Dodaj do ulubionych

Lokal 105/B

15.08.09, 03:58
Zaczyna się weekend i zaczyna się nieustająca balanga w tym lokalu.
Nie składałem nigdy oficjalnej skargi, ale zamierzam - proszę KR etapu B o
zainteresowanie się, kto zajmuje to mieszkanie. To nie jest normalne, że pół
bloku co weekend nie śpi, bo bananowa młodzież urządza balkon party.
--
s@lon
Edytor zaawansowany
  • przemek.c 15.08.09, 12:04
    sibeliuss napisał:

    > Zaczyna się weekend i zaczyna się nieustająca balanga w tym lokalu.
    > Nie składałem nigdy oficjalnej skargi, ale zamierzam - proszę KR etapu B o
    > zainteresowanie się, kto zajmuje to mieszkanie. To nie jest normalne, że pół
    > bloku co weekend nie śpi, bo bananowa młodzież urządza balkon party.

    Wczoraj ktoś w końcu nie wytrzymał i wezwał policję. Co nie przeszkodziło
    imprezowiczom dalej bawić się w najlepsze. Imprezki, fajczenie na korytarzach i
    klatkach schodowych... Pełna kulturka. Fajnie mieć fajnych sąsiadów...
  • kris.prv 17.08.09, 14:15
    Proponuję zamontować przy mieszkaniach czujniki, które będą odcinać prąd do tych mieszkań gdzie po 22.00 jest za głośno. Jak nie będzie prądu, to bananowcy się wyniosą do innego lokalu.
  • monia148 17.08.09, 22:54
    doopowaty zarzad B / szczególnie w takich sprawach / to wielkie
    prawdopodobieństwo coraz częstszych podobnych przypadków. Machaja
    rękami, szukaja papierów , świadków i kwitów czyli wykonuja robote
    raczej skazana na niepowodzenie. Ciekawa jestem czy tym, opłacanym
    przez nas, medralom wpadnie do głowy zając się tym problemem czy
    nadal milcząco będą zbierać kasę i trwonić czas oraz energię na tzw
    spotkania. Byłam tam kiedys i stąd to skolarzenie machania rekoma,
    jako że któryś z uczestników spotkania faktycznie wiatr duzy czynił
  • karaton 18.08.09, 10:14
    przecież to nie jest zadanie zarządu...

    zarząd ma zarządzać naszą wspólną nieruchomością, zajmować się
    furtką, naprawami, trawnikami, placem zabaw, a nie uciszać w nocy
    awanturników...
    jak zwykle szuka się tu dziwnych pomysłów typu odcinanie prądu (co
    za nonsens...) lub wysługiwanie się zarządem (bo co będę sam coś
    robił skoro mogę napisać, że płacę i wymagam, a opłacani niech się w
    pas kłaniają)...
    heh, niech no tylko ktoś dotknie się do instalacji elektrycznej bez
    uprawnień smile))
    prąd porazi dotykający instalacji zarząd, albo jakiegoś matoła, co
    sobie taki świetny plan umyślił i po cichu będzie realizował...

    gdy ktoś zakłóca ciszę nocną to trzeba

    wezwać policję,

    albo być cierpliwym i czekać na zakończenie imprezy

    można ewentualnie wysługiwać się ochroną, to co prawda psińco daje,
    może doraźnie lekkie ściszenie imprezy

    narzekanie na formum internetowym nic nie daje w takiej sprawie -
    być może poprawia samopoczucie narzekającego - bo się zaniepokoił,
    ba, nawet wyraził swoje niezadowolenie publicznie

    oczywiście, awanturnicy spod 105 namiętnie czytają to forum i
    chętnie reagują samoograniczeniem na takie wpisy, tak jak wszyscy
    inni karygodni, którzy nagle zaczęli zamykać furtki, śmieci wyrzucać
    do kosza, nie kradną już rowerów, nie parkują na lewo, a to ci
    historia...
    o, śmieszna naiwności...
    z pozdrowieniami
    K
  • zzagnes3 18.08.09, 17:39
    Myslę karaton, ze albo czegoś nie rozumiesz albo nie chcesz
    zrozumieć. Cokolwiek by to nie było nie masz racji. Zarząd kieruje
    sprawami wspólnoty mieszkaniowej i reprezentuje ja na zewnątrz oraz
    w stosunkach między wspólnotą a poszczególnymi właścicielami lokali.
    Jeśli jeden z właścicieli te stosunki napina nie może być to
    zarządowi obojętne. Opisana tu sytuacja to klasyczny przykład. Jeśli
    zarząd nie ma wypracowanych standardów postepowania w takich
    sytuacjach znaczy , że nie wypełnia swojej podstawowej funkcji.
    I nie ma znaczenia czy ktoś złożył zarządowi w tej sprawie
    doniesienie, czy ochrona napisała. Nie znam dokumentu pn regulamin
    pracy zarządu B. Przegapiłam czy takowego brak. Jeśli brak / tu się
    zastrzegam / to nie jest to przypadkowe. Dziesiątki takich karatonów
    myslą ze zarząd jest tylko od powierzchni wspólnych.
  • karaton 20.08.09, 09:16
    po co takie pisanie, że nie chcę zrozumieć?
    po prostu się z Tobą nie zgadzam
    to o czym piszesz, to jest zwykłe zrzucanie na kogoś zajęcia, które
    powinno się wykonać samemu
    zarząd powinien zająć się sprawą, ale to mieszkańcy-sąsiedzi powinni
    zgłaszać policji problem, a potem zgłosić ten fakt do zarządu, żeby
    ten miał dokumentację, pozwalającą działać
    nonsensem i lenistwem jest pisanie do Zarządu - w 105 znowu jest
    impreza - zróbcie coś z tym
    Zarząd nie zajmuje się uciszaniem imprez - tym zajmuje się policja
    bo policji nie można się przeciwstawić, uderzyć, itd.
    a jakiegoś kolesia z Zarządu co przyjdzie uciszać imprezę, baran
    jeden z drugim po prostu wyśmieje i tyle
    ale można pisać - co robi zarząd, gdzie jest zarząd

    czytam tak te utyskiwania na Zarząd i jestem ciekaw kto jest chętny,
    żeby samemu zamiast narzekać wejść do Zarządu, pro publico bono, i
    zająć się awanturami i relacjami między wspólnotą a mieszkańcami -
    może Ty?
    na pewno na Ciebie zagłosuję
  • zzagnes3 20.08.09, 10:21
    Stwierdziłam jedynie, że żle odczytujesz zakres obowiążków zarządu.
    Nic więcej. Przypominanie o tych obowiązkach to nie jest, jak
    twierdzisz, zrzucanie na kogoś zajęcia, lecz apel do wszystkich
    zainteresowanych aby sie sprawie przyjrzeli, szczególnie w
    kontekście regulaminu pracy zarządu / jest takowy, czy nie ?/

    Na policję mozna i nalezy zgłaszać sprawy nagłe, pilne, grozne itp
    Brak przestrzegania regulaminu wspólnoty przez jednego z mieszkańców
    do zgłaszania policji raczej się nie kwalifikuje. To bardziej temat
    dla zarządu. Podkreślam słowa ,,raczej ,, i ,, bardziej,,. Bo ktoś
    ma egzekwować ustalenia regulaminu a zarząd ma władztwo właściwe by
    w imieniu wspólnoty wystepować przeciwko łamiącym te ustalenia.


    Utyskiwania na zarząd nie biorą się z mojej niechęci personalnej do
    kogokolwiek lecz coraz bardziej nawarstwiających się zaniedbań
    zarządu. Pisano na ten temat / ja także / sporo. Zatem moje pretensje
    dotyczą zaniedbań lub niewywiązywania się z obowiążków. O
    szczegółach moznaby długo od spraw najprostszych do bardziej
    poważnych. Gotowa jestem udowodnic twierdzenie, że nie ma takiego
    obszaru obowiązków zarządu w którym nie byłoby jakichś zaniedbań.
    Niektóre tak się utrwaliły , że są normą.
  • robert7704 20.08.09, 10:25
    Karatonie - to przecież takie typowe dla części naszych
    współforumowiczów z ZZ- weźcie się i zróbcie....

    A w temacie - miałem problem z takimi typkami, studencikami z bożej
    łaski.
    Ten lokal 105B jest pewnie wynajmowany, więc zainteresowani powinni
    zadziałać dwutorowo.
    Po pierwsze do każdej takiej bibki patrol Policji - znudzi się
    chłopakom przyjeżdżanie i gadanie w próżnię i zaczną mandaty
    wypisywać - sprawdziłem w praktyce wink)) no i ważna rzecz - zaproście
    dzielnicowego z Motyckiej na rozmowę dyscyplinującą już "po
    trzeźwemu". Można też dzielnicowemu podsunąć pomysł skontaktowania
    sie z właścicielem lokalu, chociaż z tym bywa różnie bo w moim
    przypadku właścicielka była tak bezczelna, że nawet dzielnicowego
    robiła w balona opowiadając bajki typu a jeszcze tydzień będą
    wynajmować, a to do końca miesiąca itd.
    Po drugie - zgłoszenie na piśmie do zarządu z "uprzejmą prośbą" o
    nakłonienie najemcy oraz właściciela lokalu do przestrzegania
    regulaminu. Ja doprowadziłem do ukarania właściciela 500 zł karą
    administracyjną. Po tym jak dopiekli mnie i sąsiadom to powinno być
    minimum 10 razy tyle ...ale niestety nasz(C) regulamin przewiduje
    maxymalną karę 1000 zł jeśli dobrze pamiętam.

    Jak te środki zawiodą pozostaje Sąd Grodzki... albo inna forma
    nacisku wink))) ale tak czy inaczej - niestety TRZEBA SIĘ WZIĄĆ DO
    ROBOTY I ZAKRĘCIĆ WOKÓŁ WŁASNYCH SPRAW.
  • karaton 20.08.09, 12:36
    dzięki za szczegółową procedurę - mi kiedyś wystarczyły trzy wizyty
    patrolu policji i imprezy się skończyły

    sprawa oczekiwań od Zarządu/Zarządów ma drugie dno
    gdy kolejna osoba narzeka i domaga się od Zarządów załatwiania
    wszelkich spraw, w tym takich, które powinna załatwiać sama, praca w
    Zarządzie nie wygląda zbyt różowo
    model "płacę, więc wymagam" i odrzucanie jakichkolwiek własnych
    aktywności dla wspólnoty może moim zdaniem spowodować niechęć do
    zajmowania się sprawami wspólnotowymi i kandydowanie do zarządu

    tacy forumowicze jak agness raczej do Zarządu nie będą kandydować -
    wygodniej jest ponarzekać i "płacić i wymagać"
    kto więc będzie chciał brać na siebie te ciągłe wysłuchiwanie
    pretensji?

    Zarząd powinien mieć wsparcie mieszkańców i pewien poziom posłuchu.
    Cóż bowiem znaczy słowo "wspólnota mieszkańców"?
    indywidualności, które wymagają od swojego Zarządu?
    czy grupę ludzi skupioną wokół wspólnego celu - czyli wspólnotę?
    A jeśli to drugie, to jaki mamy wspólny cel?

    Brak takiego wspólnotowego podejścia niestety niewiele dobrego
    przyniesie...
  • monia148 20.08.09, 18:30
    karaton, nie wciskaj ciemnoty. Nikt tu na tym forum nie oczekuje od
    zarządu załatwiania wszystkich spraw. Oczekuje jedynie poprawnego
    wywiązywania się zarządu z przyjętych / dobrowolnie / obowiązków.
    Apelujesz o jakieś wsparcie zarządów. Przypuszczam że nie o wsparcie
    finansowe ci idzie. Wyjaśnij konkretnie na czym miałoby to wsparcie
    polegać np w sytuacji nieczynnej od miesięcy jednej z dwu furtek
    wejściowych na osiedle? Albo jak wesprzeć zarząd by zmusił
    administratora do energiczniejszej pracy. Na przykład naoliwienia,
    choć raz na pół roku, zawiasów drzwiowych? Albo uruchomienia
    podlewania trawnika gdy zaczyna żółknąć? Albo znalezienia dekla na
    kosz od psich odchodów przy bloku B? Ja wesprzeć? Może modlitwą by
    skróceniu uległy meki na tym osiedlu np administrator czy
    administratorki? Bo musza się męczyć potęznie. Gdyby nie ci
    narzekający jak ja, zyłoby się im wspaniale.
  • karaton 21.08.09, 11:52
    wystarczy czytać uważnie i traktować słowo napisane, jako treściwe

    pisałem o wzywaniu policji i wytykałem traktowanie zarządu jako
    chłopca na posyłki, albo policjanta

    teksty o ciemnocie sobie daruj, lepiej wejdź do zarządu i rób
    porządek, zamiast męczyć się i frustrować niemocą wypuszczaną na
    forum
  • monia148 22.08.09, 15:08
    piszesz karaton niestarannie / inaczej: nielogicznie /. Od zarzadu,
    powtarzam cierpliwie, nalezy oczekiwać przeciwdziałania opisanej
    sytuacji.Nie dzwonienia na policję. Przeciwdziałanie to pomysł i
    konkretny ruch. Przykład: zarzad powinien dysponować aktualna list`a
    mieszkańców. W przypadkach podobnych jak opisywane nalezy pisemnie
    własciciela powiadamiać. Wanioskodawcą może być sąsiad, może notatka
    ochrony itp. Ale leniwemu zarządowi sporządzenie listy mieszkańców
    nie jest potrzebne, zatem gdzie ma pisać? Tu zaznaczam że określeniem
    ,,zarząd,, opisuję tez administratora, który zgrabnie zawęża swoje
    obowiązki do nadzoru nad sprzatającymi czyli robi tylko wrażenie.
    Zwracanie na te fakty to nie narzekanie a informowanie gdzie pies
    pogrzebany. To przeciwdziałanie funkcjonowania głupich gadek typu
    ,,gdyby wszyscy mieszkańcy byli porządni,, lub ,, kto tu mieszka ,,
    itp Funkcjonowanie takich opinii, myslę że celowo rozpuszczanych
    zwalnia w potocznej opinii zarządy ze wszystkiego. Nie da się pPanie
    nic zrobić bo ludziska są nienauczone. To nie o to chodzi! A
    dalczego tak często podnoszę niektóre kwestie? Bo jeśli się utrwala
    złe zachowania poprzez tolerancję dla nich, nigdy sobie z nimi nie
    poradzimy w przyszlości. Zatem każdy dzień zerowej aktywności
    zarządu w sprawach ich obowiązków, to fatalne skutki dla wizerunku
    osiedla.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka