Dodaj do ulubionych

Dlaczego???

07.05.09, 21:33
Witam serdecznie.
Mam 10-cio miesięcznego syna, o imieniu Dominik. Kiedy dowiedziałam się, że
jestem w ciąży byłam bardzo szczęśliwa, bo bardzo pragnęłam miec dziecko, choc
to dziwne, bo mam dopiero 25 lat wink Cała ciążę przesiedziałam w domu, byłam na
zwolnieniu, dbałam o siebie, regularnie chodziłam do lekarza, za każdym razem
miałam robione USG i za każdym razem Pan doktor mówił, że wszystko jest super.
Tak się cieszyłam. Miał ważyc 3200 i mierzyc ok 56 cm, ale gdy się urodził,
nie było już tak pięknie. Ważył 2650 i mierzył 54 cm. Na drugi dzień wykryto w
główce malucha po lewej stronie za dużo płynu rdzeniwo-mózgowego. I od tego
wszystko się zaczęło... Dominik jest głuchy na prawe ucho, a na lewe ma
ubytek. Robi zeza, ma wzmożone napięcie mięśniowe, podejrzenie wodogłowia, w
porównaniu z innymi zdrowymi dziecmi rozwinięty jest na ok 7 miesiąc. Nie
siedzi jeszcze sam, wszystko przychodzi mu z wielkim trudem. Jesteśmy pod
stałą kontrola 6 poradni i długa walka jeszcze przed nami, a mnie zaczyna
brakowac już sił. Na męża nie mam co liczyc. Kiedy tylko zaczynam ten temat,
on zaraz ucina lub wychodzi. A chciałabym żeby choc on mnie przytulił i
powiedział, że wszystko będzie dobrze. Ale nie poddam się, bo wiem, że mój
synek mnie potrzebuje...
Edytor zaawansowany
  • 08.05.09, 08:52
    Witam,
    Nagła, niespodziewana diagnoza to pierwsze uderzenie, które ciężko
    przyjąć. To , co potem – czyli konsekwencje diagnozy – to drugi
    cios, z którym jeszcze trudniej sobie poradzić, bo trwa nieustannie
    w czasie i codziennie wpływa na Pani funkcjonowanie i codzienne
    życie.
    Zastanawiam się co się dzieje, że tak trudno uzyskać Pani wsparcie
    męża? Czy nie jest On wstanie zaakceptować choroby synka, czuje się
    bezradny, czy może pozbywa się w ten sposób problemu delegując
    zajmowanie się trudnościami na Panią? Czy może nie radzicie sobie z
    funkcjonowaniem w nowej , trudnej sytuacji? Może choroba syna
    przesłoniła i nie pozostawiła miejsca na inne elementy życia
    małżeńskiego bez których trudno tworzyć udany i silny związek –
    zarówno Pani , jaki mężowi?
    Przed Panią na pewno jeszcze wiele wysiłku w walce o jak najlepsze
    funkcjonowanie Pani synka. Warto zadbać o to, by mieć skąd te siły
    czerpać. Dlatego oprócz zaangażowania jakie wkłada Pani w
    rehabilitacje synka, proponowałabym zająć się również
    rehabilitacją relacji z najbliższymi i znalezienie dla siebie
    odskoczni tak, by mogła Pani choć przez krótki czas regenerować
    swoje siły i zajmować się tym, co sprawia Pani przyjemność. Na
    pewno trudno jest o tym myśleć, kiedy dziecko choruje i wydaje się,
    ze każda chwila spędzona inaczej niż na rehabilitacji i
    usprawnianiu dziecka jest chwilą straconą. Jeśli jednak będzie Pani
    funkcjonować według takiego schematu szybko straci Pani zapał i
    siły, a każda kolejna rehabilitacja czy wizyta u lekarza stawać się
    będzie coraz większym problemem.
    Pani synek ma szczęście, że ma mamę, która tak go kocha i troszczy
    się o jego zdrowie – dobrze by było, gdyby mógł poczuć, że jego
    mama troszczy się tak samo dobrze o samą siebie…
    Pozdrawiam, A.M.
  • 10.05.09, 22:25
    Wszystko będzie dobrze..... cokolwiek się wydarzy ty dasz radę , bo matka zawsze
    jest przy swoim dziecku cokolwiek je spotyka i jakie by nie było. Nawet jeśli
    nie wygląda to różowo dasz radę. No bo jak nie ty to kto???? Leczenie ,
    rehabilitacja , ciężka praca twoja i dziecka przyniosą w końcu efekt. Zapewne
    potrwa to trochę , może dłużej niż byś chciała ale będzie dobrze, życzę powodzenia.
  • 12.05.09, 21:28
    Dziękuję za ciepłe słowa, i że mogłam sie wygadac. Pozdrawiam
  • 13.05.09, 14:41
    Życzę Ci dużo siły, kochana, i całkiem możliwe, że nie będzie wcale
    tak źle. Mały rozwija się trochę wolniej, ale przecież postępy są, a
    zmniejszone napięcie mięśniowe to problem wcale nie tak małej liczby
    dzieci, chociażby wcześniaki często się z tym spotykają.
    Tak to już jest, że, przynajmniej na początku od naszych mężczyzn
    dostajemy z reguły mniej wsparcia, niż byśmy tego chciały, ja też
    byłam rozczarowana i rozżalona, wydawało mi się, że on bagatelizuje
    problemy, że nie jest nimi zainteresowany, że ma za małą więź z
    Małą. Teraz życie tak się nam potoczyło, że to on się opiekuje
    Córeczką i świata poza nią nie widzi. Powodzenia i trzymam kciuki za
    Twojego Synka.
  • 14.05.09, 06:45
    Witaj, wiem co czujesz jako matka, ja też zadawałam sobie te
    pytanie" dlaczego???" ale nikt nie da na nie odpowiedzi. Nauczyłam
    się jednego:dziękować Bogu za to co mamy, bo inni mają
    gorzej.....Spróbuj spojrzeć na tę sytuację z innej strony, oswój się
    z tą chorobą, ciesz się tym co nam dane i nie wymagaj więcej a
    zobaczysz, że będzie lżej. Ja tak robie choć wiadomo ,że są chwile
    że myśle i płacze ale już rzadziej, strach siedzi głęboko we
    mnie!!!! I pozostanie na długo. Boje się jak cholera o swoją córke
    ale nie okazuje jej tego. Życze Ci dużo miłości i cierpliwości i
    pamiętaj trzeba wierzyć ,że będzie dobrzesmile
  • 14.05.09, 16:22
    Wiesz co, przyjdzie taki moment, jeszcze nie teraz, ale za jakiś czas, że coś
    zauważysz w sobie. Zobaczysz, jak każdy niewielki postęp u dziecka da Ci ogromną
    radośc. To jest tak, że rodzice zdrowych dzieci przyjmują pewne następstwa jako
    coś naturalnego, a wiec nie ekscytują się np. dlatego, że dziecko powiedziało
    nowe słowo, że staneło, zrobiło pierwszy krok czy zrobiło coś samodzielnie.
    Zobaczysz, że w pewnym sensie Twoje macieżyństwo, na ironię, będzie bogatsze w
    radośc i zachwyt nad swoim dzieckiem, niż w przypadku zdrowych dzieci. Wiem, że
    to może teraz brzmiec dziwnie dla niektórch, ale tak jest. Mój syn ma opóźnienie
    mowy i jak powiedział "jajo" to popłakałam się ze szcześcia. Ma teraz prawie
    cztery lata. Kiedy kiedyś zarecytuje choc jedną zwrotkę wiersza czy piosenki, to
    chyba oszaleję z radości i otworzę szampana! Tak samo będzie z tobą, zobaczysz.
    A w ogóle to nie zamartwiaj się na zapas. Jeszcze Cię dziecko zaskoczy, ile
    potrafi i na co je stac wink

    p.s. Mam kłopot z klawiaturą, wie przepraszam za brak "ci"
    --
    Mati, moje słońce
  • 28.07.09, 23:36
    rene2101 napisała:

    > Witaj, wiem co czujesz jako matka, ja też zadawałam sobie te
    > pytanie" dlaczego???" ale nikt nie da na nie odpowiedzi. Nauczyłam
    > się jednego:dziękować Bogu za to co mamy, bo inni mają
    > gorzej.....Spróbuj spojrzeć na tę sytuację z innej strony, oswój się
    > z tą chorobą, ciesz się tym co nam dane i nie wymagaj więcej a
    > zobaczysz, że będzie lżej. Ja tak robie choć wiadomo ,że są chwile
    > że myśle i płacze ale już rzadziej, strach siedzi głęboko we
    > mnie!!!! I pozostanie na długo. Boje się jak cholera o swoją córke
    > ale nie okazuje jej tego. Życze Ci dużo miłości i cierpliwości i
    > pamiętaj trzeba wierzyć ,że będzie dobrzesmile

    Czytam tę wypowiedź i tak jak bym słyszała własne myśli- dokładnie tak samo mam.
    Tylko mam synka (2 latka i 3 miesiące)
  • 21.05.09, 14:01
    Ja też jestem mamą Dominika ale niestety on zmarł jak miał 2 tygodnie. Było to
    prawie 3 lata temu a mi dalej jest bardzo ciężko. Ale chciałam napisać, że
    bardzo ale to bardzo często właśnie spotykam się z tym, że chłopcy z problemami
    mają na imię Dominik. Coś z tym imieniem jest chyba nie tak. Nie napiszę ci, że
    będzie dobrze bo może być różnie ale bądź silna bo dla Małego to ważne.
  • 24.05.09, 21:41
    witaj,bardzo Ci współczuje, bo sama przechodziłam przez piekło.Miało
    być super.Synek dostał tylko 2 punkty ale lekarze twierdzili ze jest
    ok dostal tlen i jest super.Ale ja obserwowałam,analizowałam i gdy
    miał 3 tyg zabrałam go do pediatry(ktora zreszta tez stwierdzila ze
    jest wszystko ok).Wymusiłam na niej skierowanie do neurologa i sie
    okazało ze ma wzmozone napiecie i to na tyle powazne,ze
    prawdopodobnie bedzie porazony!!!Boze ja chcialam pozabijac ich
    wszystkich! No ale w skrócie Ci powiem, ze ze po roku rehab metoda
    vojty synek chodzil, mowil i rozwijal sie tak jak jego
    rowiesnicy.Dzis ma 6 lat potrafi czytac,pisac jest strasznie
    inteligentny i zapominamy o tym calym koszmarze.Teraz jestem znow w
    ciazy i tez mam obawy ale bede czujna.Mam nadzieje ze i Wam sie uda
    pokonac chorobe synka i ze poprawia sie twoje relacje z mezem, bo
    podejrzewam, ze poprostu sytuacja go przerasta,czego serdecznie Ci
    zycze!!!
  • 31.05.09, 11:46
    Bardzo dziękuję!!! Za kazdym razem, gdy czytam wasze posty płaczę jak niemowle,
    bo to co piszecie bardzo mi pomaga. Gdy mam ciężkie chwile, poprostu zasiadam
    przed komputerem i czytam. Maż nie wiem jak to zrobił ale przeczytał wszystkie
    posty, porozmawiał ze mną, wszystko sobie wyjaśniliśmy i teraz jest dobrze.
    Porozmawiał w końcu ze mną i powiedział co mu "leży na wątrobie" Dziękuję raz
    jeszcze wink A synek? Z wielkim zaciekawieniem patrzy teraz co ja robie, zerka co
    chwile na mnie i sie szeroko do mnie uśmiecha, i to jest najważniejsze. Neurolog
    mówi,że sa małe postępy a dzięki Wam zaczęłam w to wszystko wierzyc. Wy też
    trzymajcie się. Już nigdy nie stracę tak potrzebnej mi wiary!!! Potrzebnej nam
    wszyskim.
  • Gość: Bartuś80 IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.06.09, 08:10
    Kochanie ja mam dwójke chorych dzieci a obie ciaze przebiegały
    dobrze i dzieci tez pozornie urodziły sie zdrowe.U córki zaczeło sie
    jak miała rok chociaz juz w tym czesie była dwa razy rehabilitowana
    ma opóznienie mowy i zaburzenia psychoruchowe.Ma 6 lat a dopiero
    niedawno powiedziała kochasz.Syn tez był zdrowy a okazało sie ze ma
    toksoplazmoze i nie widzi na jedno oko.Ja tez pytałam dlaczego ja i
    itd ale takie własnie fora bardzo mi pomogły.Teraz ide jakl burza
    szukam lekarzy rehabilitacji wiem ze jest ciezko ale my mamy mamy w
    sobie takie pokłady energi ze nawet jak przychodzi dół to dajemy
    rade.
    Nie matrw sie i ciesz sie kazdym nowym postepem twojego dziecka bo
    nie ma nic piekniejszego niz usmiech na ich buziach
    Pozdrawiam cie goraco i trzymam za was kciuki
  • 17.07.09, 17:58
    Trzymam kciuki. Bądz silna
  • 20.07.09, 18:28
    czesc mam na imie monika.piszesz dlaczego ja tesz zadwalam czesto takiE pytanie
    ale doszlam do wniosku ze to nic nie da.JA TESZMYSLALAM I CHCIALAM URODZIC
    ZDROWE DZIECKO I TESZ LEKASZMI NIC NIE POWIEDZIAL A URODZILAM CHLOPCZYKA Z
    OBUSTRONNYM ROSZCZEPEM WARGI I PODNIEBIENI .PRZERZYLAM WIELKI SZOK I PRZEZ WIELE
    MIESIECU NIE MOGLAM DOJS DO SIEBIE WWIELE PRZESZLAM I PRZECHODZE I TESZ NIE
    MIALAM WSPARCIA U MEZA WIELE LEZ WYPLAKALAM ALE TO NIC NIE DA TRZEBA ROBIC
    WSZYSYSTKO ABY DZIECKU BYLO NAJLEPIEJ I NIE MYSLEC O SOBIE I NIE PYTAC DLACZEGO
    WIDOCZNIE TAK MUSI BYC .KAZDY MA JAKIS KRZYSZ JEDEN WIEKSZY DRUGI MNIESZY .DO
    TEJ PORY MAM DOLKI I MOMETY ZALAMANIA ALE CO TO DA NIC .WIEC GLOWA DO GORY I
    TRZYMAJ SIE BEDZIE DOBRZE SCISKAM
  • 23.07.09, 22:18
    wiem ze to co teraz powiem dla niektórych może być dziwne, banalne, lub jeszcze
    inne złe myśli, ale czy szukałaś wsparcia w Bogu, modlitwie ?? Czy byłaś z tym
    u spowiedzi?? Spowiedź to nie tylko wyznanie grzechów, spowiedź to spokój
    wewnętrzny, dlatego oprócz grzechów należy powiedzieć także o tym co nas dręczy
    - choroba synka, o tym jak inni nas krzywdzą - obojętność męża, po takiej
    spowiedzi poczujesz ciepło przy rozgrzeszeniu które cię ogarnie - to właśnie
    łaska Boga spływająca, która da Ci siłę do pokonywania codziennych problemów.
    Nie wiem skąd jesteś więc nie wiem jakich masz spowiedników, ale z doświadczenia
    polecam ci kościół przyklasztorny, np. franciszkanów, lub salezjanów.
    Nie jestem żadną dewotą, nawet nie chodzę regularnie do kościoła, po prostu
    wiem, że to pomaga i że Bóg daje to brzemię, ten krzyż tylko takim osobom, które
    wie że będą w stanie go ponieść, czyli jesteś wyjątkową osobą, silną i pełną
    wiary, może nie w Boga, ale w to że możesz pomóc swojemu synkowi. Spróbuj
    poszukać siły w Bogu, a on cię wesprze, zobaczysz, o ile będzie ci łatwiej.
    --
    pozdrawiam
    Kjójik
    GG: 2814433
  • 07.08.09, 12:20
    Nigdy nie szukałam wsparcia w Bogu, może dlatego że wogóle przestałam w niego
    wierzyc. Jak może istniec ktoś kto pozwala na tyle cierpień. Mając 15 lat
    przestałam wierzyc. crying Teraz tym bardziej nie mam powodu. Lekarze podejrzewają
    śmiertelną genetyczną chorobę Van Der Knaapa. Najpierw mi Bóg daje moje
    upragnione dziecko tylko po to by mi go później zabrac??? Dziekuję za takiego
    Boga crying
  • Gość: julkakra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 19:24
    Caro84, ja "zrozumiałam" Boga lepiej gdy sama zostałam matką. Często moje dzieci
    nie dostają tego o co proszą - bo wiem, że tak będzie dla nich lepiej, czasami w
    dłuższej perspektywie, dla nich nie widocznej...
    Kochana, poszukaj Boga, z Nim naprawdę wszystko ma sens, nawet nasze cierpienie.
    Nie po to jest Bóg aby tutaj było nam miło i fajnie, ale po to byśmy My i nasze
    Dzieci miały życie wieczne. Z Tajemnicę Ciepienia Dzieci i ich śmierci łatwiej
    mi żyć, wiedząc, że np. dzieci, którym objawiła się Matka Boska w Fatimie ciężko
    zachorowały i umarły w dzieciństwie ... Jestem pewna, że Matka Boska nie zrobiła
    im krzywdy i tak było dla nich lepiej, mimo, że wbrew ludzkiej logice.
    Przepraszam za tak długi, osobisty wywód, mi wiara bardzo pomaga w życiu (nie
    jestem żadną dewotką, raczej zwykłą matką trójki dzieci), Tobie też chciałam
    pomóc, jeśli czymś Cię/Was uraziłam - przepraszam ...
  • 22.08.09, 21:26
    Nie Masz za co przepraszac. Niczym nas nie uraziłaś i bardzo dobrze wiem, że
    chciałaś pomóc i BARDZo DZIĘKUJĘ wink Poprostu trudno jest mi uwierzyc. Może
    kiedyś mi się uda... Raz jeszcze dziękuje i obiecuję, że spróbuję. Dzisiaj sie
    pomodlę przed snem, spróbuję porozmawiac z Bogiem. Pozdrawiam bardzo serdecznie wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.