Frank i dolar po 4 zł? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • waluty.onet.pl/frank-i-dolar-po-4-zl,18892,4986003,1,news-detal
    • Gość: Aaron IP: *.dynamic.chello.pl 31.12.11, 19:42
      a się cieszę bo ludzie z DOŻYWOTNIM WYROKIEM HIPOTECZNYM fantastycznie napędzają gospodarkę !!! Pracują po 12-14 godzin dziennie za stawki 8-godzinne... Ja jako przedsiębiorca gorąco polecam takich pracowników bo stanowią oni niedościgniony wzór wydajności pracy co podkreślam na cotygodniowych spotkaniach z załogą... Ich dodatkowa zaleta jest taka że za drobną prowizją (20-30 zł) dostarczają informacji właścicielowi firmy który jeszcze inny pracownik ma kredyt hipoteczny na karku... Są to cenne informacje bo pozwalają szybko zastąpić wypalonego kredytowca innym i odpowiednio przykręcić mu śrubę.... Zdecydowanie polecam tą grupę pracowników choćby z tego wzgledu że ich PO-pulacja w Polsce jest szacowana na ponad 700 tysięcy osób (sami frankowcy). "Najcieplej" maja ci którzy brali kredyty w 2008 roku (frank po 2 złote) bo ich dług przez 3 lata wzrósł prawie 2-krotnie (rządy Platformy Obywatelskiej) co w praktyce oznacza spłatę długów aż do śmierci ale i z innych kredytowców przedsiębiorcy pracodawcy będą mieli PO-ciechę...
      Szczęśliwego Nowego Roku !
      • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 01.01.12, 11:21
        w 2011 swiatowe jelonki lykaly CHF jak nasze jelonki "mieszkanka" w 2007-8



        • Gość: maniek IP: *.dynamic.chello.pl 01.01.12, 12:30
          Wlasnie rzad peło nic nie ma do kuru chf, podobnie nie ma wplywu
          na ceny paliw i innych produktow.

          Widze, ze dymaja cie az milo ;)
          rzad poprancow jest od gry pozorow robienia, wojny z pisem i tuskoleniem co kilka lat o tym jak to bedzie dobrze mlodym wyksztalconym wydymanym juz za chwile.
          Miedzy innymi dlatego ty lub twoi znajomi lykacie jak mlode pelikany propagande sukcesu - w kraju kim dzong ila bylibyscie w siodmym niebie. Pdobnie z cenami mieszkan - maja byc po 8-10k/m2, a ceny lekarstw juz w tym roku bedziesz mial odgornie ustalone - liberalizm tylko troche jak socjalizm.

          ogarnij sie ....
          • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 01.01.12, 13:29
            > Wlasnie rzad peło nic nie ma do kuru chf, podobnie nie ma wplywu
            > na ceny paliw i innych produktow.

            albo sprobujesz wykazac, ze ma - przynajmniej sie posmiejemy z twoich brakow w wiedzy - albo przestac klepac te swoje brednie, ktorymi tylko osmieszasz swoich zleceniodawcow z pis
            • System bankowy jest ściśle regulowany przez państwo. Poczytaj o roli nadzoru bankowego.

              Nadzór bankowy powinien odpowiednio wcześnie zrobić dwie rzeczy:
              * ograniczyć dostępność kredytów walutowych dla ludzi o dochodach w PLN
              * wprowadzić zasadę, że biorąc kredyt hipoteczny odpowiada się tylko nieruchomością, a nie całym majątkiem

              Gdyby KNF wprowadził na początku bańki takie regulacje nie byłoby problemu z setkami tysięcy młodych ludzi z kredytem na 30-40 lat o wartości przewyższającej wartość nieruchomości. Ceny nieruchomości byłyby też na zupełnie innym poziomie.

              Dlaczego się tak nie stało? Pieniądze nie śmierdzą, wystarczy spojrzeć jak się zmieniały się w tym czasie zyski banków np. Pekao SA www.money.pl/gielda/spolki_gpw/bank;pekao;sa,peo,finanse.html
              Najlepszy interes dla banku to mieć dłużników którzy co miesiąc przynoszą w zębach pieniądze, a ich zadłużenie cały czas rośnie.

              PS. To że prezes Pekao SA w latach 2003-2010 jest głównym doradcą ekonomicznym premiera Tuska to zbieg okoliczności. Kiedy interes zaczyna się gorzej kręcić zawsze można dołożyć jakieś dofinansowanie na koszt podatników żeby dochody banku się zgadzały ("Rodzina na bankowym") i zapłacić pieniędzmi przyszłych emerytów ("przeniesienie" pieniędzy z OFE do ZUS).
              • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 01.01.12, 18:14
                w USA w 2007 pekla wielka banka nieruchomosci - poprzednia o miejszej skali pekla 12 lat wczesniej, po peknieciu banki dotcom-owej FED utrzymywal niskie stopy procentowe - to bylo paliwo do banki nieruchomosci

                rzad ani FED nie kiwnely palcem w bucie - mimo setek sygnalow o nieprawidlowosciach

                banki nieruchomosci mialy miejsce od Hiszpanii po Chiny

                natomiast rzady w latach 2005-7 - gdy tworzyla sie banka sprawowal PiS, w czasie rzadow PO szefem KNF i NBP byli funkcjonariusze PiS - Skrzypek przy kazdym spotkaniu RMP forsowal obnizki stop procentowych - paliwo dla banki

            • > > Wlasnie rzad peło nic nie ma do kuru chf, podobnie nie ma wplywu
              > > na ceny paliw i innych produktow.
              >
              > albo sprobujesz wykazac, ze ma - przynajmniej sie posmiejemy z twoich brakow w
              > wiedzy - albo przestac klepac te swoje brednie, ktorymi tylko osmieszasz swoic
              > h zleceniodawcow z pis

              Taaaa, państwo nie ma żadnego wpływu na:
              (1) ceny paliw - zwłaszcza w sytuacji, w której ponad połowa ceny to podatki nakładane przez państwo
              (2) kursy walut - powiedz to Szwajcarom (utrzymują stały kurs wobec EUR), Chińczykom (od lat osłabiają walutę) albo Estończykom (utrzymywali stały kurs waluty wobec EUR przed przyjęciem EUR).
              • Gość: dr Watson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.12, 18:05
                w dalekich krajach

                musi byc ciezko jak dla takich fanatykow nie starczylo zadnej ustawy do sprzedania na cmentarzu, zaden katarski inwestor nie wspomogl, nie dopuscili do prywatyzacji, a nawet nie bylo zadnej posady zeby upchnac taki piekny umysl

                wiec teraz nadaje z zagranicy o tym jak jest dobrze pod rzadami PO, jak tylko przebije sie do komputera w kantorku smoluchowatego baasa z Molukow, chociaz jak go ten przyuwazy to laga jest w uzyciu bo na zmywakach nie placa jak Piterze za pierdzenie w stolek
                • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 01.01.12, 18:16
                  to byly zlote lata dla deweloperow - nie bylo PZP - a wuzetki kupowalo sie na kilogramy

                  przyszla HGW i sie lapowkarstwo skonczylo
                  • Gość: dr Watson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.12, 20:11
                    ciekawe czy na zywo tez by lgal w zywe oczy

                    ale Bufet chyba jednak woli cisze od takich Paszkow Morozowow co sie wyrywaja niepytani - w koncu ktos moze podchwycic temat, lekko poskrobac i sie okaze ze lody najlepiej krecic w rytm walca

                    • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 01.01.12, 21:07
                      po likwidacji property development sp z oo

                      • Gość: dr Watson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.12, 22:37
                        trudno, a nie uciekaja z podwinietym ogonem na obce zmywaki zeby byc wycieruchami

                        Polska to cos wiecej niz kariera - to na przyklad przelamanie sie oplatkiem z rodzina na swieta jak przystalo prawdziwym katolikom a nie lykanie zielonego sledzia i mizianie sie z pedrylami w imie tolerancji

                        a zreszta dla zdolnych ludzi dobra praca w Polsce jeszcze sie znajdzie mimo ze wszedzie sa bandy tuszczych pierdzistolkow co tylko patrza jak czlowieka ograbic z owocow jego pracy - ale i na nich przyjdzie czas i zamiast lisci ...

                        nie trzeba jechac w obce kraje i dawac dupy jakiemus ciapatemu

                        • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 01.01.12, 23:00
                          > trudno, a nie uciekaja z podwinietym ogonem na obce zmywaki zeby byc wycierucha
                          > mi

                          wystarczy ze deweloperscy naganiacze zaczna walczyc o nizsze ceny mieszkan

                          > Polska to cos wiecej niz kariera - to na przyklad przelamanie sie oplatkiem z r
                          > odzina na swieta jak przystalo prawdziwym katolikom a nie lykanie zielonego sle
                          > dzia i mizianie sie z pedrylami w imie tolerancji

                          katolicy sa wszedzie - ale akurat jest ich w Polsce najmniej, w Polsce dominuje poganstwo, bredzenie o tradycji - choc np. oplatek to tradycja zydowska, a choinka to tradycja niemiecka

                          > a zreszta dla zdolnych ludzi dobra praca w Polsce jeszcze sie znajdzie mimo ze
                          > wszedzie sa bandy tuszczych pierdzistolkow co tylko patrza jak czlowieka ograbi
                          > c z owocow jego pracy - ale i na nich przyjdzie czas i zamiast lisci ...

                          bedac wisiec naganiacze deweloperscy

                          > nie trzeba jechac w obce kraje i dawac dupy jakiemus ciapatemu

                          oczywiscie dla ciebie obce kraje to ciapaty za plecami - wiec nawet w Polsce mozesz sie czuc jak w obcym kraju
              • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 01.01.12, 18:19
                > Taaaa, państwo nie ma żadnego wpływu na:
                > (1) ceny paliw - zwłaszcza w sytuacji, w której ponad połowa ceny to podatki na
                > kładane przez państwo

                idealny swiat dla deweloperow - zadnych podatkow

                > (2) kursy walut - powiedz to Szwajcarom (utrzymują stały kurs wobec EUR),

                powiedz, czego jeszcze nie wiesz ??? wydziales kiedy wykres EUR/CHF ???

                > Chińczykom (od lat osłabiają walutę)

                oslabiaja ???? tak jak ty swoje szare komorki

                >albo Estończykom (utrzymywali stały kurs waluty
                > wobec EUR przed przyjęciem EUR).

                ty si chlopie doucz i nie kompromituj sie klepanie bzdur wymieszanych z bredniami
                • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 09.01.12, 14:37
                  wyborcza.biz/biznes/1,100896,10933662,Litewska_prasa__Taniejacy_zloty_zagraza_litewskiej.html
                  zagadka dla zwolennnikow regulowania kursow wymiany walutowej przez rzad:

                  wezmy EUR, USD, CHF, GBP - ktora walute proponujecie ??? i co rzad powinien zrobi w przypadku duzych zmian w ramach podanych 4 walut ?? rzad Litwy musi jeszcze dodac PLN i RUB, a Wegrzy RUB i ROL do palety walut ... smialo teoretycy regulacji na rynku - a moze waluty na kartki ??? co wy na to ??
    • Gość: Mandos IP: *.dynamic.chello.pl 31.12.11, 19:44
      Ostatnia moja prognoza+ życzenia noworoczne dla kredytobiorców :)
      To, czy frank i dolar przebiją poziom 4 zł, to jest pewne, można jedynie pytać, kiedy to się stanie i tym samym zapoczątkuje nowy etap długookresowego poziomu wahań kursu tych walut względem złotego w przedziale 4-4,50 zł/1 jednostka (CHF lub USD).
      Moim zdaniem, w 2012 r. frank i dolar nie tylko przebiją na trwale poziom 4zł/1CHF 4zł/1USD, ale obie pary walutowe (tj CHF/PLN i USD/PLN) prawie się zrównają - jeśli sprawy potoczą się źle w UE bardzo szybko- to poziom 4 zł może zagościć na trwałe już w wakacje, a poziom 4,50 zł w IV kwartale 2012. Niedawno pisałem ostatni, długi post -resume, którym chciałem Państwu uzmysłowić pokrótce zależność pompowania cen mieszkań w PL w minionych kilku latach, kwestię wahań kursów walutowych a przyszłość w Polsce. Nieraz w tych postach krytycznie pisałem o tych, co dali się 'zapakować' w przewartościowane mieszkania /działania spekulantów w PL/ za wysoce ryzykowne kredyty walutowe (choć i złotówkowe kredyty pozostawiają wiele do życzenia). Ponieważ nie chcę już pisywać dalej w kolejnym roku, bo musiałbym wieszczyć jedynie pogłębianie marazmu gospodarczego w Europie i jego wpływu na kursy walut, czyli wieszczyć ponuro niczym Kasandra, a nie chcę nikomu psuć nastroju, zatem tym postem kończę i zarazem dziękuję za lekturę dotychczasowych postów.
      Ale przede wszystkim na koniec pragnę kredytobiorcom, tak "złotówkowym", jak i "walutowym" życzyć szczerze dużo siły, wytrwałości i przede wszystkim - utrzymania pracy dającej solidne dochody. Niestety, najbliższy rok i reszta lat najpewniej do końca tej dekady będą obfitowały w nerwowe sytuacje w życiu politycznym i gospodarczym, w Polsce i poza nią. Musicie Państwo to przetrzymać. Są tłuste i chude lata. Teraz po prostu nastąpiły lata chude. Rzadko cytuję, ale w tej sytuacji mogę dodać, za św. Ignacym Loyolą, założycielem zakonu Jezuitów: "Czyń tak, jakby wszystko zależało od ciebie, ale ufaj tak, jakby wszystko zależało od Boga". Zatem, Wasza wewnętrzna siła, wsparta wiarą i - mam nadzieję - wsparciem bliskich i zaufanych przyjaciół, pozwoli przetrwać ewentualne ciężkie chwile dla budżetu domowego.
      Tak naprawdę szkoda mi Was wszystkich i powinniście skończyć to nieustanne przerzucanie się w Internecie w postach: kto lepszy i bardziej przebiegły - czy frankowiec czy złotówkowiec itp. Wygranymi na kredytach są bowiem tylko 3 grupy: 1) ci, co sprzedali mieszkania w okresie hossy (szczytu bańki cenowej), 2) pośrednicy i 3) banki kredytujące. Nie wy. Jako naukowiec (dr ekonomii) i po prostu człowiek szczerze zatroskany o Polskę wiem, że Wam, jako chcącym mieszkać 'na swoim', dano przede wszystkim brzemię - niekiedy bardzo duże - w postaci niemałej kwoty kredytu i jeszcze przez pewien okres lat ciążyć ono będzie tak na Waszym losie w tych burzliwych czasach, jak też będzie wpływać na sytuację demograficzną i popyt wewnętrzny w Polsce. Ale głowa do góry - po złych czasach przychodzą te dobre. Ja sądzę, że za ileś-tam lat po prostu znajdzie się odpowiedzialna ekipa rządowa, która zrefinansuje Wasze kredyty (to, co z nich pozostanie do spłaty - zamienione na tańsze kredyty w walucie krajowej, i łatwiejsze do spłaty, pod kontrolą banków państwowych), aby tym samym zamknąć ten niechlubny rozdział w historii Polski (lata 2004-2010), gdy wystawiono młode pokolenie na pastwę spekulantów globalnych i ich pomagierów w kraju. Pozdrawiam!
    • Gość: rozgoryczony IP: *.dynamic.chello.pl 31.12.11, 19:48
      Czy można lubić bankowców ? Nie - oto moja historia. Cyniczni bankierzy i doradcy kredytowi zachęcali jak mogli najpierw ten kredyt a potem aneks. Po 4 latach : spłaciłem ponad 70.000 zł i dopiero za rok - dzięki aneksowi - uzyskam saldo we frankach równe wziętemu kredytowi. Czyli 80 tys z jednego kredytu za nic - za prowizje dla znanej firmy doradczej i bankierów.
      A mam za ten kredyt 50 metrowe stare mieszkaniem, z kredytem którego wartość przekroczyła już 80% wartość mieszkania. Zaraz poproszą o nowe zabezpieczenie kredytu i potem go wypowiedzą i mnie eksmitują. Kredyt oczywiście z 2008 r. I faktycznie haruję jak wół na ten kredyt, gdzie rata wynosi teraz ok. 2000 zł miesięcznie.
      • Gość: zxcv IP: *.dynamic.chello.pl 31.12.11, 20:04
        Cierpisz kolego na roztrojenie jaźni?
        • Gość: m IP: *.warszawa.vectranet.pl 01.01.12, 10:32
          Dokladnie - na forum pelno jest takich z roztrojeniem. Tym razem dr ekonomii :-) Trzy posty co kilka minut z tego samego IP. Jesli dr nie wie ze to widac - to z niego doktor jak z koziej d... trabka :-)

          To niestety cala prawda o forum. Ziejecie jakims jadem. Chcialbym tylko poznc motywy takich postow. Nie macie pracy? Nikt wam nie chcial dac kredytow? Mieszkacie u mamy? Wynajmujecie pokoik? Nie piszcie odpowiedzi bo to i tak nieprawda bedzie - znow sie zacznie ze ''kredyty sa dla frajerow itp", ze "odkladam na lokacie 7% i za 30 lat kupie jak stanieja"

          Ja mam swoj kredyt i bardzo dobrze mi z nim - szczegolow nie podaje bo ten dr ekonomii by sie tylko zasmucil.

          W Norym Roku zycze wszystkim braku takiego roztrojenia, pomyslnosci i radosci - byscie sfrustrowani nie musieli pisac takich klamstw - szkoda czasu, zycie naprawde jest piekne! :-)
          • Gość: rozdwojenie _jazni IP: *.dynamic.chello.pl 01.01.12, 12:33
            >> Ja mam swoj kredyt i bardzo dobrze mi z nim - szczegolow nie podaje bo ten dr ekonomii by >> sie tylko zasmucil.

            szykuj mini ratki w tym roku bo bank z takimi sie nie cacka - wtedy sie okaze jaki jestes zaradny i bogaaaaty za kaske z banku.

            • Gość: lol IP: *.dynamic.chello.pl 01.01.12, 12:36
              a się cieszę bo ludzie z DOŻYWOTNIM WYROKIEM HIPOTECZNYM fantastycznie napędzają gospodarkę !!! Pracują po 12-14 godzin dziennie za stawki 8-godzinne... Ja jako przedsiębiorca gorąco polecam takich pracowników bo stanowią oni niedościgniony wzór wydajności pracy co podkreślam na cotygodniowych spotkaniach z załogą... Ich dodatkowa zaleta jest taka że za drobną prowizją (20-30 zł) dostarczają informacji właścicielowi firmy który jeszcze inny pracownik ma kredyt hipoteczny na karku... Są to cenne informacje bo pozwalają szybko zastąpić wypalonego kredytowca innym i odpowiednio przykręcić mu śrubę.... Zdecydowanie polecam tą grupę pracowników choćby z tego wzgledu że ich PO-pulacja w Polsce jest szacowana na ponad 700 tysięcy osób (sami frankowcy). "Najcieplej" maja ci którzy brali kredyty w 2008 roku (frank po 2 złote) bo ich dług przez 3 lata wzrósł prawie 2-krotnie (rządy Platformy Obywatelskiej) co w praktyce oznacza spłatę długów aż do śmierci ale i z innych kredytowców przedsiębiorcy pracodawcy będą mieli PO-ciechę...
              Szczęśliwego Nowego Roku !
          • Gość: gosc2000 IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.01.12, 12:37
            KREDYTOBIORCY ZAWSZE CZUJNI. Za nic pare słow prawdy nie wchodzi im do glowy. Nieważne przestrogi bo ci co płaca podatki jakby co zapłaca za nas. Może jednak troche byś się zastanowil nad treścią a nie pisał, że ci dobrze z kredytem? A ja nie mam kredytu i mam dla siebie co miesiąc 2000 zł. I kto ma lepiej?
            • Gość: truten IP: 62.121.72.* 02.01.12, 22:54
              > I kto ma lepiej?

              Obstawiam, że mimo wszystko lepiej ma kolega, do którego postu się odnosisz.

              Gratuluję tego zysku 2000 PLN miesięcznie. Opowiedz, na co przeznaczasz te pieniądze. Chciałbym posłuchać co z pieniędzmi robią "ci, co mają lepiej" :D:D


              > Nieważne przestrogi

              Nie uważasz, że na "przestrogi" to był czas w 2008? Teraz to jest tylko upuszczanie jadu.
              • Gość portalu: truten napisał(a):

                > Obstawiam, że mimo wszystko lepiej ma kolega, do którego postu się odnosisz.

                A może jakieś argumenty?

                > Nie uważasz, że na "przestrogi" to był czas w 2008? Teraz to jest tylko upuszcz
                > anie jadu.

                To forum pełne było (jest) osób przestrzegających innych, że jak coś rośnie, to prędzej czy później spadnie. Nie chcieli słuchać, a dziś nie chcą się przyznać do tego, że 3-4 lata temu podjęli najgorszą decyzję życia, od której w zasadzie nie mają już odwrotu (życzę powodzenia tym, którzy będą chcieli sprzedać mieszkanie obciążone kredytem we franku kupionym po 2 zł; ci z RnS też muszą 8 lat mieszkanie trzymać i nie mogą zmienić jego przeznaczenia).

                S.
                • Gość: truten IP: 62.121.72.* 03.01.12, 01:39

                  > > Obstawiam, że mimo wszystko lepiej ma kolega, do którego postu się odnosi
                  > sz.
                  >
                  > A może jakieś argumenty?

                  A dlaczego o argumenty pytasz mnie, a nie poprzednika?


                  > To forum pełne było (jest) osób przestrzegających innych, że jak coś rośnie, to
                  > prędzej czy później spadnie.

                  Rozumiem, że Twoim zdaniem zasada "jak coś rośnie, to prędzej czy później spadnie" odnosi się tylko do cen mieszkań, ale w żadnym wypadku nie do kursu wymiany franka. Ciekawa optyka.



                  > Nie chcieli słuchać, a dziś nie chcą się przyznać
                  > do tego, że 3-4 lata temu podjęli najgorszą decyzję życia, od której w zasadzi
                  > e nie mają już odwrotu

                  Od kredytu na 30 lat z założenia nie ma odwrotu. Zwała na rynku, której świadkami byliśmy, niewiele tu akurat zmienia.



                  > (życzę powodzenia tym, którzy będą chcieli sprzedać mies
                  > zkanie obciążone kredytem we franku kupionym po 2 zł; ci z RnS też muszą 8 lat
                  > mieszkanie trzymać i nie mogą zmienić jego przeznaczenia).

                  To o czym mówisz będzie rzeczywistym problemem dla ludzi, którzy będą MUSIELI z jakichś powodów sprzedać mieszkanie. Olbrzymia większość frankowiczów traktuje to jedynie jako przejściową niedogodność, wychodząc z założenia że za kilka-kilkanaście lat wszystko wróci do względnej normy. I patrzą, że rata im wzrosła o 20%, co nie wpływa na ich płynność. Czy to jest słuszne podejście czy nie, ciężko obstawiać. Jeszcze dwa lata temu wieszczono NWO z wymianą światowego lidera z USA na Chiny. Teraz najbardziej po tyłku dostaje UE. Co będzie za rok czy dwa? Frank po np. 5 PLN i ujemny LIBOR?
                  • Gość: 01 IP: *.dynamic.chello.pl 03.01.12, 07:44
                    > Od kredytu na 30 lat z założenia nie ma odwrotu. Zwała na rynku, której świadka
                    > mi byliśmy, niewiele tu akurat zmienia.

                    Nieprawda. Gdyby szło zgodnie z planem, tzn. gdyby nie nastąpiły spadki, w każdej chwili mogliby sprzedać mieszkanie. Sprzedawcy obiecywali, że odwrót będzie, i to korzystny, tymczasem odwrotu nie ma.

                    >Olbrzymia większość frankowiczów traktuje
                    > to jedynie jako przejściową niedogodność, wychodząc z założenia że za kilka-ki
                    > lkanaście lat wszystko wróci do względnej normy. I patrzą, że rata im wzrosła o
                    > 20%, co nie wpływa na ich płynność.

                    Zapomniałeś napisać, że statystyczny kredyt hipo spłaca się w sześć lat. Coś dawno nikt nie przytaczał tego argumentu, a kiedyś był bardzo popularny. Do normy w cenie franka właśnie wróciliśmy. A kredytobiorcom CHF co innego pozostało niż traktowanie tego, co się dzieje, jako przejściowej, 20- albo 30-letniej niedogodności?
                  • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 03.01.12, 07:44
                    > Rozumiem, że Twoim zdaniem zasada "jak coś rośnie, to prędzej czy później spadn
                    > ie" odnosi się tylko do cen mieszkań, ale w żadnym wypadku nie do kursu wymiany
                    > franka. Ciekawa optyka.

                    akurta kurs PLN wobec CHF rosl przez 10 lat, i zgdonie z tym co mowisz - spadl ...

                    > > Nie chcieli słuchać, a dziś nie chcą się przyznać
                    > > do tego, że 3-4 lata temu podjęli najgorszą decyzję życia, od której w za
                    > sadzi
                    > > e nie mają już odwrotu
                    >
                    > Od kredytu na 30 lat z założenia nie ma odwrotu. Zwała na rynku, której świadka
                    > mi byliśmy, niewiele tu akurat zmienia.

                    wiele zmienia - w przypadku utraty pracy, choroby itp nie ma mowy o zamianie mieszkania na mniejsze, zawieszenia czy tez rozlozenie splat, w przypadku malzenstwa rozwod jest niemozliwy

                    > > (życzę powodzenia tym, którzy będą chcieli sprzedać mies
                    > > zkanie obciążone kredytem we franku kupionym po 2 zł; ci z RnS też muszą
                    > 8 lat
                    > > mieszkanie trzymać i nie mogą zmienić jego przeznaczenia).
                    >
                    > To o czym mówisz będzie rzeczywistym problemem dla ludzi, którzy będą MUSIELI z
                    > jakichś powodów sprzedać mieszkanie. Olbrzymia większość frankowiczów traktuje
                    > to jedynie jako przejściową niedogodność, wychodząc z założenia że za kilka-ki
                    > lkanaście lat wszystko wróci do względnej normy.

                    a jaki maja wybor - musza sie pocieszac

                    > I patrzą, że rata im wzrosła o
                    > 20%, co nie wpływa na ich płynność.

                    a moze im wplynie jak z dobrze oplacanej posady w korporacji po ukonczeniu 30-tki wyladuja na poczcie ???

                    > Czy to jest słuszne podejście czy nie, cię
                    > żko obstawiać. Jeszcze dwa lata temu wieszczono NWO z wymianą światowego lidera
                    > z USA na Chiny. Teraz najbardziej po tyłku dostaje UE. Co będzie za rok czy dw
                    > a? Frank po np. 5 PLN i ujemny LIBOR?

                    przede wszystkim dzielni frankowicze moga sie spodziewac listow z banku domagajacych sie dodatkowych zabezpieczen lub splaty czesci zadluzenia - takie listy otrzymuja setki tysiecy kredytowiczow w USA i UE - banki dzialajace w Polsce tez beda zmuszone do takiego dzialania, jako alternatywa przyjdzie im pozyskanie dodatkowych kapitalow, jako ze w wiekszosci bankow uwzglednienie trwale utraty wartosci kredytow hiptecznych denominanowanych w CHF prowadzi do ujemnych kapitalow, a to znak, ze cos sie dzieje jak mawia x. Szatanek
                  • Parę osób już ci odpisało, ale mimo to i ja dołożę swoje trzy grosze...

                    > A dlaczego o argumenty pytasz mnie, a nie poprzednika?

                    Ty wyraziłeś pewien pogląd wartościujący a ja chciałbym poznać argumenty, które skłoniły cię do jego przedstawienia. Ciekawią mnie, bo jestem dokładnie odmiennego zdania.

                    > Rozumiem, że Twoim zdaniem zasada "jak coś rośnie, to prędzej czy później spadn
                    > ie" odnosi się tylko do cen mieszkań, ale w żadnym wypadku nie do kursu wymiany
                    > franka. Ciekawa optyka.

                    To była tylko próba podsumowania w kilku słowach dyskusji, które toczyły się tu na przestrzeni ostatnich lat. Niepotrzebnie tak się nią przejąłeś... Widzisz, mądrzejsi od ciebie ludzie wiedzą, że jeśli coś przyjmuje skrajnie niską lub wysoką wartość, to prawdopodobieństwo powrotu do średniej jest jednak większe niż prawdopodobieństwo tego, że będzie dalej spadało czy rosło. Zasada ta nie obowiązuje zawsze i wszędzie, ale w zastosowaniu, które nas interesuje raczej tak. Poziomy kursów walutowych w średnim i długim terminie nie są pochodną ruchów kapitału spekulacyjnego, bo jego domeną jest krótki i ultrakrótki termin. Wraz z wydłużaniem horyzontu prognozy warto brać pod uwagę czynniki bardziej fundamentalne (przede wszystkim makroekonomiczne) i zastanawiać się nad poziomem równowagi. Krótko mówiąc: istniały wszelkie podstawy by zakładać, że w ciągu następnych miesięcy frank ulegnie sporej aprecjacji. Różnicę między niedowartościowaniem (franka) a przewartościowaniem (nieruchomości) chyba rozumiesz i nie trzeba ci jej dodatkowo wyjaśniać?

                    > Od kredytu na 30 lat z założenia nie ma odwrotu. Zwała na rynku, której świadka
                    > mi byliśmy, niewiele tu akurat zmienia.

                    A to dlaczego? Kredyt jak kredyt, jeśli jest brany na odpowiednich warunkach, na nieprzewartościowane nieruchomości, dlaczego miałby stanowić problem? Jeśli ceny nieruchomości są stabilne, sprzedaż mieszkania obciążonego kredytem nie będzie stanowiła żadnego problemu. Tym bardziej, że przy niskich cenach ceteris paribus wysokość kredytu mogłaby być mniejsza, a więc i okres jego spłaty krótszy.

                    Wy zaś nie tylko kupowaliście mieszkania w szczycie bańki, nie tylko dobrowolnie godziliście się na włączenie do waszych rozliczeń z bankiem dodatkowego czynnika ryzyka w postaci kursu walutowego, to jeszcze wybraliście rekordowo niedowartościowaną (także) w stosunku do PLN walutę, jaką był wówczas frank. Bo przecież liczy się tylko wysokość ratki!

                    > To o czym mówisz będzie rzeczywistym problemem dla ludzi, którzy będą MUSIELI z
                    > jakichś powodów sprzedać mieszkanie. Olbrzymia większość frankowiczów traktuje
                    > to jedynie jako przejściową niedogodność, wychodząc z założenia że za kilka-ki
                    > lkanaście lat wszystko wróci do względnej normy. I patrzą, że rata im wzrosła o
                    > 20%, co nie wpływa na ich płynność.

                    Zaraz, zaraz. Mieszasz dwie rzeczy. Bieżącą płynność i płynność aktywów rozumianych jako zdolność do ich szybkiego spieniężenia. Co do bieżącej płynności się nie wypowiadam, bo to sprawa indywidualna każdego kredytobiorcy (w grę wchodzą zarobki, zwyczaje konsumpcyjne itd.). Jeśli zaś chodzi o płynność aktywów, nie możesz zakładać, że jakoś to będzie. Czy ty zdajesz sobie sprawę, co to znaczy nie móc zrobić nic z mieszkaniem, które się posiada i za które płaci się olbrzymie (!) pieniądze? Wątpię, bo byś takich głupot nie pisał... Pracy nie zmienisz, choćbyś miał perspektywy na lepszą w innym mieście czy dzielnicy (i będziesz sobie pluł w brodę), mieszkania nie zmienisz na większe, gdy np. pojawią się dzieci (chyba że to wynajmiesz) itp. itd. Będą ci chcieli postawić przed oknami bunkier jak ten przy Brackiej, a ty nie będziesz mógł mieszkania zawczasu sprzedać, bo niby jak? Cokolwiek z nim zrobisz, stracisz... Czy próbowałeś kiedyś policzyć, ile będzie cię kosztował kredyt i do jakiego poziomu powinny wzrosnąć ceny mieszkań, by koszt ten zrównoważyć? Dla wielu byłby to kubeł zimnej wody...

                    S.
              • Gość: gosc IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.01.12, 11:17
                2000 razy 12 miesiacy to jest ile? A zapomniałem dodac. MAM MIESZKANI WLASNE! Skoro on ma kredyt to czyje jest mieszkanie? No TRUTEN? I kto ma lepiej?TRUTEN!!!
                • Gość: truten IP: 62.121.72.* 06.01.12, 21:37
                  > 2000 razy 12 miesiacy to jest ile? A zapomniałem dodac. MAM MIESZKANI WLASNE! S
                  > koro on ma kredyt to czyje jest mieszkanie? No TRUTEN? I kto ma lepiej?TRUTEN!!
                  > !

                  Tak, masz lepiej. Nie tylko nie płacisz raty czy za wynajem, ale na dodatek mama śniadanie zrobi, posprząta i brudy wypierze :)
                  • Gość: gosc IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.01.12, 14:09
                    Takie metody stosował rumun. Ty widze musisz sie pocieszyć w jakiś sposób ale skoro musissz ... Tylko ja napisałem, że mam własne mieszkanie i nie mieszkam u mamusi. taki mały szczegół. ale jesli nawet to co w tym złego. Wystarczy, ze przez 10 lat oszczedze wysokośc raty na lokacie i mam na mieszkanie, skromne ale własne!!!! Tobie to sie nie miesci w głowie niestety.
            • Gość: m. IP: *.warszawa.vectranet.pl 03.01.12, 22:33
              No jednak uwazam, ze to ja mam lepiej. Mam kredyt ale tez i oszczednosci - dzis moglbym splacic swoj kredyt w calosci. Ale tego nie robie, z pieniedzy robie inny uzytek. Wiekszy niz Ty ze swoich 2000 :-)

              Dla mnie normalna rzecza byl kredyt hipoteczny. Chcialem miec swoje miekanie a nie wynajmowac. Naturalne tez bylo dla mnie to, ze finansuje je z kredytu, a nie ze swoich srodkow wlasnych. Rata przy kursie CHF 3,6 wynosi okolo 1400 zl. Za wynajem podobnego mieszkania musialbym zaplacic okolo 2500 zl. Aktualnie do splaty mam okolo 95000 CHF (przy dziejszych stopach proc i niskiej marzy szybko splaca sie kapital!), mieszkanie wg dziejszych cen warte okolo 550-600 tys PLN (kredyt w 2005 roku na 90% wartosci uwczesnej mieszkania)
              • Gość: dd IP: *.adsl.inetia.pl 03.01.12, 23:01
                Wynajem z czynszem czy bez? Zwykle cena jest podawana z czynszem, wobec czego sam wynajem 2000. Kredyt na 90% - nie możesz tego bezpośrednio porównywać z wynajmem całego mieszkania. A na koniec chcesz ludziom wmówić, że sprzedasz Franków po 2.5 (tyle mniej więcej kosztował Frank w 2005) i odkupywanie ich po 3.6 to taki świetny biznes?
                Wreszcie w 2005 były inne ceny mieszkań, więc (Ty zapłaciłeś ze nie jakieś 280 tys), wiec nie odnoś swojej sytuacji do tych, co się załadowali w 2008 albo rozważają czy teraz kupić czy wynająć.
                • Gość: m. IP: *.warszawa.vectranet.pl 03.01.12, 23:22
                  Zgadza się
                  Choć czynsz u mnie to jakieś 400zl
                  A równie dobrze najem mógłby wynieść i 2800-3000zl

                  Irytuje mnie tylko to, ze wszystkich frankowcow wrzuca się do jednego worka
                  Nawet nie wiesz ile razy sugerowano mi ze mam miniratke itp
                  Forum to pełne jest po prostu niespelnionych frustratow, mieszkających u mamusi lub wynajmujących pokoik
                  • Czy możesz mi wytłumaczyć, po jaką cholerę opisujesz swoją sytuację w odpowiedzi na post jakiegoś człowieka, który znajduje się w sytuacji zupełnie innej niż ty? Który brał ten swój kredyt w szczycie bańki i przy rekordowo niskim franku? Ty brałeś swój przy franku z przedziału 2,4-2,8 i cenach w okolicach 4-5 tys. za m2 i względnie niskiej marży. On brał w 2008 r. przy franku 2-2,4 i cenach 2-2,5 razy wyższych, na dodatek bez wkładu własnego. Widzisz różnicę, czy nie bardzo? Bo albo ja czegoś nie rozumiem, albo ty próbujesz mnie przekonać, że białe nie jest czarne na podstawie przyrównania czerwonego do zielonego...

                    I jeszcze jedno. Będę to powtarzał do skutku, aż tacy jak ty wykują to na blachę. O opłacalności długoterminowego kredytu w walucie obcej i przy zmiennych stopach procentowych możesz mówić dopiero po jego całkowitej spłacie. Po drugie, nie wiesz, ile uzyskasz z ewentualnej sprzedaży swojego mieszkania, dopóki nie znajdziesz chętnego na jego kupno. Kwoty, które podałeś są tylko i wyłącznie wytworem twojej wyobraźni, oszacowanym zapewne na podstawie nie wiadomo skąd wziętych tzw. "cen" ofertowych. Cena powstaje w momencie zawierania transakcji. Nie ma transakcji - nie ma wyceny rynkowej, a wartość twojego lokalu jest wyłącznie "papierowa". Zyski lub straty realizujesz w momencie zawierania transakcji. Prostackie marking to market, które próbujesz uskuteczniać nie zmienia w żadnym razie twojej sytuacji.

                    A jeżeli chcesz robić tę codzienną wycenę, to wyceniaj odpowiednio nie tylko aktywa, ale i pasywa. Łatwo przychodzi ci wypisywanie głupot na temat wartości mieszkania, ale już nie dostrzegasz tego, że mimo iż kredyt spłacasz już ca. 6 lat, nadal do spłaty masz 351,5 tys. zł kapitału (w tej walucie zarabiasz, prawda?) plus odsetki. Załóżmy, że spłacisz to w lat 15*. Odsetki na dziś będą cię kosztować (przy średnim poziomie stopy procentowej zaledwie 2,5% p.a. - zakładam, że LIBOR CHF jednak wzrośnie, do tego dochodzi marża; a jest to bardzo optymistyczne założenie) dodatkowe 20 tys. franków, czyli 75 tys. zł. Masz więc po stronie aktywów mieszkanie, które wyceniasz sobie na 500 tys. (rzeczywista wartość jest nieznana), oraz kredyt po stronie pasywów o konserwatywnie oszacowanej na dziś wartości 425 tys., który spłacasz już od 6 lat (a był to kredyt na zaledwie 90% wartości mieszkania). Powiem tak: interes życia!!! Jednym pocieszeniem dla ciebie jest to, że faktycznie twoje szanse na sprzedaż takiego mieszkania są większe niż kolegi, na post którego odpowiadałeś. Ale raczej na tej sprzedaży nie zarobisz**...

                    > A równie dobrze najem mógłby wynieść i 2800-3000zl

                    Wszystko szacujesz w tak precyzyjny sposób? To 2000, to 3000?

                    I jeszcze jedno: ci, o których byłeś uprzejmy pisać, że mieszkają z rodzicami lub wynajmują pokoik mają całkiem niezły ubaw z wypowiedzi osób takich jak ty... Tyle że to forum chyba powinno służyć czemuś innemu niż wzbudzaniu wesołości u uczestników? Tu pisz te swoje humorystyczne wstawki...

                    Tak, wiem, rozpisałem się. Ale może ktoś czytający dzięki temu zrozumie, jak trzeba podchodzić do zaciągania długoterminowych zobowiązań, gdzie i wartość aktywów, i pasywów jest niemożliwa do oszacowania ex ante...

                    S.

                    *) Wiem, że wziąłeś na znacznie dłuższy okres, bo to wynika z porównania kosztu raty kredytu 15-letniego z podanymi przez ciebie 1400 zł. A to oznacza, że wycena twoich pasywów z przeszacowania rośnie!

                    **) Nawet jeśli uwzględnisz średni koszt alternatywny najmu przez 6 lat, który wyniesie ok. 6 x 12 x 1500 = 108 tys. zł, nie wyjdziesz na plus. A jeśli byś mieszkał "u mamusi" (co nie mieści ci się w głowie) lub rozważył inną, tańszą alternatywę niż wynajem porównywalnego mieszkania (zwykle najpierw wynajmuje się kawalerkę, niektórzy tylko pokój, później coś większego), będziesz na jeszcze większym minusie. (Wartość pieniądza w czasie pomijam, bo gdyby taką analizę chcieć zrobić porządnie, trzeba by uwzględnić także szereg innych czynników...)
                    • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 04.01.12, 07:28
                      byly sporo nizsze

                      frankowicze z 2007-8 mogli o takich pomarzyc

                      ty masz oszczednosci, umozliwiajace ci splate zadluzenia - 360 K PLN

                      dla frankowicza oszczednosci oznaczaja rezygnacje z wakacji lub polowe porcji kaszanki na kolacje
                      • Gość: m. IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.01.12, 08:56
                        Zwracam uwage ze chodzilo mi tylko o to, by nie wkladac wszystkich ''frankowiczow'' do jednego worka. Bo jesli tylko na forum pojawia sie osoba z kredytem w CHF, to od razu "Ci jedynie madrzy bez kredytow" zarzucaja ze zrobil zle, ze pewnie ma mini ratke, ze przez 30lat bedzie pracowal za pol darmo by spalcac swoj kredyt, ze zarabia 3000 a z tego 2000 przeznacza na rate itp.

                        Niech forum sluzy odpowiedziom na pytania, a nie do ciaglej prezentacji tez frustratow, bicia piany przez pseudo doktorow ekonomii (cierpiacych na roztrojenie jazni, bo raz sa dr ekonomiii za chwilke przedsiebiorca itp). Mialem juz kilka takich sytuacji ze zadajac pytanie wprost na tym forum (nie zwiazane z kredytem, a np. z jakims developerem czy tez szczegolem dot. mieszkania), rozpoczynala sie cala dyskusja nie zwiazana kompletnie z tematem poruszanym przeze mnie, a z tym, ze zle zrobilem biorac kredyt, ze mnie mini ratka wykonczy itp. Ja nikogo o ocene nie prosilem, natomaist czesto wrzuca sie mnie od razu do jakiegos worka, zaklada pewne rzeczy, z gory krytykuje i wrecz zyczy ''dobrze''
                        • Gość: 01 IP: *.dynamic.chello.pl 04.01.12, 10:20
                          > Niech forum sluzy odpowiedziom na pytania, a nie do ciaglej prezentacji tez fru
                          > stratow

                          wyobraź sobie, że brak długów na sumę 350 tys. złotych to nie tylko frustracja, ale i spory luz. Kupować franki po 3,70 i sprzedawać po 2,50 też każdy potrafi, zapewniam cię, ale gołodupców takie transakcje mocno frustrują, ich po prostu nigdy nie będzie stać na taki gest
                        • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 04.01.12, 18:47
                          jestes frankowiczem mimo, ze pchasz sie do tego worka strasznie mocno

                          niemniej jednak mam do ciebie dwa pytania - napisales, ze mozesz ten swoj kredyt splacic jednym strzalem - nawet teraz, gdy CHF kosztuje 3,70 PLN

                          czyli, ze w sierpniu 2008 roku mogles ten swoj kredyt splacic i zachowac ponad 120 K PLN - dzis by to bylo ponad 200 K PLN, gdybys kupil 60 K CHF

                          jednym slowem mialbys splacony kredyt i 200 K PLN gotowki

                          teraz pytanie 1 - jak sie czujesz wobec takiej utraconej mozliwosci ??

                          a pytanie 2 - napisales:

                          Mialem juz kilka
                          > takich sytuacji ze zadajac pytanie wprost na tym forum (nie zwiazane z kredyte
                          > m, a np. z jakims developerem czy tez szczegolem dot. mieszkania), rozpoczynala
                          > sie cala dyskusja nie zwiazana kompletnie z tematem poruszanym przeze mnie, a
                          > z tym, ze zle zrobilem biorac kredyt, ze mnie mini ratka wykonczy itp. Ja nikog
                          > o o ocene nie prosilem, natomaist czesto wrzuca sie mnie od razu do jakiegos wo
                          > rka, zaklada pewne rzeczy, z gory krytykuje i wrecz zyczy ''dobrze''

                          skoro kupiles juz mieszkanie w 2005 roku - to po cholere zadajesz pytania na forum deweloperzy ???
                          • Gość: m. IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.01.12, 20:42
                            Nie czuje sie zle wobec takiej utraconej moziwosci. Po pierwsze bardzo latwo Ci oceniac kursy ''po czasie''. Byc moze wtedy gdy CHF byl po 2,5 tez bys mowil ze jest drogi? Po drugie wtedy takich pieniedzy nie mialem, po trzecie - sa one inaczej zagospodarowane.

                            Dlaczego czasem wpadam na forum? Bo mnie ten temat interesuje. Choc kiedys wiecej tu bylo merytoryki, dzis natomaist tylko najazd na kredytobiorcow i zarzucanie wszystkim miniratki i klopotow.

                            Wielu z Was czesto pisze ze zamiast kupowac na kredyt lepiej wynajmowac a wolne srodki lokowac na lokacie za 6%. OK. Tylko ilu z Was postanawiajac kilka lat temu, ze taki bedzie ich plan, te srodki lokuje kazdego m-ca? Wiekszosci sie one po prostu rozchodza. Ja traktuje kredyt jako pewnego rodzaju tez dyscypline - co m-c zamiast wydawac czesc wolnych srodkow na glupoty, wydaje na splate kredytu. I juz!

                            Ja wzialem kredyt z kilku powodow:
                            1) chcialem miec swoje M
                            2) nie chcialem wynajmowac (wynajmowalem przez 2 lata po przyjezdzie do Warszawy)
                            3) chce mieszkac wygodnie i tak jak chce, miec urzadzone mieszkanie jak chce - to dla mnie b.wazna rzecz w zyciu
                            4) porownujac koszt odsetkowy raty + czynsz, wychodzi duzo taniej niz gdybym wynajmowal od kogos (koszty biezace nizsze)
                            5) nawet przy kursie CHF rekordowym rata jest duzo nizsza od zlotowej i duzo nizsza od kosztow ewent. najmu podobnego M
                            6) mieszkania nie zamierzam sprzedawac w najbliszym czasie wiec nie interesuje mnie e teraz do platy mam nieco wiecej niz wzialem (kurs wyzszy) - na szczescie wartosc mieszkania ''urosla'' duzo mocniej

                            Niedawno zdecydowalem sie na drugi kredyt i zakup wiekszego M. Mieszkanie sie buduje, wynegocjowalem cene, uruchamiam kredyt w transzach. Zalapalem sie jeszcze na kredyt w CHF z dobrze wynegocjowana marza. Na razie sredni kurs uruchomienia kredytu to 3,73 wiec wg mnie dlugotemrinowo jest bardzo ok.

                            Od razu zastrzegam, ze nie pisze tego po to byscie oceniali czy dobrze zrobilem kupujac, ze przeplacilem, ze ceny spadna itp.

                            Jakis czas temu na forum napisalem ze szukam kogos, kto tez chce kupic mieszkanie od tego samego developera, bo mam kupon na fajna nagrode. Warunkiem bylo znalezienie osoby, ktora tez kupi. Wtedy i ja i ta osoba dostaniemy fajna nagrode. Chetnego znalazlem bez problemow. Ale mimo moich kilkukrotnych uwag na forum, ze nie napisalem tego watku po to, by ktos ocenial czy dobrze robie kupujac, ze nie mam miniratki, ze nie wiedzialem o tym bonusie kupujac M a dopiero po zawarciu umowy, caly czas zarzucao mi, ze wzialem miniratke, jestem jeleniem ktory kupil drogo i do tego polasczyl sie na prezent. I to jest wlasnie cala prawda tego co dzieje sie na tym forum - niestety.
                            • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 04.01.12, 21:17
                              oki

                              1. czyli w sierpniu 2008 nie miales pieniedzy na splate kredyt - dzis w 3,5 roku pozniej masz 370 K PLN - mimo splacania kredytu za mieszkanie - niezle jak na osobe mieszkajaca i pracujaca od 2003 roku w Warszawie

                              2. Posiadajac 370 K pln oszczednosci - co umozliwia powiekszenie posiadanego mieszkania o jakies 50 mkw - bierzesz kredyt w CHF zeby powiekszyc sobie mieszkanie - i to w kraju, w ktorym wiekszosc bankow wycofalo z oferty kredyty w CHF

                              powiedz, po co wciskasz te kity ??? przeciez to forum czytaja mieszkancy Warszawy, a nie Wachocka ...
                              • Gość: m. IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.01.12, 21:28
                                Ad 1) To skad mam pieniadze i ile to moja sprawa, prawda?
                                Ad 2) Nordea - kredyt wziety w CHF w sierpniu 2011, transze nadal uruchamiane, marza 1,85%
                                Takze nic nie zaplatalem
                              • Gość: truten IP: 62.121.72.* 04.01.12, 22:45
                                > 1. czyli w sierpniu 2008 nie miales pieniedzy na splate kredyt - dzis w 3,5 rok
                                > u pozniej masz 370 K PLN - mimo splacania kredytu za mieszkanie - niezle jak na
                                > osobe mieszkajaca i pracujaca od 2003 roku w Warszawie

                                Zapominacie, że 2008 rok to również "bańka" jeśli chodzi o zarobki. Jak ktoś zmienił pracę w tamtym momencie na lepiej płatną i do teraz jej nie stracił, to sobie odkłada. 370k oszczędności w 3 lata wydaje mi się mało prawdopodobne na etacie, ale sytuacja w której rok po zaciągnięciu kredytu sytuacja materialna zmienia się diametralnie in plus była dość powszechna - sam jestem jej przykładem. Gdy brałem kredyt rata miała stanowić ok. 20-25% zarobków, stanowi 10%.
                                • Gość: m. IP: *.warszawa.vectranet.pl 05.01.12, 08:26
                                  Dokladnie - mozna dobrze zarobic a wiec i odlozyc. Realizuje duze projekty, sporo pracuje, ale tez i jestem dobrze wynagradzany. Stad te oszczednosci. A udzial raty w ostatnich latach - mimo wzrostu kursu - spadl w relacji do innych wydatkow czy dochodow
                                • Ale konkluzja stąd płynie jaka konkretnie? Bo znów nie rozumiem waszego toku rozumowania... Czyli zmiany wynagrodzeń następują zawsze tylko w jednym kierunku? Sytuacji takiej, że nadchodzi prawdziwy kryzys, jak na początku minionej dekady, dostajesz wypowiedzenie i z roboty za 12 tys. netto idziesz po 3-6 miesiącach (przez które też kredyt trzeba spłacać) do takiej za 3 tys. netto nie przewidujesz? Naprawdę zakładasz, że ci się to przez 30 lat nie zdarzy choćby raz? Wahania koniunkturalne mają kilkakrotnie krótszy okres, więc przynajmniej w teorii może się to zdarzyć aż kilka razy...

                                  A teraz abstrahujemy od przypadków jednostkowych. O jakiej "bańce" w wynagrodzeniach mówisz? Bo wzrost r/r osiągnął poziom 10%? Rok później już spadł poniżej rocznej stopy inflacji. To była ta "bańka", którą przyrównujesz do wzrostu cen mieszkań o 100-200%? Ona miała jakoby stanowić uzasadnienie dla zaciągania kredytów na tak przewartościowane mieszkania?

                                  S.
                                  • Gość: truten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.12, 11:39
                                    > Czyli zmiany wynagrodzeń następują zawsze tylko w jednym kierunku?

                                    Nie, rozmawiamy o sytuacji zastanej. Był 2008, bańka mieszkaniowa, bańka na rynku pracy. Jest rok 2011, mieszkania są przewartościowane, kredyty CHF w przeliczeniu na PLN niemożebnie duże, zarobki zostały z 2008. Nikt tego nie interpretuje. Nie wiem co będzie za 5 lat z zarobkami, kursem CHF czy wartością mieszkania.


                                    > Sytuacji takiej, że nadchodzi prawdziwy kryzys, jak na początku minionej dekad
                                    > y, dostajesz wypowiedzenie i z roboty za 12 tys. netto idziesz po 3-6 miesiącac
                                    > h (przez które też kredyt trzeba spłacać) do takiej za 3 tys. netto nie przewid
                                    > ujesz?

                                    Taka sytuacja jest trudna niezależnie od kursu CHF i przewartościowania na rynku mieszkań. Jak żyjesz za 12k, masz koszty powiedzmy 7k, zjazd do 3k przychodów będzie bolesny niezależnie od tego, czy masz w swoich wydatkach kredyt konsumpcyjny, wynajem, alimenty czy kredyt mieszkaniowy. Rozumiem, że tym samym kontestujesz kredyt hipoteczny w ogóle?


                                    > Naprawdę zakładasz, że ci się to przez 30 lat nie zdarzy choćby raz? Wah
                                    > ania koniunkturalne mają kilkakrotnie krótszy okres, więc przynajmniej w teorii
                                    > może się to zdarzyć aż kilka razy...

                                    Zakładam. M.in. po to oszczędzam.
                                    Powiedz lepiej, dlaczego problem ma dotyczyć tylko kredyciarzy.


                                    > O jakiej "bańce" w wynagrodze
                                    > niach mówisz? Bo wzrost r/r osiągnął poziom 10%? Rok później już spadł poniżej
                                    > rocznej stopy inflacji. To była ta "bańka", którą przyrównujesz do wzrostu cen
                                    > mieszkań o 100-200%?

                                    To o 100 czy 200%? Trochę duży rozrzut.

                                    Średni wzrost wynagrodzeń a wzrost wynagrodzeń w grupie która brała kredyty to dwie zupełnie inne rzeczy. Średnia - cała Polska. Kredyciarze - <30, miasto.

                                    Zresztą, do 6000 PLN/m2 na Marinie sprzed bańki nadal daleko.

                                    Nawiasem mówiąc, nawalanie na kredyciarzy z perspektywy dzisiejszej wiedzy jest trochę niepoważne. Tak samo jak dziś nikt nie jest w stanie przewidzieć co będzie ze strefą euro a założę się, że za 2-3 lata znajdę się mądrale którzy będą mówili, co należało zrobić AD 2011/2011 i że było to oczywiste.
                                    • Gość portalu: truten napisał(a):

                                      > Nie, rozmawiamy o sytuacji zastanej.

                                      I dlatego zapytałem, czy krótkotrwały wzrost wynagrodzeń przeciętnie o 10% był wystarczającym powodem do kupna mieszkań, których ceny wzrosły 10-20 razy tyle. Nie uzyskałem odpowiedzi.

                                      > Rozumiem, że tym samym kontes
                                      > tujesz kredyt hipoteczny w ogóle?

                                      Właśnie, że nic nie rozumiesz. Czasami mam wrażenie, że rozmawiam z dziećmi...

                                      > Zakładam. M.in. po to oszczędzam.
                                      > Powiedz lepiej, dlaczego problem ma dotyczyć tylko kredyciarzy.

                                      Dziecko drogie, jak to dlaczego? Bo "niekredyciarze" nie tylko nie mają stałych zobowiązań w postaci raty kredytu, ale i mogą dzięki temu oszczędzać sobie więcej?

                                      > To o 100 czy 200%? Trochę duży rozrzut.

                                      Czyli twoim zdaniem cena każdego mieszkania wzrosła dokładnie w takim samym stopniu? Jakim konkretnie? 97,654%?

                                      >
                                      > Średni wzrost wynagrodzeń a wzrost wynagrodzeń w grupie która brała kredyty to
                                      > dwie zupełnie inne rzeczy. Średnia - cała Polska. Kredyciarze - <30, miasto

                                      Źródło tych informacji poproszę! Czy jest nim jedynie twoje tzw. "widzimisię"? Jedyne pewne źródło danych dla 90% użytkowników forów internetowych? Może próbujesz ekstrapolować swoją sytuację na innych? Średnia 10% (jednorazowo odnotowana, bardzo szybko spadła) nie bierze się znikąd. Moje dochody przez 6 lat pracy wzrosły o 360% (4,6 razy). Czy mam stąd wnosić, że wszyscy cieszą się z podobnego wzrostu płac?

                                      I co ma znaczyć to "miasto"? W Polsce mamy ponad 900 miast. Które masz konkretnie na myśli?

                                      > Nawiasem mówiąc, nawalanie na kredyciarzy z perspektywy dzisiejszej wiedzy jest
                                      > trochę niepoważne.

                                      Co to znaczy z dzisiejszej perspektywy? Mój stosunek do nich nie zmienił się od 3-4 lat. Pewnie się zdziwisz, ale istnieje coś takiego jak modelowanie i prognozowanie ekonomiczne, dzięki którym nietrudno jest ocenić, w jakim stanie znajduje się gospodarka i jej poszczególne sektory, czym ten stan jest spowodowany i czy ma szansę utrzymać się na dłużej. A bańka w Polsce nie była pierwszą we wszechświecie... Pierwsze jej symptomy ujawniły się dość wcześnie... Powiedzcie sobie to wreszcie prosto w twarz: popełniliście największy błąd w swoim życiu, który będzie was bardzo drogo kosztował. I wreszcie tę dyskusję zakończcie...

                                      Jedynym pozytywnym skutkiem tej bańki będzie większa przymusowa trwałość małżeństw, które wzięły wspólny kredyt na mieszkanie wchodzące w skład majątku wspólnego. Bo rozwód w takiej sytuacji jest praktycznie samobójstwem... Więc może i przymus naturalny trochę wzrośnie (o ile rodziców będzie stać na dzieci)...

                                      S.
                                      • Przyrost naturalny...

                                        S.
                                      • Gość: truten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.12, 14:51
                                        > Właśnie, że nic nie rozumiesz. Czasami mam wrażenie, że rozmawiam z dziećmi...

                                        I po co takie wycieczki. Dotychczas wyróżniałeś się sposobem dyskusji spośród tych wszystkich szczekaczy, trzymaj poziom.


                                        > Dziecko drogie, jak to dlaczego? Bo "niekredyciarze" nie tylko nie mają stałych
                                        > zobowiązań w postaci raty kredytu, ale i mogą dzięki temu oszczędzać sobie wię
                                        > cej?

                                        Jasne, nie mają. Nie mają żadnego kredytu, alimentów, rachunków, nie płacą za przedszkole czy żłobek, ich samochody nie palą i nie trzeba wydawać na ubezpieczenie etc. W sytuacji utraty pracy są w pełni elastyczni, zbierają cały swój dobytek do plecaczka i mogą pójść pod most. Jesteś studentem, że takie rzeczy wypisujesz czy masz już rodzinę?


                                        > Źródło tych informacji poproszę! Czy jest nim jedynie twoje tzw. "widzimisię"?

                                        Znów rozdwojenie jaźni? Wzrost cen mieszkań rzucamy sobie gigantyczne widełki 100-200%, ode mnie konkret? Rozumiem, że statystyczny kredytobiorca to wg Ciebie statystyczny Polak i nie ma różnicy?:)


                                        > Może próbu
                                        > jesz ekstrapolować swoją sytuację na innych? Średnia 10% (jednorazowo odnotowan
                                        > a, bardzo szybko spadła) nie bierze się znikąd. Moje dochody przez 6 lat pracy
                                        > wzrosły o 360% (4,6 razy). Czy mam stąd wnosić, że wszyscy cieszą się z podobne
                                        > go wzrostu płac?

                                        A kto pakuje wszystkich kredyciarzy i wszystkie kredyty do jednego wora? Łącznie z tymi zawieranymi na lepszych warunkach (np. 2,7-2,9 PLN) i kiedy ceny mieszkań jeszcze tak nie wzrosły?


                                        > I co ma znaczyć to "miasto"? W Polsce mamy ponad 900 miast. Które masz konkretn
                                        > ie na myśli?

                                        Nie pal głupa, wiadomo o które miasta chodzi mówiąc o typowym kredyciarzu. Hint - mapa biur "doradztwa" finansowego w tamtych czasach



                                        > Co to znaczy z dzisiejszej perspektywy? Mój stosunek do nich nie zmienił się od
                                        > 3-4 lat. Pewnie się zdziwisz, ale istnieje coś takiego jak modelowanie i progn
                                        > ozowanie ekonomiczne, dzięki którym nietrudno jest ocenić, w jakim stanie znajd
                                        > uje się gospodarka i jej poszczególne sektory, czym ten stan jest spowodowany i
                                        > czy ma szansę utrzymać się na dłużej.

                                        To pokaż mi taki model z 2008 roku, który przewiduje sytuację w 2011 roku.


                                        > Powiedzcie s
                                        > obie to wreszcie prosto w twarz: popełniliście największy błąd w swoim życiu, k
                                        > tóry będzie was bardzo drogo kosztował. I wreszcie tę dyskusję zakończcie...

                                        Widzisz, problem w tym że absolutnie nie jestem przekonany czy to największy błąd w moim życiu. Na razie w ogóle nie rozpatruję sytuacji franka czy wzrostu cen mieszkań w kategorii osobistego dramatu. Dostrzegam zagrożenia, ale tak naprawdę bardziej dla mnie niepokojące jest to co się może stać z gospodarką światową w perspektywie najbliższych paru lat. W wariancie negatywnym (mówię o prawdziwym NWO) kredyt będzie najmniejszym problemem. Co więcej (będę za to zaraz spałowany, ale co tam), stając jeszcze raz przed wyborem zakupu mieszkania na kredyt w tamtym czasie absolutnie nie wiem, jak bym to rozegrał. Może tak samo. Lub wziął w złotówkach i przewalutowywał na CHF w 2011. Nie mam pojęcia.


                                        > Jedynym pozytywnym skutkiem tej bańki będzie większa przymusowa trwałość małżeń
                                        > stw, które wzięły wspólny kredyt na mieszkanie wchodzące w skład majątku wspóln
                                        > ego. Bo rozwód w takiej sytuacji jest praktycznie samobójstwem... Więc może i p
                                        > rzymus naturalny trochę wzrośnie (o ile rodziców będzie stać na dzieci)...

                                        No tak, niestety rynek wynajmu w Polsce absolutnie stabilizacji rodzinnej nie służy (akcje pt. właściciel wyrzucający najemcę, bo dziecko w drodze).
                                    • Gość: oko IP: 167.236.248.* 05.01.12, 13:05
                                      > Nawiasem mówiąc, nawalanie na kredyciarzy z perspektywy dzisiejszej wiedzy jest
                                      > trochę niepoważne. Tak samo jak dziś nikt nie jest w stanie przewidzieć co bę
                                      > dzie ze strefą euro a założę się, że za 2-3 lata znajdę się mądrale którzy będą
                                      > mówili, co należało zrobić AD 2011/2011 i że było to oczywiste.

                                      ty tak na powaznie czy ktos ci placi za wypisywanie takich glupot?
                                      czyli ze niby PLN mial sie umacniac wiecznie i nikt nie mogl przewidziec ze spadnie tak jak dzis nie moze przewidziec drugiej fali kryzysu i upadku euro w formie jakiej znamy dzis?
                                      czy fakt ze slonce zachodzi wieczorem a nastepnego dnia wstaje rowniez jest dla ciebie ogromnym zaskoczeniem kazdego dnia?
                                      • Gość: truten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.12, 14:53
                                        > ty tak na powaznie czy ktos ci placi za wypisywanie takich glupot?
                                        > czyli ze niby PLN mial sie umacniac wiecznie i nikt nie mogl przewidziec ze spa
                                        > dnie tak jak dzis nie moze przewidziec drugiej fali kryzysu i upadku euro w for
                                        > mie jakiej znamy dzis?
                                        > czy fakt ze slonce zachodzi wieczorem a nastepnego dnia wstaje rowniez jest dla
                                        > ciebie ogromnym zaskoczeniem kazdego dnia?

                                        To ile zarobiłeś na transakcjach walutowych CHF->PLN? Bo można było 100% w ciągu 3 lat :))) Pochwal się mistrzuniu.
                                • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 05.01.12, 19:02
                                  > Zapominacie, że 2008 rok to również "bańka" jeśli chodzi o zarobki.

                                  jakos statystyki nie pokazuja tych gwaltownych wzrostow

                                  > Jak ktoś zm
                                  > ienił pracę w tamtym momencie na lepiej płatną i do teraz jej nie stracił, to s
                                  > obie odkłada. 370k oszczędności w 3 lata wydaje mi się mało prawdopodobne na et
                                  > acie,

                                  i od tego trzeba bylo zaczac

                                  > ale sytuacja w której rok po zaciągnięciu kredytu sytuacja materialna zmi
                                  > enia się diametralnie in plus była dość powszechna - sam jestem jej przykładem.
                                  > Gdy brałem kredyt rata miała stanowić ok. 20-25% zarobków, stanowi 10%.

                                  powiedz to przecietnemu frankowiczowi
                            • Gość: tf IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.01.12, 01:52
                              > 5) nawet przy kursie CHF rekordowym rata jest duzo nizsza od zlotowej i duzo ni
                              > zsza od kosztow ewent. najmu podobnego M

                              rekord byl 4.1230 ( www.money.pl/pieniadze/forex/waluty/forex,chfpln.html) , spokojnie do przebicia prz eur/pln 5.00
                  • Gość: dd IP: *.adsl.inetia.pl 04.01.12, 08:49
                    No dobrze. Ale wniosek końcowy z Twojego posta jest taki, że taniej spłacać kredyt na 250 tys niż wynająć mieszkanie warte 550 tys.
                    • Gość: m. IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.01.12, 09:00
                      I dalej tak uwazam. Nie chcialbym jednak przemieszkac calego zycia w mieszkaniu wynajmowanym, byc moze... splacajac czyis kredyt. I po 30 latach dalej wynajmowac. Wole po ilus latach miec jednak swoje M.

                      Jesli tylko wysokosc raty (+czynsz) jest nizsza dlugoterminowo niz oplata za najem mieszkania - to dodatkowo to sie kalkuluje.
                      A tak naprawde to powinnismy porownac tylko czesc odsetkowa raty zwiekszona o czynsz do oplaty za najem - w racie przeciez jest tez czesc kapitalowa - czyli pieniadze, za ktore co m-c ''nabywamy'' jednak ulamkowa cene mieszkania.
                      • Gość portalu: m. napisał(a):

                        > I dalej tak uwazam. Nie chcialbym jednak przemieszkac calego zycia w mieszkaniu
                        > wynajmowanym, byc moze... splacajac czyis kredyt. I po 30 latach dalej wynajmo
                        > wac. Wole po ilus latach miec jednak swoje M.
                        >
                        argumenty wynajmu przez 30 lat oraz spłacania komuś kredytu, są tak samo prawdziwe jak stała miniratka frankowicza

                        > Jesli tylko wysokosc raty (+czynsz) jest nizsza dlugoterminowo niz oplata za na
                        > jem mieszkania - to dodatkowo to sie kalkuluje.

                        > A tak naprawde to powinnismy porownac tylko czesc odsetkowa raty zwiekszona o c
                        > zynsz do oplaty za najem - w racie przeciez jest tez czesc kapitalowa - czyli p
                        > ieniadze, za ktore co m-c ''nabywamy'' jednak ulamkowa cene mieszkania.

                        Sprawdzałeś czy są mieszkania w "sensownych" dzielnicach spełniające powyżej przytoczone kryterium?

                        BTW
                        Będąc niepoprawnym: cieszę się, że tysiące warszawskich inwestorów jest w tej chwili umoczonych w nieruchomości bez możliwości sprzedaży. Parafrazując: (jedynym słusznym jezykiem na forum :) ) Miała być niezła lokatka a jest rosnąca miniratka :D
                  • Gość: gosc IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.01.12, 11:27
                    DO M. JA MAM WŁACNE MIESZKANIE BEZ!!!!! KREDYTU ATY MASZ WŁASNE ? I KTO MA LEPIEJ?
                    • Gość: m. IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.01.12, 20:47
                      Wg mnie ja :-)
                      Mam jedno bez kredytu, drugie z kredytem na okolo 1/2 wartosci liczac po obecnych kursach waluty (pokrycie w oszczednosciach) w b.dobrej lokalizacji w Warszawie i trzecie dopiero budowane, gdzie uruchamiam transze kredytu, kredyt wziety na 75% wartosci, reszta srodki wlasne, tez przy metrze.
                      • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 07.01.12, 21:06
                        okazuje sie ze od sierpnia 2008 mimo splacanego kredytu przyoszczedziles nie tylko 370 K pln - ktore juz zadeklarowales na tym forum, teraz okazuje sie ze dodatkowo jakies 250 K PLN wkladu wlasnego na budowe

                        bardzo brzmi to wiarygodnie i zacheca do nasladowania twojeo przykladu

                        buahahahahahahahahhahhaa !!!!
                        • Gość: m. IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.01.12, 21:36
                          Po pierwsze nie musze sie Ci spowiadac jak w US.
                          Po drugie - nie zamierzam w zaden sposob udowadniac.
                          Po trzecie - nie chcesz, nie wierz.
                          A teraz ja: buhahahahahaha
                          • Gość: jacek IP: *.speed.planet.nl 07.01.12, 21:49
                            > Po pierwsze nie musze sie Ci spowiadac jak w US.

                            US jest juz bardzo zadowolony z tego co juz napisales o swoich wydatkach

                            > Po drugie - nie zamierzam w zaden sposob udowadniac.

                            ciezko by bylo oj ciezko

                            > Po trzecie - nie chcesz, nie wierz.

                            w swietego Mikolaja tez nie wierze

                            > A teraz ja: buhahahahahaha

                            bardzo slusznie, ze po opowiedzeniu dowcipu poczekales na reakcje innych i dopiero sie sam zaczales smiac - widac, ze lubisz i potrafisz opowiadac dowcipy, najgorsi sa ci co nie potrafia i sami sie smieja z wlasnych dowcipow

                          • Gość: gosc IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.01.12, 14:23
                            Czyli chcesz powiedziec, że wolisz kupic coś co kosztuje np 100 zł za dajmy na to 200 zł? No coż skoro masz taki gest ... Ale to moze podałbys swoje namiary!!! Paru ludzi chetnie skorzysta z twojego gestu.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.