Dodaj do ulubionych

zespół jouberta - emocjonalny post

IP: *.radom.vectranet.pl 19.05.09, 16:46
jaki jest sens podłączania do respiratora dziecka urodzonego z zespołem wad
wrodzonych, o takim natężeniu że lekarze sugerują pozostawienie go? I od dnia
jego narodzin mówią pocieszająco o rychłej śmierci? Czy to nie jest uporczywa
terapia? Po co podtrzymują życie, które pragnie naturalnej śmierci? Teraz,
Pawełek już duży - 3 latka - oddycha sam; stan ogólny dobry - piszą lekarze.
To niech popatrzą jak dziecko się męczy. Nie chodzi o mnie, chodzi o niego.
Cierpi. Dlaczego? Dlaczego ludzie bawią się w dawcę życia? Czy możliwości
współczesnej medycyny nie zabiły gdzieś etyki?

zrozpaczona ja
Edytor zaawansowany
  • 19.05.09, 19:10
    Czy to Twoje dziecko?
  • Gość: pawełek IP: *.radom.vectranet.pl 19.05.09, 19:19
    dziwisz się, że można takie rzeczy wypisywać? Sama siebie za to przeklinam. Ale
    to serce. Mój rozum mówi inaczej
  • 19.05.09, 19:43
    Nie, nie dziwie sie. Sama zbyt wiele w zyciu przechodze (jako
    matka), wiec ambiwalencja uczuc nie jest mi obca...Czy nikt z Wami
    na temat podtrzymywania uporczywej terapii nie rozmawial po
    porodzie? Zreszta o uporczywej terapii mowi sie wowczas, gdy
    rokowanie co do zycia jest zle i terapia tak naprawde przedluza
    dokonujaca sie agonie, nie wiem, jak prawnie wyglada sytuacja
    opisana przez Ciebie. No i mysle, ze jestes po prostu, jako matka,
    potwornie zmeczona.Przytulam, bo wiecej zrobic nie moge... sama
    miewam kryzysy, poczucie, ze gonie wlasny ogon, bez skutku i bez
    perspektyw na zmiane sytuacji,poczucie uwiezienia w ciasnej klatce,
    dozywocie bez prawa laski, ale taki nam widac pisany los. Trzymaj
    sie...
  • 19.05.09, 20:36
    Łzy mi stanęły w oczach po przeczytaniu Twojego postusad Boże co Wy musicie
    przeżywać.Wy i dziecko.Sama mam córeczkę z zespołem wad wrodzonych.Różne opinie
    słyszałam po porodzie,że nic z niej nie będzie,lekarze machali ręką.Uparłam się
    i walczyłam ile tylko mogłam,ale jakim kosztem?Przeszłam załamanie
    nerwowe,walczę z depresją,chodzę na psychoterapię,bo nie daję rady.Jednak moje
    dziecko dodaje mi sił,bo Ona dała radę.Co prawda nie mówi,lekarze rokują
    upośledzenie umysłowesad ale widzę jak walczy o życie,o zdrowie i o lepsze
    jutro.Trzymam za Was kciuki!
  • 22.05.09, 22:00
    Moje dziecko ma "tylko"wade serca a ja i tak nie moge sie pozbierac.Ludzie
    odbieraja mnie jako silna babke ale tylko maz wie jak jest naprawde nie,nie
    ukrywam tego przed nimi ale nie mam odwagi i sily tlumaczyc co jest naszemu
    synkowi,ze bedzie musial przejsc ciezka operacje i nigdy nie bedzie
    zdrowy.Musimy sie trzymac.....przytulam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.