Dodaj do ulubionych

dziecko z zespolem aspergera

18.01.09, 11:08
moja córka ma 8 lat i ZA. Problem jest w tym,że nauczyciele są leniwi i chcą
jej się pozbyć z klasy / integracyjnej / proponując nauczanie indywidualne.
co mam robić?
Siedzi w dodatku na ostatniej ławce w klasie i oczywiście żaden nauczyciel się
nią nie zajmuje, bo przecież jest spokojna, ale w domu to ja muszę odrabiać z
nią 6 stron lekcji !
Edytor zaawansowany
  • 18.01.09, 16:02
    A nie masz możliwości przenieść dziecka do innej szkoły?
    Uważam, że jeżeli nie ma wyraźnych przeciwwskazań, to córka powinna nadal
    chodzić do szkoły. Chociaż czeka Cię ciężka praca... Pozdrawiam
    --
    Ana71
  • 19.01.09, 17:32
    Rozumiem, że córka ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego i mimo
    tego, jak piszesz, żaden nauczyciel się nią nie zajmuje??
    To jest skandal i powinnaś iść na ten temat z kimś porozmawiać - najpierw idź do
    nauczyciela wspomagającego, który jest w klasie integracyjnej między innymi
    właśnie dla Twojej córki. To ten nauczyciel powinien pilnować, żeby dziecko
    nadążało za klasą (a więc wykonywało tę sama pracę, co reszta klasy), zamiast
    zostawiać robotę rodzicom...

    A jeśli to nie pomoże, poszłabym do dyrektora szkoły. A potem ewentualnie do
    kuratorium. W końcu w klasie integracyjnej nauczyciel wspomagający nie robi
    łaski, że się zajmie dzieckiem - to jest jego obowiązek.
    A Ty masz prawo go z tego obowiązku rozliczać.

    No chyba że jest jakiś inny problem, w związku z którym nauczyciele proponują
    indywidualny tok nauczania, a o którym tu nie napisałaś. Jak nauczyciele
    argumentują tę propozycję?

    --
    Welcome to the Machine

    Inny Świat
  • Gość: iwusiak IP: *.chello.pl 22.01.09, 22:36
    nauczyciele stwierdzili,że oprócz 5 dzieci z orzeczeniem reszta,która powinna
    być teoretycznie zdrowa ma rownież jakieś deficyty zdrowotne, że jest teraz za
    dużo dzieci chorych i że oni nie daaja sobie rady ble , ble,ble, a nauczycielem
    wspomagającym jest dziewczyna prosto po studiach,która nie ma żadnego
    doświadczenia.....
    po feriach zbiera się zespól pd psychologów imają się zastanawiać co dalej, bo w
    tej sytuacji ta klasa nie powinna dalej istnieć
  • 27.01.09, 18:30
    Moze w tej sytuacji dyrekcja powinna wnioskowac o utworzenie drugiego odzialu
    integracyjnego?
    Wszedzie to samo - niekompetencja!
    Czy mozesz podac miasto i nr tej szkoly?
    Za rok wybieramy szkole z kl. integracyjna...
  • Gość: iwusiak IP: *.chello.pl 31.01.09, 16:20
    ta szkoła warszawa ul. elekcyjna szkołą nr 236
  • 26.01.09, 15:03
    iwusiak napisała:

    > moja córka ma 8 lat i ZA. Problem jest w tym,że nauczyciele są
    leniwi i chcą
    > jej się pozbyć z klasy / integracyjnej / proponując nauczanie
    indywidualne.
    > co mam robić?
    > Siedzi w dodatku na ostatniej ławce w klasie i oczywiście żaden
    nauczyciel się
    > nią nie zajmuje, bo przecież jest spokojna, ale w domu to ja
    muszę odrabiać z
    > nią 6 stron lekcji !
    Witam,
    Od praktycznej strony :
    jeśli Pani dziecko ma opinie wraz z diagnozą i konkretnymi
    zaleceniami, może Pani zwrócić się do nauczycieli córki z
    zapytaniem, czy ma ona ułożony specjalny plan zajęć ( nie wiem
    niestety jak to się dokładnie nazywa), wg którego powinni z nią
    pracować. Powinny tam być wyszczególnione cele i zadania oraz
    sposób pracy z dzieckiem ustalone konkretnie na podstawie opinii
    poradni psychologicznej. Można wtedy weryfikować to, co zawarte
    jest w takiej indywidualnej karcie pracy z tym, co realnie jest
    realizowane w szkole przez nauczyciela wspomagającego we współpracy
    z nauczycielem prowadzącym(np. czy w orzeczeniu i opinii jest
    wskazane , by Pani córka siedziała bliżej – jeśli jest takie
    zalecenie, można się na nie powoływać ).
    Można również sprawdzić, czy nauczyciele wspomagający , jak również
    ci, którzy uczą w klasie integracyjnej maja odpowiednie
    kwalifikacje - jeśli nie, można wnioskować do dyrekcji szkoły o
    wysłanie ich na takie szkolenia lub zorganizowanie ich na terenie
    szkoły.
    Ważna jest regularna współpraca z nauczycielami - nie tylko
    wymagania, ale też uwagi, własne propozycje.
    Oczywiście niestety nie wszystko zależy od takich formalnych
    zabiegów - w tym obszarze dobra wola, zaangażowanie nauczycieli i
    chęć wzajemnej współpracy rodzic - nauczyciel - dyrekcja jest
    kluczowa. Bez tego pewnie nie wiele da się zrobić.
    Może warto by spróbować nawiązać kontakt z innymi rodzicami dzieci
    z klasy i porozmawiać o Pani wątpliwościach co do pracy nauczycieli?
    Pozdrawiam, A.M.

  • Gość: Kasia IP: 193.109.212.* 27.01.09, 14:13
    Mam syna z ZA (9 lat) miałam podobny problem w 1 klasie leniwa
    nauczycielka we wszystkim widziała problem dziecko w klasie nie
    robiło praktycznie nic, wszystkie lekcje robiliśmy godzinami w domu.
    Straciłam mnóstwo czasu na konsultacjeale w poradniach i opinie
    róznych mądrych osób, a sposób jest prosty: trzeba przenieść dziecko
    do klasy, w której uczy nauczyciel, który okaże Pani dziecku torchę
    serca i zainteresowania i któremu się zechce troszkę indywidualnie
    popatrzeć na Pani dziecko, zmotywować je pozytywnie i zachęcić do
    pracy w klasie. Ja przeniosłam syna do równorzędnej klasy w tej
    samej szkole i efekt pracy dziecka z nową panią zaskoczył mnie
    bardzo pozytywnie. Dziecko chodzi do normalnej klasy, siedzi z
    przodu pod okiem pani, która kontroluje jego pracę na lekcjach,
    zwraca uwagę i lekko prowadzi za rękę. Z panią mamy stały kontakt
    telefoniczny. Po roku pracy dziecko radzi sobie dobrze. Oczywiście
    pierwsze miesiące wymagały wypracowania pewnego schematu pracy pani
    z synem i nas z dzieckiem w domu, ale to się bardzo opłaciło, bo
    dzieci z ZA łatwo wpadają w rutynę i jeśli na początku nauki
    wypracujecie model pracy pani z dzieckiem w klasie i dziecka w domu
    to nawet się Pani nie spostrzeże jak 6 godzinne odrabainie lekcji
    przerodzi się w 3-godzinne, a potem godzinne, dziecko zacznie
    pracować w klasie a z biegiem czasu coraz więcej czynności bedzie
    wykonywało samodzielnie. Pozdrawiam i życzę powodzenia
  • 27.01.09, 18:23
    Dziewczyno! nad czym sie zastanawiasz. Indywidualne zajecia to nauka z nauczycielem w 4 oczy.To znaczy, ze cala uwaga nauczyciela zostanie skumulowana tylko na twoja corke! wymarzona sytuacja!
    Dowiedz sie o mozliwosz uczestniczenia dziecka we wspolnych zajeciach plastycznych, WF z kolegami z klasy.W ogole poszperaj troche w Necie na temat zajec indywidualnych.Trudno jest zakwalfikowac sie na n.i.,wiec jesli masz szanse...lap wiatr w zagle

    Przepraszam za pisownie -musze zmienic klawiaturewink
  • 01.02.09, 06:05
    Jestem niestety całkiem innego zdania. Indywidualne zajęcia jako
    wspomagające i owszem ale dziecko musi przebywać z rówieśnikami.
    Musi nauczyć się pewnych nawyków . Nie można izolować dziecka bo
    robi się mu krzywdę.
    --
    1talea
  • 04.03.09, 18:19
    A wiesz na czym polega główna trudność dzieci z Aspargerem? Prowlem w relacji z
    otoczeniem, z rówieśnikami, współpraca w grupie, jak ma sie tego nauczyć w domu sam?
    do tego:
    §3 ww. rozporządzenia stanowi, że tygodniowy wymiar godzin indywidualnego
    nauczania wynosi:
    1.Dla uczniów zerowego etapu edukacyjnego (klasy wstępnej) – od 4 do 6 godzin;
    2.Dla uczniów klas I – III szkoły podstawowej – od 6 do 8 godzin;
    3.Dla uczniów klas IV – VI szkoły podstawowej – od 8 do 10 godzin;
    4.Dla uczniów gimnazjum – od 10 do 12 godzin;
    5.Dla uczniów szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych – od 12 do 16 godzin.

    jak to sie ma do ilości godzin w szkole? Na ten temat nie będę się upierać bo
    dobrze nie znam, wiec jak ktoś jest lepiej zorientowany o ilości godzin
    tygodniowo to proszę o wypowiedź
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
  • Gość: endorfina IP: *.new-way.pl 27.01.09, 22:03
    jestem pedagogiem terapeutą pracuję od 2 lat z chłopcem z ZA. Postęp jaki
    poczynił dzięki pracy rodziców , logopedy , lekarzy jest ogromny ale.... to
    jest wciąż ZA i to nie minie jak katar. W tym roku Krzyś poszedł do I lkasy,
    pokierowany tak , że prawie frunął do tej szkoły . A tam ściana betonowa ściana.
    Jego ZA to nie spokój i cisza lecz wir ruch i natręctwa. Walczyliśmy z rodzicami
    o prawo do szkoły masowej bo właśnie w takiej szkole te dzieci mają nabywać
    umiejętności właściwych relacji z rówieśnikami, przestrzegania ogólnie
    obowiązujących zasad i ponoszenia konsekwencji swoich zachowań. Bardzo byłabym
    ostrożna z nauczaniem indywidualnym bo.... jest to pozbycie się ucznia z zespołu
    ( a to dla niego terapia). Krzyś ma orzeczone nauczanie indywidualne po to by
    nauczycielka mogła od niego wyegzekwować jego wiedzę , jednak stało sie to
    okazją do radykalnego ograniczenia jego pobytu z rówieśnikami . Jego Pani nie ma
    do niego serca ( trudno go pokochać to fakt) ale ona mu to okazuje, komentuje,
    pomija, a my o tym wiemy bo jako ZA nasz geniusz powtarza całe wypowiedzi Pani
    łącznie z intonacją np i znowu nic do ciebie nie dociera, a my mamy wytłumaczyć
    co to jest "dociera". Nasze szkolnictwo jest nieprzygotowane , a szkoły
    integracyjne "integrują" w klasie tak skrajnie rożne przypadki że aż strach.
    Pani ze szkoły z którą Krzyś ma świetny kontakt ( chodzi do niej na zajęcia z
    kinezjologii) nie moze mieć z nim nauczania indywidualnego bo.... już jedno ma ,
    więc to nauczanie będzie mieć z wychowawczynią. Tak się rozpisałam ale wiem co
    to znaczy- razem z rodzicami musiałam tłumaczyć dlaczego odmawiamy kształcenia w
    klasie integracyjnej- wszedzie w poradni, w szkole. Tylko neuropsychiatra nas
    wspierała w podjętej decyzji. Jeżeli możesz zmień klasę, szkołę, najlepiej na
    masową w miejscu swego zamieszkania, tam ma znajomych, z tamtymi dziećmi zna się
    z podwórka. TO JEST PRAWDA dobry życzliwy nauczyciel przestrzegający
    PODSTAWOWYCH ZASAD pracy z takim uczniem zdziała cuda, gdy do tego dołączysz
    swoją pracę będzie dobrze. Pozdrawiam . Jeżeli chcesz porozmawiać o wszystkim, a
    wiem , że jest ci ciężko podaję adres renataz57@wp.pl
  • 28.01.09, 00:24
    bo szkola jednak w glownej mierze jest nastawiona na nauczanie i
    egzekwowanie wiedzy, a mniej na socjalizacje (sama pisalas w
    sasiednim watku o przypadku rumunskiej dziewczynki- coz to za
    socjalizacja??). W przypadku niektorych dzieci taka socjalizacja na
    sile bedzie odbywac sie kosztem edukacji, co czesto jest po prostu
    lekkomyslnym marnowaniem potencjalu intelektualnego dziecka z ZA/
    ADHD (bo tej drugiej grupy problem tez w znacznej mierze dotyczy).
    Nauka indywidualna pozwolilaby sporej grupie uczniow optymalnie
    wykorzystac mozliwosci indywidualne, a, niestety, w samej
    dysfunkcji, w samej diagnozie zawarte sa zachowania, ktore sprawia,
    ze osoba z ZA raczej nie bedzie sie dobrze czula jajko przywodca
    grupy, czy w ogole jako czlonek wiekszego zespolu, za to dobrze w
    przyszlosci swietnei moglaby sie sprqawdzic tam, gdzie bezposredni
    kontakt z ludzmi jest mniej niezbedny ( np. informatyk).
    Traumatyczne uczestnictwo w grupie rowiesniczej bywa, ze przynosi
    wiecej szkody niz pozytku ( mobbing ze strony rowiesnikow, niska
    samoocena dziecka z ZA, regres). Idealnie byloby, gdyby bylo tak,
    jak bywa w krajach zachodnich: zajecia indywidualne, ale nie
    wszystkie i absolutnie nie w domu dziecka, dziecko czesciowo
    uczestniczy w zajeciach z klasa, do ktorej jest oficjalnie
    przypisane. A same zajecia indywidualne odbywalyby sie w budynku
    szkoly, codziennie lub rzadziej, jako, powiedzmy, zajecia
    wyrownawcze.
  • Gość: Agnieszka IP: *.chello.pl 31.01.09, 23:55
    Witam
    Mam syna z ZA i mimo orzeczenia przeżywam to samo co Ty.Diagnozę dostaliśmy po
    dwóch latach badań i zmianie lekarza. To druga szkoła mojego syna( pierwszą kl.
    skończył w zwykłej podstawówce teraz jest w integracyjnej).Usłyszałam,że ze
    względu na trudności musi być nauczanie indywidualne, podawali tez podobne
    argumenty (lekarze, psycholodzy i pedagodzy z poradni byli na szczęście z nami
    więc wiedziałam jak mam rozmawiać w szkole)i wypracowaliśmy kompromis- 8 godz.(2
    dni)indywidualnie na terenie szkoły i trzy dni z klasą.
    Jesteśmy przecież jedynymi rzecznikami naszych dzieci i ich praw dlatego musimy
    o nie walczyć, nie poddawaj się.Przeszłam już dużo i czasami po spotkaniu w
    szkole szłam ulicą i płakałam, ale wiem , że nie mogę się poddać. Pozdrawiam i
    trzymam kciuki.
  • 05.02.09, 23:19

    --
    edytka1234562
    Witaj miałam taki sam problem z synem również wykryto u niego
    ZA.oraz minimalne cechy autyzmu.Obecnie syn uczy sie w normalnej
    szkole w 2 klasie podstawówki ,choć niebyło łatwo przyznaję bo
    również odsyłano nas do szkoły integracyjnej że niby więcej
    mozliwosci by mial ,ze lepsza opieka itp.Ale ja postanowiłam zostac
    przy swoim i nie posłałam syna do integracji tylko został w
    normalnej podstawówce.Nauczyciele najpierw patrzyli na niego jak na
    kosmite dziecko z innego świata ale to była ich głupota bo teraz
    okazało się że mój Piotruś jest najlepszym uczniem w klasie.Juz w
    tamtym roku jako pierszak startował w kngurku matematycznym dla
    dzieci klas 2-3,i z 1560 osób w konkursie wojewódzkim zajął 34
    miejsce.Więc myślę że twoja córeczka jest również bardzo inteligenta
    i da se rade w normalnej szkole tylko trzeba nauczycieli przekonac
    do niej bo widze ze w tym wlasnie jest problem.A więc głowa do góry
    i niepoddawaj sie walcz .Pozdrawiam serdecznie i powodzenia.
  • 08.02.09, 16:47
    Mój syn ma 30 lat i stuprocentowo Aspergera (o wszystkich
    kretyńskich diagnozach,bzdurach,dyletanckich ocenach nie chce
    mi się pisać,bo to rzeka i ocean nie do opisania),ale z
    perspektywy tych lat kategorycznie stwierdzam: INTEGRACJA!
    Nasze dzieci,niestety nie zostaną profesorami uniwersytetów
    chociaż mają,w pewnych dziedzinach, nadwiedzę.Ich życie jest
    obarczone ryzykiem wykluczania,a wygoda szkoły nie może im tego
    wykluczania ze społeczności fundować od małego.To,że będąc
    geniuszami np z geografii nie poznają dosyć obowiązkowej
    historii...jakie to ma per saldo znaczenie? Mają umieć funkcjonować
    skutecznie w życiu a indywidualne nauczanie jest pomyłką w tym
    wypadku.
    Wybaczcie kategoryczne wypowiedzi,ale tkwię w tym sercem i duszą od
    30 lat i wiem co będzie ważne,gdy nas zabraknie.Na przyszłe życie
    naszego dziecka pracujemy powoli,cierpliwie i w wielu osiągnięciach
    skutecznie! Tego Wam życzę.Mój syn jest wspaniały,ale było
    ciężko...
  • 13.05.09, 18:47
    W ogóle się nie zgadzam! ZA to nie wyrok i aspergerowiec może zostać
    kimkolwiek -profesorem uniwersytetu również.

    Mam synka z ZA i teścia z ZA. Teść jest doktorem nauk fizycznych.
    Pracowałam jakiś czas naukowo na wydziale, gdzie studiował i
    wielokrotnie słyszałam od jego kolegów z roku, że był wśród nich
    najzdolniejszy. Porzucił karierę naukową bo miał rodzinę, trójke
    dzieci i potrzebował więcej pieniędzy. Załozył własną firmę i
    świetnie mu się powodzi. Zdecydowanie jest ekscentrykiem ale dodaje
    mu to tylko urokuwink

    Mój synek ma trzy lata i potrafi czytać i pisać. Jest też bardzo
    uzdolniony muzycznie. Mysle, że osiagnie w życiu bardzo dużo. Ba-
    jestem tego pewna!
    --
    Możesz pomóc
  • 06.03.09, 21:30
    a ja mam pytanie trochę z innej strony. Twoja córka dostała orzeczenie o
    potrzebie kształcenia specjalnego z uwagi na ZA? Czy tylko opinię wspomagającą?
  • 08.03.09, 22:33
    Tak, Natalia ma opinię o potrzebie kształcenia specjalnego z powodu
    ZA
  • Gość: ela IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.09, 21:44
    moj syn ma prawdopodobnie ZA (w trakcie obserwacji) w spadku po
    tacie, a jego tata ma doktorat. Z pracy na uczelni zrezygnowal bo za
    malo placili. Wiec wszystko jest mozliwe.
  • Gość: kasia IP: *.retsat1.com.pl 25.05.09, 16:43
    Witam, jestem studentką II roku pedagogiki specjalnej. Właśnie zaczynam pisać pracę licencjacką o ZA, a dokładnie o trudnościach jakie napotykacją rodzice i dzieci w szkole. Wiem, że jest to poważny problem z którym koniecznie trzeba walczyć. Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni i będzie lepiej. Podziwiam państwa, państwa zaangażowanie, czas jaki państwo poświęcają swoim dzieciom. Życzę dużo siły i cierpliwości. Państwa dzieci są naprawdę wspaniałe!! Jeśli ktoś chciałby się podzielić swoimi uwagami proszę o kontakt kasienka88@gazeta.pl
  • Gość: Olivia IP: *.5.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 08.07.09, 10:23
    Borykam się z tym samym problemem. Moja córeczka 6 letnia ma ZA, od września idzie do zerówki, ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego (na razie tylko przyznane na czas zerówki a i tak było ciężko to uzyskać). Zapisałam ją do oddziału integracyjnego i zacznę ją tam dowozić. Nie wiem czy to najlepsza decyzja ale jak sobie przypomnę jak chodziła do przedszkola (zwykłego) to była pozostawiona sama sobie.
    Mam pytanie czy ktoś mógłby mi powiedzieć, czy Wasze dzieci z ZA mają także trudności z koordynacją ruchów, niezgrabnością ruchową, zaburzeniami graomotorycznymi itp. A także czy występują u nich różne dziwne zachowania - niczym nieuzasadniony lęk przed np. zabawkami pluszowymi. Nie wiem czy to wynika z ZA czy też może to jeszcze coś innego. Proszę o podzielenie się ze mną Waszymi doświadczeniami.
  • 08.07.09, 11:21
    A czy robiłaś córeczce diagnozę pod kątem zaburzeń integracji
    sensorycznej (SI)?
    --
    Mati, moje słońce
  • Gość: Olivia IP: *.5.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 08.07.09, 13:35
    Nie robiłam takiej diagnozy (SI) i nikt z lekarzy o niczym takim nie wspominał. Jak mówiłam o tych problemach córki to powiedzieli, że wynika to z ZA, że dzieci z tym zaburzeniem mają różne dziwactwa i często też są niezgrabne ruchowo.
    Czy taką diagnozę (SI) stawiają neurolodzy czy psychiatrzy proszę o więcej szczegółów.
  • 11.07.09, 18:52
    Gość portalu: Olivia napisał(a):
    > Nie robiłam takiej diagnozy (SI) i nikt z lekarzy o niczym takim nie
    wspominał.> Jak mówiłam o tych problemach córki to powiedzieli, że wynika to z
    ZA, że dzie> ci z tym zaburzeniem mają różne dziwactwa i często też są
    niezgrabne ruchowo.<<

    Zdecydowanie dzieci z ZA "tak mają", co właściwie wszystkie maja mniejsze lub
    większe deficyty w zakresie integracji sensorycznej, zwykle pod postacią
    zaburzen koordynacji ruchowej, dyspraksji i rożnego rodzaju nadwrażliwości
    sensorycznych.
    Terapia SI jest jedną z form pomocy, która przynosi dobre efekty.

    > Czy taką diagnozę (SI) stawiają neurolodzy czy psychiatrzy proszę o więcej
    szczegółów.<<

    Taką diagnozę stawiają certyfikowani terapeuci integracji sensorycznej (po
    kursie II-stopniowym), neurolog badź psychiatra czesto zauważa pewne symptomy,
    ale nie stawia diagnozy pod tym kątem
    www.integracjasensoryczna.org.pl
    www.pstis.pl
    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • 11.07.09, 13:26
    Mój synek ma kłopoty z koordynacja ruchowo wzrokową, drobną motoryką( rysowanie,
    pisanie) To często jest związane z ZA co nie znaczy że nie trzeba integracji
    sensorycznej. Ćwiczenia z SI bardzo pomogły mojemu synkowi. Ma 6 lat i w tym
    roku idzie do pierwszej klasy w zwykłej szkole jak bedzie mała klasa. Boje sie
    jak to będzie. Po konsultacji z psychologiem zdecydowalismy sie na 1-sza klase
    bo w zerówce mają nic nie robić a Maks już swobodnie czyta i dość ładnie liczy,
    do tego jest za ruchliwy i jak bedzie sie nudzić to nikt nie da sobie z nim rady.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
  • 12.07.09, 00:22
    A ja polecam forum-INNY ŚWIAT smile)).Pozdrawiam
  • 12.07.09, 03:17
    Dla ludzi z ZA swiat stoi otworem.
    Moj byly maz ma niezdiagnozowane ZA a jest doktorem nauk medycznych
    i znakomitym specjalista w swojej dziedzienie.
    Niestety w codziennym zyciu ma spore problemy , klade to na karb
    niezdagnozowania na czas i wychowania.

    Mam 19 - letniego aspie , diagnoze otrzymal dwaa lata temu.
    Z moich osobistych doswiadczen wiem ze wspolpraca szkoly ,
    psychologa , pedagoga i rodzicow jest podstawa.
    Moj syn w ciagu swojej kariery szkolnej chodzil do szesciu szkol .
    Wiem ze czeste zmiany sa niewskazane przy tym zaburzeniu ale tak
    nam sie zycie ulozylo.
    Pierwsze dwie szkoly to byly krotkotrwala epizody , trzecia to
    niemiecka szkola w Oslo, totalna porazka.
    Dopiero pod koniec czwartego roku pobytu w tej szkole nauczyciele
    zrozumieli ze moj syn ma jakis problem a nie jest aroganckim leniem.

    Szczesliwie zabralam Go z tej szkoly i umiescilam w norweskiej co
    nie bylo proste bo syn slabo znal norweski.
    Mimo ze nie bylo jeszcze diagnozy ,choc w zasadzie wszystko
    wskazywalo na ZA syn od razu otrzymal pomoc i zrozumienie.
    Mimo slabych ocen szkola podstawowa pomogla mi umiescic go w bardzo
    dobrym liceum ktore ma doswiadczenie z dziecmi zZA.
    Swiat nam sie odmienil w tej szkole. Skonczyly sie depresje , mysli
    samobojcze , totalna niemoc.
    Syn zaliczyl dwa lata szkoly oprocz matematyki. Ma jeszcze rok do
    matury ktory zostanie dla Niego podzielony na dwa lata.
    Nie moge uwierzyc jak w ciagu dwoch lat dziecko mi rozkwitlo.
    Chodzi do normlnej szkoly , nie ma indywidualnych zajec ale jest
    indywidualnie traktowany.
    Nauczyciele toleruja Jego ekscentryczne zachowanie i stroj ,
    informuja pedaga szkolnego z ktorym jestem w kontakcie o problemach.
    Psycholog ma syna pod stala opieka.
    Do tej pory odbyly sie dwa duze spotkania , ja pedagog , psycholog
    i wszyscy nauczyciele oraz kilka mniejszych tylko z pedagogiem i
    psychologiem.
    Nauczyciele reaguja roznie. Czesc uwaza ze syn dostarcza im
    dodatkowej pracy ale sa w mniejszosci.
    Wiekszosc szuka rady u specjalistow i drogi jak trafic o syna.
    Jest lubiany przez kolegow i nauczycieli.
    Syn ma IQ 130 , zna cztery jezyki i ma ogromna wiedze ogolna ale nie
    umie znalezc klasy i nie wie ktora jest godzina a nawet pora rokusmile

    Napisalam tak szeroko o naszej historii bo namawiam do szukania
    kompetentnych i przede wszystkim zyczliwych nauczycieli i pedagogow.
    Zauwazylam ze sporo osob rodzina , szkola , znajomi reaguja z
    pewna obawa slyszac ze syn ma zaburzenia autystycze.
    Przekonalam sie ze tlumaczenie , podsuwanie odpowiedniej literatury
    bardzo pomaga. Trzeba na to czasu i cierpliwosci.
    Po dwoch latach od diagnozy mojego syna umiem krotko wytlumaczyc na
    czym polega Jego zaburzenie i mam coraz mniej problemow z
    akceptacja problemu mojego syna przez otoczenie.
  • 12.07.09, 17:32
    Ula,szkoda,że mieszkasz na ,,końcu świata''sad((,tata Łukasza też jest
    Aspi,niezdiagnozowany w przeszłości tylko teraz.Czyli mamy ze sobą dużo więcej
    wspólnego prócz dzieciaczków smile))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.