlatego tez niemożliwym teoretycznie jest nie łamanie zakazów i wstepowanie na
                    herbatę przy braku miejsc gościnnych. to nie absurd! to prosta implikacja
                    regulaminu
                    a pzry okazji też komfort za jaki płaciłem kupując tu mieszkanie (osiedle
                    niezakorkowane przez samochody)

                    i naprawdę potraktuj to jako materaił do przemyśleń a nie atak -nie ja
                    wymyślałem te zasady ja je tylko prezentuje starając róznicowac fakty i ich
                    moją ocenę. Pzryznaję że ma to pewne zabarwienie emocjonalne ale na skutek
                    Twoich wczęsniejszych deklaracji nt Twojego stosunku do regulaminu, przepisów i
                    zasad parkowania

                    pozdrawiam
                    • brenya Re: Karta wjazdowa 16.12.03, 16:59
                      Mooju. Ty mnie chyba nie rozumiesz. Nie postuluje nieskrepowanego wjazdu
                      wszystkich samochodow na herbatke. Domagam sie jedynie MOJEGO prawa do wjazdu,
                      nawet jezeli nie mam miejsca, w sytuacji gdy zatrzymywac sie nie zamierzam!

                      Nigdy nie mowilam, ze trzeba lamac zakaz parkowania gdzie popadnie. Ale
                      przyznasz, ze jest roznica miedzy stojacym 5 godzin samochodem w miejscu do
                      tego nie przeznaczonym, w dodatku blokujacym komus wyjazd, a sytuacja kiedy
                      znajomy odwozi mnie z kina pod klatke? Nie rozumiem dlaczego, na ten czas ma
                      wynajmowac miejsce goscinne, po co skoro zaraz odjedzie (i nie mowmy tu
                      zabawnych rzeczy o wysiadaniu w locie), bo nawet nie wejdzie do klatki, albo
                      wejdzie, pomoc mi wtaszczyc sie do mieszkania np. po wiekszej imprezie.... i za
                      chwile sie pozegnamy. Przeciez to idiotyczne. Nie rozumiem tez dlaczego
                      mialabym isc na piechote od szlabanu... (??) Ostatnio mialam stresujaca
                      sytuacje, bo wpadl znajomy, po zapomniana torebke znajomej, no i zasiedzial sie
                      10 minut (!), Boze co ja za stres przezywalam. Wyprosic? Przegonic? Poprosic o
                      opuszczenie mieszkania? a moze isc na ochrone i szukac mu miejsca dla gosci?
                      Czy juz mu ten samochod zablokadowali, czy nie?
                      Przeciez zanim bym doszla do ochrony to on juz dawno by wyszedl od nas. Nie
                      popadajmy w jakies idiotyczne skrajnosci! A moze mial dralowac spod gminy???

                      Ponadto nie wyobrazam sobie sytuacji, ze ochrona nie wpusci mnie na osiedle i
                      znajomy nie bedzie mogl wyrzucic mnie pod klatka, a ja bede musiala dralowac
                      spod szlabanu tylko dlatego, ze nie ma miejsc dla gosci, choc i tak ich nie
                      potrzebuje! Przeciez to idiotyczne.

                      Wykupione miejsce postojowe oznacza TYLKO TYLE (i az tyle), ze wlasciciel tego
                      pojazdu ma prawo ZAPARKOWAC na tym miejscu. Prawo to nie rozciaga sie na jego
                      uprawnienia do wjazdu na osiedle oraz uzywania drog dojazdowych - te sa nadane
                      wszystkim mieszkancom bez wyjatku (utrzymanie drog np. wliczone jest w czynsz).
                      Tym samym, ja jako nie-wlascicieciel miejsca postojowego posiadam jedyne
                      ograniczenie w postaci zatrzymywania sie samochodem, taksowka na czyims miejscu
                      postojowym, ewentualnie na innym - na dluzej (przyjmuje rozsadnie, ze jest to 1-
                      10 min.), natomiast nie ogranicza to w zaden sposob mojego prawa do poruszania
                      sie pod drogach osiedlowych, ani wjazdu na teren osiedla. Jezeli twierdzisz
                      inaczej to musialbys odmowic konsekwentnie takze wlascicielom miejsc wjazdu na
                      osiedle i poruszania sie po drogach osiedla. Po prostu. Ich prawo bowiem
                      dotyczy tylko i wylacznie miejsc parkingowych, i w zaden sposob nie ustanawia
                      dla nich WYLACZNOSCI na korzystanie z drogi i szlabanu. W praktyce wygladaloby
                      to tak: wlasciciel miejsca postojowego podjezdza pod szlaban i teleportuje sie
                      na miejsce postojowe. Bo przeciez skoro ja nie moge uzywac drogi i wjechac
                      przez szlaban to on chyba tez nie? W koncu ani drogi nie wykupil na wlasnosc,
                      ani nie dostal wylacznosci na uzywanie szlabanu ...

                      Powtorze wiec. Kazdy mieszkaniec ma prawo wjechac na osiedle. Jezeli ma zamiar
                      (badz osoba, ktora go przywozi) zostac dluzej (jak piszesz na herbatke) to
                      jasne, ze potrzebuje do tego miejsca postojowego - i wcale nie bronie
                      mieszkancow, ktorzy naduzywaja regulaminu w tym zakresie. Jezeli takiego
                      miejsca chwilowo nie ma, postoj pod gmina go czeka (juz sie z tym pogodzilam).
                      Ale jezeli nie ma zamiaru zostawac dluzej, chce sobie pojezdzic po osiedlu to
                      nie mozemy ograniczac mu prawa wjazdu!


                      PS. A propos - gdzie Twoim zdaniem ma parkowac taksowka - konkretnie chcialabym
                      zebys podal miejsce??? A znajomy, ktory przyjezdza po mnie i np. jedziemy do
                      kina?

                      Nie moge traktowac tego jako material do przemyslen, jak prosisz, bo tu nie ma
                      nad czym myslec. Rozumiem, ze nie moge parkowac gdzie popadnie, ale nie godze
                      sie na to, zeby mi ktos zabranial wjazdu na osiedle tylko dlatego, ze nie mam
                      wykupionego miejsca.

                      --
                      Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                  • lifrak Re: Karta wjazdowa 16.12.03, 16:42

                    > Pozwole sobie na protest.
                    >
                    > A co z sytuacja jezeli nie ma miejsca goscinnego, a znajomy wyrzuca mnie pod
                    > klatka (o takie sytuacje mi przeciez chodzi!)? To tez mam obowiazek
                    meldowania
                    > ma prawo wjechac, a kto nie. To jest takze moje osiedle, w obrebie ktorego
                    mam
                    >
                    > Mam wreszcie prawo wjechac i ewentualnie (gdy zachodzi potrzeba) poprosic o
                    > miejsce postojowe. Tak czy nie? To ze niektorzy mieszkancy naduzywaja tego
                    > prawa nie oznacza, ze ja mam byc tego odgornie pozbawiona. Prawda?
                    >
                    > bo masz karte? Nie wyobrazam sobie sytuacji, ze odwozi mnie wlasny ojciec a
                    nie
                    >
                    > zostaje wpuszczona, bo wszystkie miejsca postojowe sa zajete, a tata moze
                    chce
                    > wejsc na 2 minuty pomoc mi wniesc manele do mieszkania. To jakas paranoja! I
                    > nie widze powodu, zebym miala ochrone pytac O POZWOLENIE. To smieszne.

                    Szanowna brenyo dlatego zz_beatka oraz ja będę walczył o miejsca gościnne aby
                    korzystali z nich wyłącznie goście, a nie jak do tej pory cwaniaki.
                    pozdrawiam lifrak djabełek zz_beatki
                  • sc77 Re: Karta wjazdowa 16.12.03, 16:46
                    Brenya - musze to powiedziec BREDZISZ !

                    Moim skromnym zdaniem ten kto nie ma miejsca parkingowego ani garazowego na
                    osiedlu nie powinien miec aktywnej karty na wjazd brama.
                    Od tego wlasnie jest ochrona aby wpuszczala takiego lokatora, ktory jedzie np.
                    taksowka, ale wtedy gdy pokaze karte ZZ. Od tego ona wlasnie jest. Jest naszym
                    identyfikatorem.
                    To powinno dzialac podobnie jak w wielu firmach. Nie masz dostepu do strefy,
                    czy magazynu to nie wchodzisz.
                    Mieszkasz na osiedlu to masz karte, nie masz miejsca to wchodzisz bramka.
                    Sprawa prosta.

                    Sam osobiscie bede za tym aby ten, kto nie ma miejsca parkingowego, nie mogl
                    otworzyc szlabanu. Porusze ten temat na zebraniu wspolnoty...

                    --
                    Sebastian
                    • brenya Re: Karta wjazdowa 16.12.03, 17:05
                      Dlaczego bredze?

                      Czy wykupione miejsce postojowe daje Cie WYLACZNOSC na uzywanie drogi i
                      szlabanu????

                      Powtorze jeszcze raz:

                      Wykupione miejsce postojowe oznacza TYLKO TYLE (i az tyle), ze wlasciciel tego
                      pojazdu ma prawo ZAPARKOWAC na tym miejscu. Prawo to nie rozciaga sie na jego
                      uprawnienia do wjazdu na osiedle oraz uzywania drog dojazdowych - te sa nadane
                      wszystkim mieszkancom bez wyjatku (utrzymanie drog np. wliczone jest w czynsz).
                      Tym samym, ja jako nie-wlascicieciel miejsca postojowego posiadam jedyne
                      ograniczenie w postaci zatrzymywania sie samochodem, taksowka na czyims miejscu
                      postojowym, ewentualnie na innym - na dluzej (przyjmuje rozsadnie, ze jest to 1-
                      10 min.), natomiast nie ogranicza to w zaden sposob mojego prawa do poruszania
                      sie pod drogach osiedlowych, ani wjazdu na teren osiedla. Jezeli twierdzisz
                      inaczej to musialbys odmowic konsekwentnie takze wlascicielom miejsc wjazdu na
                      osiedle i poruszania sie po drogach osiedla. Po prostu. Ich prawo bowiem
                      dotyczy tylko i wylacznie miejsc parkingowych, i w zaden sposob nie ustanawia
                      dla nich WYLACZNOSCI na korzystanie z drogi i szlabanu. W praktyce wygladaloby
                      to tak: wlasciciel miejsca postojowego podjezdza pod szlaban i teleportuje sie
                      na miejsce postojowe. Bo przeciez skoro ja nie moge uzywac drogi i wjechac
                      przez szlaban to on chyba tez nie? W koncu ani drogi nie wykupil na wlasnosc,
                      ani nie dostal wylacznosci na uzywanie szlabanu ...

                      --
                      Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                      • sc77 Re: Karta wjazdowa 16.12.03, 17:11
                        Wjechac na osiedle oczywiscie mozesz, ale tylko wtedy gdy ochrona sama otworzy
                        Ci szlaban i zezwoli na wjechanie w okreslonym celu, np. zakupy, meble itp.

                        Tutaj jest roznica.

                        --
                        Sebastian
                        • brenya Re: Karta wjazdowa 16.12.03, 17:51
                          No wlasnie tego nie rozumiem sad

                          Chociaz... Niech Wam bedzie smile Co mi tam. Mysle, ze mozna uznac, ze w tym
                          wypadku cel uswieca srodki.

                          --
                          Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                  • przemek.c Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 10:28
                    Brenya... Jeśli mnie pamięć nie myli, to podpisując protokół odbioru,
                    zgłaszałem jednocześnie, jakim samochodem będę wjeżdżał na osiedle. Mam kartę,
                    mam prawo wjechania na teren Zacisza i wszystko gra. Ty miejsca parkingowego
                    nie masz, ale prawo WCHODZENIA na teren masz przecież w 100%, więc o co chodzi?

                    Taksówka, samochód kolegi, bryczka... To wszystko są pojazdy nie należące do
                    mieszkańców osiedla i jako takie powinny być rejestrowane na portierni. Ja z
                    drugiej strony mam taki argument: kolega może Cię przecież podwieźć tylko do
                    bramy wjazdowej, a już od bramki możesz sobie spokojnie na piechotkę podejść
                    do domu... Nie musi przecież podwozić Cię pod samą klatkę, prawda? A i ochrona
                    wtedy zatrzymywać Cię nie będzie... Ale widzę, że Twoja wygoda bierze górę nad
                    zasadami, jakie zgodziliśmy się przestrzegać... Bo skąd założenie, że
                    kolega/taksówka MUSI podwieźć Cię pod samą klatkę? Ani kolega, ani taksówkarz
                    tu nie mieszkają, Ty jako osoba nie posiadająca miejsca postojowego, musisz
                    ten samochód ulokować na miejscu dla gości. Klucze do miejsc dla gości posiada
                    ochrona, zatem o każdym wykorzystaniu takiego miejsca powinna być informowana.
                    A jeśli kolega wjeżdża na chwilę, to ochrona powinna wiedzieć, że to tylko
                    wjazd na chwilę i zaraz będzie wyjeżdżać. Chyba chcemy mieć nad tym jakąś
                    kontrolę? Bo już teraz roi się od samochodów, które "na chwilę" parkują na
                    zakazach zatrzymywania się... Jazda furmanką dookoła osiedla? Proszę Cię
                    bardzo! O ile ją zgłosisz na portierni. tongue_out Dla odmiany jakiś mieszkaniec z
                    kartą "dla pieszych" postanowi wprowadzić na osiedle jakiegoś TIR-a, bo kolega-
                    kierowca wpadł do niego na herbatę...

                    Mój ojciec też musi się meldować na recepcji i jakoś nie narzeka z tego
                    powodu. A i mi nie jest przed nim głupio, bo takie są reguły i stopień
                    pokrewieństwa ich nie zmieni. Od tego jest ochrona i recepcja, żeby
                    wszelki "nieautoryzowany" ruch monitorować. Twoje argumenty potwierdzają
                    jedynie, że ów monitoring ma być czysto teoretyczny.

                    Pozdrawiam,
                    Przemek
                    • brenya Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 17:50
                      przemek.c napisał:

                      > Ty miejsca parkingowego
                      > nie masz, ale prawo WCHODZENIA na teren masz przecież w 100%, więc o co
                      chodzi?

                      Przemku, wskaz mi zapis w umowie/regulaminie/w ustawie, gdziekolwiek, gdzie
                      jest napisane, ze tym masz prawo wchodzenia i wjazdu, a ja tylko wchodzenia, a
                      wjazdu nie??? KOnkretny paragraf, artykul ustawy??? Ja tam nie mam w umowie
                      napisane, ze mieszkanka ta i ta ma zakaz wjazdu na osiedle. A moze cos
                      przeoczylam??

                      Po drugie napisz mi prosze, dlaczego uwazasz, ze posiadanie miejsca
                      parkingowego upowaznia Ciebie do wjazdu? Ja myslalam, ze upowaznia Cie tylko do
                      parkowania....




                      >
                      > Taksówka, samochód kolegi, bryczka... To wszystko są pojazdy nie należące do
                      > mieszkańców osiedla i jako takie powinny być rejestrowane na portierni. Ja z
                      > drugiej strony mam taki argument: kolega może Cię przecież podwieźć tylko do
                      > bramy wjazdowej, a już od bramki możesz sobie spokojnie na piechotkę podejść
                      > do domu... Nie musi przecież podwozić Cię pod samą klatkę, prawda?

                      To jest, przyznasz, bezczelne z Twojej strony. Nawet nie bede polemizowac z
                      taka bzdura. Jezeli tak, to jadac rodzina wysadzasz ja przed szlabanem?
                      Przeciez samochod jest wlasnoscia zazwyczaj tylko jednej osoby np. Ciebie, a
                      wiec to Ty, poslugujac sie Twym rozumowaniem, masz prawo wjechac, a Twoja
                      rodzina ma prawo co najwyzej WEJSC.


                      > zasadami, jakie zgodziliśmy się przestrzegać... Bo skąd założenie, że
                      > kolega/taksówka MUSI podwieźć Cię pod samą klatkę? Ani kolega, ani taksówkarz
                      > tu nie mieszkają, Ty jako osoba nie posiadająca miejsca postojowego, musisz
                      > ten samochód ulokować na miejscu dla gości. Klucze do miejsc dla gości
                      posiada
                      > ochrona, zatem o każdym wykorzystaniu takiego miejsca powinna być
                      informowana.

                      Jezu. CZy wy naprawde jestescie tacy oporni, ze nie potraficie wyobrazic sobie
                      co to znaczy "podwiesc kogos pod klatke"???? I ze do tego nie jest potrzebne
                      miejsce postojowe. Myslcie troszke ludzie!


                      > A jeśli kolega wjeżdża na chwilę, to ochrona powinna wiedzieć, że to tylko
                      > wjazd na chwilę i zaraz będzie wyjeżdżać. Chyba chcemy mieć nad tym jakąś
                      > kontrolę?

                      Ja mam nad tym kontrole, bo mieszkam na osiedlu i mam nieskrepowane prawo
                      wjezdzania na nie, zapraszania znajomych i po prostu zycia!

                      To jest zupelnie inna sytuacja niz ta, ze ktos OBCY wjezdza na teren osiedla.
                      Ta osoba karty nie ma. I ta osoba powinna zostac spisana przez ochrone.


                      Bo już teraz roi się od samochodów, które "na chwilę" parkują na
                      > zakazach zatrzymywania się...


                      Ale od tego trzeba znalezc inna metode, niz prewencyjny zakaz poruszania sie po
                      osiedlu dla innych mieszkancow! Moze w ogole mam sie nie ruszac z domu? Tak na
                      wszelki wypadek, gdyby mi sie ZACHCIALO przejezdzac przez szlaban nie swoim
                      samochodem? Smialo! Po co ograniczac sie do blokady kart. W ogole nam zabroncie
                      wychodzic z osiedla - przeciez jak nie WYJDZIEMY to nie bedziemy musieli
                      WJEZDZAC, tym samym nie bedziemy miec okazji zlego parkowania! Prawda ze
                      genialne?


                      Jazda furmanką dookoła osiedla? Proszę Cię
                      > bardzo! O ile ją zgłosisz na portierni.

                      Ale dlaczego, skoro tak samo jak Ty place za droge? No chyba, ze
                      niezmotoryzowani beda mogli sobie nieplacic za ta czesc nieruchosci WSPOLNEJ.



                      tongue_out Dla odmiany jakiś mieszkaniec z
                      > kartą "dla pieszych" postanowi wprowadzić na osiedle jakiegoś TIR-a, bo
                      kolega-
                      > kierowca wpadł do niego na herbatę...


                      Nie na herbatke, Boze ktory raz powtarzac...!!!, tylko odwiezc do domu. Poza
                      tym zakaz wjazdu na drogi osiedlowe dla TIRow ustalony jest przez przepisy
                      prawa (kodeks drogowy na pewno znasz???) - TIR Po prostu nie moze wjechac na
                      teren osiedla, bez wzgledu na to czy ma czy tez nie ma miejsca parkingowego.

                      >
                      > Mój ojciec też musi się meldować na recepcji i jakoś nie narzeka z tego
                      > powodu. A i mi nie jest przed nim głupio, bo takie są reguły i stopień
                      > pokrewieństwa ich nie zmieni.

                      Jezeli moj ojciec wjezdza SAM to ma obowiazek sie zameldowac, jezeli wjezdza ZE
                      MNA to moja osoba wystarcza, aby autoryzowac jego obecnosc na osiedlu (czy idac
                      w grupie znajomych, meldujesz ich u ochrony, bo nie sa mieszkancami a ida do
                      Ciebie w gosci?). No wiec jezeli wjezdzam razem z tata to:

                      a) JA biore miejsce postojowe, gdy tata zostaje na dluzej;
                      b) nie biore miejsca, gdy tata podwozi mnie pod klatke.

                      W obu przypadkach wjezdzam SAMA i nikomu nic do tego.





                      --
                      Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                      • przemek.c Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 22:25
                        brenya napisała:

                        )
                        ) Przemku, wskaz mi zapis w umowie/regulaminie/w ustawie, gdziekolwiek, gdzie
                        ) jest napisane, ze tym masz prawo wchodzenia i wjazdu, a ja tylko wchodzenia,
                        a
                        ) wjazdu nie??? KOnkretny paragraf, artykul ustawy??? Ja tam nie mam w umowie
                        ) napisane, ze mieszkanka ta i ta ma zakaz wjazdu na osiedle. A moze cos
                        ) przeoczylam??

                        No to ja się zapytam, w jaki sposób wchodzenie na osiedle przez bramkę przy
                        portierni (nie przez szlaban) ogranicza Twój dostęp na osiedle? Samochodu
                        wszak nie masz, na teren osiedla możesz się dostać przez bramkę dla pieszych...

                        Nie zabraniam Ci wjeżdżać na osiedle. Domagam się jednak, by wszelkie "obce"
                        samochody meldowały się na recepcji. Jako mieszkaniec tego osiedla mam prawo
                        domagać się, by ochrona kontrolowała, kto wjeżdża na teren osiedla. Sam, jeśli
                        wjeżdżam "na drugiego", gdy szlaban jest otwarty, i tak pokazuję kartę
                        ochroniarzowi. To naprawdę kosztuje tyle wysiłku?

                        )
                        ) Po drugie napisz mi prosze, dlaczego uwazasz, ze posiadanie miejsca
                        ) parkingowego upowaznia Ciebie do wjazdu? Ja myslalam, ze upowaznia Cie tylko
                        do
                        )
                        ) parkowania....

                        Nie zachowuj się jak przedszkolak, bardzo proszę... smile

                        ) To jest, przyznasz, bezczelne z Twojej strony. Nawet nie bede polemizowac z
                        ) taka bzdura. Jezeli tak, to jadac rodzina wysadzasz ja przed szlabanem?
                        ) Przeciez samochod jest wlasnoscia zazwyczaj tylko jednej osoby np. Ciebie, a
                        ) wiec to Ty, poslugujac sie Twym rozumowaniem, masz prawo wjechac, a Twoja
                        ) rodzina ma prawo co najwyzej WEJSC.

                        Nie, nie przyznam. Przyznam raczej, że bezczelne jest przyzwalanie na
                        pałętanie się nieproszonych samochodów po osiedlu - bez kontroli ze strony
                        osób, którym się za to płaci. Poczytaj wątki na tym forum - wielu jest takich,
                        którzy urządzają sobie parkingi z zakazów zatrzymywania się, czy miejsc
                        gościnnych. Ja sobie tego nie życze. Zapłaciłem 12,5 tysiąca za prawo
                        parkowania na terenie osiedla. I mam prawo domagać się, by osoby, które
                        miejsca nie wykupiły, wjeżdżały na osiedle pod ścisłą kontrolą ochrony. Za to
                        też płacę.

                        Trochę nieudolnie Ci wychodzi to odwracanie kota ogonem. Ja - kierowca -
                        otwieram bramę. Wszystkie osoby, które wiozę, wchodzą na teren osiedla na moją
                        odpowiedzialność. Gdybym jechał z ojcem jako pasażer, pokazałbym kartę na
                        poświadczenie, że mam prawo wstępu na osiedle, a ochronę poprosił o wskazanie
                        dla ojca miejsca dla gości lub udostępnił mu swoje miejsce garażowe. Gdybym go
                        nie miał (jak Ty), pozostałoby tylko pierwsze rozwiązanie.

                        Tak też robimy - ojciec pomaga mi w wykańczaniu mieszkania. Jeśli moje miejsce
                        w garażu jest zajęte przez mój samochód, nie cwaniakujemy, tylko ojciec
                        melduje się na portierni. I jakoś nie robi problemu, w przeciwieństwie do
                        Ciebie. Niektórzy jak widać są tak wygodni, że gdyby tylko się dało,
                        wjeżdżaliby samochodem (prosili o podwózkę) do samiutkich drzwi mieszkania.

                        ) Jezu. CZy wy naprawde jestescie tacy oporni, ze nie potraficie wyobrazic
                        sobie
                        ) co to znaczy "podwiesc kogos pod klatke"???? I ze do tego nie jest potrzebne
                        ) miejsce postojowe. Myslcie troszke ludzie!

                        Jezu... Czy naprawdę jesteś tak oporna, że nie pojmujesz, iż mieszkańcy tego
                        osiedla mogą sobie nie życzyć "obcych" samochodów na terenie osiedla? A z nas
                        wszystkich-mieszkańców tylko Ty jedna wiesz, że Twój gość wjeżdża tylko "na
                        chwilkę"...

                        Czy naprawdę taki nadludzki wysiłek kosztowałoby Cię poinformowanie ochrony,
                        że "kolega wjeżdża tylko na chwilę"? Dla mnie to oczywiste - kolega tu nie
                        mieszka, wjeżdża samochodem, zatem ochrona ma obowiązek odnotować ten fakt. Za
                        to biorą pieniądze.

                        )
                        ) Ja mam nad tym kontrole, bo mieszkam na osiedlu i mam nieskrepowane prawo
                        ) wjezdzania na nie, zapraszania znajomych i po prostu zycia!

                        Wjeżdżania? Czym? Przecież nie masz samochodu. Rower można przedostać bramką
                        dla pieszych.

                        A przecież nikt Cię nie krępuje, byś zapraszała znajomych. Jeśli wjeżdżają
                        samochodem - meldują się na recepcji i po krzyku.

                        )
                        ) To jest zupelnie inna sytuacja niz ta, ze ktos OBCY wjezdza na teren
                        osiedla.
                        ) Ta osoba karty nie ma. I ta osoba powinna zostac spisana przez ochrone.

                        Twój kolega czy taksówkarz karty nie mają. Podążając za Twoją logiką, powinni
                        zostać przy wjeździe na osiedle spisani przez ochronę.

                        ) Ale od tego trzeba znalezc inna metode, niz prewencyjny zakaz poruszania sie
                        po
                        )
                        ) osiedlu dla innych mieszkancow! Moze w ogole mam sie nie ruszac z domu? Tak
                        na
                        ) wszelki wypadek, gdyby mi sie ZACHCIALO przejezdzac przez szlaban nie swoim
                        ) samochodem? Smialo! Po co ograniczac sie do blokady kart. W ogole nam
                        zabroncie
                        )
                        ) wychodzic z osiedla - przeciez jak nie WYJDZIEMY to nie bedziemy musieli
                        ) WJEZDZAC, tym samym nie bedziemy miec okazji zlego parkowania! Prawda ze
                        ) genialne?

                        Nie. Dziecinne. Dramatyzujesz i robisz tragikomedię smile)

                        )
                        ) Ale dlaczego, skoro tak samo jak Ty place za droge? No chyba, ze
                        ) niezmotoryzowani beda mogli sobie nieplacic za ta czesc nieruchosci WSPOLNEJ.

                        Czyżby meble do Twojego mieszkania przydreptały na piechotę? Nie przyjechały
                        przypadkiem na platformie wozu dostawczego...? Za części wspólne płacimy
                        wszyscy - trawniki, oświetlenie, dach, drogi...

                        Wyobraź sobie taką teoretyczną sytuację - ktoś nie mający miejsca postojowego
                        ZŁOŚLIWIE wpuszcza kilka "obcych" samochodów na teren osiedla. Oczywiście
                        brakuje po pewnym czasie miejsca i samochody stają, gdzie popadną. Samochody
                        nie są meldowane na portierni, bo tego nie przestrzegamy - w końcu wpuszcza
                        ich posiadacz karty. Czy ochrona miałaby to z przeproszeniem olać, bo wpuszcza
                        ich mieszkaniec osiedla? NIE WYDAWA MI SIĘ...

                        ) Nie na herbatke, Boze ktory raz powtarzac...!!!, tylko odwiezc do domu. Poza
                        ) tym zakaz wjazdu na drogi osiedlowe dla TIRow ustalony jest przez przepisy
                        ) prawa (kodeks drogowy na pewno znasz???) - TIR Po prostu nie moze wjechac na
                        ) teren osiedla, bez wzgledu na to czy ma czy tez nie ma miejsca parkingowego.
                        )

                        Tak, ale to Ty jedna wiesz, że to na chwilkę (+ jest to dość oczywiste w
                        przypadku taksówek). Mieszkańcy i ochroniarze tego nie wiedzą, dopóki im nie
                        powiesz lub sami nie sprawdzą.

                        ) Jezeli moj ojciec wjezdza SAM to ma obowiazek sie zameldowac, jezeli wjezdza
                        ZE
                        )
                        ) MNA to moja osoba wystarcza, aby autoryzowac jego obecnosc na osiedlu (czy
                        idac
                        )
                        ) w grupie znajomych, meldujesz ich u ochrony, bo nie sa mieszkancami a ida do
                        ) Ciebie w gosci?).

                        Nie. (1). Bo są ze mną. (2) Nie wjeżdżają samochodem na teren osiedla.

                        No wiec jezeli wjezdzam razem z tata to:
                        )
                        ) a) JA biore miejsce postojowe, gdy tata zostaje na dluzej;

                        Brawo. Szarogęsisz się, czy prosisz ochronę o kluczyk?

                        ) b) nie biore miejsca, gdy tata podwozi mnie pod klatke.

                        Co wiesz Ty jedna. Z mojego punktu widzenia jest to samochód osoby, który
                        wjechał na teren osiedla nie mając do tego prawa. Nie czytam w Twoich myślach,
                        ani w myślach Twojego szanownego rodziciela. Dla mnie jest to po prostu jeden
                        z samochodów, które nie mają prawa tu być, o ile nie zameldowały się na
                        portierni.

                        )
                        ) W obu przypadkach wjezdzam SAMA i nikomu nic do tego.

                        W pierwszym przypadku powinnaś zgłosić, że masz gościa, by ochrona wskazała mu
                        miejsce postojowe dla gości.

                        W drugim, ochrona powinna wiedziec, że Twój gość wjeżdża na chwilę.


                        Brenya, dla mnie to tak oczywiste, jak 2+2=4. Robisz przedszkole, tworząc
                        epistoły na temat tak bzdurnego faktu. Jeśli chcemy wpuszczać kogo się chce i
                        kiedy chce na osiedle, to po kiego grzyba nam PORTIERNIA? Wystarczyłoby
                        umieścić przy bramie wjazdowej/wejściowej domofon, a w mieszkaniach pstryczek
                        do podnoszenia szlabanu/otwierania bramki. Wówczas mielibyśmy:

                        - efektywniejsze wykorzystanie ochrony (albo rezygnacja z niej)
                        - oszczędność kosztów (koszty utrzymania systemu byłyby stanowczo niższe!)
                        - zaspokojenie potrzeb i oddalenie frustracji Brenyi
                        - totalny burdel...
                      • sc77 Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 09:46
                        Brenyu,

                        ale tu nie chodzi o zakaz wjazdu na osiedle a tylko o samowolne otwieranie
                        bramy karta. Ty wjedziesz tylko na chwilke, ale inny nieuczciwy lokator zostawi
                        swoj samochod na cala noc.

                        --
                        Sebastian
                        • brenya Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 11:31
                          No wlasnie o to mi chodzi. Celowo przerysowuje pewne sytuacje, po to tylko aby
                          ukazac ich absurd.

                          to, ze sa nieuczciwi lokatorowie to naprawde NIE JEST MOJA SPRAWA. Dlaczego mam
                          cierpiec za innych? Dlaczego mam byc traktowana jako POTENCJALNY zloczynca, tak
                          na wszelki wypadek? Ja mam swoj rozum i swoja uczciwosc. Ja wiem kiedy znajomy
                          podwozi mnie na chwile czy nie - mowicie, ze wtedy to tylko ja wiem ile stoi
                          gosc, ale przeciez jak sie zamelduje na ochronie to tez tylko ja wiem -
                          przeciez ochronie moge i tak powiedziec, ze wjezdzam na 2 sekundy a stac pol
                          dnia, prawda? Ja na wlasna odpowiedzialnosc podejmuje decyzje, czy prosic o
                          miejsce goscinne, czy tez nie ma to w danym momencie sensu. Nie podoba mi sie,
                          ze musze sie tlumaczyc przed ochrona i czekac pod bramka, kiedy akurat nikogo w
                          budce nie ma - a kimze jest dla mnie ochrona? Przyzwoitka, opiekunem, ze mam
                          sie mu opowiadac z kim wjezdzam i po co? Wladza, ktorej nalezy sie
                          podporzadkowac? Mam karte to nia otwieram wjazd - znaczy, ze tu mieszkam i mam
                          prawo wjechac. Obcy czlowiek karty miec nie bedzie to i nie wjedzie - bedzie
                          sie MUSIAL zarejestrowac na ochronie.

                          To, ze sa ludzie ktorzy naduzywaja regulaminu i go po prostu lamia nie
                          upowaznia nikogo do ograniczania wjazdu mi - za co? za kare za czyjes winy?

                          ja Was naprawde rozumiem, rozumiem wasze prawo wlasnosci, ale zrozumcie tez
                          mnie i moje prawo nieskrepowanego poruszania sie po osiedlu i wjezdzania na
                          nie. Nie jestem dzieckiem i naprawde nie musze sie komus tlumaczyc dlaczego
                          wjezdzam samochodem znajomego. Znam regulamin. I sie do niego stosuje. To, ze
                          ktos sie nie stosuje to naprawde nie moja sprawa i nie moja wina.

                          I to nie chodzi o to, ze korona mi z glowy spadnie jak bede czekac pod budka na
                          to az ktos mi otworzy. Czuje sie po prostu kontrolowana, jak lokator innej
                          kategorii, ze musze sie przed kims TLUMACZYC dlaczego wjezdzam na swoje
                          osiedle. Jestem osoba dorosla i tlumaczyc to ja sie moge co najwyzej przed
                          sadem, a nie przed ochrona na osiedlu. Zrozumcie to prosze!


                          --
                          Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                          • przemek.c Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 12:15
                            brenya napisała:

                            > No wlasnie o to mi chodzi. Celowo przerysowuje pewne sytuacje, po to tylko
                            aby
                            >
                            > ukazac ich absurd.

                            Sytuacja absurdalna nie jest. To Ty czynisz ją absurdalną, tworząc karykatury.

                            >
                            > to, ze sa nieuczciwi lokatorowie to naprawde NIE JEST MOJA SPRAWA. Dlaczego
                            mam
                            >
                            > cierpiec za innych? Dlaczego mam byc traktowana jako POTENCJALNY zloczynca,
                            tak
                            >
                            > na wszelki wypadek? Ja mam swoj rozum i swoja uczciwosc. Ja wiem kiedy
                            znajomy
                            > podwozi mnie na chwile czy nie - mowicie, ze wtedy to tylko ja wiem ile stoi
                            > gosc, ale przeciez jak sie zamelduje na ochronie to tez tylko ja wiem -
                            > przeciez ochronie moge i tak powiedziec, ze wjezdzam na 2 sekundy a stac pol
                            > dnia, prawda?

                            Tak, ale ochrona w tej sytuacji może zareagować, mając Cię odnotowaną na
                            portierni. Reagować nie może, jeśli wjeżdżających na osiedle "obcych"
                            samochodów meldować nie będziemy. Ty nie masz samochodu, to i dla Ciebie
                            problemem to nie jest. I dla Ciebie jedynej, jak na razie, bo z tego co widzę,
                            inni mieszkańcy też postulują za kontrolą, kto na nasze osiedle wjeżdża, a kto
                            nie.

                            A tu przecież mieszkają sami uczciwi. Równiaż ci "uczciwi", którzy parkują
                            miesiącami na miejscach dla gości... uncertain

                            > Ja na wlasna odpowiedzialnosc podejmuje decyzje, czy prosic o
                            > miejsce goscinne, czy tez nie ma to w danym momencie sensu. Nie podoba mi
                            sie,
                            > ze musze sie tlumaczyc przed ochrona i czekac pod bramka, kiedy akurat
                            nikogo w
                            >
                            > budce nie ma - a kimze jest dla mnie ochrona? Przyzwoitka, opiekunem, ze mam
                            > sie mu opowiadac z kim wjezdzam i po co? Wladza, ktorej nalezy sie
                            > podporzadkowac? Mam karte to nia otwieram wjazd - znaczy, ze tu mieszkam i
                            mam
                            > prawo wjechac. Obcy czlowiek karty miec nie bedzie to i nie wjedzie - bedzie
                            > sie MUSIAL zarejestrowac na ochronie.

                            Primo. Obowiązkiem ochrony jest, by zawsze ktoś był w budce. Jeśli nikogo nie
                            ma - trzeba to zgłosić administracji. Portiernia nie może być pozbawiona
                            obsady.

                            Secundo. Ochrona ma pilnować, by nikt niepowołany na osiedle się nie dostał
                            niemeldowany. Tak mówi teoria. Jesteś uprawniona do wejścia na osiedle - do
                            tego służy Ci karta zbliżeniowa, działająca na bramce dla pieszych. Samochód
                            kolegi/taksówka/dorożka/etc. uprawniony nie jest - zatem ma się meldować na
                            recepcji.

                            >
                            > To, ze sa ludzie ktorzy naduzywaja regulaminu i go po prostu lamia nie
                            > upowaznia nikogo do ograniczania wjazdu mi - za co? za kare za czyjes winy?

                            A czymże chcesz wjeżdżać na teren osiedla? Jak wspominałem - rower przejdzie
                            przez bramkę dla pieszych, auta wszak nie masz. A nawet jeśli - nie masz
                            miejsca postojowego, zatem nie masz prawa na osiedlu parkować.

                            Zrozum, że każdy samochód wjeżdżający na osiedle musi się ZATRZYMAĆ. Zatem
                            traktowany jest jak potencjalny parkujący, choćby na 3 minuty. I ochrona
                            powinna o tym wiedzieć. Czy to naprawdę tak trudno załapać???

                            >
                            > ja Was naprawde rozumiem, rozumiem wasze prawo wlasnosci, ale zrozumcie tez
                            > mnie i moje prawo nieskrepowanego poruszania sie po osiedlu i wjezdzania na
                            > nie. Nie jestem dzieckiem i naprawde nie musze sie komus tlumaczyc dlaczego
                            > wjezdzam samochodem znajomego. Znam regulamin. I sie do niego stosuje.

                            Pierwsze słyszę, by ochrona pytała o powód wjazdu. Koloryzujesz, Brenya, to
                            dziecinada. Pokazujesz kartę, prosisz o klucz do miejsca postojowego dla gości
                            (lub informujesz, że wjeżdża na chwilę) i po herbacie. Nikt Cię nie pyta o cel
                            wizyty gościa. Zmyślasz aż się kurzy.

                            To, ze
                            > ktos sie nie stosuje to naprawde nie moja sprawa i nie moja wina.

                            Problem w tym, że to TY nie chcesz się dostosować... W nieskrępowany sposób
                            chcesz wprowadzać na osiedle auta, które nie mają prawa na nim przebywać bez
                            zameldowania na portierni.

                            >
                            > I to nie chodzi o to, ze korona mi z glowy spadnie jak bede czekac pod budka
                            na
                            >
                            > to az ktos mi otworzy. Czuje sie po prostu kontrolowana, jak lokator innej
                            > kategorii, ze musze sie przed kims TLUMACZYC dlaczego wjezdzam na swoje
                            > osiedle. Jestem osoba dorosla i tlumaczyc to ja sie moge co najwyzej przed
                            > sadem, a nie przed ochrona na osiedlu. Zrozumcie to prosze!

                            Sami się zgodziliśmy na ten kontoling! Nikt Cię nie zmuszał do kupowania
                            mieszkania w takim osiedlu! Ani nikt nie zmusza do TŁUMACZENIA SIĘ! ZROZUM TO
                            PROSZĘ!! W końcu sama chciałaś mieszkać w osiedlu z ochroną i recepcją! Mogłaś
                            przecież wybrać budynek wolnostojący - bez ogrodzenia i bramek i bez
                            dręczących Cię pseudoproblemów!

                            Zachowujes się jak rozkapryszone dziecko, jesteś doprawdy żenująca...
                            • brenya Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 12:24
                              Zobaczymy jak to bedzie w praktyce, czy rzeczywiscie wystarczy
                              powiedziec "wjezdzamy na chwile, miejsca postojowego nie potrzebujemy"... Mam
                              nadzieje, ze takie tlumaczenie wystarczy.

                              --
                              Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                              • przemek.c Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 12:32
                                brenya napisała:

                                > Zobaczymy jak to bedzie w praktyce, czy rzeczywiscie wystarczy
                                > powiedziec "wjezdzamy na chwile, miejsca postojowego nie potrzebujemy"...
                                Mam
                                > nadzieje, ze takie tlumaczenie wystarczy.
                                >

                                Ja również. Polecam krótki przykład z bankiem, jaki zamieściłem poniżej.
                                Zrozum, że tu nie chodzi o Ciebie, na którą "uwzięło się całe ZZ", lecz o nas
                                wszystkich. Ty jesteś uczciwa, ja jestem uczciwy... Znajdzie się paru
                                cwaniaków, którzy uczciwi nie są. O tych paru za dużo. Jeśli coś nie gra na
                                portierni, należy przedsięwziąć kroki, by usprawnić jej działanie. Ja też nie
                                raz czekam po parę minut przed szlabanem, przyblokowany przez Gościa, który
                                czeka na wjazd na osiedle. I co? Mam kartę, ale czekam... Czy - wzorem Ciebie -
                                powinienem zrobić rozróbę na portierni, bo "mam zablokowany wolny i
                                nieskrępowany wjazd na osiedle"?? Sorry, nie tędy droga - czekam grzecznie,
                                ochrona zwefyfikuje Gościa, a ja wjadę zaraz po nim. Te kilka minut mnie nie
                                zbawi, w końcu nikt nie umiera, ja nie marznę, na głowę mi nie pada, nie wieje
                                wiatr... Takie osiedle - sam je wybrałem i dostosowuję się do reguł w nim
                                panujących.
                            • przemek.c Reasumując... 18.12.03, 12:24
                              Pretensje Brenyi mogę porównać do pretensji do banku, że nie udostępnia mi
                              wolnego i nieskrępowanego wejścia do swojego skarbca, gdzie trzyma MOJE (i
                              INNYCH, Brenya!) pieniądze. Przecież jestem uczciwy i nic nie ukradnę!
                              Dlaczego nie mogę tam wejść, choćby na chwilę????????
                                • przemek.c Re: Reasumując... 18.12.03, 12:34
                                  brenya napisała:

                                  > Jak to dlaczego?
                                  >
                                  > Bo Bank nie jest Twoim DOMEM...
                                  >

                                  Ale trzymam w nim MOJE pieniądze, z których mam wolne i nieskrępowane prawo
                                  korzystać...

                                  Osiedle też Twoje nie jest. Twoje jest tylko MIESZKANIE.
                                  • brenya Re: Reasumując... 18.12.03, 13:18
                                    As sie prosi, zeby dopowiedziec... i udzial w czesci wspolnej, a wiec jestem
                                    nie tylko wlascicielka mieszkania, ale na zasadzie wspolwlasnosci rowniez i
                                    czesci terenu (grunt), ktore je otacza.

                                    Przyklad banku, jezeli juz mamy na ten temat rozmawiac nie jest dobry, bo Bank
                                    jest firma prywatna prowadzaca dzialalnosc uslugowa min. trzymywanie depozytow.
                                    Nie masz wspolwlasnosci ani Banku, ani w pieniadzach innych ludzi. To naprawde
                                    nie jest dobry przyklad. Gdybys byl wspolwlascicielem Banku nikt nie moglby
                                    ograniczyc Twojego prawa wlasnosci np. prawa wejscia z zapalniczka, bo ktos
                                    pali papierosy a komus sie to nie podoba. Przeciwdzialac lamaniu regulaminu
                                    nalezy stosujac adekwatne srodki, a nie odpowiedzialnosc zbiorowa i
                                    ograniczanie praw wszystkim pozostalym - ot, tak na wszelki wypadek.

                                    Ale rozumiem Twoj punkt widzenia. Do tej pory i tak sie zawsze tlumaczylam, a
                                    wjezdzac samochodami znajomymi - nie wjezdzalam.

                                    Przezylam natomiast raz sytuacje stresowa, bo kolega powiedzial, ze wpadnie po
                                    pozostawiona poprzedniego wieczora torebke swojej dziewczyny, a ja mu na to -
                                    no to nie zapomnij wziac miejsca postojowego. Kolega stwierdzil jednak "nie, bo
                                    ja tylko po torebke, musze jechac cos zalatwic i nie bede u Was zostawal". Po
                                    czym zostal... 15 minut, przez ktore malo mi serce nie wyskoczylo ze strachu,
                                    co to bedzie sad
                                    Przeciez nie bede go pytac, sluchaj jedziesz juz, czy jednak wezmiesz to
                                    miejsce. Nie bierzesz? No to jezdz juz.

                                    Zrozumcie, ze czasem zdarzaja sie naprawde nieprzewidziane sytuacje w zyciu i
                                    trudno wszystko wrzucic w paragraf. Oczywiscie na wszelki wypadek mozna zakazac
                                    wychodzenia z domu, albo oddychania - to by dopiero rozwiazalo wszystkie
                                    problemy ze zlymi sasiadami! A ze przy okazji utrudniamy zycie innym? Co tam.
                                    Wazne, ze regulaminu nikt nie bedzie lamal.


                                    Mam nadzieje, ze to bedzie juz koniec dyskusji... Uff.

                                    --
                                    Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                                    • mooj Re: Reasumując... 18.12.03, 13:35
                                      aż się prosui żeby odpowiedziec -spójrz na plan działki
                                      moge ci zacytowąc do czego masz prawo i na jakich zasadach
                                      1, do przechodu
                                      2. do przejazdu
                                      3. przeprowadzenia mediów
                                      i wszystko to na zasadach podpisanego przez Ciebie regulaminu. Stresuj się nie
                                      wtedy gdy gośc jednak zostaje na herbatę ale wtedy gdy nie bierze klucza
                                      analogicznie mieszkając w Centrum sresuj się gdy gość zostawi samochód na ulicy
                                      na awaryjnych blokując przejazd innym.
                                      Zarówno na terenie drogi publicznej jak i prywtnym obowiązuja pewne zasady.
                                      Kazdy wyjątek musi być uznany za ..włąsnie wyjątek (siła wyższa na przykład)
                                      ale nie można budować reguł pod kątem - wszyscy są uczciwi.
                                      Ograniczenie praw odbyło się nie tu naforum ale w kancelarii notarialnej w
                                      momencie podpisania przez Ciebie aktu. Wyłączyłaś pewne swoje prawa (np
                                      nieograniczonego generowania dźwięków po 22:00, parkowania gdzie chcesz,
                                      wyrzucania śmieci gdzie chcesz i paru innych) stając się współwłaścicielką
                                      częci nieruchomości wspólnej. regulamin był dostępny i mam nadzieję że była to
                                      swiadoma decyzja. Jełsi nie - ni ebyla ona niedrwacalna -na przyklad po drugiej
                                      stronieśw. wincentego są blok gdzie samochody parkują tuz pod blokiem.
                                      to nie jest propozycja dla ciebie -nie gniewaj się -jest to tyla przedstawienie
                                      jedynej rozsądnej altenratywy skoro odrzucasz droge zmiany regulaminu na drodze
                                      aklamacji wszystkich współwłascicieli

                                      pozdrawiam
                                    • przemek.c Re: Reasumując... 18.12.03, 14:06
                                      brenya napisała:

                                      > As sie prosi, zeby dopowiedziec... i udzial w czesci wspolnej, a wiec jestem
                                      > nie tylko wlascicielka mieszkania, ale na zasadzie wspolwlasnosci rowniez i
                                      > czesci terenu (grunt), ktore je otacza.
                                      >
                                      > Przyklad banku, jezeli juz mamy na ten temat rozmawiac nie jest dobry, bo
                                      Bank
                                      > jest firma prywatna prowadzaca dzialalnosc uslugowa min. trzymywanie
                                      depozytow.
                                      >
                                      > Nie masz wspolwlasnosci ani Banku, ani w pieniadzach innych ludzi. To
                                      naprawde
                                      > nie jest dobry przyklad. Gdybys byl wspolwlascicielem Banku nikt nie moglby
                                      > ograniczyc Twojego prawa wlasnosci np. prawa wejscia z zapalniczka, bo ktos
                                      > pali papierosy a komus sie to nie podoba. Przeciwdzialac lamaniu regulaminu
                                      > nalezy stosujac adekwatne srodki, a nie odpowiedzialnosc zbiorowa i
                                      > ograniczanie praw wszystkim pozostalym - ot, tak na wszelki wypadek.
                                      >
                                      > Ale rozumiem Twoj punkt widzenia. Do tej pory i tak sie zawsze tlumaczylam,
                                      a
                                      > wjezdzac samochodami znajomymi - nie wjezdzalam.
                                      >
                                      > Przezylam natomiast raz sytuacje stresowa, bo kolega powiedzial, ze wpadnie
                                      po
                                      > pozostawiona poprzedniego wieczora torebke swojej dziewczyny, a ja mu na to -

                                      > no to nie zapomnij wziac miejsca postojowego. Kolega stwierdzil jednak "nie,
                                      bo
                                      >
                                      > ja tylko po torebke, musze jechac cos zalatwic i nie bede u Was zostawal".
                                      Po
                                      > czym zostal... 15 minut, przez ktore malo mi serce nie wyskoczylo ze
                                      strachu,
                                      > co to bedzie sad
                                      > Przeciez nie bede go pytac, sluchaj jedziesz juz, czy jednak wezmiesz to
                                      > miejsce. Nie bierzesz? No to jezdz juz.
                                      >
                                      > Zrozumcie, ze czasem zdarzaja sie naprawde nieprzewidziane sytuacje w zyciu
                                      i
                                      > trudno wszystko wrzucic w paragraf. Oczywiscie na wszelki wypadek mozna
                                      zakazac
                                      >
                                      > wychodzenia z domu, albo oddychania - to by dopiero rozwiazalo wszystkie
                                      > problemy ze zlymi sasiadami! A ze przy okazji utrudniamy zycie innym? Co
                                      tam.
                                      > Wazne, ze regulaminu nikt nie bedzie lamal.
                                      >
                                      >
                                      > Mam nadzieje, ze to bedzie juz koniec dyskusji... Uff.
                                      >

                                      A według mnie przykład banku jest bardzo adekwatny. Moje pieniądze na
                                      wspólnym "gruncie". Też bym nie chciał, żeby całe multum "uczciwych ludzi"
                                      pałętało się bez uzgadniania i kontroli po skarbcu, w którym leżą moje
                                      złotówki... A też mogę się pieklić, że oddziały nie są otwarte w godzinach,
                                      jakie mi odpowiadają. Ale cóż... Bank ma takie zasady działania i JA się muszę
                                      do nich dostosować, nie bank do mnie. Nie odpowiada mi bank? Mogę zmienić! A
                                      pieniądze wybieram z bankomatu albo w okienku oddziałowym. Mam zanieść skargę
                                      do rzecznika praw obywatelskich, że bank ośmiela się mnie kontrolować w
                                      zakresie dysponowania własnymi pieniędzmi? smile)

                                      Hehe... Przepraszam, ubawiłem się po pachy smile)))

                                      A co do kolegi... Przykro mi, że przeżywałaś stresy. Większe powinien
                                      przeżywać kolega. Ale... Są to stresy zapracowane. I oczywisty przykład
                                      działania wbrew interesom mieszkańców. Bo może powiesz mi łaskawie - skoro
                                      kolega nie wziął klucza od miejsc dla gości, to GDZIE ZAPARKOWAŁ??

                                      Bo tym samym, jeśli mowa o utrudnianiu życia innym, jak na razie głównie Ty
                                      jesteś prowodyrką - kolega wszak zajął czyjeś miejsce albo zaparkował na
                                      zakazie. W kwestii wjazdu na teren osiedla jesteś jedyną, która "robi dym". Bo
                                      na tego typu "nieprzewidziane" (czy aby na pewno?) sytuacje jest procedura -
                                      meldunek na portierni. Genialne w swojej prostocie. I przygotowana właśnie
                                      dla "nieprzewidzianych" sytuacji, między innymi.
                  • xmanteam Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 10:39
                    powiem krótko - jak chcesz poruszać się samochodem po osiedlu (nieskrępowanie)
                    to wykup miejsce garażowe. To też moje osiedle i nie chcę aby ktoś
                    nieuprawniony jeżdził pod moimi oknami...
                • zz_beatka Re: Karta wjazdowa miała być zablokowana 16.12.03, 16:49
                  ostatnio obserwuję wykorzystanie miejsc gościnnych. są puste w oczekiwaniu na
                  gości/mieszkańców?; 5 samochodów parkuje odkąd ich zaczęłam zauważać po postach
                  na forum; czyli już pół roku trochę długo goszczą na osiedlu a sznur samochodów
                  wzdłuż ciągu jezdnego ZASTAWIA CO WIĘKSZYM SAMOCHODOM WJAZD NA MIEJSCA PRYWATNE
                  ZA KTÓRE KAŻDY WŁAŚCICIEL PŁACI CO MIESIĄC OK 20 ZŁ.

                  WKURZA MNIE GDY MOI GOŚCIE SĄ USTAWIANI "POD PŁOTEM" MIMO ŻE PROSZĄ O KLUCZYK
                  OD MIEJSCA GOŚCINNEGO I CO GORSZE PRZYNAJMNIEJ 5-8 MIEJSC JEST W TYM SAMYM
                  CZASIE PUSTYCH; dlaczego ochrona ustawia ich na zakazie parkowania nie wiem
                  • sc77 Re: Karta wjazdowa miała być zablokowana 16.12.03, 17:08
                    Droga Beatko,

                    ja niestety obserwuje taka prawidlowosc, ze na 1 karte wjezdzaja 2 samochody
                    parkujac na miejscach dla gosci.
                    Denerwujace jest to, ze lokatorzy, ktorzy korzystaja z miejsc parkingowych nie
                    podnosza po sobie pacholkow i kolejni moga wjezdzac bez kluczyka...
                    Nie rozumiem rowniez czemu niektore pacholki nie maja zabezpieczen i kazdy kto
                    podjedzie moze je opuscic.
                    Kolejna sprawa do poruszenia na zebraniu wspolnoty. Samochody te ciagle sie
                    powtarzaja, wiec sa to na 100% mieszkancy naszego osiedla.


                    --
                    Sebastian
                    • zzmetro Re: Karta wjazdowa miała być zablokowana 16.12.03, 18:14
                      Drodzy Breny'o , Sebastianie , Beatko ,

                      Pozwolę sobie włączyć się do arcyciekawej dyskusji odnośnie parkowania
                      choćby z tego powodu , że swego czasu to nasz zarządca - po konsultacjach -
                      ustalił , że k a ż d y Lokator ZZ ma prawo wjazdu na teren Osiedla
                      tj. każda karta podnosi szlaban ] .
                      Przeważyły wówczas argumenty "ilościowe" i prawne [ niemożność ograniczania
                      dostępu do wykupionej przecież współwłasności ], o czym pisze Brenya .

                      Zakładaliśmy naturalnie , że :

                      - dla nieposiadaczy parkingów wjazd taki ma charakter incydentalny i nietrwały
                      10 - 15 min. na np. rozładowanie auta lub odbiór dziecka ,

                      - w s z y s c y lokatorzy świadomi będą tego , że nadużycie powyższego
                      skutkować może / będzie wywózką autka w siną dal [ Wołomin , etc . ].

                      - reguły te obowiązywać będą tak samo o b i e Wspólnoty .

                      W tym duchu opracowana została Instrukcja dla JUVENTUS'a - do bezwzględnego
                      przestrzegania i reagowania .

                      Administrator wspólnie z firmą GRAFITA doprowadził do tego , że wszystkie
                      pachołki otrzymały ponownie komplety kluczy - niestety spora część Lokatorów
                      jakoś nie lub ich używać .

                      Powtarzające się ostatnio przypadku nadużywania zaufania pewnie znów będą
                      musiały się zakończyć "demonstracją siły" - czego pewnie wolelibyśmy unikać .
                      Obawiam się , że bez stosownej uchwały Wspólnoty trudno będzie Zarządcy i
                      Ochronie bezwzględnie egzekwować porządek parkowania .

                      Serdecznie pozdrawiam
                      SB
                      • brenya Re: Karta wjazdowa miała być zablokowana 16.12.03, 18:28
                        Dzieki za poparcie mojego stanowiska. Rzeczywiscie o to mi chodzilo, tylko Ty
                        ladniej to ujales: "niemożność ograniczania dostępu do wykupionej
                        współwłasności" smile

                        Pytanie do zz_metro - to dzialaja te karty, czy mam sie przygotowac na
                        wieczorny stres?

                        Tak naprawde niestety obawiam sie, ze musimy liczyc na uczciwosc ludzi i dobre
                        egzekowanie regulaminu przez ochrone.

                        Mam wiec pytanie dla zmotoryzowanych, ktorzy widza, zle parkujacy, od dluzszej
                        chwili samochod - czy jest mozliwosc, ze bedziecie "aktywnie" reagowac i moze
                        sami dzwonic do firmy holowniczej? Moze to by pomoglo? smile

                        --
                        Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                        • zzmetro Re: Karta wjazdowa miała być zablokowana 16.12.03, 19:08
                          Z kartami jest generalnie ten problem , że "administruje" nimi
                          Turret Poland - czyli to on decyduje obecnie czy otwiera
                          czy nie otwiera szlabanu .
                          W najbliższych dniach powinni spotkać się zarządcy obu etapów , uzgodnić
                          stanowiska i przekazać je Turretowi .

                          Pozdrawiam
                          SB
                            • zz_beatka nie jestem przeciwna wjazdowi na osiedle ale 17.12.03, 15:55
                              przeciwna łamaniu regulaminu który każdy z nas podpisał przy odbiorze.
                              co do egzekwowania naszego wspólnego prawa to niestety trzeba najpierw nauczyć
                              ochronę aby nie rozpuszczała niektórych przymykając oko na pewne sprawki
                              które znam ale ich nie opiszę
                              panie zzmetro proszę poczytać ciekawy wątek o srebrnym matizie który
                              przysporzył mi wielu wrogów ale chyba tylko dlatego że po:
                              1 sami należą do takich jak właściciel owego matiza albo
                              2 zbyt nieuwaznie czytali moje posty
                              ja 3 dni walczyłam w sposób grzeczny może lepiej zabrzmiałoby próbowałam
                              wyegzekwować na ochronie zabranie owego sławnego samochodu jako że nie był to
                              pierwszy raz zastawienia mojego miejsca na co najmniej kilka godzin; pominę
                              fakt tego co słyszałam od wszystkich kolejnych zmian ochrony na ten temat;
                              podsumuję tylko że mają zadatki na bajkopisarzy a ja muszę wyglądać na
                              kompletną blondynkę skoro myśląże w to wszystko uwierzę

                              w końcu 3 dnia odholowałam go sama na wysokość 3 klatki
                              nie chcę więcej takich problemów bo szukałam na tym osiedlu porządku i kultury
                              osobistej
                              następna sprawa
                              wkurza mnie i zadziwia widok ulotek wiszących na klamkach mieszkań albo
                              leżących na wycieraczkach - w końcu zamknięte osiedle
                              w takiej sytuacji nie zdziwi mnie widok żebrakadzwoniącego do mych drzwi co
                              przeżyłam już na poprzednim osiedlu i od czego uciekłam przeprowadzając się na
                              ZZ
                      • mooj argumenty "prawne" 16.12.03, 21:18
                        - - w s z y s c y lokatorzy świadomi będą tego , że nadużycie powyższego
                        skutkować może / będzie wywózką autka w siną dal [ Wołomin

                        proponowąłbym zmienić założenie na:
                        każdy lokaltor jest świadom że szansa na wyegzekwowanie prawa jest znikoma
                        wyjąsnienie:
                        na okolo 200 dni obowiązywania umowy i okołlo 20 kierowców samochodow dziennie
                        łamiących prawo został wywieziony 1 (JEDEN) -sznasa 1:4000 . Koszty zwiazane z
                        odcholowaniem (łącznie z czasem, taksówką, etc etc) nie przekraczają 800zł
                        Nadzieja matematyczna /ryzyko ponoszone z faktem lamania prawa i utrudniania
                        życia innym:
                        20 groszy (słownie DWADZIESCIA GROSZY)

                        reszta bez zmian: reguła ta dotryczy obu wspólnot

                        pytanie za 100pkt: jakich uchwał wymaga na przykład interwencja w sprawie
                        łamania innych praw (cisza nocna, włamanie) itp skoro skuteczna interwencja
                        ochrony w najprostszej możliwej -parkowania na miejscach zabronionych wymaga
                        UCHWAŁY???

                        co do pozostałych kwestii prawnych dotyczacych miejsc gościnnych wstrzymam się
                        do "po zebraniu"
                        • netaip Re: argumenty "prawne" 16.12.03, 22:48
                          mooj, swietne wyliczeniesmilematematyka krolowa nauksmile

                          popieram Cie w calej rozciaglosci i nie moge zrozumiec tej niekonsekwencji,
                          skoro WSZYSCY moga teraz wjechac na osiedle mimo ze nie wykupili miejsca
                          postojowe/garazu to dlaczego ja ktora wykupilam miejsce nie moge tez wjechac do
                          garazu? Skoro teraz nie-posiadacze miejsc postojowych bezkarnie stoja na
                          miejscach dla gosci ewentualnie nie zajetych aktualnie miejscach innych
                          lokatorow to dlaczego ja nie moge sobie stanac na jakims wolnym miejscu
                          garazowym.?? lub (tu mniej skrajnie) wjechac NA CHWILE do garazu by bez
                          wychodzenia na dwor przetransportowac dziecko, zakupy do domu winda???
                          Razi mnie brak konsekwencji i zachowania przypominajace choragiewke na wietrze.
                          Najpier wielkie larum bo na 1 miejsce postojowe przypada tylko 1 karta i trzeba
                          sie wymieniac w rodzinie karta (a to problem) a teraz kompletne rozluznienie i
                          na dodatek nie ogloszone publicznie!

                          Tak byc nie moze.
                          Sorry za ten ton ale to mi sie nie podoba.
                          Moze wyjsciem z sytuacji bylaby dobra oferta na garaze ? Taka zeby ludzie je w
                          koncu kupili i wszyscy mieli dostep do miejsc postojowych???
                      • mooj użytkowanie współwłasnosci 16.12.03, 21:32
                        a skoro nie mozna ograniczyć możliwości korzystania z współwłasności to nie
                        niepokoi Pana niemożność zwiedzenie przeze mnie wszystkich garaży? moja karta
                        otwiera jedynie jedną bramę utrudniając mi dostęp do pozostałych 80%
                        nieruchomości której jestem współwłaścicielem - niech będzie identycznie więc
                        powiedzmy na rowerach z ojcem lub znajomym

                        wydaje mi sie to identyczne z sytuacją opisaną przez Pana jako "niemożność
                        ograniczania dostępu do wykupionej przecież współwłasności "

                        więc albo albo bo taka niekonsewkwencja razi
                        szczególnie że zarządca jak rozumiem po konsultacjach nie dopuścił do sytuacji
                        pierwszej -ja jako samozwańzy konsultant przedstawiam identyczny ze strony
                        prawnej casus

                        może to uświadomi nieidentycznośc współwłasnosci z nieogranizonym prawem do
                        użytkowania a szczególnie możliwości delegacji która jakoby istniała!

                        kpina? nie - proste uświadomienie konsekwencji dokonanego wyboru
                        nieegzekwowania prawa
                        • zzmetro Re: użytkowanie współwłasnosci 17.12.03, 09:27
                          Drogi Mooj'u ,

                          Obawiam się , że ani na gruncie "matematyki" ani "prawa" kwadratury koła
                          jaką jest łamigłówka swoboda / rygor - nie rozwiążemy .

                          Przyjęte przez zarządcę rozwiązanie : każdy właściciel ma prawo wjechać
                          ale musi liczyć się z obowiązującymi ograniczeniami - do "Wołomina" włącznie
                          - ma swoje źródło raczej powiedziałbym filozoficzne [ heh ! ] :

                          Sądzimy , że zarządzanie d o m e m jakim dla Państwa jest Zacisze różnić się
                          musi od zarządzania np. biurowcem i stąd rygor i ład powinny wypływać raczej z
                          poczucia odpowiedzialności Lokatorów niż z narzuconych i twardo egzekwowanych
                          zasad .
                          Kolejnym powodem dla którego Ochrona nie wywozi każdego źle zaparkowanego auta
                          są względy praktyczne - wielu z Was wprowadza się , urządzają Was fachowcy ,
                          etc .
                          Przykładowy wywóz odniósł swój "wychowawczy" skutek a procedura uruchamiana
                          przez Juventus'a wdrażana jest wobec osób które "notorycznie i złośliwie "
                          nie reagują na wezwania Ochrony lub Lokatorów do usunięcia swojego auta .

                          Jak Państwo wiecie ja sam byłem gorącym orędownikiem reguł surowych
                          a później przeforsowałem ich wprowadzenie .
                          To o czym piszę obecnie nie wynika ani ze zmiany polityki ani z wrodzonej
                          dobroci i łagodności a raczej podyktowane jest doświadczeniem .

                          Oczywiście każdy sygnał o rażącym nadużywaniu zasad przekazywać będziemy
                          Juventus'owi - do egzekucji .

                          SB
                          • mooj Re: użytkowanie współwłasnosci 17.12.03, 09:53
                            matematyka -źle
                            to może praktyka?
                            Otóż być może działało odstraszająco przez jakiś czas -teraz NIE działa co
                            można bardzo łatwo stwierdzić organoleptycznie smile szybki rzut oka na osiedle
                            szczególnie w godzinach popołudniowych powinien być rozstrzygający
                            Zgłaszam wydaje mi sięuzasadnione wątpliwości co do sensy wprowadzania "reguł
                            surowych" i ich nieprzestrzegania. Moim zdaniem jawna kpina z punktu X
                            regulaminu (znaki drogowe - zaka postoju i parkowania) skutkowała oczywistymi
                            następstwami: nieprzestrzeganiem innych znaków (ograniczenie prędkości) i
                            dalej -ciszy nocnej itp. Pozostałą część regulaminu czeka los podobny (mycie
                            samochodów? ale to pewnie na wiosnę..chociaż święta idą ..hmmm..tak czy inaczej
                            to mój typ na najbliższą przyszłość). Po prostu -zdejmijcie znaki jelsi
                            akceptujecie parkowanie. Po co było malować koperty, ustawiać znaki, oznaczać
                            strefy skosnymi pasami?

                            Co do egzekucji -trzymam za słowo a jeśli potrzeba sygnału to go własnie
                            generuję
                          • sc77 Re: użytkowanie współwłasnosci 17.12.03, 09:54
                            Panie Sławomirze,

                            niestety nie moge sie zgodzić z tym, że Juventus egzekwuje wywóz samochodu
                            notorycznie łamiącego zasady parkowania. Otóż od 3-4 miesięcy przynajmiej 2
                            samochody każdą noc spędzają na terenie osiedla łamiąc zasady parkowania,
                            parkując na zakratkowanym miejscu lub miejscu dla gości. Są to te same
                            samochody wielokrotnie wymieniane tu na forum oraz zgłaszane ochronie...


                            --
                            Sebastian
                        • mythko Re: użytkowanie współwłasnosci 17.12.03, 10:52
                          Nie wydaje mi się, żeby brak możliwości otwarcia szlabanu przez osoby nie
                          posiadające miejsc parkingowych był "ograniczaniem dostępu do wykupionej
                          współwłasności". W czym problem, żeby ochroniarz otworzył szlaban? Inna sprawa
                          to wjeżdżanie kilku samochodów jeden po drugim. Potrzeba zaledwie minimalnego
                          wysiłku, żeby wjechać na teren osiedla "niezauważonym". Wreszcie, czy w
                          garażach są kamery?

                          --
                          m
                          • zzmetro Re: użytkowanie współwłasnosci 17.12.03, 11:39
                            1. "Problemu" oczywiście nie ma , tyle że brakuje ochroniarzy .

                            Obecnie pracuje ich [ stale ] 3 :
                            - jeden powinien siedzieć w kabanie ,
                            - dwóch powinno , niemal stale , być w "obchodzie" .

                            Siedzący - jeśli będzie kontrolował wjazd aut na Osiedle nie może np.
                            kontrolować osób ; "chodzący" - jeśli będą zajmowali się szlabanem nie upilnują
                            reszty Osiedla .
                            Nasza sugestia to dodatkowy Ochroniarz - rano [ 7 - 9 ] i wieczorem [ 15 - 19 ]
                            właściwie tylko do obsługi i kontroli wjeżdżających [ i wyjeżdżających !! ]
                            aut .
                            Jeśli porozumiemy się z Zarządcą B odnośnie podziału kosztów a wygląda , że
                            jesteśmy na dobrej drodze , takie rozwiązanie powinno być nieuciążliwe
                            finansowo .

                            2. W garażach kamer nie ma . Wspólnie z Juventus'em usiłowaliśmy kiedyś
                            obliczyc ile ich trzeba by aby zapewnić choćby 75% "pokrycie" i przy liczbie 30
                            skapitulowaliśmy .


                            SB
                            • mooj Re: użytkowanie współwłasnosci 17.12.03, 11:46
                              nieobciążające?
                              było 2 gdy etap B nie był oddany
                              wspólnota B większa a z 2 zrobiło się 3 ochroniarzy

                              nie zauwazyłem obniżenia opłat
                              teraz mówi się o podwyższeniu???

                              a dlaczego? skoro 229 mieszkań utzrymywało 2 ochroniarzy za X złotych
                              to chyba ponad pięćset przy tych samych kosztach jednostkowych powinno utzrymac
                              4-5 prawda?

                              jak to jest do tej pory? A płaci przecież cały czas tyle samo

                              z tego wynika że A płaci za 2 a B za jednego?

                              tylko prosze tym razem matematykę potraktowac jako rozsztygającą

                              na odpowiedź mogę poczekąc do zebrania wspólnoty (dwa dni niewiedzy mnie nie
                              zbawi)- nie tylkjo ja jestem zainteresowany tym problemem
                              • zzmetro Re: użytkowanie współwłasnosci 17.12.03, 11:56
                                Szerzej kwestię przedstawi na zebraniu nasz zarządca .
                                Na razie zaproponowaliśmy zarządcy Etapu B klucz podziału części wspólnych obu
                                nieruchomości :

                                - wg. klucza powierzchni użytkowej mieszkalnej :[ A -44,51% ; B -55,49% ],
                                - wg. klucza liczby lokali :[ A - 42,8% ; B -57,2% ].

                                Na razie Zarządca B akceptuje podział 50%/50% - co i tak jest postępem ...
                                Ponieważ różni nas 5-7% sądzę , że się dogadamy .
                                W takiej sytuacji koszty ochrony byłyby wspólne i niższe .

                                Pozdrawiam
                                SB
                                • mooj dziękuję 17.12.03, 12:08
                                  czy na zebranie jest również (jak na spotkaniu z TP) zaproszony przedstawiciel
                                  Juventusa? zobowiązał się do przekazania w formie pisemnej uwag i propozycji
                                  usprawniających - dotarł do Pana jakiś dokument w tej sprawie? (kilka
                                  propozycji było zgłoszonych również jakieś własne przemyślenia Juventusa miały
                                  być zaproponowane)
                                  • zzmetro Re: dziękuję 17.12.03, 12:25
                                    Dokument dotarł - dzisiaj .
                                    Nie wiem czy p. dyr. Jegliński będzie obecny , zresztą raczej inicjatywa leży
                                    tu po naszej / Państwa stronie .

                                    Wątki do ew. poruszenia to m.in. :

                                    - video / domofon przy wejściu na Osiedle ,
                                    - progi zwalniające na ciągach komunikacyjnych ,
                                    - zwiększenie obsady agentów ,


                                    SB
                                    • mooj Re: dziękuję 17.12.03, 12:47
                                      poruszane były także:
                                      - jakiś komunikator przy szlabanie (ochrona wtedy porozumiewa się "z budki" z
                                      wjeżdżającym gościem oraz lokatorem przez domofon- mniejsze obciążenie, szybsza
                                      praca)
                                      - procedury podczas interwencji (parkowanie, cisza nocna)
                                      - zakres prewencji (wątpliwa konieczność czekania na sygnał od kogos komu
                                      przeszkadza łamanie regulaminu)
                                      - jakś identyfiakcja gości (kartka za szybą?)
                                      - odpowiedzialnośc za tzw "zgubione" klucze od pachołków (dziwny brak
                                      możliwości zidentyfikowania kto brał klucz??)
                                      - egzekwowanie obowiązku sprawdzania czy gość jest akceptowany przez lokatora
                                      - stan techniczny domofonów (ciągłe kłopoty z łącznością domofon-ochrona)

                                      i oczywiście takze ilość osób (z zastrzeżeniem "z sali" że jak ma siedzieć 4 w
                                      budce to jest bez sensusmile

                                      dyr. Zabojszcz przedstawil także koncepcję zatrudnienia 1 osoby przez wspólnoty
                                      ZZ spoza Juvebtusa jako swojego rodzaju majordomusa -koordynatora ochrony. Moze
                                      rozwiązanie nieco droższe ale skuteczniejsze? (nie mam wyrobionej opinii)

                                      pozdrawiam
                            • przemek.c Ilu?? 17.12.03, 11:56
                              zzmetro napisał:

                              > 1. "Problemu" oczywiście nie ma , tyle że brakuje ochroniarzy .
                              >
                              > Obecnie pracuje ich [ stale ] 3 :
                              > - jeden powinien siedzieć w kabanie ,
                              > - dwóch powinno , niemal stale , być w "obchodzie" .

                              TRZECH ochroniarzy na CAŁE OSIEDLE??? surprised
                              • olo7olo Re: Ilu?? 17.12.03, 12:21
                                > > Obecnie pracuje ich [ stale ] 3 :
                                > > - jeden powinien siedzieć w kabanie ,
                                > > - dwóch powinno , niemal stale , być w "obchodzie" .
                                >
                                > TRZECH ochroniarzy na CAŁE OSIEDLE??? surprised

                                Tak
                                Ale oni sa OK, kiedys jak mi sie jeden zaczal chwalic swoimi osiagnieciami to
                                az poczulem sie bezpieczniej wink

                                olo
                                • przemek.c Re: Ilu?? 17.12.03, 13:48
                                  olo7olo napisał:

                                  >
                                  > Tak
                                  > Ale oni sa OK, kiedys jak mi sie jeden zaczal chwalic swoimi osiagnieciami
                                  to
                                  > az poczulem sie bezpieczniej wink
                                  >
                                  > olo

                                  No nie, abstrahuję od tego, czy są ok. Bo że są ok, to ok wink). Ale w sumie
                                  dziwi mnie, że na całe osiedle jest ich TYLKO trzech... Dodawszy do tego
                                  mizerne pokrycie terenu kamerami (nota bene - kto patrzy w monitory, skoro
                                  jeden ochroniarz obsługuje recepcję, a dwóch pozostałych spaceruje po
                                  terenie?), to jakoś nie jestem nadto przekonany co do skuteczności ochrony...
                                  • zzmetro Re: Ilu?? 17.12.03, 14:05
                                    Deficyt agentów ochrony staje się coraz wyraźniej dokuczliwy i widoczny.
                                    Ich obecna liczba zaplanowana była w zasadzie na jeden budynek .

                                    Oczywiście ochrona kosztuje ...
                                    Jeden agent to PLN 7,80 / godzinę x 24 godziny x 31 dni + VAT 22% = 7,080 PLN.
                                    Co oznacza :

                                    - ok. PLN 13,00 / m-c gdybyśmy wszyscy [ A i B ] - płacili "do lokalu" , lub
                                    - ok. PLN 0,23 / m.kw. gdybyśmy płacili "do metra" .

                                    Sądzę , że o ile tylko podpisane zostanie porozumienie o podziale kosztów
                                    między Wspólnotami [ o czym pisałem wcześniej ] sugerować będziemy wzmocnienie
                                    Ochrony .

                                    SB
                                    • mooj Re: Ilu?? 17.12.03, 14:23
                                      płacę:
                                      0,90 zł z metra i
                                      7,50 ze stanowiska
                                      (naliczenie z marca 2003)

                                      możliwe roziwzania:

                                      A) 0,90 oznacza 2*0,23 + nieosobowe
                                      wtedy płace zbyt dużo w stosunku do Betapowiczów (zatrudniam 2 - oni 1)

                                      B) 0,90=3*0,23 + nieosobowe
                                      jw tyle ze w skandalicznej wersjismile

                                      C) 0,90 = 1,5*,23 + nieosobowe

                                      w tej wersji koszty nieosobowe wynosza 38 groszy z metra co czyni pozycje
                                      koszty nieosobowe 11 700.00 na miesiąc (poza płacą dla ochroniarzy!)

                                      pzry tak wysokich kosztach stałych zatrudnienie dodatkowej osoby chyba powonno
                                      być naturalne i dokonac sie dawno temu

                                      Przypominam: przed oddaniem B ochroniarzy było 2 a opłaty były te same co teraz

                                      Zapytam mniej subtelnie:
                                      ile wynosiły dotychczasowe wplaty etapu B w stosunku do wplat etapu A? (to do
                                      zzmetro)

                                      jeśli jakiś błąd rachunkowy czy logiczny oczywiście zamieszczę sprostowanie

                                      natomiast ciekawi mnie co będzie jelsi porozumienia nie będzie (domyślnie stan
                                      obecny -czyli KTO płaci?)

                                      pozdrawiam
                                      • zzmetro Re: Ilu?? 17.12.03, 14:44
                                        Drogi Mooj'u ,

                                        Oczywiście na dzień dzisiejszy Wspólnota B nie wsparła jeszcze swoich Braci
                                        Starszych - czyli Wspólnoty A .
                                        Oznacza to , że Etap A płaci [ zgodnie z uchwalonym planem gospodarczym ] za
                                        dwóch ochroniarzy , zaś Etap B za jednego .
                                        Normalizacja , o czym pisałem , powinna nastąpić dosyć szybko
                                        - raczej w tym tygodniu - zarządca Etapu B zaakceptował już "fifty / fifty"
                                        - czyli dzieli nas 5 - 7 % .
                                        Pańskie wyliczenia zawierają błąd , łatwy do prześledzenia jeśli dysponuje się
                                        planem gospodarczym , którym zawsze służy Admin :

                                        Globalną kwotę Etapu A za ochronę tj. PLN 7,90/h x 24 x 2 ochroniarzy x 31 dni
                                        + VAT 22% tj. razem : PLN 14,341 rozbiliśmy na 3 podpozycje :

                                        - lokale mieszkalne 85% kwoty tj. 12,190 / 13 549 mkw = PLN 0,90 / mkw
                                        - garaże [ 7,5 % ] kwoty tj. PLN 1 076 / 72 miejsca = PLN 14,94 / miejsce
                                        - miejsca parkingowe zewnętrzne [ 7,5 % kwoty ] = 1 076 / 150 miejsc = PLN 7,017

                                        uff ....

                                        SB
                                        • mooj to nie można tak od razu? 17.12.03, 14:55
                                          że A płaci za 2
                                          a B za 1?

                                          pomimo większej działki, większej liczby lokali, większego ruchu generowanego
                                          przez ekipy?

                                          ale jelsi to ustatliliśmy jasno i dobitnie to moze zapomnijmy o zwiększaniu
                                          opłat przy zatrudnianiu 4 ochroniarza -de facto "ukradzionego" nam przez B -
                                          zgodnie ze wszystkimi wyliczeniami 2 ochroniarzy na budynek nie moze kosztowac
                                          więcej mieskzańców A niż do tej pory przecież!

                                          jak rozumiem kwestia niegogadania (konfliktu interesów metropolitan?)
                                          kosztowała 7 tysiecy (rowniez przyjmę 31 dni w miesiącusmile * ilośc miesięcy czyli
                                          około 8*7=56 tysięcy złotych????

                                          i gdzie tu jest rola zarządzającego etapem A (metropolitan address)jako
                                          reprezentanta interesów klienta? czyżby te 56 tysięcy było niczym wporównaniu
                                          z równolegle prowadzoną działalnością na rzecz innego klienta Turret Poland -
                                          dotychczasowego własciciela B?

                                          nie mówimy o 10 czy 100 złotych ale równowartości nowego samochodu

                                          czy te pieniądze sa do odzyskania wg Pana? na jakiej drodze? czy występując do
                                          turreta o zwrot prawie 60 tysi ęcy złotych będzie Pan reprzezntował turreta czy
                                          ZZ I? czy na tym polega "efekt synergii" o kórym dyr. Zabojszcz tak pięknie
                                          opowiadał tłumacząc wybór metropolitan?

                                          Braci nie braci -kochaajmy się jak bracia a liczmy się jak Żydzi



                                          • mooj Re: to nie można tak od razu? 17.12.03, 15:11
                                            przepraszam nie 8 miesięcy bo dopiero od lipca można mówić o użytkowania
                                            proporcjonalnym czyli 4-5
                                            więc 7080 * 4-6 miesięcy czyli 28-42 tysiące zlotych

                                            poza tym chyba sie zgadza - prawda?

                                            czy również inne koszty (sprzątanie?) tak się kształtują
                                            tzn w takich proporcjach łożyliśmy i łożymy na utrzymanie wspólnych rzeczy?

                                            pzry tym ci "spiący policjanci" (5-6 tysięcy) to przecie zpryszcz a turret te
                                            zni ebył skłonny
                                            nie no przecież to kpina
                                            • zzmetro Re: to nie można tak od razu? 17.12.03, 15:48
                                              Wyjaśniam , że w naszym Arkuszu Podziału Kosztów jako elementy wspólne obu
                                              nieruchomości potraktowane zostały następujące elementy :

                                              - utrzymanie i konserwacja systemu dostępowego ,
                                              - sprzątanie drogi od wjazdu na Osiedle do wjazdu na teren Wspólnoty II,
                                              - Odśnieżanie drogi j.w.,
                                              - sprzątanie terenu przed wejściem na Osiedle + klomb ,
                                              - naprawy furtek i konserwacje szlabanu ,
                                              - oznakowanie Osiedla - wejście / wyjści , etc ,
                                              - koszty bieżących napraw i konserwacji budynku ochrony .

                                              SB
                                          • zzmetro Re: to nie można tak od razu? 17.12.03, 15:26
                                            Drogi Mooj'u ,

                                            1. Od kilku miesięcy Metropolitan nie pracuje już na rzecz Turret przy
                                            sprzedaży mieszkań . Naszym jedynym Klientem [ na Zaciszu ] jest Wspólnota I ,
                                            którą zarządzamy .

                                            2. Wspólnota A płaci i może płacić tylko takie kwoty jakie ujęte zostały
                                            w uchwalonym Planie Gospodarczym .

                                            3. Wspólnota B zawiązała się w pierwszych dniach grudnia i jedną z pierwszych
                                            czynności jaką wobec jej zarządcy wykonaliśmy była pisemna propozycja podziału
                                            kosztów wspólnych .
                                            Zarządcy odbyli już 2 narady i wierzę , że szybko osiągniemy porozumienie .

                                            4. Trudno nam odpowiadać za Turret i liczbę zatrudnianego przezeń personelu -
                                            choćby i w Ochronie .
                                            Nieprawidłowości , o ktorych Pan pisze nasz zarządca sygnalizował Developerowi
                                            kilkakrotnie .
                                            Powstanie Wspólnoty ZZ II , czyli właściwego partnera do dialogu powinno temat
                                            zamknąć .

                                            5. Na dzień dzisiejszy nasze roszczenie wobec Braci Młodszych z etapu B może
                                            być jak następuje :

                                            1. Koszty ochrony A + B = 3 ochroniarzy x 7,80/h x 24 x 31 dni + VAT
                                            = PLN 21,240

                                            2. Podział kosztów za miesiąc grudzień :

                                            - wg. klucza p.u.m. = 55,49 % tj. PLN 11,786
                                            - wg. klucza liczby lokali = 57,20 % tj. PLN 12,149

                                            pomniejszone o chyba 5 - 6 dni [ nie wiem ,którego dokładnie dnia
                                            grudnia ukonstytuowała się Wspólnota B ].

                                            Jak widać i my staramy się być skrupulatni - powiedzmy jak Ormianie .

                                            SB
                                            • mooj Re: to nie można tak od razu? 17.12.03, 15:43
                                              niech będa i Ormianie
                                              vzyli do tej pory (a własciwie żeby być ścisłej do momentu powstania wspólnoty)
                                              wydatki na rzecz ochrony uważa pan za nie do odzyskania tak?
                                              czyli usługi świadczone na rzecz Turreta a finansowane m.in, przeze mnie były
                                              prezentem? skutkiem braku umowy pomiedzy MA (reprezentującym ZZ I )a TP?
                                              jak widzę nie kwestionuje Pan meritum tzn nieadekwtności opłat ponoszonych
                                              przez własciciela etapu B (kimkolwiek by on nie był) do usług wykonywanych na
                                              jego rzecz
                                              tylko zupęlnie nie rozumiem z jakiego powodu uznaje Pan za wiążące i
                                              rozstrzygające nastrepujące rozumiownie:
                                              dopóki TP - 1 ochroniarz ok na etap B
                                              od kiedy ZZ II- 1,5 ochroniarza na etap B

                                              skąd pomysł że właściciel ma tu jakiekolwiek zanczenie? Już mniej
                                              kontrowersyjną cezurą jest oddanie bloku do użytkowania.

                                              Tak czy inaczej mówimy moim zdaniem o 30 tysiącach złotych ktore jao wielkość
                                              bezwzględna może zaintersować zaróno Ormian, żydów jak i każdą inną nację - w
                                              tym Polaków i napływową ludność Ameryki Północnej. Pzry czym nie podważam
                                              pozycji z planu gospodarzcego na 2003 rok - tj kwoty przeznaczonej na ochronę.
                                              Podważam akceptację obniżenia poziomu usług zwiazanego z ochroną
                                              ponaddwukrotnie większej powierzchni poprzez zaniechanie pewnych działań

                                              pozdrawiam i życze owocnych przemyśłeń co do wydobycia omawianej sumy.

                                              a cały wątek dedykuje zarówno etapowi A jak i B

                                              żeby nie było postów "3 ochroniarzy na osiedlu"! włażą ludzie na balkony bo
                                              jest 1 ochroniarz na bloksmile

                                              zaczynam się zastanawiać nad kilkoma innymi kwestiami natomiastwink (czy
                                              służebność ciągow komunikacyjnych nie oznacza np konieczności częściowego
                                              pokrywania uzasadnionych wydatków przez podmiot na rzecz ktorego ta służebnoc
                                              została ustanowiona?) -jelsi tak to moze od powierzcni działki A naleząłoby
                                              drogę jakoś odliczyć?
                                              ktoś w ogole nad tym panuje?
                                              • zz_beatka Re: to nie można tak od razu? 17.12.03, 16:00
                                                i jeszcze nie mamy wspólnoty etapu c a już rozpoczyna się wojna
                                                byłam jestem i będę przeciwna tworzeniu 3 wspolnot na tak podzielonym terenie
                                                będą zawsze problemy jak nie z ochroną to z furtką itp a czy ktoś pomyślał że
                                                etap c będzie uprzywilejowany bo będzie miał usługi które będą pokrywać
                                                częściowo koszty i dzięki temu czynsz w tych mieszkaniach będzie niższy niż na
                                                a czy b?
                                                a gdyby połączyć się w jedność wtedy dla a czy b koszty by spadły a c nie
                                                miałaby znacząco niższego czynszu?
                                                co z placem zabaw bo b nie posiada udziału w placu zabaw?
                                                • mooj Re: to nie można tak od razu? 17.12.03, 16:06
                                                  włascicielem lokali uśługowych z etapu C nie będzie wspolnota
                                                  a jelsi będzie to za to zapłaci
                                                  co oznacza ze do czerpania pożytków z tych lokali może być uprawniony dowolny
                                                  podmiot
                                                  wpsólnota A
                                                  wspólnota B
                                                  wspólnota A + wspolnota B

                                                  jeśli sobie lokal w C kupismile
                                                  ale nie wiem czy dobrze jest robić z Wami interesywink
                                                  pozdrawiam serdeczniesmile
                                                  • zzmetro Re: to nie można tak od razu? 17.12.03, 16:13
                                                    Wspólnoty [ odrębne ] oczywiście będą musiały powstać - każdy z budynków jest /
                                                    będzie posadowiony na odrębnej działce .

                                                    Inną rzeczą jest czy nie byłoby efektywniejsze zarządzanie przez jeden podmiot
                                                    ale tego też zadekretować się nie da , gdyż w tej materii muszą [ nezależnie ]
                                                    wypowiedzieć się mieszkańcy wszystkich etapów .

                                                    Podział kosztów nie jest czymś wyjątkowo skomplikowanym - myśmy zaproponowali 2
                                                    klucze [ powierzchnia i liczba lokali ] , które różnią się o jakieś 2 % ...
                                                    Myślę , że kwestie finansowe nie będą Wspólnot w znaczący sposób antagonizować .

                                                    SB

                                                  • zzmetro Re: Gratulacje za wytrwałość !!! 17.12.03, 16:52
                                                    Dzięki .
                                                    Chętnie wyjaśniam te kwestie nie tylko dlatego , że to nasz obowiązek ale po
                                                    prostu czasami w trakcie rytualnych walnych zebrań jest na to zbyt mało czasu
                                                    albo zrozumienie poszczególnych części składowych jest w atmosferze "wiecu"
                                                    nieco trudniejsze .
                                                    Inna rzecz , że do Wspólnoty dołączają nowi Członkowie i im też się wyjaśnienia
                                                    należą .

                                                    SB
                                                  • mooj Re: Gratulacje za wytrwałość !!! 17.12.03, 22:29
                                                    jak rozumiem miałeś pełną jasność w tych kwestiach? owszem - chcialem żeby
                                                    został zapis świadomości zarządzającej firmy. chcę miec się na co powołać -co
                                                    zacytować
                                                    bo jestem w sytuacji że firma której płacę (MA) nie zadbała o moje interesy-
                                                    gdyż jako członek wspólnoty A fundowałem wspolnocie B ochronę i miejsca
                                                    gościnne -rzeczy o które bardzo czesto toczy się dyskusja
                                                    I fajnie wiedzieć że administrator o tym wie - brak u działan nie będzie mógł
                                                    tłumaczyć nieświadomością
                                                    a kilkadziesiąt tysięcy złotych warte jest chyb akilku a naet kilkunastu
                                                    postów
                                                    wyjąsniąm ż edziś równiez odbyłem rozmowę z dyrektorem Zabojszczem żeby ustalić
                                                    jak on to widzi więc moje działania (rzeczywiście mające charakter
                                                    hiperaktywności) nie ograniczają się jedynie do lubienia sobie popisać
    • brenya Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 17:32
      chyba jednak nie wytrzymam i cos powiem, chociaz mialam byc grzeczna.

      Otoz. Jak zwykle wracalam wczoraj do domu taksowka. Spotkala mnie oczywiscie
      niespodzianka taka, ze moja karta, w rekach Pana taksowkarza, nie otworzyla
      szlabanu. Majac nadzieje, ze to jednak glupi zart wyczolgalam sie z auta i sama
      przystawilam karte. Szlaban sie nie otworzyl.

      CZEKALAM pod szlabanem przez ok. 4-5 min. az ktos mi otworzy i laskawie wpusci
      mnie na teren mojego osiedla.

      Wobec zaistnialej sytuacji chcialabym oznajmic, ze z cala stanowczoscia zwroce
      sie do zarzadcy osiedla i zazadam przywrocenia dzialania kart. NIE zycze sobie
      stac pod parkanem i czekac, az mnie ktos wpusci tam, gdzie mam prawo wjechac.
      Jezeli Panstwo nie rozumieja o co mi chodzi - to przykro mi, nie jestem w
      stanie pogodzic sie z Wasza sila przewodnia na tym osiedlu. Zostalo mi
      ograniczone prawo korzystania ze wspolnej wlasnosci jakim jest teren osiedla.
      Jest to, jak wiecie, zupelnie nielegalne, nie mowiac juz o tym, ze
      nieeleganckie.

      Drodzy niektorzy mieszkancy. Z calym szacunkiem. Sprawa Waszych miejsc
      postojowych to Wasza PRYWATNA sprawa, nie moja. NIe mozecie bronic swoich
      niewatpliwych praw do korzystania ze swojej wlasnosci, ograniczajac mi moje
      prawa do nieskrepowanego poruszania sie i wjazdu na osiedle. Musicie niestety
      znalezc inne rozwiazanie. Gdyby isc tokiem Waszego rozumowania problem
      przestepczosci na swiecie zniknalby po wydaniu odpowiedniego dekretu
      zabraniajacego wychodzenia ludziom z domow (to sie nazywa PREWENCJA!)

      Jezeli tak dalej pojdzie rozumowanie niektorych, to niedlugo na portierni
      trzeba bedzie zostawiac podanie z umotywowana prosba o wjazd na osiedle. Choc
      sytuacja taka jeszcze mi sie nie zdazyla (bo karta do tej pory dzialala), to
      wiem, ze nastepnym razem kiedy kolega/kolezanka bedzie mnie odwozil do domu,
      nie dosc, ze bede musiala czekac przed szlabanem, to bede sie jeszcze musiala
      TLUMACZYC jak niepelnoletnia smarkula przed rodzicami, po co chce wjechac, na
      ile, i czy przypadkiem kolega nie chce zostac na noc! Wypraszam sobie!!!

      To jest paranoja moi panstwo! Ograniczacie moje prawa, a nie macie do tego
      prawa - rozwiazcie swoj problem sami, ale nie moim kosztem.

      Prosze wskazac mi zapis w regulaminie osiedla, w ktorym wyraznie jest napisane
      ze wjazd na osiedle maja tylko i wylacznie mieszkancy posiadajacy miejsca
      postojowe (jaki to ma w ogole zwiazek????) Miejsce postojowe daje Wam jedynie
      PRAWO PARKOWANIA, na milosc BOska, a nie prawo zadzenia na osiedlu i
      wskazywania kto moze wjechac, a kto ma blagac o wpuszczenie. I nie na miejscu
      sa uwagi o tym, ze powinnam sobie urzadzac spacerki. Sami sobie chodzcie! Jak
      narazie takiego zapisu BRAK i dzialania ograniczajace dzialanie kart innych
      mieszkancow sa NIELEGALNE. I nie mam zamiaru puscic tego plazem.


      --
      Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
      • brenya Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 17:58
        Mam nadzieje, ze wybaczycie mi ostry ton wypowiedzi, ale jestem dzis bardzo
        zmeczona, a po wczorajszym dodatkowo wkur...iona (sorry za slowo, ale malo nie
        zabilam wczoraj Pana ochroniarza).

        Licze przynajmniej na to, ze parter mnie poprze, bo popieram parter w oplatach
        za uzytkowanie windy... smile

        --
        Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
        • przemek.c Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 22:46
          brenya napisała:

          > Mam nadzieje, ze wybaczycie mi ostry ton wypowiedzi, ale jestem dzis bardzo
          > zmeczona, a po wczorajszym dodatkowo wkur...iona (sorry za slowo, ale malo
          nie
          > zabilam wczoraj Pana ochroniarza).
          >
          > Licze przynajmniej na to, ze parter mnie poprze, bo popieram parter w
          oplatach
          > za uzytkowanie windy... smile
          >

          Brenya, problem w tym, że czepiasz się słówek i nie potrafisz argumentować.

          1. Nigdzie nie jest napisane, że wjazd na osiedle mają tylko osoby z
          wykupionym miejscem, bo tak nie jest. Osoby, które tego miejsca nie mają,
          muszą się zameldować na portierni. Ale wjechać MOGĄ.

          2. Płaczesz, że ogranicza Ci się wstęp na OSIEDLE. Z całym szacunkiem, ale
          bzdurzysz. Wstęp na osiedle masz wolny, Twoja karta działa w bramce na
          portierni. Ogranicza się WJAZD NA OSIEDLE SAMOCHODÓW NIEUPRAWNIONYCH - od tego
          jest portiernia, by tego pilnować i za to płacimy.

          Ty wrzucasz wszystko do jednego wora i robisz przedstawienie.
      • privata Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 20:06
        Droga współmieszkanko. Nikt ci nie zabrał prawa do korzystania z twojej
        współwłasności jaką jest osiedle (możesz w każdej chwili wejść na teren osiedla
        za pomocą swojej karty wejściowej). Jeśli nie masz miejsca postojowego to
        wjeżdżając samochodem na teren osiedla musisz się zatrzymywać aby dostać
        miejsce parkingowe dla gości (w ten sposób mieszkańcy blokują miejsca gościnne -
        nieładnie!. A jeśli nie posiadasz samochodu to po co ci karta do podnoszenia
        szlabanu? Natomiast jeśli chcesz wjechać taksówką to ...... to między innymi
        właśnie po to są w butce panowie strażnicy aby mogli ci podnieść szlabanik
        jeśli sobie tego zażyczysz (jeśli jesteś mieszkanką osiedla to nie mają ci
        prawa odmówić wjazdu). To chyba ty jednak czegoś nie rozumiesz. Pozdrawiam cię
        serdecznie - privata
        • zzdorka Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 22:02
          Wiele razy wracalam taksowka do domu i NIGDY mi sie nie zdazylo otwierac
          szlabanu moja dzialajaca karta. Zawsze chodze na piechote od szlabanu. Wychodzi
          na to, ze jestem nienormalna.

          W takim razie postuluje, zeby moja karta otwierala wjazd do garazu. Ja tam
          wjade tylko na chwile.
          • zzdorka Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 22:26
            A ponad to, nawet, jesli nie bylo wolnych miejsc postojowych, po rozmowie ze
            mna ochrona wpuszczala mojego robotnika na chwile, zeby sie rozpakowal. Pozniej
            odstawial samochod poza osiedle. Nie musialam sie nigdy usprawiedliwiac,
            blagac, pisac podan czy zebrac.
      • przemek.c Re: Karta wjazdowa 17.12.03, 22:38
        Innymi słowy, nawet gdyby wspólnota uchwaliła, że karty będą zablokowane, to
        ma być inaczej, bo Ty tak chcesz?

        Dziecinadą wydaje mi się krzyczenie: "Luuuuudzieeeeee! nie mogę się dostać na
        osieeeeedleeeeeee!!!" gdy wystarczy... przyłożyć kartę do bramki dla pieszych
        na recepcji, a ta otworzy się na oścież witając mieszkańca
        radosnym "tididit?" wink) Gdzie tu ograniczanie dostępu..? :-o
        • sc77 Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 09:57
          A ja bede postulowal za ograniczeniem dostepu do otwierania szlabanu dla osob
          nie posiadajacych miejsca parkingowego, czy garazowego.
          Portiernia jest wlasnie od tego aby takie OBCE samochody wpuszczac na osiedle w
          okreslonym celu, co oczywiscie musi byc odnotowane w zeszycie.

          --
          Sebastian
          • przemek.c Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 10:27
            sc77 napisał:

            > A ja bede postulowal za ograniczeniem dostepu do otwierania szlabanu dla
            osob
            > nie posiadajacych miejsca parkingowego, czy garazowego.
            > Portiernia jest wlasnie od tego aby takie OBCE samochody wpuszczac na
            osiedle w
            >
            > okreslonym celu, co oczywiscie musi byc odnotowane w zeszycie.

            Ja również. BTW, czy ktoś wie, kiedy będzie najbliższe zebranie wspólnoty
            etapu B?
      • netaip SPOJRZCIE NA PARKING POD GMINA 18.12.03, 10:25
        Tam wlasnie parkuja UCZCIWI mieszkancy naszego osiedla nie posiadajacy miejsc
        postojowych ani garazy.
        Nie maja gdzie stanac na naszym osiedlu to nie wjezdzaja. Parkuja tam i drepcza
        do domu przez jezdnie. W przypadku zakupow itp wjezdzaja na osiedle po
        uprzednim podniesieniu szlabanu przez Ochrone, pokazujac karte. I TO JEST OK.
        Ja tez kilka razy wracalam taxi do domu i nie bylo klopotow z wjazdem. To co
        piszesz brenya (4-5 min czekania) wydaje mi sie byc nieprawdpopodobne bo
        utworzylabys niezly korek na Wincentego.

        Moim skoromnym zdaniem sa dwa wyjscia
        1) szlaban otwieraja TYLKO osoby posiadajace wykupione miejsca
        postojowe/garaze, reszta czeka na Ochroniarza ale tu trzeba zwiekszyc liczbe
        ochroniarzy (popieram moojego - wzrost liczby ochronirzy z 3 do 4 nie powinien
        zwiekszyc kosztow dla etapu A)
        2) zaproponowac nam, mieszkancom takie warunki zakupu garazy by kazdego (no,
        prawie) bylo na nie stac

        Pozdrawiam!
        • sc77 Re: SPOJRZCIE NA PARKING POD GMINA 18.12.03, 10:32
          Ja rowniez codziennie parkuje sluzbowy samochod pod UG i drepcze przez jezdnie
          na osiedle i wcale az tak bardzo mi to nie przeszkadza.
          Kupujac miejsce w garazu liczylem sie z tym, ze bede mogl wjechac na osiedle
          tylko jednym samochodem i nie wykorzystuje faktu aktywnej karty aby wjechac
          drugim samochodem.
          Nigdy tez nie mialem problemow w przypadku ciezkich zakupow aby ochrona
          wpuscila mnie na chwile na osiedle.
          Tak tez proponuje aby robila Brenya.

          Pozdrawiam
          --
          Sebastian
        • mooj Re: SPOJRZCIE NA PARKING POD GMINA 18.12.03, 10:36
          oprócz ceny jest jeszcze inny parametr -ilość miejsc (wolnych)

          w miarę konstruktywne propozycje postaram się przedstawić dzisiaj po 18:30
          jeśli jeszcze będzie czas na zebraniu

          spróbujcie zobaczyć jak jest na innych osiedlach zamkniętych
          skrajne przykłady
          - młociny: www.mlociny.pl - forum
          - niedalekie sąsiedztwo (również "pod opieką" juventusa)
          z drugiej strony np villanova (piaseczno), włodarzewska, dembud

          jak się chce to można

          warto byoby zapytac jak oceniają pracę nowego administratora etapu B mieszkąncy
          zarządzanych przez niego nieruchomości (jedyny adres który znam -łodygowa, al
          edziś powinien podac więcej) -szczegolnie jak wocenie mieszkańców rozwiązal
          ten problem

          można nawet spróbowac to sprawdzić osobiście gdy będziemy wiedzieć gdzie jechać

          być może to nieudolność administracji, ochrony i można to zmienić. być może
          jeszcze nikt nie rozwiązał tego nakazami i dopiero po jkaimś czasie lokalne
          spółeczności "się ucierają"

          ale warto zorientować się jak to wygląda gdzie indziej - najlepiej uczyć sięna
          błędach -najtaniej na cudzych

          tylko dlaczego my to mamy robić a nie firmy którym za to płacimy (MA, TP,
          Juventus)?
        • przemek.c Off-topic. 18.12.03, 10:40
          netaip napisała:

          > 2) zaproponowac nam, mieszkancom takie warunki zakupu garazy by kazdego (no,
          > prawie) bylo na nie stac

          To jest praktycznie awykonalne. Bo kto ma zaproponować? Mieszkańcy chcieliby
          mieszkania za darmo, a developer chciałby wywindować ceny maksymalnie w górę i
          takie są prawa rynku. Nie wiem, ile kosztuje garaż dla etapu C, bodajże 25
          tysięcy, co i tak na warunki warszawskie drogo nie jest (widziałem garaże po
          40 tysięcy). Już nie wspominam o garażach za 12,5 tysiąca w promocji dla etapu
          B, czy tych "za darmo" w promocji dla etapu A. Prawda jest taka, że te
          promocje są ukryte w cenie metra kwadratowego. Cena metra na ZZ jest - jak by
          nie patrzeć - bardzo wysoka. O cenie metra pomieszczenia gospodarczego nie
          wspominam - KOSMICZNA. Postulowanie o obniżenie cen garażu zapewne wywoła
          wzruszenie ramion developera, bo "i tak są za pół darmo". To moja opinia, ale
          życzę powodzenia w negocjacjach smile.

          Pozdrawiam,
          Przemek
          • netaip Re: Off-topic. 18.12.03, 11:26
            Przemek, no jasne ze developer chce duzo a my malo ale... skoro garaze w A
            swieca pustkami a (przynajmniej w mojej klatce) mieszkania sa juz sprzedane
            (wiec nikt juz ich nie dostanie za darmo) to dlaczego nie zaproponowac nam
            korzystnej ceny? Ja bym wtedy kupila garaz, oddala w zamian (za doplata
            oczywiscie) swoje miejsce postojowe i ktos to miejsce moglby kupic...
            I tym sposobem ktos nie musialby parkowac pod gmina..
            Ot cosmile)
            Pozdrawiam

            • przemek.c Re: Off-topic. 18.12.03, 12:40
              netaip napisała:

              > Przemek, no jasne ze developer chce duzo a my malo ale... skoro garaze w A
              > swieca pustkami a (przynajmniej w mojej klatce) mieszkania sa juz sprzedane
              > (wiec nikt juz ich nie dostanie za darmo) to dlaczego nie zaproponowac nam
              > korzystnej ceny? Ja bym wtedy kupila garaz, oddala w zamian (za doplata
              > oczywiscie) swoje miejsce postojowe i ktos to miejsce moglby kupic...
              > I tym sposobem ktos nie musialby parkowac pod gmina..
              > Ot cosmile)
              > Pozdrawiam
              >

              Nie wiedziałem, że świecą pustkami, w takim razie ja też chcę jeszcze jeden za
              bezcen wink)

              Nie orientuję się, jaki jest stan zasiedlenia etapu A - tak kiepsko idzie
              sprzedaż garaży czy sprzedaż W OGÓLE? W etapie B garaż się sukcesywnie
              wypełnia, chociaż dwa miesiące temu głównie tam wiatr hulał ... wink

              A co na to deweloper? Dla garaży prowadzona jest przecież osobna księga
              wieczysta (przynajmniej tak jest w etapie B), więc chyba nic nie stoi na
              przeszkodzie, by sprzedawali same miejsca garażowe...?
    • brenya Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 11:50
      Wy chyba naprawde macie klopoty z czytaniem i interpretacja tego co czytacie?

      Piszecie mi o tym, ze przeciez uczciwi mieszkancy parkuja pod gmina i dreptaja
      do domu na piechote (w sensie, ze ja taka nieuczciwa bo domagam sie wjazdu).
      Przepraszam a gdzie napisalam, ze mieszkaniec bez wykupionego miejsca ma prawo
      parkowac na osiedlu???? Po co w ogole o tym piszecie, tak jakbym ja postulowala
      co najmniej nieograniczone parkowanie na osiedlu. Czytajcie uwazniej!

      Ile razu mam wam mowic, ze zgadzam sie z idea miejsc dla gosci - przeciez to
      oczywiste, ze jak ktos przyjezdza na dluzej to je bierze i ze nie wolno kogos
      zastawiac, nie wolno parkowac samochodom nieuprawnionym. To jest OCZYWISTE.

      Ile razy mam powtarzac, ze podwiezienie pod dom nie wymaga brania miejsca
      goscinnego, bo po co???

      Co nie jest oczywiste to to, ze jakas grupa mieszkancow blokuje mi wjazd na
      osiedle w imie jakis "wyzszych" celow, traktujac mnie jako potencjalnego
      zloczynce, ktory na pewno zaparkuje zle i kogos zastawi i nie wezmie miejsca
      postojowego.

      Czy naprawde chodzi Wam o to, ze wracajac np. z sylwestra mam obowiazek
      wytoczyc sie z samochodu i powiedziec ochroniarzowi "panie wladzo, wracam z
      imprezy, to jest moj znajomy, ktory mnie podwozi do domu, gdyz jak Pan widzi
      jestem tak pijana, ze w zadnym razie sama, na wlasnych nogach nie dojde". Itp.
      itd. Dlaczego ja mam to robic? Skoro mam karte, ktora upwaznia mnie do wjazdu
      na osiedle (no wlasnie powinna upowazniac...).

      to, ze sa nieuczciwi lokatorowie to naprawde NIE JEST MOJA SPRAWA. Dlaczego mam
      cierpiec za innych? Dlaczego mam byc traktowana jako POTENCJALNY zloczynca, tak
      na wszelki wypadek? Ja mam swoj rozum i swoja uczciwosc. Ja wiem kiedy znajomy
      podwozi mnie na chwile czy nie - mowicie, ze wtedy to tylko ja wiem ile stoi
      gosc, ale przeciez jak sie zamelduje na ochronie to tez tylko ja wiem -
      przeciez ochronie moge i tak powiedziec, ze wjezdzam na 2 sekundy a stac pol
      dnia, prawda? Ja na wlasna odpowiedzialnosc podejmuje decyzje, czy prosic o
      miejsce goscinne, czy tez nie ma to w danym momencie sensu. Nie podoba mi sie,
      ze musze sie tlumaczyc przed ochrona i czekac pod bramka, kiedy akurat nikogo w
      budce nie ma - a kimze jest dla mnie ochrona? Przyzwoitka, opiekunem, ze mam
      sie mu opowiadac z kim wjezdzam i po co? Wladza, ktorej nalezy sie
      podporzadkowac? Mam karte to nia otwieram wjazd - znaczy, ze tu mieszkam i mam
      prawo wjechac. Obcy czlowiek karty miec nie bedzie to i nie wjedzie - bedzie
      sie MUSIAL zarejestrowac na ochronie.

      To, ze sa ludzie ktorzy naduzywaja regulaminu i go po prostu lamia nie
      upowaznia nikogo do ograniczania wjazdu mi - za co? za kare za czyjes winy?

      ja Was naprawde rozumiem, rozumiem wasze prawo wlasnosci, rozumiem, ze
      regulamin jest notorycznie i chamsko lamany, ale zrozumcie tez mnie i moje
      prawo nieskrepowanego poruszania sie po osiedlu i wjezdzania na
      nie. Nie jestem dzieckiem i naprawde nie musze sie komus tlumaczyc dlaczego
      wjezdzam samochodem znajomego. Znam regulamin. I sie do niego stosuje. To, ze
      ktos sie nie stosuje to naprawde nie moja sprawa i nie moja wina.

      I to nie chodzi o to, ze korona mi z glowy spadnie jak bede czekac pod budka na
      to az ktos mi otworzy. Czuje sie po prostu kontrolowana, jak lokator innej
      kategorii, ze musze sie przed kims TLUMACZYC dlaczego wjezdzam na swoje
      osiedle. Jestem osoba dorosla i tlumaczyc to ja sie moge co najwyzej przed
      sadem, a nie przed ochrona na osiedlu. Zrozumcie to prosze!






      --
      Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
      • netaip Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 12:50
        Brenya ale nikt tu nie zabrania Ci wjazdu na teren osiedla. Chodzi tylko o
        aktywna karte. Jesli nie masz wykupionego miejsca - karta nie jest aktywna, a
        Ty przy wjezdzie pokazujesz przez szybe ochroniarzowi swoja zielona karte. Jak
        wjezdzam czasem taksowka to ochroniarz zawsze wpuszcza taxi za szlaban,
        wychodzi z budki zeby skontrolowac kto wjezdza, ja wtedy pokazuje przez szybe
        karte, ochroniarz sie klania i puszcza dalej. Nie wychodze na zewnatrz.smile

        Niestety wielu mieszkancow ZZ najwyrazniej nie rozumie ze jak nie wykupili
        miejsca nie moga parkowac (bo nie ma gdzie). Przyznasz sama ze sa przypadki
        nieprawidlowego parkowania. W zwiazku z tym niekontrolowany wjazd na osiedle
        wszystkich samochodow oznacza totalne zakorkowanie.
        Wierze Ci ze Ty tak nie robisz ale niestety nie wszyscy sa tacy.

        I piszac o "uczciwych" czy "nieuczciwych" nie mam nikogo konkretnego na myslismile
        Nie bierz tego do siebiesmile)

        Pozdrawiam cieplo
        • brenya Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 13:34
          Dobra. Koniec dyskusji. Przyznaje, ze troszke panikuje i to duzo na zapas. Ale
          przedwczoraj naprawde spieszylam sie do domu, a stalam na szlabanie tylko
          dlatego, ze karta nie dzialala sad Kazdy z mieszkancow posiadajacych miejsce
          parkingowe, a jadacy taksowka, po prostu by karty uzyl i wjechal sad

          --
          Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
            • brenya Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 14:05
              Poslugujac sie retoryka juz uzyta na tym forum. Jaka masz gwarancje, ze kazdy
              mieszkaniec posiadajacy miejsce postojowe jest taki uczciwy jak Ty i nie uzywa
              karty wjezdzajac taksowka, badz samochodem znajomego?

              --
              Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
              • przemek.c Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 14:27
                brenya napisała:

                > Poslugujac sie retoryka juz uzyta na tym forum. Jaka masz gwarancje, ze
                kazdy
                > mieszkaniec posiadajacy miejsce postojowe jest taki uczciwy jak Ty i nie
                uzywa
                > karty wjezdzajac taksowka, badz samochodem znajomego?
                >

                Posługując się retoryką już użytą na tym forum. Jaką masz gwarancję, że każdy
                mieszkaniec nie posiadający miejsca postojowego jest taki uczciwy jak Ty i
                używałby karty do wpuszczania samochodów TYLKO NA CHWILĘ?
                • brenya Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 14:55
                  Wlasnie o taka retoryke mi chodzilo......

                  No coz, wytlumacze wiec:

                  skoro mowisz mi, ze nie kazdy jest taki uczciwy jak ja i dlatego nalezy zabrac
                  karty wszystkim, to ja Ci w poprzednim poscie wlasnie ukazalam absurdalnosc
                  tego rozumowania mowiac dorotce, ze jej uczciwosc nie gwarantuje tego, ze inni
                  zmotoryzowani nie uzyja karty w sposob nieprzeznaczony do tego. W
                  przeciwienstwie do Was jednak ja nie blokuje Wam kart tylko dlatego, ze
                  podejrzewam, ze istnieja gdzies ludzie nieuczciwi.


                  --
                  Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                  • mooj Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 15:02
                    wymieniłas zamki/wkładki w drzwiach z "roboczych" na docelowe?
                    jełsi tak - sugerujesz ze w TP złodzieje pracuja? nie widzisz analogii?
                    jesli nie - to masz prawo snuć te rozważania

                    ipodtrzymuje: moj akarta do garażu otweira tylko jedną z pięciu bram
                    uniemozliwiając mi wejście na 80% współwłasnosci
                    i bardzo dobrze!
                    • marcinsch1 Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 16:24
                      Zadałem sobie trud przeczytania całości. Dwie tylko uwagi>

                      1. wczoraj czekałem w taksówce (przedwczoraj w samochodzie kolegi, ktory mnie
                      odwozil z pracy do domu) na otwarcie szlabanu. Karta nie działała. Ochrona
                      chciala dokladnie wiedziec, jak dlugo kolega bedzie na terenie osiedla. Czy to,
                      ze obiecam mu, ze tylko dwie minuty cos zmieni? Kolega moglby zaparkowac na
                      caly dzien, a ja po prostu oklamac ochrone. To nie jest rozwiazanie. Z kolei
                      taksowkarz sie smial, ze to - przepraszam za porownanie ale nie jest moje -
                      "jakis oboz koncentracyjny chyba". Zrobilo mi sie glupio.

                      2. teraz bez czczego gadania - lektura obowiązujących przepisów powinna
                      potwierdzić tezę ZZ Metro - prawnie nie jest możliwe ograniczenie prawa
                      współwłaściciela.

                      Nie wiem, ile lokali na "naszej" nieruchomości wyodrębniono, więc może wskaże
                      oba przepisy:
                      a) (nie więcej niż 7 lokali) art. 206 kc - "Kazdy ze wspolwlascicieli jest
                      uprawniony do współposiadania rzeczy wspólnej oraz korzystania z niej w takim
                      zakresie, jaki daje się pogodzić ze współposiadaniem i korzystaniem z rzeczy
                      przez pozostałych współwłaścicieli". Przepis ten ma charakter bezwzględnie
                      obowiązujący, co znaczy, że nieważne jest jego ograniczenie.

                      b) (więcej niż 7 lokali) - odpowiednio art. 13 ust. 1 ustawy o własności lokali.

                      Zauważcie proszę, że - jeśli korzystam z nieruchomości wspólnej w sposób
                      nienaruszający praw pozostałych członków Wspólnoty - pozostali członkowie
                      Wspólnoty nie mają możliwości ograniczania moich praw a priori, np. przez
                      pozbawienie mojej karty wspaniałej cechy otwierania szlabanu.

                      Wybaczcie, ale nie chcę się tłumaczyć ochronie jak pani na koloniach. Mam to za
                      sobą. To jest także mój dom i dopóki nie będę Wam utrudniał życia, nie róbcie
                      tego mi. Mieszkam w ostatniej klatce etapu B i mam daleko spod szlabanu,
                      przykro mi, ale nie będę chodził pieszo w deszczu czy śniegu.

                      Jeżeli Wspólnota podejmie uchwałę o ograniczeniu działania mojej karty,
                      uprzedzam lojalnie, że z całą pewnością ją zaskarżę, o ile wcześniej nie zrobi
                      tego znający doskonale przepisy ustawy o własności lokali (art. 25 ust.1) pan
                      Łubiński - nasz zarządca.

                      I jeszcze jedno - bardzo nie podoba mi się to, że ktoś sprowokował tą dyskusję
                      nieuczciwie wykorzystując miejsca dla gości i parkując dowolnie tam, gdzie nie
                      ma takiej możliwości. Rozumiem, że denerwuje Was zastawianie wyjazdu. Tylko
                      dwie sprawy:

                      1. nie zastanawia Was to, że Ci, którzy to robią, nie czytają postów - może
                      należałoby podjąć kroki związane z odholowywaniem samochodów zamiast miesiącami
                      pisać o tym na forum - być może żaden z czytelników nie parkuje wbrew przepisom?

                      2. jeżeli to nie wystarczy - polecam art. 16 ust. 1 ustawy o własności lokali -
                      takiego delikwenta można się pozbyć w postępowaniu sądowym. Za uchwałą
                      upoważniającą zarządcę do wytoczenia takiego powództwa będę głosował i poprę
                      Was.

                      Pozdrawiam,

                      Marcin
                      • mooj Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 16:45
                        co do kłamstwa i bez sensu pytania " na jak długo" -oczywiscie masz rację
                        co do ograniczania praw - nie
                        masz prawo wjechać -po zgłoszeniu się na ochronie i w ramach wolnych miejsc
                        jest to taki same ograniczenie jak szlaban
                        też musisz podjąc pewne działanie żeby to ograniczenie czasowo znieść
                        (podniesienie szlabana karta wymaga jej wyjęcia i "skontaktowania" z czujnikiem)
                        czyli nie jest wiążące samo istnienie ograniczenia a jego funkcjonowanie w
                        ramach systmemu
                        mało tego - dziłanie polegajace na dezaktywacji kart nie wymaga uchwaly
                        wspólnoty! mieści się w zarządzie zwykłym jak o działania porządkowe

                        wygrasz w sądzie - przyznam Ci rację. dopóki jednak regulamin nie jest
                        zaskarzony musisz go przestrzegać.
                        pozdrawiam
                        P.S. Do nieczego innego nie nawołuję jak do przestrzegani aprzepisów lub ich
                        zmiany (np na drodze zaskarżenia uchwaływink - tylko sytuacja łamania regulaminu
                        mi się nie podoba. Więc próbuj - z ciekawością zobaczę wynik działań mających
                        umożliwić wjazd dowlnemu pojazdowi na osiedle bez względu na możliwośc
                        parkowania
                        • marcinsch1 Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 17:21
                          dzięki za komentarz.

                          Działanie wchodzące w zakres zwykłego zarządu nie może naruszać uprawnień
                          ustawowych, a tych, jak dobrze wiesz, wyłączyć nie można. Sprawy z zakresu
                          wspólnot mieszkaniowych zdarza mi się od czasu do czasu prowadzić. Zapewniam,
                          że we własnej sprawie będę tym bardziej umotywowany.

                          I wcale nie chodzi mi o możliwość parkowania - ja mówię tylko i wyłącznie o
                          tym, żebym nie musiał chodzić pieszo (to naprawdę mało przyjemne w deszczu)
                          oraz żebym nie musiał opowiadać się Panom z ochrony.

                          Swoją drogą chciałbym poznać stanowisko naszych zarządców. Tu naprawdę nie ma
                          się co kłócić - po co sobie wzajem robić trudności. Poprę wszelkie kroki mające
                          na celu odholowywanie nieuczciwych. Nie podoba mi się zasada. Mam wrażenie, że
                          grupa optująca za wprowadzaniem ograniczeń jest mocno ze sobą związana i
                          poglądy kwestionujące stanowisko tej grupy są niemile widziane. Oczywiście, z
                          pewnością nie wszystkich to dotyczy. Jednak cała ta dyskusja powoduje, że nie
                          mam specjalnej ochoty na spotkania sądziedzkie, a szkoda, bo pewnie dużo tracę.

                          Pozdrawiam

                          Marcin
                      • przemek.c Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 17:38
                        marcinsch1 napisał:

                        > Zadałem sobie trud przeczytania całości. Dwie tylko uwagi>
                        >
                        > 1. wczoraj czekałem w taksówce (przedwczoraj w samochodzie kolegi, ktory
                        mnie
                        > odwozil z pracy do domu) na otwarcie szlabanu. Karta nie działała. Ochrona
                        > chciala dokladnie wiedziec, jak dlugo kolega bedzie na terenie osiedla. Czy
                        to,
                        >
                        > ze obiecam mu, ze tylko dwie minuty cos zmieni? Kolega moglby zaparkowac na
                        > caly dzien, a ja po prostu oklamac ochrone. To nie jest rozwiazanie. Z kolei
                        > taksowkarz sie smial, ze to - przepraszam za porownanie ale nie jest moje -
                        > "jakis oboz koncentracyjny chyba". Zrobilo mi sie glupio.
                        >
                        > 2. teraz bez czczego gadania - lektura obowiązujących przepisów powinna
                        > potwierdzić tezę ZZ Metro - prawnie nie jest możliwe ograniczenie prawa
                        > współwłaściciela.
                        >
                        > Nie wiem, ile lokali na "naszej" nieruchomości wyodrębniono, więc może
                        wskaże
                        > oba przepisy:
                        > a) (nie więcej niż 7 lokali) art. 206 kc - "Kazdy ze wspolwlascicieli jest
                        > uprawniony do współposiadania rzeczy wspólnej oraz korzystania z niej w
                        takim
                        > zakresie, jaki daje się pogodzić ze współposiadaniem i korzystaniem z rzeczy
                        > przez pozostałych współwłaścicieli". Przepis ten ma charakter bezwzględnie
                        > obowiązujący, co znaczy, że nieważne jest jego ograniczenie.
                        >
                        > b) (więcej niż 7 lokali) - odpowiednio art. 13 ust. 1 ustawy o własności
                        lokali
                        > .
                        >
                        > Zauważcie proszę, że - jeśli korzystam z nieruchomości wspólnej w sposób
                        > nienaruszający praw pozostałych członków Wspólnoty - pozostali członkowie
                        > Wspólnoty nie mają możliwości ograniczania moich praw a priori, np. przez
                        > pozbawienie mojej karty wspaniałej cechy otwierania szlabanu.
                        >
                        > Wybaczcie, ale nie chcę się tłumaczyć ochronie jak pani na koloniach. Mam to
                        za
                        >
                        > sobą. To jest także mój dom i dopóki nie będę Wam utrudniał życia, nie
                        róbcie
                        > tego mi. Mieszkam w ostatniej klatce etapu B i mam daleko spod szlabanu,
                        > przykro mi, ale nie będę chodził pieszo w deszczu czy śniegu.
                        >
                        > Jeżeli Wspólnota podejmie uchwałę o ograniczeniu działania mojej karty,
                        > uprzedzam lojalnie, że z całą pewnością ją zaskarżę, o ile wcześniej nie
                        zrobi
                        > tego znający doskonale przepisy ustawy o własności lokali (art. 25 ust.1)
                        pan
                        > Łubiński - nasz zarządca.
                        >
                        > I jeszcze jedno - bardzo nie podoba mi się to, że ktoś sprowokował tą
                        dyskusję
                        > nieuczciwie wykorzystując miejsca dla gości i parkując dowolnie tam, gdzie
                        nie
                        > ma takiej możliwości. Rozumiem, że denerwuje Was zastawianie wyjazdu. Tylko
                        > dwie sprawy:
                        >
                        > 1. nie zastanawia Was to, że Ci, którzy to robią, nie czytają postów - może
                        > należałoby podjąć kroki związane z odholowywaniem samochodów zamiast
                        miesiącami
                        >
                        > pisać o tym na forum - być może żaden z czytelników nie parkuje wbrew
                        przepisom
                        > ?
                        >
                        > 2. jeżeli to nie wystarczy - polecam art. 16 ust. 1 ustawy o własności
                        lokali -
                        >
                        > takiego delikwenta można się pozbyć w postępowaniu sądowym. Za uchwałą
                        > upoważniającą zarządcę do wytoczenia takiego powództwa będę głosował i poprę
                        > Was.
                        >
                        > Pozdrawiam,
                        >
                        > Marcin

                        Generalnie, dyskutujemy nad rozwiązaniem problemu niechcianych samochodów na
                        terenie osiedla - głównie parkujących na zakazach, chodnikach i ogólnie w
                        miejscach do tego nie przeznaczonych. Włączając w to niezgodne z
                        przeznaczeniem używanie miejsc DLA GOŚCI.

                        Nie rozumiem, w jaki sposób niemożność podniesienia szlabanu utrudnia dostanie
                        się MIESZKAŃCOM na OSIEDLE. Utrudnia, owszem, osobom nie mieszkającym na
                        osiedlu bo te nie mogą się dostać na nie W OGÓLE. Ale w tym przypadku
                        krytykujemy system za to, że... działa! :-o

                        Jeżeli mamy przyjąć rozwiązanie polegające na tym, że każdy mieszkaniec
                        osiedla ma prawo wpuszczać kogo mu się tylko żywnie podoba (mówię o
                        szlabanie i samochodach) to:

                        - nie widzę sensu zatrudniania ochrony w ogóle lub przynajmniej portierni.
                        Problem wpuszczania chcianych/niechcianych gości można rozwiązać przy pomocy
                        domofonu, a otwieranie szlabanu/bramki odbywałoby się przy udziale mieszkańca,
                        guziczkiem zamieszczonym w domofonie. Nie widzę potrzeby płacenia, jak to ktoś
                        wyliczył, prawie 8000 PLN miesięcznie za ochroniarza, który ogląda telewizję w
                        budce portierni. Koszty modyfikacji systemu o domofony zapewne zwróciłyby się
                        piorunem. Każdy mieszkaniec sam by decydował, kogo wpuszcza i jak - zgodnie z
                        założeniem. Po co nam portiernia?

                        - nie widzę "przeproś" dla samochodów źle parkujących. Ponieważ nie wiemy, ile
                        tak naprawdę ów źle parkujący samochód stoi - minutę czy 3 dni. Bezwzględna
                        wywózka do Wołomina i niech "kolega parkujący tylko na 2 minuty" się martwi o
                        koszta wywózki i odbiór samochodu sam. W końcu płaciłem również za to, by
                        osiedle nie przypominało parkingu Castoramy - wszyscy chyba wiemy, o czym
                        mówię.

                        Z całym szacunkiem, nikt nie każe Ci chodzić pieszo. Ale nie wydaje mi się, by
                        to było tak szalenie uciążliwe rozwiązanie poinformować ochronę, że wjeżdża
                        pojazd Gościa. Przy okazji - dlaczego takich samochodów nie "znaczyć"
                        zalaminowaną kartą wkładaną za szybę? Na innych osiedlach się to praktykuje i
                        nikt rabanu nie robi. W ten sposób byłoby łatwo zidentyfikować Gości. Jeśli
                        stoi na miejscu dla gości i ma karteczkę, wówczas nie ruszamy jego auta. Jeśli
                        któryś z warunków nie jest spełniony, oznacza to "dzikiego" gościa i wywózkę
                        do Wołomina.

                        Jeśli komuś nie podoba się ogrodzone osiedle z ochroną i zasadami - można było
                        wybrać osiedle Skorosze na Ursusie. Paru moich znajomych tam mieszka. Nie mają
                        ochrony, nie mają ogrodzenia... Mają za to problem z samochodami, które
                        notorycznie parkują na dziedzińcu osiedla, 2 metry od placu zabaw... Ilekroć
                        ich odwiedzam, zawsze stoi jakieś auto, tuż pod nosem mieszkańców.

                        Powtarzam, nie rozumiem jednego - krzyczycie, że niemożność posiadania
                        szlabanu uniemożliwia WAM wstęp na osiedle... Ja się pytam: W JAKI SPOSÓB?
                        Jako żywo przypomina mi się pewien kawał:

                        Masztalski - tuż po ostrej bibie - idzie zakosami chodnikiem. Nagle natknął
                        się na wielki słup ogłoszeniowy. Ledwo widząc na oczy - maca. Maca ten słup,
                        chodzi dookoła, maca, maca, maca... W końcu przerażony krzyczy:
                        - LUUUUUUUDZIEEEEEEEEE! POMOOOOOCYYYYYYYYYYYYYYYYY!!! ZAMUROWALI MNIEEEEE!!!

                        Wy krzyczycie tak samo. Że nie można się dostać na osiedle, gdy ja podejdę do
                        portierni i udowodnię Wam, że można. Sami TWORZYCIE problem, bo ja Wam
                        naocznie zaprezentuję, że na teren osiedla można się dostać - wejdę albo
                        bramką albo poproszę ochronę o podniesienie szlabanu. W końcu mamy procedurę,
                        która służy temu celowi - meldowanie samochodu gościa na portierni.

                        W przeciwieństwie do Was, Masztalski był przynajmniej zabawny...
                        • marcinsch1 Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 18:17
                          Właściwie nie powinienem odpowiadać na maila w ogóle. Nie podobają mi się
                          personalne wycieczki. Nikomu nie zarzucałem bycia zabawnym lub nie, więc proszę
                          o wzajemność. Nic dziwnego, że trudno się dogadać, skoro ważnymi argumentami w
                          dyskusji są osobiste wycieczki. Jakiś czas temu gospodarz forum zapowiadał, że
                          za wycieczki osobiste będzie kasował posty. Bardzo dobry pomysł. Niedobrze
                          zaczynać od przerzucania się obelgami.
                          Chiałem tylko rzucić światło na przepisy, które nas wiążą. I to jeszcze, że nie
                          czuję się w obowiązku opowiadać ochronie. A niechcianych gości można wprowadzić
                          bramką, więc argument był chybiony.
                          Całe prawie życie mieszkałem na osiedlu strzeżonym i nigdy nie było podobnego
                          problemu. A ludzi, którzy utrudniali innym życie, po prostu odholowywaliśmy.
                          Nasz zarządca był skuteczny i nie raz działał na moją prośbę. Mnie też
                          zastawiano.
                          Ale ochronie tłumaczyć się nie będę.
                          A może dla odmiany warto byłoby porozmawiać o kwestiach ważnych - na przykład
                          ludziach, którzy nagle pukają do moich drzwi balkonowych? Do ochrony przed
                          takimi sytuacjami potrzebują ochrony, nie zaś po to, by wypytywali mnie, dokąd
                          jadę, skoro tu mieszkam.
                          Ponowię prośbę o wyrażenie stanowiska przez zarządcę i wyjaśnienie, dlaczego
                          etap A przyjął interpretację, o której przyjęcie uprzejmie proszę.
                          I na tym kończę swój udział w dyskusji. Nikt nikogo nie przekona.

                          Pozdrawiam

                          Marcin
                          • brenya Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 18:31
                            marcinsch1 napisał:

                            > A może dla odmiany warto byłoby porozmawiać o kwestiach ważnych - na przykład
                            > ludziach, którzy nagle pukają do moich drzwi balkonowych?

                            Czyzby kolega wczul sie w moja sytuacje...? smile)

                            Pozdrawiam i dzieki za wsparcie.
                            >
                            --
                            Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                        • brenya Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 18:27
                          Przemku. Nie o uniemozliwienie wjazdu mi chodzi. Bo nikt mi wjazdu nie
                          uniemozliwia. To jasne jak slonce przeciez.

                          Chodzi o UTRUDNIENIE mi wjazdu w postaci obowiazku meldowania sie ochronie gdy
                          wjezdzam "obcym" samochodem, podczas gdy Ty takiego utrudnienia nie masz (to
                          jest wlasnie istota sprawy, bo oboje mieszkamy na tym samym osiedlu i
                          powinnismy miec TAKIE SAME PRAWA).

                          Ochrona ma identyfikowac pojazdy, ktore chca wjechac a NIE MAJA karty (bo sa to
                          obcy ludzie, ktorzy nie maja prawa wstepu jezeli ktos ich nie wpusci), a nie te
                          samochody, ktore "otworza" sobie szlaban legalna karta ktoregos z mieszkancow,
                          bo jezeli sobie otworza taka karta, to znaczy, ze w samochodzie zasiada co
                          najmniej jeden uprawniony do wjazdu mieszkaniec Zacisza, mieszkaniec, z takimi
                          samymi prawami jak kazdy inny.

                          Powtorze, nie chodzi mi o uniemozliwienie (bo takowa sytuacja oczywiscie
                          miejsca nie ma), a o UTRUDNIENIE, ktore ja mam, a Wy nie macie. I przeciwko
                          takiemu utrudnieniu protestuje.

                          Slusznie kolega zauwazyl powyzej. Czym rozni sie sytuacja, ze ja wpuszczam obcy
                          samochod moja karta, od sytuacji, kiedy wpuszcza mnie ochroniarz po moim
                          zapewnieniu, ze ja "tylko na chwilke". Skutek jest ZAWSZE taki sam - wszystko i
                          tak zalezy od uczciwosci wjezdzajacego - jezeli naduzyje regulaminu skutek
                          bedzie dokladnie taki sam, czy wpusci go ochroniarz, czy wpusci go ktorys z
                          mieszkancow. Zastanowcie sie, dlaczego twierdzicie, ze to wlasnie jakis
                          wlasciciel miejsca postojowego nie wpusci na teren osiedla 20 obcych
                          samochodow? One tez moga zle zaparkowac... Prawda? Ale czy to znaczy, ze on ma
                          prawo wpuscic (bo ma karte), a ja nie?

                          Jezeli ochrona patroluje teren i widzi, ze jakis samochod podejrzanie dlugo
                          stoi to go kaze po prostu odholowac. Moze byc to zarowno samochod,
                          ktory "wpuscil" sam mieszkaniec i sie nie zastosowal do regulaminu, jak i
                          samochod "wpuszczony" przez oszukanego ochroniarza.

                          --
                          Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                          • przemek.c Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 23:40
                            brenya napisała:

                            > Przemku. Nie o uniemozliwienie wjazdu mi chodzi. Bo nikt mi wjazdu nie
                            > uniemozliwia. To jasne jak slonce przeciez.
                            >
                            > Chodzi o UTRUDNIENIE mi wjazdu w postaci obowiazku meldowania sie ochronie
                            gdy
                            > wjezdzam "obcym" samochodem, podczas gdy Ty takiego utrudnienia nie masz (to
                            > jest wlasnie istota sprawy, bo oboje mieszkamy na tym samym osiedlu i
                            > powinnismy miec TAKIE SAME PRAWA).
                            >
                            > Ochrona ma identyfikowac pojazdy, ktore chca wjechac a NIE MAJA karty (bo sa
                            to
                            >
                            > obcy ludzie, ktorzy nie maja prawa wstepu jezeli ktos ich nie wpusci), a nie
                            te
                            >
                            > samochody, ktore "otworza" sobie szlaban legalna karta ktoregos z
                            mieszkancow,
                            > bo jezeli sobie otworza taka karta, to znaczy, ze w samochodzie zasiada co
                            > najmniej jeden uprawniony do wjazdu mieszkaniec Zacisza, mieszkaniec, z
                            takimi
                            > samymi prawami jak kazdy inny.
                            >
                            > Powtorze, nie chodzi mi o uniemozliwienie (bo takowa sytuacja oczywiscie
                            > miejsca nie ma), a o UTRUDNIENIE, ktore ja mam, a Wy nie macie. I przeciwko
                            > takiemu utrudnieniu protestuje.
                            >
                            > Slusznie kolega zauwazyl powyzej. Czym rozni sie sytuacja, ze ja wpuszczam
                            obcy
                            >
                            > samochod moja karta, od sytuacji, kiedy wpuszcza mnie ochroniarz po moim
                            > zapewnieniu, ze ja "tylko na chwilke". Skutek jest ZAWSZE taki sam -
                            wszystko i
                            >
                            > tak zalezy od uczciwosci wjezdzajacego - jezeli naduzyje regulaminu skutek
                            > bedzie dokladnie taki sam, czy wpusci go ochroniarz, czy wpusci go ktorys z
                            > mieszkancow. Zastanowcie sie, dlaczego twierdzicie, ze to wlasnie jakis
                            > wlasciciel miejsca postojowego nie wpusci na teren osiedla 20 obcych
                            > samochodow? One tez moga zle zaparkowac... Prawda? Ale czy to znaczy, ze on
                            ma
                            > prawo wpuscic (bo ma karte), a ja nie?
                            >
                            > Jezeli ochrona patroluje teren i widzi, ze jakis samochod podejrzanie dlugo
                            > stoi to go kaze po prostu odholowac. Moze byc to zarowno samochod,
                            > ktory "wpuscil" sam mieszkaniec i sie nie zastosowal do regulaminu, jak i
                            > samochod "wpuszczony" przez oszukanego ochroniarza.
                            >


                            Brenya... Ty chyba NIE CHCESZ zrozumieć.

                            Mi chodzi o to, by był jako taki ład i porządek na tym osiedlu. I - skoro mamy
                            do tego ochronę i jakiś rodzaj kontroli, kto wjeżdża na teren osiedla -
                            powinniśmy z tego korzystać.

                            Nie masz prawa otwierać szlabanu, bo nie masz prawa wpuszczać na teren osiedla
                            samochodów - od tego jest ochrona. A nie masz prawa ich wpuszczać, bo nie masz
                            możliwości zapewnić im miejsca do zaparkowania - nie posiadasz takiego.
                            Owszem, jest pula miejsc dla gości, ale nimi zarządza ochrona - to na nich
                            scedowaliśmy tę kwestię, płacimy za to, i to ochrona jest od kontrolowania
                            gości, dlatego KAŻDY GOŚĆ wjeżdżający na posesję "rejestruje się" na
                            portierni. Ty jesteś u siebie - fakt niezaprzeczalny - ale Twój kolega nie.
                            Wjeżdżając na osiedle jest GOŚCIEM i jako taki powinien zaparkować na miejscu
                            dla gości, co jest dla mnie tożsame z zameldowaniem się na portierni. To jest
                            tak proste i logiczne, że prościej się nie da. Uważam, że robisz problem z
                            reguł, na które sami się zgodziliśmy. Naprawdę nikt Cię nie zmuszał do
                            kupowania mieszkania tutaj.

                            Ale ok... Można tak, jak Ty chcesz. W tej jednak sytuacji nie zgadzam się na
                            portiernię, bo według mnie nie spełnia swoich funkcji - skoro i tak każdy może
                            sobie wjechać, jak mu się żywnie podoba... Proponuję ochroniarza zastąpić
                            zwykłym domofonem. "Nadmiarowego" ochroniarza zwolnić albo puścić w teren wraz
                            z innymi. Bo za takiego ochroniarza, co to siedzi w budce i patrzy jak
                            mieszkańcy wpuszczają na teren osiedla dowolną ilość samochodów na dowolnie
                            długi czas, to ja płacić nie mam zamiaru.

                            Poza tym, o wywózce samochodów co nieco wiemy... Skuteczność takiej procedury
                            jest... khm... co najmniej wątpliwa. Niemal codziennie widzę jakiś samochód
                            parkujący na chodniku, tuż za skrętem do garaży bloku B. Niekiedy trzeba wręcz
                            OBCHODZIĆ GO TRAWNIKIEM (!), bo blokuje przejście chodnikiem. Dzisiaj znowuż
                            zauważyłem srebrnego focusa stojącego na wysokości klatki V/VI etapu B, na
                            zakazie zatrzymywania się. Chociaż przechodziło obok niego dwóch ochroniarzy,
                            żaden nawet palcem nie kiwnął... Masz na to jakąś receptę? Bo skoro nie chcesz
                            prewencji, rozumiem, że masz cud-napar na egzekwowanie reguł w tego typu
                            sytuacjach? Wyjaśnisz mi zatem, co ten focus robił na zakazie?

                            Jeśli zagwarantujesz mi bezwzględne egzekwowanie zakazów i przepisów w kwestii
                            parkowania (zakazy, chodniki, zastawianie innych, permanentne okupowanie
                            miejsc dla gości), ja z radością "odblokuję" Ci szlaban.
                            • brenya Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 10:37
                              Przemku. Napisalam swoja propozycje rozwiazania problemu ponizej. Ale na jedno
                              tu Ci odpowiem. Skoro zablokowanie kart czesci mieszkancow stalo sie faktem -
                              system powinien juz dzialac, prawda?

                              Skad wiesz zatem, ze zauwazony przez Ciebie dzis fokus nie nalezy do
                              mieszkanca, ktory MA WYKUPIONE MIEJSCE, ale na miejscu tym parkuje jego drugi
                              samochod?

                              Powiem Ci, ze najprawdopodobniej, na 99,9% jest to taka wlasnie sytuacja.
                              Przeciez gdyby nie mial wykupionego miejsca to W OGOLE BY NIE WJECHAL na
                              osiedle, bo ma przeciez obecnie ZABLOKOWANA karte. Konkludujac, fokus zauwazony
                              przez Ciebie MUSI NALEZEC DO MIESZKANCA, KTORY MA MIEJSCE POSTOJOWE!!!

                              Ewentualnie oczywiscie moze byc to sytuacja, ze samochod ten nie mial karty i
                              zostal wpuszczony przez ochroniarza "na chwile"...

                              Odpowiedz wiec sobie, czy zablokowanie kart pozostalym mieszkancom przynioslo
                              oczekiwany skutek...

                              Pozdrawiam smile

                              --
                              Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                              • przemek.c Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 11:09
                                brenya napisała:

                                > Przemku. Napisalam swoja propozycje rozwiazania problemu ponizej. Ale na
                                jedno
                                > tu Ci odpowiem. Skoro zablokowanie kart czesci mieszkancow stalo sie faktem -

                                > system powinien juz dzialac, prawda?
                                >
                                > Skad wiesz zatem, ze zauwazony przez Ciebie dzis fokus nie nalezy do
                                > mieszkanca, ktory MA WYKUPIONE MIEJSCE, ale na miejscu tym parkuje jego
                                drugi
                                > samochod?
                                >
                                > Powiem Ci, ze najprawdopodobniej, na 99,9% jest to taka wlasnie sytuacja.
                                > Przeciez gdyby nie mial wykupionego miejsca to W OGOLE BY NIE WJECHAL na
                                > osiedle, bo ma przeciez obecnie ZABLOKOWANA karte. Konkludujac, fokus
                                zauwazony
                                >
                                > przez Ciebie MUSI NALEZEC DO MIESZKANCA, KTORY MA MIEJSCE POSTOJOWE!!!
                                >
                                > Ewentualnie oczywiscie moze byc to sytuacja, ze samochod ten nie mial karty
                                i
                                > zostal wpuszczony przez ochroniarza "na chwile"...
                                >
                                > Odpowiedz wiec sobie, czy zablokowanie kart pozostalym mieszkancom
                                przynioslo
                                > oczekiwany skutek...
                                >
                                > Pozdrawiam smile
                                >

                                Nigdzie nie napisałem, że system powinien działać. Jeśli uważnie czytałaś moje
                                wypowiedzi, to na pewno przeczytałaś też, że NIGDY nie stworzymy systemu
                                idealnego. Ale możemy się przynajmniej starać i łatać tam, gdzie się da
                                załatać. Zapewne masz rację, że ów focus należy do jednego z mieszkańców. Z
                                drugiej strony, że tak powiem brzydko Ciebie w tej materii "mamy z głowy" -
                                nie możesz podnieść szlabanu, to znaczy, że nie jest to Twoja sprawka. To
                                zalety obecnego rozwiązania.

                                Jeśli zagwarantujesz bezwzględne przestrzeganie przepisów, to ja nie mam
                                żadnych "ale" do szlabanu. Może stać "otworem", jeśli będę miał 100% pewność,
                                że z naszego osiedla nie zrobi się parking publiczny.

                                No, może jedna rzecz - proponuję tylko wówczas zlikwidować portiernię i
                                wygonić pana ochroniarza na patrol terenu... Bo na to, by mu płacić za to, by
                                siedział i obserwował ruch na Wincentego, to chyba nas nie stać.

                                Pozdrawiam,
                                Przemek
                      • sc77 Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 10:18
                        Wlasnie wczoraj pan Łubiński oznajmił na forum lokatorów Etapu A, że
                        niedopuszczalne jest aby lokator, który nie ma miejsca parkingowego miał
                        możliwość otwierania szlabanu kartą...

                        --
                        Sebastian
                        • brenya Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 17:19
                          To znaczy, ze i tak zostaje problem wlascicieli miejsc, ktorzy maja za duzo
                          samochodow i parkuja gdzie popadnie.... Zajebiscie madre rozwiazanie
                          problemu smile))) Zalatac z prawej, zeby z lewej zrobila sie jeszcze wieksza
                          dziura....


                          --
                          Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                  • przemek.c Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 15:32
                    brenya napisała:

                    > Wlasnie o taka retoryke mi chodzilo......
                    >
                    > No coz, wytlumacze wiec:
                    >
                    > skoro mowisz mi, ze nie kazdy jest taki uczciwy jak ja i dlatego nalezy
                    zabrac
                    > karty wszystkim,

                    Ahem... Podaj mi proszę link do mojej wypowiedzi, gdzie - według Ciebie -
                    prezentuję takie stanowisko...

                    to ja Ci w poprzednim poscie wlasnie ukazalam absurdalnosc
                    > tego rozumowania mowiac dorotce, ze jej uczciwosc nie gwarantuje tego, ze
                    inni
                    > zmotoryzowani nie uzyja karty w sposob nieprzeznaczony do tego. W
                    > przeciwienstwie do Was jednak ja nie blokuje Wam kart tylko dlatego, ze
                    > podejrzewam, ze istnieja gdzies ludzie nieuczciwi.


                    Można się zastanowić nad rozwiązaniem i tego problemu. Na ten przykład
                    rozważyć, czy jest możliwe wprowadzenie ograniczenia do systemu kontrolującego
                    karty polegającego na niemożności użycia karty do WYJAZDU, jeśli system nie
                    odnotował wcześniej WJAZDU pojazdu. Wiadomo - ktoś wjechał, może wyjechać.
                    Działa to w obie strony: wyjechał, ma prawo wjechać. Taki przełącznik "włącz-
                    wyłącz". Zadziała w sytuacji, gdy ktoś WJECHAŁ, następnie WYSZEDŁ i znowu chce
                    WJECHAĆ... innym samochodem. Inna sprawa, że bliskość czytników umożliwi
                    zawsze obejście problemu... A co z ewentualnymi gapiowiczami? Wyjechał,
                    przytknie kartę do czytnika i z jakichś powodów nie wjedzie na czas... Szlaban
                    się zamknie, ponowne jego podniesienie będzie wymagać użycia karty najpierw na
                    czytniku wyjazdowym... A co z osobami, które mają dwa miejsca postojowe...?

                    I tak dalej i tym podobne... Pomysły można tworzyć, można nawet je wdrażać w
                    życie. Ale nie w tym rzecz. Nigdy nie stworzymy rozwiązania IDEALNEGO. Możemy
                    natomiast do takiego dążyć, uszczelniając go tam, gdzie tylko to możliwe.

                    Zauważ dobre strony takiego rozwiązania - jeśli będą problemy ze źle
                    parkującymi samochodami, a takich doświadczamy już w tej chwili, to Ty, jako
                    osoba nie mająca możliwości podniesienia szlabanu, jesteś poza podejrzeniem.
                    Zostanie do "maglowania" grupa osób, która te uprawnienia posiada, w tym i ja.

                    Proponuję raczej skupić się na dążeniach do zaprowadzenia porządku, niż
                    rozprzestrzeniania chaosu "w imię sprawiedliwości".
                    • zzmetro Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 15:51
                      Uff ... [ dziś po raz kolejny ].
                      Obawiam się ,że bez referendum się nie obejdziemy ...

                      Od razu wyjaśniam zwolennikom porządku azjatyckiego , że ja jestem za
                      Wołominem .

                      SB
                        • zzdorka Re: Karta wjazdowa 18.12.03, 22:12
                          Czyli konkludujac.

                          1. Czesc osob chce lub nie aby kazda karta otwierala szlaban.
                          2. Przy w(y)jezdzie lub w(y)ejsciu na osiedle mowimy - "dzien dobry, prosze
                          mnie w(y)puscic.
                          3. Odholowanie KAZDEGO nielegalnie parkowanego auta po np. godzinie parkowania.
                          4. Karty identyfikacyjne za szybami aut lokatorow (np. z nrem mieszkania).

                          Pomijajac aspekty prawne i uczciwosci lokatorow, mysle, ze nalezy temat poddac
                          dyskusji na jakims "zywym" spotkaniu.
                          • zz_beatka Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 17:00
                            zzdorka napisał:


                            > Pomijajac aspekty prawne i uczciwosci lokatorow, mysle, ze nalezy temat
                            poddac
                            > dyskusji na jakims "zywym" spotkaniu.
                            co ty chcesz abyśmy się pozabijali?
                            już na forum trwa wojna to co się stanie na żywo?
                            strach pomyśleć ja się boję iść na takie spotkanie bo już czuję nóź wbijany mi
                            w plecy przez moich fanów
                            zresztą nie dziwię im się zakłóciłam ich błogi spokój i nonszalancję
                            • yigael Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 17:16
                              zz_beatka napisała:


                              > co ty chcesz abyśmy się pozabijali?
                              > już na forum trwa wojna to co się stanie na żywo?
                              > strach pomyśleć ja się boję iść na takie spotkanie bo już czuję nóź wbijany
                              mi
                              > w plecy przez moich fanów
                              > zresztą nie dziwię im się zakłóciłam ich błogi spokój i nonszalancję

                              W razie rozróby plecami ZAWSZE opieraj się o rosłego przyjaciela względnie
                              ścianę!
                              Tę mądrość znaną każdemu bywalcowi lokali pośledniej kategorii ludzkość
                              wypracowała przez całe tysiąclecia prowadząc utarczki zbrojne operując
                              manualnie ostrymi przedmiotami, potem chińczycy wynaleźli proch a świat zaczął
                              zchodzić na psy... ale to już całkiem inna bajka smile

                              pozdrawiam
    • yigael Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 00:47
      Opcja do rozważenia /koszty?/
      1. Wszystkie karty otwierają szlaban.
      2. Zgłaszamy ochronie numery rejestracyjne samochodów mających wykupione
      miejsca parkingowe.
      3. Punkt regulaminu mówiący o tym ze dla samochodów stojących poza miejscami
      wykupionymi i gościnnymi pierwsze piętnaście minut postoju jest bezpłatne,
      każdy nastepny kwadrans ... powiedzmy 50zł.
      4. Elektroniczna kontrola tablic przy wjeździe i wyjeździe - vide parking na
      lotnisku.
      5. Sprytny po całej nocce przy wyjeździe otrzymuje rachunek na 12 godzin razy 4
      kwadranse razy 50 zł minus pierwszy bezpłatny co czyni 2350 zł /plus vat
      oczywiście wink/.

      plusy dodatnie: brenya ma wolny wjazd smile, podajemy np 3 numery swoich
      samochodów przypisanych do powiedzmy jednego garażu system "wie" czy nasze
      miejsce jest wolne, czy zajęte przez żonę a my "cwaniakujemy" smile, ochrona wie
      czy nie wydaje "gościnnego" klucza lokatorowi dla jego furki smile, szansa na
      koniec sporów smile, ew zasilenie budżetu wspólnot smile)))
      plusy ujemne: koszta??? /mają pewnwe szanse sie zwrócić/sad, komentarze
      taksówkarzy fort knox? alcatraz? NRD? sad.

      poddaje pod rozwagę

      ps. zmotoryzowany, świadom że drugi samochód pod ratusz albo cena+22%
      vat+aktualna promocja Turret'a na garaże.

      pozdrawiam.
      • przemek.c Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 09:51
        yigael napisał:

        > Opcja do rozważenia /koszty?/
        > 1. Wszystkie karty otwierają szlaban.
        > 2. Zgłaszamy ochronie numery rejestracyjne samochodów mających wykupione
        > miejsca parkingowe.
        > 3. Punkt regulaminu mówiący o tym ze dla samochodów stojących poza miejscami
        > wykupionymi i gościnnymi pierwsze piętnaście minut postoju jest bezpłatne,
        > każdy nastepny kwadrans ... powiedzmy 50zł.
        > 4. Elektroniczna kontrola tablic przy wjeździe i wyjeździe - vide parking na
        > lotnisku.
        > 5. Sprytny po całej nocce przy wyjeździe otrzymuje rachunek na 12 godzin
        razy 4
        >
        > kwadranse razy 50 zł minus pierwszy bezpłatny co czyni 2350 zł /plus vat
        > oczywiście wink/.
        >
        > plusy dodatnie: brenya ma wolny wjazd smile, podajemy np 3 numery swoich
        > samochodów przypisanych do powiedzmy jednego garażu system "wie" czy nasze
        > miejsce jest wolne, czy zajęte przez żonę a my "cwaniakujemy" smile, ochrona
        wie
        > czy nie wydaje "gościnnego" klucza lokatorowi dla jego furki smile, szansa na
        > koniec sporów smile, ew zasilenie budżetu wspólnot smile)))
        > plusy ujemne: koszta??? /mają pewnwe szanse sie zwrócić/sad, komentarze
        > taksówkarzy fort knox? alcatraz? NRD? sad.
        >
        > poddaje pod rozwagę
        >
        > ps. zmotoryzowany, świadom że drugi samochód pod ratusz albo cena+22%
        > vat+aktualna promocja Turret'a na garaże.

        No, z tą taksą 50 złotych za kwadrans to nieźle pojechałeś wink). Za tak
        wysokimi opłatami nie jestem, a wręcz przeciwnie, bo sytuacje nieprzewidziane
        zdarzają się każdemu. Ale opłata rzędu 20 PLN za dobę już by wystarczyła. Daje
        to 100 PLN za 5 dni, podczas gdy strzeżone parkingi pobierają zbliżone sumy za
        cały miesiąc. Myślę, że to by wystarczyło, by nasze osiedle uczynić mało
        konkurencyjnym w stosunku do komercyjnych parkingów strzeżonych.
        • zzmetro Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 10:16
          Z komercjalizacją parkowania jest pewna "cienkość" .

          Otóż we Wspólnocie A miejsca gościnne połozone są na działce Turreta
          i nie wiem czy byłby on zainteresowany roszerzeniem swojej działalności
          deweloperskiej o działalność parkingową .
          We Wspolnocie B miejsc takich jest 5 , i tu "byznes" wydaje się być jeszcze
          skormniejszy .

          Niestety jedynym [ chyba ] rozwiązaniem jest ścisłe respektowanie Regulaminu
          Osiedla i Instrukcji dotyczącej parkowania , którą przekazaliśmy Juventusowi .
          Pewnym wspomożeniem mogłyby być identyfikatory ZZ [ choćby w formie eleganckich
          winietek na szybach ] tyle , że :

          - nie każdy chce ujawniać gdzie mieszka ,
          - jeśli ktoś wykupił parking to może przecież stawać na nim
          okazjonalnie odwiedzająca Właściciela osoba .

          Pozdrawiam
          SB
          • przemek.c Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 10:54
            zzmetro napisał:

            > Z komercjalizacją parkowania jest pewna "cienkość" .
            >
            > Otóż we Wspólnocie A miejsca gościnne połozone są na działce Turreta
            > i nie wiem czy byłby on zainteresowany roszerzeniem swojej działalności
            > deweloperskiej o działalność parkingową .
            > We Wspolnocie B miejsc takich jest 5 , i tu "byznes" wydaje się być jeszcze
            > skormniejszy .
            >
            > Niestety jedynym [ chyba ] rozwiązaniem jest ścisłe respektowanie Regulaminu
            > Osiedla i Instrukcji dotyczącej parkowania , którą przekazaliśmy
            Juventusowi .
            > Pewnym wspomożeniem mogłyby być identyfikatory ZZ [ choćby w formie
            eleganckich
            >
            > winietek na szybach ] tyle , że :
            >
            > - nie każdy chce ujawniać gdzie mieszka ,
            > - jeśli ktoś wykupił parking to może przecież stawać na nim
            > okazjonalnie odwiedzająca Właściciela osoba .
            >
            > Pozdrawiam
            > SB

            1. Nie chodzi o "byznes", a wręcz odwrotnie - odstraszanie osób, które z
            osiedla ZZ chciałyby sobie zrobić parking strzeżony (poza oczywiście tymi,
            którzy za to zapłacili - mam na myśli miejsca postojowe)

            2. Dlaczego dla etapu B przewidziano tylko 5 miejsc? Tym bardziej mnie to
            dziwi, że etap B jest troszkę liczniejszy...

            3. Jestem przeciwny winietkom na szybach.
            - jak Pan sam zauważył, nie wszyscy mają ochotę afiszować się, gdzie mieszkają
            - nasz (nie)rząd i tak ma tendencje do zaklejania szyb samochodów - naklejki,
            winiety (?)... Wątpliwe to ozdoby i nie mam ochoty obwieszać auta, jak choinki
            kolejną naklejką, jak by gustowna nie była. Ale:
            - zalaminowany identyfikator okazywany na żądanie lub pozostawiany za szybą
            byłby lepszym pomysłem, tylko jaki jest sens tworzenia takiego, skoro swoistym
            identyfikatorem są karty zbliżeniowe (inna sprawa, że nadruki wycierają się w
            piorunującym tempie)?

            4. Jestem za to zdecydowanie za wprowadzeniem identyfikatorów z napisem "gość"
            dla faktycznych gości. Wykonanie 30 sztuk nie powinno stanowić problemu,
            ochrona powinna je wręczać przy wjeździe i odbierać przy wyjeździe. Samochód
            stojący na miejscu dla gości ma za szybą identyfikator. Jeśli nie, to znaczy,
            że to ktoś nieautoryzowany, a wtedy wiadomo, co robić. Pomysł zaczerpnąłem z
            innego osiedla i uważam, że jest bardzo dobry, prosty i nie sprawiający nikomu
            kłopotu. Oczywiście to moja opinia.

            Pozdrawiam,
            Przemek
            • brenya Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 11:27
              > 1. Nie chodzi o "byznes", a wręcz odwrotnie - odstraszanie osób, które z
              > osiedla ZZ chciałyby sobie zrobić parking strzeżony (poza oczywiście tymi,
              > którzy za to zapłacili - mam na myśli miejsca postojowe)

              Ale jest praktyczny problem z tym byznesem. Turret, jako spolka dzialajaca pod
              prawem polskim (zapewne), musialby zarejestrowac w KRSie dodatkowa dzialalnosc
              (uslugi parkingowe jakies), zgodnie z Polska Klasyfikacja Dzialalnosci (tak to
              sie nazywa chyba). Wymaga to zmiany umowy spolki i rejestracji w KRSIe, a to
              wiaze sie chyba z przeprowadzeniem Zgromadzenia Wspolnikow (nie wiem jaka forme
              spolki ma Turret), podjecia stosownej uchwaly itp. itd. Czy komus bedzie sie
              chcialo to robic?

              > 3. Jestem przeciwny winietkom na szybach.
              > - jak Pan sam zauważył, nie wszyscy mają ochotę afiszować się, gdzie mieszkają

              Dlaczego jakakolwiek naklejka ma zawierac informacje gdzie kto mieszka? A jakie
              to ma znaczenie? Wystarczy przeciez nalepka typu "jestem Zielony" i tyle.
              Wszyscy wiedza o co chodzi.

              > - nasz (nie)rząd i tak ma tendencje do zaklejania szyb samochodów - naklejki,
              > winiety (?)... Wątpliwe to ozdoby i nie mam ochoty obwieszać auta, jak
              choinki
              > kolejną naklejką, jak by gustowna nie była.

              Widzisz, Ty nie masz ochoty obwieszac auta naklejka, a ja nie mam ochoty byc
              traktowana jak mieszkaniec gorszej kategorii, w zwiazku z objeciem mnie
              PREWENCJA GENERALNA... Zarzucasz mi, ze nie chce mi sie chodzic od szlabanu, ze
              krzycze, ze duzo mnie wysilku kosztuje tlumaczenie sie przed ochrona, a sam nie
              masz ochoty obwieszac auta naklejka....???? No to sorry... W ten sposob to do
              niczego nie dojdziemy.


              Ale:
              > - zalaminowany identyfikator okazywany na żądanie lub pozostawiany za szybą
              > byłby lepszym pomysłem, tylko jaki jest sens tworzenia takiego, skoro
              swoistym
              > identyfikatorem są karty zbliżeniowe (inna sprawa, że nadruki wycierają się w
              > piorunującym tempie)?


              Identyfikator laminowany nie bylby najprawdopodobniej widoczny z budki ochrony.
              Identyfikator laminowany mozna pozyczyc wszystkim swoim znajomym i innym osobom
              postronnym.

              >
              > 4. Jestem za to zdecydowanie za wprowadzeniem identyfikatorów z
              napisem "gość"
              > dla faktycznych gości. Wykonanie 30 sztuk nie powinno stanowić problemu,
              > ochrona powinna je wręczać przy wjeździe i odbierać przy wyjeździe. Samochód
              > stojący na miejscu dla gości ma za szybą identyfikator. Jeśli nie, to znaczy,
              > że to ktoś nieautoryzowany, a wtedy wiadomo, co robić.


              Przeciez nie stanie na miejscu dla gosci jezeli nie jest gosciem. A jezeli jest
              gosciem to znaczy, ze dostanie identyfikator...


              --
              Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
              • sc77 Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 11:44
                A co jesli ktos przyjezdza roznymi samochodami? Gdzie wtedy nakleic naklejke?
                Lepsze bylyby chyba zielone (dosc duze) laminowane kartki dla kazdego lokatora.
                Ten kto ma miejsce zaparkuje, kto nie wjedzie na chwilke (max 15 minut), gdyz
                inaczej zostanie odholowany.
                Taki identyfikator (15x10 cm) mam na parkingu pod praca i wspaniale to
                funcjonuje.

                --
                Sebastian
                • brenya Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 12:34
                  Napisalam w mojej propozycji, ze posiadacz co najmniej jednego miejsca
                  postojowego mialby nalepki na wszystkich swoich samochodach - wszakze od niego
                  zalezy ktorym samochodem dzis staje na osiedlu. Natomiast jezeli ilosc
                  samochodow > liczba wykupionych miejsc to i tak fizycznie nadwyzka ta nie moze
                  zaparkowac poza miejscem wyznaczonym. Zielona nalepka zdradzalaby, ze to
                  wlasnie "nadprogramowy" samochod i.... holujemy... wink

                  "Ruchomy" identyfikator musialby sluzyc kilu samochodom na raz, czyli...
                  niewykonalne, bo oznaczaloby to, ze czesc samochodow wlasciciela musiala byc
                  stac bez identyfikatora. Z drugiej strony ruchomy identyfikator wlasciciel
                  moglby dac np. obcej osobie, zeby sobie postala.

                  Dlatego uwazam, ze najlepsze bylyby nalepki na kazdym samochodzie.


                  --
                  Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
              • przemek.c Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 12:41
                brenya napisała:

                >
                > Ale jest praktyczny problem z tym byznesem. Turret, jako spolka dzialajaca
                pod
                > prawem polskim (zapewne), musialby zarejestrowac w KRSie dodatkowa
                dzialalnosc
                > (uslugi parkingowe jakies), zgodnie z Polska Klasyfikacja Dzialalnosci (tak
                to
                > sie nazywa chyba). Wymaga to zmiany umowy spolki i rejestracji w KRSIe, a to
                > wiaze sie chyba z przeprowadzeniem Zgromadzenia Wspolnikow (nie wiem jaka
                forme
                >
                > spolki ma Turret), podjecia stosownej uchwaly itp. itd. Czy komus bedzie sie
                > chcialo to robic?

                Ok, nie wyznaję się na tym. Masz jakiś lepszy pomysł na pozbycie się
                niechcianych samochodów z osiedla?

                >
                > Dlaczego jakakolwiek naklejka ma zawierac informacje gdzie kto mieszka? A
                jakie
                >
                > to ma znaczenie? Wystarczy przeciez nalepka typu "jestem Zielony" i tyle.
                > Wszyscy wiedza o co chodzi.

                To może listek klonowy? wink Dość niefortunne oznakowanie dla tych, co za
                kółkiem spędzili kawałek życia... wink


                > Widzisz, Ty nie masz ochoty obwieszac auta naklejka, a ja nie mam ochoty byc
                > traktowana jak mieszkaniec gorszej kategorii, w zwiazku z objeciem mnie
                > PREWENCJA GENERALNA... Zarzucasz mi, ze nie chce mi sie chodzic od szlabanu,
                ze
                >
                > krzycze, ze duzo mnie wysilku kosztuje tlumaczenie sie przed ochrona, a sam
                nie
                >
                > masz ochoty obwieszac auta naklejka....???? No to sorry... W ten sposob to
                do
                > niczego nie dojdziemy.

                Różnica jest taka, że jestem wyłącznym właścicielem auta. Tak samo, jak
                mieszkania. Natomiast bramę "dzielimy" solidarnie my wszyscy. Trudno, byś mi
                nakazywała przelakierowanie auta na zielono, czy malowanie ścian w moim
                mieszkaniu na tenże kolor, bo to faktycznie byłoby ograniczanie mojej swobody
                dysponowania własnością. Brama natomiast podlega pod większość głosów. Od
                początku przedstawiam SWOJE stanowisko. Jedno z wielu na tym forum. Jeśli
                większość uchwali inaczej - dostosuję się. Ale osobiście optować będę za
                zablokowaniem możliwości otwierania szlabanu osobom, które nie mają miejsca
                parkingowego.

                Postanowiliśmy wszyscy kupić mieszkanie na osiedlu, które z założenia będzie w
                pewien sposób odosobnione - na nasze własne życzenie i dla własnego dobra. Ty
                natomiast masz pretensje o to, że system, w który sama po części
                zainwestowałaś, działa! :-o Daleko mu jeszcze do doskonałości, ale - jak już
                mówiłem - zamiast go rozszczelniać, powinniśmy zadbać o łatanie dziur.

                > Identyfikator laminowany nie bylby najprawdopodobniej widoczny z budki
                ochrony.
                >
                > Identyfikator laminowany mozna pozyczyc wszystkim swoim znajomym i innym
                osobom
                >
                > postronnym.

                Co zatem proponujesz? "Koguty" na dachach z logiem ZZ? wink) Komentarz jak
                wyżej o dysponowaniu nie Twoją własnością.


                > Przeciez nie stanie na miejscu dla gosci jezeli nie jest gosciem. A jezeli
                jest
                >
                > gosciem to znaczy, ze dostanie identyfikator...

                Sęk w tym, że są "goście", którzy - z tego co wiem, bo za krótko tu mieszkam,
                żeby naocznie potwierdzić - "goszczą" na miejscach parkingowych od miesięcy. A
                w moim przekonaniu powinni zagościć na parkingu w Wołominie.
                • brenya Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 13:17
                  Przemku. Przeczytaj choc raz ze zrozumieniem to co proponuje (moj post z
                  propozycja rozwiazania problemu jest pare watkow ponize). Ciagle powtarzasz te
                  same utarte stwierdzenia, ktorych wady juz dawno Ci przedstawilam.

                  >
                  > Różnica jest taka, że jestem wyłącznym właścicielem auta.

                  NO tak, ale ja jestem wylacznym wlascicielem mojej wolnosci osobistej, ktora
                  chcesz ograniczac smile

                  Nie rozumiem Twojego rozumowania Przemku.

                  Chcesz rozwiazac sprawe ze zlym parkowaniem. Prawda?
                  Jednoczesnie nie chcesz jakiejs malej glupiej nalepki (bo zapaskudzi Ci
                  samochod), ktora jak wiesz w 100% rozwiazalaby problem! Nie, bo nie.

                  Zamiast tego optujesz za pomyslem ulomnym, ktory niczego nie rozwiaze, czyli
                  zabraniem uprawnien czesci mieszkancow. W ten sposob w dalszym ciagu
                  utrzymujesz niewydolny system - jak Ci wykazalam, nie tylko mieszkancy bez
                  miejsca postojowego sa zagrozeniem dla regulaminu, ale wlasnie mieszkancy,
                  ktorzy takie miejsce POSIADAJA - bo to ONI maja mozliwosc nieograniczonego
                  wjazdu i parkowania wielu samochodow gdzie badz. Zrozum to wreszcie i przestan
                  sie czepiac tych biednych mieszkancow bez miejsca postojowego - oni sa tylko
                  CZESCIA problemu. Po cholere zabierac uprawnienia TYLKO czesci mieszkancom
                  (ktorzy w wiekszosci pewnie i tak nie maja samochodow...) a zostawiac je
                  drugiej czesci, ktora bedzie lamac regulamin? O taki system Ci chodzi?

                  Jezeli nie chcesz nalepki, ok. Ale staramy sie przeciez znalezc jakies
                  optymalne rozwiazanie. Mysle, ze dobry system wart jest przyklejenia jednej
                  malej nalepki na Twoim samochodzie? Ale przeciez Cie nie zmuszam, daje tylko
                  propozycje.


                  >
                  > Postanowiliśmy wszyscy kupić mieszkanie na osiedlu, które z założenia będzie
                  w
                  > pewien sposób odosobnione - na nasze własne życzenie i dla własnego dobra. Ty
                  > natomiast masz pretensje o to, że system, w który sama po części
                  > zainwestowałaś, działa!

                  Przeciez napisalam Ci ze nie dziala! Czyjs ford dzis parkuje na zakazie. CZyj
                  to ford? Na 99% mieszkanca, ktory posiada miejsce postojowe, a wiec
                  nieograniczony wjazd. To jak mozesz mowic, ze system dziala??? Czy naprawde nie
                  widzisz, ze to nieprawda?

                  :-o Daleko mu jeszcze do doskonałości, ale - jak już
                  > mówiłem - zamiast go rozszczelniać, powinniśmy zadbać o łatanie dziur.

                  A czymze ja ten system chce rozszczelnic? Chce zabrac WSZYSTKIM prawo wjazdu i
                  wprowadzic zielone nalepki dla wybranych - to sie nazywa rozszczelnianie
                  systemu? Bo czegos tu nie rozumiem. Jak zabierzemy prawo wjazdu czesci ludzi,
                  to Twoim zdaniem, uszczelniamy system, a jak zabierzemy to prawo WSZYSTKIM, to
                  go rozszczelniamy? No, logiczne to to nie jest....

                  Nie latajmy dziur tylko uszczelnijmy system po calosci. Koniecznosc zatrzymania
                  pod szlabanem dla wszystkich + nalepka na szybe dla wlascicieli miejsc
                  postojowych rozwiazalaby problem na wieki wiekow!


                  >
                  > Co zatem proponujesz? "Koguty" na dachach z logiem ZZ? wink)


                  Nie. Nalepki. Trudno rozmawia sie z osoba, ktora jest tak uparta, ze jedna mala
                  glupia naklejka jest strasznym nieszczesciem i podeptaniem wlasnosci.
                  Jednoczesnie jakos nie przeraza Cie to, ze czesc mieszkancow zostala
                  potraktowana jak przestepcy.

                  Powiedz mi szczerze, dlaczego taka nalepka to taki straszny wysilek, a to, ze
                  ja mam sie tlumaczyc przed ochrona to moj, za przeproszeniem, zasrany obowiazek?


                  > Sęk w tym, że są "goście", którzy - z tego co wiem, bo za krótko tu mieszkam,
                  > żeby naocznie potwierdzić - "goszczą" na miejscach parkingowych od miesięcy.

                  Jezu. Czy Ty czytasz co ja pisze? Oczywiscie, ze sa goscie, ktorzy parkuja od
                  miesiecy. Dlatego trzeba jasno okreslic reguly - jak dlugo mozna stac na takim
                  miejscu. I TYLE!!! Jaki to ma zwiazek z propozycja zabrania prawa wjazdu
                  wszystkim i zaproponowania nalepek na samochody, to nie bardzo rozumiem....

                  A
                  > w moim przekonaniu powinni zagościć na parkingu w Wołominie.

                  O niczym innym nie pisze. Prosze czytaj troszke uwazniej.

                  --
                  Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.
                  • przemek.c Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 14:26
                    brenya napisała:

                    >
                    > NO tak, ale ja jestem wylacznym wlascicielem mojej wolnosci osobistej, ktora
                    > chcesz ograniczac smile
                    >
                    > Nie rozumiem Twojego rozumowania Przemku.

                    A ja nie rozumiem Twojego toku myślenia. W jaki sposób ograniczam Twoje prawo
                    do wstępu na osiedle? Tobie - w żaden. Twojemu gościowi, nieuprawnionemu do
                    wjazdu na teren osiedla - jak najbardziej. Temu miał właśnie służyć
                    zastosowany na osiedlu system.

                    >
                    > Chcesz rozwiazac sprawe ze zlym parkowaniem. Prawda?
                    > Jednoczesnie nie chcesz jakiejs malej glupiej nalepki (bo zapaskudzi Ci
                    > samochod), ktora jak wiesz w 100% rozwiazalaby problem! Nie, bo nie.

                    Nie. To, że jestem niechętny naklejkom, nie znaczy, że nie mogę ich
                    zaakceptować. Szybę mam dużą, jeszcze jedna (mam nadzieję, że ostatnia...?)
                    się zmieści wink Kwestia rozmiarów. Żeby odczytać naklejkę z budki recepcji,
                    musiałaby zajmować chyba połowę przedniej szyby, a na naklejenie takiej nie
                    zgodzi się mój rozsądek, zdrowy rozum i... policja.

                    Mała naklejeczka wymaga zatrudnienia dodatkowej osoby, która będzie
                    kontrolować naklejki. Uwaga, jak w poście z innego wątku - dodatkowej, bo
                    zapewne będą się zdarzać sytuacje, gdy jeden ochroniarz będzie musiał
                    obsługiwać i szlaban i bramkę dla pieszych. Jedni albo drudzy będą mieli
                    pretensje, że muszą czekać. Tak źle i tak niedobrze. Rozwiązanie - drugi
                    ochroniarz. Ale to niezbyt optymalny wydatek, jak na zakres obowiązków...

                    >
                    > Zamiast tego optujesz za pomyslem ulomnym, ktory niczego nie rozwiaze, czyli
                    > zabraniem uprawnien czesci mieszkancow. W ten sposob w dalszym ciagu
                    > utrzymujesz niewydolny system - jak Ci wykazalam, nie tylko mieszkancy bez
                    > miejsca postojowego sa zagrozeniem dla regulaminu, ale wlasnie mieszkancy,
                    > ktorzy takie miejsce POSIADAJA - bo to ONI maja mozliwosc nieograniczonego
                    > wjazdu i parkowania wielu samochodow gdzie badz. Zrozum to wreszcie i
                    przestan
                    > sie czepiac tych biednych mieszkancow bez miejsca postojowego - oni sa tylko
                    > CZESCIA problemu. Po cholere zabierac uprawnienia TYLKO czesci mieszkancom
                    > (ktorzy w wiekszosci pewnie i tak nie maja samochodow...) a zostawiac je
                    > drugiej czesci, ktora bedzie lamac regulamin? O taki system Ci chodzi?

                    Nie, chodzi mi o system możliwie skuteczny. Już teraz mamy problem ze źle
                    parkującymi autami - mam 1000% pewności, że udostępnenie prawa otwierania
                    szlabanu osobom bez miejsca parkingowego powiększy skalę problemu.

                    Najprostszym rozwiązaniem jest bezwzględne przestrzeganie przepisów i
                    odholowywanie samochodów, które do nich się nie stosują - coś, czego nie
                    możemy się doprosić. uncertain

                    Inna kwestia - skoro "wszyscy otwierają wszystko", to zaczną się głosy, że
                    mieszkańcy klatki I nie mają wstępu do garaży klatki III. A mieszkańcy klatki
                    V nie znają kodów do klatki II... I tak dalej. Ograniczona wolność korzystania
                    z nieruchomości wspólnej, czy kwestie bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku? Ja
                    nie mam ochoty, by mieszkańcy innych bloków pałętali się bez celu po garażu, w
                    którym trzymam swój samochód albo po klatce, w której mieszkam. A co, jeśli
                    dowciapny mieszkaniec mieszkania XXX klatki YYY bloku ZZZ zaparkuje radośnie
                    na moim stanowisku garażowym? Jak go FIZYCZNIE odholuję, skoro mój własny
                    samochód z ledwością się przeciska przez bramki. Jakiś pomysł, jak do garażu
                    wprowadzić lawetę?

                    >
                    > Jezeli nie chcesz nalepki, ok. Ale staramy sie przeciez znalezc jakies
                    > optymalne rozwiazanie. Mysle, ze dobry system wart jest przyklejenia jednej
                    > malej nalepki na Twoim samochodzie? Ale przeciez Cie nie zmuszam, daje tylko
                    > propozycje.
                    >

                    Dobra nalepka nie jest zła wink. Ale polecam moje uwagi powyżej, odnośnie
                    nalepek i obsługi portierni.

                    >
                    > Przeciez napisalam Ci ze nie dziala! Czyjs ford dzis parkuje na zakazie.
                    CZyj
                    > to ford? Na 99% mieszkanca, ktory posiada miejsce postojowe, a wiec
                    > nieograniczony wjazd. To jak mozesz mowic, ze system dziala??? Czy naprawde
                    nie
                    >
                    > widzisz, ze to nieprawda?

                    Troszkę przeinaczasz sens moich wypowiedzi.


                    > A czymze ja ten system chce rozszczelnic? Chce zabrac WSZYSTKIM prawo wjazdu
                    i
                    > wprowadzic zielone nalepki dla wybranych - to sie nazywa rozszczelnianie
                    > systemu? Bo czegos tu nie rozumiem. Jak zabierzemy prawo wjazdu czesci
                    ludzi,
                    > to Twoim zdaniem, uszczelniamy system, a jak zabierzemy to prawo WSZYSTKIM,
                    to
                    > go rozszczelniamy? No, logiczne to to nie jest....

                    Logiczne jest twierdzenie, że chesz "rozszczelnić" system przez nadanie praw
                    WSZYSTKIM mieszkańcom. Nielogiczna jest zmiana stanowiska co 5 minut. Zdecyduj
                    się i nie odwracaj kota ogonem.

                    >
                    > Nie latajmy dziur tylko uszczelnijmy system po calosci. Koniecznosc
                    zatrzymania
                    >
                    > pod szlabanem dla wszystkich + nalepka na szybe dla wlascicieli miejsc
                    > postojowych rozwiazalaby problem na wieki wiekow!

                    Ale skutkowałoby nieefektywnym wykorzystaniem zasobów (ochrona), wydłużeniem
                    procedury, w efekcie może wytworzyć sytuacje zagrożenia na Wincentego
                    (zablokowany ruch nie tylko na wjeździe, ale i samej ulicy). To też warto
                    przemyśleć.


                    > Nie. Nalepki. Trudno rozmawia sie z osoba, ktora jest tak uparta, ze jedna
                    mala
                    >
                    > glupia naklejka jest strasznym nieszczesciem i podeptaniem wlasnosci.
                    > Jednoczesnie jakos nie przeraza Cie to, ze czesc mieszkancow zostala
                    > potraktowana jak przestepcy.

                    Komentarz do nalepek powyżej.

                    >
                    > Powiedz mi szczerze, dlaczego taka nalepka to taki straszny wysilek, a to,
                    ze
                    > ja mam sie tlumaczyc przed ochrona to moj, za przeproszeniem, zasrany
                    obowiazek
                    > ?

                    Nie jest wysiłkiem. Komentarz powyżej.


                    > Jezu. Czy Ty czytasz co ja pisze? Oczywiscie, ze sa goscie, ktorzy parkuja
                    od
                    > miesiecy. Dlatego trzeba jasno okreslic reguly - jak dlugo mozna stac na
                    takim
                    > miejscu. I TYLE!!! Jaki to ma zwiazek z propozycja zabrania prawa wjazdu
                    > wszystkim i zaproponowania nalepek na samochody, to nie bardzo rozumiem....

                    A dla mnie to jasne - stwarza okazje do "cwaniakowania". Tyczy się to
                    wszystkich, którzy mają prawo otwierać bramkę, a Ty to prawo chcesz
                    (przynajmniej chciałaś 5 minut temu) rozszerzyć na wszystkich mieszkańców.
                    Przy założeniu 2 osób na lokal, po zasiedleniu etapu C oznaczać to będzie ca.
                    1800 osób.

                    >
                    > A
                    > > w moim przekonaniu powinni zagościć na parkingu w Wołominie.
                    >
                    > O niczym innym nie pisze. Prosze czytaj troszke uwazniej.

                    Czytam uważnie i odpowiadam. Ja za to proszę o więcej konsekwencji i nie
                    odwracanie kota ogonem.
                    • brenya Re: Karta wjazdowa 19.12.03, 15:05
                      Jak widzisz Przemku zaakceptowalam Wasz punkt widzenia, zeby nie nadawac
                      wszystkim praw. Ale wskazalam jednoczesnie, ze danie prawa jednej czesci
                      mieszkancow, a odebranie drugiej jest zupelnie bez sensu, bo i tak nie
                      zadziala. Dlatego wymyslilam opcje sprawiedliwa dla wszystkich smile I byc moze
                      efektowna.

                      Sorki. Nastapilo nieporozumienie. Myslalam, ze piszesz, uprzednio przeczytawszy
                      mojego posta ponizej, w ktorym przedstawilam moja nowa wizje.

                      --
                      Guides me safely in worlds I've never been to. Heal me, heal me, my dear Breña.