Dodaj do ulubionych

karłowactwo u płodu

17.01.09, 16:11
czy jeśli lekarz mówi że nasz dzidziuś ma w 32 tygodniu ma główkę i tółów
taki jaki powinien być a rączki i nóżki długości 22 tyg to już jest pewne żę
mu nie urosną już bardziej bo przecież jeszcze 2 mcesmile może ktoś też miał taką
sytuacje pomocysad
Edytor zaawansowany
  • 18.01.09, 13:56
    Badania usg są bardzo mało precyzyjne, zwłaszcza jeśli chodzi o
    wymiary i wagę dziecka. Mój ginekolog zawsze powtarza, że skoro
    można się pomylić mierząc długość noworodka, to tym bardziej można
    się pomylić oglądając dziecko na ekranie przy pomocy przetwarzania
    fal dźwiękowych. Nie martw się na zapas, bo może się okazać, że to
    były niepotrzebne nerwy. A tak w ogóle to popatrz na siebie i na
    tatę dziecka. Jeśli macie stosunkowo krótkie nogi ręce to dziecko ma
    szanse to odziedziczyć. Mam znajomą, która ma sporą głowę, jej mąż
    też i każde dziecko (a ma ich czworo) zaraz po porodzie miało
    stawianą diagnozę wodogłowia i natychmiast robione usg mózgu i
    badanie przez neurologa. Przy pierwszym dziecku mało nie oszalała ze
    stresu, przy drugim było już odrobinę łatwiej, a przy czwartym
    wkurzyła pediatrę mówiąc, że u nich to rodzinne, ale jeśli lekarka
    koniecznie chce sprawdzić to proszę uprzejmie smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
    ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • Gość: doktórka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.09, 15:24
    Aniele Stróżu, nie bardzo wiem, czemu miał służyć Twój post, jeśli nie dawaniu
    złudnej nadziei, która nie pomoże się przygotować na przyjście na świat dziecka
    z problemem. USG może się pomylić o kilka cm, ale tak duża dysproporcja musi
    jednak wynikać z jakiegoś problemu.

    Autorce tego wątku doradzam pójście do mądrego ginekologa, który wykona
    wszystkie możliwe w ciąży badania. Może to tylko hipotrofia (chociaż sądząc z
    faktu, że wiek ciążowy zgadza się z obrazem USG tułowia i główki, hipoteza mało
    prawdopodobna). Może zadziałał jakiś czynnik środowiskowy (leki, choroba mamy),
    a może jest to problem genetyczny. Tak czy siak współczesna medycyna wiele może
    i dziecko z tego typu problemami wcale nie musi się okazać ułomne - często jest
    możliwość i konieczność wspomożenia go w rozwoju.
  • 19.01.09, 18:34
    Powiem tak: sporo widziałam już na tym świecie, żeby wiedzieć, że diagnoza lekarska nie zawsze jest prawidłowa. Mój syn mając 6 tygodni został zdiagnozowany przez neurologa (ogólnopolska sława neurologii) jako dziecko opóźnione w rozwoju, z zaburzeniami ruchu, wymagającymi natychmiastowej rehabilitacji. Syn miał mieć zaburzenia w ruchomości obręczy barkowej, problemy z napięciem mięśni, koordynacją ruchową itd. W wieku 7 miesięcy raczkował a w wieku trzech lat jeździł na rowerze bez dodatkowych kółek. Nie był rehabilitowany.
    Znam dziewczynę, której dziecko lekarze uznali w ciąży za niezdolne do przeżycia po urodzeniu i namawiali do zakończenia ciąży w 21 tc. Ona nie zgodziła się właśnie mając złudną nadzieję, że jednak nie jest tak tragicznie jak lekarze oceniają. Dziś Adaś jest prawie rocznym chłopcem, rozwija się normalnie.
    Cóż, nie wszystko wiemy, nadzieja natomiast umiera ostatnia, a jest siłą, która pozwala nie poddać się rozpaczy, ale szukać rozwiązań. I właśnie tej nadziei autorce życzę.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • Gość: dochtórka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.09, 14:38
    Aniołku, dyrdymały gadasz.
    Na USG nie ma mowy o takiej pomyłce, chyba, że robił je lekarz niewidomy...
    Karłowactwo zawsze znamionuje zaburzenie genetycznie, krążeniowe lub inne.
    Zrozum, że w miarę możliwości trzeba zdiagnozować problem przed narodzinami, a
    nie koncentrować się na nadziei i poddawać w wątpliwość diagnozę (którą zresztą
    łatwo potwierdzić lub obalić u innego lekarza). Pamiętam przypadek kobiety,
    której dziecko miało bardzo ciężką wadę serca. Dzięki diagnostyce prenatalnej (w
    sumie w 3 ośrodkach) urodziła przez cc tam, gdzie dziecko można było przewieźć
    na drugą salę operacyjną, gdzie już czekał zwarty i gotowy zespół. Dziecko
    przeżyło, chociaż miało jeszcze 4 operacje. Gdyby kobita miała nadzieję i
    podważyła pierwsze diagnozy o hipotrofii, to dziecko nie miałoby szans. To samo
    dotyczy (to nie jest ten wypadek) przepuklin kręgosłupa, czy transfuzji w
    wypadku konfliktu serologicznego, które można wykonywać jeszcze w macicy, bez
    rozwiązywania ciąży!
    Nawet jeśli problem jest genetyczny, co zawsze się w takich wypadkach
    podejrzewa, też warto się przygotować zawczasu na współistniejące problemy i go
    określić w badaniu prenatalnym, bo to pozwala zaoszczędzić cenny czas w walce o
    dziecko...

    Aniołku, powiem szczerze - przypuszczam, że jesteś zaangażowanym pro-lifowcem.
    Przypuszczam też, że nie masz wykształcenia medycznego i tak naprawdę niewiele
    widziałaś, a tylko czytałaś broszurki. Proszę Cię, nie mieszaj się w takie
    sprawy, bo brak Ci kompetencji.

    A mama do doktora, i to dobrego! Nic jeszcze nie jest stracone, trzeba określić
    przyczynę/y problemu! Walcz, bo warto, i niech strach będzie Twoim
    sprzymierzeńcem w docieraniu do specjalistów. Też mam córcię, które ledwie
    odratowałam, a bez badań prenatalnych (albo gdybym zlekceważyła pierwsze objawy)
    nie byłoby jej z nami.
  • 24.01.09, 21:00
    "doktórka" napisała:
    > Aniołku, powiem szczerze - przypuszczam, że jesteś zaangażowanym pro-lifowcem.

    ????? Czyżby to był zarzut? Nawet jeśli jest, to co z tego?

    Poza tym w żadnym zdaniu "aniołek" nie namawia autora wątku do bagatelizowania sprawy, do zaprzestania badań. Dodaje tylko otuchy! I nie myśl, że strach jest dla wszystkich dobrym sojusznikiem w walce o dziecko. Na niektórych działa paraliżująco. Nadzieja też jest potrzebna w walce o zdrowie.

    Ja również, jak "anioł stróż" nie mam wykształcenia medycznego. Jednak jako mama czwórki dzieci miałam niemało "spotkań" z medycyną. I nie jest tak, że lekarze nigdy się nie mylą. W niemal tym samym czasie jeden z doktorów patrząc na wynik USG twierdził, że córka jest zdrowa, a drugi spowodował natychmiastowe wysłanie jej na operację z powodu wady nerki (i całe szczęście!). Długo można by mówić o dobrych i całkiem bzdurnych diagnozach lekarzy leczących moje dzieci. Trzeba być czujnym i zdrowo nieufnym by nie dać poprzez bezmyślność czy niedouczenie lekarzy skrzywdzić dzieciaka. I zaznaczam, że nie chodzi mi o to by zniechęcać kogokolwiek do robienia badań. Tylko o to by pamiętać, że lekarze nie są nieomylni - nawet tym renomowanym zdarzają się pomyłki.

  • 26.01.09, 10:00
    > Aniołku, dyrdymały gadasz.
    > Na USG nie ma mowy o takiej pomyłce, chyba, że robił je lekarz
    niewidomy...
    Żartujesz, prawda? Normalnie widział lekarz, który stwierdził na
    usg, że moja mama ma pęcherzyk żółciowy bez złogów, podczas gdy ona
    miała potężną bliznę na brzuchu po usunięciu tegoż pęcherzyka z
    zawartością. Podobnie dziewczyna, która leżała ze mną w szpitalu po
    urodzeniu syna i opowiadała swój horror z ciąży kiedy to lekarz po
    wykonanym usg stwierdził tylko, że z wynikiem proszę udać się
    natychmiast do prowadzącego ginekologa, bo z płodem jest bardzo źle.
    Drugie usg u innego lekarza wykazało ewidentną pomyłkę tego
    pierwszego. Też raczej niewidomy nie był.
    To nie są historyjki z borszurek, podobnie jak wcześniejsze, które
    przytoczyłam. A czy bycie pro-life jest jakoś złe w Twoich oczach?
    Powiem tak: nie czytam żadnych broszurek,nie jestem w żadnej
    organizacji pro-life, alefaktycznie jestem zwolenniczką życia,
    zwłaszcza zwolenniczką życia dziecka nienarodzonego, ale...zinnych
    pobudek niż te powtarzane przez środowiska pro-life. Mam sporo
    styczności z kobietami po aborcji i wiem jaką traumą dla wielu z
    nich jest aborcja i co po niej przezywają. Wiem również, że wielu
    psychologów neguje syndrom poaborcyjny (podobnie jak Ty błędy
    lekarskie przy odczycie usg), ale czy im się to podoba, czy nie,to
    ten syndrom istnieje. Właśnie ze względu na to jak bardzo wiele
    kobiet cierpi po aborcji, jak bardzo skrzywdziły siebie i jak bardzo
    czują się oszukane przez kręgi proaborcyjne,jestem zwolenniczką
    życia.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
    ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • Gość: dochtórka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.09, 14:26
    Aniołku, nie zrozumiałaś mnie. W wypadku tak dużej dysproporcji rozmiarów
    dziecka na USG nie ma mowy o pomyłce. W zależności od aparatu dokładność oceny
    wagi płodu może się wahać od 300-400 g (najlepsze) do ponad kg (stare rzęchy),
    ale tu chodzi o coś zupełnie innego.

    Jeśli chodzi o pro-life, wytłumaczę Ci, dlaczego o tym wspomniałam. Otóż w
    Polsce mamy do czynienia z sytuacją nie do pomyślenia nigdzie, gdzie zdarzyło mi
    się bywać. Kobiety, szczególnie ze wsi i małych miasteczek, ale nie tylko,
    wycofują się z badań prenatalnych, bo "znajoma znajomej znajomej tak miała i się
    wyrównało", bo ksiądz im powiedział, że mają ufać Bogu, a na badania nie iść, bo
    tylko zaszkodzą maluszkowi, który "jak Bóg zechce" urodzi się zdrowy, mimo, ze
    USG wykazuje poważne zaburzenia w rozwoju... Zapewniam Cię, że mówię z
    doświadczenia sad
    Nie zrozum mnie źle - w Polsce to zjawisko jest masowe, ciężarne z problemami
    zajmują kolejkę, a potem bywa, ze w ciągu dnia i 1/3 się nie zgłosi na badania.
    To jest sytuacja bez precedensu w skali krajów rozwiniętych - jest dostęp do
    badań prenatalnych, ale dzięki nachalnej propagandzie i radom laików uważa się,
    że badania prenatalne służą do otrzymywania zgody na aborcję, nie zaś do
    ratowania życia. Szczerze mówiąc abstrahując od moralnych i etycznych aspektów
    aborcji, za którą też nie przepadam, uważam, ze to właśnie nieumiejętnie
    prowadzony ruch pro-life jest odpowiedzialny za tą sytuację. A szkoda, bo
    mogłoby się rodzić znacznie więcej zdrowych dzieci i śmiertelność okołoporodowa
    mogłaby u nas być, jak za zachodnią granicą, gdyby tylko kobiety częściej się
    badały i korzystały z rad specjalistów.

    W kontekście postu założycielki i w mojej ocenie powiedzenie kobiecie, u której
    dziecka stwierdzono karłowatość jest po prostu nieodpowiedzialne, i tyle.
    Następnym razem poradź, żeby zrobiła USG u jeszcze innego lekarza, albo po
    prostu zgłosiła się do najbliższej poradni patologii ciąży, gdzie zrobią jej
    komplet badań (zwykle są przy szpitalach klinicznych lub wojewódzkich). To jest
    za poważna sprawa, żeby doradzać na zasadzie "a Goździkowa mówi"...
  • Gość: dr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.09, 14:28
    > W kontekście postu założycielki i w mojej ocenie powiedzenie kobiecie, u której
    > dziecka stwierdzono karłowatość jest po prostu nieodpowiedzialne, i tyle.
    Oczywiście powiedzenie, że USG się myli i może się ta karłowatość wycofa.
  • 26.01.09, 15:16
    Proponuje przenieść dyskusję o ruchach pro life na priv, bo ona
    akurat na tym forum niczemy nie służy, a niestety mylisz się co do
    tych ruchów i zrzucanie na nie winy za brak wiedzy kobiet w małych
    miasteczkach i wsiach jest na zasadzie wszystkiemu winni są
    cykliści. chcesz o tym podyskutować,proszę uprzejmie, ale na priv.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
    ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • Gość: dr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.09, 15:38
    Aniołku, nie interesuje mnie nawracanie Cię, a jedynie zwrócenie uwagi, że przy
    tego typu radach trzeba się jednak liczyć ze słowami, szczególnie jeśli nie jest
    się specjalistą, a jedynie taką "Goździkową" z reklamy. Wierz mi, jestem
    praktykiem, na codzień rozmawiam z ciężarnymi i więcej wiem o przyczynach, dla
    których potrafią zaniechać badań prenatalnych, niż Ty.

    Jestem tu, bo poprosiła mnie o to siostra, regularnie czytująca podobne fora.
    Daję jedyną odpowiedzialną w tej sytuacji radę: dziewczyno, coś złego dzieje się
    z Twoim dzieckiem, ale może da się na to coś poradzić. Przy odrobinie szczęścia,
    szczególnie jeśli to tylko hipotrofia, dochowasz się ślicznego zdrowego bobo,
    chociaż być może urodzi się ono wcześniej (a i to niekoniecznie, ale musisz być
    pod opieka specjalistów).
    Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, weź skierowanie do najbliższej poradni
    patologii ciąży, albo nawet pojedź tam bez skierowania. Najlepiej by było,
    gdybyś już została w szpitalu, gdzie kompleksowo porobią Ci wszystkie badania.
    Powodzenia
  • 18.01.09, 19:34
    Ja też niestety zgadzam się z doktórką. Przykro mi ale rączki i nóżki nie urosną
    raczej na tyle żeby wyrównać dysproporcję.
  • 18.01.09, 22:20
    ale czytałem na jakimś forum że kobieta miała podobny przypadek i się
    unormowało, może to że już troche za duży dzidziuś żeby wszystko dokładnie
    określić, zresztą pojutrze idziemy na następne usg więc się dowiemy więcej <mama
    mówi że dzidziuś kopie tak żę fest więc musi mieć czym>
  • 19.03.09, 14:04
    a wieć 16 03 urodziła nam się Nasza wyśniona Julka, niestety usg
    wykryło wady które mowiły ze może być to karłowatość, ale po
    porodzie stwierdzono Wrodzoną wade łamliwości kości teraz leży
    jeszcze na oddziale (złapała infekcje gardła)czekamy aż bedziemy
    mogli wreszcie pojechać razem do domu. Szukam inf co mamy dalej
    robić bo musimy znaleść jakiegoś specjaliste tylko gdzie.Czekam na
    wasze odp. Pozdrawiamy wszyscy w trójke
  • Gość: aga377 IP: *.Red-79-156-220.staticIP.rima-tde.net 19.03.09, 17:14
    Trzymamy kciuki za szybki powrót Waszej księżniczki do domku. życzę dużo
    wytrwałości no i przede wszystkim dużo zdrówka dla całej rodzinysmile Pozdrawiam. Aga
  • 19.03.09, 21:41
    Sprawdź koniecznie bloga Nulki www.nulka.blox.pl - to jest blog o
    dziewczynce z wrodzoną łamliwością kości pisany przez jej mamę też z tą chorobą,
    na pewno jest też forum o OI . Życzę dużo sił i miłości dla malutkiej!
    --
    Radość nie polega na nieobecności cierpienia, lecz na obecności Boga.

    www.malyrycerz.blox.pl
  • 23.03.09, 23:01
    napisałam maila. trzymajcie się ciepło.
    --
    dwie gwiazdy i... Mati
  • Gość: Blanik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.09, 16:26
    Oczywiscie ze moze wszystko dosjc do normy. U mnie bylo dokladnie odwrotnie,
    glowka z 26 tygodnia, nogi i rece z 32. I co? I wszystko jest dobrze.
    Rzeczywiscie miala troche mala glowe przy urodzeniu (w porownaniu np z siostra)
    a teraz jest dluga i smukla.
  • Gość: była mama specjaln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 16:53
    ...hm....no więc to jest problem...DIAGNOZY są problemem. Z jednej strony
    rzeczywiscie-budzenie zludnej nadziei nie jest dobre, z drugiej strony pomyłki
    nie są wykluczone. Pomyłki bądż złe diagnozy. Moje dziecko urodzilo się
    zdrowe...choć z ewidentnymi objawami przyszlych klopotow. Ale nikt na nie nie
    zwrocił uwagi. Z czasem owe drobiazgi urosly do bardzo poważnych
    dolegliwosci....wowczas z kolei nastąpiły czarne scenariusze: dziecko mialo
    być-w zalezności od specjalisty-"roslinką", na wozku, upośledzone, do śmierci
    włacznie. Do diagnozy dołaczano czasem ciche "wspólczuję pani", dla mnie
    brzmiące jak kondolencje.....Ciezka, naprawdę cięzka rehabilitacja, lata
    spędzone non stop z dzieckiem, walka o badania, dysputy z lekarzami, w tym i
    wlasny rozum + swiatowa prasa na temat choroby pokazały, co było prawdziwą
    diagnozą, co...wyobraznią i brakiem wiedzy lekarza. Diś dziecko jest prawie
    samodzielne, uczy się-całkiem nieżle, jest dobrze.
    Bywa i tak, ze lekarz "coś tam widzi" i na tej podstawie stwierdza, jak bedzie.
    Ale jesli tego "czegoś" nie powiąże z daną jednostką chorobową-czyt. nie chce mu
    się zrobić tego, co matka robi-wczyta się w info. o chorobie-to tak sobie klepie....
  • 26.01.09, 13:49
    Witam. U nas była taka sama sytuacja.W 34 tyg dowiedziałam się,że rączki, nóżki
    i żebra są krótsze o 8 tyg w stosunku do wieku płodu i pozostałych wymiarów.Była
    rozpacz, obawa jak to będzie, nadzieja,że lekarz się myli. Diagnoza się jednak
    sprawdziła, ale co z tego....Nasza córeczka była kochanym, cudownym dzieckiem i
    Ty też powinnaś tak myśleć. Lepiej przygotować się na tą gorszą ewentualność, bo
    gdy nie daj Boże się sprawdzi to jest już dużo łatwiej-niż wtedy gdy dowiadujesz
    się o chorobie dziecka przy porodzie.
  • Gość: była mama specjaln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 17:51
    wyszla z tego niezla kłotnia!
    Dla mnie podstawową sprawą jest...brak wiary w diagnozy lekarskie...i niestety,
    niebezpodstawne, biorąc pod uwagę doswiadczenia autorek i moje również.
    Szanowna pani doktor! Lekarz nie saper...mylić się moze niejeden raz, nie mysląc
    o konsekwencjach. Jakoś nie wynika z pierwszego postu mamy,aby lekarz skierował
    ją-po takim podejrzeniu-gdziekolwiek. Zostawił z problemem?
    Moje dziecko po RM mozgu otrzymalo werdykt-"będzie roślinką"-rzekomo
    demielinizacja. I co? Żyłam w swoistej załobie przez około pól roku, az "się
    zacznie" i nie będę tu pisać o tym, co przez ten czas przeszłam,i ja i cała
    rodzina byliśmy psychicznie zrujnowani....nie zaczęlo się i nie zacznie, choć
    minęło 10 lat od tamtej pory, bo zle rozpoznano typowe dla pewnej jednostki
    chorobowej zmiany. Natomiast to, co powinnam wówczas zrobić, to zaczęlam robić z
    tym kilkumiesięcznym poślizgiem-szereg innych badań, cwiczeń, rehabilitacji-ale
    nie na skutek tzw. porady lekarskiej, tylko własnemu, mozolnemu wczytaniu sie w
    światową prasę dot. schorzenia mojego dziecka i tego obrazu MR.Ale słow,
    wypowiedzianych tonem autorytetu nie zapomne nigdy....oraz rownież braku
    skierowania gdziekolwiek dalej.....
  • 27.01.09, 19:17
    Też przeżyłam takie pół roku lęku, bólu, rozpaczy i przede wszystkim
    niepewnosci co do tego jakie będzie moje dziecko. Całe szczęście
    diagnoza neurologa okazała się błędna od początku do końca, ale to
    co przeszłam to moje. Niestety dla wielu lekarzy pacjent jest
    wyłącznie przypadkiem medycznym bez uczuć, bez emocji, ot konkretny
    przypadek. Tak ten ton autorytetu też znam, zimny, nieznoszący
    sprzeciwu...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
    ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • 27.01.09, 00:24
    tak byliśmy u lekarzy na konsultacji było ich 4 nie są pewni że to ojest
    karłowctwo, może jakaś wada genetyczna ale nic nie mówili o pobycie w szpitalu
    bo wszystko jest ok <funkcje życiowe>tylko te nóżki bo rączki się wydłużyły do
    27 tyg <mówie o badaniu w 32 tyg>
    ale czytałam forum agi co miała taki sam problem i wszystko ok a dzidziuś
    poprostu miał krótsze nóżki i rączki
  • 27.01.09, 19:21
    Mimo ochrzanu zebranego od pani doktor nadal wierzę, że będzie
    dobrze smile Ciepło o Tobie myślę i wierzę, że dasz radę mimo lęku,
    który odczuwasz smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
    ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • 28.01.09, 00:12
    życzę ci, żeby dysproporcje się wyrównały. Często jest to kwestia
    oceny usg, ułożenia dziecka, itp. Podobnie było jednak u mojego
    synka, chociaż u niego były to nie tylko krótsze kości, ale też
    wygięcie. Cóż, radzę jedno. Kontrolę u bardzo dobrego lekarza usg. I
    cesarskie cięcie. Tak na wszelki wypadek. I trzymam bardzo mocno
    kciuki, żeby jednak u Was wszystko okazało się ok.
    --
    dwie gwiazdy i... Mati
  • 28.01.09, 11:45
    Mam synka z karłowatością, bardzo chętnie odpowiem na Twoje pytania.
    --
    Radość nie polega na nieobecności cierpienia, lecz na obecności Boga.

    www.malyrycerz.blox.pl
  • Gość: podobnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.09, 10:21
    Mój przypadek był bardzo podobny (a w zasadzie z opisu jaki
    umieściłaś taki sam)- niestety skończył się tragicznie - dyspalzja
    tanantoforyczna. Straciłam dziecko. Więc twój przypadek moze być
    tylko pomyłką lekarza, który sięnie zan lub sprzęt ma kiepski albo
    czymś poważnym . Dlatego:
    1. zrób jak najszybciej bardzo dobre USG u bardzo dobrego
    specjalisty polecam Warszawa - szpital bielański lub Czerniakowski
    dr. Roszkowski lub dr. Kretowicz.
    2. czasem trzeba stawić czoła czemuś co nieuniknione

    Głowa do góry smile
  • 08.02.09, 21:40
    Witam!
    Widzę sporo zamieszania i różnych zdań, które padły w odpowiedzi na posta.
    Wypowiem się ponieważ wiem wile na temat dysplazji kostnych powodujących
    karłowatość.
    Mam córke z achondroplazją. Opis jaki podałeś mianowicie: główka i tułów
    odpowiadają 32 tc a nóżki 22 tc. W klasycznej achondroplazji obraz usg
    pokazywałby większą głowę. Chodzi mi konkretnie o to, że głowa dziecka bylaby
    większa niż wskazuje na to tydzień ciąży. Jednak skrócenie kończyn o 10 tygodni
    jest powodem do niepokoju. Mnie również mówiono, że usg sie myli, łudziłam się,
    na każde usg biegłam z nadzieją, że nóżki się wyrównały, że dogoniły resztę...
    Nie stało się tak i myślę, że skrócenie kończyn a szczególnie kości długich u
    dziecka jest oznaką genetycznej choroby (jednej z wielu odmian dysplazji
    kości). W razie pytań proszę o kontakt na maila: aga37@poczta.fm
    Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie.
    Pozdrawiam
    aga
  • 13.02.09, 11:33
    WITAM.chce sie podzielic moim doswiadczeniem z usg;będąc w ciąży
    byłam na kilku -kilkunastu badaniach usg u róznych lekarzy nie
    chodzilam tylko do jednego.powodem bylo to ze kazdy z nich mowil ze
    dziecko bedzie bardzo male miala wazyc maximum 2300,miesiac przrd
    porodem kazali mi lezec w szpitalu zebym czasami wczesniej nie
    urodzila ,nawey przed samym porodem lekarz stwierdzil ze szybko
    pojdzie bo malutkie dziecko .moja corka urodzila sie i wazyla 5100
    i miala 59 cm.więc bądz dobrej mysli.ja w kazdym bądz razie temu
    badaniu nie wierze
  • Gość: aga377 IP: *.lanet.net.pl 13.02.09, 13:35
    Witam, prawą jest to, że waga dziecka szacowana w ciąży najczęściej jest
    zaniżona. Jednak są małe szanse na kilkakrotne pomyłki sięgające różnicy
    10-tygodniowej w pomiarach kości udowych. Niestety u mnie się potwierdziły.
    Pozdrawiam
  • 27.03.09, 10:02
    w 8 miesiącu ciąży lekarz podczas usg powiedział mi , że nóżki są
    krótkie....liczyłam , że to pomyłka,,, po 3 usg w których wynikało , że to
    prawda, dalej liczyłam , że to wina aparatu....synek urodził się z wada
    genetyczną - Achondroplazja.

    Jest to na pewno jakiś problem , ale kocham go najbardziej na świecie smile to nie
    jest koniec świata!!! rozwija się prawidłowo, jest mądrym , wesołym chłopcem smile)
    ma 9 lat


    Jeśli ktoś ma taki sam problem , proszę o kontakt GG 9409403
  • 27.03.09, 13:01
    Moniczka, ja nie mam GG ale napisz proszę na maila gazetowego, mój synek ma inny
    rodzaj dysplazji kostnej, ale też powodujący karłowatość, rozwija się świetnie
    (ma 4 lata), jest wesołym, szczęśliwym chłopczykiem - bardzo chętnie pogadam i
    popiszę
    --
    Radość nie polega na nieobecności cierpienia, lecz na obecności Boga.

    www.malyrycerz.blox.pl
  • 04.04.09, 15:41
    Moniczko, napisałam już jakiś czas temu maila i nie wiem czy dotarł do Ciebie?
    --
    Radość nie polega na nieobecności cierpienia, lecz na obecności Boga.

    www.malyrycerz.blox.pl
  • 06.04.09, 14:16
    marzek2 oczywiście że dotarł smile już biorę się za pisanie wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.